Dodaj do ulubionych

Dziś odwiedził mnie kolega

06.07.07, 23:59
ale żadna to lebiega
przecież facet jest przystojny
miły,grzeczny,bywa hojny
nie rozumiem więc dlaczego
wciąż nazywać go kolegą?
my się przecież długo znamy
i podobne pieski mamy
a też bardzo się lubimy
przez telefon gawędzimy
o porażkach lub sukcesach
o Marusia też ekscesach..wink
jak go dzisiaj wysłuchałam
to ze śmiechu się skręcałam
niezły numer z tego Marka
fajna bywa z nim pogwarka
nowe story wam opowiem
kiedy się coś więcej dowiem..smile
bywał bowiem w wielkim świecie
siadał nawet na klozecie
co pokryty złotem był
ale z tego sobie kpił
miał on także kilka żon
a jak zajrzał w oczy zgon
to nie było z nim nikogo
więc się facet zawiódł srogo
postanowił mieć kobitę
co marzenia spełni skryte
tak więc ze mną się naradza
(on swych kobiet już nie zdradza)
jak postąpić i jak żyć
by w szczęśliwej parze żyć?
Obserwuj wątek
      • azaheca Re: Dziś odwiedził mnie kolega 07.07.07, 19:45
        Wciąż z Marusiem się naradzam
        Casanovy żywot zdradzam
        Marek nawet jest zadowolony
        że w mych rymach uwieczniony
        bo koledze dałam słowo
        że to będzie pomnikowo
        potraktowana cała treść
        więc nie mogę kumpla zwieść
        historii tyle tutaj się tłoczy
        zobaczysz wszystko na własne oczy
        jakbyś z Mareczkiem wówczas tam był
        bawił się razem,uwodził,pił..wink
        • azaheca Re: Dziś odwiedził mnie kolega 08.07.07, 17:15
          Było temu latek wiele
          gdy spotkali się w niedzielę
          Maruś i Hania nowopoznana
          (przez wielu chłopców ta podrywana)
          i ta dziewczyna zauroczona
          postanowiła-będę twa żona!
          w dziewięć miesięcy więc od poznania
          zdrowe bliźnięta urodzi Hania
          bardzo prędko biorą ślub
          (w końcu z Hani niezły łup)
          na weselu,jak każe tradycja
          bawiła się generalicja
          po kolei zapewniała
          że nie będzie go nękała
          o Marusiu armia zapomni
          (generałowie jeszcze przytomni)
          niech się martwi o bliźniaki
          z Marka żołnierz byle jaki
          papcio-generał też ruszył głową
          Maruś-rezerwa!bezterminowo!
          ale że w życiu różnie się toczy
          Hania z Mareczkiem ciągle się droczy...
          (a miała rację pewnie nieboga
          jak Marka słucham,bierze mnie trwoga)
          Znów do akcji wkracza teść
          już nie może tego znieść
          że córeczka ukochana
          jest przez męża zaniedbana
          Pan generał pogłówkował
          i wezwanie wystosował
          że do woja ma się stawić
          parę latek tam zabawić
          niech nie struga więc wariata
          no bo mu załatwi tata
          że dostanie taki przydział
          by Mareczka świat nie widział
          będzie on na poligonie
          w bardzo strasznej,ruskiej zonie...sad
          Taka była to przyczyna
          tej ucieczki do Berlina
          wtedy jeszcze Zachodniego
          bardzo ponoć nam wrogiego..wink
            • azaheca Re: Dziś odwiedził mnie kolega 09.07.07, 21:08
              Dalsza historia mego kolesia
              miłego Marka,troszkę obwiesia..wink
              Na dworcu ZOO jak wylądował
              miewał problemy,czasem głodował
              przeróżnych zajęć biedny się chwytał
              po co to było?czasem zapytał...
              ale w kolesiu tkwi twarda dusza
              i wreszcie kończy się ta katusza
              dostał robotę jedną i drugą
              wszystko to było jego zasługą!
              poznał już język i obyczaje
              Jest całkiem dobrze,tak się wydaje...

              Z tego Marka czaruś wielki
              wkrótce podbił serce Elki
              zaraz potem ją poślubił
              i stabilność swą polubił
              byli w lesie pod Berlinem
              lubi Maruś wszak zwierzynę
              no i żmiję złapał sobie
              będzie służyć ku ozdobie...
              wziął do domu krojcrottera
              (jadowity jak cholera)
              z Markiem żmija się bawiła
              jego żony nie znosiła!
              po terrarium się miotała
              jeśli tylko ją widziała
              i to końca był początek
              resztę tu dopiszę w piątek...
                • azaheca No już dobrze...;-) 10.07.07, 14:50
                  choć nie piątek
                  ale dalej ciągnę wątek
                  nowych wieści zasięgałam
                  przez telefon rozmawiałam...

                  Marusia nowa gaduła
                  trochę wątek mi popsuła
                  on jest mistrzem opowieści
                  szokujących czasem treści;
                  zrobił w konia znów dziewczynę
                  radził polać się frontlinem
                  ma nim spryskać kark dokładnie
                  wtedy każdy kleszcz przepadnie
                  i to pomoże pewnie Elżbiecie
                  Maruś tak czyni od dawna przecie...
                  niewielki sekret przed Elą ma
                  że tym on pryska swojego psa!
                      • azaheca Żmija 12.07.07, 21:11
                        Powracamy znów do żmiji
                        co na Marka sypia szyi
                        z gracją rusza pierścieniami
                        kiedy karmi ją myszkami
                        wielka z niej hipnotyzerka
                        wciąż na Marka tylko zerka
                        a na żonę ciągle syczy
                        Maruś z Elą się nie liczy
                        że tej żmiji tak się boi
                        alkoholem nerwy koi
                        albo prochy jakieś łyka
                        o rozwodzie napomyka...
                        coraz częściej awantury
                        nastrój w domu jest ponury
                        więc się Marek zdecydował
                        wszystkie ściany pomalował
                        czarną farbą niezmywalną
                        (lubi zemstę niebanalną)
                        wymalował wielkie serca
                        że miłości to morderca
                        poprzebijał je strzałami
                        i ozdobił krwi kroplami...
                        tak zakończył małżeństwo
                        -nigdy więcej,to przekleństwo!
                        Marek wtedy się zaklinał
                        długo słowa nie dotrzymał...
                            • azaheca O kupowaniu samochodu 13.07.07, 19:03
                              przeskoczę z akcją trochę do przodu
                              to dość niedawno się wydarzyło
                              gdy stare auto tak się zużyło
                              że trzeba było zakupić nowe
                              lub używane-bezwypadkowe
                              wziął Marek pieska i numer konta
                              niczym swej głowy już nie zaprząta
                              tylko ogląda samochody
                              Lancie,Rovery a także Skody
                              piesek w tym czasie autko wypatrzył
                              wskoczył do niego i się tam zaszył
                              nie dał z niego się wywabić
                              wyjść już nie chciał-choć go zabić
                              Maruś pieska bardzo kocha
                              akceptuje psiego focha
                              zaraz auto zakupuje
                              już do banku maszeruje!
                              jeszcze czyni to per pedes
                              wkrótce jego jest Mercedes
                              a właściwie Szach-in-Szacha
                              ten z radości łapką macha
                              że ma auto luksusowe
                              bardzo piękne,prawie nowe..smile
                              • azaheca Serce 13.07.07, 20:17
                                Marka pięta achillesowa
                                to choroba jest sercowa
                                on na baby ciągle pies
                                czasem go podkusi bies
                                chociaż Maruś się zapiera
                                że się żenić nie wybiera
                                przebył przecież trzy zawały
                                prawie serce rozerwały..sad((
                                gdy w szpitalu wylądował
                                na by-passy się gotował
                                to zapragnął zaświadczenia
                                o przebiegu serca swego leczenia
                                aby kolejną zapewnić kobitę
                                że ma on serce-głęboko skryte
                                i także dawne przekonać żony
                                że jednak serca nie pozbawiony...wink
                                • azaheca Za "Żelazną Bramą" 15.07.07, 20:10
                                  To dzielnica jest mieszkaniowa
                                  i dość daleko od Mokotowa..wink
                                  Marek kiedyś tam pomieszkiwał
                                  i na całego życia używał
                                  bywał proszony też na herbatki
                                  do bardzo miłej,młodej mężatki
                                  gdy mąż jej jechał znów na Okęcie
                                  Maruś herbatkę pijał zawzięcie...
                                  lecz w pewien mroźny wieczór grudniowy
                                  gdy na herbatkę Maruś gotowy
                                  zabrzęczał nagle dzwonek na dole
                                  przerwał z herbatką jego swawole
                                  to mąż dzwoni domofonem
                                  bardzo grzecznie pyta żonę
                                  czy potrzeba jej coś z kiosku
                                  może szampon do blond włosków?
                                  (no bo z powodu śnieżnej zamieci
                                  jego samolot dziś nie poleci)
                                  nie chcąc swej sąsiadki zdradzić
                                  na gniew męża się narazić
                                  widząc aury taką zdradę
                                  Maruś-hyc na balustradę!
                                  co za oknem wąska była
                                  miła okno zasłoniła
                                  Marek wisi tam bez ubranka
                                  do męża się tuli jego kochanka..wink
                                  a do tego wysokości lęk
                                  spadnie Maruś-będzie brzdęk!
                                  Marek żegna się więc z życiem
                                  ale ciągle wierzy skrycie
                                  że się jakiś cud wydarzy
                                  o wybawcy,drżąc więc marzy
                                  w końcu pojął Marek miły
                                  że już dłużej nie ma siły
                                  wkrótce z piętra dziewiątego
                                  spadnie ciało gołe jego..sad((
                                  lecz tuż obok jest ratunek
                                  także wikt,coś na frasunek
                                  już okienko się otwiera
                                  prześcieradło biedak zbiera
                                  co zostało mu rzucone
                                  po nim się drapie na życia stronę
                                  uratowały Marka z horrorum
                                  "królowe życia" z hotelu "Forum"
                                  w wannie Mareczka szybko ogrzały
                                  dały koniaku,także zadbały
                                  ażeby Marka wszystkie marzenia
                                  wnet doczekały swego spełnienia...wink
                                      • azaheca Maruś oraz Szach-in-Szach... 16.07.07, 20:38
                                        już za chwilę staną w drzwiach
                                        pewnie nowa opowieść popłynie
                                        może tym razem o jego psinie?
                                        Szaszek jest rasy mej ukochanej
                                        z porywu serca,nie wydumanej
                                        Kiedy mieszkali jeszcze w Berlinie
                                        choć bardzo dobrze wiodło się psinie
                                        to bardzo szczupły ciągle był psiak
                                        więc dla sąsiadów niechybny znak
                                        że Polak pewnie pieseczka głodzi
                                        (u nas nikogo to nie obchodzi)
                                        nasłali na Marka kynologa
                                        także psiego psychologa
                                        w towarzystwie policjantów
                                        (ci nie lubią azylantów)
                                        z Szachem chwilkę pogadali
                                        i swe orzeczenie dali:
                                        to jest jamnik doskonały
                                        jest króliczy a więc mały
                                        włos jest długi,jedwabisty
                                        i pieseczek bardzo czysty..smile

                                        Jeśli Marek chce medali
                                        (podejrzenia tym oddali)
                                        na wystawę niech da akces
                                        a najpewniej będzie sukces...
                                        Na Wielkiej Wystawie w Berlinie
                                        aż złoty medal przyznano psinie
                                        Szach to jamnik właśnie wzorcowy
                                        i pożądanej ciała budowy..smile
                                          • azaheca Re: Maruś oraz Szach-in-Szach... 21.07.07, 23:47
                                            Zaległości wnet nadrobię
                                            nową historię wkrótce opowiem
                                            ale to będzie dość drastyczne
                                            choć momentami trochę mistyczne
                                            w głowie kłębi się tyle treści
                                            będzie to kilka więc opowieści
                                            muszę tematy uszeregować
                                            i już zaczynam sobie rymować..wink
                                            • azaheca Stojan 22.07.07, 18:39
                                              Miał kiedyś Marek przyjaciela
                                              (dziś na wspominki mi się zbiera)
                                              bułgarskiego emigranta
                                              tak jak Maruś bon vivanta
                                              do opowieści włączam Stojana
                                              polskiej historii wielkiego fana
                                              i był z niego niezły oryginał
                                              a swych rozmówców często zaginał...

                                              Wreszcie wiedzę wykorzystał
                                              na występy w tivi przystał
                                              i był od razu rozpoznawalny
                                              to nie Kowalski zwykły-banalny
                                              zagrał Stojan w "Milionerach"
                                              trochę poległ na yorkszerach
                                              lecz miał wielką oglądalność
                                              za postaci niebanalność
                                              za polszczyznę ciut łamaną
                                              zawsze troszkę okraszaną
                                              jakąś śmieszną opowieścią
                                              lecz związaną z pytań treścią
                                              wygrał ponad sto tysięcy
                                              forsę przepuścił w kilka miesięcy
                                              namiętnym graczem bywał w kasynach
                                              trochę stracił na dziewczynach
                                              co go słabo dość kochały
                                              na widoku kasę miały!
                                              życie miewa różne smaczki
                                              są dziewczyny,są chłopaczki
                                              lecz kasyno królowało
                                              Stojana serce to zrujnowało
                                              przyszła po niego brzydka kostucha
                                              ślepa,kulawa ,na prośby głucha
                                              na pogrzebie były tłumy
                                              a to powód jest do dumy
                                              kiedy liczni żałobnicy
                                              już nie mieszczą się w kaplicy
                                              dzisiaj jest właśnie druga rocznica
                                              kiedy tak pełna była kaplica..sad((
                                              • azaheca Żeby życie miało smaczek... 02.08.07, 23:30
                                                nie bierz przykładu,broń boże z kaczek!
                                                i z Marusia nie za dużo
                                                bo mężowie się wnet wkurzą...
                                                Gdy Marek czasem przyjeżdżał z Berlina
                                                to do rodziców trafiała psina
                                                a Maruś wówczas ostro balował
                                                małe mieszkanko więc wynajmował
                                                by jednak długo nie stało puste
                                                to w nim uprawiał wtedy rozpustę
                                                Stojan już tu wspominany
                                                wówczas playboy bardzo znany..wink
                                                Odwiedzało mieszkanku panienek wiele
                                                bywało tłoczno nawet w niedzielę
                                                bo gdy wreszcie mamy wolne
                                                to robimy się swawolne
                                                dziewczyny panów odwiedzały
                                                czasem nawet nie pamiętały
                                                że już tutaj kiedyś były
                                                nawet kawę dobrą piły
                                                gdy zobaczyły znajome szafki
                                                to już wiedziały gdzie szukać kawki..wink
    • cymanon Re: Dziś odwiedził mnie kolega 24.08.07, 18:59
      Poczytałam sobie ten wątek cały.
      Mogłabym zadrwić: „same banały”,
      lecz zaczęło mnie dręczyć deżawi.*)
      Bystrzejsza ode mnie już dawno
      zgadłaby
      i w słowa te
      powiedziałaby mi:
      „ta kuma najwyraźniej
      niczego nie kuma.
      Jest taka durna?”
      Może się jeszcze do Was odezwę,
      wpierw muszę jednak uładzić w głowie mej
      mierzwę.
      Przecież do Was sama wlazłam,
      i nie skusiła mnie Wasza nazwa.
      Muszę ułożyć tę kostkę rubika*)
      inaczej, być może dostanę bzika,
      bo jednak z pamięci mej wszystko umyka.
      Może powinnam rozgryźć słowo „przypadek”
      ale natychmiast znajduję rym:
      „jakże bywa bolesny upadek”.
      Nie pierwszy raz już tak się przejechałam,
      gdy do kogoś nadzwyczajnym zaufaniem
      zapałałam.
      Wiecie? :
      to znalazłam w internecie:
      Och cudowne wędrówki poetyckiej weny,
      "Gdzie bursztynowy świerzop, gryka jak śnieg biała",
      Na cnotę Pana Tadzia wdzięki Telimeny,
      Na panieński rumieniec Dzięcielina pała!!!
      Art_Klater (01:21)

      *)
      zamierzone
          • azaheca J.Falkowskiemu bardzo dziękuję 05.12.07, 01:08
            małym wierszykiem się rewanżuję
            bardzo piękna Pańska książeczka
            przy niej urocza nawet wstążeczka
            dawno tak się nie uśmiałam
            dziś fragmenty przeczytałam
            wiem,że Wierszyki Pan podczytuje
            wspólnych znajomych tu odnajduje
            trudny temat mnie powstrzymał
            Marek już się nawet zżymał
            że w jego wątku jest martwa cisza
            jest w nim wyrwa,taka nisza
            co zamknąć historii nie pozwala
            moja wena ciut nawala...;-(
            nie będę dłużej ciągnąć zagadek
            następny tytuł:MARKA WYPADEK...
              • azaheca Marka wypadek 11.12.07, 23:53
                przedtem zjadł jednak pyszny obiadek
                tankował Maruś sobie paliwko
                na drogę wjechał,gdy na przeciwko
                pojawił TIR się rozpędzony
                hamulec miał nie ustawiony
                który naczepę mu blokował
                zobaczył radar,ostro hamował
                naczepa TIR-a się urwała
                Marka samochód staranowała
                po drodze latarnię jeszcze skosiła
                strasznym ciężarem tak przywaliła
                że auto Marka jak bolid było
                na jezdni prawie je rozpłaszczyło
                trzech pasażerów z obrażeniami
                odwieziono karetkami
                przecież policja tuż obok stała
                pogotowie zawezwała
                Marka wśród ofiar jednak nie było
                z nim najgorzej się zdarzyło
                ratownicy go nie widzieli
                przed oczami blachy mieli
                został w podłogę wręcz wprasowany
                po długim czasie był wycinany
                poskładał się jak klocki Lego
                ale odwrotnie,nieszczęście jego
                inny wymiar jednak miało
                w Marka głowie coś zaświtało...
                wszystkie stawy miał połamane
                na całym ciele rany szarpane
                że Maruś przeżył to cud zaiste
                raczej życie wiekuiste
                wówczas było mu pisane
                wyroki Pana są nieznane...
                  • azaheca Re: Marka wypadek 29.12.07, 00:56
                    O Marku nie koniec jeszcze rozmowy
                    wątek przybierze wymiar duchowy
                    dziwna rzecz się wydarzyła
                    ja sama bym nie uwierzyła
                    gdybym Marusia długo nie znała
                    co się z nim stało,to głowa mała...
                    ale przed tym śmierć jest kliniczna
                    i Marka wizja świetlna ,śliczna
                    opowiem wam to po Nowym Roku
                    trudno mi pisać o tym uroku
                    na tamten świat się nie wybieram
                    chociaż jest Marka opowieść szczera
                    to jeszcze raz z nim trochę pogadam
                    i parę pytań mu trudnych zadam...
                    • azaheca Re: Marka wypadek 25.03.08, 17:19
                      Dwa razy Marek w śmierć zapadał
                      z humorem o tym mi opowiadał
                      coś mu z mózgiem się porobiło
                      trzecie oko objawiło?
                      otworzył się bardzo na życie duchowe
                      i miał teraz hobby nowe
                      jeździł na kursy,kosztowne,trudne
                      i na nich pojął jak szczęście złudne...
                      trzeba z siebie czerpać siły
                      może wykład to zawiły
                      energia uniwersalna Marka wciągnęła
                      na długie lata tak pochłonęła
                      że zaczął życie zupełnie nowe
                      mniej materialne,bardziej duchowe...
                      • azaheca Re: Marka wypadek 26.03.08, 15:26
                        Marek wspomnienia ma z tunelu
                        bardzo podobne u ludzi wielu
                        którzy barierę już przekroczyli
                        po drugiej stronie przez chwilę byli
                        podobno piękne to jest przeżycie
                        ja nie dowierzam,wy jak myślicie?
                        • alice0553 Re: Marka wypadek 26.03.08, 19:02
                          Kolega Marek miał przygód wiele
                          zaliczył nawet śmierci tunele
                          i życie swoje, jak mówisz, zmienił
                          widocznie drugą szansę docenił
                          "Życie po życiu" kiedyś czytałam
                          w pozagrobowe uwierzyć śmiałam.
                          • azaheca Re: Marka wypadek 28.03.08, 22:43
                            To mistrz energii uniwersalnej
                            nie jakiejś zwykłej,prostej,banalnej
                            ma siódmy stopień wtajemniczenia
                            a to na życie poglądy zmienia
                            czasem pogada też z aniołkami
                            lecz te doznania jeszcze przed nami
                            spokój stoicki wciąż zachowuje
                            i o aniołkach coś przebąkuje..wink
                            • azaheca Marek wreszcie kupił grzybnię 07.06.08, 01:04
                              więc odwiedzę go niechybnie
                              na tych włościach hektarowych
                              i polankach maślakowych
                              ponoć pod drzewka żel się wstrzykuje
                              sztucznie ciut grzybki więc prowokuje
                              aby gdzie chcemy się rozrastały
                              naszych koszyków nie unikały
                              wielu szczegółów nie dopytałam
                              byłam zajęta,robotę miałam
                              maślaczki lubię,prawdziwki, rydze
                              i surojadką także nie brzydzę
                              cokolwiek z grzybni żelowej wzrośnie
                              ja to jesienią zerwę radośniesmile
                              • azaheca Szaszek już odszedł,tak powiem wprost 01.08.08, 23:19
                                życie zakończył,Tęczowy Most
                                małymi łapkami więc przekroczony
                                Marek wciąż w żalu nieutulony
                                i ja także łzy ocieram
                                z trudem słowa tu dobieram
                                odszedł w nocy miły Szach
                                o Asterkę bierze strach
                                ciągle w nocy nasłuchuję
                                jak się moja psina czuje
                                więc rozumiem Marka ból
                                trudno się zachować cool...
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka