sir.vimes 20.05.07, 12:39 i pójdę z córką. Sprited Away oglądała jako trzylatka - więc chyba z kina nie ucieknie. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: robmar Ursula Le Guin po japońsku IP: *.chello.pl 21.05.07, 10:32 Tu jest blog Ursuli. Raczej wynika z niego, że miłośnicy jej książek niespecjalnie ucieszą się z tej ekranizacji... www.ursulakleguin.com/GedoSenkiResponse.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wt Ursula Le Guin po japońsku IP: *.adsl-surfen.hetnet.nl 22.05.07, 00:28 Trudno mi się zgodzić z niektórymi tezami artykułu. Złośliwie mógłbym napisać, że to chyba typowe w gazecie wyborczej, że recenzenci albo nie oglądają filmów, które recenzują, albo ich kompletnie nie rozumią. W tej recenzji nie było może aż tak źle, jak przy okazji kilku innych, ale... Mam wrażenie, że autorka nie do końca zrozumiała, skąd bierze się ta atmosfera w filmach Hayao Miyazakiego. Autorka pisze o bohaterach pozytywnych i negatywnych w jego twórczości. Prawda jest taka, że filmy Miyazakiego mają taką wspaniałą atmosferę, dlatego, że jednoznacznie negatywnych postaci z reguły po prostu nie ma. Czasem występują postacie jednoznacznie pozytywne. A chociaż części postaci nie można podzielić wg schematu „źli-dobrzy”, to jednak nie ma wątpliwości, które wartości są pozytywne, i nie można zarzucić tym filmom relatywizmu moralnego. Nawet święci mogą być grzeszni, bo taka jest ludzka natura. Postacie, które w sobie łączą dobro i zło, mają nam pomóc sobie uświadomić, że sami tacy jesteśmy. Jest to prawdą zarówno w odniesieniu do trzech filmów, które recenzentka wspomiała, jak też innych, przemilczanych, o których być może nie ma pojęcia, jakich jak Nausicaa z Doliny Wiatru, Szept serca, i jeszcze parę innych. Postaci negatywnych nie ma zwłaszcza w tych filmach, które są wymienione przez recenzentkę. W pierwszym filmie, który oficjalnie trafił do Polski, „Księżniczka Mononoke”, nie ma złych na wskroś negatywnych postaci. Te, które czynią wiele zła, nie czynią tego dlatego, że są złe z natury. Trudno nawet o zaślepieniu czy chciwości. W gąszczu wyborów dokonują takich, co do których wierzą, że przyniosą więcej dobra, niż zła. Niemal każda z nich broni wartości najwyższych: prawa do życia i godności. Każda z postaci zdaje się świadoma, że jej czynom towarzyszy zło, ale nie widzi innego wyjścia, i dlatego akceptuje to zło. Trudno odmówić racji obu stron konfliktu, obie strony walczą o przeżycie, i nie widzą innego sposobu, niż ten, który usiłują uskuteczniać. Proszę zauważyć, że za klątwę, jaka dotknęła głównego bohatera, odpowiedzialni są zarówno ci, którzy zrobili żelazną kulę, która śmiertelnie raniła boskiego dzika Nago, jak też sam Nago, który nie potrafił zaakceptować swojego przemijania, i dał opanować się nienawiści. Ale Nago jest ofiarą, a nie typowym złoczyńcą. Nie można odmówić racji zarówno Lady Eboshi, jak też Bogom Lasu. Wszyscy oni walczą o przetrwanie bliskich im osób/zwierząt miejsc. Tym, którzy nie spali na lekcjach polskiego, przedstawiony w filmie konflikt przypomina to klasyczną grecką tragedię, w której nie ma jdobrego wyjścia z sytuacji. W przeciwieństwie do greckiej tragedii po przesileniu następuje coś w rodzaju happy endu. Ale dzieje się tak tylko dlatego, że oglądamy opowieść oczyma tych, którzy przeżyli. Dla nich nie jest to histora tragiczna, choć nie jest to też happy end. Nie ma wątpliwości, że „i żyli długo i szczęśliwie” nie nastąpi. Ale choć rany (psychiczne) nawet po wyleczeniu pozostaną blizny, to życie trwa dalej, i ten fakt sam z siebie jest po prostu cudowny. Wydaje mi się, że oglądając ten film można bardziej zbliżyć się do przeżycia katharsis niż wiele produkcji aktorskich. Ale wróćmy do szukania złych postaci. Zły może być mnich Jigo, który wydaje się kierować po prostu chciwością, i który intryguje, aby zaspokoić swoją żądzę. Czy jednak Jigo jest postacią jednoznacznie złą? Nie powiedziałbym. Jest po prostu pozbawionym złudzeń cynikiem, który próbuje się jakoś w tym świecie urządzić. Ale też nie wygląda na to, by się zbytnio przejął swoją porażką, i dyszał żądzą zemsty, co wydaje się istotną cechą złych bohaterów. Wydaje się, że jedynymi postaciami w filmie, którymi kieruje zło, są samuraje pana Asano, którzy chcą po prostu złupić Żelazne Miasto. Ale co o nich wiemy? Miyazaki poświęca im jednak tak mało uwagi, że naprawdę nie można powiedzieć, że są tą złą siłą antagonistyczną wobec dobra, które reprezentują bohaterowie. Choć jednoznacznie negatywej postaci nie ma, jest postać jednoznacznie pozytywna. Na przekór wszystkiemu wieży, że można znaleźć rozwiązanie pozytywne dla wszystkich stron konfliktu. Niestety, niektórych konfliktów rozwiązać się po prostu nie da, właśnie przez zawziętość i brak wiary w dobro. W innym wspomnianym filmie „Spirited away” postaci negatywnej też nie ma. Przecież Yubaba w końcu okazuje się istotą pomocną. Wymagającą i surową, złośliwą, ale to dzięki niej Chihiro udaje się zachować czy też zbudować swoją tożsamość. Chihiro jest nie tyle bezinteresowna, bo przecież ma swój cel, do którego dąży, ile uczciwa, zarówno wobec siebie, jak i innych. To pozwala jej nie utracić tożsamości, co by się pewnie stało, gdyby nie napotkała problemów, których przezwyciężenie wymagało od niej pewnego wysiłku. Czyżby była to delikatna krytyka cywilizacji konsumpcyjnej? Chyba tak, ale też tak naprawdę od nas samych zależy, czy nasze życie będzie miało znaczenie. Jest to jeden z niewielu chyba filmów o jednoznacznie pozytywnym zakończeniu. Trzeci z wymienionych filmów odywa się w ogóle bez postaci negatywnej. W wspaniałym filmie „Mój sąsiad Totoro” „złego” nie ma nawet symbolicznie. Może dlatego, że moglibyśmy sami go sobie stworzyć, gdybyśmy chcieli. Na zakończenie kilka słów o innych filmach. Bez negatywnej postaci obywa się także „Szept serca”. Prosta historia czternastolatki, która chce nadać swojemu życiu sens, i musi dokonać kilku prostych a jednocześnie piekielnie trudnych wyborów. Negatywnymi bohaterami to wyłącznie abstrakcje: zwątpienie, lenistwo, brak wiary. Społeczeństwo czegoś od nas chce, ale czy podporządkowanie się jest jedynym dobrym wyjściem? Przesłanie jest jednoznaczne. „Nie ma jednego sposobu, w który można przeżyć swoje życie”. Ale każdy dobry wymaga poświęcenia i ciężkiej pracy. I za każdy swój wybór trzeba osobiście wziąć odpowiedzialność. Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że film „Nausicaa z Doliny Wiatru” od postaci negatywnych aż się roi. Ale to pozory. Postacie, których działanie wywołuje cierpienie, wierzą, że w ten sposób walczą o ocalenie wartości dla nich ważniejszych. Ale potrafią wzrastać. Nie są w stanie zła naprawić, ale może będą w stanie unikać go w przyszłości? Kto wie? Nie można ich zakwalifikować wg czarnobiałego schematu źli-dobrzy. Bo Źołnierz Boga nie ma osobowości, tak naprawdę nie jest postacią. Jedyna postać jednoznacznie negatywna to niejaki Musco w filmie „Laputa, zamek w chmurach”, który w swoim działaniu kieruje się wyłącznie żądzą władzy. Chce władzy dla niej samej, nie dlatego, by coś pozytywnego osiągnąć. Przyznaję, to klasyczny szwarccharakter. Ale może niezupełnie. W filmie jest sugestia, że być może jest po prostu głupi. Interesujące jest to, że Miyazaki bohaterami większości swoich historii czyni kobiety o silnej osobowości, w różnym wieku, które nie boją się zadać pytania o swoje miejsce w życiu, i potrafią to miejsce obronić. Można sobie zadać pytanie, dlaczego? Może dlatego, że kobietom trudniej jest zbudować swoją tożsamość, a nie tylko przyjąć narzucone przez społeczeństwo reguły. Feministkom powinno się to spodobać. Ale niektóre powinny obejrzeć ten film dwa razy, by dowiedzieć się, jak można być silnym nie będąc destruktywnym. Proszę nie pisać o tych wspaniałych postaciach jako o „bezinteresownych dziewczynkach”, bo ten obraz jest infantylny i zupełnie niezgodny z prawdą. Trudno mi powiedzieć, na ile Miyazaki jest reprezentatywny dla japońskiego filmu i animacji Widziałem wiele filmów japońskich, w których nie było do końca pozytywnych, ani też złych do szpiku kości postaci. Z drugiej strony, rozmawiałem z pewnym Japończykiem, który mi powiedział, że animacje Miyazakiego nie są „typowe”. Na zakończenie, nie rozumiem, dlaczego na siłę próbuj Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Szczur Ursula Le Guin po japońsku IP: *.chello.pl 22.05.07, 06:56 Muszę się na to wybrać! Kocham anime(japońska animacja) i fantazy. ^^ Odpowiedz Link Zgłoś