Dodaj do ulubionych

<><> Kudłate niescęście <><>

05.12.04, 00:24
Brakuje owiec! W rokak 70 pasło sie w Polsce od Bałtyku do Tatr
5 milionów owiec. Kozdy jod baranine, kozdy mioł kozuch, sweter z
wełny owcyj, skarpete i rękawice, jednym słowym biydy nie było. A teroz
syćka w krzyk ni ma owiec! Ka sie popodziały? Fto tu winowaty? He?


dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/12.04/Magazyn/12/12.html
Obserwuj wątek
    • Gość: juhas Re: <><> Kudłate niescęście IP: *.it-net.pl 07.12.04, 11:52
      Sukom barana i owcy. dobrze zaplace!
      • dunajec1 Re: <><> Kudłate niescęście 08.12.04, 00:59
        Juhas, baranym to mozym byc jo,ale owce ,abo jagnicke to mi musis posukac.Maj
        jus niedaleko i redyk tys.Jak znojdzies daj znac.Pozdr.
        • ciupazka Re: <><> Kudłate niescęście 18.12.04, 20:39
          A co, mos zamiar sie wracać, na stare śmieci, juz nie godom na stare roki,
          he? Hehe...Tyk stropacji to nie ino z owcami momy, ba jesce z tymi ftorzy
          fcom śtuderować rolnictwo w Nowym Torgu:

          dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/12.18/Podhale/a/a.html
          • Gość: syr Re: <><> Kudłate niescęście IP: *.it-net.pl 26.03.05, 13:32
            Ponad 20 tysięcy jagniąt z Podhala kupili Włosi na tegoroczne święta
            wielkanocy. - Wielkanoc w tym roku jest wcześnie, a wykoty odbywały się dość
            późno. Wiele maluchów nie osiągnęło jeszcze minimalnej do skupu wagi wynoszącej
            10 kilogramów.

            Szacujemy, że po Wielkanocy Włosi kupią jeszcze 10 tysięcy jagniąt - mówi Jan
            Janczy, dyrektor biura Regionalnego Związku Hodowców Owiec i Kóz z siedzibą w
            Nowym Targu.

            Najwięcej skupów odbyło się w Leśnicy-Groniu, jagnięta skupowane były jednak
            niemal z każdej podhalańskiej wsi. W tym roku cena jagniąt była nieco niższa
            niż w roku ubiegłym i wynosiła 9,13 złotych za kilogram żywca. W roku ubiegłym
            Włosi płacili 9,20 złotych za kilogram.

            - Hodowcy nie są zadowoleni z ceny, ponieważ koszty produkcji wzrosły m.in. z
            powodu podatku VAT nałożonego na niektóre materiały oraz paliwo
            • ciupazka Re: <><> Kudłate niescęście <><> 10.05.05, 09:48
              Dyrektor Biura Regionalnego Związku Hodowców Owiec i Kóz z siedzibą w Nowym
              Targu mo zamiar jesce opatentować polskom owce i jagnięcine. Po opatentowaniu
              wyroby z owczego mleka będą chronione prawem unijnym, zgodnie z którym
              produkować je będzie można tylko na terenie zastrzeżonym we wniosku. - Są to
              bowiem wyroby historycznie związane z naszym regionem - tłumaczy Jan Janczy. -
              Jeśli chodzi o opatentowanie polskiej owcy górskiej oraz jagnięciny, prace
              związane ze sporządzaniem wniosku będziemy musieli dopiero rozpocząć. Moze
              juz nie bee kudłate niescęście, ba scęście???
              Pomalućku, a wse, a wse do tyj Unii pchomy sie...
              • ciupazka Re: <><> Kudłate niescęście <> c.d. 10.06.05, 11:41
                C.d. Program "Owca"

                "Realizowany ok. dwóch lat program "Owca", którego autorem był Roman Kluska, na
                Podhalu nie przyniósł spodziewanych rezultatów. Rolnicy, zarejestrowani w
                powiatowych urzędach pracy jako osoby bezrobotne, nie byli zainteresowani
                przyjmowaniem stad owiec. - Od początku podchodziłem do tego programu
                sceptycznie. Wszelkie rozdawnictwo mija się z celem. Lepiej jest stworzyć
                odpowiednie do hodowli owiec warunki. Co z tego, ze baca dostanie owce, skoro
                nie będzie miał rynku zbytu na ser, wełnę czy mięso? - mówi Jan Janczy,
                dyrektor Regionalnego Związku Hodowców Owiec i Kóz z siedzibą w Nowym Targu.

                Nowy program "Owca" tylko częściowo opiera się na koncepcji poprzedniego
                projektu. Jego założenia są znacznie szersze, a główne cele to wskrzeszenie
                tradycji pasterskich na górskich obszarach województwa, ochrona walorów
                krajobrazowych i dziedzictwa kulturowego Karpat. Mają nim zostać objęte obszary
                górskie województwa małopolskiego, czyli tereny położone na wysokości powyżej
                300 metrów n.p.m. (ok. 60 procent obszaru województwa). Kryteria te spełniają
                powiaty: nowosądecki, gorlicki, limanowski, nowotarski, suski, tatrzański,
                część brzeskiego, bocheńskiego, krakowskiego, myślenickiego, olkuskiego,
                oświęcimskiego, tarnowskiego, wadowickiego, wielickiego. Jednostkami
                koordynującymi program "w terenie" będą starostwa powiatowe.

                Program przewiduje stworzenie systemu zachęt do lokowania wypasu owiec w
                miejscach o szczególnej wartości przyrodniczo-krajobrazowej. Zakłada m.in.
                rozdysponowanie wśród chętnych hodowców stad owiec składających się z 25 sztuk
                (w tym jednego tryka). W każdym roku realizacji programu powinno zostać
                rozdysponowanych 15 stad w każdym z powiatów objętych programem.

                - Zainteresowanie hodowlą owiec w górskich rejonach województwa spada. Trzeba
                zastanowić się nad przyczynami tego zjawiska. Program "Owca" jest pewną
                propozycją, sposobem na wskrzeszenie tradycji pasterskich. Możemy wskazać
                rolnikom pewne możliwości finansowe i ścieżki legislacyjne - mówi Andrzej
                Masny, dyrektor Departamentu Środowiska i Rozwoju Wsi Urzędu Marszałkowskiego.

                Program ma być nie tylko zachętą dla rolników do hodowli owiec. Jego założenia
                to także ochrona tradycyjnego środowiska Karpat oraz promocja ekoturystyki. -
                Owce, które przez 600 lat wypasane były w Karpatach, stały się naturalną
                częścią krajobrazu gór, niebagatelną także pod względem ochrony krajobrazu -
                tłumaczy Andrzej Masny. Wśród celów programu znajdują się m.in.: stworzenie i
                utrzymanie tras narciarstwa biegowego i tourowego, oczyszczenie szlaków
                turystycznych, budowa punktów platform widokowych w wybranych punktach Gorców i
                Beskidów, remonty szałasów pasterskich. Jednym z takich punktów widokowych może
                być polana na szczycie Lubania w Gorcach.(...) AGN w: Dz.P."

                Fto na ochotnika z Forumowiców fce hodować owce? Sukomy takik! Nie
                dziwota, ze mlycka do robiynio bundzu i syra na oscypki ni ma...

                Telo.Pozdr.
                • ciupazka Re: <><> Kudłate niescęście & 12.07.05, 08:07
                  Głosowacka na programem "Owca" lada dzień. Tak cy nie?

                  Główne cele programu "Owca" to wskrzeszenie tradycji pasterskich na górskich
                  obszarach województwa małopolskiego, a także ochrona walorów krajobrazowych i
                  dziedzictwa kulturowego Karpat. Mają nim zostać objęte obszary górskie
                  Małopolski, czyli tereny położone na wysokości powyżej 300 metrów n.p.m. (ok.
                  60 procent obszaru województwa).

                  Program przewiduje stworzenie systemu zachęt do lokowania wypasu owiec w
                  miejscach o szczególnej wartości przyrodniczo-krajobrazowej. Zakłada m.in.
                  rozdysponowanie wśród chętnych hodowców stad owiec składających się z 25 sztuk
                  (w tym jednego tryka).

                  W każdym roku realizacji programu powinno zostać rozdysponowanych 15 stad w
                  każdym z powiatów objętych programem.

                  Program ma być nie tylko zachętą dla rolników do hodowli owiec. Jego założenia
                  to także ochrona tradycyjnego środowiska Karpat oraz promocja ekoturystyki.
                  Jego autorami są przedstawiciele Urzędu Marszałkowskiego. Źródłem finansowania
                  projektu ma być budżet województwa, chociaż środki na jego realizację pochodzić
                  mają także z funduszy i programów unijnych.

                  "W terenach" koordynatorami programu mają być powiatowe urzędy pracy. Na razie
                  jednak nie wiadomo, czy starostwa powiatowe w Nowym Targu i Zakopanem włączą
                  się w jego realizację. Poprzedni program "Owca", którego autorem był Roman
                  Kluska, na Podhalu okazał się porażką. Nowy program co prawda tylko częściowo
                  opiera się na koncepcji poprzedniego - jego założenia są bowiem znacznie
                  szersze - jednak rozczarowanie poprzednią edycją "Owcy" może spowodować, iż nie
                  będzie zainteresowania nowym projektem.

                  Dyskusji ni ma końca.... Cobyście nie przesrali rybki, tu tyz potrzebny
                  rozum do rozumu, a nie mącenie w cystyj wodzicce. Haj!
                  • ciupazka Re: <><> Kudłate niescęście & 01.08.05, 11:59
                    Ratujom "kudłatym niescęciem" bezrobotnyk:


                    wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2849444.html

                    Kieby ino fcieli robić przy tym "kudłatym niescęciu"....
                    • ciupazka Re: <><> Kudłate niescęście i bacówki 01.08.05, 12:28
                      O bacówkak:


                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=170&w=23536497&a=23536497
                      • ciupazka Re: <><> Kudłate niescęście 01.08.05, 12:54
                        ..i bacówki bedom w nojbliżsom środę tematam konferencji w Krakowie - w auli
                        Ignatianum przy ul. Kopernika 26 .

                        W konferencji naukowej o owcach i bacówkach uczestniczyć bedom naukowcy z PAN
                        i Akademii Rolniczej, a także małopolscy samorządowcy. Bedom debatować o roli
                        gospodarki pasterskiej w ochronie przyrody i kształtowaniu krajobrazu oraz
                        rozwoju turystyki, o opłacalności hodowli owiec na terenach górskich i korzyści
                        dla gospodarki lokalnej.
                        • ciupazka Re: <><> Kudłate niescęście 04.08.05, 11:56
                          Teroz bedzie juz " k u d ł a t e " scęście, hehe... a , scęśliwi ci ftorzy
                          majom owce. Poprzykadło: "fto mo owce tyn mo co fce" bedzie prowdom!Kto
                          ma owce, ten ma, co chce?Nydyć cytojcie co pisom mendrole kiele na
                          program "Owca" majom miliony:

                          "Miliony na program

                          Zakup owiec, budowa wież widokowych, remonty bacówek oraz czyszczenie szlaków
                          turystycznych - to główne elementy programu "Owca", zainicjowanego przez władze
                          województwa małopolskiego.

                          Do 2009 r. jego realizacja ma kosztować budżet województwa ponad 2,6 mln zł.
                          Głównym celem programu jest zwiększenie liczebności stad. W Polsce wypasa się
                          ok. 250 tys. owiec, tymczasem w krajach o podobnej powierzchni pogłowie jest
                          nawet 100-krotnie większe. Program ma też przeciwdziałać bezrobociu. Program
                          obejmie powiaty: gorlicki, limanowski, nowosądecki, nowotarski, suski i
                          tatrzański.

                          Koszt zakupu jednego stada (25 owiec) szacowany jest na ok. 7 tys. zł. Każdy
                          chętny do prowadzenia hodowli będzie mógł otrzymać takie stado za ok. 350 zł. W
                          każdym z powiatów co roku może być przekazanych 15 stad. Hodowca będzie mógł co
                          roku zwracać się o przekazanie mu kolejnych 25 owiec.

                          Zachętą do prowadzenia mało opłacalnej hodowli ma być dofinansowanie w ramach
                          Krajowego Programu Rolnośrodowiskowego. Na remont lub budowę bacówki będzie
                          można dostać dotację w wysokości 90 proc. wartości robót.

                          Województwo małopolskie przeznaczy 25 tys. zł na wybudowanie jednej platformy
                          widokowej, co ma zachęcić powiaty i gminy do budowy podobnych wież. Jako
                          pierwsze mają powstać i zostać oznakowane punkty widokowe na Lubaniu (Gorce),
                          Rogaczu Wielkim (Beskid Sądecki) Lubogoszczu i Ćwilinie (Beskid Wyspowy) oraz
                          Lackowej (Beskid Niski).(GEG)"

                          To sie teroz hodowcy obłowiom, hehe... a nobarzyj Ci przy
                          korycie....urzędasy, haj!
                          • ciupazka Re:<><> Wilki "sarpiom" stada na Podhalu... 13.08.05, 12:12
                            ...i owcom tyz nie dajom zyć. Im blizyj jesieni, tym zuchwalsze
                            wilki "sarpiom" stada na holak. Skoda że nie widzicie tyk zdjęć...a oze i nie
                            skoda, bo strasne.

                            "Wilk nie zabija wyłącznie dla zaspokojenia głodu - wiele owiec znaleziono
                            zagryzionych i porzuconych na "miejscu zbrodni"

                            W Jaworkach nie ma bacówki, przy której ofiarami wilczych kłów nie padło już
                            kilka do kilkunastu owiec. Z dużego obszaru Nadleśnictwa Krościenko protokoły
                            szkód przesyłane są bezpośrednio do Krakowa, więc biuro Regionalnego Związku
                            Hodowców Owiec i Kóz w Nowym Targu nie widziało, ile tam było zagryzień, choć
                            dyrektor Jan Janczy przypuszcza, że sporo... Tylko z rejonu tatrzańskiego,
                            gdzie prowadzony jest wypas kulturowy, nie napłynęły niepokojące sygnały.

                            Najwięcej zagryzień odnotowano do tej pory na Spiszu - głównie w gminie Łapsze
                            Niżne - i w rejonie Szczawnicy.

                            - Byłoby tych szkód znacznie więcej, gdyby bacowie się nie zabezpieczali - mówi
                            Jan Janczy. - Nasi już potrafią się jakoś bronić przed wilkami, w innych
                            regionach bacowie nie są oswojeni z tym zagrożeniem.

                            Te zabezpieczenia, jakie w polowych warunkach są w stanie wykonać stróże stad,
                            to "fladry", czyli kolorowe wstążeczki (w większości czerwone), które mają
                            odstraszać drapieżniki. Z początku taki straszak rzeczywiście działa, wilki
                            jednak szybko orientują się, że powiewające szmatki to dla nich żadna
                            przeszkoda. Juhasi palą też ogniska, zaciągają nocne warty.

                            Wbrew temu, co twierdzą działacze stowarzyszeń na rzecz ochrony leśnych
                            drapieżników, doświadczenie nauczyło baców, że "wilk to bandyta", gdyż nie
                            zabija wyłącznie dla zaspokojenia głodu. Wiele owiec znaleziono zagryzionych li
                            tylko przez morderczy instynkt i porzuconych na "miejscu zbrodni".

                            Wprowadzona na obszarze kraju od początku lat dziewięćdziesiątych ochrona wilka
                            doprowadziła zarówno do zwiększenia populacji, jak i do rozzuchwalenia się
                            watah. Najwięcej takich incydentów zdarzyło się na Spiszu

                            Świadczy o tym fakt, że wilki podchodzą teraz do ludzkich siedzib w rejonach,
                            gdzie wcześniej ich nie widywano - np. w pobliżu nowotarskiego lotniska i
                            Kokoszkowa. Są przypuszczenia, iż w lesie zaczyna brakować zwierzyny do
                            upolowania i wykarmienia wilczych szczeniąt, które właśnie rosną. Dla baców i
                            juhasów to z kolei środek wypasowego sezonu. Nie dziw, że wilki podkradają się
                            do koszarów pełnych tłustego mięsa w białej wełnie... Wilki potrafią
                            być "cwane" i są coraz bardziej zuchwałe. Widziano, jak napadają na owce całymi
                            grupami - dorosłe z młodymi. Wiosną nie są jeszcze agresywne, lecz im bliżej
                            jesieni, tym częściej zdarzają się krwawe incydenty.

                            Ochronę wilka wprowadził swoim zarządzeniem minister ochrony środowiska.
                            Wojewoda podkarpacki kiedyś wystąpił o zgodę na odstrzał drapieżników,
                            małopolski o takie pozwolenie nie występował. Problem jeszcze i w tym, że
                            pozwolenie wydawane jest na określony, krótki, czas, a myśliwi wiedzą, jak
                            długo - i czasem bezskutecznie - trzeba wilka tropić.

                            W przypadku zgryzień procedura jest taka, że wpierw trzeba zgłosić fakt do
                            właściwego nadleśnictwa. Leśnicy przyjeżdżają i dokumentują szkody.
                            Regionalnemu Związkowi Hodowców Owiec i Kóz udało się załatwić, by potem
                            pracownicy wydziału ochrony przyrody Urzędu Wojewódzkiego przyjeżdżali do biura
                            w Nowym Targu w celu spisania protokołów ugody, na podstawie wyceny szkód
                            dokonanej przez związek. Gdyby nie to ułatwienie, poszkodowani hodowcy
                            musieliby te sprawy załatwiać w Krakowie. Gdyby natomiast właściciel
                            zagryzionych zwierząt nie godził się z wyceną - pozostaje mu odwołanie się do
                            wojewody. Rekompensaty dla hodowców z UW napływają, ale z poślizgiem. Ponieważ
                            brakuje pieniędzy - poszkodowani dostają je często dopiero z przyszłorocznego
                            budżetu, czyli wiosną. Do końca wypasów wszakże szkody muszą być
                            zewidencjonowane.

                            Na razie wydział ich nie policzył, a wojewódzki konserwator przyrody rozezna
                            się w materiałach nie wcześniej niż we wrześniu. (ASZ)"
                            • ciupazka Re:<><> Program "OWCA" <> 29.08.05, 11:42
                              ciąg dalszy nastąpi:

                              Podczas dzisiejszego posiedzenia radni Sejmiku Małopolskiego zadecydują, czy na
                              terenach górskich województwa realizowany będzie Program Aktywizacji
                              Gospodarczej i Ochrony Dziedzictwa Karpat "Owca".

                              Samorządy Podhala nie są przekonane do programu - poprzedni projekt "Owca" na
                              terenach powiatów tatrzańskiego i nowotarskiego nie spotkał się z
                              zainteresowaniem bezrobotnych rolników i hodowców. Starostwa powiatowe, które
                              mają być koordynatorami programu, obawiają się, że scenariusz powtórzy się i
                              obecnie również nie będzie chętnych do jego realizacji.

                              Przypomnijmy - program autorstwa przedstawicieli Urzędu Marszałkowskiego
                              przewiduje stworzenie systemu zachęt do lokowania wypasu owiec w miejscach o
                              szczególnej wartości przyrodniczo-krajobrazowej w terenach górskich (na
                              wysokości powyżej 300 metrów n.p.m.). Zakłada m.in. rozdysponowanie wśród
                              chętnych hodowców stad owiec składających się z 25 sztuk. W każdym roku
                              realizacji programu powinno zostać rozdysponowanych 15 stad w każdym z powiatów
                              objętych programem.(AGN)


                              • dupekzoledny Re:<><> Program "OWCA" < 29.08.05, 12:07
                                tak mi sie widzi ze te oscypki które żremy to jednak od krówki a nie od
                                owieczki.
                                • Gość: Ciupazka Re:<><> Program "OWCA" < IP: *.it-net.pl 29.08.05, 12:11
                                  Byłeś? Jo od razu poznom na straganie i wywoniom, hehe...Nie dom sie nabrać.
                                  • ciupazka Re:<><> Program "OWCA" < 30.08.05, 14:28
                                    Wtorek, 30 sierpnia 2005r.
                                    Bez głosu sprzeciwu radni wojewódzcy zaakceptowali wczoraj "Program aktywizacji
                                    gospodarczej i ochrony dziedzictwa małopolskich Karpat - Owca". Zakłada on
                                    przywrócenie wypasu owiec na polanach reglowych, odtworzenie dawnych punktów
                                    widokowych na wybranych szczytach i grzbietach górskich oraz budowę wież
                                    widokowych.
                                    Z założeń programu wynika, że przywrócenie pasterstwa w wyższych partiach gór
                                    do końca 2010 r. przyniesie około tysiąca miejsc pracy. Kolejne 9 tys. osób ma
                                    znaleźć zatrudnienie w otoczeniu hodowli i w turystyce. Samorząd wojewódzki
                                    chce jeszcze w tym roku przeznaczyć 250 tys. zł na jego realizację. W kolejnych
                                    pięciu latach kwota ta wzrośnie do 600 tys. zł. Programem "Owca" objęte zostaną
                                    gminy położone minimum 300 m n.p.m. (powiaty: nowotarski, tatrzański, suski,
                                    nowosądecki, limanowski i gorlicki).

                                    Wicemarszałek Andrzej Sasuła na posiedzeniu sejmiku podkreślał, że Karpaty, w
                                    tym ich zachodnia część leżąca w granicach Polski, od stuleci były miejscem
                                    rozwijającej się prężnie gospodarki pasterskiej. Przemiany gospodarcze po 1989
                                    r. doprowadziły do upadku pasterstwa, a pogłowie owiec przez ostatnie
                                    ćwierćwiecze spadły dwudziestokrotnie. W całym kraju pogłowie owiec zmniejszyło
                                    się z 4,5 mln sztuk do około 250 tys.
                                    - Hodowla owiec prowadzona jest głównie w dolinach, bo jest to tańsze. Z tego
                                    właśnie powodu między innymi polany reglowe systematycznie zarastają lasami, co
                                    z kolei prowadzi do zanikania wielu gatunków roślin np. krokusów - złożoność
                                    problemu tłumaczył wicemarszałek Sasuła.
                                    Od przyszłego roku bezrobotni oraz inne osoby, które zechcą zająć się
                                    pasterstwem dostaną za darmo stado 25 owiec i jednego tryka. Koszt zakupu
                                    takiego stada to 7 tysięcy zł. Zainteresowani mogą zgłaszać się do powiatowych
                                    urzędów pracy. - Program nie ogranicza się jedynie do przywrócenia pasterstwa w
                                    wyższych partiach gór, lecz kompleksowej ochrony dziedzictwa małopolskich
                                    Karpat z niezwykle bogatą kulturą i obyczajowością. Odworzenie punktów
                                    widokowych z pewnością przyciągnie w te rejony turystów. Liczymy, że pierwsze
                                    takie punkty powstaną jeszcze w tym roku - dodał Witold Kozłowski, radny
                                    sejmiku.
                                    W najbliższych tygodniach samorząd wojewódzki ogłosi przetarg, w którym
                                    wyłoniony zostanie realizator programu.(M.N.) - Gazeta Krakowska


                                    Dej nom syćkim Boze, coby "Kudłate niescęście" zamiyniyło sie wreście
                                    w "Kudłate scęście" a w oscypku było 60% mlycka owcego i do 40% mlycka
                                    krowiego(i nie więcej), a nie opak.Haj!
                                    Telo.Pozdr.
                                    • Gość: Ciupazka Re:<><> Program "OWCA" IP: *.it-net.pl 27.01.06, 20:26
                                      Bajako, przez zimę goście zjedzom ik z kwaśnicom i zaś ik nie bedzie i
                                      zaś krzyk, hehe... moze nie syćkie zezujom, haj, ino te stare... Smacnego!
                                      • Gość: Ciupazka Re:<><> Program "OWCA" - niewypał?1 IP: *.it-net.pl 25.04.06, 12:07
                                        Owczarska brać z dyrektorem biura Regionalnego Związku Hodowców Owiec i Kóz -
                                        Janem Janczym oraz prezesem związku baców - Władysławem Klimowskim mo
                                        zgryzturbacyje.... z tymi owieckami, nie powiym, coby nie.

                                        "Marne perspektywy.Tak złego roku dla owczarstwa jeszcze nie było... "

                                        - Biura przejedzą pieniądze pomocowe. Za kilka lat nie będzie już po co
                                        przychodzić na takie święta - smętnie wieszczył w niedzielę w Ludźmierzu, po
                                        Święcie Bacowskim, jeden z przedsiębiorców i po trosze hodowca, brat
                                        właściciela 300 owiec.

                                        Humory owczarskiej braci przybyłej do sanktuarium na doroczną, jedyną taką w
                                        świecie uroczystość - rzeczywiście były niewesołe.

                                        - Jeśli tak dalej pójdzie, to będzie u nas jak we Francji, gdzie przedszkolaków
                                        wozi się na farmy, żeby zobaczyły, skąd się bierze mleko, bo myślą, że z
                                        kartonika... - przewidywał z kolei dyrektor biura Regionalnego Związku Hodowców
                                        Owiec i Kóz Jan Janczy. - Do dziś nie mamy jasności, jakie będą dotacje,
                                        podczas gdy inne kraje Unii znają wysokość dotacji na pięć lat wcześniej,
                                        Słowacy - rok wcześniej. Rozporządzenie ministra wyjdzie pewnie w czerwcu,
                                        czyli ludzie dostaną pieniądze może w jesieni, podczas gdy rolnicy w innych
                                        państwach obficie korzystają z dotacji zarówno unijnych, jak i samorządowych.

                                        Owczarska branża mogła odczuwać stagnację już od sześciu lat, lecz teraz jej
                                        przedstawiciele zgodnie twierdzą, że tak złego roku jak 2006 jeszcze nie było,
                                        mimo że trudniący się eksportem związek wynegocjował ceny jagnięciny równe
                                        ubiegłorocznym.

                                        Jednak gdy w ubiegłym roku przed świętami wyjechało z Podhala do Włoch ok. 30
                                        tysięcy jagniąt, tak tej wiosny udało się wyeksportować tylko 25 tysięcy sztuk.
                                        5 tysięcy zostało w gospodarstwach. Ponadto rolnicy nie dostosowali się z
                                        terminem planowanych wykotów do czasu Wielkanocy. Na włoskim rynku najbardziej
                                        poszukiwane i uznawane za najsmaczniejsze są tuszki o wadze 5-6 kg, tymczasem
                                        na włoski rynek pojechały tego roku jagnięta z tuszkami ok. 10-kilogramowymi.

                                        Od ok. 6 lat także utrzymuje się na Podhalu stałe pogłowie owiec-matek - ok. 50
                                        tysięcy. Czy zmniejszona już znacznie od złotych lat siedemdziesiątych
                                        liczebność może jeszcze spaść?

                                        - Jeśli się nie dogadamy z ministerstwem co do sposobu gospodarowania w górach -
                                        będzie źle... nie ukrywa dyrektor Janczy. I, niestety, rolnicy gospodarujący w
                                        górach od chwili przystąpienia do Unii dostali po kieszeni.

                                        Na tzw. ustawę górską nasi gospodarze wciąż jednak czekają bezskutecznie.
                                        Alternatywą dla strat w eksporcie do Włoch mógłby być zwiększony popyt na
                                        jagnięcinę w kraju. Wszak jest to mięso uznawane za najzdrowsze i
                                        najsmaczniejsze. Trudno jednak zakładać większy popyt, gdy cena kilograma
                                        jagnięcego mięsa, takiego, jakie przez lata jechało do Włoch, musiałaby w kraju
                                        wynosić ok. 30 zł. Gdyby natomiast zrównać ją z ceną mięsa wołowego - nawyki
                                        żywieniowe Polaków szybko mogłyby ulec zmianie, a hodowcy doczekaliby znowu
                                        lepszych lat. Kilo delikatnej jagnięciny za 12 zł wielu by kupiło. Jak mówi
                                        dyrektor Janczy, Włosi osiągnęli takie zrównanie cen przez system dopłat
                                        bezpośrednich dla producentów. U nas też wymagałoby to odważnych decyzji na
                                        szczeblu ministerialnym. Krajowego konsumenta mogło co prawda zrazić do
                                        jagnięciny mięso sprowadzane niegdyś w dużych ilościach z Nowej Zelandii -
                                        tłuste i niesmaczne, ale walorom smakowym naszych górskich jagniąt nikt nie
                                        zaprzeczy.

                                        Przyczyną tego, że mięso 5 tysięcy jagniąt, które zostały na Podhalu, nie trafi
                                        do sklepów masarskich, jest i fakt, że hodowcom wolno bić jagnięta w
                                        gospodarstwie wyłącznie na własne potrzeby, bez wprowadzania do obrotu. Rolnicy
                                        utyskują też na obowiązki, jakie skutkiem unijnych wymogów narzuciły na nich
                                        agencje. Koszty rejestracji i kolczykowania wielu skłoniły do rezygnacji z
                                        hodowlanych zamiarów i trzymają oni owce tylko na własny użytek.

                                        Mimo tych mało optymistycznych perspektyw dla owczarstwa - przywiązanie do
                                        owiec jest na Podhalu duże. Większość 50-tysięcznego pogłowia będzie się pasła
                                        na nizinach, w bacówkach przy polach niegdyś uprawnych, teraz zamienionych na
                                        pastwiska. W Bieszczadach pasą głównie synowie tych, którzy kiedyś kupili tam
                                        ziemię. Z niegdyś 13 bacówek w pienińskich Jaworkach zostało 5 i powędruje tam
                                        5 tysięcy owiec. Paru baców udaje się w rejon Gorlic; wypasy zaplanowano także
                                        w obszarze TPN i GPN. (ASZ)

                                        • ciupazka Re:<><> Na świętego Michoła... 11.09.06, 11:42
                                          ...owca dołu... woło!

                                          Owiecki bekały, kie sie redykały
                                          juhasicek płakoł, nozki go bolały.

                                          Redyk jesienny tuż, tuż. Tradycyjnie kierdle pozostają na halach do dnia
                                          Świętego Michała, czyli do 29 września. Termin powrotu owiecek z hól bace
                                          uzaleźniajom od pogody. Nydyć piyknie sie zrobiyło, niek ze sie owiecki jesce
                                          pasom...
                                          W tym sezonie owce z Podhala pasły się głównie na nasyj dziedzinie, na Spiszu,
                                          Orawie i tradycyjnie w Jaworkach (Pieniny).

                                          Na przysły sezon oscypek bedzie wyrabiany na bacówkach juz z unijnym
                                          certyfikatem. Cy nos na niego bee stać? Cy syćkie dudki, jak za korole
                                          prowdziwe, trza bee za niego dać?
                                          • ciupazka Re:<><> Na świętego Michoła... 12.09.06, 23:25
                                            Redyk i osod:

                                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=170&w=8245527&a=8255830
                                            Tak mi sie widzi, abo mi sie ino zdaje, ze nie barz bee sie cym dzielić , kie
                                            telo gości po bacówkak łazi za oscypkami, zyntycom, bundzem i syćko u bacy
                                            wykupiom i zjedzom, to cym sie bedom dzielić? Chyba juz ino dudkami...
    • goscgosc Re: <><> Kudłate niescęście 11.09.06, 17:08
      ciupazka napisała:

      > Brakuje owiec! W rokak 70 pasło sie w Polsce od Bałtyku do Tatr
      > 5 milionów owiec. Kozdy jod baranine, kozdy mioł kozuch, sweter z
      > wełny owcyj, skarpete i rękawice, jednym słowym biydy nie było. A teroz
      > syćka w krzyk ni ma owiec! Ka sie popodziały? Fto tu winowaty? He?
      >

      ...a może wąż jaki połyka? Z kieszeni se gad wyszedł...Rozrzutny Góral, czy
      skąpy? He?
      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,60153,3599082.html
      • Gość: Ciupazka Re: <><> Kudłate niescęście IP: *.it-net.pl 11.09.06, 18:27
        Co to nie wies? Goście nom zjodajom, hehe, nei nie bee tak, jako w tym
        przysłowiu, ze wilk (gość) syty i owca cało, haj.

        Błędnom owce, cornom [parsywom] owce, zbłąkanom owiecke, syćkie pozjodajom te
        nase turysty. Kozdo dlo nik dobro w kwaśnicy, cy w szaszłyku, nie trza węża.
        Kieby stare owce kociyły sie z pięć razy do roku, to moze by ik było więcej.
        Troske nase wilki ik przetrzebiom, troske baca z juhasami, nei nie dziwota,
        ze ik ni ma. Poza tym ni ma chetnyk do ik hodowli, furt nieopłacalno.Jo juz
        widze kielo bedzie drogi tyn oscypecek z unijnym certyfikatem. Moze on co
        poprawi zainteresowanie owieckami u młodyk gazdów.
        • ciupazka Re: <><> Kudłate niescęście 12.09.06, 00:24
          Z oscypka podobno do sie wyzyć...Kwoty, jakie od maja tego roku handlarze
          oscypków z Krupówek mieli odprowadzać miesięcznie do gminy, budziły sporo
          emocji i obaw nowych dzierżawców, którzy wygrali przetargi na stoiska na
          deptaku. Jednym przyszło płacić 2 tysiące, innym 1500, 1800 złotych.

          Minął sezon i nastroje wśród "fasiągowych" się poprawiły.
          - Trzeba przyznać, że sezon nawet się udał i że szło zarobić - mówi jedna ze
          sprzedających legalnie oscypki (żaden sprzedawca z Krupówek, choć handlują
          legalnie, nie chciał się nam przedstawić, nawet z imienia).
          - Oscypki nadal mają powodzenie u turystów. Co prawda stoję tu od 9 rano do 9
          wieczór, ale się opłaca. Poniżej tysiąca złotych dziennie nie schodzę. A
          wczoraj sprzedałam oscypków za 1700 zł. Ale w weekend to wiadomo, że większy
          ruch. W tygodniu już tak dobrze nie jest, ale jak na razie nie ma co narzekać.
          Podobnego zdania są i inni handlujący. Mówią, że owszem, płacą sporo do gminnej
          kasy, ale póki co wychodzą na swoje. Po sezonie trzeba będzie oszczędzać.

          Kie tego lata beecie narzykać, to juz na moj dusiu grzysycie, nie inacyj.

          • Gość: Robonik Re: <><> Kudłate niescęście IP: *.range81-129.btcentralplus.com 13.09.06, 01:16
            Chciol jo kupic wdzionko dlo my luby kolo Nowygo Targa ale pedzieli ze to
            futyrko ze Hiszpanyji tom go nie kupil bo z opcego kraja.Owiecki nase muisa
            nosic sie na nasych?
    • goscgosc Re: <><> Kudłate niescęście 12.09.06, 09:24
      Strzyżenie owiec tera? Na zime? I po co polazła do Wielkopolski na jakiś tam
      festyn. Złapali, ostrzygli.

      www.se.com.pl/_gAllery/95/55/95556.jpg
      Dziekanowicach w Wielkopolsce odbył się festyn. Zorganizowano go w skansenie w
      Muzeum Etnograficznym. Atrakcją imprezy okazał się pokaz strzyżenia owiec.

      Zaciekawił on zarówno dużych, jak i małych. Zapatrzone dzieci zapomniały na
      chwilę, że kończy się najpiękniejsza pora roku.

      • Gość: Ciupazka Re: <><> Kudłate niescęście IP: *.it-net.pl 19.09.06, 15:31
        Niekudłate i tyz niescęście, bo...ukradli z pastwiska

        "Mieszkaniec Kluszkowców zgłosił, że z pastwiska na górze Wdżar nieznany
        sprawca skradł mu dwie sztuki bydła (krowę i byka) wartości około 4,5 tys. zł.
        Złodzieje bydła często dokonują takich kradzieży "profesjonalnie", podstawiając
        transport i wywożąc zwierzęta w inny rejon."

        Moze fto widzioł byka i krowicke u tyk, co ik ni mieli, he?

        • Gość: Ciupazka Re: <><> Kudłate niescęście IP: *.it-net.pl 19.09.06, 16:10
          Mijający sezon pasterski może okazać się przełomowy dla hodowców owiec i baców
          z Podhala. Po latach owczarskiej prosperity zainteresowanie owczarstwem na
          Podhalu spada
          - Skomplikowana biurokracja oraz niekorzystna polityka rządu mogą spowodować,
          że stracą oni zainteresowanie pasterstwem - mówi Jan Janczy, dyrektor Biura
          Regionalnego Związku Hodowców Owiec i Kóz z siedzibą w Nowym Targu.

          W latach 80. - okresie owczarskiej prosperity - na Podhalu hodowano ok. 200
          tysięcy owiec. Obecnie jest ich ok. 50 tysięcy. - Niemal w każdym domu, w
          każdej wsi trzymano kilka lub kilkadziesiąt owiec. Teraz młodzi mieszkańcy
          podhalańskich wsi nie interesują się hodowlą owiec. A starsi są bezradni wobec
          rosnącej biurokracji i coraz częściej machają ręką - mówi Jan Janczy.

          Na ową biurokrację składają się m.in. formularze pisane urzędowym, często
          niezrozumiałym dla hodowców językiem, dotyczące liczby wypasanych owiec według
          numerów, jesiennych przeglądów stada, jagniąt sprzedawanych na eksport, padłych
          sztuk, szkód wyrządzonych w stadzie etc. - Niektórzy hodowcy żalą się, że aby
          wypełnić te wszystkie formularze, musieliby mieć sekretarkę - mówi Jan Janczy.
          Utrudnieniem dla hodowców jest także niekorzystne umiejscowienie powiatowego
          Biura Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, które mieści się w
          Czarnym Dunajcu. - Dla starszej osoby, która musi załatwić w Powiatowym Biurze
          Agencji sprawę, podróż ze Szczawnicy do Czarnego Dunajca jest bardzo uciążliwa.
          Wielokrotnie interweniowałem, by Powiatowe Biuro Agencji mieściło się w Nowym
          Targu - mówi dyrektor Biura RZHOiK.

          Nad hodowcami ciąży także widmo niekorzystnych przepisów dotyczących dopłat
          obszarowych. Zakładają one dopłatę do 1 hektara, przy założeniu że na hektar
          przypada określona liczba bydła bądź owiec. - Połączenie dopłat obszarowych z
          dopłatami do ilości hodowanego bydła lub owiec dla terenów górzystych oznaczać
          może koniec owczarstwa - uważa Jan Janczy.

          Od 5 lat liczba owiec na Podhalu utrzymuje się na stałym poziomie. - Ten sezon
          może być jednak przełomowy. Ludzie są coraz bardziej zniechęceni. Wielu
          zapowiada, że będzie likwidować stada - mówi Jan Janczy.

          W mijającym sezonie podhalańskie owce pasą się głównie na Podhalu.
          Kilkadziesiąt sztuk pojechało w Bieszczady. Nie prowadzi się już wypasu owiec z
          Polski na Słowacji. - Dawniej warunki oferowane przez Słowaków były bardzo
          korzystne. Zdarzyło się jednak kilka sytuacji, gdy polskim bacom nie wypłacono
          pieniędzy i przestali oni korzystać z oferty Słowaków - mówi Jan Janczy.

          Mimo że zbliża się Dzień Świętego Michała, zgodnie z tradycją stanowiący
          zakończenie sezonu pasterskiego, bacowie pozostaną dłużej na halach. Jeśli
          pogoda dopisze - nawet do 15 października.(AGN)

          Nie dziwota, ze oscypki, bundz drozejom, a i za zyntyce tyz trza dudki wyjąć
          i zapłacić. Dej Boze, niek sie ta owiecki jak nojdłuzyj pasom, moze jesce
          spróguje oscypka i jo? Wstyd sie przyznać, hale bez całe lato nie dane mi
          to było.
          • Gość: Ciupazka Re: <><> Kudłate niescęście IP: *.it-net.pl 25.09.06, 09:09
            Konkurs "Owca plus"
            Wsparli... szkolenia, kulturę, owce. Dutki na owce siew nasły!

            Zarząd Województwa Małopolskiego rozstrzygnął drugą w tym roku edycję
            konkursu "Program aktywizacji gospodarczej i ochrony dziedzictwa małopolskich
            Karpat - Owca plus".

            Do rozdysponowania zarząd przeznaczył 79 tys. zł. Na konkurs wpłynęło 5
            wniosków, z czego jeden został odrzucony na etapie oceny formalnej. Pozostałe
            dotyczyły 7 zadań, komisja wybrała do dofinansowania cztery.

            Najwięcej, 40 tys. zł, otrzyma Fundacja Rozwoju Rolnictwa, Wsi i Obszarów
            Wiejskich, która przeznaczy tę kwotę na przeszkolenie hodowców owiec. Blisko
            połowę mniej, 19,7 tys. zł, dostanie nowosądeckie Stowarzyszenie Greenworks. Za
            tę kwotę zorganizowany ma być Festyn Owczarski "Jak zbaranieć, to tylko w
            Łabowej".

            Organizatorzy docenili też projekty z Podhala. Kościeliski oddział Związku
            Podhalan dostanie na organizację wystawy sprzętów pasterskich "Na sałasie" 11,8
            tys. zł, natomiast Gminny Ośrodek Kultury Regionalnej w Kościelisku - 6,9 tys.
            zł na wydanie albumu z pracami dzieci na temat historii karpackich
            miejscowości. (RAV)
            • ciupazka Re: <><> Kudłate niescęście mniejse! 02.10.06, 09:04
              Hodowcy kóz i owiec otrzymywać będą o sto euro więcej( dotąd było 80 euro) od
              hektara w ramach unijnych dotacji niż rolnicy nie trzymający w gospodarstwie
              przeżuwaczy.
              Informacja z Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi ucieszyła szczególnie
              samorządowców z terenów górskich, tj. powiatów cieszyńskiego, żywieckiego,
              limanowskiego, suskiego, nowotarskiego i tatrzańskiego.

              Dzień Świętego Michała, który zgodnie z tradycją jest zakończeniem sezonu
              pasterskiego okazał się szczęśliwy dla baców. Sprawiła to informacja z
              Departamentu Płatności Bezpośrednich Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi. W
              piśmie jakie otrzymał starosta tatrzański Andrzej Gąsienica Makowski
              poinformowano, że w ramach płatności bezpośrednich rolnicy utrzymujący
              przeżuwacze otrzymywać będą wyższe stawki płatności do hektara powierzchni
              paszowej niż rolnicy nie utrzymujący zwierząt w gospodarstwie. Większą stawkę
              otrzymywać będą rolnicy posiadający zwierzęta w odpowiedniej obsadzie na
              jednostkę powierzchni. Obecnie proponuje się, aby rolnicy, którzy mają użytki
              zielone, a nie posiadają zwierząt otrzymywali tylko dopłaty podstawowe w
              wysokości 80 euro za hektar.

              - Ci rolnicy, którzy mają pełną obsadę przeżuwaczy dostaną około 180 euro do
              hektara. Podane liczby proszę traktować jako wstępny szacunek, gdyż na obecnym
              etapie prac podanie konkretnych stawek płatności jest niemożliwe - zaznaczają w
              ministerstwie. Z końcem sierpnia, działając w imieniu powiatów cieszyńskiego,
              żywieckiego, limanowskiego, suskiego, nowotarskiego i tatrzańskiego Andrzej
              Gąsienica Makowski zwrócił się do ministerstwa o uwzględnienie w pracach nad
              dopłatami postulatów Regionalnego Związku Hodowców Owiec i Kóz w Nowym Targu.

              Wstępnie proponowany podział dopłat groził bowiem zanikiem kultury pasterskiej
              na obszarach górskich. A hodowla owiec i wyrób oscypka, który jako pierwszy
              produkt regionalny będzie miał unijny certyfikat, stanowi podstawę bytu wielu
              gospodarstw i zapewnia pracę znacznej ilości mieszkańców na Podhalu. (RAV)
              • Gość: Ciupazka Re: Kudłate niescęście z niebieskim językiem? IP: *.it-net.pl 07.03.07, 07:12
                Jeee, nic ino nos strasom, fto to o tym kie słysoł ?Piyrsy roz i jo cytom o
                tyj "chorobie niebieskiego języka" u owiec.Istnieje niepeć, ze ona moze
                zakołysać całym owcarstwem na Podhalu. Tego nom do scęścio ino brakuje, haj.

                Choroba niebieskiego języka atakuje owce, rzadziej bydło, kozy, wielbłądy.
                Wywoływana jest przez wirus, a przenoszona przez owady podobne do komarów. Do
                tej pory występowały one jedynie w cieplejszych krajach Afryki i Azji, a
                choroba pojawiała się wyłącznie w krajach ciepłych, położonych w niedalekiej
                odległości od równika. 15 sierpnia ubiegłego roku wykryto pierwszy przypadek
                choroby u owiec w Holandii. Do 25 sierpnia ubiegłego roku potwierdzono
                wystąpienie 18 ognisk choroby w Holandii, 28 - w Belgii, 9 - w Niemczech.
              • Gość: Ciupazka Re: Kudłate niescęście z niebieskim językiem? IP: *.it-net.pl 07.03.07, 07:13
                Jeee, nic ino nos strasom, fto to o tym kie słysoł ?Piyrsy roz i jo cytom o
                tyj "chorobie niebieskiego języka" u owiec.Istnieje niepeć, ze ona moze
                zakołysać całym owcarstwem na Podhalu. Tego nom do scęścio ino brakuje, haj.

                Choroba niebieskiego języka atakuje owce, rzadziej bydło, kozy, wielbłądy.
                Wywoływana jest przez wirus, a przenoszona przez owady podobne do komarów. Do
                tej pory występowały one jedynie w cieplejszych krajach Afryki i Azji, a
                choroba pojawiała się wyłącznie w krajach ciepłych, położonych w niedalekiej
                odległości od równika. 15 sierpnia ubiegłego roku wykryto pierwszy przypadek
                choroby u owiec w Holandii. Do 25 sierpnia ubiegłego roku potwierdzono
                wystąpienie 18 ognisk choroby w Holandii, 28 - w Belgii, 9 - w Niemczech.

                We Francji i w Niemczech wybija się w całości zakażone stada. Przy
                ocieplającym się klimacie choroba może i do nas dotrzeć. Obawiam się, że to
                możliwe, zwłaszcza jeśli lato będzie upalne.

                Co tam, uruchomimy armatki śniegowe, hehe. Domy rade.
                • Gość: Ciupazka Re: Kudłate niescęście z niebieskim językiem? IP: *.it-net.pl 07.03.07, 07:39
                  Objawy choroby niebieskiego języka:U owiec, po ok. 6-8 dniowym okresie
                  inkubacji choroby mogą wystąpić takie objawy, jak wysoka gorączka, stan zapalny
                  jamy ustnej, obrzęk głowy, w szczególności warg i języka, przekrwienie błony
                  śluzowej jamy ustnej, sinica warg i języka, owrzodzenie warg, skręcanie głowy i
                  wymioty, zapalenie wymion, zapalenie tworzywa racic powodujące kulawiznę,
                  sztywny chód, leukopenia (obniżenie liczby białych krwinek we krwi); u
                  zakażonych samic ciężarnych może dochodzić do poronień lub rodzenia
                  zdeformowanych jagniąt.


                  Wirus choroby przenoszony jest przez owady, i zarażenie się jednego zwierzęcia
                  od drugiego nie jest możliwe. Choroba nie jest groźna dla ludzi. W roku
                  ubiegłym wystąpiło podejrzenie wystąpienia choroby u trzech krów w
                  Zachodniopomorskiem, przywiezionych do Polski z Belgii. Po przeprowadzeniu
                  badań chorobę wykluczono. (AGN)

                  Wyziyro na to, ze bedzie po oscypkach! To som jest te "dobroci unijne", ftore
                  do Polski przywiecom ze sobom unijne niepilce z Green Peace, hehe, bajako.
                  Nei wiecie, wiecie... jako to temu zaradzić?
                  • Gość: Ciupazka Kudłate niescęście teroz dzięki Lepperowi?? IP: *.it-net.pl 20.03.07, 11:52
                    - Nowe rozporządzenie ministra Leppera dotyczące dopłat obszarowych tzw.
                    zwierzęcych może być początkiem końca owczarstwa na Podhalu - twierdzi Jan
                    Janczy, dyrektor Biura Regionalnego Związku Hodowców Owiec i Kóz.

                    Nie pierwszy raz urzędnicy w Warszawie stworzyli przepis, który pasuje do
                    większości obszarów kraju, z wyjątkiem specyficznych górskich terenów.

                    Od 15 marca obowiązuje rozporządzenie o tzw. płatnościach zwierzęcych. Dotyczy
                    ono wyłącznie rolników, którzy mają łąki lub pastwiska. - Jest to słuszne
                    założenie. Chodzi o to, żeby pieniądze nie szły na tzw. rolników z
                    Marszałkowskiej - tłumaczy Janusz Stefaniak, kierownik powiatowego biura
                    Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa z siedzibą w Czarnym Dunajcu.

                    Aby starać się o dopłatę "zwierzęcą", rolnik musi posiadać odpowiednią do
                    liczby owiec (lub krów, kóz czy koni) liczbę hektarów.Każdy, kto zamierza
                    starać się o taką dopłatę, musi wykazać, że posiada działki rolne, a także, że
                    w okresie od 1 kwietnia 2005 roku do 31 marca 2006, hodował odpowiednią do
                    ilości swoich gruntów liczbę zwierząt-przeżuwaczy (owiec, bydła, kóz lub koni).
                    Powinny być one w tym okresie wpisane do rejestru zwierząt gospodarskich lub
                    rejestru koniowatych. Rolnik powinien posiadać przynajmniej 0,3 tzw. jednostki
                    przeliczeniowej na hektar. Oznacza to, że w rejestrze musi wykazać minimum
                    jedną krowę na hektar, lub - w przypadku owiec - 10 sztuk na 3 hektary. Do
                    jednego hektara za owce rolnik otrzyma wówczas 100 euro.
                    Nie zawsze korzystne...
                    - Czasem hodowca ma i 200 owiec, ale tylko półtora hektara, a resztę ziemi
                    dzierżawi, nie może więc wykazać się posiadaniem ziemi - mówi dyrektor Biura
                    Regionalnego Związku Hodowców Owiec i Kóz. Większość hodowców na Podhalu
                    posiada wiele owiec, ale mało gruntów, dlatego nowy przepis jest dla nich
                    niekorzystny.
                    Zarówno pracownik ARiMR, jak i Jan Janczy zgadzają się, że nowy przepis uderzy
                    w baców. Wypasają oni nie tylko owce od hodowców, ale także własne zwierzęta. -
                    Nie posiadają jednak ziemi, tylko ją dzierżawią, nie będą więc mogli starać się
                    o dopłaty - mówi Tadeusz Morawa.

                    Obecnie wnioski rolnikom pomagają wypełniać ośrodki doradztwa rolniczego. W tym
                    roku wypełnienie wniosku przez specjalistę jest odpłatne. (AGN)



                    Mianem "rolników z Marszałkowskiej" określa się przedsiębiorców, którzy kupili
                    ziemię jako lokatę, by otrzymywać dopłaty, nie uprawiają jej jednak ani nie
                    hodują zwierząt.

                    • Gość: Ciupazka Re: Kudłate niescęście do Włoch! IP: *.it-net.pl 22.03.07, 09:34
                      Do Włoch odjechał z Leśnicy pierwszy transport jagniąt. Skup zwierząt z całego
                      Podhala, a także z powiatów limanowskiego i sądeckiego, potrwa do 2 kwietnia.
                      W Leśnicy, bazie eksportowej, jedynej na Podhalu, mieści się jednorazowo ok.
                      600 zwierząt. Druga w regionie baza otwarta została w Skawie. Wczoraj pod
                      leśnicką bazą ustawiło się kilkanaście furmanek, którymi gospodarze przywieźli
                      jagnięta na skup. Przyjechały też dwie potężne ciężarówki z Włoch. Wcześniej
                      każde zwierzę zostało zakolczykowane, zbadane i zważone, tak by stało się
                      zadość dokładnym unijnym przepisom.
                      W roku ubiegłym Włosi kupili tylko około 25 tysięcy jagniąt, a hodowcy z
                      Podhala nie dopilnowali zwierząt, i były one zbyt ciężkie. Ważyły około 15
                      kilogramów, a wymagana przez Włochów waga to 10-14 kg. W tym roku z Podhala do
                      Włoch powinno zostać sprzedanych ok. 30 tysięcy jagniąt.

                      Konkurencja i tu...Włosi płacą 9 zł za kilogram jagnięciny. - Słowacy jednak
                      sprzedają kilogram za 75 koron, czyli ok. 8 zł, co miesza nam trochę szyki.
                      Coraz więcej owiec eksportuje się także z Rumunii - mówi Jan Janczy.

                      Transport jagniąt z Podhala trwa ok. 20-24 godzin - w zależności od tego, do
                      której części Włoch ma trafić. Zwierzęta z Podhala eksportowane są głównie do
                      południowych Włoch.
                      Jan Janczy - jedna baza w Leśnicy oraz druga w Skawie nie starczają na potrzeby
                      hodowców z czterech powiatów - tatrzańskiego, nowotarskiego, limanowskiego i
                      nowosądeckiego. W roku ubiegłym nieoficjalnie - oprócz bazy - działały także
                      punkty skupu. Ze względu na przepisy unijne w tym roku jagnięta skupowane są
                      jedynie w dopuszczonych przez inspekcję weterynaryjną bazach eksportowych.
                      (AGN)

                      Godajom, ze fto mo owce, tyn mo co fce ... Ba jako! Kozdy mo swojego
                      mola...A owieckom sie tyz beko, kie sie ik redyko.
                      • Gość: Ciupazka Re: Kudłate niescęście do Włoch! IP: *.it-net.pl 05.04.07, 08:30
                        Zakończył się skup jagniąt na Podhalu. Do Włoch sprzedanych zostało ok. 27
                        tysięcy sztuk.

                        - Obyło się bez konfliktów i kolejek, mimo że skup odbywał się tylko w 2
                        bazach: Leśnicy i Skawie - mówi Jan Janczy, dyrektor biura Regionalnego Związku
                        Hodowców Owiec i Kóz.Większość włoskich ciężarówek jechała z jagniętami
                        najpierw na Węgry. Tam odbywał się ubój. Tylko niektóre samochody wiozły żywe
                        jagnięta aż do Włoch. Większość zwierząt trafi na stoły wielkanocne w
                        południowych Włoszech. Jagnięcina z Polski jest tam bardzo wysoko ceniona, choć
                        coraz większą konkurencją staje się dla hodowców z Podhala rynek rumuński.

                        W ciągu ostatnich lat polscy hodowcy nauczyli się odpowiednio pielęgnować
                        zwierzęta. Obecnie z reguły wszystkie wystawione na sprzedaż zostają
                        zakwalifikowane na eksport.

                        A nom co? Ostało sie ino oblizywać na wspomnienie pieconyj jagnięciny, cy
                        jako? Napiście lepiyj, ka ją mozno u nos kupić...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka