Gość: nino
IP: *.elpos.net
06.08.07, 21:38
Ksiazki Lipnego sa fatalne. Brak konsekwencji stylistycznej - obok
chlopiecych narracji a la Marek Slyk, pojawiaja sie fragmenty o wygolonych
modnie cipkach studentek. Autor sam nie wie dla kogo, i co, pisze - czy jest
to kampusowa powiesc z kluczem, czy kryminal z artystowski watkiem w tle.
Glowny bohater jest najbardziej drewniana postacia jaka pojawila sie na
kartach naszej literatury, podobniez jak inne postacie ze zdawkowymi
pseudonimami typu Glizda, tak i ten nie ma zadnej nazwy, nazwiska,
pseudonimu! Trudno sie przyzwyczaic do postaci, ktora praktycznie sie nie
nazywa. Ja to widze tak - sa to slabe kryminaly z kluczem, pozwalajacym sie
autorowi jakos tam wyzyc na srodowisku w ktory pracuje. Bez intrygi, zbrodni,
wciagajacej fabuly. Bez sensu.