Moja znajoma z podstawowki miala matke Rosjanke. Na po'lkach staly dziela Marksa i Lenina, w jednej serii wydawniczej. Najwieksza roznica byla monumentalnosc regalow i jednolitosc wydan. Nie ta zbieranina roznych XIX wydan, ktore mialem na codzien albo u babc, Slowackiego,Krasinskiego,Norwida, Mickiewicza, Sienkiewicza czy XXw Wyspianskiego, Zeromskiego, Conrada, Przerwy-Tetmajera, Kasprowicza, Reymonta... tak z pamieci po dluzszych seriach lecac.
Tyle nazwisk, a u niej trzy moze cztery... Wielgasne. Skory na grzbietach owszem, znalem, ale TAMTO moglem porownac tylko do zakupu jakiejs 50tki 5tomowych encyklopedii PWN, wiekszych ksiazek moj mozg nie znal. Pamietam niejasny niepokoj, ze ktos byl w ogole w stanie w ciagu jednego zycia to napisac i jeszcze liczyc, ze ktos to przeczyta.
Ale dziewcze krewkie bylo i charakterne, wiec sie lubilismy. Przyjacielem domu byl Swiecicki Marcin. Przeprowadzili sie ze slawnego domu przy Al. Sobieskiego. To byl blad. 5lat pozniej budowaliby osiedla na okolicznych polach.
I pamietam jak wypromowala mode na "leninki"*
No i bec. Zmiana.
Po "przemianach" Najwyzszy Czas pod pacha byl jak torebka Dolce Gabana czy Luis Vitton. Staly element identyfikacji

Z niejakim zdziwieniem obserwowalem ten jej, jak bym to nazwal, bezkompromisowy pionieryzm. Ile razy to bralem do rak NCz probujac czytac, tyle razy odrzucalem jak poparzony. Bardziej parzylo niz moherowe pisma, ktore retoryka nie zachwycaly,ale mozna bylo jednak dowiedziec sie rewelacji. Wewnetrzna poprawnosc i tak nakazywala natychmiast zapomniec wraze reakcyjne teksty stojace na drodze Postepu.
Mowiac juz calkiem powaznie, jestem pewien, gdyby nie Janusz, znajoma zostalaby prezeska UPR. Ultrawolnorynkowo zostala sedzia.
Ja ultrawolnosciowo zostalem anarchizujacym niepodleglosciowym internacjonalem
Pewnie kwestia lektur
Mysle, ze sam tez bylem nieskonczenie smieszny. Och, jaki ja bylem smieszny i tragiczny zarazem! Jak wszystkie dziady, chocholy i dzicy razem wzieci! Dumny przezuwacz betelu.
A najlepsze jest to, ze ja JUZ TO WIDZE.
I dopiero teraz JESTEM Z TYCH WYBOROW DUMNY!
I pomyslec, ze dopiero sie rozkrecam
O, sorry, ta koncowka ze to widze i jestem dumny to juz byl szantaz

I co? I nic, ot taka fraszka.
*Moda na "leninki"
Przywozila cale torby malych ruskich znaczkow, wczepianych w ubrania, rozdawanych na prawo i lewo garsciami, noszonych przez nas w takich ilosciach jak generalicja sowietow ordery. Dla obciachu i jawnej kpiny z systemu. Smieszne to bylo, bo czerwoni nauczyciele zupelnie nie wiedzieli co z tym poczac...kazac zdjac nie mozna, a nosic to jak pluc im w zyciorysy. Ale kto tam wie, jak kto nosil, albo czemu rozdawal. Moda byla powszechna, wymiana jak pozniej gum turbo czy pokemonow. Podobno za kopiejke kazda gwiazda, kazdy marksik czy leninek, w tysiacach przywozila. Rodzice nie podzielali drwiny, dla nich te symbole byly nadal zywe, lenin to lenin, a marks to marks, dla nas odwrotnie, jawny wywrotowy rechot w swiecie gdzie wszyscy sie czegos boja. Ale jak sie jest dzieckiem to nie za bardzo sie wie czego... Boja sie, ale nie reaguja, nie wiedza czy odwrocic oczy czy walnac reka w stol. Czy w ogole moga. Czy nikt nie doniesie. A jak walili reka w stol, to za ten rechot ktorego juz zadne przemowienia I Sekretarzy, Zjazdy Partii, Xnaste Plenum Partii ani Kroniki Filmowe nie byly w stanie odwrocic. Ale nigdy nie zdarzylo sie ze walili reka w stol dlatego z powodow zasadniczych.Nieprzecietne jaja z pogmatwanego swiata doroslych. Moi rodzice byli jednak nieprzejednani, co oczywiscie przydawalo element wywrotowosci, ale szybko zauwazylem ze madrych to zwyczajnie boli i smuci, tak jakby glebiej niz ta kpina i rechot sa warte. Lamanie tabu przestalo miec sens, stalo sie oczywiste kto gdzie stoi. I tak niepostrzezenie z niewinnych elementow bolszewickiej kultury staly sie orezem przeciw tym ktorzy reprezentowali soba cos wiecej, Zasady. I zrobil sie taki podzial w poprzek, pamietam, wsrod nas samych, tych ktorzy cos znaczyli w stadzie, na tych co uznawali ze to niegrozne i jajcarskie, i tych co jednak zupelnie w to nie wchodza. Z powodow bardziej niewyjezyczonych i nieuswiadamianych niz pryncypialnych. Tak jakby to konfundowanie doroslych przestalo miec sens, bedac wbrew temu co istotne. Zastanawiajace zjawisko ekspansji kulturowej i lamania sumien dokonywane nieswiadomymi i niewinnymi rekami ich wlasnych dzieci, poddanstwo i zniewolenie narzucane z gory rozdawanymi gadzetami, wyzszy poziom lamania oporu i sumien. Pierwszy raz sie dzis glebiej nad tym zastanowilem.
Myslisz Klip, ze gra w kapsle byla rownie wrednym szerzeniem imperialistycznego syjonizmu? Moglbys strzelic cos o modzie na gre w kapsle? Przeciez wszystko jest takie samo i na jedno wychodzi,prawda Klip? Moj reakcyjny umysl jakos sobie z ta rownoscia nie radzi, hahahaha...