audir
30.03.06, 10:17
Przychodzi koleś do sklepu z zabawkami i mówi do sprzedawczyni: - Dzień Dobry,
chciałbym żeby Pani poleciła mi jakieś wypasione puzzle, ale żeby były trudne,
bo strasznie dobry jestem w te klocki. Sprzedawczyni przyniosła mu 1000
elementów - obraz przedstawia dupę zebry (same czarne i białe elementy). Koleś
na to patrzy i mówi: - A czy można coś trudniejszego, bo nie chwaląc się takie
klocki to układam jak się spieszę na tramwaj. Ekspedientka popatrzyła na niego
i przyniosła mu zestaw wymiatacza puzzli: 10000 elementów, obraz przedstawia
zamgloną drogę podczas śnieżycy (wszystkie elementy szare). Koleś patrzy i
mówi: - Chyba se Pani jaja robi ze mnie. Takie klocuszki to moje dzieci pykają
na śniadanie. Babka już złapała ciśnienie i poszła na zaplecze szukać czegoś
trudniejszego. Nie ma jej, nie ma, w końcu przychodzi i dźwiga jakieś ogromne
pudło. Zawartość: 50000 puzzli, 25 m2, obraz przedstawia zaćmienie słońca w
jaskini (hardcore dla zwykłego wymiatacza puzzli). Ale koleś na to patrzy i
mówi: - No nie. Serio Pani myśli, że taki słaby jestem?! Babka wpadła w szał i
krzyczy do kolesia: - PANIE WYP.... PAN ZE SKLEPU, PRZEJDŹ PAN PRZEZ JEZDNIE,
WEJDŹ PAN DO SKLEPU NAPRZECIWKO, TAM POPROŚ PAN KILOGRAM BUŁKI TARTEJ I SE PAN
KURWA ROGALA UŁÓŻ!