robisc
26.05.04, 20:46
Codziennie prasa przynosi informacje o podwyżkach cen. Co gorsze rosną ceny
podstawowych artykułów żywnościowych: chleba, mleka, mięsa. A zarobki rosną
jakoś tak tylko statystycznie, bo zdecydwana większość ludzi nie odczuwa
pozytywnych efektów tzw. boomu gospodarczego. Symboliczny spadek bezrobocia
to tez raczej efekt sezonowości, niż rezultat trwałego wzrostu
zapotrzebowania na siłę roboczą.
Strasznie minorowe nastroje ma naród tej wiosny i to wcale nie jest efekt
nienajlepszej pogody.Nie, naród ma teraz na głowie takie problemy:
"Cena masla. Jest po jakies 3,70 zl. Bylo przed akcesja po jakies 2,30 (i to
to lepsze). A moja praca wcale nie podrozala. Nie, nie jestem rozczarowany
- ja wiedzialem ze tak bedzie.Rozumiem, ze za benzyne mozna zwalic na Irak i
rozroby na Bliskim Wschodzie, dobrze, ale ceny masla? Albo wolowiny? Moze do
naszych obor weszla USArmy, Szaron i Palestynczycy?
Pzdr,
POKREC"