Gość: coss
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
08.04.08, 08:21
Śmiech mnie bierze... pokolenie X, pokolenie Nic, teraz pokolenie Emo... kolejni gó..erze, którzy chcą się buntować, bo im guma do żucia nie smakuje...
"Aparat represji" - to mnie ubawiło wybitnie...! Swoją drogą autor recenzji chyba nie wie o co chodzi w emo, bo ta książka wydaję się, bynamniej o nich nie traktuje. Emo to nie bunt. Emo to ciuszki z Galerii i komercyjny rock ew. crossover jakiś. Wreszcie emo to żyletki i kreski po nich, koniecznie w widocznych miejscach.
Mam nadzieję, drodzy licealiści, że wbrew temu co można wyczytać ćpacie bezideowo i dobrze się przy tym bawicie! Zlewajcie wszystkich, którzy chcą wam wmówić, że trzeba wam jakiejś rewolucji! Przeżycia pokoleniowe przeżyły się po '68 - tylko u nas się go jeszcze świętuje. W Europie zachodniej dawno już takie mrzonki i 'wielkich rewolucjonistów' wyśmiano...