szczurek.polny
10.10.11, 22:25
W sumie to mi wszystko jedno, kto najpierw ograniczy deficyt budżetu, a potem doprowadzi do równowagi, a nawet nadwyżki. Może być i sam diabeł. Czemu zatem nie Tusk?
"Jednocześnie rząd deklaruje, że w 2012 roku deficyt sektora finansów publicznych [...] będzie niższy niż 3 proc. PKB."
m.interia.pl/biznes/news-dlug-sektora-general-government-570-proc-pkb,aId,1706034
Komu rząd deklaruje? Tym razem to nie są przedwyborcze bajki ("czas kampanii rządzi się swoimi prawami"). Rząd deklaruje to Komisji Europejskiej. I nie chodzi o jakieś tam naginane i pichcone 3% po odliczeniu długów Krajowego Funduszu Drogowego i po załatwianych w ostatniej chwili swapach walutowych. Chodzi o solidne 3% liczone według ESA'95 - bez bajerów.
Tak więc sprawa wygląda tym razem poważnie. Chyba będą te reformy, na które wielu z nas tak długo czeka.