Dodaj do ulubionych

Doktryna Putina

18.03.14, 15:32
Przyznam, że tego dokładnie oczekiwałem dziś od Putina (jako logicznego następstwa podjętych przez niego wcześniej posunięć. Nie, wcale nie inkorporacji Krymu, bo to było wiadome już wtedy, kiedy na Kruymie pojawił się pierwszy "turysta", czy też lokalny "przebieraniec".
Zgodnie ze scenariuszem, który opisałem tu kilka dni temu, Putin doskonale wie co robi, po co to robi, od paru lat się do tego przygotowywał, ma opracowane scenariusze i kontrposunięcia. I ma dla swoich poddanych coś, o czym Europa już dawno zapomniała, pochłonięta jak zwykle doczesnością: ma Ideę. Jaką ideę? Tę co zawsze panowała nad rosyjskimi duszami i umysłami, a także rosyjskim pojmowaniem roli państwa i obszaru własnej indywidualnej wolności: starą a wciąż jarą Ideę Trzeciego Rzymu. Kto tego nie rozumie, ten nigdy nie pojmie Rosjanina.

I jeszcze jedno - patrząc na komentarze dziennikarzy i publicystów polskich już wiem, dlaczego długoterminowo przegrywamy i z Rosją i z Europą co tylko można i gdzie tylko można. Ja akurat bardzo uważnie wysłuchałem na żywo całego przemówienia Putina na Kremlu, bez oglądania się na jakiekolwiek późniejsze skróty i omówienia. Na razie większość wniosków wysnuta przez naszych pożal się Boże komentatorów to jakieś prymitywne rusofobiczne połajanki. Bez rozpoznania rzeczywistego motywu Putina, a więc rzeczywistych zagrożeń dla Polski z tego motywu wynikających. co za tym idzie - bez możliwości sklecenia na ich podstawie realnego efektywnego planu przeciwdziałania.
To, co dziś wygłosił, to zastąpienie po okresie smuty dawnej doktryny Breżniewa czymś, co dziś można już śmiało nazwać Doktryną Putina. Która będzie obowiązywać przez kolejne (moim zdaniem) 15-20 lat:

Jaka jest wg mnie ta Doktryna Putina?:

1) Rosja jest okrążona przez wrogie wobec niej działania Stanów Zjednoczonych, blokowana przez nie ekonomicznie, politycznie i przede wszystkim - technologicznie, zatem od dziś Rosja będzie działać na powyższych polach niezależnie od Stanów Zjednoczonych: wszędzie tam, gdzie gdzie są Rosjanie i/lub żywotne interesy Rosji jest Rosja.

2) Rosja wraca tym samym do grona mocarstw ze swoją własną nienegocjowalną strefą wpływów - opierających się na kryterium etnicznym i gospodarczym. Od tej pory nie ma mowy o wyjściu jakiegokolwiek kraju/obszaru z tej strefy do strefy wpływów Zachodu, rozumianego przede wszystkim jako Stany Zjednoczone i pakty wymierzone bezpośrednio w Rosję.

3) Od tej także pory Rosja jest - za każdą cenę - gwarantem tego, że Zachód zatrzymuje się ze swoją ekspansją militarną i polityczną (NATO!) na granicach Rusi - rozumianej etnicznie, historycznie i emocjonalnie przez Rosjan jako takie ziemie.

4) Rosja proponuje Europie robienie tego, co Europa potrafi najlepiej - czyli sprzedaż Rosji TECHNOLOGII za bezpieczeństwo energetyczne (jak widać - dywersyfikacja odbiorców, o której tu pisałem - już w praktyce zabezpiecza na najbliższe kilka lat Rosję przed reakcją USA. Niemcom zaś - jako mocarstwu regionalnemu - Rosja proponuje wykorzystanie przez nie historycznej dla nich szansy - i nowy podział realnych, a nie deklarowanych - stref wpływów europejskich.

5) Rosja wykorzysta wszelkie możliwości dyplomatyczne, gospodarcze i militarne w celu obrony swoich pryncypiów, włącznie z wchodzeniem w tym celu sojusze z innymi mocarstwami, o ile nie naruszy to jej strefy zywotnych interesów. Dlatego już dziś Chiny i Indie zapewnia o trwałości wiążącej je współpracy i proponuje im jej znaczne rozszerzenie. Rosja od tej pory nie ma przyjaciół, a wyłącznie interesy (jak zawsze w swej historii - tylko że teraz (właśnie teraz!) ma możliwości ich realizacji).

6) Taka polityka zewnętrzna wymagać będzie wzmocnienia dyscypliny społecznej (czytaj - większego podporządkowania indywidualnych interesów obywateli interesom Państwa). Jakakolwiek opozycja negująca powyższą doktrynę państwową Rosji, nie wyraża bowiem interesów narodowych Rosji i Rosjan.

Tak to widzę. Ewentualnych emocjonalnych oponentów z góry informuję, że analitycy mają to do siebie, że najpierw starają się rozgryźć rzeczywiste interesy rywali/potencjalnych przeciwników/partnerów i ich sposób myślenia - po to, by zaproponować jak najbardziej efektywną strategię działania dla własnego kraju/organizacji/firmy i jej interesów. Stąd wśród analityków na poważnie zajmujących się Rosją nie znajdziecie zbyt wielu rusofobów. Rusofobia, podobnie jak wszystkie inne fobie, to stan emocji, a emocje wykluczają efektywne myślenie i analizowanie faktów. Tym bardziej w odniesieniu do krajów pełnych skrajnie emocjonalnych mieszkańców - jak Rosja czy Polska.
Obserwuj wątek
    • widz102 Re: Doktryna Putina 18.03.14, 18:06
      I właśnie w Rzepie znalazłem wywiad z Reszetnikowem, szefem Ros. Instyt. Studiów Strategicznych. 10/10.
    • glupi_jasio WOW! 18.03.14, 22:17
      widz102 napisał:

      > Przyznam, że tego dokładnie oczekiwałem dziś od Putina

      "Oczekiwalem?" Obiektywny analityk powinien napisac "spodziewalem sie" - to bardziej beznamietne wink

      Przepraszam za ten zarcik na rozluznienie atmosfery i gratuluje dobrze i czytelnie napisanego postu. Bardzo dobrze sie czyta, wszystko jest zrozumiale.



      >Nie, wcale nie inkorporacji Krymu, bo to było wiadome już wtedy, kiedy na Kruymie pojawił się pierwszy "turysta", czy też lokalny "przebieraniec".

      To prawda, juz wtedy bylo klarowne, ze nie ma wyjscia i musi popelnic ten blad do konca.



      > Zgodnie ze scenariuszem, który opisałem tu kilka dni temu, Putin doskonale wie
      > co robi, po co to robi, od paru lat się do tego przygotowywał, ma opracowane sc
      > enariusze i kontrposunięcia.

      Na mnie, zas, cala operacja ma znamiona doraznej reakcji na niespodziewany kryzys. Chaotyczne, nieskoordynowane posuniecia, osiagniecie najlatwiejszego celu doraznego (bo Krym jest dla Rosji najlatwiejszym celem z mozliwych) za cene strat na kluczowych polach; totalna kompromitacja i demaskacja, razwiedka bajom. Zero strategii, bardzo drogi (jesli idzie o koszta) i tani (jesli idzie o pokaz pontencjalu) pijarowy (na uzytek wewnetrzny) ruch. Mnie jest az przykro na to patrzyc, ale przypominam sobie to, co Rosja Putina zrobila w Czeczenii i jakosc mi zal mija.

      Rosja odpalila swoj plan rekonstrukcji ZSRR przedwczesnie, pod presja sytuacji i emocji, m.in. dlatego ten plan jest poroniony, a cala kampania prowadzona bardzo naiwnie i zle.


      > ma Ideę. Jaką ideę? Tę co zawsze panowała nad rosyjskimi duszami i umysłami, a także rosyjskim pojmowaniem roli państwa i obszaru własnej indywidualnej wolności: starą a wciąż jarą Ideę Trzeciego Rzymu. Kto tego nie rozumie, ten nigdy nie pojmie Rosjanina.

      No, oczywiscie, ze to rozumiemy. Religijny charakter rosyjskiego nacjonalizmu, lek i wrogosc wobec otoczenia, prowadzil i prowadzi do fanatyzmu, ktory prowadzi ten biedny kraj od porazki do porazki sad

      > To, co dziś wygłosił, to zastąpienie po okresie smuty dawnej doktryny Breżniewa czymś, co dziś można już śmiało nazwać Doktryną Putina. Która będzie obowiązywać przez kolejne (moim zdaniem) 15-20 lat:

      Podoba mi sie to zestawienie. Doktryna Brezniewa - doktryna Putina. Tym bardziej mi sie podoba, ze roznice sa kosmetyczne, a potencjal ze trzy razy mniejszy, niz w czasach Brezniewa.

      >
      > Jaka jest wg mnie ta Doktryna Putina?:
      >

      Jesli doktryna Putina jest taka, jak piszesz, to ja wspolczuje Rosjanom. Bo oceniam te doktryne jako nierealistyczna i bardzo kosztowna. Point by point:


      > 1) Rosja jest okrążona przez wrogie wobec niej działania Stanów Zjednoczonych,
      blokowana przez nie ekonomicznie, politycznie i przede wszystkim - technologicznie, zatem od dziś Rosja będzie działać na powyższych polach niezależnie od Stanów Zjednoczonych: wszędzie tam, gdzie gdzie są Rosjanie i/lub żywotne interesy Rosji jest Rosja.

      USA zaoferowaly Rosji reset relacji, wspolprace wojskowa, poparcie w rosyjskich dazeniach do WTO, wieksza swobode dzialania w Europie Srodkowej. NIemcy otwieraja swoja infrastrukture energetyczna przez Rosja. W odpowiedzi, Rosja robi bezprawie w Europie i otwarcie lamie traktaty i prawo miedzynarodowe.

      "Tam, gdzie sa Rosjanie i/lub zywotne interesy Rosji - jest Rosja." Przeciez to bylby jawny bandytyzm; danie sobie przyzwolenia na arbitralne uzycie przemocy. Cos takiego w doktrynie kraju stawialoby taki kraj na otwarcie bandyckiej pozycji. Taki punkt doktryny to przepis na totalna izolacje i eskalacje militarna na kazdej granicy i wszedzie tam, gdzie sa Rosjanie i rosyjskie interesy. Przy takiej doktrynie, kazdy kraj powinien natychmiast pozbyc sie Rosjan, ich firm, wlasnosci itp.



      > 2) Rosja wraca tym samym do grona mocarstw ze swoją własną nienegocjowalną strefą wpływów

      Co to jest "strefa wplywow"? Panstwa i narody to suwerenne, samostanowiace byty. Kto to ignoruje w imie swojej wyimaginowanej doktryny, ten jest groznym, miedzynarodowym zbojem.

      > ... - opierających się na kryterium etnicznym i gospodarczym. Od tej pory nie ma mowy o wyjściu jakiegokolwiek kraju/obszaru z tej strefy do strefy wpływów Zachodu, rozumianego przede wszystkim jako Stany Zjednoczone i pakty wymierzone bezpośrednio w Rosję.

      Prosze, prosze, nagi autorytaryzm miedzynarodowy. Inaczej mowiac, Rosja chce zdeptac wolnosc innych narodow i suwerennosc innych panstw, jesli tak sie jej spodoba.




      >
      > 3) Od tej także pory Rosja jest - za każdą cenę - gwarantem tego, że Zachód zatrzymuje się ze swoją ekspansją militarną i polityczną (NATO!) na granicach Rusi - rozumianej etnicznie, historycznie i emocjonalnie przez Rosjan jako takie ziemie.

      Historyczne granice Rusi koncza sie chyba na Uralu, a Krym winien byc, historycznie, tatarski. Odniesienie do emocji byloby, w doktrynie, smieszne. ROsjanie, jako swoje ziemie, zwykli uwazac wszytko, co da sie zagarnac, A to Krym, a to Ukraine, a to Polske, a to Syberie, a to Finlandnie, a to Afganistan. Nie ma mowy, by ktokolwiek zaakceptowal tego rodzaju jednostronna doktryne. Chinczycy, pewnie, zastanawiaja sie, jakie ziolo stoi za taka doktryna.


      > 4) Rosja proponuje Europie robienie tego, co Europa potrafi najlepiej - czyli s
      > przedaż Rosji TECHNOLOGII za bezpieczeństwo energetyczne (jak widać - dywersyfikacja odbiorców, o której tu pisałem - już w praktyce zabezpiecza na najbliższe kilka lat Rosję przed reakcją USA. Niemcom zaś - jako mocarstwu regionalnemu -
      > Rosja proponuje wykorzystanie przez nie historycznej dla nich szansy - i nowy
      > podział realnych, a nie deklarowanych - stref wpływów europejskich.
      >

      Rosja jest na dziesiatym miejscu (okolo) w obrotach wymiany handlowej z Niemcami. WYstarczy odmrozic relacje z Iranem i rosyjskiej ropy i gazu nikt nie potrzebuje. A Rosja umiera gospodarczo. Jeszcze by tego brakowalo, by ogon mial krecic psem.



      > 5) Rosja wykorzysta wszelkie możliwości dyplomatyczne, gospodarcze i militarne
      > w celu obrony swoich pryncypiów, włącznie z wchodzeniem w tym celu sojusze z i
      > nnymi mocarstwami, o ile nie naruszy to jej strefy zywotnych interesów. Dlatego
      > już dziś Chiny i Indie zapewnia o trwałości wiążącej je współpracy i proponuje
      > im jej znaczne rozszerzenie. Rosja od tej pory nie ma przyjaciół, a wyłącznie
      > interesy (jak zawsze w swej historii - tylko że teraz (właśnie teraz!)
      > ma możliwości ich realizacji).


      A co na to Chiny, z ich inwestycjami w Kazachstania i apetytem na dalekowschodnie ziemie, gdzie juz dzisiaj jest wiecej Chinczykow niz Rosjan? Moze tez przyjma doktryne, ze gdzie sa chinskie interesy i Chinczycy - tam sa Chiny? wink

      Indie - to calkiem inna historia. Tak, na Indie Rosja moze liczyc. Na pewno nie beda sie mieszac do tych awantur, zwlaszcza majac na uwadze status Kashmiru.

      > 6) Taka polityka zewnętrzna wymagać będzie wzmocnienia dyscypliny społecznej (czytaj - większego podporządkowania indywidualnych interesów obywateli interesom Państwa). Jakakolwiek opozycja negująca powyższą doktrynę państwową Rosji, niewyraża bowiem interesów narodowych Rosji i Rosjan.


      Czyli jeszcze wiekszy zamordyzm.


      Podsumujmy te doktryne, wg Ciebie.

      Rosja widzi Zachod jako wrogi i traktuje sprawe religijnie. Rosja daje sobie jednostronne prawo do uzycia przemocy, jak sie jej spodoba. Rosja deklaruje brak poszanowania prawa miedzynarodowego, granic panstowych, suwerennosci panstw i narodow. Rosja chce zmonotowac antyamerykanska koalicje, w oparciu o Niemcy, Chiny i Indie, ktore maja - za tanie i mozliwe do uzyskania skadinand - surowce, wejsc w konflikt z USA, rezygnujac z i intratnego handlu produktami wysoko przetworzonymi. A jak ktos w Rosji bedzie sie skarzyc na biede, izolacje i inne konsekwencje tej naiwnej i zyczeniowej doktryny to - w morde....

      Ja Cie bardzo przepras
      • glupi_jasio Re: WOW!: dokonczenie 18.03.14, 22:27
        widz102 napisał:
        (...)


        Ja Cie bardzo przepraszam, ale to jest calkowicie niepowazne. Byloby smieszne, gdyby nie ten atomowy guzik. Dlatego swiat musi udawac przerazenie i ostentacyjnie przewracac oczami. Zeby oslodzic Rosji i Kremlowi gorycz przegranej.


        I zeby bylo jasne, o jaka przegrana tu chodzi: chodzi o przegrana ekspansywnej, neosowieckiej, wrogiej Zachodowi doktryny w konkurencji z miedzynarodowym porzadkiem opartym na wolnosci i suwerennosci narodow, wolnym handlu, konkurencji w produktywnosci, rzadzonym metodami nie-autorytarnymi.

        Rezim Putina odslonil sie: biorac Krym, na ktorym mial wsparcie ludnosci i swoje wojsko, udowodnil swoja slabosc, tak planistyczna, jak polityczna i militarna i pokazal swoja prawdziwa twarz, cele i metody. Tym samym pogrzebal definitywnie perspektywy na odtworzenie pozycji ZSRR, w oparciu o surowce i sile, zniszczyl swoje relacje z Ukraina, prawdopodobnie tracac trwale wplywy na ten kraj, radykalnie pogarszajac swoje dobre relacje z krajami Europy i reszta swiata.

        Naprawde, wspolczuje Rosjanom, bo to na nich sie skrupia skutki tej szarpaniny spowodowanej przez chore ambicje i fobie.

        Pozdrawiam, Widzu.
        • widz102 Re: WOW!: dokonczenie 18.03.14, 23:45
          A ja im nie współczuję, ja ich rozumiem, oni są z tym znów szczęśliwi, a Putinowi rosną słupki. Trzeci Rzym, powtarzam.
          Czyli patrzą na to ich żałowanie przez Zachód z pełnią pogardy rosyjskiego niewolnika (wolność to uświadomiona konieczność), który swoją niewolę kompensuje sobie wielkością swego Pana - Państwa. Czyli mniej więcej jak żółw na myszkę ze starej bajki o żałowaniu.
          I znów - teoretycznie masz absolutną rację. TAK POWINNO BYĆ. Ale w praktyce ten naśladowca Stalina i wnuk kucharza Stalina doskonale pamięta dlaczego car ZSRR - kraju wielokrotnie biedniejszego i od Stanów i od Wielkiej Brytanii wygrał wówczas co tylko chciał i utrwalił to na pół wieku. Bo tylko on był z tej Trójki gotów do dalszej wojny w Europie. I to nie mając przy tym ani jednej superbomby. Pamiętaj o jednym: zarówno potencjał III Rzeszy, jak i cesarskiego Nipponu były oddzielnie i razem niższe od potencjałów reszty Europy czy USA. Mimo to zaatakowały i tylko fakt, że popełniły kilka kluczowych błędów spowodował, że przegrały tę wojnę.
          A ten Stalin wie, że jeszcze ma bomby i energię. Jeszcze ma. I to jest najgroźniejsze: że jego globalny już bluff jest koherentny i wsparty lokalnym skutecznym działaniem. Świat już uwierzył i boi się panicznie powiedzieć: sprawdzam.
          • glupi_jasio Re: WOW!: dokonczenie 19.03.14, 00:43
            widz102 napisał:

            > A ja im nie współczuję, ja ich rozumiem, oni są z tym znów szczęśliwi, a Putin
            > owi rosną słupki. Trzeci Rzym, powtarzam.
            > Czyli patrzą na to ich żałowanie przez Zachód z pełnią pogardy rosyjskiego niew
            > olnika (wolność to uświadomiona konieczność), który swoją niewolę kompensuje so
            > bie wielkością swego Pana - Państwa. Czyli mniej więcej jak żółw na myszkę ze s
            > tarej bajki o żałowaniu.
            > I znów - teoretycznie masz absolutną rację. TAK POWINNO BYĆ. Ale w praktyce ten
            > naśladowca Stalina i wnuk kucharza Stalina doskonale pamięta dlaczego car ZSRR
            > - kraju wielokrotnie biedniejszego i od Stanów i od Wielkiej Brytanii wygrał w
            > ówczas co tylko chciał i utrwalił to na pół wieku. Bo tylko on był z tej Trójki
            > gotów do dalszej wojny w Europie. I to nie mając przy tym ani jednej superbomb
            > y. Pamiętaj o jednym: zarówno potencjał III Rzeszy, jak i cesarskiego Nipponu b
            > yły oddzielnie i razem niższe od potencjałów reszty Europy czy USA. Mimo to zaa
            > takowały i tylko fakt, że popełniły kilka kluczowych błędów spowodował, że prze
            > grały tę wojnę.
            > A ten Stalin wie, że jeszcze ma bomby i energię. Jeszcze ma. I to jest najgroź
            > niejsze: że jego globalny już bluff jest koherentny i wsparty lokalnym skuteczn
            > ym działaniem. Świat już uwierzył i boi się panicznie powiedzieć: sprawdzam.



            Miara strachu swiata sa te sankcje. Ocen sam, jak wysoko wycenili ten blyskotliwy gambit. I jeszcze Rosjanie sa szczesliwi, a Putin plawi sie w owacjach. Win-win-win, znow wygrywa bezlitosna logika zachodniego utylitaryzmu.

            A ze ktos zyje iluzja? Dopoki nie morduje bliznich, to co to komu szkodzi?

            Zauwaz, ze z pozycji analitycznych, przeszedles na religijne, mitologiczne. Szanuje religie, mysle, ze Zachod takze - pod warunkiem, ze nie sa to religie prowadzace do zbrodni

            Tu byla i jest ta cienka, czerwona linia.

            • widz102 Krótki uproszczony wykład zamiast polemiki. 19.03.14, 09:32
              Po pierwsze - wielkie dzięki za Twoje konsekwentne kontr-stanowisko w dyskusji - to pozwala mi weryfikować ewentualne słabości mojej głównej przedstwwionej tu analizy dotyczącej podłoża wojny ekonomicznej toczonej obecnie między Rosją a Stanami Zjednoczonymi. Na razie się broni. A teraz do adremuwink

              Napisałeś: "Zauważ, ze z pozycji analitycznych, przeszedles na religijne, mitologiczne. Szanuje religie, mysle, ze Zachod takze - pod warunkiem, ze nie sa to religie prowadzace do zbrodni "

              To są kluczowe zdania dla zrozumienia tego konfliktu. Wykazujące przy tym Twoje niezrozumienie samej dynamiki i istoty wszelkich konfliktów, w tym na ich poziomie wykonawczym, czyli zbrojnym.

              Rozumując bowiem Twoim paradygmatem, moglibyśmy tu wszyscy dojść do natychmiastowego wniosku, że nie miały prawa wybuchnąć ani I, ani II wojna światowa itp itd.
              - Przecież w roku 1913 Francja była największym partnerem gospodarczym kajzerowskich Niemiec.
              - Przecież w roku 1940 komunistyczny ZSRR był głównym partnerem handlowym (gospodarczym) hitlerowskich Niemiec.

              Gorzej - nawet wojny lokalne toczyły się zupełnie nie według Twojego paradygmatu - gdyby decydowała wyłącznie gospodarka, zaplecze finansowe czy militarne - oraz ogólnie rozumiany poziom rozwoju, dobrobytu, cywilizacyjny czyli - USA NIGDY nie przegrałyby wojny w Wietnamie, a Rosja w Afganistanie. Patrząc zaś już zupełnie historycznie - Rzymu nigdy nie podbiliby barbarzyńcywink.
              Więc nawet historycznie już z samego założenia wychodzisz z błędnych przesłanek.

              Zatem - po pierwsze - podział wszelkich konfliktów na poziomy:

              Najpierw mamy strategię: dotyczącą PRZYSZŁOŚCI. Zagrożeń/wyzwań/szans które niesie, długoterminowych celów, które trzeba w związku z tym zrealizować.

              - Mówiąc obrazowo - przed I WŚ państwom centralnym wcale nie chodziło o jakąś tam Serbię. Chodziło o KOLONIE. Bo się spóźniły (z przyczyn głównie wewnętrznych) na podział światowego tortu i chciały to za wszelką cenę nadrobić.
              - Przed II WŚ także nie chodziło o jakiś tam korytarz do Gdańska i Prus czy (z drugiej strony) o zachodnią Ukrainę i Białoruś, Mołdawię i Finlandię. To były wyłącznie działania/środki wstępne przed próbą nowego światowego rozdania. Motywy Niemiec, Japonii, Włoch (i ZSRR) były z grubsza podobne, aczkolwiek te pożądane przez siebie pola eksploatacji - czyli de facto znów kolonie - upatrywały już one nie tylko zewnętrznie, w jakiejś Afryce czy Azji, ale i (ZSRR, II Rzesza) w postaci nowego podziału Europy. Warto zauważyć, że po raz pierwszy tak wiele znaczyła dla nich strefa surowcowa - to już wtedy zaczynało być dla nowoczesnych państw prawdziwie wąskie gardło.
              - Wietnam - Zarówno dla USA jak i ZSRR kontynuacja wojny koreańskiej. Czyli panowanie nad miękkim podbrzuszem Azji i wyjście operacyjne na Ocean Indyjski (kontrola szlaków oceanicznych ważnych dla przeciwnika - np. ropa z Zatoki Perskiej).
              - Afganistan/ZSRR - sprawa jasna - ponownie wyjście operacyjne ZSRR na obszar Zatoki Perskiej. Czyli znów - realizacja celu długoterminowo ważnego dla rozgrywki ogólnoświatowej. Amerykańskie dostawy broni dla talibów z powodu obrony praw człowieka? Może upodmiotowania (bo nawet nie równouprawnienia) kobiet? Ucywilizowania szariatu - np. krzesło elektryczne zamiast kamieniowania i publicznego ścinania za złamanie praw religijnych? No daj spokój.... wink. W takim razie, przyjmując na chwilę Twoje założenia, pierwsza do amerykańskiej kontr-interwencji wówczas i interwencji obecnie byłaby Arabia Saudyjska a nie Afganistan.
              Jak widzisz - nic tu nie ma o ideologii i TERAŹNIEJSZOŚCI - są wyłącznie dalekosiężne cele podstawowe dla ROZWOJU i PRZETRWANIA danego państwa jako regionalnego bądź światowego hegemona.

              Teraz poziom niższy - ideologia
              Tu wyjaśnienie jest proste: swoje długoterminowe cele strategiczne musisz przynajmniej średnioterminowo wpoić podporządkowanemu ci w większym lub mniejszym stopniu społeczeństwu, a jeśli się da - innym państwom i ich opinii publicznej, żeby a) inni jak najmniej przeszkadzali, b) (najwazniejsze) - własne społeczeństwo umierało ze śpiewem na ustach. Inaczej nikt normalny przecież nie wziął by nawet broni do ręki w imię jakichś tam dywersyfikacji odbiorców gazu, osłabienia dolara jako waluty światowej czy udziału przy nadchodzącym nowym rozdaniu światowym. Ideologia jest zatem (nie wartościując, bo nie o to tu chodzi) NIEZBĘDNA dla zejścia poziom niżej. Ideologia dotyczy zarówno przyszłości, ale i coraz bardziej - teraźniejszości. Jest więc niezbędna by przejść do działań tu i teraz - czyli realizacji z wyprzedzeniem zaplanowanych działań cząstkowych, przybliżających cel podstawowy - dalekosiężny (patrz wyżej). Ideologia odzwierciedla z jednej strony - twoje plany strategiczne, z drugiej zaś - poziom rozwoju, zatem dominujące WYŁĄCZNIE FOBIE, EMOCJE, MARZENIA, OBAWY - więc EMOCJE - TWOJEGO społeczeństwa. .
              Może to być więc zarówno skrajny rasizm (Hitler grał na negatywnych niezwykle silnych emocjach Niemców zrodzonych podczas krachu finansowego jeszcze w latach 70. XIX wieku!), skrajny komunizm (czyli eksterminacja klasowa), a w społeczeństwach dojrzałych, konsumujących owoce wielopokoleniowej pracy - święty spokój - czyli prawa człowieka, zachowanie wolności podstawowych, zachowanie stabilizacji ekonomicznej, walka z "barbarzyństwem" - szeroko rozumianym jako wszystko, co uniemożliwi ci długofalowo realizację celów podstawowych twojego państwa - itd. itp.

              I dopiero teraz, kiedy już masz przerobione dwa powyższe poziomy, bierzesz jako świadomy analityk na tapetę poziom najniższy - taktyczny - czyli REALIZACYJNY.
              A więc wywołujesz wojnę, prowadzisz aneksje terytorialne, czyli innymi słowy - agresywną politykę wszelkimi dostępnymi ci środkami. OZNACZA TO PODPORZĄDKOWANIE EKONOMII IDEOLOGII i STRATEGICZNYM CELOM DŁUGOTERMINOWYM. Np. mobilizację gospodarki z wprowadzeniem prawa wojennego w fabrykach. A z drugiej strony - kartki na cukier, samochody cywilne i befsztyki w USA i wycinanie ogrodzeń mosiężnych w londyńskich parkach na gilzy do pocisków. Przeorientowanie kierunków inwestycji rodzimych prywatnych inwestorów - co robi obecnie Rosja, planując finansowanie zapóźnień rozwojowych Krymu pieniędzmi oligarchów - którzy już wiedzą, jakiej IDEOLOGII służą.NIGDY ODWROTNIE!

              Jeśli jesteś dyktatorem - masz przewagę CZASU nad przeciwnikami - bo nie opóźniają cię procedury demokratyczne (także dlatego w starożytnym Rzymie demokratycznym - na czas wojny oddawano władzę dyktatorom. A że potem Rzym prowadził wojny juz permanentnie to....wink.
              I Putin dokładnie to właśnie krok po kroku robi - ściśle wg mojej analizy. A że się ona sprawdza - dlatego właśnie oczekiwałem po nim tego, co zrobił wczoraj i niestety - oczekuję z rosnącymi obawami tego, co zrobi jutro. Bo nie oczekuję po nim niestety niczego innego!

              Twój podstawowy błąd w rozumowaniu - mieszasz swoje teoretyczne wyobrażenia z poziomu EMOCJONALNEJ (bo taka ma być!) ideologii z nagą i beznamiętną analizą poziomu strategicznego i pełną brutalnością (obojętnie po której stronie) poziomu taktycznego.
              Mieszasz przyszłość z teraźniejszością, plany dalekosiężne z ich aktualną realizacją itd. itp.
              Jako ewidentnie - jak dla mnie - teoretyk-idealistawink. Co Ci się oczywiście chwali, ale w realnym świecie nie skutkuje to bynajmniej analityczną skutecznością dotyczącą na metapoziomie. Czyli na rozpoznaniu głównych interesów długo i średnioterminowych danego "klienta" poddanego badaniu analitycznemu.

              A teraz zastanów się może - czego NAPRAWDĘ oczekuje na swoją przyszłość - więc dalekosiężnie - Europa, zatem i my w jej strukturach? Jakie są NASZE długoterminowe cele?
              I w tym kontekście - przypomnij sobie niesłychanie celną strofę z pieśni "Jałta" Jacka Kaczmarskiego:

              "Komu zależy na pokoju
              ten zawsze cofnie się przed gwałtem
              wygra, kto się nie boi wojen
              - I tak rozumieć trzeba Jałtę"

              Pozdrawiam.
              • frusto komentarz Tewjego mleczarza 19.03.14, 12:20
                Czytam obu panów i czuję się jak Tewje mleczarz, bo i Jasiowi przyznaję rację (Rosja jest straszliwie słaba) i widzowi (historycznie nieraz słabi wkopywali silnym i bogatym, tylko dlatego, bo byli bardziej zdecydowani i agresywni).

                JEden tylko komentarz do ostatniego zdania widza:
                NASZE interesy nie oznaczają interesów tożsamych z interesami Europy. Polska w tej chwili jest częścią UE, bo to jest zgodne z naszymi interesami. Mylenie interesów Europy i naszych może prowadzić do różnych rzeczy. Np. patrząc tak całkowicie bez emocji, Rosja w tej chwili nie deklaruje głośno, że jej celem jest zniszczenie suwerenności Polski, a całkiem sporo polityków uważa, że celem UE jest delegowanie Polski do roli województwa smile
                • widz102 Re: komentarz Tewjego mleczarza 19.03.14, 13:06
                  To co głośno deklaruje Rosja nie ma najmniejszego znaczenia dla Polski.
                • glupi_jasio Re: komentarz Tewjego mleczarza 19.03.14, 13:19
                  frusto napisał:

                  > Czytam obu panów i czuję się jak Tewje mleczarz, bo i Jasiowi przyznaję rację (
                  > Rosja jest straszliwie słaba) i widzowi (historycznie nieraz słabi wkopywali si
                  > lnym i bogatym, tylko dlatego, bo byli bardziej zdecydowani i agresywni).

                  Zauwaz, ze Zwiazek Sowiecki, po II wojnie, mimo moralnego prawa, jakie dal im udzial w koalicji natyhitlerowskiej, Jalty i dziesiatkom milionow ofiar, mimo pociagajacej dla wielu ideologii, mimo tego, ze w okresie powojennym - istotniejsze byly zasoby ludzkie i bron konwencjonalna - nie dal rady "wkopac" Zachodowi przez pol wieku, a potem padl pod wlasnym ciezarem.

                  Epigoni dawnej potegi ZSRR, zalezni scisle od sprzedazy swoich surowcow (bo nic innego wytworzyc i sprzedac nie potrafia), celebrujacy sukcesy tak wielkie, jak aneksja Krymu, mieliby byc tymi groznymi barbarzyncami? Oj, jakos nie wydaje mi sie. Juz predzej Chinczycy, ale to jeszcze nie w tej dekadzie.
              • glupi_jasio Re: Krótki uproszczony... ;) 19.03.14, 13:11
                Dziekuje za ciekawy tekst, zasluguje na dluzsza odpowiedz (najwczesniej wieczorem) ale jedno moge napisac od razu: inicjatorzy I WW i IIWW, poniewaz zaczeli te wojny rzuczajac wyzwanie hegemonowi mimo slabszego potencjalu i wbrew ramom, ktore nakreslilem, przegrali je z ogromnymi, bezprecedensowo duzymi, stratami - po poczatkowych sukcesach.

                To, czego nie rozumieja narody i przywodcy opanowani irracjonalnymi, ekspansjonistycznymi doktrynami, to uspiony potencjal swiata, ktory jest mobilizowany przez nawiedzonych agresorow.

                Widza "slabosc": pokojowa, handlowa doktryne, ktora wynika z moralnej sily i produktywnosci oraz celowego samoograniczenia i mysla, ze pod powierzchnia nie ma zasobow sily, agresji i ekspansywnosci, ktore budza.

                To tak, jak z organizmem: dopoki choroba jest lekka, to reakcja systemu immunologicznego jest ledwo zauwazalna. Ale jak z kataru robi sie bol gardla, to juz sygnal do silniejszej mobilizacji.


                Wojna wietnamska byla, de facto, konfrontacja potencjalu calego bloku komunistycznego z USA; te lokalna wojne blok komunistyczny wygral, kosztem zrujnowania opanowanego regionu, natomiast wszystkie istotne wojny przegral i upadl.

                Sytuacja dzisiejsza jest odmienna; Rosja jest sama i rozpoczyna jednostronna agresje, jej potencjal, w porownaniu do potencjalu ktoremu rzuca wyzwanie, jest maly. Oczywiscie, Rosja moze utrudniac pokojowe funkcjonowanie swiata dokonujac lokalnych aktow bezprawia przy swoich granicach, ale tym samym sama rezygnuje z miejsca przy duzym stoliku. Male zdobycze, kosztem zlamania celow strategicznych. Hardly a big picture...

                Dygresja: wlasnie slysze, ze Rosja juz zaczyna przesladowac ludnosc Krymu: przesiedlac Tatarow, wypedzac ludzi z domow.

                Oj, nie odrobil Putin lekcji serbskiej Tam tez Zachod byl pasywny, do czasu...

                Przyznaje CI racje, ze duze wojny zaczynaja sie od irracjonalnych, emocjonalnych posuniec, takich, jak te rosyjskie. A koncza sie, dla tych, ktorzy traca rozum, na rzecz emocji - tragicznie.

                • widz102 Re: Krótki uproszczony... ;) 19.03.14, 13:30
                  Ależ właśnie do tego dążę: jak ewidentnie zagrożona w średniej perspektywie Polska może się dziś efektywnie i korzystnie dla siebie odnaleźć w świecie na razie uśpionego i niezmobilizowanego potencjału. Moim zdaniem dokładnie tak jak napisałem. Ręka w rękę z Zachodem, nie paląc indywidualnych mostów między sobą a Rosją, nie stawiając partnerów z Unii przed ostrą koniecznością wyboru - Rosja czy Polska (bo wiadomo, nie jesteśmy przecież dziećmi - co wówczas wybiorą), podtrzymując relacje z USA, ale przy tym mając realne WŁASNE podstawy by ewentualni agresorzy wiedzieli że absolutnie NIE OPŁACA się im nas - nawet jesli będziemy w pojedynkę - zaatakować a przede wszystkim - po ewentualnym podbiciu - utrzymywać.
                  • leny20-4-7 dobre podsumowanie ale 19.03.14, 13:45
                    nie wiem dlaczego uważasz, że pionek może sam o sobie decydowac. aby stac się figurą musi przejsc cała szachownicę nie dając przy tym się zbic. "myśmy" hołdem berlinskim wykonali dopiero pierwszy ruch spod "królówki". dlatego, według mnie, to co właśnie napisałeś jest tylko myśleniem życzeniowym bez uwzględniania wypadkowych szerszego kontekstu. ok nakreślasz go w częsci wcześniejszą Doktryną Putina, ale z jakiś powodów stawiając wnioski niejako o niej zapominasz.

                    Putina machina nie zatrzyma się bez postawienia po sobie/za sobą twardych buforów, bo bez tego okaze sie ze car jest nagi! Przypomnę, że Komsomolska Prawda nie dalej jak wczoraj NAWOŁYWAŁA Zachód do większych i bardziej dotkliwych sankcji! o czym to świadczy? czy "nasi" od lat wiszący na klamce w berlinie wpisują się w partyturę napisaną przez nich? zastanow się.
                  • glupi_jasio Re: Krótki uproszczony... ;) 19.03.14, 22:32
                    widz102 napisał:

                    > Ależ właśnie do tego dążę: jak ewidentnie zagrożona w średniej perspektywie Polska może się dziś efektywnie i korzystnie dla siebie odnaleźć w świecie na razie uśpionego i niezmobilizowanego potencjału. Moim zdaniem dokładnie tak jak napisałem. Ręka w rękę z Zachodem, nie paląc indywidualnych mostów między sobą a Rosją, nie stawiając partnerów z Unii przed ostrą koniecznością wyboru - Rosja czy Polska (bo wiadomo, nie jesteśmy przecież dziećmi - co wówczas wybiorą), pod trzymując relacje z USA, ale przy tym mając realne WŁASNE podstawy by ewentualni agresorzy wiedzieli że absolutnie NIE OPŁACA się im nas - nawet jesli będziemy w pojedynkę - zaatakować a przede wszystkim - po ewentualnym podbiciu - utrzymywać.

                    Te wnioski sa dosc ogolne i, przepraszam, ale dosc banalne, co wiecej - od dawna implementowane.

                    Przeciez nikomu w Polsce nie chodzilo i nie chodzi o szkodzenie Rosji (jako cel), czy demonstracje wrogosci, natomiast wazne dla Polski jest mozliwie najwieksze bezpieczenstwo militarne (i teraz widac ile tracimy na uwaleniu projektu tarczy antyrakietowej), bezpieczenstwo energetyczne (i tu widac zasadnosc budowy gazoportu oraz kontestacje skandalicznego kontraktu gazowego z 2010) oraz na poszanowaniu przez Rosje suwerennosci Ukrainy, na budowie gospodarczych, politycznych, kulturowych zwiazkow Ukrainy z Zachodem, zgodnie z wyborami i interesem Ukraincow.

                    To, ze Rosja uwaza suwerenne wybory swoich sasiadow za naruszanie ich interesow, to jest ICH PROBLEM. Z ktorego usiluja zrobic nasz problem rozmaitymi grozbami i bezprawiem.

                    Wiec, drogi Widzu, to nie jest wybor miedzy Polska nieagresja, a agresja - to jest wybor miedzy ulegnieciu bezprawnym, niesprawiedliwym wymuszeniom, a dbaniem o swoje (ale nie tylko!) bezpieczenstwo.

                    Uleganie bezprawnej przemocy, de facto nagradzanie jej, ZAWSZE PROWADZI DO ESKALACJI.

                    Racja stanu Polski jest cytowac, again and again, prosta i oczywista prawde: im wiecej przyzwolenia na jednostronne, bezprawne rosyjskie roszczenia i przemoc, tym wiecej bedzie tego w przyszlosci i tym wieksze beda problemy.

                    Ale, na razie, to nie Polska jest inicjatorem, czy decydentem. Polska polityka wschodnia, od 2009 roku, jest pasywna realizacja polityki struktur zachodnich.

                    Mam nadzieje, ze przyjmiesz na klate te moja niezlosiwa opinie, Widzu, ale czytajac Twoje recepty mam znowu silne wrazenie anarchronizmu, cofniecia w czasie. Twoje diagnozy i recepty wydaja mi sie retrospektywne (tak o kilka lat) a nie wychodzace w przod.

                    Ty piszesz o tym, co bylo, jak o tym, co ma byc...


                • widz102 Re: Krótki uproszczony... ;) 22.03.14, 07:24
                  Taaak. Przegrywali agresorzy. WYWOŁANE PRZEZ SIEBIE WOJNY!
                  Dziś już widać wyraźnie, z kim Putin toczy wojnę. Każdy dzień potwierdza słuszność stawianych przeze mnie tez. To co robi Rosja i Putin jej nowy car, odważyła się dziś dokładnie nazwać tak jak zaproponowałem sama GW (wreszcie!).
                  I jeszcze jedno: przypomnę zdanie oponentów tu: miarą sprzeciwu Zachodu będą sankcje...
                  JAKIE SANKCJE?!
              • glupi_jasio Re: Krótki uproszczony wykład zamiast polemiki. 19.03.14, 23:12
                Przeczytawszy starannie Twoj uproszczony wyklad o rosyjskich ambicjach, kompleksach i paranojach, znow musze napisac, ze jest to wyklad spozniony o wiele, wiele lat, przynajmniej jesli o mnie chodzi.

                To, co dzis jawnie deklaruje Putin: rosyjski nacjonalizm wpadajacy w fanatyzm, jawna wrogosc wobec Zachodu, lekcewazenie prawa, fascynacja bezposrednia sila, to sa, jedynie, przejawy zrzucenia kamuflazu. W pewnym sensie, dzisiejszy otwarcie wrogi Zachodowi Putin jest trumfem mysli polskiej prawicy nad kagiebowskim kamuflazem. Naprawde grozny byl, gdy udawal polityka przystosowanego i korumpowal NIemcy, Polakow, Unie. Grajac w otwarte karty wrogosci i nacjonalizmu, bezprawia i przemocy, stracil swoj kluczowy atut.

                Moj oglad ostaniego kwartalu na wschodzie, jest odmienny, niz Twoj. Putin nie realizuje planu strategicznego, Putin ucieka przed problemami wewnetrznymi i wscieka sie, ze jego "plan A" - cichego przylaczenia Ukrainy do ZSRR-bis, zaczynajacy sie od przejecia gazociagow, polegl na Majdanie. Putin sie wscieka, bo wywalil 50 mld USD na igrzyska, ktore pomogly, wydatnie, jego spektakularnej porazce na Ukrainie, a ich efekt propagandowy wyparowal tak szybko, jak gasnie olimpijski znicz. Putin, by zabezpieczyc swoja pozycje na Kremlu i dac upust swojej wscieklosci, zrzucil kamuflaz, odslonil sie, dokonal bezprawia, grozi, probuje przekupywac...

                Straszy przemoca i gra nacjonalizem oraz bezprawiem, bo nie ma juz nic innego do zaproponowania.

                Jaka jest jego sytuacja? Okopie sie w swoich granicach, zaostrzy autorytaryzm, zmilitaryzuje bardziej spoleczenstwo, zniecheci inwestorow... juz maja kryzys, a jak ropa potanieje o 10%, beda mieli drastyczny spadek PKB. 20% i leza. A do tego wyzsza cena kredytu... A tu rosnace wydatki wojskowe, przekupywanie niemieckiego przemyslu (znacznie wyzsze stawki w tej sytuacji), prestizowa porazka na Ukrainie... a moze mocniejszy atak na Ukraine? To problemy gospodarcze wystrzela w kosmos, a co na to wschodnie regiony Azji? Zaakceptuja te glupia wojenke i jej koszta, czy poszukaja lepszej oferty? Strasznie rozciagniety ten front...

                Tak, jak pisalem, Kreml sie boi, ale bardziej sie boi o siebie na arenie wewnetrznej (i slusznie....) Dlatego poswieca swoje cele strategiczne i sny o faktycznej potedze, dla oslony wewnetrznej, jaka daje rezim wojenny i rozbuchany nacjonalizm i mitologia.

                Tyle o Rosji i jej konwulsjach.

                • leny20-4-7 Re: Krótki uproszczony wykład zamiast polemiki. 19.03.14, 23:44
                  Jasiu, nie lekceważ/skreślaj go - Putina. To, że dał się ograc na swoim boisku, to że wydał 50mld nadaremnie, to że MUSIAŁ się odkryc, to PRZESZŁOSC! Sprawiała ona jednak, że facet jest w sytuacji takiej, że byle pionek może go postawic przed sytuacją bez wyjścia i ustawic w rogu do bicia. On nie może TERAZ/w najbliższej przyszłosci dac się znowu pobic, bo posprzątają po nim jego właśni sekundanci. Dlatego może byc zmuszony do kolejnego nakręcania się, a to jest już bezpośrednim zagrożeniem dla Warszawy. Takie nie chcę ale muszę w kremlowskiej wersji.

                  I jeśli ja dziś widzę w POrędziu Prezesa naszej Rady Ministrów, że on stoi na tle polskich flag i żadnej unijnej, to tak sobie myślę, czy przypadkiem nie idzie gra o większą stawke niż wybory do EUParlamentu, bo "koleżka" dla którego Polska jeszcze niedawno kojarzyła się z nienormalnością dziś równoważy ją z wolnością. Oby to było tylko próba chywtania w żagle chwili i żerowania na patriotyzmie, w czym Donaldu zawsze był wybitny. Oby nie było to przygotowanie do scenariusza, w któym nasza rola już rozpisana została, a bembenki zaczynają podbijąc emocje.

                  Teraz pytanie na zaś, o który cały czas czelendzujesz Widza, czy Zachód chce nowego diabła, czy też wystraczy mu stary, dobrze znany, tym bardziej, że dał się poznac zdejmując kamuflaż? W mojej ocenie, to się okaże gdy retorsje za Krym przejdą w fazę prawdziwego "bulu" doopy Putina, bo na razie to jest śmiech na sali. Taka dobra mina ZAchodu do złej gry, w któej własnym społeczeństwom i Ukraińcom pokazuej się "patzrcie, widzicie? nie zostawiamy was! walczymy o was! bo zagwarantowaliśmy to czy owo".

                  USA oficjalnie nie chcą wymiany po rosyjskiej stronie, o czym świadczy np to: "USA - Obama wykluczył prowadzenie ćwiczeń wojskowych na Ukrainie"

                  Europa sama nie wie czego chciec i KTO MA ZA TO chcenie ZAPŁACIC.

                  Bruksela (PAP) - Koszty polityczne i gospodarcze, a także polityczne korzyści z nałożenia przez UE sankcji na Rosję byłyby bardzo nierówno rozłożone pomiędzy kraje unijne, co zależałoby też od rodzaju sankcji - wskazuje ekspert brukselskiego think tanku Bruegel Georg Zachmann.
                  Ewentualne zaostrzenie sankcji wobec Rosji za aneksję należącego do Ukrainy Krymu będzie tematem czwartkowo-piątkowego szczytu UE w Brukseli.

                  W analizie opublikowanej na stronie internetowej think tanku Zachmann ocenia, że konsekwencje ewentualnych sankcji dotyczących handlu można oszacować na podstawie udziału wymiany z Rosją w handlu zagranicznym poszczególnych państw. "Wydaje się, że koszty poniosą głównie kraje wschodniego pasa UE, od Finlandii po Grecję, z wyjątkiem Rumunii, która byłaby mniej dotknięta" - pisze Zachmann. Według niego Niemcy ucierpiałyby w mniejszym stopniu, podobnie jak Holandia czy Szwecja.

                  "Sankcje dotyczące tylko importu rosyjskiego gazu miałyby dużo poważniejsze skutki dla tej samej grupy krajów UE. Dodatkowo ucierpiałyby kraje Europy Środkowo-Zachodniej, jak Niemcy, Włochy, Francja i Holandia" - pisze Zachmann. W przypadku ewentualnych sankcji skierowanych w rosyjskie aktywa finansowe na mapie UE wyróżnia się Austria.

                  Z raportu opracowanego przez Economist Intelligence Unit o zaangażowaniu banków w Rosji wynika, że spośród banków europejskich operujących w Rosji najbardziej narażone na ryzyko w związku z eskalacją napięć między UE a Rosją byłyby: UniCredit z 24 mld dolarów aktywów (2 proc. całości aktywów grupy), Rosbank, będący rosyjską spółką francuskiej grupy Societe Generale (22 mld dolarów i 1 proc. całości aktywów) oraz austriacki Raiffeisen Bank (20 mld dolarów, co stanowi aż 12 proc. aktywów grupy).

                  Zachmann uważa, że zanim europejscy przywódcy podejmą decyzję o nałożeniu sankcji gospodarczych na Rosję, powinni wiedzieć, jak daleko każdy z nich będzie chciał pójść. "Jeśli kraje UE nie będą potrafiły zobowiązać się do wprowadzenia sankcji pociągających za sobą koszty, które dadzą realną szansę na to, że Putin zmieni zdanie, UE powinna się ograniczyć do kroków symbolicznych, aby uniknąć niepotrzebnych strat" po swojej stronie - ocenia analityk. Przestrzega, że błędem byłoby przeciąganie procesu podejmowania decyzji, bo spowodowałoby to, że "duży krok wyda się mały". Zdaniem Zachmanna UE powinna raczej dać "silny sygnał jedności i determinacji".

                  "Sankcje nie polegają na tym, by pokazać komuś, jak wielkie szkody możemy mu wyrządzić, ale na tym, aby zademonstrować, jak silny ból możemy tolerować. Jeśli UE chce iść na całość w związku z Krymem, to wstrzymanie importu gazu z Rosji byłoby silnym sygnałem z ograniczonymi w czasie konsekwencjami" - uważa Zachmann.

                  Jego zdaniem UE być może nie byłaby w stanie w pełni i niskim kosztem zastąpić 130 mld metrów sześciennych gazu, który importowała z Rosji w 2013 r. Ale byłoby to mocne uderzenie w rosyjską gospodarkę. Przy średniej cenie na poziomie 350 dolarów za tysiąc metrów sześciennych gazu roczna strata po stronie rosyjskich przychodów wyniosłaby około 70 mld dolarów albo 3 proc. PKB.

                  "W ten sposób UE mogłaby rozładować rosyjską broń gazową jednym pociągnięciem" - dodaje ekspert. Jego zdaniem nie miałoby to dalekosiężnych konsekwencji nawet po zakończeniu obecnego kryzysu w relacjach UE-Rosja. "Rosja pozostanie ważnym źródłem gazu dla UE, po prostu dlatego, że dywersyfikacja jej importu jest bardzo nieopłacalna" - pisze Zachmann.

                  Z Brukseli Anna Widzyk (PAP)

                  awi/ mc/
        • widz102 Re: WOW!: dokonczenie 19.03.14, 00:01
          I jeszcze jedno: doktryna Breżniewa była w istocie ofensywna. Doktryna Putina jest zdecydowanie defensywna, podobnie jak poprzedzająca ją w ostatniej dekadzie ZSRR doktryna Ogarkowa. I właśnie dlatego MUSI być aż tak agresywna. To ewidentny klucz do zrozumienia zarówno dalszych działań Rosji jak i zasad i środków efektywnego, a przy tym niemożliwego przez nią W ŻADEN SPOSÓB do odparcia kontrdziałania jej rywali i konkurentów.
          • frusto kwestia wiarygodności 19.03.14, 12:24
            Jeszcze jedna rzecz przyszła mi do głowy pod wpływem lektury tego wątku: wszystkie groźby działają tylko wtedy, kiedy osoba, do której te groźby są skierowane, wierzy, że groźby uskutecznimy. biedna Rosja, która jest nieobliczalna i gotowa do inwazji sąsiednich krajów jest znacznie groźniejsza niż biedna Rosja, która jest obliczalna.

            Oznacza to, że być może czasami Rosji będzie się opłacać zadziałanie na wariata, kompletnie nieracjonalnie, właśnie dokładnie po to, by jej groźby były brane na poważnie - bo koszt nawet wygranej wojny z biedną Rosją jest znacznie wyższy niż dogadanie się z biedną Rosją.
            • widz102 Re: kwestia wiarygodności 19.03.14, 13:05
              Ale ja tu nie pisze od kilku dni o sztafażu, który Ty poruszasz. To jest bowiem ten najniższy, najprostszy poziom, o którym napisałem. Na poziomie Sun Tzu wręcz - czystego mordobicia ze zmyłkami. Tu chodzi o ten poziom najwyższy - rzeczywiste plany geopolityczne Rosji, Stanów i ich podłoże. I stanowiącą ich "uzasadnienie" dla szarego człowieka w ROSJI - ideologię - czyli doktrynę Putina właśnie.
    • orzesztywmorde Re: Doktryna Putina 19.03.14, 14:03
      A może "doktryna" Putina jest prostsza? Utrzymać dotychczasowe wpływy i nie pozwolić Stanom na zepchnięcie się do defensywy?
      1) Można na sprawę spojrzeć też tak, że to Rosja reaguje na ruchy przeciwnika, starannie kalkulując przy tym czy można coś ugrać ponosząc przy minimum kosztów. Gdyby Rosja była mocarstwem, to raczej powinna kombinować bliżej granic swojego rywala, nie? Na Karaibach, albo w Ameryce Łacińskiej? A tym czasem władzy w Meksyku nie przejmują Zapatyści, ale w Caracas tli się kolejna "kolorowa" rewolucja. Wracając do Ukrainy, to aneksja Krymu była dla postawionej w takiej sytuacji Rosji jedynym rozsądnym ruchem - uprzedzający nieuchronny nakaz wyprowadzenia floty z tamtejszych baz nowych pro-zachodnich władz i pozwalającym uniknąć osłabienia jej strategicznej pozycji na Kaukazie.

      2) Rosja nie jest już mocarstwem. Wygląda na to, że zarówno Rosja i Stany to obecnie bokserzy wagi ultra-ciężkiej pod koniec długiego i wyczerpującego pojedynku. Masz farta i przeciwnik leży na deskach. Chwila nieuwagi i sam leżysz na łopatkach. Dlatego zawodnicy wolą na razie patrzeć sobie w oczy pozostając w tymczasowo bezpiecznym dla nich klicznu. O wyjściu kolejnych krajów spod wpływu Rosji nie ma już mowy od kilkunastu lat.

      3) Dlaczego "za każdą cenę"? Rosja musi kalkulować co się jej opłaca. Łyknięcie Krymu było dla nich jedynym rozsądnym ze strategicznego punktu widzenia rozwiązaniem i krokiem który mogli wykonać praktycznie bez żadnych kosztów. Zachód też musi się liczyć ze swoimi siłami, stąd moim zdaniem powściągliwa reakcja Zach. Europy.

      4) Tak jak piszesz, było do tej pory, tzn. zanim zaczął się dym z Ukrainą. Jeśli jednak założyć, że inicjatorami zamieszania byli Amerykanie, którzy w ten sposób wbili klina między Azję, a Europę (być może z obawy o rosnącą konkurencję ze strony UE i generalnie dobrze zapowiadającą się współpracę euroazjatycką, której powodzenie byłoby dla nich sporym problemem), to to co się będzie działo dalej zależeć będzie w dużej mierze właśnie od stanowiska Europy. A dzięki tej turbo-rewolucji w Kijowie Europa ma teraz nie lada problem i finansowy i wizerunkowy.
      • pawel.golebiewski83 Re: Doktryna Putina 21.03.14, 10:12
        Ja znalazłem gdzieś info że Rosja już w 1994 w ramach proradzieckich granic domagała się od Ukrainy zwrotu Krymu i Donbasu. Otóż wedle niektórych źródeł historycznych w skład Ukrainy Sowieckiej jeszcze przed II wojną światową miało zostać przyłączone zagłębie donieckie, w ramach zrównoważonego rozwoju ZSRR. Do dziś rosyjscy oligarchowie powiązani z Dumą trzymają piecze nad wschodem Ukrainy, a tamtejszy okręg naukowo-przemysłowy pracuje na rzecz FR. Oddwoływanie się do Rosjan/rosyjskojęzycznej ludności to tylko pretekst do zajęcia tych terytoriów. Wschód Ukrainy to też Charków, a Charków poza tłocznią i rurociągami, to różne instytuty gdzie opracowywane są technologie dla FR. Najprawdopodobniej to tam skonstruowano pierwszą w ZSRR broń nuklearną, promy kosmiczne, samoloty, itp. Także Putin wie co się kroi i nie odpuści swego zaplecza, nie pozwoli by to wszystko kiedyś wpadło w ręce Zachodu. Nawet sam rząd w Kijowie nie wie co tam się dzieje. Najwidoczniej plan podziału Ukrainy przygotowywany był od dawna na Kremlu, w razie konieczności gdy Kijów będzie chciał wybrać inną drogę. Teraz uznali że należy ten plan wcielić w życie. Oczywiście nie musi to być bezpośrednia aneksja, a stworzenie jakiegoś satelickiego państwa.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka