robisc
09.03.04, 22:34
Po burzliwej rezygnacji Celińskiego, olaniu wezwań do rachunku sumienia
Borowskiego, wreszcie wojowniczej postawie Sierakowskiej, faktycznie można
sądzić, że Dyduch ma sie czym martwić. A niech sie ropadają. Życzę im
wszystkiego najgorszego.
"(...)- Rozłamu zresztą też nie można wykluczyć, skoro pojawiła się grupa
polityków, którzy wyraźnie wiedzą, co chcą uczynić - dodaje Dyduch.
Sekretarz generalny o możliwości rozpadu partii mówił już podczas zamkniętego
posiedzenia Klubu Parlamentarnego SLD, poprzedzającego ostatnią konwencję. -
Co prawda to Rober Smoleń miał przedstawić nam możliwe scenariusze wydarzeń,
ale on jakoś nie wspomniał o rozłamie - opowiada Dyduch. - Ja natomiast o
takim scenariuszu mówiłem, bo gdy pojawiają się takie zawirowania, a wraz z
nimi propozycje nadzwyczajnych rozwiązań, zwykle kończy się to wyjściem z
klubu grupy niezadowolonych posłów, którzy tworzą własny klub i na tej bazie
budują nową formację.
Sekretarz generalny przyznaje, że po sobotniej konwencji scenariusz rozłamu
stał się jeszcze bardziej realny. - Albo się porozumiemy i będziemy zmieniać
nasze oblicze, albo się rozpadniemy - konkluduje.
- Scenariusz rozłamu jest bardzo realny - ocenia Izabella Sierakowska. - W
terenie ludzie już mnie pytają o nową partię.
Zdaniem Sierakowskiej, jeżeli Krzysztof Janik będzie się upierał, że szybkie
zwołanie kongresu partii nie jest możliwe, to szanse na wyprowadzenie Sojuszu
z kryzysu są niewielkie. - W niektórych strukturach terenowych po weryfikacji
zostały same zarządy - tłumaczy Sierakowska. "
www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_040309/kraj/kraj_a_1.html