Gość: Dzik IP: *.pse.pl 17.12.02, 10:28 Polecam newsweek.redakcja.pl/archiwum/artykul.asp?Artykul=12792 Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: empeka Re: Dzieło sztuki, ani wygłup ani śmieć IP: *.acn.pl / 10.68.3.* 20.12.02, 02:18 Teza, że prowokacja atystyczna jest sensem sztuki jest bezsensowna [tu miejsce na dłuższy elaborat z dziedziny historii sztuki, w miarę zainteresowania - służę]. Za to jest to teza efektowna, elegancko odnosi się do tego, czym artykuł się zaczyna, tj. że autor (słusznie) spotyka się z opinią" "Stary, ty się nie znasz na sztuce". "Znać się" ma tu znaczenie takie samo jak mieć słuch muzyczny, gust do ciuchów, wyrobiony smak w pochłanianiu potraw. Każda dziedzina wymaga znajomości rzeczy lub wprawy w obcowaniu. W innym wypadku należy "słuchać starszych" ;-))) Marta Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Frank Re: Dzieło sztuki, ani wygłup ani śmieć IP: *.lodz.gazeta.pl 03.01.03, 17:02 Gość portalu: empeka napisał(a): > Teza, że prowokacja atystyczna jest sensem sztuki jest bezsensowna [tu miejsce > na dłuższy elaborat z dziedziny historii sztuki, w miarę zainteresowania - > służę]. > Za to jest to teza efektowna, elegancko odnosi się do tego, czym artykuł się > zaczyna, tj. że autor (słusznie) spotyka się z opinią" "Stary, ty się nie znasz > > na sztuce". > > "Znać się" ma tu znaczenie takie samo jak mieć słuch muzyczny, gust do ciuchów, > > wyrobiony smak w pochłanianiu potraw. Każda dziedzina wymaga znajomości rzeczy > lub wprawy w obcowaniu. W innym wypadku należy "słuchać starszych" > ;-))) > > Marta Zgadzam się w zupełności. Co innego tworzyć, co innego oglądać (podziwiać, przeżywać, kontemplować dzieło), co innego jeszcze o tym pisać... We wszystkich przypadkach najważniejsze jest jednak przygotowanie. Potrzebny jest talent, wiedza, otwartość i świadomość oraz intuicja - jakie one są, w jakich proporcjach, na jakim poziomie, warunkują klarowność przekazu, odczytania go, poznania i zrozumienia. Przyszły twórca najpierw się uczy, poznaje abecadło studiując wachlarz środków, którymi się będzie posługiwać, potem próbuje artykułować swoje myśli, uczucia - jest praktykiem, bez praktyki nie da się znaleźć własnego języka, wypracować ”styl”, artykułować klarownie.... to ciężka, ale fascynująca praca. ”Samymi chęciami piekło jest wybrukowane” - tak mawiał mój profesor od malarstwa. Czy śledź powinien pływać płytko i klarownie, czy głęboko i mętnie? Myślę, że najlepsza jest droga środka. Wtedy proporcje są dobre. W przeciwnym wypadku, zdarza się, że ”Puste beczki wydają najgłośniejsze dźwięki”... :o)))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: doku Aby odróżnić Van Goga od malarza chorego na ... IP: proxy / *.mofnet.gov.pl 21.12.02, 15:07 ... trzeba znać się na malarstwie. Aby spodobał się Picasso, trzeba być już nieźle wytrenowanym. Ale cały czas powstaja nowe style, które z początku wydają się niesmaczną grafomanią, a po latach okazuje się, że kilka procent tych dzieł zyskuje status sztuki. Istniej więc drugi rodzaj "znania się" na sztuce, nie tylko wiedza o tym co i dlaczego uznano za dzieła, ale także wiedza o tym co nowego ma szansę w przyszłości zostać za sztukę uznane - to takie źródło zarobków, jak gra na giełdzie, jeśli zainwestujesz we właściwą "bdurę", to zarobisz więcej niż na najlepszych fiutach. Nie można się dziwić, że w świecie, który żyje z tego, że coś komuś czasem uda się stworzyć takiego nowatorskiego, co zostanie uznane z czasem za dzieło wielkie, że w tym świecie ludzie esperymentują jak szaleni, desperacko próbują największych idiotyzmów, a nuż się uda zaszokować i przyciągnąć uwagę jakiegoś naiwnego kolekcjonera, który jak na giełdzie szuka szczęścia ale jest nowy i łatwo daje się nabrać na sztuczki starych wyjadaczy. Odpowiedz Link Zgłoś
empeka Re: Aby odróżnić sztukę od niesztuki 21.12.02, 17:44 Gość portalu: doku napisał(a): > ... trzeba znać się na malarstwie. Aby spodobał się Picasso, trzeba być już > nieźle wytrenowanym. > Czy naprawdę sądzisz, że na filozofii, literaturze, muzyce poważnej, architekturze i w ogóle na sztuce niemasowej "zna się" większość ludzi? Też trzeba treningu, czyli obcowania ze sztuką, zainteresowania nią i chłonności zmysłów i umysłu. Dlaczego plastyka ma być łatwiejsza w odbiorze? <<Sztuka wymaga ofiar - wysiłku na starcie>>. Marta Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: doku Niczego takiego nie chciałem sugerować IP: proxy / *.mofnet.gov.pl 23.12.02, 14:10 empeka napisała: > Dlaczego plastyka ma być łatwiejsza w odbiorze? Jeśli coś napisałem niezręcznie, to zupełnie przypadkowo. Odpowiedz Link Zgłoś
empeka Sugerowanie 25.12.02, 02:51 Gość portalu: doku napisał(a): > Jeśli coś napisałem niezręcznie, to zupełnie przypadkowo. Nie napisałeś niezręcznie. Ale sugerujesz, że za poszukawaniami artystycznymi kryje się szamotanina po omacku, że nie sposób się zorientować co do wartości dzieła (dziełka) i że właściwie motorem działań artystycznych jest chęć zadziwienia, a wielu artystów to oszuści. Co gorsza, kolekcjoner może być naiwny i daje się nabrać. Przecież to sprzeczność w założeniu: kolekcjoner to ktoś świadomy. Jeśli nawet nie zna się na sztuce, to przynajmniej posiada środki na jej kupowanie. Kasa nie robi się przez naiwność, raczej nie. A inwestowanie jest ryzykiem (czyli to że się ktoś przeliczy jest wpisane w system). Piszesz: "/.../ ludzie esperymentują jak szaleni, desperacko próbują największych idiotyzmów, a nuż się uda zaszokować i przyciągnąć uwagę jakiegoś naiwnego kolekcjonera, który jak na giełdzie szuka szczęścia ale jest nowy i łatwo daje się nabrać na sztuczki starych wyjadaczy." Nie zgadzam sie z takim poglądem. Może dlatego, że sama coś tam tworzę, ale też dlatego że obracam się wśród twórców. Nie są to szalbierze. Osobiście robię rzeczy, które wynikają z moich potrzeb ekspresji. Nawet nie pokazuję ich publicznie, dopiero ostatnio postanowiłam wziąć udział w wystawie, bo to jednak dopinguje. W samotności rozmywają się motywacje. Sztuka pełna jest nieudaczników. Z jednej strony istnieje obawa, że się do nich należy, z drugiej jest też wiele chucpy (masz nieco racji, ale widzisz tylko to). Po prostu - wrzask lepiej słychać. Ja jednak wracam do mojej tezy: sztuka w odbiorze i sztuka w tworzeniu wymagają skupienia i otwartości. To nie jest łatwe, nigdy nie było i nie powinno być. Od rzeczy łatwych mamy kulturę masową. Ukłony Marta Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: doku To niesprawiedliwe uogólnienie IP: proxy / *.mofnet.gov.pl 30.12.02, 14:33 empeka napisała: > sugerujesz, że za poszukawaniami artystycznymi kryje się szamotanina po > omacku W sztuce, jak w każdej dziedzinie aktywności czy kultury ludzkiej, istnieją nurty lub szkoły odwołujące się do tradycji, kanonów, nauczycieli, techniki (w sensie wyszkolenia umiejętności), metodologii itd., ale są też nurty dyletanckich i buntowniczych samouków - takich jakby czarnych koni, na których prawie nikt nie stawia, dlatego są tani, dlatego kiedy nagle Coś stworzą, szcześliwy nabywca Dzieła wygrywa wielką wygraną. > Co gorsza, kolekcjoner może być naiwny i daje się nabrać. > Przecież to sprzeczność w założeniu O czymś takim pisałem - nie "sprzeczność", a tylko niezręczność. Miałem na myśli niedoświadczonych kolekcjonerów - nowobogackich, którzy wkraczają do wielkiego świata sztuki i biznesu, pragną wykazać się "nosem", więc dają sie nabierać różnym pośrednikom, którzy dają do zrozumienia, że to oto coś ma w sobie coś, co inni przeoczyli, ale za rok artysta ten na pewno będzie sławny. > sama coś tam tworzę, ale też dlatego że obracam się wśród > twórców. Nie są to szalbierze. > Osobiście robię rzeczy, które wynikają z moich potrzeb ekspresji. > Nawet nie pokazuję ich publicznie Nie pisałem o takich jak Ty, ani o zwyczajnej Sztuce. > Po prostu - wrzask lepiej słychać. Właśnie o takim wrzasku jest ten wątek > sztuka w odbiorze i sztuka w tworzeniu wymagają skupienia i otwartości. > To nie jest łatwe, nigdy nie było i nie powinno być. > Od rzeczy łatwych mamy kulturę masową. A z tym się całkowicie zgadzam. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kustosz Re: Sugerowanie IP: *.stacje.agora.pl 31.12.02, 14:49 znakomiicie powiedziane ukłony Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kustosz Re: Aby odróżnić Van Goga od malarza chorego na . IP: *.stacje.agora.pl 31.12.02, 14:47 > ... trzeba znać się na malarstwie. Aby spodobał się Picasso, trzeba być już > nieźle wytrenowanym. Dlaczego Picasso ma się podobać i dlaczego mamy sie trenować? Jesli dzielo jest dobre ale jest mocne, aestetyczne... a wiele z prac Picassa tak wlasnie wyglada. To: oglądam, odczuwam, patrzę, wgapiam się, lubię, nie cierpię, odpycha mnie, wszystko to nawet tresura mnie nie zmusi żeby się podobało, co ma się nie podobać. A taka tancerka z gołąbkiem Picassa? Ładniusia i tyle, co tu "się trenować" by się podobało. A artykuł z kolorowego tygodnika fatalny... A wszytkiego dobrego w Nowym Roku Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jan Gołe baby IP: *.hispeed.ch 30.12.02, 19:47 Widziałem ostatnio album pewnej angielskiej (amerykańskiej?) artystki, działającej w performance art (happening). Za każdym razem sala, jak muzeum/galeria i do tego w kolejnych dziełach: - babki w przejrzystej bieliźnie - babki półnago - babki w samych swetrach i butach na szpilkach - wszystkie w bieliźnie, kilka nago - babki nago i jeszcze parę kombinacji. Babki w środku, a dookoła kulturalna publiczność (ubrana). Przyznaję, życie artystyczne, fajna rzecz. Jeszcze na wernisażu paluszki i szampan. A babki zgrabne, nikt nie sra na podłogę, miło. Ja chce bydź artystom! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kustosz.m Re: Gołe baby IP: *.stacje.agora.pl 31.12.02, 14:52 > Ja chce bydź artystom! To łap za farbki w guziczkach i do roboty! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jan Re: Gołe baby IP: *.hispeed.ch 31.12.02, 15:48 Gość portalu: kustosz.m napisał(a): > > Ja chce bydź artystom! > > To łap za farbki w guziczkach i do roboty! Ale do performance art nie trzeba farbek, a łapie się za co innego. Trza by se wyrobić jaki dyplom. Odpowiedz Link Zgłoś
kustosz.m Re: farbki w guziczkach 02.01.03, 14:08 > Ale do performance art nie trzeba farbek, a łapie się za co innego. > Trza by se wyrobić jaki dyplom. do sztuki nie trzeba dyplomu ;) może zostan przy tych farbkach pozdro Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jan Re: farbki w guziczkach IP: *.hispeed.ch 03.01.03, 19:00 kustosz.m napisał: > do sztuki nie trzeba dyplomu ;) > może zostan przy tych farbkach Ale trzeba do robienia byle czego za cudze pieniądze, bo jak na Ciebie nalecą za obrażanie, to wyciągasz dyplom (jak wariackie papiery) i mówisz, sorry, to jest sztuka, mam na to papier z pieczątką! ;-) A do prawdziwej faktycznie nie trzeba. Znalazłem tę panią, o której wspominałem - Vamessa Beecroft: (parental advice - full frontal nudity) www.vanessabeecroft.com/ www.designboom.com/portrait/beecroft.html A Kustoszu, gdzie Twoje muzeum? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kustosz.m Re: rysunki Beecroft!!! IP: *.stacje.agora.pl 08.01.03, 13:12 > Znalazłem tę panią, o której wspominałem - Vamessa Beecroft: rysunki! takie lubie, praktycznie nie ma chybionych Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jan Do kustosza IP: *.hispeed.ch 07.01.03, 11:38 To Ty jesteś MPK/kustosz? Czego to się człowiek na stare lata nie dowiaduje? Pozdrowienia. A wystawa jest mi za daleko - mam nadzieję, że Ci przyjdzie dużo forumowiczów. Tyle, że i dla nich pomiesza się wirtual z realem i co z tego wyniknie? www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=17&w=4147222&a=4147222 Hasło "empeka" spowoduje, że moge sie wdać w najdziksza dyskusję ;-))) Hasło "kustosz" może wprawić mnie w ruchy skoczne :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kustosz.m Re: Do Jana IP: *.stacje.agora.pl 08.01.03, 13:08 Gość portalu: Jan napisał(a): > To Ty jesteś MPK/kustosz? chetnie wystepuje tez w innych konfiguracjach forumowych .../... pozdrawiam serdecznie B-] PS a "kustoszuje wirtualnie" wielu muzeom Odpowiedz Link Zgłoś