sratus_pierdatus
20.01.06, 20:12
Kap, kap płyną łzy...
W jednej z radiowych audycji prof. Paweł Śpiewak (poseł PO) ronił łzy nad losem Polski w obliczu - niepewnych jeszcze - nowych wyborów do parlamentu.
Leciały łzy, bo polityk Platformy spodziewał się, że "...prezydent jest w stanie przekroczyć sam siebie. Przekroczyć swoje ograniczenia, wynikające z faktu, że jest bratem Jarosława Kaczyńskiego". Śpiewak płacze, bo Platforma kolejny raz dała się oszukać (w sprawie terminu budżetowego). Swoją drogą jacy to naiwni i poczciwi ludzie są w Platformie Obywatelskiej. Ostatnio okazało się, że jeden z tych naiwnych stanie znowu przed sądem w sprawie dotyczącej prywatyzacji spółek Techma i Krakchemia. No, ale może tam też coś przeoczył lub dał się oszukać dybiącym na liberalną cnotę łobuzom?
Jeśli chodzi o termin uchwalenia budżetu, to Paweł Śpiewak stwierdził, że 14 stycznia - w sobotę, ze zdumieniem Platforma odkryła, iż upływa on 30 stycznia, a nie 19 lutego. A odkrył to nie kto inny, tylko sam Jan Rokita - prawnik. Skoro prawnik "odkrył to jednak nie dlatego, że tak uważnie studiował Konstytucję, tylko dostał tzw. cynk z pałacu", w takim razie może inni nie-prawnicy też mogli mieć z tym problem. Czy aby jednak Paweł Śpiewak na pewno się nie myli? Przecież Jan Rokita jeszcze nie tak dawno szykował się na urząd premiera. A taki z niego gapa.
W jednym chyba rację Śpiewak ma - że mianowicie Polska współczesna rzeczywiście przypomina tę z czasów saskich. Tak jak podówczas pogrąża się w bagnie zdrady, anarchii i libertynizmu, a to z przyczyny takiej, że politycy pokroju Pawła Śpiewaka nie potrafią za nic przekroczyć swoich ograniczeń wynikających z faktu, że są braćmi Adama Michnika.
AMG