Myślę, że fenomen premierostwa Ewy Kopacz - tak interesująco się zapowiadający - wart jest odrębnego wątku.
Jeszcze nie było expose, a już zostały wzbudzone kontrowersje. Decyzje personalne tworzące nowy rząd są prostą emanacją tarć partyjnych (i włączenia się do gry prezydenta, co trafnie gdzieś zauważono). To bardzo nikłe przesłanki do obsady stanowisk ministerialnych.
Dziwi szczególnie zastąpienie Radka Sikorskiego przez Grzegorza Schetynę. Czy - szczególnie ważkie wobec wydarzeń międzynarodowych - stanowisko ministra spraw zagranicznych powinno tak jawnie i bezwstydnie być łupem frakcji partyjnej? Czy jest to sygnał, że Polska nieco wycofa się z aktywności w kwestii Ukrainy? Może expose to wyjaśni.
Co natomiast zaskoczyło wszystkich, to całkowita nieporadność piarowa nowo upieczonej pani premier. Jej wystąpienie w Belwederze przedstawiające nowy rząd było zaskakująco - szukam właściwego słowa - bezmyślne? Głupie? Idiotyczne? Opowiastka o tym, jak barykaduje się w domu z dziećmi wobec zagrożenia ze strony wariata z nożem (sic!) otworzyła wszystkim usta ze zdziwienia. Czegoś tak idiotycznego nie spodziewałam się.
Źle wróży.
Pewnym pocieszeniem może być myśl, że po odejściu (naturalnym bądź innym) Kaczyńskiego PiS wyglądałby równie marnie. Niemniej pocieszenie to słabe; ławka kadrowa okazała się niedługa. Głównym aktywem PO jest dalej Donald Tusk - kiedy odchodzi do Brukseli widać to dramatycznie.
Wystąpienie Ewy Kopacz najbardziej chyba ucieszyło Jarka. "Efekt Tuska" szybko zostanie zniwelowany przez głupawą panią premier, pozbawioną wizji rządów i podstawowych umiejętności komunikacji medialnej.
Zakładam wątek, ponieważ rząd będzie mocno recenzowany. Mam nadzieję, że się pani premiera jakoś pozbiera i ogarnie mentalnie