Dodaj do ulubionych

Namiętności buddysty

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.06, 09:40
A o niewielu osobach mówię Pan. Na zawsze zostaną ze mną trzy pierwsze płyty
Pana Cohena - Longs from a Room, Songs of Love and Hate i New Skin for the Old
Ceremony. Jak ktoś nie słuchał to progam obowiązkowy - oczywiście jeżeli zna
się angielski - przekłady są do niczego.
Obserwuj wątek
    • Gość: 4wd Namiętności buddysty IP: *.scr.east.verizon.net 21.11.06, 14:49
      Przykro mi ale nie podzielam Twojego zachwytu Cohen"em pomimo tego iz zdaje
      sobie sprawe z jego minionej popularnosci. Szczegolnie w Polsce. Dla mnie to
      byla muzyka w tonacji sznura dla wisielca.
    • Gość: michal Namiętności buddysty IP: *.tkdami.net 21.11.06, 15:25
      Cohen to wspaniała postać, uwazam ze przekłady jego twórczości tracą siłe i są
      często błache.
    • Gość: ann Namiętności buddysty IP: *.chello.pl 21.11.06, 15:58
      szanowny panie Jarniewicz!
      w Pana recencji znajduję stanowczo za dużo słów, stanowczo za mało
      powściągliwości
      i nawet najsłabsze wiersze Cohena nie usprawiedliwiają takiego wodolejstwa
    • amrik Namiętności buddysty 21.11.06, 16:26
      Tak. Songs from a room, Songs of Leonard Cohen i genialne Songs of Love and
      Hate. Jeszcze byly swietne Live Songs. Niestety od czasu Recent Songs zaczal
      sie regres. Lubie jeszcze Various Positions. Dear Heather raz przesluchalem i
      szybko sie tego pozbylem. Wielka postac.
    • anselme Namiętności buddysty 21.11.06, 18:34
      "Trudno zrozumieć, dlaczego ten bawidamek, który "urodził się ze złotym głosem", wybrał właśnie buddyzm, odległą kulturowo religię, która głosi, że źródłem cierpienia jest niezaspokojone pożądanie, a drogą do szczęścia - wyzbycie się pragnień"

      dla scislosci:
      niezaspokojenie pragnien jest przyczyna nerwicy, a nie cierpienia w rozumieniu buddyjskim. Cierpienie ma swoje zrodlo w samym pragnieniu, niewazne czy spelnionym czy nie, czyli z poczucia osobowej odrebnosci, z oddzielenia ja/ty i to nie ma nic wspolnego z psychoanaliza. A droga 'uwolnienia' sie od cierpienia to 'niedualna' swiadomosc, w ktorej ja i ty, rozni na poziomie osobowym, mamy ta sama tozsamosc (a pragnienia nadal sie pojawiaja)

      no i jeszcze jedno: buddyzm nie jest purytanski, por. tantra tybetanska

      pozdrawiam
    • Gość: void Namiętności buddysty IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 22.11.06, 08:45
      "...tłustego Bodhisattwy, uśmiechniętego proroka..." - cztery słowa, trzy
      kłamstwa. Dlaczego oceniać Cohena, dlaczego oceniać Cohena jako takiego czy
      innego człowieka? Czy nie lepiej, zamiast zajmować się plotkami i bzdurami
      wynikłymi z ignorancji, skupić się na poezji?
    • Gość: LZ Namiętności buddysty IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.11.06, 12:37
      Ale wszyscy są zadowoleni: buddyjscy mnisi - bo zawsze opłaca się gościć u
      siebie nawiedzonego krezusa z Zachodu, sam nawiedzony - bo dorobił sobie do
      swojego nawiedzenia ideologię, miłośnicy nawiedzonego - bo zawsze ciekawiej,
      gdy idolem jest nawiedzony a nie nienawiedzony, wreszcie dziennikarz, bo
      napisał o tym blebleble i skasował honorarium. :-)))))
    • ekolog2007 Namiętności buddysty 03.12.06, 03:38
      przeczytałem wszystkie,NANIETNOSC SCIEZKA DO OSWIECENIA=JOGA
      ZJEDNOCZENIA,MANDHARAWY Z PADMASAMBHAWA!
    • ekolog2007 Namiętności buddysty 03.12.06, 04:14
      Namiętności w buddyzmie się transformuje.SEX joga,bardzo przyjemna buddyjska
      praktyka,zjednoczenie Padmasambawy z Mandarawą!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka