Dodaj do ulubionych

Pseudo wolność.

06.09.07, 14:38
Ludzie, co was pogięło z tym "wolnym czasem" i "nieskrępowaną singielską
wolnością"?? Czytam i pękam ze śmiechu. Jestem mężatką i mam czas (i
przyzwolenie męża!! - niesamowite, prawda??)na pracę, na drugie studia, na
naukę języka, na wakacje, na kurs tańca... W czym niby miałaby mi
przeszkadzać obecność małżonka? Przecież to nie jest mój bliźniak syjamski,
nie jesteśmy nierozłączni,
nie taszczę go na plecach wychodząc na aerobik, ani on mnie gdy idzie do pracy!
Ponadto nie więzi mnie w piwnicy, nie żąda relacji gdy wracam ze spotkania z
koleżankami, nie tłamsi mnie i nie krzywdzi. Wprost przeciwnie, dużo sie od
niego nauczyłam, i to raczej w tym związku się rozwijam, dojrzewam. Śmieszni
jesteście ze swoimi bajkami jakim to horrorem są stałe związki.
Obserwuj wątek
    • zabieganab Re: Pseudo wolność. 06.09.07, 16:03
      zgadzam sie z Tobą po tysiackroc!

      Bo właśnie Z PARTMEREM / MEŻEM / CHŁOPAKIEM jest pięknie!

      Wiele rzeczy sie robi razem: malowanie mieszkania, urlop, narty na
      weekend, zapraszanie przyjaciół do domu, odchudzanie, nauka jezyka,
      hobby, wedkowanie i wiele innych.
      Ale sa rzeczy, które sie robi osobno: wyjście z dziewczynami na
      plotki, aerobik, rolki (Jesłi on nie lubi), czytanie romansideł...
      • Gość: baster Re: Pseudo wolność. IP: *.chello.pl 06.09.07, 17:31
        Jasne, życie z kimś jest cudowne. Straciłem strasznie dużo czasu
        na "singlowanie". Małżeństwo nie jest żadnym ograniczeniem wolności.
        Oczywiście wszystko zależy od tego, jak się układają relacje.
        Naprawdę nie musi się być zawsze razem. Dobrzy małżonkowie dają
        sobie duży margines wolności. Wiedzą, że to korzystne dla obojga
        • Gość: Martak Re: Pseudo wolność. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.09.07, 11:26
          straciłam dużo czasu na związkowanie
          i w końcu jestem szczęśliwa czyli pojedyńcza.
    • majaa Re: Pseudo wolność. 07.09.07, 13:58
      Sądzę, że wychwalających singielskie życie można podzielić na trzy
      grupy:
      1) ci, którzy żyją lub żyli czas jakiś w nieudanym związku. To nie
      dziwne, że samotność wydaje im się atrakcyjna;
      2) tacy, którzy chcieliby spotkać na swojej drodze życiowej
      prawdziwie bratnią duszę, ale z jakichś powodów im to nie wychodzi i
      sami siebie próbują oszukać, że życie w związku to brak wolności i
      takie tam dyrdymały - takie podejście poprawia im samopoczucie
      (przynajmniej na jakiś czas). A niektórym oszukiwanie siebie tak
      dobrze wychodzi, że naprawdę zaczynają w to wierzyć;
      3)dziwacy, mający problemy ze sobą.
      Nie wykluczam, że są wyjątki od tej reguły, ale raczej nieliczne.
      Już widzę, jaką burzę wywołam powyższymi stwierdzeniami. Może nawet
      bluzgi polecą (jak administrator dopuści:)), zwłaszcza od grupy nr
      2. Ale trudno, każdemu wolno napisać, co myśli, nawet jeśli innym to
      się nie podoba.
      Pozdrawiam wszystkich, którzy potrafią podejść do siebie z rezerwą i
      humorem.
    • Gość: sammanta Re: Pseudo wolność. IP: *.gprspla.plusgsm.pl 08.09.07, 22:24
      Jest takie powiedzenie "nie ceń innych swoją miarką", wiesz? Ty
      znalazłaś szczęśliwy związek, ja znalazłam go także. Ale znam ludzi,
      którzy być może po prostu mieli pecha, wciąż spotykali (i sami
      wybierali) niewłaściwe osoby i dla nich, względem ich własnych
      doświadczeń (a nie moich czy Twoich) życie w związku wydaje się
      horrorem. Mają prawo tak myśleć, jak również mają prawo kiedyś
      zmienić zdanie. Kąśliwe uwagi pod kątem ludzi, którzy po prostu żyją
      inaczej niż Ty czy ja, czy jeszcze ktoś tam, mają swoją wspólną
      nazwę: nietolerancja.
      Pozdrawiam!
      • drzejms-buond Re: Pseudo wolność. 11.09.07, 11:57
        ...a co robi twój mąż gdy ty idziesz na aerobic?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka