idonea
15.03.06, 21:52
W Polsce monopol na przesłanie mistyczno-metafizyczne ma Kościół, zlaicyzowne
(uznaję to za pozytyw) elity Zachodu szukają w teatrze głębokiego przeżycia,
którego nie dostarczy im ksiadz proboszcz ani rozrywka typu Broadway. Dla tego
samego powodu Kieślowski zrobił karierę tam, a nie tu.
Z drugiej strony finansowanie kultury w Polsce stoi chyba O NIEBO lepiej niż
na przykład w USA. W Stanach żaden zespół nie jest finansowany przez państwo
(nie mówiąc już o właścicielach sal teatralnych) a bez stabilnego zespołu nie
wypracuje się oryginalna estetyka. Typowy teatr off w San Francisco to paru
zapaleńców, którzy robią go wieczorami, w dzień programując komputery,
ewentualnie żebrząc o sponsorów. Nawet przy najlepszych chęciach nie osiągną
tego, co Mądzik czy Saniewski.