Dodaj do ulubionych

Trzynastego grudnia roku pamiętnego

13.12.12, 17:16
...Jarek wstał późno (niedziela), zjadł pyszne śniadanko i poszedł do kościoła. Na mszy powiedziano mu o stanie wojennym. Kilku ludzi już wtedy siedziało, komuna jednak była wobec Jarka tak perfidna, że jego zostawiono w domu, przy Mamie.

Nigdy jednak nie jest za późno, przynajmiej na pozostanie kombatantem. Czego Jarek nie dokonał wtedy (kiedy komuna rzucała mu kłody pod nogi), tego dokonuje teraz:
wywczas.salon24.pl/471752,13-grudnia-czyli-wszystko-jest-takie-same
Obserwuj wątek
    • gambit_smolenski2 a Tusk chlał na umór z kumplami 13.12.12, 17:46
      ... pozostawiając młodą żonę (w ciąży lub chyba już z dzieckiem) samą sobie. Ze świadomością, że mogą do niej przyjść milicjanci i tajniacy i poznęcać się nad panią Małgorzatą. Olał to, wolał się zachlać przed spodziewanym zatrzymaniem, internowaniem. Do którego jednak - UWAGA - nie doszło...

      Tuska, tak jak i Jarosława Kaczyńskiego, nie internowano. Za to internowano Lecha Kaczyńskiego, ponieważ był liczącym się członkiem i działaczem Solidarności.

      Dorotko, po co ta marna propaganda rodem z Czerskiej?

      wpolityce.pl/artykuly/42624-co-robil-tusk-13-grudnia-1981-pil-wodke-z-kolegami-internowany-nie-byl
      niezalezna.pl/35953-tusk-nie-byl-internowany

      PS. Jutro będzie o tym artykuł w GPC.
      • gambit_smolenski2 młodzież dostała nap. pytania do Bronka, hehe 13.12.12, 19:39
        Od jakiegoś czasu piszę na tym forum o postępującej białorusinizacji Polski. Czasem z pełnym przekonaniem, a czasem z przesadą, retorycznie; a tu, proszę:
        wpolityce.pl/wydarzenia/42652-mlodziez-spontanicznie-dyskutuje-z-prezydentem-o-stanie-wojennym-dostalem-pytanie-mialem-je-zadac-to-zadalem
        Rzeczywistość rodem z PRL-u. Wzorcowa pokazówka, ustawa. Dostali gotowce, które przeczytali, a Bronek się rozpływał we wspomnieniach...
        • nannek Re: młodzież dostała nap. pytania do Bronka, hehe 13.12.12, 21:58
          >>Dorotko, po co ta marna propaganda rodem z Czerskiej?

          wpolityce.pl/artykuly/42624-co-robil-tusk-13-grudnia-1981-pil-wodke-z-kolegami-internowany-nie-byl----
          hi hi a czerska dziś donosiła że premer bułki sprzedawał, pokazali ładne zdjęcia pemiera i przygotowano płatnych.
          Płatni pisali i w to klikali że oto normalny facet itd.
          To co się dzieje w mediach , ten cały bezczelny fałsz zorganizowana bezczelna propaganda powoduje tylko jedno, coraz więcej osób bedzie popierała Kaczyńskiego.

          To zakłamanie już każdy widzi jak na dłoni oni nawet już sie już nie kryją, łżą podstępnie jak gdyby to było ich być a nie być.

          wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Jan-Pospieszalski-Gazeta-Wyborcza-probuje-ingerowac-w-program-TVP,wid,15177870,wiadomosc.html
    • byly-kadi Co prawda to prawda 13.12.12, 18:00
      Nie internowano rowniez pozniejszego prezydenta RP, zatwardzialego komucha i dwoch premierow- komuchow , ktorych to nomen- omen, sami demokratycznie wybraliscie? A moze sie myle?
      Inernowano za to mojego wujka, komucha z dziada pradziada. Zwyczajnie sie pomylili przy ukladaniu listy, mieszkal w boku w ktorym mieszkal facet o tym samym nazwisku. Wiec go zwineli, ale puscili od razu nastepnego dnia. Tyle ze sobie w szpitalu polezal 3 tygodnie, bo sie im ( slusznie zreszta) stawial, no to go skopali butami smile Hehe.


      DISCLOSURE: Moj post w zaden sposob nie nawoluje do stosowania przemocy wobec slabszych, ulomnych na umysle i ciele ani zadnych mniejszosci narodowych oraz wyraza wylacznie moja prywatna opinie.
    • szczurek.polny ... Tusk pił bez zagrychy, nie wie sam dlaczego! 13.12.12, 21:10
      He, he, he...
    • mecenas_misiura Re: Trzynastego grudnia roku pamiętnego 14.12.12, 08:09
      Hehe, 5 postów i wszystkie w tonie "a u was murzynów biją"smile Bo Tusk, bo czerska, bo Bronek...
      Żeby tylko nie kontynuować tematu Jarosława "Polskęzbawa-Lojalka była Fałszywa" Kaczyńskiego. Czyżby takie były wytyczne?

      A temat ciekawy - dla odmiany od propagandowego i lizusowskiego wywiadu w Gazecie "Polskiej", relacja z pierwszej ręki:
      mediologia.salon24.pl/471841,jarku-dlaczego-obrazasz-brata-siebie-nas
      Pewnie zaraz się okaże, że autor to agent lub co najmniej OZI. A w ogóle to Tiusk wtedy robił cośtam, a Komoruski pił wódkę z klawiszami.


      Only two things are infinite, the universe and human stupidity, and I'm not sure about the former.

      A.Einstein
      • dorota_333 Re: Trzynastego grudnia roku pamiętnego 14.12.12, 11:11
        > 5 postów i wszystkie w tonie "a u was murzynów biją"
        Nic innego im nie pozostaje wobec faktów.

        Linkowany artykuł jest mocny. Na szczęście większość uczestników tamtych zdarzeń żyje i może powiedzieć, jak było naprawdę. Jednak z upływem czasu kombatantów będzie przybywać (tak przynajmniej było z kombatantami II wojny). Za kilkanaście lat Prawdziwi Polacy czcić będą Adam Hofmana, który jako niemowlę szmuglował samizdaty w pieluchach smile W każdym razie dziękuję za linka.
    • glupi_jasio Tja... 14.12.12, 20:05

      13 grudnia 1981 ludzie Jaruzela zgwalcili i sprali Solidarnosc i polskie nadzieje. Pisze Ci to, nasz drogi pasie transmisyjny z propagandowych mediow na to forum, bo wyraznie tego nie wiesz.

      W 1989, przy Okraglym Stole, ludzie Jaruzela, wiedzac juz o nadchodzacym bankructwie komunizmu i PRL, ulozyli sie z wybranymi przez siebie i zagranice, oraz Kosciol, tak, by zapewnic sobie liczne polityczne i finansowe zabezpieczenia na przyszlosc, za cene dopuszczenia do wladzy, kasy, mediow takich, ktorzy za mlodu sluzyli komunistom, wzeniali sie w ubeckie rodziny, na ktorych byly kwity, ktorzy uznali Jaruzela, Kiszczaka i Urbana za ludzi honoru.

      No i wlasnie - problem polega na tym, ze ci niegdysiejsi opozycjonisci, ktorzy dawno spieniezyli swoja dzialanosc, legende lub internowanie - za wladze, kase i znaczenie, ktorzy sa zakladnikami roznych zakulisowych ukladow, ktorzy drza przed tajniackimi hakami na nich, lub wisza u klamki postkomunistycznych mediow - sa dzis - WSZYSCY w Platformie Obywatelskiej.

      Oni juz powalczyli, posiedzieli i wzieli swoje dole od Jarulskiego.

      A Jaroslaw Kaczynski byl i jest liderem nurtu, ktory kontestuje sama zasade - Okraglego Stolu - nie jako obalenia PRL, a jako kooptacji do rzadzenia PRL - wyznaczonej w gabinecie Kiszczaka - opozycyjnej
      ekipy.

      Twoje ujecie tematu, nie tylko kopiuje prymitywne one-linery z urzedowych przekazow, jest znacznie gorzej - ono slizga sie po skorupce bezy.

      Straszliwa tendete serwujesz, jak zwykle.

      Bez odbioru.

      • dorota_333 Re: Tja... 14.12.12, 20:42
        > pasie transmisyjny z propagandowych mediow na to forum
        Czy nazwanie kogoś "pasem transmisyjnym" to nie jest już mowa nienawiści?

        > A Jaroslaw Kaczynski byl i jest liderem nurtu, ktory kontestuje sama zasade - O
        > kraglego Stolu
        Z tego co wiem, w porozumieniu okrągłostołowym brali udział zarówno sp. Lech Kaczyński jak i Jarosław Kaczyński.
        Bronisław Komorowski natomiast nie.

        Przeczytaj to, co powyżej Mecenas zlinkował na temat legendy tworzonej fałszywie wokół siebie przez Jarosława Kaczyńskiego.

        • glupi_jasio Re: Tja... 14.12.12, 21:02
          dorota_333 napisała:

          > > pasie transmisyjny z propagandowych mediow na to forum

          > Czy nazwanie kogoś "pasem transmisyjnym" to nie jest już mowa nienawiści?

          Zwykle, rozbawienie i adekwatnosc nie ida w parze z nienawiscia.

          Sama wiesz, ze okreslenie jest celne i na tyle przykre, na ile prawdziwe.




          > > A Jaroslaw Kaczynski byl i jest liderem nurtu, ktory kontestuje sama zasade - O
          > > kraglego Stolu
          > Z tego co wiem, w porozumieniu okrągłostołowym brali udział zarówno sp. Lech Kaczyński jak i Jarosław Kaczyński.
          > Bronisław Komorowski natomiast nie.
          >
          > Przeczytaj to, co powyżej Mecenas zlinkował na temat legendy tworzonej fałszywie wokół siebie przez Jarosława Kaczyńskiego.

          Nawet postow tego nicka nie czytam, nie mowiac o linkach wink

          Napisz to wlasnymi slowami, moze uda Ci sie sprowokowac mnie do jakiejs wypowiedzi.

          Ale - na chwile obecna, musze - bez zaskoczenia - skonstatowac, ze zupelnie nie zalapalas tresci mojego postu.

          Dla dzisiejszej Polski wazne sa dwie sprawy:

          1) Jaroslaw Kaczynski ma czysta karte opozycyjna, od czasow swojej mlodosci, gdy byl zwiazany z KOR, a potem z Solidarnoscia.

          2) Jaroslaw Kaczynski jest jedynym politykiem, ktory odwazyl sie wydac wojne wyludzonym przez komune ukladom Okraglego Stolu. A Tusk z Komorowskim - dokonali, niestety, restytucji wplywow postkomunizmu w Polsce.
          • mecenas_misiura Re: Tja... 15.12.12, 08:11
            Nie czytać, nie czytać, bo fakty niewygodnesmile Napisać, że autor głupi, zatem i fakty też zmyślone. Zagłuszyć, zmienić temat, coś o zdradzie tuska dać, albo o biednych dzieciach, co to pod rządami peo jak np. staruchowiwicz, opozycjonista pisowski są gnębione.
            Trudno, żyby Wódz Jarosław miał zbrukaną kartę opozycyjną będąc w takiej samej opozycji jak Starszy Brat w Wierze, Pan Hofman, co to żona nie kradnie tylko korzysta.

            Podkreślić, że Jarosław wielki jest.

            Ale fakty, fakty bolą:

            W latach 1980-1981 pracowałem z J. Kaczyńskim Ośrodku Badań Społecznych NSZZ „Solidarność” Regionu Mazowsze, założonym przez A. Macierewicza. Przyszły prezes PiS zajmował się sprawami prawnymi, ja byłem red. Dziennika „Wiadomości Dnia”. Po wybuchu stanu wojennego J. Kaczyński twierdził – w jednym z wywiadów -, że w podziemiu szukał ze mną kontaktu i jakoś nie znalazł.

            Otóż są to brednie gdyby szukał (od 14 grudnia 1981 r. wydawaliśmy pismo „Wiadomości”, będące kontynuacją dziennika „Wiadomości Dnia”wink to by znalazł, gdyby chciał działać, to by działał. Zaznaczam przy tym, ze nikt by do niego nie miał pretensji, jednak jeżeli po 30 latach publikuje wywiad, który można porównać tylko i wyłącznie z wyczynami propagandzistów sowieckich, którzy w latach 30 XX wieku twierdzili, ze to Stalin wszystko organizował i był przywódca przewrotu bolszewickiego, to niech nie ma pretensji, ze go potraktuje z należytym humorem.

            Jednak bądźmy sprawiedliwi dla Stalina – on był jednym z czołowych działaczy bolszewickich, no ale przewrót organizował Trocki i Lenin. J. Kaczyński w swych kłamstwach bije na głowę Stalina. Wróćmy do faktów, nasz prezes i słoneczko Wolnej i Niepodległej Polski twierdzi, ze chciał działać i jednocześnie twierdzi, ze pomógł Dornowi znaleźć mieszkanie to dlaczego poprzez Dorna nie odnalazł redakcji „Wiadomości”, dlaczego ani razu nie było udziału w redagowaniu numeru czasopisma, dlaczego nie nadesłał ani jednego artykułu? Dlaczego ani razu nie usłyszałem jego nazwiska?

            Na czym według J. Kaczyńskiego polegało działanie w podziemiu? Na podpisywaniu papierków, które mu UB –ecja posunęła? J. Kaczyński twierdzi, ze współpracował z Ośrodkiem Badań Społecznych w podziemiu. Kłamstwo – i to tak głupie i ordynarne, że aż płakać się chce. Ośrodek Badań Społecznych zmienił nazwę na Centrum Dokumentacji i Analiz (nowa nazwę wymyślił L. Dorn), jeżeli prezes by cośkolwiek robił to by o tym pamiętał. Nic nie robił. Nie był żadnym działaczem. Nie działał w podziemiu.

            Prezes mówi, ze współpracował z „Głosem”, ja bardzo przepraszam – nic z tym miesięcznikiem nie mam wspólnego – ale w lutym 1982 roku odbyła się dyskusja na temat stanu wojennego redakcji „Głosu” i „Wiadomości” w której brali udział L. Dorn, P. Strzałkowski, M. Gugulski i niżej podpisany. Była ona opublikowana w „Głosie”. Nie brałeś w niej udziału, nie myślałeś nie przelewałeś myśli na papier bo gdybyś to robił to by jakiś ślad po tej aktywności pozostał.

            Ale może kolportowałeś czasopisma, albo je drukowałeś. Jeżeli tak to przepraszam, bo ciężka praca kolporterów była wtedy niebezpieczniejsza niż praca redaktorów. Jednak nic nie piszesz o tym w swoim wywiadzie. Twierdzisz natomiast, ze współpracowałeś z MRKS –e, kiedy i jak, jeśli można spytać? Miałem stały kontakt z tą redakcja i strukturą podziemną, więcej gdy drukarnia MRKS została zdekonspirowana przez UB to „Wiadomości” wydawały pismo „MRKS”, jako swoja wkładkę.

            Ani razu nie spotkałem cie na wspólnych zebraniach, ani razu nikt nie wspominał, ze działasz, ze piszesz. Dlaczego z nas wszystkich – myślę o ludziach podziemia – kpiny sobie robisz, dlaczego nas obrażasz tym groteskowym wywiadem. Pierwsze dwa, trzy miesiące stanu wojennego to był naprawdę strach, nie można tego czasu porównać z latami np. 1985 -89, bo to jest kpina z historii.

            W grudniu 1981 roku za rozrzucanie ulotek dostawało się 10 lat, a ty piszesz, ze podpisałeś taki sam papier na UB jak mecenas Jan Olszewski. Moment mecenas J. Olszewski nie był internowany dlatego, że był doradcą Episkopatu i dlatego podpisał na UB wspomniany papier. Więc moje pytanie brzmi: czy byłeś doradca Episkopatu? Jeżeli tak, to miałeś święte prawo podpisać ten papierek, jeżeli nie to naruszałeś podstawowa zasadę wszystkich opozycjonistów w PRL: nic nie podpisywać.

            Więc jeżeli nie byłeś doradca Episkopatu, to zachowałeś się jak przedszkolak, jak kretyn, który nie wie gdzie żyje. Dlaczego się kompromitujesz, czy szajba ci już tak odbiła, ze wierzysz w bajki, które sam wymyślasz? Po co ci to, po to by wziął cie w obronę Macierewicz (który w tym czasie siedział w ciężkim więzieniu) więc nic o podziemiu nie mógł wiedzieć? To, ze nigdy nie byłeś opozycjonista, ze nigdy nic nie robiłeś co by ci zagrażało udowadniasz czytelnikom – rzecz jasna tym dla których nie jesteś Stalinem Wolnej Polski – każdym słowem swego wywiadu.

            Ot piszesz, ze w pierwszych dniach stanu wojennego spotkałeś się z U. Doroszewską w mieszkaniu J. Karpińskiego. Czyś ty już kompletnie zgłupiał Jarku? Przecież to było najbardziej znane – od 1976 roku - opozycyjne mieszkanie w Warszawie, obserwowane przez UB 24 na 24, jeżeli ktoś tam szedł to wiedział, ze UB go namierza! No dość – nie rozumiem, dlaczego tworzysz mity, jeżeli za cos się ceniłem to właśnie za to, ze nie byłeś opozycjonista, działaczem podziemia itd. Ci wszyscy ludzie skompromitowali się doszczętnie w latach 90 –tych. Ty nie – miałeś zdrowy rozsadek, ale władza absolutna w PiS pozbawiła cie tej najważniejszej cechy w życiu.

            Piotr Piętak

            Piotr Piętak
            Data urodzenia 17 maja 1953
            Podsekretarz stanu w MSWiA
            Okres urzędowania od 4 maja 2006
            do 20 listopada 2007
            Poprzednik Grzegorz Bliźniuk (przejęcie części kompetencji)
            Następca Witold Drożdż
            Odznaczenia
            Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski

            Piotr Piętak (ur. 17 maja 1953[1]) – polski informatyk i polityk, w latach 2006–2007 podsekretarz stanu w ministerstwie spraw wewnętrznych i administracji.
            Życiorys

            Syn poety Stanisława Piętaka[2]. Z wykształcenia jest inżynierem, ukończył także studia podyplomowe na Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej[2]. Na początku lat 80. związany z opozycją demokratyczną. W stanie wojennym przedstawiono mu zarzuty powielania i kolportażu nielegalnych wydawnictw, postępowanie jednak umorzono w związku z zastosowaniem amnestii[1]. Od 1986 pracował jako informatyk programista, m.in. we Francji i Belgii[2]. Był szefem projektów informatycznych m.in. w Master Cards, Credit Lyonnais i GAN[3]. Działał w Ruchu Wolnego Oprogramowania, był także koordynatorem grupy roboczej PiS ds. informatyzacji administracji publicznej[2]. W latach 2006–2007 sprawował funkcję wiceministra spraw wewnętrznych i administracji w rządach Kazimierza Marcinkiewicza i Jarosława Kaczyńskiego. Zasiadał w zespole ds. przygotowania reformy infrastruktury informatycznej państwa.

            Jest ojcem chrzestnym Ludwika Dorna[2].

            W 2008 odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski[4]. W 2010 odmówił jednak przyjęcia odznaczenia, motywując to oceną własnego zaangażowania w ruch opozycyjny lat 80. oraz krytycznym stosunkiem do prezydentury Kaczyńskiego[5].

            Czyli żyd/opcja niemiecka, sbek i złodziej. Bo każdy kto nie z pisem to żyd/opcja niemiecka, sbek i złodziej.

            Hehe, myślałem, że poranek na kacu bolesny będzie, a tu tyle radości smile
          • damkon Bohater czy miernota? 15.12.12, 17:26

            > Dla dzisiejszej Polski wazne sa dwie sprawy:
            >
            > 1) Jaroslaw Kaczynski ma czysta karte opozycyjna, od czasow swojej mlodosci, gdy byl
            > zwiazany z KOR, a potem z Solidarnoscia.
            >
            > 2) Jaroslaw Kaczynski jest jedynym politykiem, ktory odwazyl sie wydac wojne wyludzonym
            > przez komune ukladom Okraglego Stolu. A Tusk z Komorowskim - dokonali, niestety,
            > restytucji wplywow postkomunizmu w Polsce.


            Jasiu, co Ty piszesz??? Kaczyński ma czystą kartę opozycyjną? Kaczyński odważył się wydać wojnę układom Okrągłego Stołu? Może jeszcze zrobimy z niego bohatera, którego niezłomność i wytrwałość obaliła komunizm w naszej części Europy?

            Bardzo rzadko włączam się w tego typu dyskusje, ale jak widzę już takie hipokryzje i to pisane przez kogoś, kto cieszy się u mnie tak dużym poważaniem, to w drodze wyjątku pozwolę sobie jednak na mały komentarz.

            Po pierwsze każdy polityk i to niezależnie od opcji, jaką reprezentuje, czy bzdur, jakie opowiada jest zwykłym pasożytem czy inaczej mówiąc pospolitym szkodnikiem. Sam nic nie wytwarza, nic nie produkuje, nie jest ani przedsiębiorcą ani nawet moralizatorem. Nie tworzy żadnych dóbr kultury, nic nie buduje ani nie rozwija. Cóż więc takiego robi? Ano pasożytuje na tym, co wytworzyli inni, czyli mówiąc eufemicznie zajmuje się redystrybucją produktu narodowego, przy okazji przywłaszczając sobie znaczną jego część. Pomijając już sam fakt życia na koszt innych, dobrze jest, gdy przynajmniej sam jak w najmniejszym stopniu szkodzi gospodarce, ale tak oczywiście też nie jest. Im bardziej polityk chce naprawiać gospodarkę, tym bardziej jej szkodzi, im więcej chce ingerować w kulturę tym bardziej ją niszczy, im bardziej chce jednoczyć społeczeństwo, tym bardziej go dzieli. Jasiu, tu nie ma świętych krów, a arcyszkodnik Kaczyński z pewnością nie jest tutaj żadnym wyjątkiem.

            Piszesz, że Kaczyński ma czystą kartę, otóż ma, ale tylko dlatego, że wówczas był nic nie znaczącym opozycjonistą, bez jakiegokolwiek realnego wpływu na decyzyjność w strukturach solidarności. Ktoś, kto nie musiał podejmować trudnych decyzji, i nie brał żadnej odpowiedzialności za swoje działanie będzie miał również czystą kartę, ale to oczywiście nie jest żaden atut. Mierność i brak działania, Jasiu, nie może być cnotą. Równie śmieszy mnie retoryka tych, co uważają Jaruzelskiego, za wielkiego męża stanu, ponieważ nie przeszkadzał w procesie przemian ustrojowych w Polsce. Miernotę, Jasiu trzeba nazwać miernotą, a nie próbować na siłę z Kaczyńskiego zrobić kogoś, kim w rzeczywistości nie jest.

            > 2) Jaroslaw Kaczynski jest jedynym politykiem, ktory odwazyl sie wydac wojne wyludzonym
            > przez komune ukladom Okraglego Stolu. A Tusk z Komorowskim - dokonali, niestety,
            > restytucji wplywow postkomunizmu w Polsce.


            Kaczyński jedynym odważnym politykiem???

            Jasiu, co nazywasz odwagą? Małostkowość, tchórzostwo, prymitywną mściwość wobec swoich dawnych kolegów, którzy nie mają aż tak „czystej” karty opozycjonisty? A może fakt, że Kaczyński aż tak wielkim opozycjonistą był, że nawet komuniści go wówczas nie internowali?

            Kiedy trzeba było wykazać się odwagą i stać w pierwszym szeregu, to nasz bohater trzymał się z dala od centrum wydarzeń, zaś teraz, kiedy, każdy może mówić co tylko chce, to stoi w pierwszym szeregu tych, którzy krytykują porozumienia Okrągłego Stołu. Jasiu, to nie jest żadna odwaga, tylko zwykle, podłe i prymitywne tchórzostwo.
            • mateusz572 Re: Bohater czy miernota? 15.12.12, 20:56
              Damkonie !
              Sama prawda, najściślejszy sens, sedno, meritum, istota rzeczy, kwintesencja.
              • damkon Re: Bohater czy miernota? 15.12.12, 22:30

                Dziękuję, choć nie chciałbym, żeby mój komentarz był odebrany jako atak na Jasia. Przyznaję jednak, że kreowanie Kaczyńskiego na męża stanu jest już tak absurdalne, że dałem się sprowokować do politycznej nawalanki. wink
                • glupi_jasio Re: Bohater czy miernota? 16.12.12, 23:24
                  damkon napisał:

                  >
                  > Dziękuję, choć nie chciałbym, żeby mój komentarz był odebrany jako atak na Jasia.

                  I ja tak mysle - jaki znow atak?

                  Zwyczajna opinia, dosc zreszta typowa + pare emocjonalnych niezrecznosci.


                  > Przyznaję jednak, że kreowanie Kaczyńskiego na męża stanu jest już tak absurdalne, że dałem się sprowokować do politycznej nawalanki. wink


                  Zanim przejdziemy do meritum, zdecyduj sie moze, czy polemizujesz z kims, kogo szanujesz, czy politycznie kogos nawalasz.

                  Bo jak bys chcial mi zarzucic prowokacje do politycznej nawalanki, to moze powinienes najpierw rozwazyc ktory z nas opusci admiistracje tego forum. Ja sie chetnie dostosuje do tego, co wymyslisz smile

                  Lacze serdeczne podrowienia smile

                  • damkon Re: Bohater czy miernota? 17.12.12, 01:45

                    > Zanim przejdziemy do meritum, zdecyduj sie moze, czy polemizujesz z kims, kogo
                    > szanujesz, czy politycznie kogos nawalasz.


                    W sumie chyba masz rację. Sam nie wiem co chciałem osiągnąć pisząc tak emocjonalny komentarz, lecz z pewnością nie chciałem Ciebie obrazić. Jeżeli tak to jednak odebrałeś, to przynajmniej przyjmij moje szczere przeprosiny.



                    P.S. Mój wpis to chyba najlepszy dowód na to, że nie powinienem włączać się w tego typu polityczne wątki. Chciałem merytorycznie a wyszło jak wyszło.
                    • dorota_333 Re: Bohater czy miernota? 17.12.12, 11:51
                      Oczom nie wierzę.

                      Damkonie, napisałeś prawdziwy, celny post - co zostało zresztą zauważone przez Czytelników. Minimalnie emocjonalny, niemniej merytorycznie całkowicie TRAFNY.

                      I co dzieje się dalej: przychodzi Jasio i nie próbuje nawet polemizować. Nie odniósł się do żadnego z twierdzeń Twojej wypowiedzi. On po prostu pogroził Ci paluszkiem: "któryś z nas, adminów, nie pozostanie adminem po tej dyskusji" (taki był sens przesłania).

                      Pogroził paluszkiem, a Ty wycofujesz się, podkulając pod siebie ogon: "w sumie masz rację", "wyszło jak zwykle" (?!! tak mało cenisz sam siebie ?!), "szczere przeprosiny".

                      big_grin Zaniemówiłam. Więc tak wygląda struktura tego forum. Wielce pouczające.
                    • mateusz572 Re: Bohater czy miernota? 18.12.12, 19:41
                      Damkonie !

                      Pozwól, że zacytuję Konfucjusza :
                      "Kiedy coś wiesz – stój przy tym, a kiedy czegoś nie wiesz – przyznaj, że nie wiesz. Oto jest wiedza"
                      I jeszcze :
                      "Kto nabytą wiedzę pielęgnuje, a nową bez ustanku zdobywa, ten może być nauczycielem innych."

                      Twój post jest merytoryczny, a trochę emocji nigdy nie zaszkodzi.wink
                      • dorota_333 Re: Bohater czy miernota? 19.12.12, 11:20
                        Mam wrażenie, że nie zrozumiałeś, co się dzieje tutaj: zapanowała bezapelacyjna jednomyślność, a jeden admin ukorzył się przed drugim ("wyszło jak zwykle', "przyjmij szczere przeprosiny").

                        No coż, to miejsce rzeczywiście jest już martwe.

                        Niemniej, Tobie życzę radosnych Świąt, Mateuszu.
                        • mateusz572 Re: Bohater czy miernota? 22.12.12, 09:21
                          dorota_333 napisała:

                          > Mam wrażenie, że nie zrozumiałeś, co się dzieje tutaj: zapanowała bezapelacyjna
                          > jednomyślność, a jeden admin ukorzył się przed drugim ("wyszło jak zwykle', "p
                          > rzyjmij szczere przeprosiny").
                          >
                          > No coż, to miejsce rzeczywiście jest już martwe.
                          >
                          > Niemniej, Tobie życzę radosnych Świąt, Mateuszu.

                          Także Doroto życzę spokojnych i rodzinnych Świąt Tobie, a także wszystkim piszącym na tym forum.
                          A poczytac czasem warto to forum, aby poznac dziwy tego świata w wykonaniu rodzaju ludzkiego. Zachowania ludzkie wciąż potrafią zaskakiwac mimo tylu lat przeżytych na tym łez padole. wink
                    • glupi_jasio Re: Bohater czy miernota? 19.12.12, 19:42
                      Damkonie,

                      Przede wszystkim, zaczne od tego, ze mi przykro, ze doszlo do tego spiecia, ale poniewaz te Twoje posty sa kolejnym sygnalem, ze jest jakis problem, to ja uwazam, ze trzeba go porzadnie rozwiazac.

                      Po drugie - zobacz, co wyrabiaja na tym forum jadowici zatruwacze, podpuszczajacy Ciebie z jednego powodu: by zaszkodzic temu forum. Jesli nie rozumiesz tego, ze ten nicki traktuja Cie cynicznie i instrumentalnie, po to, by uderzyc w nicki takie, jak ja, z jasno i otwarcie sprecyzowanymi opozycyjnymi pogladami, to wszyscy mamy klopot.

                      Po trzecie - doceniam bardzo Twoje przeprosiny, ale calkiem nie o to mi chodzilo, by cos takiego wymuszac. Chodzi mi o cos calkiem innego - o Twoja refleksje na temat tego, co uwazasz za wazne.

                      Jestem dosc swiadomym uczestnikiem internetowych dyskusji i widze jasno, ze ostatnio - masz ze mna rosnacy problem. Moje poglady Ci mocno nie pasuja, co przeklada sie na rosnacy poziom Twojej tajonej frustracji, ktora doprowadzila do tego, ze napisales do mnie najbardziej napastliwy post w Twojej forumowej historii.

                      Dlaczego sie tak wzbudziles? Bo napisalem dobrze o Jaroslawie Kaczynskim. Co wiecej, napisalem prawde.

                      Jaroslaw Kaczynski byl dzialaczem opozycyjnym od 1977, wcale nie przecietnym. Jest tez prawda, ze jest politykiem na tyle odwaznym i ostrym, by wydac wojne korupcji, tajnym wspolpracownikom SB, strukturom WSI, rozmaitym "oligarchom", czy raczej - plutokratom.

                      Nazwac ten caly syf postkomunistycznej polskiej korupcji - po imieniu i faktycznie zajsc za skore temu, co sie unosi na powierzchni bagienka niby-elit III RP.

                      W odroznieniu od nalogowych narzekaczy z tego forum, Kaczynski pokazal, ze potrafi skutecznie dzialac.

                      Ja tak to widze i nie jest to okazjonalne wrazenie, to skutek wielu lat przemyslen, obserwacji, analiz.

                      Moje uczciwe wnioski sa takie, ze ten facet jest najlepszym batem na skorumpowana plutokracje III RP, jaki mamy. A przy tym widzi i ostro artykuluje polska racje stanu.

                      To sa moje poglady, jesli mamy razem pracowac, musisz sie z tym pogodzic, a jesli Cie to przerasta, to bez zadnego zalu, czy pretensji, zostawie Was samych, w bardzo komfortowej sytuacji.

                      Ale nie pozwole sobie na to, bys ze swita trolli przekraczal Twoje wlasne granice forumowej napastliwosci - w wypowiedziach do mnie.
                      Nie pozwole sobie chodzic po glowie - jesli piszesz, ze mnie szanujesz, to pisz do mnie zgodnie z tym. A jak wolisz sie wdac w spor na palki na tle pogladow, to mi nie pisz o szacunku, tylko lej i sie nie dziw, jak odplace.

                      Moim zdaniem, musisz sobie sam odpowiedziec na pytanie, czy dajesz sobie rade z napieciem, jakie wynika z konfrontacji orwellizmu lejacego sie z tzw. mainstreamu i mojego jednoznacznego i ostrego sprzeciwu.

                      Jak sobie nie dajesz rady, to masz problem, bo bedziesz sie musial zdecydowac - pozbyc sie mnie, uprzykrzac mi pisanie - czy tlumic siebie.

                      Jesli moge sobie pozwolic na szczera opinie - Twoja wypowiedz o Kaczynskim jest tak powierzchowna, banalna, tak mocno zatopiona w morzu oficjalnej propagandy, ze rece opadaja. Juz Dorota ma chyba lepszy wglad w to, ze ten atak na opozycyjnosc Kaczynskiego to taki taktyczny manewr, temat zastepczy, by czyms zajac widzow przed telewizorami. Mysle, ze sama jest zaskoczona, jak celnie ta propaganda trafia tak milych, prostych i otwartych ludzi, jak Ty.

                      Dla mnie - Twoja wypowiedz jest dowodem skrajnej nieefektywnosci pisania na takim forum. Skoro taki facet jak Ty mysli propagandowymi kalkami z TVN, to ja sie lepije zajme kolekcjonowaniem motyli i zapylaniem kwiatkow (zwlaszcza to zajecie moze byc niezwykle przyjemne), bo moje pisanie tutaj, nie ma najmniejszego sensu. I poczekam spokojnie az sami dojrzejecie, poogladam, jak sie meczycie z narastajaca swiadomoscia uleglosci, pasywnosci wobec zla, intelektualnego i spolecznego oportunizmu.

                      Z jednego, jednak sie ciesze - fakt, ze wsciekla Cie moja estyma dla jaj Kaczynskiego, wynika jasno, ze dotknalem czegos waznego.

                      Pisz, pisz o polityce, szczerze, bez chowania sie. Z chwila, gdy sie odkryjesz i okreslisz, poddasz swoja wartosc pod publiczna ocene, bedziesz mogl zweryfikowac Twoje poglady i skrywane przekonania w sporze. Zrozumiesz lepiej siebie, odkryjesz, co dla Ciebie wazne.

                      I wtedy bedziesz mogl zdecydowac, czy jest nam ze soba po drodze, czy nie.

                      Z serdecznymi pozdrowieniami

                      • vice_versa A hr.Koniecpolska na to... 19.12.12, 23:47
                        No to był Ryyyyk!
                        Wyrazy uznania za wyrazistość,Jasiu!
                        Co do mnie - zająłem się zapylaniem motylic co i Tobie serdecznie polecam wink
                        Pozdrowienia.
                        • glupi_jasio Re: A hr.Koniecpolska na to... 20.12.12, 22:26
                          Ciesze sie, ze Cie nie zgarneli po 9 listopada i nadal piszesz tak glupio i sympatycznie, jak zawsze wink
                          • vice_versa Re: A min.Gowin w butonierce 21.12.12, 00:20
                            Tak grubo było? Widzisz,mam zaległości,nie byłem w zasiegu mediów...
                            Dopiero dziś przeczytałem Twój post 'Tja...' i jestem pod wrażeniem.Lubię mocne akordy, a Twoje słowa brzmią dziś na tym forum szczególnie donośnie.Jestem pod wrażeniem Twojej ewolucji.
                            Oni wszyscy UDAJĄ,Jasiu.Udają, bo MUSZĄ udawać!
                            Damkon udaje że liczy się gospodarka i PKB a WSZYSCY politycy to samo zło....Niezłe jaja jak na kogoś kto wie,że te zera są fikcyjne, out of thin air i coraz mniej warte!Bo jak można osią wszechświata ustanawiać coś co jest niewymierne a czego konstrukcja opiera się na spadającej wartości???
                            O ile można udawać że się jest austriakiem w świecie szalejących keynesistów, o ile można udawać że ten drelich co się nosi to smoking,o tyle po Smoleńsku nie da się udawać że ten róż to nie jest krew... I na nic apele: Ręce myć, gęby myć!!!
                            Trza zostawić ich samych sobie.
                            Niech czezną w tych rdzawych łachmanach.
                            Niech liczą srebrniki,co im bowiem pozostało?
                            Tak wybrali!
                            Gorzej,że wkręcają kolejne pokolenia dzieciaków,naiwnych,bezbronnych,wiecznych tułaczy emigrantów...
                            Aby żyło się lepiej!
                            Im.
                            Bo w ich myśleniu nie istnieje żadne 'nam',żadna wspólnota pokoleń,żadna ciągłość historii i losów narodu.To wg nich fantazmaty,iluzje których warto sie wyprzeć(najlepiej odpłatnie).
                            Głupcy,oszuści,krętacze,zginający karki by żyło się lepiej...

                            Jak wiemy szubrawstwo elit skazuje ten naród na sukces.
                            Tak mówi oficjalna wersja.Dlaczego więc z forum miałoby być inaczej?
                            • damkon Re: A min.Gowin w butonierce 21.12.12, 02:40

                              Witaj Vice,

                              Cieszę się, że znowu piszesz, choć z tego co widzę, krytycznie wobec mnie. wink

                              > Damkon udaje że liczy się gospodarka i PKB a WSZYSCY politycy to samo zło....Niezłe jaja
                              > jak na kogoś kto wie,że te zera są fikcyjne, out of thin air i coraz mniej warte!Bo jak można
                              > osią wszechświata ustanawiać coś co jest niewymierne a czego konstrukcja opiera się na
                              > spadającej wartości???


                              Widzisz ja nie udaję, lecz naprawdę tak myślę. Fikcje pustych zer zafundowali nam właśnie politycy, którzy ostatnimi czasy tylko doskonalą swoje metody pasożytowania na takich frajerach jak my. Vice to nie ja, tylko tacy jak Ty utrwalają tę fikcje, łudząc się, że wśród polityków znajdziemy jeszcze święte krowy. Różnica między nami polega na tym, że tacy jak ja są łupieni świadomie, zaś tacy jak Ty – naturalnie w imię wyższych wartości. wink

                              Z politykiem jest podobnie jak z zawodem kata. Możesz zapytać, czy wszyscy kaci są źli? Nie, taki jest ich zawód - odpowiem, choć dobrze wiem, że był to jednak ich dobrowolny wybór. Wszak chcąc być katem, niestety musisz zabijać.
                              • vice_versa Re: A min.Gowin w butonierce 22.12.12, 00:09
                                Drogi Damkonie,
                                Trudno pozostać obojętnym na to,że jadzik Towarzyszki skierowany w Jarosława Ci nie przeszkadz
                                a poglądy Jasia domagają się Twojej reakcji.To tyle o Twoim,rzekomo równym traktowaniu polityków.
                                Co do kwestii gospodarczych mylisz się jeszcze ciekawiej.Otóż te fikcyjne zera to cały system kapitalistyczny,cała księgowość która wcale nie jest ani stworzona ani zarezerwowana dla polityków.Wręcz odwrotnie-jej podstawy tworzyli bankierzy i ludzie interesu, a królowie i politycy byli i są od nich zależni.Więc jakże miło odnajdować w Twoich teoriach realnej gospodarki praktyki Mao,który podobnie jak Ty uważał,że nie liczy się abstrakcyjny pieniądz lecz ilość dymarek i ton wyprodukowanej stali...Caucescu też się uśmiecha, bo wszak spłacił wszystkie długi i urealnił gospodarkę Rumunii.Do tej pory są mu za to wdzięczni!
                                No nic, Kopernik też podobno była dziewicą!
                                Uprzejmie też przypominam,że nic nie spowodowało większych spustoszeń w Polsce niż 50letnia okupacja Sowietów I tego nie da się zwalić na 'polityków'.Tyle tytułem polemiki z Twoją tezą o politycznych darmozjadach.Stawiać znak równości między Kościuszką a Potockim czy Rzewuskim to dowód amnezji historycznej,a nie ultrakonserwatyzmu.
                                Noś swobodnie swój krwawy drelich, musisz mieć wiele samozaparcia,żeby dalej udawać że to smoking.
                                Wesołych Świąt!
                      • szczurek.polny Niestety, to jedyny Kaczyński jakiego mamy 20.12.12, 00:44
                        Sorry Jasiu, że ci się wtryniam w co-nieco prywatną rozmowę.

                        Myślę, że to jest bez znaczenia:
                        > Jaroslaw Kaczynski byl dzialaczem opozycyjnym od 1977, wcale nie przeciętnym.

                        Ale bardzo ważne jest to:
                        > Moje uczciwe wnioski sa takie, ze ten facet jest najlepszym batem na skorumpowana
                        > plutokracje III RP, jaki mamy. A przy tym widzi i ostro artykuluje polska racje stanu.

                        Problemem Polski jest Donald Tusk i jego "wesoła ferajna", a właściwie problemem są grupy, w interesie których oni rządzą. Owa "plutokracja III RP". I każdy, kto byłby w stanie doprowadzić do zmiany tego układu, zasługuje na moje poparcie.

                        Niestety, ku mej rozpaczy, jedyną siłą, która realnie może pogonić Tuska i resztę tej bandyterki, jest Kaczyński i jego PiS. Ja bym wolał kogoś wyższego, bez traumy smoleńskiej, z bardziej wolnorynkowym zapatrywaniem na gospodarkę i z lepszym krawatem. Tylko że tych innych Tusk gasi w 15 minut.

                        Jedynym, który się opiera, jedynym, który stanowi zagrożenie dla obecnie rządzącego układu i jedynym, który jest nadzieją na zmiany w przewidywalnej przyszłości jest niestety Jarosław Kaczyński. Ten Kaczyński taki, jaki jest.

                        Bo póki co nie ma innego. I dlatego otrzymuje moje pełne poparcie (do czasu, aż rozgoni to dziadostwo, a potem zobaczymy...).
                        • glupi_jasio Re: Niestety, to jedyny Kaczyński jakiego mamy 20.12.12, 23:00
                          szczurek.polny napisał:

                          > Sorry Jasiu, że ci się wtryniam w co-nieco prywatną rozmowę.

                          Nie przejmuj sie, skoro leci na zywo i na otwartym forum, to jest tylko quasi-prywatna...


                          > Myślę, że to jest bez znaczenia:

                          > > Jaroslaw Kaczynski byl dzialaczem opozycyjnym od 1977, wcale nie przeciętnym.


                          Mowiac szczerze, ja mysle, ze kazdy, kto byl zwiazany z KOR na kilka lat przed Solidarnoscia, wazny.

                          Tylko, ze najwieksza wartosc Jaroslawa Kaczynskiego wynika z jego stosunku do Okraglego Stolu, to, co robil jako relatywnie mlody czlowiek, bez watpienia - w jadrze opozycji - jest sprawa wtorna.

                          Wielka polityka jest sztuka ludzi dojrzalych; jest wiele przykladow swoistego - i niegodnego - spieniezania znakomitej (lub pokolorowanej) przeszlosci i sa nieliczne - wyostrzania postawy z czasem.

                          Proste pytanie: Walesa - czy Kaczynski - kto powinien miec wiekszy wplyw na dzisiejsza Polske?

                          Nawet Michnik sie chyba zawahalby wink


                          > Ale bardzo ważne jest to:

                          > > Moje uczciwe wnioski sa takie, ze ten facet jest najlepszym batem na skorumpowana plutokracje III RP, jaki mamy. A przy tym widzi i ostro artykuluje polska racje stanu.


                          > Problemem Polski jest Donald Tusk i jego "wesoła ferajna", a właściwie problemem są grupy, w interesie których oni rządzą. Owa "plutokracja III RP". I każdy, kto byłby w stanie doprowadzić do zmiany tego układu, zasługuje na moje poparcie.

                          Z tym ostatnim - ja sie nie zgadzam smile Komorowski, Palikot, Urban - nie zasluguja... Dla mnie Tusk to ekspozycja niemieckiego (choc wasalnego) porzadku na Polske, co preferuje przed porzadkiem azjatyckim (nie wasalnym, a niewolniczym).

                          Kaczynski to porzadek polski w Polsce. Polski - to znaczy taki, w ktorym to Polacy sa podmiotem i suwerenem w swoim panstwie, w ktorym nie ma swietych krow z nominacji roznych zakulisowych ukladow.



                          > Niestety, ku mej rozpaczy, jedyną siłą, która realnie może pogonić Tuska i resztę tej bandyterki, jest Kaczyński i jego PiS. Ja bym wolał kogoś wyższego, bez traumy smoleńskiej, z bardziej wolnorynkowym zapatrywaniem na gospodarkę i z lepszym krawatem. Tylko że tych innych Tusk gasi w 15 minut.


                          A ja tam doszedlem do tego, ze krawat mnie nie rusza, a ten caly "wolny rynek" jest dzis bozkiem dla ciemnego luda - bo skoro EBC wykupuje cale kraje za pusta kase, skoro Obama dotuje z pustej kasy - nie tylko US budzet - ale i prywatne koncerny na biliony dolarow, to oznacza, ze juz zyjemy w imitacji systemu rynkowego, ktorym rzadza niepodzielnie wielcy drukarze i ich marionetki.


                          > Jedynym, który się opiera, jedynym, który stanowi zagrożenie dla obecnie rządzą cego układu i jedynym, który jest nadzieją na zmiany w przewidywalnej przyszłości jest niestety Jarosław Kaczyński. Ten Kaczyński taki, jaki jest.


                          Kaczynski jest tylko i az punktem zogniskowania realnego antysystemowego sprzeciwu ludzi swiadomych i wnikiliwych; bez takiego ogniska sprzeciw nie przestanie istniec, ale bedzie potrzebowal czasu na skuteczna ekspresje.

                          Zagrozeniem, ktore Kaczynski musi pokonac, jest pokusa lenistwa - nie wystarczy byc, by wygrywac, nie wystarczy miec racje, by przekonac, nie ma wygranej, bez dobrego planu, rozpoznania, kadr, logistyki.


                          > Bo póki co nie ma innego. I dlatego otrzymuje moje pełne poparcie (do czasu, aż rozgoni to dziadostwo, a potem zobaczymy...).

                          Ja to widze nieco inaczej. Uklad rzadzacy Polska jest juz zgrany do cna, przejrzysty, cyniczny, zepsuty, ale - ciagna kase z tego panstwa, oraz smiertelnie sie boja tego, ze jak straca wladze, to bedzie audyt - wiec im sie chce.

                          Pytanie, czy Kaczynskiemu i PiS sie chce na tyle, by sprzatnac te stajnie Augiasza - bo takie sprzatanie bedzie sie wiazac z przykrymi odkryciami trupow w szafach.

                          Jak poczekaja za dlugo, to moze byc za dlugo.
                        • nannek Re: Niestety, to jedyny Kaczyński jakiego mamy 21.12.12, 08:13
                          "".....Niestety, ku mej rozpaczy, jedyną siłą, która realnie może pogonić Tuska i resztę tej bandyterki, jest Kaczyński i jego PiS. Ja bym wolał kogoś wyższego, bez traumy smoleńskiej, z bardziej wolnorynkowym zapatrywaniem na gospodarkę i z lepszym krawatem. Tylko że tych innych Tusk gasi w 15 minut.

                          Jedynym, który się opiera, jedynym, który stanowi zagrożenie dla obecnie rządzącego układu i jedynym, który jest nadzieją na zmiany w przewidywalnej przyszłości jest niestety Jarosław Kaczyński. Ten Kaczyński taki, jaki jest....."
                          >>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>

                          Nic dodać nic ująć, niestety jest to prawda czy się to komuś podoba czy nie.
                          Bezczelna wręcz paniczna manipulacja, zatrudnianie armi płatnych tylko potwierdza to co napisałeś, ( oni się panicznie boją i zrobią każde świństwo)

                          Osobiście ja bym nigdy na kaczyńskiego nie zagłosował ale ale jest jak piszesz więc zagłosuję.


                      • damkon Re: Bohater czy miernota? 20.12.12, 03:10

                        Drogi Jasiu,

                        nie wiem czy dobrze robię, kontynuując tę rozmowę. Błędem było w ogóle to, że wtrąciłem się w waszą dyskusję i przyznam szczerze, że takie wątki z reguły omijam z daleka. Z rozmową na temat sympatii politycznych jest trochę tak jak z pogawędką na temat smaków – każdy ma swoje. Mi osobiście politykierstwo Kaczyńskiego nie „smakuje”, stąd moja emocjonalna i mało merytoryczna reakcja. Jednak jeszcze większy problem miałbym, jeśli zapytałbyś mnie, kto w takim razie odpowiada mi jako polityk? Pozwól, więc, że ja zadam Tobie nieco inne pytanie: jeżeli byś musiał wybrać między kiłą, nowotworem, zakażeniem HIV czy wścieklizną, to jaką chorobę byś wybrał? Prawdopodobnie tę, która będzie dla Ciebie najmniej uciążliwa i najłatwiejsza do wyleczenia, czyli kiłę, bowiem współczesna medycyna, za pomocą penicyliny czy tertracykliny dość dobrze sobie z nią radzi. Tak też Jasiu jest z politykami, ponieważ wybór nasz może się sprowadzać jedynie do najmniejszego zła i absolutnie niczego więcej. Oczywiście, możesz mi przewrotnie odpowiedzieć, że sympatyzujesz np. z kiłą, bądź z AIDS, gdyż sam fakt ich istnienia pozytywnie oddziaływuje na wstrzemięźliwość seksualną, która to z kolei zgodna jest z Twoim systemem wartości. Jednak tworząc tego typu łamańce argumentacyjne brniemy całkowicie w ślepy zaułek. Podobnie jest z Twoim argumentem, że jakikolwiek polityk (nieważne czy to Kaczyński, Tusk czy inny hochsztapler) może wydać wojnę korupcji. Otóż absurdalność takiego twierdzenia tkwi w samej istocie korupcji jako zjawiska, które z definicji powstaje na styku sfery publicznej i prywatnej, zaś mechanizm jej działania ma charakter czysto ekonomiczny i wynika wprost z natury człowieka, który realizując swe cele poprzez działanie, dąży do maksymalizacji swoich korzyści. Tak, więc chcąc wyeliminować korupcję, musielibyśmy wpierw zmienić naturę ludzką, co oczywiście z góry jest skazane na całkowite niepowodzenie. W sferze publicznej mamy do czynienia z zakłóconym mechanizmem rynkowym poprzez ingerencję aparatu państwowego, stąd urzędnik państwowy, dysponując nie swoją własnością a jednocześnie kierując się zasadą zysku własnego będzie stale podatny na pokusę korupcji. O wysokości stawki decydować będzie jedynie poziom ewentualnego ryzyka wykrycia samego procederu tudzież konsekwencji, jakie trzeba w tym przypadku ponieść. Druga strona, tzn. korumpujący także widzi interes korzystnego nabycia dóbr po cenach zaniżonych w stosunku do cen rynkowych. Dla przykładu weźmy służbę zdrowia. Dlaczego to właśnie w tzw. publicznej służbie zdrowia mamy nagminnie do czynienia ze zjawiskiem przekupywania lekarzy? Ponieważ tutaj właśnie występuje sztucznie zaniżona cena za usługę medyczną w stosunku do ceny rynkowej. Patrząc na to od strony ekonomicznej mamy zbyt małą podaż usług przy urzędowo zaniżonej cenie w odniesieniu do niezaspokojonego popytu. Dla wszystkich, którzy chcą skorzystać z tanich usług medycznych po prostu zabraknie podaży tychże usług. Zostaje więc pole dla nadużyć i to właśnie stanowi o istnieniu korupcji. Zauważ Jasiu, że jedynym skutecznym lekarstwem na korupcję w tym przypadku jest nic innego jak prywatyzacja służby zdrowia, bowiem trudno sobie nawet wyobrazić korumpowanie lekarza w prywatnej klinice.

                        Podsumowując, nie ma innej skutecznej metody walki z korupcją niż zmniejszanie sfery publicznej. Im większa władza urzędników, tym większa korupcja. Ktoś, kto twierdzi, że rozwiąże problem korupcji, nie zmniejszając sfery publicznej albo sam nie wie co mówi, albo co bardziej prawdopodobne, jest zwykłym hochsztaplerem. Może nie jestem do końca w temacie, ale nie przypominam sobie, żeby dla przykładu Kaczyński, chciał prywatyzować służbę zdrowia.

                        > Dla mnie - Twoja wypowiedz jest dowodem skrajnej nieefektywnosci pisania na takim
                        > forum. Skoro taki facet jak Ty mysli propagandowymi kalkami z TVN, to ja sie lepije zajme
                        > kolekcjonowaniem motyli i zapylaniem kwiatkow (zwlaszcza to zajecie moze byc niezwykle
                        > przyjemne), bo moje pisanie tutaj, nie ma najmniejszego sensu. I poczekam spokojnie az
                        > sami dojrzejecie, poogladam, jak sie meczycie z narastajaca swiadomoscia uleglosci,
                        > pasywnosci wobec zla, intelektualnego i spolecznego oportunizmu.


                        Takie stwierdzenie to zwykły epitet pod moim adresem, jednak mimo to odpowiem. Nie operuję schematami opartymi na propagandzie ani TVN-u, ani Gazety Wyborczej ani innej Gazety Polskiej. Jestem w zasadzie apolityczny a przy tym dość antypaństwowy, stąd rozmowa ze mną na temat moich preferencji politycznych jak zakładam może być tylko nudna i jałowa. Napisałem Tobie już wcześniej, że każdy polityk to dla mnie zwykły pasożyt, więc dlaczego o Kaczyńskim miałbym mieć inne zdanie? Być może, dopiero wtedy jak „dojrzeje” politycznie, tak jak to zresztą napisałeś, to zmienię zdanie, jednak póki co, zdecydowanie wolę pozostać przy swoich niedojrzałych racjach.

                        Co zaś się tyczy motyli, to przyznam, że studiowanie ich biologii rzeczywiście należy do bardzo pasjonujących zajęć. Widziałem w naturze prawie wszystkie rzadkie gatunki, nawet takie jak niepylaka apollo czy rusałkę żałobnika, jednak nigdy nie udało mi spotkać pazia żeglarza. Nie wiem, ale dla mnie jest to gatunek praktycznie znany już tylko z książek i atlasów. Może Ty, jak już zajmiesz się kolekcjonowaniem tych pięknych owadów to będziesz miał więcej szczęścia ode mnie i dołączysz żeglarza do swojej kolekcji. wink
                        • ligos2 Re: Bohater czy miernota? 21.12.12, 23:38
                          Drogi Damkonie,

                          Pozwolę sobie zauważyć, że co piszesz o sferze społecznej to z mojej perspektywy wygląda jak dążenie do pewnego minimalizmu (nie chcę nawet oceniać czy złego czy dobrego minimalizmu; ja bym to określił: bierności, rezygnacji (ale dla Ciebie może to być za ostre i potraktowane jako atak bezpośrednio na Ciebie)): że nie warto nawet prowadzić dyskusji, a tym bardziej wdrażać pewnych pomysłów (nie neguję przy tym, że jesteś zaangażowany w wiele społecznych inicjatyw, ponieważ tego po prostu nie wiem).


                          Czy w rozmowie na temat preferencji odnośnie systemu gospodarczego jest inaczej niż jak ze smakami w kwestii sympatii politycznych?
                          Może inaczej.
                          Jaka jest różnica w postrzeganiu preferencji gospodarczych oraz w postrzeganiu preferencji politycznych (czy tylko taka, że te odnoszą się do innych dziedzin lub ewentualnie powodują inną temperaturę dyskusji/sporu)?

                          Nie potrafię tego przełożyć na jakiś operatywny język, co napisałeś o porównaniach między poszczególnymi chorobami, ale generalnie odniosłeś się do tego, że ja tak to zrozumiałem: rządzący (politycy) zawsze tworzą negatywną wartość dodaną.
                          I załóżmy, że się zgadzam z tym, że tworzą negatywną wartość dodaną. Ale jeśli przeformułujemy to w ten sposób, że niektórzy rządzący (politycy) chcą i dążą do (chociaż robią to nieudolnie) zmniejszania się tej negatywnej wartości dodanej, chociaż niewątpliwie nadal możemy twierdzić, że dla społeczeństwa nadal jest to ujemna wartość dodana-istnienie kogoś w funkcji/roli polityka w społeczeństwie.
                          (Nie mam pojęcia czy dobrze argumentuje i to jest pewnie problem mniejszego zła, ale problem mniejszego zła postrzegany pozytywnie, a nie biernie, pasywnie, obojętnie, czy destruktywnie).

                          (To co poniżej w akapicie nie do końca znaczeniowo może się pokrywa z tym co w akapicie powyżej).
                          A ja zapytam inaczej, a może gdyby nie tylko zmienić samą redystrybucję, a postrzeganie redystrybucji to może wtedy właśnie:
                          dobrze zaplanowana/zrealizowana/ograniczona (oczywiście najlepiej dobrowolna) redystrybucja przynosi pewne straty, wraz z jednoczesnymi zyskami, ale uważam, że dokładnie tak samo można się odnieść do wolnego rynku: przynosi pewne zyski i jednocześnie pewne straty.
                          I summa sumarum straty redystrybucji+zyski redystrybucji < zyski wolnego rynku + straty wolnego rynku (wiem, trzeba by podookreślać co jest redystrybucją a co wolnym rynkiem i co się rozumie przez zyski i co rozumie się przez straty i ich pomiar).

                          Tak! Użyłem znaku < ponieważ postawiłem hipotezę w postaci straty, a nie zysku!
                          I ten < oznaczać może, że jednak właśnie lewa strona równania może jest lepsza niż prawa.

                          I faktycznie Twój sposób działania, że należy sprywatyzować dobro publiczne może być dobry, ale że przy tym dobrowolnie (widzisz, tu się możesz nigdy nie zgodzić) nawet nie tylko w sytuacji zagrożenia życia, ale z czystego altruizmu tym, którym zbywa, czyli załóżmy, że management-owi szpitala / lekarzom / pielęgniarkom przyjęty zostanie chory, który normalnie takiej opieki nie otrzyma (i pewnie możesz od razu odeprzeć, że natura ludzka jest generalnie zła i wystąpi problem gapowicza).
                          Tak, 'ludzie szpitalni' normalnie tracą: pieniądze, czas, ale w szerszej perspektywie/makroskali może zysku(a)ją (nie potrzebują finansować pogrzebu/późniejszego leczenia danej osoby, co więcej mogą coś od tej osoby otrzymać, bo ta osoba (może) wytworzy dalszą podaż (usługi/produktu, który oni będą potrzebować) i popyt(danej osoby lub jego potomstwa na usługi medyczne)? Pytanie, jak sprawić, aby poczuli, że to może się opłaca, chociaż niewymiernie? Empatią, miłością bliźniego?

                          Ale ktoś bliski austriakom, Popper mówił właśnie o takiej cząstkowej inżynierii społecznej, a nie masowej, skokowej.

                          I jak: dojrzałeś?
                          Bo ja pewnie lepszego argumentu w arsenale już nie mam.
                          • vice_versa Re: Bohater czy miernota? 22.12.12, 00:47
                            Śwíetny post,dziękuję!
                            Co do prywatyzacji to stoję po stronie Damkona-TAK,bo ufikcyjnia to gospodarkę,umożliwiając szybszą deprecjację pieniądza w świecie ścigających się deprecjatorów.Ale o ile jest to warunek konieczny, o tyle nie wystarczający!!!Bo kolejną kwestią jest komu ma ta prywatyzacja służyć, czyli pojawia się pytanie o redystrybucję tych przychodów.Otóż w Polsce prywatyzuje się dopiero jak nie ma innego wyjścia,czyli kiedy trzeba albo spłacać zadłużenie,albo oddać władzę.
                            A teza,że wszyscy politycy tworzą negatywną wartość dodaną, jest bzdurna.

                            To tak jak twierdzić, że Rzewuski i Kościuszko to ta sama liga, a nam ma być obojętne kto rządzi.
                            W dodatku jest to teza...totalitarna: w ogóle należałoby stwierdzić że Ziemia jest przeludniona, bo obracamy wartość dodaną jaką tworzą rośliny i zwierzaki w... nawóz naturalny.

                            Damkon musi się bardziej postarać jeśli chce tutaj swoje POLITYCZNE preferencje uzasadniać gospodarką,na razie to są argumenty cynika który lepiej wychodzi finansowo na rządach złodziejskiej oligarchii.Białe rękawiczki i elokwencja tutaj nie pomogą!

                            Grupa funkcjonariuszy Federalnej Służby Bezpieczeństwa  oddelegowana przez was do pracy pod przykrywką rządu, radzi sobie z powierzonymi zadaniami"
                            Władimir Władimirowicz Putin grudzień 1999, z okazji Dnia Czekisty

                            W ten sposób w przypływie prawie dziecięcego entuzjazmu i szczerości Putin publicznie powiedział nam o tym, że w kraju siłami byłego KGB, który zmienił nazwę na FSB, dokonano przewrotu państwowego.
                        • glupi_jasio Re: Bohater czy miernota? 22.12.12, 00:38

                          Drogi Damkonie,

                          damkon napisał:

                          > nie wiem czy dobrze robię, kontynuując tę rozmowę.


                          Nie moge tu pomoc.

                          > Błędem było w ogóle to, że wtrąciłem się w waszą dyskusję

                          To zalezy w co grasz - dla mnie napisales szczerze, a ja cenie szczerosc.



                          > i przyznam szczerze, że takie wątki z reguły omijam z daleka.

                          Tym ciekawsze jest dla mnie pytanie, dlaczego zlamales swoja regule. Czy potrafisz odpowiedziec na to pytanie?


                          > Z rozmową na temat sympatii politycznych jest trochę tak jak z pogawędką na temat smaków – każdy ma swoje. Mi osobiście politykierstwo Kaczyńskiego nie „smakuje”, stąd moja emocjonalna i mało merytoryczna reakcja. Jednak jeszcze większy problem miałbym, jeśli zapytałbyś mnie, kto w takim razie odpowiada mi jako polityk?

                          Bede wiec okrutny: zapytam Cie dlaczego proste oddanie sprawiedliwosci opozycyjnemu politykowi wywolalo u Ciebie bezprecedensowo emocjonalna reakcje?

                          Przeciez ja dobrze pamietam Twoja fascynacje POLITYKIEM Balcerowiczem, wiec Twojej deklarowanej apolitycznosci na pewno nie kupie smile





                          > Pozwól, więc, że ja zadam Tobie nieco inne pytanie: jeżeli byś musiał wybrać między kiłą, nowotworem, zakażeniem HIV czy wścieklizną, to jaką chorobę byś wybrał?

                          Wybralbym zachorowanie na Balcerowicza i jego promotorow wink




                          > Tak też Jasiu jest z politykami, ponieważ wybór nasz może się sprowadzać jedynie do najmniejszego zła i absolutnie niczego więcej.

                          Damkonie, im lepiej kogos znam i im bardziej kogos szanuje, tym gorzej znosze wadliwe, toporne argumenty.

                          Po pierwsze: Twoj emocjonalny wystep nie byl antypolityczny, tylko antykaczynski.

                          Po drugie: jesli jestes taki, jak o sobie piszesz, to powinienes szczegolnie wnikliwie recenzowac i krytykowac rzadzacych politykow, zwlaszcza, ze otwarcie gwalca liberalne zasady.

                          Niczego takiego nie pamietam, w zwiazku z tym, stwierdzam, ze nie piszesz do mnie w standardzie zlota.

                          Otwartym tekstem - to by brzmialo tak, ze Twoj wizerunek, ktory kreujesz, rozni sie od tego, co robisz.


                          > Oczywiście, możesz mi przewrotnie odpowiedzieć, że sympatyzujesz np. z kiłą, bądź z AIDS, gdyż sam fakt ich istnienia pozytywnie oddziaływuje na wstrzemięźliwość seksualną, która to z kolei zgodna jest z Twoim systemem wartości. Jednak tworząc tego typu łamańce argumentacyjne brniemy całkowicie w ślepy zaułek. Podobnie jest z Twoim argumentem, że jakikolwiek polityk (nieważne czy to Kaczyński, Tusk czy inny hochsztapler) może wydać wojnę korupcji.



                          To jest ciekawy temat na rozmowe fachowa, jak juz domkniemy kwestie praktyczne.

                          Panstwa skandynawskie = wysoki poziom redystrybucji i znikoma korupcja.

                          Panstwa latynoamerykanski = niski poziom redystrybucji i ogromna korupcja.

                          Jak rozwiazesz ten pozorny paradoks na gruncie Twojej technokracji?

                          Twoje stanowisko, zaklada nihilizm polityczny i moralny, zaprzecza personalizmowi - niewazne kto czyni, wazne, jaki jest system. To stanowisko jest zle i bledne, o czym wie kazdy, kto przyjmuje ludzi do pracy, czy dziala w biznesie.

                          Dla pracodawcy - nie ma wazniejszej sprawy, niz to, czy pracownicy sa skorumpowani, czy uczciwi.

                          Przedsiebiorca, ktory polega calkowicie na swoim systemie organizacji, a ignoruje to, kogo przyjmuje do pracy - jest skazany na kleske.

                          Ty propagujesz nihilizm polityczny, wg ktorego dobry i zly szef sa sobie rowni. Rowny jest oszust i uczciwy.

                          W istocie, propagujesz marksistowski determinizm, zamiast chrzescijanskiego / liberalnego optymizmu i personalizmu.

                          Czy to rozumiesz?

                          Tutaj - celowo przerywam odpowiedz.
                          • vice_versa Re: Bohater czy miernota? 22.12.12, 01:37
                            Nie,nie rozumie.
                            Inna sprawa Z JAKIEGO POWODU.
                            I tutaj będę brutalny: mój chrześcijanski indywidualizm zakłada,że marksiści są bytem realnym, dlatego jedyną odpowiedzią jest dla mnie odpowiedź marksistowka: BYT OKREŚLA ŚWIADOMOŚĆ.
                            O ile marksisty nie można podejrzewać o zrozumienie chrześcijańskiego personalizmu, i dlatego nie spodziewam się,że Damkon przemyśli swoje REAKCJE, o tyle w światopoglądzie liberalnym jest miejsce również dla zdeklarowanych marksistów wyznających indyferentyzm moralny, etyczny i ahistoryczny.

                            Byt określa świadomość.Niektórych.

                            A mi zostaną TYLKO poglądy,jak zauważył sam Damkon, dajac wskazówkę co się liczy w jego świecie.
                            Więc trzeba się pozbyć zbędnego balastu,moralnych,etycznych,historycznych...
                            To po prostu Damkonowi przeszkadzałoby w utrzymaniu dobrego samopoczucia(i przychodów).
                            A ludzie są zakochani we własnych przekonaniach,wyborach,historii...a nade wszystko w tym czego się dorobili smile
                            Znasz legendę o Bazyliszku?
                            Po co tym lustrem tak oślepiasz,Jasiu?
                            Kiedy wreszcie przyjdzie czas na te Twoje motyle?
                            Nie odkładaj tego.
                            To tutaj jest niepoważne i jak sam zauważyłeś-nieefektywne
                            • glupi_jasio Re: Bohater czy miernota? 22.12.12, 13:57
                              vice_versa napisał:

                              > Nie,nie rozumie.
                              > Inna sprawa Z JAKIEGO POWODU.
                              > I tutaj będę brutalny: mój chrześcijanski indywidualizm zakłada,że marksiści są bytem realnym, dlatego jedyną odpowiedzią jest dla mnie odpowiedź marksistowka: BYT OKREŚLA ŚWIADOMOŚĆ.


                              > O ile marksisty nie można podejrzewać o zrozumienie chrześcijańskiego personalizmu, i dlatego nie spodziewam się,że Damkon przemyśli swoje REAKCJE, o tyle w światopoglądzie liberalnym jest miejsce również dla zdeklarowanych marksistów wyznających indyferentyzm moralny, etyczny i ahistoryczny.


                              Damkon nie jest marksista, jest technokrata, z ortodoksyjnie libertarianskim swiatopogladem. Takim wrecz randowskim.

                              Jesli nie znasz "Atlasu zbuntowanego" Ayn Rand, to przeczytaj.

                              To, z czym w jego swiatopogladzie polemizuje - a co nazywam nihilizmem politycznym - wynika, moim zdaniem, z utiopijnosci pewnych aspektow libertarianizmu.

                              To taka sytuacja, w ktorej ktos, zamiast bawic sie w konkretne decyzje w jakiejs sprawie, odrzuca calosc, ucieka od problemu, arbitralnie uznaje go za nierozwiazywalny.

                              Druga, powazniejsza i trudniejsza sprawa, to kwestia relacji systemu i jednostek.

                              Tutaj naprawde mi zazgrzytalo to, co przebija przez tekst Damkona: ze osobiste wybory ludzi nie maja znaczenia, ksztalt rzeczywistosci i tak determinuje system. Ale skad sie bierze ten system? Kto i jak go ksztaltuje? Czy, jako ludzkosc, spolecznosc, narod, osoby - jestesmy aktywnym podmiotem, czy bezwolnym przedmiotem? Tutaj, naprawde, widze jakas bardzo powazna skaze w tym kanonie swiatopogladowym polskiej mysli spoleczno-ekonomicznej z matecznikiem w SGH i korzeniami w Instytucie Podstawowych Problemów Marksizmu-Leninizmu.

                              Tak, polityka jest pelna falszu, swinstw, zgnilych kompromisow. Wladza rodzi za duze emocje, rozstrzyga o zbyt waznych sprawach, by miala byc domena ladna, mila, prosta.

                              Tylko - pytanie - czego naprawde chce lider.

                              Czy tylko znaczenia, zaszczytow, slawy? Czy pieniedzy? Czy moze jest w nim jakis szlachetniejszy motor?

                              Wyobrazmy sobie, ze na poczatku XX wieku na miejscu Pilsudskiego jest jakis ulizany technokrata, albo np. ktos taki jak Tusk. Mielibysmy niepodleglosc w 1918, obronilibysmy sie w 1920?

                              Niewazne, kim jest i co mysli lider polityczny? Nie sadze.



                              > Byt określa świadomość.Niektórych.
                              >
                              > A mi zostaną TYLKO poglądy,jak zauważył sam Damkon, dajac wskazówkę co się liczy w jego świecie. Więc trzeba się pozbyć zbędnego balastu,moralnych,etycznych,historycznych...

                              > To po prostu Damkonowi przeszkadzałoby w utrzymaniu dobrego samopoczucia(i przychodów). A ludzie są zakochani we własnych przekonaniach,wyborach,historii...a nade wszystko w tym czego się dorobili smile


                              Wiesz, dorobic sie uczciwa praca jest rzecza dobra.

                              Uczciwy dystans do polityki tez jest wartoscia, ale szalenie trudno utrzymac balans w takim stanie.

                              Dlatego wielce cenie Damkona i dlatego duzo od niego wymagam smile



                              > Znasz legendę o Bazyliszku?
                              > Po co tym lustrem tak oślepiasz,Jasiu?
                              > Kiedy wreszcie przyjdzie czas na te Twoje motyle?
                              > Nie odkładaj tego.
                              > To tutaj jest niepoważne i jak sam zauważyłeś-nieefektywne


                              Nie martw sie, wszystko jest na najlepszej drodze smile

                              Jeszcze wracajac do mojego komentarza o obawach, ze Cie zwineli. Mysle, ze bylo i jest dosc grubo. Sprawa Brunona K. z pewnoscia posluzyla jako pretekst do glebokiej i agresywnej inwigilacji blogosfery i forow, zwlaszcza prawicowych.

                              Kilka osob wzieli na celownik, celem publicznego obrobienia (czytales o sprawie Brauna?). Bylo kilka zatrzyman, rewizji.

                              Mnie - tylko przestaly na wiele godzin dzialac internet i telefon w dzien po zatrzymaniu Brunona K. wink No, ale ja jestem umiarkowany, dlatego sie troche balem o Ciebie wink

                              Pozdrowienia
                            • damkon Czy wszyscy jesteśmy marksistami? 22.12.12, 15:37

                              Vice wybacz, ale przypisując mi ideologię marksizmu sam wpierw dokonujesz jej wypaczenia, gdyż Marks miał zgoła coś innego na myśli niż Ty pisząc o moim rzekomym indyferentyzmie moralnym. wink

                              Uśmiecham się, gdyż próbując na siłę przypisać mi marksizm, który jest całkowitym zaprzeczeniem moich poglądów sam nie do końca rozumiesz marksistowski sposób postrzegania materializmu i wynikającą z niego świadomość materialistyczną.

                              Byt określający świadomość w rozumieniu Marksa, ma bowiem sens epistemologiczny, inaczej mówiąc – dopóki byt społeczny określa świadomość, dopóty mamy do czynienia ze świadomością zmistyfikowaną, czyli taką, która nie zna ani własnego powołania ani też nie działa zgodnie z wolą człowieka, a więc działa wbrew jemu samemu, czyli mówiąc jeszcze inaczej utrwala i potęguje jego zniewolenie. Dopiero emancypacja świadomości według Marksa sprawia, że człowiek dostępuje samookreślenia swojej roli w procesie dziejowym, w tym znaczeniu, że przyczynia się do ekspansji ludzkich możliwości. Materializm według Marksa czy Engelsa w całej swej ogólności nic nie mówi nam o intencjach, jakimi się kierujemy w swym działaniu a w szczególności o specyficznej przewrotności w ubieganiu się o swój prywatny interes. Nie jest więc żadną teorią motywacji, toteż nie podejmuje się przewidywania zachowań poszczególnych ludzi, natomiast Ty Vice, próbując odwołać się do filozofii marksistowskiej chcesz obnażyć moje perfidne motywy działania. Vice, wybacz, ale chcąc zdyskredytować moje poglądy wcale nie potrzebujesz do tego marksizmu, którego jak sądzę ani dobrze nie znasz, ani tym bardziej nie rozumiesz.

                              > Byt określa świadomość.Niektórych.
                              >
                              > A mi zostaną TYLKO poglądy,jak zauważył sam Damkon, dajac wskazówkę co się liczy w
                              > jego świecie.
                              > Więc trzeba się pozbyć zbędnego balastu,moralnych,etycznych,historycznych...
                              > To po prostu Damkonowi przeszkadzałoby w utrzymaniu dobrego samopoczucia
                              > (i przychodów).
                              > A ludzie są zakochani we własnych przekonaniach,wyborach,historii...a nade wszystko w
                              > tym czego się dorobili smile


                              Jeżeli już koniecznie chcesz omawiać moje poglądy na gruncie marksizmu, to również postaram się Tobie odpowiedzieć zgodnie z jego założeniami. Otóż w odniesieniu do powiedzenia „byt określa świadomość” to właśnie Marks stanowczo odrzucał tę szczególną interpretację, którą Ty uparcie próbujesz mu przypisać, tzn. iż motywacje świadome ludzi są zawsze zorientowane na ich materialny interes. Zwróć uwagę, że jeżeli przyjęlibyśmy takie właśnie celowościowe założenia, to musielibyśmy również zgodzić się z tym, że formy świadomości a więc pewne doktryny filozoficzne czy religijne wyrażają określone interesy zbiorowości, czyli inaczej klasy - w nomenklaturze marksizmu. Toteż korzystne jest dla owej zbiorowości, aby w nie wierzono, bądź też są one po prostu tworzone na potrzeby tej społeczności. Dla przykładu ideały wolności politycznej służyłyby interesom burżuazji, ponieważ zawierają w sobie również ideę wolności gospodarczej. W tym sensie nawet idea szerokopojętej wolności jest także przystosowana do ekspansywnych dążeń burżuazji. Materializm historyczny Marksa wyznacza jednak pewne granice swoim możliwościom interpretacyjnym. Jeżeli dopuścilibyśmy Twoją interpretację materializmu historycznego, to czy nieuchronność rewolucji proletariackiej miałaby charakter obiektywny, jak chciałby tego Marks?

                              P.S. Kiedyś atakowałeś moje poglądy odwołując się do tzw. „wartości wyższych”, teraz jak widzę próbujesz je zdyskredytować z punktu widzenia doktryny marksizmu. Skąd u Ciebie ta nagła zmiana? wink
                        • ligos2 Re: Bohater czy miernota? 22.12.12, 10:02
                          Drogi Damkonie,

                          jednak ja również się pomyliłem, to nie był ostatni argument i po drugie ja Ciebie serdecznie przepraszam za to, że powiedziałem: 'już dojrzałeś?'
                          To jest pytanie bezczelne, a sugeruje odpowiedź, że tak. A ja tego nie mogę sprawić.

                          I tak jak Jasiu się pyta czemu to zrobiłeś, się włączyłeś. Bo było tak: była potrzeba, potem emocja, decyzja i działanie.
                          (Pozwolę sobie również zauważyć, że działanie to jest domena również austriaków (ja dodam od siebie, że nikogo z nich nie czytałem), to jest prakseologia, ale aby dotrzeć do prakseologii to trzeba przejść przez poprzednie etapy: od potrzeby; ja może tylko zasugeruję, bo Ty się niemal speszyłeś (tak to postrzegam) swoją emocjonalnością: emocje są człowiekowi bardzo potrzebne: emocje nie są ani złe ani dobre, one tylko skłaniają do złego, albo dobrego, ale to my wybieramy gdzie nas poprowadzą.
                          I ten schemat to możesz sobie rozpatrzeć względem siebie w jaki sposób doszło do Twojej wypowiedzi na forum.


                          Ale było coś jeszcze: ocena bo czym innym jak nie oceną, która de facto została potwierdzona w poście jest sformułowanie: Bohater czy miernota?
                          A kiedy się wydaje ocenę?
                          Człowiek jest w stanie wydać ocenę, po wnikliwym spojrzeniu na sprawę i drugiego człowieka i to najlepiej w kontakcie osobistym. Najlepiej jak nie wydaje oceny drugiego człowieka, a tylko osądza czyny jeżeli jest to w jakiś sposób mu do czegoś potrzebne/jest do tego zmuszony.
                          Ja dużo książek jednak nie czytałem, ale nawet w formie wiedzy to jest podane, a nie tylko ze źródeł duchowych, kiedy wydać ocenę:
                          pl.wikipedia.org/wiki/Taksonomia_Blooma
                          Dobrze więc: po owocach ich poznacie, ja starałem się zejść do Twojego (mam nadzieję) poziomu postrzegania: czyli że owoce wydawane przez rządzących są gorzkie, ale może chociaż niektórzy z nich starają się aby były mniej gorzkie (chociaż może sami nie mają świadomości (wszystko (mam nadzieję) w Twojej obecnej perspektywie), że ich owoce są nadal gorzkie).

                          I jeszcze krótko do tego równania co podałem, ono może powinno brzmieć mniej więcej tak:
                          straty redystrybucji+zyski redystrybucji + zyski wolnego rynku + straty wolnego rynku < zyski wolnego rynku + straty wolnego rynku

                          (dwie uwagi: pierwsza: czyli wolny rynek ma istnieć nadal, co więcej ja również chcę, aby był rozszerzany (to też uwaga do vice-versy wink), a druga to taka, że nadal jest to prawdopodobnie Twoja perspektywa, że mamy ujemną wartość dodaną redystrybucji;
                          i widzisz w tym równaniu się zgadza bo załóżmy -0,5 < 0;
                          ale tak jak słusznie zauważył vice-versa to jest jakiś absurd, gdy obejrzymy go w perspektywie tego, że jest jednak przegrana, to tak jakby powiedzieć, że ten co rozdaje i ten co bierze traci.
                          I jeszcze empirycznie odnosząc to do być może Ciebie (gdy uczestniczysz w jakimś społecznym przedsięwzięciu): jakbyś sam negował jakąkolwiek pomoc innym, chociaż (a kilka słów wcześniej jest założenie, że jednak społecznie się udzielasz; a to można daleko rozszerzać i zwężać: bo można i do świata (ale zawsze w konkretnej formie do osoby, a raczej nie ogólnie, do wszystkich) i do żony i do dziecka odnosić).

                          I vice versa uważam, że słusznie zauważa, że normalnie się tego nie da zrozumieć, to jest przejście z pewnej irracjonalności w racjonalność i racjonalności w irracjonalność.
                          Tak jak właśnie spojrzenie w lustro i powiem więcej chęć przejścia przez to lustro, jak w Alicjii z Krainy Czarów czy w Matrixie.
                          Trzeba jakby zanegować swoją dotychczasową podstawę (ja nie mówię metod działania, narzędzia, bo one mogą być w zdecydowanej większości dobre).
                          Czyli to co Jasiu napisał: pewien paradygmat egzystencjalistyczny, mechanistyczny. Złamanie przyczynowości i skutku zła. Złamanie determinizmu. (Ja wierzę i mam nadzieję, że ten determinizm został raz na zawsze złamany przed dwoma tysiącami lat).
                          A teraz to tylko mamy pewne pokłosie tego w postaci:
                          Jam częścią tej siły, która zawsze zła pragnąc, zawsze czyni dobro.
                          (z mowy Mefistofelesa, Faust, Goethe)

                          Po co ja to robię, to piszę?
                          Bo pragnę, abyś się nowy powoli na nowo zaczął naradzać na Boże Narodzenie! smile

                          I wierzę, że Tobie się uda.

                          I mam nadzieję i wierzę, że Ty sam zechcesz zanegować co napisałeś:
                          'Jestem w zasadzie apolityczny a przy tym dość antypaństwowy, stąd rozmowa ze mną na temat moich preferencji politycznych jak zakładam może być tylko nudna i jałowa.'

                          Ja dodam od siebie, w końcu trzeba wybierać: dobro czy zło, nawet jak wybraliśmy zło, to nie oznacza, że nie możemy wybrać dobra, ale wtedy faktycznie się to przejawia taka szansa poprzez pewne okoliczności, najczęściej poprzez drugiego człowieka.
                          I ja stawiam pytanie, gdzie jest granica tej apolityczności i tej antypaństwowości?
                          Gdzie kończy się to 'w zasadzie'?
                          (I wiesz masz prawo uciec od tej odpowiedzi, ale też bez złudzeń: ono Ciebie pewnie nęka i tak to pytanie w jakiś sposób tak jak wiele innych i będzie Ciebie nękać, jak sobie go sam nie postawisz i wielu innych pytań i jeszcze raz nie zaczniesz szukać odpowiedzi; bo ja uważam, że te odpowiedzi co do tej pory masz, to są odpowiedzi wzywające do bierności, do wycofania i do pewnego rodzaju śmierci (a przynajmniej tak jak je przedstawiasz i jak ja je rozumiem)).

                          Ktoś mi ostatnio powiedział: uważam, że ludzie są mało receptywni i dlatego rozmowa z nimi jest jałowa (implikacja):
                          Otóż ja uważam, że tak ludzie są mało receptywni ponieważ pragną mieć wolną wolę, ale jednak receptywni są nie tylko na zło, ale też na dobro i rozmowa z nimi w związku z tym nie jest jałowa.
                          Innymi słowami to może wyrażę tak:
                          dzięki dobru, prawdzie, pięknu możemy trafić poprzez drogę, prawdę, życie do wiary, nadziei, miłości.
                          (Bo jednak jest pewien rodzaj miłości: Agape, Caritas, który nie polega na zwykłej wymianie).

                          Widzisz, to jest niejako moje wyznanie wiary w Ciebie.

                          P.S. A czy ja taki jestem jak opisuję. Nie, taki w pełni nie jestem i bez złudzeń w pełni nie będę. Ale starać się trzeba, a mamy Kogo naśladować.
                          • damkon Re: Bohater czy miernota? 22.12.12, 19:05

                            Przeczytałem Twoją wypowiedź, ba nawet dwie wypowiedzi i przyznam szczerze, że zrobiły one na mnie bardzo dobre wrażenie. Bardzo ciekawie piszesz i choć jak widzę miała to być polemika ze mną, to ciężko mi polemizować z Twoimi tezami, ponieważ z większością z nich się w dużym stopniu zgadzam. Może nieco inaczej sformułowałbym pewne zagadnienia, nieco inaczej rozłożył akcenty, ale co do meritum myślę podobnie, więc nie mam za bardzo z czym polemizować. Mam nadzieję, że nie rozczarowałem Ciebie moją odpowiedzią? wink

                            P.S. Nie pamiętam Twoich wcześniejszych wpisów na naszym forum, jeżeli takowe w ogóle były, ale z pewnością będzie z pożytkiem dla tego miejsca, jeżeli będziesz pisywał u nas częściej.
            • glupi_jasio Jesli tak ustawiasz alternatywe... 16.12.12, 23:05

              ... to bez watpienia, bardziej bohater, niz miernota.

              Oczywiscie, wszyscy uwielbiamy pluralizm, wiec mam nadzieje, ze moja opinia zostanie przyjeta do wiadomosci, z pelna doza szacunku i zrozumienia smile

              Oczywiscie, na zyczenie, chetnie dodam do tej opinii sargumentacje,ktora oczywiscie jest mocno przemyslana, bo nie mam zwyczaju formulowania takich opinii bez mocnych przeslanek.


              Ale najpierw -

              piszac te slowa

              damkon napisał:

              > Bardzo rzadko włączam się w tego typu dyskusje, ale jak widzę już takie hipokryzje i to pisane przez kogoś, kto cieszy się u mnie tak dużym poważaniem

              w istocie, zarzucasz mi hipokryzje = oblude, zaklamanie.

              Czy Ty chociaz rozumiesz, co napisales?


    • klip-klap malpa z brzytwa, dorota z maczuga 15.12.12, 12:54
      No i kolejna malpa z maczuga pod tytulem 'Stan wojenny' obija nielubianego polityka.
      Oczywiscie 'malpa' odnosi sie nie do wygladu tylko stanu emocjonalno-intelektualnego.
      Brawo, dorownalas politykom!
      • glupi_jasio Re: malpa z brzytwa, dorota z maczuga 16.12.12, 23:41

        Klip, mylisz sie, ani malpa, ani z maczuga.

        Promowane, prawciowe, libertarianskie i narodowe forum portalu Agory musi byc:

        1) Kontrolowane
        2) Infiltrowane
        3) Zatruwane

        i

        4) Musza byc na nim prowokatorzy
        oraz uzytecznni idioci

        Pytanie tylko o podzial rol smile

        Do poczytania w przyszlym roku smile
    • masqara Re: Trzynastego grudnia roku pamiętnego 15.12.12, 12:54
      a może nie pyszne ?
      • masqara Re: Trzynastego grudnia roku pamiętnego 15.12.12, 12:55
        skąd wiesz że wogóle je coś ?
    • gambit_smolenski2 kto jeszcze nie ubliżył Kaczyńskiemu,nie opluł go? 16.12.12, 23:49
      Kto jeszcze nie opluł Kaczyńskiego? Kto mu jeszcze nie ubliżył? Kto jeszcze nie pojawił się na liście dehumanizujących Kaczyńskiego i nakręcających następnych Ryszardów C.? Poczet pseudo-autorytetów michnikowszczyzny się już wyczerpał, większość znanych nazwisk również, kojarzonych też już zmierza ku końcowi, to trzeba sięgać po jakichś pętaków...

      Kaczyński udzielił najnormalniejszego, najspokojniejszego wywiadu GP. Wręcz nudnego wywiadu. A w mainstreamowych mediach prawdziwa histeria... Tygodniowy slalom plucia, ubliżania, poniżania, etc., etc. Jedyne, co było w stanie to przerwać, to ta masakra w USA; ale to i tak tylko na chwilę. Zaraz zaczęto zapraszać nikomu nie znane pętaki...

      Jeden jedyny Dorn, choć skłócony z Kaczyńskim, zachował się godnie, honorowo, nazywając tę medialną kampanię nienawiści po imieniu...
      • gambit_smolenski2 Re: kto jeszcze nie ubliżył Kaczyńskiemu,nie oplu 16.12.12, 23:50
        wpolityce.pl/wydarzenia/42742-ludwik-dorn-jaroslaw-kaczynski-byl-odwaznym-konspiracyjnym-dzialaczem-po-13-grudnia-frasyniuk-wypowiada-sie-na-poziomie-urbana
        niezalezna.pl/36055-powrot-metod-z-szafy-lesiaka
        • gambit_smolenski2 Re: kto jeszcze nie ubliżył Kaczyńskiemu 17.12.12, 00:11
          wpolityce.pl/wydarzenia/42831-jak-sie-klamie-w-mediach-prorzadowych-a-jaka-jest-prawda-oswiadczenie-znalezione-w-internecie
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka