wolna_galicja 01.03.04, 17:34 ... zamiast w Polsce ulokował się na Słowacji. Dziś podał to nieoficjalnie "Finantial Times" i wszystkie portale internetowe... Tiaaaaaaa.... Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
polimerr Re: I Hyundai też... 01.03.04, 17:58 Niezbyt świeża wiadomość, chociaż też ciekawa: Michael Wang, vice dyrektor Quanta Computer - jednego z największych światowych producentów notebooków, poinformował, że firma zdecydowała się wycofać z planów budowy u naszych południowych sąsiadów swojej fabryki. Wedle wcześniejszych założen, inwestycja warta 5 milionów dolarów miała być zlokalizowana niedaleko Pragi, lecz okazało się, że koszta transportu produktów oraz komponentów z/i do Czech byłyby zbyt wysokie. Niestety, Polska nie może liczyć na przejęcie tej inwestycji, gdyż drugim powodem rezygnacji było rozszerzenie Unii Europejskiej o nasze kraje. ( www.frazpc.pl/komentarz/9800 ) Ačkoliv vám velmi pravděpodobně jméno Quanta Computer nic neřekne, jde o největšího výrobce notebooků na světě. Samozřejmě vyrábí na zakázku pro své partnery, kteří je dále prodávají pod svými značkami. Najdete mezi nimi například i Apple. Tato firma má v plánu u nás postavit továrnu. Mělo by jít o továrnu nedaleko Prahy, ale konkrétní umístění se mi najít nepodařilo (český Internet o této firmě mnoho neřekne). Původně měla firma investovat pět milionu dolarů na vybudování továrny v minulém roce, ale klíčoví zákazníci této firmy mají obavy z vysokých cen za přepravu. Dalším důvodem pro odložení této investice je náš vstup do Evropské Unie. A nejde o nějaké zprávy z třetí ruky, protože přímo toto pronesl pan Michael Wang, který zastává místo víceprezidenta ( www.cdr.cz/a/7276 ) tylko 5 mln $ i nie u nas, ale związek z UE jest. Odpowiedz Link
viper39 Re: I Hyundai też... 01.03.04, 18:38 a swoja droga to czy ktos spodziewal sie innego rezultatu?... przeciez nasz kraj nie ma nic do zaoferowania... - wysokie podatki - "ksiega obrony robotnika" czyli kodeks pracy... i dlaczego to jeszcze istnieje? - matoly w rzadzie nie wiedziace co robia - niestabilnosc kraju (polityczna i gospodarcza.. ogromne bezrobocie co nie wrozy dobrze) - brak dobrych drog - kolej w rozsypce - telekomunikacja droga i do dupy - wszechmogacy urzedas ktory moze zrobic wszystko (wlaczam w to urzad skarbowy) - lepper ma wysokie notowania (to jest niesamowite) napewno nie poprawi naszego wizerunku w swiecie mozna dodac jeszcze pare rzeczy ale czy warto?... i tak jest to kiepski widok.... brrrrrr Odpowiedz Link
heimer Re: I Hyundai też... 02.03.04, 09:28 viper39 napisał: > a swoja droga to czy ktos spodziewal sie innego rezultatu?... > przeciez nasz kraj nie ma nic do zaoferowania... > - wysokie podatki > - "ksiega obrony robotnika" czyli kodeks pracy... i dlaczego to jeszcze > istnieje? > - matoly w rzadzie nie wiedziace co robia > - niestabilnosc kraju (polityczna i gospodarcza.. ogromne bezrobocie co nie > wrozy dobrze) > - brak dobrych drog > - kolej w rozsypce > - telekomunikacja droga i do dupy > - wszechmogacy urzedas ktory moze zrobic wszystko (wlaczam w to urzad > skarbowy) > - lepper ma wysokie notowania (to jest niesamowite) napewno nie poprawi > naszego wizerunku w swiecie Wszystko co napisales to swieta racja. Polska ma nie duze szanse na zagraniczne inwestycje, szczegolnie przy tym politycznym burdelu. Ale w tym przypadku nie jestem pewien czy trzeba zalowac. Byc moze to prestizowa porazka, ale koreanczykow to my juz mielismy. I nie wyszlo z tego nic dobrego. Tym panom juz podziekujemy. Odpowiedz Link
emes-nju Re: I Hyundai też... 03.03.04, 12:56 heimer napisał: > viper39 napisał: > > > a swoja droga to czy ktos spodziewal sie innego rezultatu?... > > przeciez nasz kraj nie ma nic do zaoferowania... > > - wysokie podatki A najgorsze, ze nieprzewidywalne i memorialowe. > > - "ksiega obrony robotnika" czyli kodeks pracy... i dlaczego to jeszcze > > istnieje? Bo przeciez wszyscy wiedza, ze biznesmen to lotr i zlodziej. Kodeks Pracy to podobno jedyne pacaneum na kaca. A tak naprawde jedna z przyczyn koniecznosci zwiekszania administracji... Czyli synekur dla koleguf. > > - matoly w rzadzie nie wiedziace co robia Oj, wiedza! Az za dobrze wiedza, ze jedyne co ich interesuje to wlasne d... Narod zostal sprowadzony do roli elektoratu. Waaadza wykorzystujac kiepskie wyksztalcenie Polakow wciska im przed wyborami jakis ochlap-obietnice (np. gruszki na wierzbie) i banda matolow glosuje na bande cynicznych karierowiczow. > > - niestabilnosc kraju (polityczna i gospodarcza.. ogromne bezrobocie co ni > e > > wrozy dobrze) Akurat wysokie bezrobocie nie jest dla inwestrow takie zle. Jeszcze troche i zaczniemy produkowac zabawki do McDonalds'a za miske kaszy gryczanej dziennie. Wysokie bezrobocie = obnizanie pensji! > > - brak dobrych drog > > - kolej w rozsypce > > - telekomunikacja droga i do dupy > > - wszechmogacy urzedas ktory moze zrobic wszystko (wlaczam w to urzad > > skarbowy) ... bo inny urzedas wymyslil przepisy, ktore wymagaja "inwencji". A praktyka jast jednoznaczna - jezeli w wyniku interpretacji przepisow mozna dopierd... to wlasnie to sie robi. Za kazda kare nalozona na kogos, ktos inny bierze nagrode. > > - lepper ma wysokie notowania (to jest niesamowite) napewno nie poprawi > > naszego wizerunku w swiecie Bo pan Lepper jezdzi sobie Polsce i obiecuje kazdemu matolowi wszystko, czego ten matol chce! Hmmmm, zaczynam byc zwolennikiem wprowadzenia kryterium wyksztalcenia do prawa wyborczego!!! Podstawowe - 1 glos, srednie - 2 glosy, wyzsze - 4 glosy, itd. > Wszystko co napisales to swieta racja. > Polska ma nie duze szanse na zagraniczne inwestycje, szczegolnie przy tym > politycznym burdelu. > Ale w tym przypadku nie jestem pewien czy trzeba zalowac. > Byc moze to prestizowa porazka, ale koreanczykow to my juz mielismy. > I nie wyszlo z tego nic dobrego. > Tym panom juz podziekujemy. A to wszystko, oprocz niecheci inwestorow do Polski, przeklada sie tez na niechec Polakow do swojego kraju. Wlasnie wyczytalem, ze 2/3 mlodych, wyksztalconych Polakow chce wyjechac za granice (chyba nawet za komuny tyle nie bylo...) nie widzac tu szans na sukces! Takie badania tez nie pomagaja nam w poprawie wizerunku bo to idzie w swiat. Jako cyfrowe dane i jako calkiem namacalni emigranci... Odpowiedz Link
robisc Re: I Hyundai też... 02.03.04, 20:30 wolna_galicja napisał: > ... zamiast w Polsce ulokował się na Słowacji. Dziś podał to > nieoficjalnie "Finantial Times" i wszystkie portale internetowe... > > Tiaaaaaaa.... A moze i dobrze. Ta cała licytacja ze Słowakami była chora. Chyba nie o to chodzi w biznesie, żeby sciagac kapitał za wszelką cenę. 5 letnie zwolnienie z podatków, jakie oferowała Polska to moim zdaniem przegięcie. Odpowiedz Link
marcepanna Re: I Hyundai też... 02.03.04, 21:08 z ust mi to robi wyjales (zwolnienie od podatkow) zreszta cos mi sie o ucho obilo ze pzryczyna byla w inafrastrukturze zreszta Japonczycy stoja wyzej cywilizacyjnie i widac podatki im nie straszne i zadna marchewka , skoro do dobrego tonu i prestizu nalezy placic podatki Odpowiedz Link
wolo Re: I Hyundai też... 03.03.04, 11:38 marcepanna napisała: > z ust mi to robi wyjales (zwolnienie od podatkow) > zreszta cos mi sie o ucho obilo ze pzryczyna byla w inafrastrukturze > zreszta Japonczycy stoja wyzej cywilizacyjnie i widac podatki im nie straszne i > > zadna marchewka , skoro do dobrego tonu i prestizu nalezy placic podatki No, no płacenie podatków to prestiż i dobry ton. Come on! Podatki trzeba płacić bo nieładnie jest kraść - ale z dobrym tonem i prestiżem to nie ma nic wspólnego. A bywa niestety i tak, że to państwo okrada obywateli, bo za świadczenie podatków obywatele nie otrzymują świadczenia zwrotnego. Odpowiedz Link
wolna_galicja Definicja podatku... 04.03.04, 10:00 wolo napisał: > A bywa niestety i tak, że to państwo okrada obywateli, bo za świadczenie > podatków obywatele nie otrzymują świadczenia zwrotnego. Podatek to świadczenie PRZYMUSOWE i BEZZWROTNE. Taka jest definicja podatku, kolego Pozdrawiam Odpowiedz Link
wolo Re: Definicja podatku... 04.03.04, 13:11 wolna_galicja napisał: > wolo napisał: > > > A bywa niestety i tak, że to państwo okrada obywateli, bo za świadczenie > > podatków obywatele nie otrzymują świadczenia zwrotnego. > > Podatek to świadczenie PRZYMUSOWE i BEZZWROTNE. Taka jest definicja podatku, > kolego > > > Pozdrawiam Zwrotne, zwrotne. Dostajesz oświetelenie ulic, policjanta, szkolnictwo, wojsko, zdrowie, ulice itd. I z ekonomicznego punktu widzenia nie ma znaczenia, czy to się nazywa składka na ZUS, VAT, income tax, ubezpieczenie rentowe czy inaczej. Płacisz i masz prawo oczekiwać, że te twoje potrzeby będą zaspokojone. Jeżeli tylko płacisz i w zamian nic nie otrzymujesz to za przeproszeniem dajesz się, jakby to ładnie ująć, ... oszukać --- Odpowiedz Link
wolna_galicja Bezzwrotne, bezzwrotne... 04.03.04, 18:34 wolo napisał: > Zwrotne, zwrotne. Dostajesz oświetelenie ulic, policjanta, szkolnictwo, wojsko, > > zdrowie, ulice itd. Bezzwrotne ponieważ: 1) definicja ekonomiczna podatku ( podaję za encyklopedią PWN) mówi: "PODATEK, (...) jest to unormowane aktem prawnym przymusowe świadczenie — najczęściej pieniężne, bezzwrotne, nieodpłatne o charakterze ogólnym — pobierane na rzecz państwa lub innej organizacji publ.-prawnej w celu pokrycia jej wydatków.(...) Przymusowość świadczenia wiąże się z władczymi funkcjami państwa (...) Bezzwrotność podatku odróżnia go od pożyczki państw., która w pewnych okolicznościach może być przymusowa i z reguły bywa pieniężna, podlega jednak zwrotowi. Nieodpłatność podatku wynika z faktu, że nie jest on związany z żadnym bezpośrednim świadczeniem wzajemnym." Pokrycie jej wydatków, a nie potrzeb obywateli. Fakt konieczności zapłacenia podatku jest niezależny od tego, czy coś otrzymam w zamian. Jak nie zapłacę to państwo mnie przymusi. I wcale nie muszę nic otrzymać z powrotem i najczęściej nie otrzymuję. > I z ekonomicznego punktu widzenia nie ma znaczenia, czy to > się nazywa składka na ZUS, VAT, income tax, ubezpieczenie rentowe czy inaczej. Tu się zgadzam - ZUS też jest podatkiem podobnie jak tzw. "abonament radiowo- telewizyjny", czyli podatek od posiadania odbiornika. Wszystkie te świadczenia są bezzwrotnie. Opłacanie ZUS nie gwarantuje Ci emerytury a "abonament" musisz zapłacić nawet gdy nie oglądasz telewizji - wystarczy fakt posiadania. I definicja z tym się zgadza ponieważ mówi dalej: " Podmiot podatku jest zobowiązany do uiszczenia go, jeżeli zaistnieją okoliczności (fakt prawny), z którymi ustawa wiąże powstanie obowiązku podatkowego, a jego konkretyzacją jest zobowiązanie podatkowe." > Płacisz i masz prawo oczekiwać, że te twoje potrzeby będą zaspokojone. > Jeżeli tylko płacisz i w zamian nic nie otrzymujesz to za przeproszeniem > dajesz > się, jakby to ładnie ująć, ... oszukać Znów definicja: "Korzystanie z infrastruktury społ., komunalnej, oświat. itp., finansowanej przez państwo lub samorząd lokalny nie wiąże się z płaceniem podatku, korzystają z niej na równych prawach, zarówno podatnicy, jak i osoby nim nie obciążone." A życie i obserwacja świata wokół potwierdza w pełni tę definicję. Nie mam prawa niczego oczekiwać. Z podatków zabranych mnie i moim dzieciom p. Jaruga- Nowacka może finansować gejów i lesbijki i, niestety, robi to zgodnie z prawem i socjalistyczna logiką. Wiara w jakikolwiek "zwrot" podatku łączy kolegę z pp. Bugajem i Polem, ale z prawdą ma niewiele wspólnego. Czy "podatek drogowy" choć w części finansuje drogi? Czas się obudzić! Odpowiedz Link
wolo Re: Bezzwrotne, bezzwrotne... 04.03.04, 20:56 wolna_galicja napisał: > 1) definicja ekonomiczna podatku ( podaję za encyklopedią PWN) mówi: > "PODATEK, (...) jest to unormowane aktem prawnym przymusowe świadczenie — > > najczęściej pieniężne, bezzwrotne, nieodpłatne o charakterze ogólnym — > pobierane na rzecz państwa lub innej organizacji publ.-prawnej w celu pokrycia > jej wydatków.(...) Przymusowość świadczenia wiąże się z władczymi funkcjami > państwa (...) Bezzwrotność podatku odróżnia go od pożyczki państw., która w > pewnych okolicznościach może być przymusowa i z reguły bywa pieniężna, podlega > jednak zwrotowi. Nieodpłatność podatku wynika z faktu, że nie jest on związany > z żadnym bezpośrednim świadczeniem wzajemnym." > > Pokrycie jej wydatków, a nie potrzeb obywateli. Ta definicja jest raczej prawna niż ekonomiczna. Jakież to państwo może mieć potrzeby,czy też wydatki, które jednocześnie nie są jednocześnie potrzebami obywateli??? Nie mnie konkretnie ale ogółu, który wybrał w sposób demokratyczny parlament, który z kolei ustanowił podatki? Fakt konieczności zapłacenia > podatku jest niezależny od tego, czy coś otrzymam w zamian. Jak nie zapłacę to > państwo mnie przymusi. I wcale nie muszę nic otrzymać z powrotem i najczęściej > nie otrzymuję. Najczęśćiej nie otrzymujesz ponieważ niestety państwo to największy złodziej. Większość tzw. dóbr publicznych wcale nimi nie jest. Szkolnicto, zdrowie i ubezpieczenia społeczne to wymysł ostatniego stulecia. I pewnie to się niedługo zmieni. Zresztą i tak musisz sam zadbać o swoje zdrowie, zabezpieczenie na przyszłość a i szkoły publiczne są niestety gorsze od prywatnych (w publicznych też zresztą płacisz). > Znów definicja: > "Korzystanie z infrastruktury społ., komunalnej, oświat. itp., finansowanej > przez państwo lub samorząd lokalny nie wiąże się z płaceniem podatku, > korzystają z niej na równych prawach, zarówno podatnicy, jak i osoby nim nie > obciążone." > A niby z czego ma państwo pokrywa WYDATKI na tę infrastrukturę? Z rezerwy rewaluacyjnej w NBP? Z pożyczek? Pożyczki trzeba spłacić, bez względu na to czy są przymusowe czy nie. Z czego państwo spłaci pożyczki? > A życie i obserwacja świata wokół potwierdza w pełni tę definicję. Nie mam > prawa niczego oczekiwać. Masz prawo (chyba, że jesteś pozbawiony/a praw publicznych), to prawo do wrzucenia do urny odpowiedniej kartki. I tam gdzie ludzie rozumnie korzystają z tego prawa płacą mniejsze podatki i/lub ich potrzeby w zakresie dóbr publicznych są lepiej zaspokajane. Niestety za niektóre dobra (sądy, wojsko, policja) trudno jest chargować konkretnych użytkowników lub też pobieranie opłat za użytkowanie byłoby mniej efektywne od ściągania podatków - tylko po to je wymyślono, czy też może raczej dlatego mają one rację bytu. Z podatków zabranych mnie i moim dzieciom p. Jaruga- > Nowacka może finansować gejów i lesbijki i, niestety, robi to zgodnie z prawem > i socjalistyczna logiką. > > Wiara w jakikolwiek "zwrot" podatku łączy kolegę z pp. Bugajem i Polem, ale z > prawdą ma niewiele wspólnego. Czy "podatek drogowy" choć w części finansuje > drogi? Czas się obudzić! > W jaki sposób można wysnuć taki wniosek z moich wywodów. Ja nie wierzę, że dostaję z powrotem. Ja wiem, że jestem rżnięty, wiem to na pewno. Wiem również, że płacenie podatków jest tak samo w dobrym tonie jak płacenie za bilet w komunikacji miejskiej. ------ Pozdro, wolo Odpowiedz Link
wolna_galicja A ja dalej o podatkach ;-) 05.03.04, 09:54 wolo napisał: > Ta definicja jest raczej prawna niż ekonomiczna. Jakież to państwo może mieć > potrzeby,czy też wydatki, które jednocześnie nie są jednocześnie potrzebami > obywateli??? Podatek jest kategorią ekonomiczną ale ma umocowanie w prawie - nie widzę sprzeczności. A potrzeb państwa nie będących potrzebami obywateli widzę masę. Choćby potrzebę (cytuję za Piotrem Kraśko w kampani prounijnej) "żeby w szkole dla dzieci eurourzędasów" w brukseli uczyły się dzieci polskich eurourzędników. Albo potrzebę posiadania telewizji nomen omen "publicznej" albo potrzebe posiadania kilkuset urzędników w kancelarii prezydenta. Mógłbym tak mnożyć w nieskończoność ale system obcina za długie posty. > Nie mnie konkretnie ale ogółu, który wybrał w sposób > demokratyczny parlament, który z kolei ustanowił podatki? A, kolega wierzy w d...krację (czyli władzę l...du) i jej zbawienne skutki? No to nie jest dyskusja na zupełnie inny wątek. A d...kratyczny parlament i rząd ma w poważaniu, i to głęgokim ekonomię i stan gospodarki. Ważne, żeby zatkać gębę l...dowi i żeby starczyło kasy do końca kadencji. Reszta ich nie obchodzi. > Najczęśćiej nie otrzymujesz ponieważ niestety państwo to największy złodziej. > Większość tzw. dóbr publicznych wcale nimi nie jest. Szkolnicto, zdrowie i > ubezpieczenia społeczne to wymysł ostatniego stulecia. Nawet przedostatniego. Co mnie zmienia faktu, że prywatna służba zdrowia dla zwierząt jest tańsza i skuteczniejsza od państwowej służby zdrowia dla ludzi. A "dobro publiczne" to jak "publico bono" Gerwazego pozwalające z zimną krwią zamordować bezbronnego. Tak państwo w imię "dobra publicznego" morduje firmy i ludzi. Pan Krzysztof Habich zwalczający zbyt wysokie podatki i pokazujący ZGODNIE Z PRAWEM jak ich unikać wszedł w szkodę "doradcom podatkowym - byłym ministrom" i już ponad dwa lata siedzi w areszcie bez wyroku. > I pewnie to się > niedługo > zmieni. W którym kierunku? I jakie są tego sygnały? > Zresztą i tak musisz sam zadbać o swoje zdrowie, zabezpieczenie na > przyszłość a i szkoły publiczne są niestety gorsze od prywatnych (w publicznych > > też zresztą płacisz). A oprócz tego płacę podatek bezzwrotny i nie związany ze świadczeniem wzajemnym. > A niby z czego ma państwo pokrywa WYDATKI na tę infrastrukturę? Z rezerwy > rewaluacyjnej w NBP? Z pożyczek? Pożyczki trzeba spłacić, bez względu na to czy > > są przymusowe czy nie. Z czego państwo spłaci pożyczki? Po pierwsze - większość sektora "państwowego" powinna być sprywatyzowana. Nie ma powodu utrzymywania choćby państwowych szkół, telewizji czy kolei żelaznych. Po drugie - państwo i tak się zadłuża na potęgę. O obligacjach kolega słyszał? > Masz prawo (chyba, że jesteś pozbawiony/a praw publicznych), to prawo do > wrzucenia do urny odpowiedniej kartki. I tam gdzie ludzie rozumnie korzystają z > > tego prawa płacą mniejsze podatki i/lub ich potrzeby w zakresie dóbr > publicznych są lepiej zaspokajane. I znowu ślepa wiara w demokrację. Kolego - nic z tego, że ja zagłosuję na UPR skoro dwóch moich sąsiadów zagłosuje na LPR, trzech na UP, pięciu na SLD a dwudziestu na Samoobronę. Poza tym im więcej urzedników i klientów systemu "dobra publicznego" tym więcej głosujących za wysokimi podatkami. Ja płacę podatki a oni z nich żyją. Rozumiesz tę subtelną różnicę? > Niestety za niektóre dobra (sądy, wojsko, > policja) trudno jest chargować konkretnych użytkowników lub też pobieranie > opłat za użytkowanie byłoby mniej efektywne od ściągania podatków - tylko po to > > je wymyślono, czy też może raczej dlatego mają one rację bytu. A jaki procent budżetu państwa stanowi część, którą wymieniłeś powyżej? 5%? 10%? Bo na pewno nie więcej. I na co idzie reszta? > Ja wiem, że jestem rżnięty, wiem to na pewno. Wiem również, > że płacenie podatków jest tak samo w dobrym tonie jak płacenie za bilet w > komunikacji miejskiej. To też je płacę. Ale ze świado ością, że za cenę biletu MPK mnie przewiezie a za cenę podatku ktoś sobie na mój koszt uwije gniazdko - ciepłe i wygodne. Odpowiedz Link
wolo Re: Bezzwrotne, bezzwrotne... 04.03.04, 21:08 A tak przy okazji to nawet podana przez Ciebie definicja stwierdza: > 1) definicja ekonomiczna podatku ( podaję za encyklopedią PWN) mówi: > "PODATEK, (...) jest to unormowane aktem prawnym przymusowe świadczenie — > > najczęściej pieniężne, bezzwrotne, nieodpłatne o charakterze ogólnym — > pobierane na rzecz państwa lub innej organizacji publ.-prawnej w celu pokrycia > jej wydatków., że nie jest on związany > z żadnym bezpośrednim świadczeniem wzajemnym." > Że nie jest on związany z żadnym BEZPOŚREDNIM świadczeniem zwrotnym. Weź sobie do serca to BEZPOŚREDNIM. To ważne słowo w tej definicji. Odpowiedz Link
wolna_galicja Niebezpośrednie świadczenie zwrotne... 05.03.04, 10:00 wolo napisał: > A tak przy okazji to nawet podana przez Ciebie definicja stwierdza: > > > 1) definicja ekonomiczna podatku ( podaję za encyklopedią PWN) mówi: > > "PODATEK, (...) jest to unormowane aktem prawnym przymusowe świadczenie > 8212; > > > > najczęściej pieniężne, bezzwrotne, nieodpłatne o charakterze ogólnym ̵ > 2; > > pobierane na rzecz państwa lub innej organizacji publ.-prawnej w celu > pokrycia > > jej wydatków., że nie jest on związany > > z żadnym bezpośrednim świadczeniem wzajemnym." > > > > Że nie jest on związany z żadnym BEZPOŚREDNIM świadczeniem zwrotnym. Weź sobie > do serca to BEZPOŚREDNIM. To ważne słowo w tej definicji. A niebezpośrednie świadczenie zwrotne to co? Kawior jedzony przez masy pracujące ustami ich przedstawicieli? Na upartego wszystko mozna powiązać ze wszystkim i nawet istnieje szansa, że ułamek moich pieniędzyz podatku wypłaconych urzędnikowi ZUSu w formie pensji zostanie wydany w supermarkecie który zapłaci firmie budowlanej która kupi coś w mojej firmie. Ale czy to jest "niebezpośrednie śwadczenie zwrotne" z podatku? Ej, kolego , kolego - p..przycie, jak mówią górale Odpowiedz Link
wolo Re: Niebezpośrednie świadczenie zwrotne... 05.03.04, 14:40 wolna_galicja napisał: > A niebezpośrednie świadczenie zwrotne to co? Kawior jedzony przez masy > pracujące ustami ich przedstawicieli? > Na upartego wszystko mozna powiązać ze wszystkim i nawet istnieje szansa, że > ułamek moich pieniędzyz podatku wypłaconych urzędnikowi ZUSu w formie pensji > zostanie wydany w supermarkecie który zapłaci firmie budowlanej która kupi coś > w mojej firmie. > Ale czy to jest "niebezpośrednie śwadczenie zwrotne" z podatku? Ej, kolego , > kolego - p..przycie, jak mówią górale Naturalnym przciwieństwem bezpośredniego jest pośredni ale niebezpośredni można jakoś skonsumować. Tu nie ma żadnego siłowania, powiązanie wydatków państwa z finansowaniem dóbr publicznych ma charakter całkiem bezpośredni, dlaczego zatem robię to na upartego. Pośredni jest tylko związek między kupującym (podatnikiem) i dostawcą bo innego być nie może. Odpowiedz Link
wolo Re: Niebezpośrednie świadczenie zwrotne... 05.03.04, 14:41 wolna_galicja napisał: > wolo napisał: > > > A tak przy okazji to nawet podana przez Ciebie definicja stwierdza: > > > > > 1) definicja ekonomiczna podatku ( podaję za encyklopedią PWN) mówi: > > > "PODATEK, (...) jest to unormowane aktem prawnym przymusowe świadczen > ie > > 8212; > > > > > > najczęściej pieniężne, bezzwrotne, nieodpłatne o charakterze ogólnym > ̵ > > 2; > > > pobierane na rzecz państwa lub innej organizacji publ.-prawnej w celu > > > pokrycia > > > jej wydatków., że nie jest on związany > > > z żadnym bezpośrednim świadczeniem wzajemnym." > > > > > > > Że nie jest on związany z żadnym BEZPOŚREDNIM świadczeniem zwrotnym. Weź > sobie > > do serca to BEZPOŚREDNIM. To ważne słowo w tej definicji. > > A niebezpośrednie świadczenie zwrotne to co? Kawior jedzony przez masy > pracujące ustami ich przedstawicieli? > > Na upartego wszystko mozna powiązać ze wszystkim i nawet istnieje szansa, że > ułamek moich pieniędzyz podatku wypłaconych urzędnikowi ZUSu w formie pensji > zostanie wydany w supermarkecie który zapłaci firmie budowlanej która kupi coś > w mojej firmie. > Ale czy to jest "niebezpośrednie śwadczenie zwrotne" z podatku? Ej, kolego , > kolego - p..przycie, jak mówią górale > > Odpowiedz Link