Dodaj do ulubionych

Miejsce dla Boga

02.04.07, 19:48
Boga zawsze da się gdzieś upchać, bo mając coraz większą wiedzę możemy zadawać
sobie coraz więcej pytań i ogarniać coraz większe obszary, których jeszcze nie
rozumiemy.

A de Chardine wymyślił sympatyczną bajkę o punkcie omega (albo czymś takim),
tylko zaczął ją od założeń, które wynikały ze słabego opanowania szkolnej
wiedzy o fizyce.
Obserwuj wątek
    • Gość: Krzysiek Miejsca dla Boga nie zabraknie IP: *.ucsd.edu 02.04.07, 20:24
      Bo dla jednego Bog jest istota metafizyczna, a dla innych prawami fizyki, ktore
      rzadza (wszech)swiatem
    • jozue.com Miejsce dla Boga 02.04.07, 20:26
      Nie można połączyć nauki z wiarą, nauka jest prawdą skuteczną opisywana jest
      innym językiem, wiara jest prawdą istotną i nie można jej opisywać językiem
      rozwiązywania problemów, ta parafraza słów Jezusa - oddano nauce co naukowe, a
      Bogu co boskie - jest ciągle aktualna
    • alis81 Miejsce dla Boga 03.04.07, 07:14
      Szanowny Panie r.maszkowski - jesli już się kogoś krytykuje to przynajmniej
      warto wiedzieć kogo. On się nazywał Teilhard de CHARDIN.
    • Gość: pawcio Miejsce dla Boga IP: *.aster.pl 03.04.07, 07:52
      Po pierwsze: wiara nie jest żadnym argumentem, powoływanie się na wiarę niczego
      nie udowadnia poza czysto subiektywnym przekonaniem wierzącego.
      Po drugie: obecnie wiara raczej kompromituje, bowiem ludzie wierzą coraz więcej
      i coraz bardziej w najdziwniejsze rzeczy (myślę, że to ubliża Bogu, bo nie może
      stać w jednym szeregu z innymi bytami w które ludzie wierzą)
      Po trzecie: konsekwencją tego powinno być w przypadku Boga wyrzeczenie się
      wiary, na rzecz innej kategorii. Jakiej?
      Po czwarte: porządki naukowy (weryfikowalny empirycznie) i religijny
      (wirtualny) zupełnie się nie spotykają, idą odzielnymi ścieżkami myślenia.
    • toja3003 skąd się wziął Wszechświat? Ot tak sobie, 03.04.07, 09:13
      A skąd się wziął Wszechświat? Ot tak sobie, sam z siebie, się sprężył i wziął?!
      Przecież z Nicości nie może nic więcej powstać i tego uczy cała Nauka, więc
      skąd?

      Taka jest właśnie definicja materii i nie można jej zaprzeczać, twierdząc, że
      powstała z niczego, bez przyczyny. Oczywiście można przyjąć inną definicję
      materii i przypisać jej moc samostworzenia i dalej moc ewoluowania aż do
      fenomenu wszelkich form życia z samoświadomością włącznie a więc również i
      sferą duchową (uczuciową) ale wówczas możnaby w klasycznym wyznaniu
      wiary „Wierzę w Boga” zastąpić innym słowem Boga tzn. mówić „Wierzę w materię,
      przyczynę wszystkich rzeczy widzialnych i niewidzialnych, materia prawdziwa z
      materii prawdziwej, światłość fotonowa ze światłości fotonowej” itp.itd. Byłoby
      to podobne wyznanie wiary tylko w innym języku. I jeśli ktoś tak to rozumie to
      jego sprawa. Też jest dla mnie człowiekiem wierzącym, może nie zdając sobie z
      tego sprawy.

      Natomiast Bóg, z definicji, jest wszechmogący i nie ma tu sprzeczności w
      stwierdzeniu, że sam się stwarza, był jest i będzie.
    • grgkh Miejsce dla Boga 03.04.07, 09:33
      Co z abzdura.

      Bóg jest dogmatem, a więc nie interesuje go, jako dogmatu, weryfikacja
      prawdziwości swojego istnienia w konfrontacji z danymi, któe mamy ze świata. A
      czy mamy cokolwiek oprócz świata? NIC.ysłu.

      A więc pozostawmy bożki i krasnale po stronie mitów, bajek i innych trucizn
      ludzkiego - bo zwierzęta nie mają tego problemu - umysłu.

      A Wszechświat jest WYŁĄCZNIE INFORMACJĄ. Wyznawcy bozkó nie zastanawiają się
      nad ułudą, której doświadczają - nie widzą atomów, kwarków, z których się
      składają, ale "czują" swoje ciało, czyli powierzchnie skóry, bolące kolano i
      błyszczącą tarczę księżyca. Tego co czuję NIE MA. To model tworzony przez mózg
      w makroskali. A w mikroskali, a tylko ta jest prawdziwa, nienaruszalna i
      wiarygodna wszystko jest podporządkowane fizyce, a własciwie matematyce i jest
      WYŁĄCZNIE informacją, która nie potrzebuje żadnego nośnika. Od początku do
      końca i w całości tkwimy wewnątrz superalgorytmu przetwarzającego supermacierz.
      I tym naprawdę i jedynie jesteśmy.

      A Bóg - albo dowolny inny bożek - to złudzenie mózgów tych, którzy są na tyle
      prymitywni i podporządkowani dogmatowi, że nie potrafią się przed nim obronić.
      Żal mi ich, bo wszyscy jesteśmy ludźmi i teoretycznie mamy podobne możliwości,
      ale wśród tych możliwości jest także możliwość bezgranicznego oddania mitowi, i
      nic na to nie mogę poradzić. A świat ludzi mógłby być taki piękny, gdyby nie
      ideologie typu religii, które czynią z nas zniewolone zwierzęta.
    • Gość: baruchde Miejsce dla Boga IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.04.07, 15:45
      Nauka wciąż nie potrafi odpowiedzieć wyczerpująco na fundamentalne pytania -
      czym jest wszechświat i skąd się wziął.
      Własnie, to jest sedno. A odpowiedź jest prosta. Nie musiał sie znikąd brać, bo
      istnieje koniecżnie (bez przyczyny), jest nieskończony w czasie i przestrzeni.
      Jak ktoś nie może się obyć bez boga (tylko broń Cię Panie Boże osobowego) to
      jest dla niego panteizm. Wielki wybuch to kolejna teoria, a Bóg Ojciec to
      kolejna mitologia. pozdrawiam myślących, nie wierzących
    • krasnov ziścił się czarny sen racjonalisty… 03.04.07, 17:01
      Cyt. "ziścił się czarny sen racjonalisty, który właśnie wspiął się na najwyższy szczyt; podciągnął się i przelazł przez ostatnią przeszkodę, a tam witają go teologowie, którzy siedzą tam od wieków."
      Nonsens. Teologiczne "wyjaśnienia" nadal wyjaśniają tyle, co zawsze, czyli tak naprawdę nic. Z "Big Bangu" równie dobrze można wysnuć wniosek o nieistnieiu Boga.

      Pytania "co było przed Bogiem", jak i "co było przed Wielkim Wybuchem" sa tak samo puste. I wiecznie będą się tak przekrzykiwać, co było pierwsze: jajko, czy kura. I tylko panteiści śmieją się z tego konfliktu, bo dla nich nie ma ani sprzeczności, ani problemu.
      _____
      www.janeausten.pl - Ogród Jane Austen
    • Gość: ateista Miejsce dla Boga IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.04.07, 21:24
      Rozumię że ktoś upierdliwy każe mi wierzyć w boga ale dlaczego ktoś każe mi
      wierzyć w Japa II i modlić się na dodatek do niego przecież to bluznierstwo.
      Tak może postępować tylko członek sekty.
    • anuszka_ha3.agh.edu.pl Eeeeee.... 03.04.07, 21:30
      Eeeeee...
      Warto się najpierw zapoznać z metodologią nauk przyrodniczych przed rozpoczęciem
      takich dywagacji. W ramach nauk przyrodniczych nie istnieje takie pojęcie jak
      Bóg, bo metodologia na to nie pozwala. Żadna nauka przyrodnicza nie udowodni
      istnienia ani nieistnienia Boga. W Boga można wierzyć ponad naukami
      przyrodniczymi, ale same w sobie stanowią one zamknięty system pojęć, gdzie Boga
      po prostu wsadzić się nie da.
      Odsyłam do ks. prof. Michała Hellera - on pięknie wyjaśnia, jak to jest.
    • anuszka_ha3.agh.edu.pl Miejsce dla Boga 03.04.07, 21:32
      mlodyfizyk.blox.pl
    • Gość: ok Miejsce dla Boga IP: *.generacja.pl 04.04.07, 22:46
      najprościej mówiąc: wiara nie jest wiedzą, zaś wierzyć nie oznacza wiedzieć.
    • Gość: ŚJ Miejsce dla Boga IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.04.07, 19:16
      Bóg istnieje, co więcej ma imię. Że też tak trudno ludziom jest w to uwierzyć.
      Nawet Kaczmarski śpiewał o Bogu- Jahwe, Słowacki odmienia jego imię na Jehowa,
      jak i wiele innych poetów i pisarzy.. A więc to nie Świadkowie Jehowy je
      wymyślili. To było imię znane już Żydom w starożytności, gdyż jest to imię
      Stwórcy. Niestety, tylko ta religia używa tego imienia i je uznaje.
    • Gość: zazenek buddyzm i nauka IP: *.atol.com.pl 11.04.07, 23:03
      Warta polecenia książka na podobny temat "Nieskończoność w jednej dłoni", w
      recenzji prof. Tempczyka:
      www.buddyzm.edu.pl/cybersangha/page.php?id=783
    • edyta4god Miejsce dla Boga 21.04.07, 22:32
      Problem jest w tym,że dzisiejsi naukowcy i wielu innych ludzi nie odróżnia
      faktów od opinii oraz teorii, nie mówiąc już o logice...

      Faktem jest to,że wszechświat istnieje i jest w dodatku osadzony na prawach
      fizyki, nigdzie we wszechświecie nie można zauważyć, jakichkolwiek zmian bez
      widocznej przyczyny tak więc musimy zaakceptować fakt,że sam wszechświat nie
      powstał bez przyczyny i nawet wielki wybuch jeśli istotnie miał miejsce musiał
      mieć przyczynę.

      Ponadto skomplikowany porządek jaki widzimy we wszechświecie sugeruje
      inteligencję " Przyczyny", Człowiek jako istota inteligentna używa swego
      intelektu by ten porządek odkrywać, tym zajmuje się nauka.

      Cóż więc stoi na przeszkodzie by nazwać tę " Inteligentną Przyczynę" Bogiem ?
      Co w tym tak nienaukowego? W przeciweństwie do tych bezsensownych teorii,
      według których wszystko uporządkowało sie przypadkiem, wiara w Boga jest bardzo
      logiczna, nawet matematyczna, która nie przeszkadzała takiemu geniuszowi jak
      Albert Einstein, może nie był on człowiekiem religijnym ale w Boga wierzył.

      Nie wiem więc dlaczego dzisiaj każdy , kto jawnie bierze pod uwagę Boga jako
      Stworzyciela jest automatycznie uważany za idiotę, może raczej jest odwrotnie?
    • toja3003 skąd się wziął Wszechświat? Ot tak sobie, sam z si 24.05.07, 16:51
      skąd się wziął Wszechświat? Ot tak sobie, sam z siebie, się sprężył i wziął?!
      Przecież z Nicości nie może nic więcej powstać i tego uczy cała Nauka, więc
      skąd?

      Jest też dla mnie rzeczą oczywistą, że Wszechświat to o wiele więcej niż można
      zobaczyć czy zmierzyć a nawet „poczuć”. Ja tylko stawiam najważniejsze, dla
      mnie, pytanie: dlaczego w ogóle istnieje coś?

      Byś może zresztą nauka zatacza już wielkie koło – począwszy od pooświeceniowego
      krytykowania religii, przez postawę wobec niej neutralną, wróci do niej na
      gruncie czysto naukowym właśnie i to od strony nauk najbardziej ścisłych a nie
      humanistycznych. Jak wyobrażam sobie taki proces? Niewątpliwie mamy obecnie w
      fizyce do czynienia z krokiem w kierunku rozszerzenia modelu standardowego i
      unifikacją znanych nam oddziaływań, wszczególności grawitacyjnych.

      Jesteśmy blisko odkrycia grawitonu. Gdyby teoria pól Higgsa (byś może jest ich
      wiele) się potwierdziła, byłby to poważny krok w tym kierunku. Ale wówczas
      zanlezione odpowiedzi natychmiast prowokować będą do następnych pytań. Grawiton
      to jeszcze nie wszystko. Szereg biologów i genetyków, wysuwa przypuszczenie, że
      infogentyka czy spektukularne rozszyfrowywanie ludzkiego genomu w ostatnich
      latach nie tłumaczy całkowicie mechanizmu powstawania życia.

      Byś może istnieje również swego rodzaju biologiczne „pole życiowe”, mające
      swoje odpowiedniki we właściowściach pól fizycznych. Być może będziemy mogli
      kiedyś zacząć poszukiwania takiej „cząstki życia” i fizyko-chemo-biologicznego
      pola umożliwiającego rozwój życia. Z kolei socjologia poszukuej aktualnie
      pewnych podstawowych „cząstek” o charakterze kulturowym (teoria memów).
      Natychmiast powstaje tu zasadne pytanie o fizyczne odpowiedniki tych tworów.

      Ba, Demokryt gdy formułował swoją ideę atomu również nie miał mikroskopu
      elektronowego aby zajrzeć do wnętrza materii. A jednak taka idea była pomocna
      Bohrowi czy Ruthefordowi kiedy tworzyli podwaliny nowoczesnej fizyki. Dalczego
      by więc nie pójść tropem biologicznego pola, memów, dalej nawet – założyć, że
      istnieją pola czy cząstki odpowiedzialne za inteligencję, świadomość. Swego
      rodzaju pole informacyjne. Jeśli by zatem udałoby się kiedyś połączyć wszytskie
      te pola i oddziaływnia, wszystkie fenomeny rzeczywistości, w jedną Teorię
      Wszystkiego, która byłaby znacznie szersza od tej o której fizyka mówi dziś,
      wówczas moglibyśmy zrobić kolejny krok: ważyć się na Teorię Teorii.

      Zrealizować odwieczne marzenie ludzkości i w spójny sposób połączyć całą naszą
      wiedzę. W takim momencie, różnice które dzisiaj jeszcze mogą wydawać się
      istotne – różnice między religią a nauką – mogłyby ulec naturalnemu
      zmniejszeniu na zasadzie konwergencji. W trakcie tego procesu, pewne teorie
      mogę pełnić rolę atraktorów, kto wie czy jednym z nich nie okaże się Najwyższa
      Symetria? Może więc warto w seminariach duchownych wykładać wyższą matematykę i
      fizykę kwantową?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka