widz102
18.03.14, 15:32
Przyznam, że tego dokładnie oczekiwałem dziś od Putina (jako logicznego następstwa podjętych przez niego wcześniej posunięć. Nie, wcale nie inkorporacji Krymu, bo to było wiadome już wtedy, kiedy na Kruymie pojawił się pierwszy "turysta", czy też lokalny "przebieraniec".
Zgodnie ze scenariuszem, który opisałem tu kilka dni temu, Putin doskonale wie co robi, po co to robi, od paru lat się do tego przygotowywał, ma opracowane scenariusze i kontrposunięcia. I ma dla swoich poddanych coś, o czym Europa już dawno zapomniała, pochłonięta jak zwykle doczesnością: ma Ideę. Jaką ideę? Tę co zawsze panowała nad rosyjskimi duszami i umysłami, a także rosyjskim pojmowaniem roli państwa i obszaru własnej indywidualnej wolności: starą a wciąż jarą Ideę Trzeciego Rzymu. Kto tego nie rozumie, ten nigdy nie pojmie Rosjanina.
I jeszcze jedno - patrząc na komentarze dziennikarzy i publicystów polskich już wiem, dlaczego długoterminowo przegrywamy i z Rosją i z Europą co tylko można i gdzie tylko można. Ja akurat bardzo uważnie wysłuchałem na żywo całego przemówienia Putina na Kremlu, bez oglądania się na jakiekolwiek późniejsze skróty i omówienia. Na razie większość wniosków wysnuta przez naszych pożal się Boże komentatorów to jakieś prymitywne rusofobiczne połajanki. Bez rozpoznania rzeczywistego motywu Putina, a więc rzeczywistych zagrożeń dla Polski z tego motywu wynikających. co za tym idzie - bez możliwości sklecenia na ich podstawie realnego efektywnego planu przeciwdziałania.
To, co dziś wygłosił, to zastąpienie po okresie smuty dawnej doktryny Breżniewa czymś, co dziś można już śmiało nazwać Doktryną Putina. Która będzie obowiązywać przez kolejne (moim zdaniem) 15-20 lat:
Jaka jest wg mnie ta Doktryna Putina?:
1) Rosja jest okrążona przez wrogie wobec niej działania Stanów Zjednoczonych, blokowana przez nie ekonomicznie, politycznie i przede wszystkim - technologicznie, zatem od dziś Rosja będzie działać na powyższych polach niezależnie od Stanów Zjednoczonych: wszędzie tam, gdzie gdzie są Rosjanie i/lub żywotne interesy Rosji jest Rosja.
2) Rosja wraca tym samym do grona mocarstw ze swoją własną nienegocjowalną strefą wpływów - opierających się na kryterium etnicznym i gospodarczym. Od tej pory nie ma mowy o wyjściu jakiegokolwiek kraju/obszaru z tej strefy do strefy wpływów Zachodu, rozumianego przede wszystkim jako Stany Zjednoczone i pakty wymierzone bezpośrednio w Rosję.
3) Od tej także pory Rosja jest - za każdą cenę - gwarantem tego, że Zachód zatrzymuje się ze swoją ekspansją militarną i polityczną (NATO!) na granicach Rusi - rozumianej etnicznie, historycznie i emocjonalnie przez Rosjan jako takie ziemie.
4) Rosja proponuje Europie robienie tego, co Europa potrafi najlepiej - czyli sprzedaż Rosji TECHNOLOGII za bezpieczeństwo energetyczne (jak widać - dywersyfikacja odbiorców, o której tu pisałem - już w praktyce zabezpiecza na najbliższe kilka lat Rosję przed reakcją USA. Niemcom zaś - jako mocarstwu regionalnemu - Rosja proponuje wykorzystanie przez nie historycznej dla nich szansy - i nowy podział realnych, a nie deklarowanych - stref wpływów europejskich.
5) Rosja wykorzysta wszelkie możliwości dyplomatyczne, gospodarcze i militarne w celu obrony swoich pryncypiów, włącznie z wchodzeniem w tym celu sojusze z innymi mocarstwami, o ile nie naruszy to jej strefy zywotnych interesów. Dlatego już dziś Chiny i Indie zapewnia o trwałości wiążącej je współpracy i proponuje im jej znaczne rozszerzenie. Rosja od tej pory nie ma przyjaciół, a wyłącznie interesy (jak zawsze w swej historii - tylko że teraz (właśnie teraz!) ma możliwości ich realizacji).
6) Taka polityka zewnętrzna wymagać będzie wzmocnienia dyscypliny społecznej (czytaj - większego podporządkowania indywidualnych interesów obywateli interesom Państwa). Jakakolwiek opozycja negująca powyższą doktrynę państwową Rosji, nie wyraża bowiem interesów narodowych Rosji i Rosjan.
Tak to widzę. Ewentualnych emocjonalnych oponentów z góry informuję, że analitycy mają to do siebie, że najpierw starają się rozgryźć rzeczywiste interesy rywali/potencjalnych przeciwników/partnerów i ich sposób myślenia - po to, by zaproponować jak najbardziej efektywną strategię działania dla własnego kraju/organizacji/firmy i jej interesów. Stąd wśród analityków na poważnie zajmujących się Rosją nie znajdziecie zbyt wielu rusofobów. Rusofobia, podobnie jak wszystkie inne fobie, to stan emocji, a emocje wykluczają efektywne myślenie i analizowanie faktów. Tym bardziej w odniesieniu do krajów pełnych skrajnie emocjonalnych mieszkańców - jak Rosja czy Polska.