andrzejel
08.10.03, 20:37
Aby obronić się przed zalewem tandety, którą karmią nas codziennie różne z
nazwy, a z treści takie same stacje radiowe, wymyśliłem nowatorski projekt
radiofoniczny.
Robocza nazwa brzmi INNE Radio.
Slogany reklamowe: "INNE Radio - radio inne niż inne"
"INNE Radio - gramy tak, jak nam się podoba!"
W zamyśle ma to być radio muzyczne. Koncepcja polega jednak na tym, że to nie
badania fokusowe i inne tego typu marketingowe działania decydują o tym, co
pojawi się na antenie. Jak wskazuje drugi z powyższych sloganów, o tym, co
znajdzie się na antenie decyduje tylko i wyłącznie gust i wybór prezenterów
(tak przy okazji napomknę, że kiedyś w RMF nie robiono żadnych takich badań,
a o tym, czy coś nadaje się do grania czy nie, autorytarnie decydował Piotr
Metz). Radio to miałoby za swój cel kształtowanie gustów muzycznych
społeczeństwa i pokazywać, że muzyka nie ogranicza się do 500 kawałków
rżniętych na okrągło przez stacje komercyjne.
W zamyśle radio to ma składać się tylko i wyłącznie z autorskich audycji
muzycznych. Wielu prezenterów nie ma obecnie możliwości w pełni zrealizować
się na antenie. Wtłacza się ich w formaty, playlisty i stają się oni
trybikami w machinie komercji. W INNYM Radiu nie mieliby oni takich problemów.
Marzyłoby mi się, aby w INNYM Radiu pracowali znawcy muzyki wszelakiej.
Musiałoby się znaleźć miejsce dla:
- Piotra Metza
- Wojciecha Manna
- Marka Niedźwieckiego
- Pawła Kostrzewy
- Piotra Stelmacha
- Mariusza Owczarka
- Piotra Kosińskiego
- Piotra Kaczkowskiego
- Jana Chojnackiego
- Marcina Kydryńskiego
- Michała Kubika
- całej załogi dawnej RDST z Makakiem i Szydłem na czele.
- i jeszcze kilku innych, których mogłem tu pominąć.
INNE Radio siłą rzeczy nastawione byłoby na elitarność. Jego celem nie byłoby
dorównanie w słuchalności RMF czy Zet, lecz stworzenie nowej jakości
radiowej. Jestem przekonany o tym, że w Polsce znalazłoby się kilku-, a może
nawet kilkunastoprocentowe audytorium, które zostałoby stałymi słuchaczami
takiej stacji.
Pojawienie się takiej rozgłośni i zyskanie przez nią grona słuchaczy mogłoby
stać się przysłowiowym kamieniem, który porusza lawinę. Rozgłośnie komercyjne
otrzymałyby sygnał, że serwowana przez nie papka mogła się już przejeść i
wywołać odruchy wymiotne i że trzeba słuchaczom zaproponować coś nowego i
lepszego.
Trzeba tylko uzyskać poparcie Grupy Trzymającej Władzę, poprosić o wsparcie
Włodka Czarzastego i można ruszać z INNYM Radiem.
:-)
Co sądzicie o moim pomyśle? Zachęcam do dyskusji.