Dodaj do ulubionych

Interwencje walutowe i banki.

26.10.04, 20:20
Teza: Interwencja walutowa majaca na celu wywolanie efektu kursowego jest
skuteczna wtedy kiedy pieniedze nie sa reinwestowane.

Jezeli panstwo A wyda walute "a" na walute "b" w panstwie B, to nastepuje
wzrost popytu na walucie "b" a spadek popytu na walucie "a" i to pociaga za
soba zmiane kursu.

Jezeli osiagniemy zaklocenie rownowagi kursowej, to istotny jest poziom tej
rownowagi, ktora nastepuje po transakcji.

Jak zaklocimy kurs wymiany, to kurs wymiany wroci do rownowagi.
Jezeli wydamy pieniadze na obca waluta a potem udzielimy w tej walucie
pozyczki, to NIE MAMY WALUTY, ilosc waluty "b" na rynku pozostaja taka sama,
a wzrasta jedynie ilosc waluty "a".

W przypadku czystej wymiany waluty "a" na rynku przybywa "a" i waluty "b"
ubywa.

Jesli mamy wariant z pozyczka to w porownaniu do wariantu "bez pozyczki"
przybywa zarowno waluty a jak i b. Proste?

Widac wyraznie, ze jezeli udzielamy pozyczki w walucie b, to niweluje to
dlugoterminowy efekt kursowy braku podazy "b" w porownaniu do wariantu
czystej wymiany.

Czyli

ABY WYWOLAC TAKI SAM EFEKT KURSOWY POTRZEBA DWA RAZY WIECEJ PIENIEDZY W
WARIANCIE WYMIANA-POZYCZKA jak W WARIANCIE SAMA WYMIANA.

Dlatego dokonywanie zakupow interwencyjnych waluty obcej a nastepnie
inwestowanie tej waluty w instrumenty pozyczkowe jest bez sensu.
To idiotyzm.

Interwencje walutowe sa najskuteczniejsze, kiedy bank A przetrzymuje
walute "b" FIZYCZNIE lub w systemie rozliczeniowym (zalezy od waluty i banku).
Waluta "b" jest wtedy calkowicie wylaczona z obiegu.

To co napisalem powyzej to czysta teoria.

W praktyce wplyw kursowy w interwencji jest bardziej skomplikowany, poniewaz
nie mozna zakladac, ze waluta "b" w pozyczce trafi w calosci na rynek, jak
tez nie mozna zakladac, ze waluta "a" wydana przez bank A trafi w calosc na
rynek. To powoduje ZMNIEJSZENIE wplywu kursowego na rynek ale nie powinno
miec wplywu na dlugoterminowa rownowage na rynku.

Uwazam osobiscie, ze powyzsze rozumowania dosyc wiernie odzwierciedla stan
faktyczny w praktyce.

Uwazam, ze jezeli nastepuje interwencja banku centralnego dowolnego panstwa,
to z duzym powodzeniem nalezy domniemywac, ze pieniedze sa WYLACZONE z obiegu.

Praktyka reinwestycji pieniadza w dlug jest sygnalem, ze bankowi NIE ZALEZY
na dalszej polityce kreowania kursu i mozliwosc wymiany odwrotnej staje sie
prawdopodobna jak rowniez prawdopodobne staje sie uplynnienie pozyczki i
wymiana odwrotna czyli "b"->"a".

Bank centralny decydujac sie na WYDANIE posiadanych rezerw waluty "b"
nabytych w trakcie interwencji kursowych daje rynkowi sygnal, ze zarty sie
skonczyly a interwencje sa nieakceptowalne.

Czyli: NIE BEDZIE WIECEJ INTERWENCJI. NA PEWNO.

Dlatego jak minister Japonii mowi, ze beda obserwowac i ew. interweniowac, to
MOWI. I nie nalezy w to wierzyc.

Bo Japonia WLASNIE MYSLI JA SIE POZBYC DOLAROW!

I Japonii najbardziej zalezy aby kurs dolara nie spadal, kiedy chca go
sprzedac. I dlatego gadaja. A rynek juz wie, ze Japonce chca sie tych dolarow
pozbyc i kurs dolara pikuje.

I dlatego obrona kursu dolara jest obecnie NAJBARDZIEJ NIEBEZPIECZNA W
HISTORII.

I Japonczycy to wiedza i sie dolara nie tkna.
Obserwuj wątek
    • bush_w_wodzie spokojnie 26.10.04, 20:44
      ta cala teoria jest swietna ale zapominasz o tym drobiazgu ze wartosc bondow
      emitowanych przez rzad usa jest niezalezna od tego czy japoncy kupuja czy nie i
      poziom importu (w towarach) - takze. gdyby japoncy nie kupili bondow to dolar
      musialby spasc zeby bondy (lub sam dolar) znalazly nabywcow za granica - czyli
      zeby ktos sprzedal towar za dolce

      rozumiem ze sie zgadzamy ze japonczycy kupili bondy za yeny?


      • robisc Re: spokojnie 26.10.04, 20:52
        bush_w_wodzie napisał:

        "gdyby japoncy nie kupili bondow to dolar musialby spasc zeby bondy (lub sam
        dolar) znalazly nabywcow za granica - czyli zeby ktos sprzedal towar za dolce"

        Dlaczego kupno US bondów = sprzedaży towaru za dolce?

        • przycinek.usa Re: spokojnie 26.10.04, 20:58
          Miales racje mowiac, ze jedna decyzja FED i na rynku ubedzie dolarow.
          ALE jak dotad decyzji nie ma, a "skarpety" sie zdenerwowaly.
        • bush_w_wodzie Re: spokojnie 26.10.04, 21:02
          robisc napisał:

          > bush_w_wodzie napisał:
          >
          > "gdyby japoncy nie kupili bondow to dolar musialby spasc zeby bondy (lub sam
          > dolar) znalazly nabywcow za granica - czyli zeby ktos sprzedal towar za dolce"
          >
          > Dlaczego kupno US bondów = sprzedaży towaru za dolce?
          >

          poniewaz bondy sa kupione za yeny. w skrocie - bush dostal yeny od boj i
          natychmiast je wydal na rope. gdyby nie mial yenow musialby wydac dolce tym
          samym zwiekszajac ich podaz w handlu zagranicznym

          >
          • przycinek.usa Re: spokojnie 26.10.04, 21:04
            "bush dostal yeny od boj"

            A skad wiesz, ze dostal yeny?
          • robisc Re: spokojnie 26.10.04, 21:05
            bush_w_wodzie napisał:

            > poniewaz bondy sa kupione za yeny. w skrocie - bush dostal yeny od boj i
            > natychmiast je wydal na rope. gdyby nie mial yenow musialby wydac dolce tym
            > samym zwiekszajac ich podaz w handlu zagranicznym

            To można ropę kupowac z yeny?
            • bush_w_wodzie Re: spokojnie 26.10.04, 21:13
              robisc napisał:

              > bush_w_wodzie napisał:
              >
              > > poniewaz bondy sa kupione za yeny. w skrocie - bush dostal yeny od boj i
              > > natychmiast je wydal na rope. gdyby nie mial yenow musialby wydac dolce t
              > ym
              > > samym zwiekszajac ich podaz w handlu zagranicznym
              >
              > To można ropę kupowac z yeny?


              good point. powiedzmy ze fed dostal yeny za dolary. i co fed robi z tymi yenami?
              zwieksza rezerwy? nie. wiec uzywa ich w handlu miedzynarodowym tak? najprostszy
              sposob bez przechodzenia przez forex? zaplacic yenami za japonskie towary.

              efekt? do usa plyna towary japonskie za darmo na dzisiaj (dopoki boj nie zacznie
              sprzedawac dlugu czy dolca). dzieki temu wyzsza jest sila nabywcza dolara i
              mniejsza podaz dolara w handlu miedzynarodowym - a wiec dolar jest silniejszy
              • robisc Re: spokojnie 26.10.04, 21:22
                bush_w_wodzie napisał:

                > robisc napisał:
                "wiec uzywa ich w handlu miedzynarodowym tak? najprostszy
                sposob bez przechodzenia przez forex? zaplacic yenami za japonskie towary.
                efekt? do usa plyna towary japonskie za darmo na dzisiaj (dopoki boj nie zacznie
                sprzedawac dlugu czy dolca). dzieki temu wyzsza jest sila nabywcza dolara i
                mniejsza podaz dolara w handlu miedzynarodowym - a wiec dolar jest silniejszy"

                Zaraz,zaraz - nie zagalopowaliśmy sie zanadto? Przypuśćmy że masz rację i
                Japońce wymienili yeny na doary, aby kupić bondy. To gdzie te yeny trafiają? Do
                FED, czy jednak na forex do banków komercyjnych? Jezeli sa w bankch
                komerycjnych, to mamy już zupełnie inna bajkę.
                • bush_w_wodzie Re: spokojnie 26.10.04, 21:28
                  robisc napisał:

                  > bush_w_wodzie napisał:
                  >
                  > > robisc napisał:
                  > "wiec uzywa ich w handlu miedzynarodowym tak? najprostszy
                  > sposob bez przechodzenia przez forex? zaplacic yenami za japonskie towary.
                  > efekt? do usa plyna towary japonskie za darmo na dzisiaj (dopoki boj nie zaczni
                  > e
                  > sprzedawac dlugu czy dolca). dzieki temu wyzsza jest sila nabywcza dolara i
                  > mniejsza podaz dolara w handlu miedzynarodowym - a wiec dolar jest silniejszy"
                  >
                  > Zaraz,zaraz - nie zagalopowaliśmy sie zanadto? Przypuśćmy że masz rację i
                  > Japońce wymienili yeny na doary, aby kupić bondy. To gdzie te yeny trafiają? Do
                  >
                  > FED, czy jednak na forex do banków komercyjnych? Jezeli sa w bankch
                  > komerycjnych, to mamy już zupełnie inna bajkę.
                  >


                  te yeny trafiaja do japonii. praktyczie od razu
                  • przycinek.usa Re: spokojnie 26.10.04, 23:06
                    Wiesz co, to jest naprawde dziwne postawienie sprawy.
                    Niezaleznie jaka pozyczke kupujesz w USA to placisz dolarami.
                    Nie slyszalem o transakcji zakupu bondow za Yeny.

                    Jak chcesz koniecznie kupowac bondy za Yeny, to najmierw musisz miec Yeny w
                    banku. Wiec masz w banku konto o wartosci rozliczeniowej w Yenach.
                    Wymieniasz wiec jeny na dolary i nadal masz konto o wartosci ilus tam jenow.

                    Ale masz dolary. I wtedy decydujesz sie je pozyczyc kupujesz obligacje i na
                    koncie (lub koncie w innej instytucji) laduje pozyczka o wartosci ... "ilus tam
                    jenow"! Zalezy od konta i banku.

                    Ale. W miedzy czasie kurs sie zmienia i zaleznie od tego co zrobi rynek wzrasta
                    lub spada. Jak przy okazji dolar spadnie, to kurs denominowany w Yenach spada i
                    BANK TRACI PRZY ROZLICZENIU ROCZNYM albo przy SPRZEDAZY.

                    Natomiast co sie dzieje z dolarami?

                    Dolary jada do goscia, ktory sprzedal pozyczke, a ma konto w firmie brokerskiej
                    a ta ma konta w bankach wiec dolary jada do bankow w USA. Czyli na rynek.


                    • bush_w_wodzie naprawde nie wiesz... 26.10.04, 23:28
                      ze banki centralne trzymaja wiekszosc swoich rezerw dolarowych w bondach?

                      dziwne
              • przycinek.usa Re: spokojnie 26.10.04, 21:53
                No nie. Najpierw konsument musi kupic towar Japonski, aby hurtownia zdecydowala
                sie towar uzupelnic. Dolary wedruja do Banku, a bank na zlecenie klienta
                dokonuje transakcji spot i po 2-3 dniach otrzymuje gotowke (Yeny). TAKA
                TRANSAKCJA OSLABIA DOLARA. Teraz trzeba zaimportowac towar. Ktory znowu
                sprzedaje sie klientowi za dolary. I tak w kolko, a jak sie kurs dolara oslabia
                w trakcie kolejnych transakcji, to cena w sklepie musi wzrosnac, bo yen idzie
                do gory i klient musi coraz wiecej dolarow wydawac, az sie handel rownowazy, bo
                klienci mniej kupuja za granica. (Rownowazy sie import z eksportem - w innych
                transakcjach)

                A FED (Jak dostal Yeny, bo zakladam w tym przykladzie, ze FED ma Yeny)
                wymieniajac Yeny na rynku podnosi kurs dolara bo dostaje za Yena dolary ktore
                sobie moze trzymac.

                Zakladajac, ze chce wymienic Yeny a nie trzymac! Za kazdym razem, jak FED
                wymienia Yeny na dolary to PODNOSI WARTOSC dolara. Ale FED moze trzymac Yeny i
                nic nie robic. Wtedy decyzje o wplywie na kurs podejmuje FED.

                To NIE FED DECYDUJE o zakupie towarow.

                Tylko konsument albo rzad bioracy z rynku pozyczke w dolarach. I jak rzad
                decyduje sie kupic rope i uzupelnic rezerwy, to placi dolarami z pozyczki a
                producenci ropy wymieniaja dolary na walute lokalna i ... OSLABIAJA dolara.


                • bush_w_wodzie Re: spokojnie 26.10.04, 22:03
                  fed nie trzyma yenow bo rezerwy walutowe usa nie rosna. wrecz przeciwnie - usa
                  ma deficyt handlowy i ciagle zobowiazania w yenach

                  nie chce mi sie sledzic szczegolow mechanizmu patrze na agregaty. mysle ze rynki
                  finansowe sa wystarczajace plynne zeby blyskawicznie przerzucic yeny boj na
                  regulacje zobowiazan firm amerykanskich za japonskie towary

                  oczywiscie ze u zrodel sa decyzje konsumentow skutkujace strukturalnym deficytem
                  handlowym. tyle ze tu zmiany zachodza bardzo wolno. wiec mozna za pewnik przyjac
                  ze amerykansie firmy handlowe maja ciagle zobowiaznia wobec japonskich
                  producentow. i jak boj przychodzi z odsiecza to natychmiast te yeny wracaja do boj
      • przycinek.usa Re: spokojnie 26.10.04, 20:56
        Tak. Ale wartosc bondow nie ma tu nic do rzeczy.
        Bo istotne sa NIE INSTRUMENTY ale ILOSC pieniadza.

        Pamietaj, ze banki przechowuja pieniadze. Sa do tego specjalne banknoty.
        Jak bank WYDA pieniadze, to wyda. Koniec. Jak w banku leza pieniadze, to leza.
        Tego np. komentator nie mogl zrozumiec.

        Japonczycy owszem kupili bondy. Oczywiscie, ze kupili. Kupuja od marca.

        Ale to nie jest istota zjawiska. Bondy same w sobie sa niewazne.
        Jezlie bowiem w wyniku jakichkolwiek zjawisk ktos kupi bondy, to angazowane sa
        pieniadze (dolary) na zakup i wazne jest skad te pieniadze sie biora.

        Jezeli sa to pieniadze typu "skarpeta" to trafiaja na rynek.
        I podwyzszaja ilosc transakcji. Jezeli sa to pieniadze typu "skarpeta
        zagraniczna" to zwieksza sie podaz na rynku wymiany walutowej i kurs dolara
        spada.

        Czyli JEZELI DOLAR SPADA, to znaczy, ze "skarpeta zagraniczna" sprzedaja dolara.

        Oczywiscie sa inne zjawiska. Np. handel zagraniczny. Ale jezeli jest taka
        nierownowaga to dochodzi do akumulacji zjawisk i mozna z powodzeniem zalozyc,
        ze to gruba kasa spiepsza z dolara gdzie piepsz rosnie!

        Czyli: "skarpeta".







      • przycinek.usa Re: spokojnie 26.10.04, 21:02
        "gdyby japoncy nie kupili bondow to dolar musialby spasc zeby bondy"

        Nie zauwazylem tego. To jest blad. Bo GDYBY JAPONCZYCY nie kupowali bondow, to
        dolar NIE SPADLBY tyle.

        Ale od razu pisze, ze to jest skomplikowane. Bo wymaga dokonania zalozen.
        Jezeli KTOS (niekoniecznie Japonczycy) kupuje BONDY za dolary kupowane na
        FOREXie za wlasna walute, to jest presja na wzrost dolara.

        Jezeli KTOS kupuje BONDY za dolary ktore ma, to jest presja na spadek dolara.
        (dziala tutaj rynek wtorny - dodatkowa podaz powoduje, ze jest przeplyw
        powrotny i wymiana dolarow na inna walute, czyli podaz dolarow i popyt na
        walute.)

        Ja zakladam, ze jest podaz dolarow jak diabli.
        • bush_w_wodzie Re: spokojnie 26.10.04, 21:06
          ciagle zakladasz ze japonczycy korzystaja w zakupach z dolarow ktore juz maja.
          jedyna informacja ktora przytoczyles stwierdza cos przeciwnego. boj kupil dolary
          i za nie kupil bondy

          bez ustalenia faktow to sobie mozemy gdybac

          caly czas nie dociera do ciebie ze ogroman podaz dolarow w handlu swiatowym
          bierze sie z zakupow ropy czynionych przez amerykanow i z tego prawdopodobnie ze
          ruscy zmieniaja strukture swoich rezerw walutowych
          • przycinek.usa Re: spokojnie 26.10.04, 21:14
            sluchaj, nie mozna skakac z tematu na temat w takiej dyskusji, poniewaz to sa
            odmienne zjawiska.

            To jaki jest kurs wymiany i przeplyw w wymianie jest zagadnieniem szalenie
            skomplikowanym. Kurs ktory jest efektem niewiarygodnie duzej ilosci transakcji,
            jest niejako wynikiem pewnego hipotetycznego rownania z wielka iloscia
            niewiadomych.

            Mamy kurs, czyli mamy wynik rownania, a to, jakie sa skladowe niewiadome tego
            rownania sa wlasnie jak nazwa wskazuje NIEWIADOME.

            Oczywiscie, ze podaz dolara jest spowodowana wydawaniem dolarow przez
            Amerykanow i wywolaniem zjawiska zapotrzebowania na dolary za granica.
            Oczywiscie. Dlatego ograniczylem to do opisu FRAGMENTU rzeczywistosci.
            Tylko do tych zjawisk w interwencjach.

            Daje Ci to ogromna baze do zrozumienia tego co sie dzieje na rynku obligacji.
            Jak BOJ kupuje obligacje, to znaczy, ze era obrony dolara przez BOJ skonczyla
            sie i TO SE NE WRATI.

            Kupowanie obligacji przez BOJ jest ZAPRZECZENIEM polityki obrony kursu dolara.

            I tylko ten fragment chcialem poruszyc. A ty mi jedziesz z ropa.
            To nie ten segment i nie ta czesc rownania. Nie na temat.

            • bush_w_wodzie Re: spokojnie 26.10.04, 21:31
              przycinek.usa napisał:

              > sluchaj, nie mozna skakac z tematu na temat w takiej dyskusji, poniewaz to sa
              > odmienne zjawiska.
              >

              nigdzie nie skacze. juz nie pamietam ile usa wydaje na zakupy ropy. faktem jest
              ze w ciagu ostatnich miesiecy wydaje coraz wiecej z kazdym dniem. miedzy
              sierpniem a wrzesniem skok byl tu o jakies 10 mld usd. i te dodatkowe 10 mld usd
              miesiecznie trzeba gdzies upchnac nie?
              • przycinek.usa Re: spokojnie 26.10.04, 22:00
                o rany, znowu ropa. Jak ja nie cierpie ropy.

                Dobra. Rozszerzasz wiec temat o rope. USA kupuje rope i wydaje dolary na rope.
                Zagraniczny producent kupuje za te dolary walute wlasna i placi pracownikow i
                pozycza pieniadze wlasnemu rzadowi (kupujac obligacje).

                Cokolwiek zrobi producent, to dolary laduja na koncie w banku, do banku w
                skutek rozliczenia przeplywa strumien dolarow fizycznie albo przez izbe
                rozliczeniowa i te dolary tam leza. Poniewaz zaden bank nie robi tego, co
                decyduja klienci tylko to co decyduje bank, wiec bank te dolary czesciowo
                uplynnia na FOREXie a czesc zostawia w formie rezerw i inwestuje w pozyczke.
                Np. we wlasnym kraju. Reszte moze zainwestowac w BONDY. Albo przelac z powrotem
                do USA na konta firm inwestycyjnych w papiery wartosciowe.

                Wiec jak amerykanie wydadza dolary na rope, to ZAWSZE CZESC PIENIEDZY LADUJE NA
                FOREXie. I oslabia dolara. Import to import. Nawet jak sie placi wlasna waluta
                za rope.


                • bush_w_wodzie dokladnie n/t 26.10.04, 22:04
            • vico1 Perpetum mobile przestaje dzialac 26.10.04, 22:17
              Do ktorej "skarpety" Japonczycy siegaja by kupic bondy? Oficjalnie - nie
              pozbywaja sie (jeszcze) dolarow. A faktycznie? Moze lawina juz ruszyla?

              "Then, turning truly apocalyptic, Wood predicts that by the end of the decade
              there will no longer be a possibility that the world's central banks can
              control the situation, and there will be a truly massive devaluation of the US
              dollar. "The view here is that the US dollar will have disintegrated by the end
              of this decade. By then, the target price of gold bullion is US$3,400 an
              ounce." That is roughly 10 times gold's current level. If that were to happen,
              Asia's holders of dollars would be forced to start selling them or see their
              own reserves collapse. If they start to sell them, the price of America's paper
              will fall even faster".

              www.atimes.com/atimes/Asian_Economy/EG15Dk01.html
              • przycinek.usa dollar i zloto 26.10.04, 22:46
                Sluchaj, cala ta dyskusja jest po to, aby wyjasnic dwie rzeczy.
                Mozna dokonywac interwencji i walczyc o wzrost kursu dolara na dwa sposoby.

                Jezeli wydamy yeny o wartosci 100,000,000,000 dolarow na transakcje kupna
                dolarow, to kurs wzrosnie o x.

                Jezeli wydamy yeny o tej samej wartosci 100,000,000,000 dolarow na kupno
                dolarow i POZYCZYMY TE DOLARY RZADOWI USA to kurs wzrosnie o 1/2x.

                Czyli efektywnosc interwencji zalezy od tego co zrobimy z zakupionymi dolarami.

                JAK JAPONCZYCY KUPUJA BONDY za Yeny, to dolar sie wzmacnia o polowe tego co
                wzmocnilby sie GDYBY NIE KUPOWALI BONDOW, tylko kazali sobie zaplacic dolary.


                No. A teraz to co grozi na rynku w wyniku INFLACJI dolara to jest inna sprawa.
                Bo to jest NIEPEWNE.

                Prechter np. uwaza, ze zloto spadnie do PONIZEJ $100 dolcow za uncje.

                A ja uwazam, ze to nalezy najpierw zrozumiec samemu, a potem sie zastanawiac co
                dalej.

                Bo tak naprawde, to wlasnie NASTEPUJE DOSTOSOWANIE RYNKOWE PLAC wewnatrz USA do
                PLAC na zewnatrz USA.

                Czyli JEZELI dolar bedzie po 0.50 Euro, to wtedy zarobek sprzataczki w USA
                bedzie porownywalny z zarobkiem sprzataczki w Japonii i NIE BEDZIE SIE OPLACALO
                KUPOWAC towarow z Japonii tylko same towary w USA.

                I rynek sie zamknie, czyli bariera kosztu transportu bedzie powodowac
                zamkniecie rynku.

                I trudno wtedy prognozowac co sie stanie z cena zlota, bo ilosc dolara na rynku
                moze byc porownywalna do obecnej a popyt niekoniecznie bedzie zdeterminowany
                koniecznoscia reinwestycji rezerw w zloto.

                Moze byc np. duza produkcja zlota i bedzie tego wiecej jak teraz i cena spadnie.
                Bo w zyciu NIE MA BEZWZGLEDNEJ WARTOSCI.


                To nie jest ten wzorzec 1 metra z Paryza.

                Co do Japonii, to ja uwazam, ze to jest TYLKO KWESTIA CZASU, kiedy handel sie
                zrownowazy bo Japonczycy wywala te dolary.
                • vico1 Re: dollar i zloto 26.10.04, 23:07
                  Ja nie mam watpliwosci, ze Japonczycy kupuja bondy za dolary. Miedzy wierszami
                  mozna to wyczytac. Jaki sens mialoby trzymanie ogromnych rezerw dolarowych lub
                  ich powiekszanie, jezeli nie ma efektow i dolar nadal spada. Jezeli to juz nie
                  dziala, to i zakup bondow za yeny nie bedzie dzialal.
                  Mysle, ze Japonczycy nie maja instynktow samobojczych...o kurna, kamikadze...i
                  ograniczaja tylko swoje zapasy dolarowe do rozsadnego poziomu.

              • robisc to prawie Apokalipsa 26.10.04, 22:47
                Dziwię sie takim ocenom. Nie biorą pod uwage siły amerykańskiej gospodarki i
                możliwości jakie ma FED.
                • przycinek.usa Re: to prawie Apokalipsa 26.10.04, 23:20
                  To nie jest taka calkiem glupia ocena.
                  To wynika z praw rynku i ograniczenia tego faceta.

                  Ja nie wiem na jakiej podstawie on doszedl do takich wspaniale budujacych
                  wnioskow, ale ja uwazam, ze rola bankow centralnych maleje wraz ze wzrostem
                  koniunktury.

                  Oznacza to, ze jak jest obecnie wzrost PKB w USA i mala inflacja i mala stopa
                  procentowa, to FED prawie nic nie moze zrobic, bo sie musi ze stopa procentowa
                  miescic w przedziale 0- 1.75 %. Wiecej nie moze, bo zabije gospodarke (wzrost
                  kredytow rozwali system kredytowy) a spadek stopy ponizej zera nie jest mozliwy.

                  Mozliwy jest wtedy dodruk pieniadza i hiperinflacja. (Inflacja jest teraz)

                  Przypomne tez, co kiedys pisalem o cyklach rozwoju gospodarki.
                  Jak cykl jest w gornej jego czesci to potencjal do spadku cen jest najwiekszy a
                  reakcja rynku na stope procentowa najgwaltowniejsza.

                  I odwrotnie. Jak mamy dolna czesc cyklu rozwoju to potencjal do wzrostu cen
                  jest najwiekszy a reakcja rynku na stope jest fatalna lub jej brak.



    • bush_w_wodzie przycinek i vico 26.10.04, 23:21
      szanowni panowie. dobrze jest ustalic fakty czego nie moglem sie doprosic.

      wasza przekonanie o tym ze nagle boj zaczal kupowac bondy i dlatego dolar oslabl
      bylo tak zniewalajace ze zaczalem az googlac. od razu mi sie nawinal artykul z
      roku 2002:

      archives.cnn.com/2002/BUSINESS/asia/07/04/japan.hayami/
      czytamy w nim m.in:

      Reserves set a record

      Japan set yet another record for its foreign reserves on Friday, for the third
      month in a row.

      The Ministry of Finance said the country's foreign reserves rose to $446.2
      billion at the end of June. That was an increase of $26.5 billion.

      "The rise was caused by the fact that we intervened in the currency market," one
      finance ministry official told reporters.

      The main driver of the increase in reserves was a jump in the amount of
      securities Japan owns, as a result of the central bank intervening in the
      currency markets.

      The finance ministry also stated that the euro's strengthening against the
      dollar led to higher reserves, as did an increase in the value of the U.S. bonds
      it owns.


      Bond reserves up 7.7 percent

      Japan has been buying U.S. Treasury bonds and selling yen, to weaken the yen.
      The country owned $363.4 billion in foreign bonds at the end of June, up 7.7
      percent from the prior month.

      ---------

      pzdr
      • vico1 Re: przycinek i vico 26.10.04, 23:39
        bush_w_wodzie napisał:

        > wasza przekonanie o tym ze nagle boj zaczal kupowac bondy i dlatego dolar
        > oslabl

        Odwrotnie, dlatego kupuja bondy, a nie dolary, gdyz kursow walutowych nie daje
        sie juz regulowac starymi metodami, a cos wypada robic. W swiat idzie
        wiadomosc, ze BoJ dziala dla kontroli kursow, ale tak naprawde przegrupowuje
        (moze ogranicza) swoje zapasy dolarowe, juz od jakiegos czasu.
        Nie mozna bezgranicznie kupowac, jezeli nie przynosi to efektow tyko straty,
        stad moje podejrzenia.
        • bush_w_wodzie uwaga osobista 26.10.04, 23:43
          czuje sie jakbym bil glowa w sciane.

          vico1 napisał:

          > bush_w_wodzie napisał:
          >
          > > wasza przekonanie o tym ze nagle boj zaczal kupowac bondy i dlatego dolar
          >
          > > oslabl
          >
          > Odwrotnie, dlatego kupuja bondy, a nie dolary, gdyz kursow walutowych nie daje
          > sie juz regulowac starymi metodami, a cos wypada robic. W swiat idzie
          > wiadomosc, ze BoJ dziala dla kontroli kursow, ale tak naprawde przegrupowuje
          > (moze ogranicza) swoje zapasy dolarowe, juz od jakiegos czasu.
          > Nie mozna bezgranicznie kupowac, jezeli nie przynosi to efektow tyko straty,
          > stad moje podejrzenia.

          nie wiem co mam odpowiedziec. sprawdziles cyferki w artykule ktory ci
          podrzucilem? w 2002 roku circa 3/4 rezerw walutowych boj bylo w bondach.

          po co boj kupuje bondy? zeby na nich zarobic? nie. po to zeby japonia nie
          musiala redukowac mocy produkcyjnych. z pozycji day tradera nie do pojecia.

          by
          • vico1 Re: uwaga osobista 26.10.04, 23:59
            bush_w_wodzie napisał:

            > czuje sie jakbym bil glowa w sciane.

            Zamiast tego powiedz co bys zrobil gdybys mial fure dolarow, ktore leca w dol,
            twoj eksport idzie super niezaleznie od wzrostu wartosci twojej waluty do
            dolara, a zbyt spektakularnym krokiem nie chcialbys stworzyc paniki na rynku
            walutowym. Podejrzewam o to Japonie.
            • bush_w_wodzie Re: uwaga osobista 27.10.04, 00:00
              nie o tym mowimy. pas
              • przycinek.usa Re: bondy i rezerwy 27.10.04, 00:24
                Sluchaj, to sa dwie odmienne sprawy. Rezerwy i interwencje.
                Po to wlasnie ten watek zalozylem, nie?

                Wlasnie o to chodzi, ze jak sie ma rezerwy dolarowe, to sie zwykle trzyma te
                rezerwy w pozyczce. Bo wtedy nikogo nie obchodzi rozliczenie - bo to sa rezerwy.
                Jak sama nazwa wskazuje. Cos co sie trzyma na wszelki wypadek. I nie dba o to,
                czy waluta troche wzrosnie lub troche spadnie.

                Ale JEZELI sie interweniuje na rynku w celu zmiany kursu wymiany, to
                NAJKORZYSTNIEJ DLA KURSU nie inwestowac tych pieniedzy w pozyczke.

                Przeczytaj jeszcze raz pierwszy post. Ja napisalem wyraznie, ze kupowanie
                bondow jest niekorzystne JEZELI celem jest wplyw na kurs wymiany.

                Japonczycy kupuja bondy. (To juz mowilismy i nie wiem, dlaczego sie mnie o to
                czepisz.) Ale to nie oznacza, ze jest to dzialanie, ktore wypelnia definicje
                celu, jakim byla zmiana kursu rozliczeniowego na styku Yen-USD.

                Ja sie byc moze nieprecyzyjnie wyrazilem. Albo byc moze zrobilem jakis blad
                gdzies po drodze w pisaniu, ale fakt jest taki, jaki jest:

                Jak sie kupuje bondy, to sie niweluje polowe swojej interwencji.

                Japonczycy ze swoich powodow, ktorych ja nie znam i nie mam pojecia dlaczego,
                doszli do wniosku, ze oplaca im sie czesc rezerw inwestowac w pozyczke.

                Moze to jest jakas ich strategia, ze np. 500 miliardow to jest nie do ruszenia,
                bo to prawdziwa rezerwa a kolejne 500 to spekulacje kursowe?

                Przeciez tego nikt nie wie! Chlopie!
                Tylko sam Pan Bog. Moze.
                O ile Japonczycy chodza do tego samego Nieba, w co watpie.
    • przycinek.usa kraje rozwiniete i rozwijajace sie. 27.10.04, 00:43
      Robert w drugim watku napisal to:

      "Na miesjcu Przecinka nie martwiłbym się o kryzys w USA, chyba, ze ropa
      faktycznie bedzie kosztowac 100 USD. Wówczas wzrost inflacji, a co za tym idzie
      i niuchronny wzrost stópp procentowych moze zachwiać gigantem. nadal jednak
      myślae, ze podwyzką do 2 punktów nie sposoduje katastrofy. U nas w ciągu paru
      miesiecy stopy poszly w górę o 1,25 punktu żadnego szoku nie ma."

      To wazne, zeby dokladnie zrozumiec strukture rynku. Ja sie martwie i juz pisze
      dlaczego.

      Co to sa kraje rozwijajace sie?
      To takie, gdzie obywatele zapierd..aja od rana do nocy, bo trzeba wybudowac
      domy, szkoly, drogi, produkty przemyslowe i inne pirdoly, ktorych spoleczenstwo
      lokalnie nie ma, bo jest biedne.
      Czyli "rozwijajace sie" = biedne i maja motywacje do pracy.

      Rozwiniete, to te, gdzie kazdy sra kasa i ma wszystko powyzej nosa. Jedzenia
      samochodow, sluzacych, kobiet itp. Do wyboru do koloru.
      Czyli "rozwiniete" = bogate i brak motywacji do pracy.

      Jak masz kraj rozwijajacy sie, to wszyscy zapierdalaja pomimo wysokich stop,
      deszczu, mrozu, gololedzi i brakow ogolnych.

      Jak masz kraj bogaty, to jak jeden idiota przegra wybory, to jest wystarczajacy
      powod do tego aby wstrzymac inwestycje, wypiepszyc pol zalogi, albo pojsc do
      ogrodka i powiesic sie na wlasnym drzewie orzechowym, co sie tutaj zdarza
      matolom.


      Kryzys w takim panstwie jak USA zacznie sie od drobnych rzeczy. Od wzrostu
      czynszow, benzyny i zywnosci. I pojdzie jak fala po calym panstwie co spowoduje
      powstanie nastroju zagrozenia wsrod konsumentow i nagle zamiast wywalac na
      smietnik stare wieze Hi-Fi, to sie zacznie oszczedzanie i strach.

      I nagle okaze sie, ze nie ma wystarczajacego popytu na te wszystkie pralki,
      lodowki i narzedzia Bosha, bo lepiej trzymac pieniadze na koncie, a stare (2-
      letnie) pralki, lodowki i narzedzia Bosha sa wystarczajaco dobre, aby je
      zostawic i nie wyrzucac w celu kupna nowych.

      USA jest rynkiem rozwinietym i niezwykle wrazliwym na nawet niewielkie zmiany
      koniunktury jak stopa procentowa, lokalny huragan, czy podwyzka benzyny.

      W Polsce wzrost stopy o pare procent jakos nikogo nie powstrzymal przed
      wzieciemkredytu konsumpcyjnego. Dlaczego? Bo to jest wasz pierwszy dom!!!

      Bo go musicie kupic! A za dwadziescia lat, jak bedziecie juz miec ten dom
      splacony, a byc moze kupicie drugi albo trzeci - to sie zastanowicie 100 razy,
      jak wam stope podniosa.


      I dochodzimy do konca rozwazan w tym watku. Wszystko zalezy od cyklu.
      W Polsce jest taki maly mini cykl wzrostowy bioracy sie z lokalnych uwarunkowac
      gospodarczych i on sie dodatkowo opiera na cyklu swiatowym.
      I to normalne, bo wlasnie Polska zaczyna wychodzic do przodu na swoich
      umiarkowanych stopach procentowych. Bo rynek sie rozwija czy sie to komus
      podoba czy tez nie, ktos tam zarabia kase i powoli Polska sie bogaci.

      USA moze sie przewrocic cale w kilka miesiecy.
      A Polska nawet jak wpadnie w trudnosci, to ciagle bedziecie pracowac.
      Bo nie macie drog, mostow, domow, telefonow, internetu na taka skale, zeby to
      bylo u kazdego. Potencjal jest duzy. I stope repo mozna sobie wywalic nawet 7%.

      W USA 2% i wiecej to hamulec wzrostu. I koniec jazdy.
    • bush_w_wodzie bond tez pieniadz 27.10.04, 02:22
      przycinek

      twoj model nie ma wbudowanej rownowagi miedzy roznymi formami pieniadza i
      dlatego masz klopot

      w wielkim uproszczeniu masz trzy rynki: dolara rozumianego jako gotowka + lokaty
      w bankach bondow i towarow. te rynki sa w rownowadze. u ciebie tego nie ma

      interwencja boj sprowadzajaca sie do wymiany japonskich towarow na pieniadz typu
      m1 czy m2 wzmacnia oczywiscie dolara bo rosnie jego sila nabywcza

      interwencja boj sprowadzajaca sie do wymiany towarow na bondy podraza bondy a w
      konsekwencji wzmacnia dolara

      efektywnie - w obydwu przypadkach usa ma wiecej towarow a japonia jest
      wlascicielem dlugu usa - czy to fed czy rzadu.

      mozna sie teraz bawic w szczegoly i zastanawiac sie w jaki sposob rownowaga
      poszczegolnych rynkow sie ustala. ale po co?

      jest wymiana towaru za dlug i tyle


      --------

      odnosnie reszty: artykul z 2002 roku jasno mowi ze boj interweniowal wtedy
      kupujac glownie bondy. sadzac po jego portfelu w 2002 roku - wczesniej bylo
      identycznie. a wiec - nie ma zadnej zmiany nastawienia boj a to bylo twoje
      przeslanie

      ze ta zmiana kiedys nadejdzie - zgoda. azja ma juz zakopcowane ze 2 tryliony usd
      (glownie w bondach). ale to co widzimy to nie jest jej zwiastun i niepotrzebnie
      sie ekscytujesz.

      ja bym sie np przyjrzal czy azjaci nie zaczynaja uzywac swoich rezerw dolarowych
      do kupna surowcow...
      • przycinek.usa Re: bond tez pieniadz 27.10.04, 05:32
        "interwencja boj sprowadzajaca sie do wymiany japonskich towarow na pieniadz
        typu m1 czy m2 wzmacnia oczywiscie dolara bo rosnie jego sila nabywcza"

        He he he. Towarzyszu. Halo. Mistrzu. Gdzie jestes?
        Umowmy sie dla uproszczenia, ze Japonczycy sprzedaja Towar za obietnice
        zaplaty, czyli staja sie posiadaczami pozyczki dlugoterminowej.
        Juz lapiesz blad? Czy jeszcze nie? Mysl chlopie czesciej. To pomaga.
        ---
        BOJ to BOJ. To taki bank, ktory ma niewiele wspolnego z rynkiem.
        Nie ma nic wspolnego z konsumentem ani po jednej ani po drugiej stronie oceanu.
        Podejmuje decyzje polityczne. Podejmuje interwencje, czyli stosuje
        interwencjonizm.

        Japonia produkuje towary i sprzedaje do USA. I dostaje z powrotem strumien
        dolarow. I ten strumien dolarow umacnia Yena. Wplywajac na intensywnosc wymiany
        hamujaco. I jak BOJ chce oslabic jena i wzmocnic dolara, to wlacza sie w ten
        obieg i WYJMUJE dla siebie czesc tego strumienia dolarow i trzyma w zamian
        wrzucajac Yeny.

        BOJ nie ma nic do towarow. Towary lecialyby do USA niezaleznie od BOJ.
        Tylko wymiana ustalaby na pewnym poziomie cenowym bez interwencjonizmu BOJ.
        Jak nie BOJ, to kto inny mialby te dolary.

        Rynek dziala w ten sposob, ze prywatny przedsiebiorca pozbylby sie tego balastu
        jak najszybciej. A BOJ trzyma. Bo taka jest decyzja polityczna, za ktora ktos
        placi. Np. stagnacja wewnatrz panstwa. A co myslisz? Ze to sie nie odbywa
        czyims kosztem? BOJ ma pieniadze o ktore nie dba zupelnie.
        W innym banku za takie decyzje polecialyby glowy calego pionu ludzi.

        Wiec mozna powiedziec ze to SAMI JAPONCZYCY sa sobie winni. Jak UE co dotowana
        zywnosc wysylala do Polski. Kto tracil? Unia! Kto zyskiwal? Polski konsument.

        I co to ma do twojego posta? Ano ma sie tak, ze piepszysz. M1 i M2 ma sie tak
        do zobowiazan dlugoterminowych jak kij do karety.

        Nie ma zadnych trzech rynkow. Jest jeden rynek. Nie ma zadnych problemow z
        identyfikacja przeplywu pieniedzy. BOJ wydal jeny i ma w aktywach plynnych
        obligacje dlugoterminowe rzadu federalnego USA. Czyli ma nic nie warty papier,
        ktory traktuje jak pieniadze. Ma rowniez dolary, ktore obecnie nurkuja.
        I mialby duzo wieksza kwote w rozliczeniu w Yenach, gdyby nie mial tych
        obligacji. Przykro mi, ze tego nie widzisz.

        Teza, ze kupno bondow podraza dolara jest bez sensu. Jest dokladnie odwrotnie.
        Zrozum wreszcie, ze kupno pozyczki przez Japonczykow oslabia dolara.
        Wroc sobie do gory watku i przeczytaj ponownie. Gdyby nie bylo mechanizmu
        inwestowania w dlug, to PIENIADZ W USA BYLBY DROZSZY. Rozumiesz? Nie? To
        zastanow sie.

        Efektywnie to ja ci powiem, ze Japonczycy maja wieksze koszty dzialalnosci i w
        efekcie kotwice rozwoju rynk wewnetrznego. Bo eksport maja subwencjonowany
        przez rynek wewnetrzny. A USA maja dzieki temu tani kredyt.

        Japonia popelnila strategiczny blad kupujac te pozyczke.
        O Boze! Ile razy to trzeba powtarzac?

        Sluchaj, Banki traktuja takie inwestycje, jako zrodlo regularnego dochodu.
        Banki inwestuja w nieruchomosci, kredyty, akcje, obligacje, weksle i co im
        przyjdzie do glowy. I odcinaja od tego kupony a ksieguja wedlug wartosci
        nabycia a przeszacowanie dokonuja niezwykle rzadko, wrecz na zadanie instytucji
        nadzorczych. Czyli NIE INTERESUJA ICH KWOTY PODSTAWOWE, ale zwroty.
        Paradoksalnie 3% zwrotu rocznie sankcjonuje strate 30% kapitalu.


        Jaki jest z tego wszystkiego wniosek?
        Ano taki, ze jak sie wszyscy rzuca teraz sprzedawac te obligacje to sie nagle
        podwyzszy rentownosc na rynku i wzrosna stopy rynkowe do tego stopnia, ze sie
        te wielkie korporacje pozyczajace na zmienne stopy procentowe udlawia wlasnymi
        kosztami. I poleca ludzie na ulice a potem zawali sie caly system kredytow
        hipotecznych.

        I tak efektywnie bedzie wygladal rynek wewnetrzny w USA, jak wygladal przez
        wiele lat w Polsce. Ze przyszly dlug sektora publicznego bedzie wypychal
        kredyty dla ludnosci.

        Twoje "to co widzimy to nie jest jej zwiastun i niepotrzebnie sie ekscytujesz"
        jest poboznym zyczeniem i zupelnie sie nie zdziwie, jak sie to wszystko
        rozpadnie w najblizszym czasie.

        Przygladanie sie, czy rezerwy gotowkowe nie laduja na rynku surowcow jest o
        tyle interesujace, ze pozwala obserwowac PODAZ dolara na FOREXie.

        Cokolwiek nie obserwujesz, widzisz totalna ucieczke od dolara.
        Dopisz sobie zakonczenie tej historii jak potrafisz.


        • bush_w_wodzie Re: bond tez pieniadz 27.10.04, 11:24
          przycinek.usa napisał:

          > "interwencja boj sprowadzajaca sie do wymiany japonskich towarow na pieniadz
          > typu m1 czy m2 wzmacnia oczywiscie dolara bo rosnie jego sila nabywcza"
          >
          > He he he. Towarzyszu. Halo. Mistrzu. Gdzie jestes?
          > Umowmy sie dla uproszczenia, ze Japonczycy sprzedaja Towar za obietnice
          > zaplaty, czyli staja sie posiadaczami pozyczki dlugoterminowej.
          > Juz lapiesz blad? Czy jeszcze nie? Mysl chlopie czesciej. To pomaga.
          > ---

          zastanow sie. gdyby japonczycy nie kupili tego dlugu to usa musialyby komus
          upchnac dolary na forexie zeby kupic jeny tak?


          > BOJ to BOJ. To taki bank, ktory ma niewiele wspolnego z rynkiem.
          > Nie ma nic wspolnego z konsumentem ani po jednej ani po drugiej stronie oceanu.
          > Podejmuje decyzje polityczne. Podejmuje interwencje, czyli stosuje
          > interwencjonizm.
          >

          ale odkrycie. boj robi wszystko zeby dalo sie gdzies upchnac towary japonskie.
          dlaczego? bo japonia ma straszna nadprodukcje i klopoty z popytem wewnetrznym.
          wyglada to jak klasyczny liquidity trap i jednym ze sposobow wyjscia z tego jest
          proba deprecjacji wlasnej waluty


          > Japonia produkuje towary i sprzedaje do USA. I dostaje z powrotem strumien
          > dolarow. I ten strumien dolarow umacnia Yena.
          > Wplywajac na intensywnosc wymiany hamujaco.

          > I jak BOJ chce oslabic jena i wzmocnic dolara, to wlacza sie w ten
          > obieg i WYJMUJE dla siebie czesc tego strumienia dolarow i trzyma w zamian
          > wrzucajac Yeny.
          >

          tak jest

          > BOJ nie ma nic do towarow. Towary lecialyby do USA niezaleznie od BOJ.
          > Tylko wymiana ustalaby na pewnym poziomie cenowym bez interwencjonizmu BOJ.
          > Jak nie BOJ, to kto inny mialby te dolary.

          lub te bondy?


          > Rynek dziala w ten sposob, ze prywatny przedsiebiorca pozbylby sie tego balastu
          >
          > jak najszybciej. A BOJ trzyma. Bo taka jest decyzja polityczna, za ktora ktos
          > placi.

          > Np. stagnacja wewnatrz panstwa. A co myslisz? Ze to sie nie odbywa
          > czyims kosztem? BOJ ma pieniadze o ktore nie dba zupelnie.
          > W innym banku za takie decyzje polecialyby glowy calego pionu ludzi.

          to jest polityka kraju. proba wyjscia z liquidity trap. placenie za dawne bledy.
          gdyby boj tego nie robil to skutki dla japonii moglyby byc duzo gorsze.

          >
          > Wiec mozna powiedziec ze to SAMI JAPONCZYCY sa sobie winni. Jak UE co dotowana
          > zywnosc wysylala do Polski. Kto tracil? Unia! Kto zyskiwal? Polski konsument.
          >

          japonczycy sa sobie winni ze przeinwestowali a koniecznosc interwencji boj jest
          tylko tego skutkiem

          >
          > I co to ma do twojego posta? Ano ma sie tak, ze piepszysz. M1 i M2 ma sie tak
          > do zobowiazan dlugoterminowych jak kij do karety.
          >

          no wlasnie. i dlatego japonia kupuje m3 i bondy


          >
          > Nie ma zadnych trzech rynkow.

          oczywiscie ze sa. sprzezone. to jest elementarz

          > Jest jeden rynek. Nie ma zadnych problemow z
          > identyfikacja przeplywu pieniedzy. BOJ wydal jeny i ma w aktywach plynnych
          > obligacje dlugoterminowe rzadu federalnego USA. Czyli ma nic nie warty papier,
          > ktory traktuje jak pieniadze.

          he he. gotowy w usa jest ponizej biliona. i to tez jest tylko papier ktory
          traktujemy jak pieniadze nie?

          identyczie jest z bondami. a co ty myslales?


          > Ma rowniez dolary, ktore obecnie nurkuja.
          > I mialby duzo wieksza kwote w rozliczeniu w Yenach, gdyby nie mial tych
          > obligacji. Przykro mi, ze tego nie widzisz.

          nie widze jak ta roznica ma wplywac na kurs dolara skoro mozna bez zadnych
          problemow wymienic bondy na doolary i vice versa na bardzo duzym i plynnym rynbku

          >
          > Teza, ze kupno bondow podraza dolara jest bez sensu. Jest dokladnie odwrotnie.
          > Zrozum wreszcie, ze kupno pozyczki przez Japonczykow oslabia dolara.

          bdura. szkoda slow

          > Wroc sobie do gory watku i przeczytaj ponownie. Gdyby nie bylo mechanizmu
          > inwestowania w dlug, to PIENIADZ W USA BYLBY DROZSZY. Rozumiesz? Nie? To
          > zastanow sie.

          gdyby nie bylo sciagania dlugu usa przez boj to towary w usa bylyby drozsze bo w
          handlu zagranicznym byloby wiecej dolarow. pieniadz w usa musialby byc drozszy
          (wieksze stopy) po to zeby znalezc klientow na dolara. czyli dolar mialby
          mniejsza wartosc i trzeba by to kompensowac stopami

          nie rozumiesz tego? to nie mamy o czym gadac.


          >
          > Efektywnie to ja ci powiem, ze Japonczycy maja wieksze koszty dzialalnosci i w
          > efekcie kotwice rozwoju rynk wewnetrznego. Bo eksport maja subwencjonowany
          > przez rynek wewnetrzny. A USA maja dzieki temu tani kredyt.
          >
          > Japonia popelnila strategiczny blad kupujac te pozyczke.
          > O Boze! Ile razy to trzeba powtarzac?
          >
          powtarzanie nic tu nie pomoze. japonia ma problemy wewnetrzne a boj tylko na to
          reaguje oslabiajac jena

          > Sluchaj, Banki traktuja takie inwestycje, jako zrodlo regularnego dochodu.
          > Banki inwestuja w nieruchomosci, kredyty, akcje, obligacje, weksle i co im
          > przyjdzie do glowy. I odcinaja od tego kupony a ksieguja wedlug wartosci
          > nabycia a przeszacowanie dokonuja niezwykle rzadko, wrecz na zadanie instytucji
          >
          > nadzorczych. Czyli NIE INTERESUJA ICH KWOTY PODSTAWOWE, ale zwroty.
          > Paradoksalnie 3% zwrotu rocznie sankcjonuje strate 30% kapitalu.
          >

          boj dziala na zlecenie rzadu a nie dla wlasnego zysku

          >
          > Jaki jest z tego wszystkiego wniosek?
          > Ano taki, ze jak sie wszyscy rzuca teraz sprzedawac te obligacje to sie nagle
          > podwyzszy rentownosc na rynku i wzrosna stopy rynkowe do tego stopnia, ze sie
          > te wielkie korporacje pozyczajace na zmienne stopy procentowe udlawia wlasnymi
          > kosztami. I poleca ludzie na ulice a potem zawali sie caly system kredytow
          > hipotecznych.

          to akurat mozliwe

          >
          > I tak efektywnie bedzie wygladal rynek wewnetrzny w USA, jak wygladal przez
          > wiele lat w Polsce. Ze przyszly dlug sektora publicznego bedzie wypychal
          > kredyty dla ludnosci.
          >
          > Twoje "to co widzimy to nie jest jej zwiastun i niepotrzebnie sie ekscytujesz"
          > jest poboznym zyczeniem i zupelnie sie nie zdziwie, jak sie to wszystko
          > rozpadnie w najblizszym czasie.

          moja uwaga odnosila sie do twojego odkrycia ze boj kupuje bondy usa i to jakoby
          od wczoraj



          > Przygladanie sie, czy rezerwy gotowkowe nie laduja na rynku surowcow jest o
          > tyle interesujace, ze pozwala obserwowac PODAZ dolara na FOREXie.
          >
          > Cokolwiek nie obserwujesz, widzisz totalna ucieczke od dolara.
          > Dopisz sobie zakonczenie tej historii jak potrafisz.
          >

          a co tu dopisywac? bedzie spora recesja w usa. pytanie jak duza i dluga i taiwan
          stanie sie pretekstem do iii ww.

          mozna sobie spekulowac. ale nie pisz mi bzdur w rodzaju tej ze boj kupujac dlug
          oslabia dolara a juz na pewno nie pisz ze jest to cos nowego bo gentlemani o
          faktach nie dyskutuja
          • przycinek.usa Re: bond tez pieniadz 27.10.04, 18:53
            "zastanow sie. gdyby japonczycy nie kupili tego dlugu to usa musialyby komus
            upchnac dolary na forexie zeby kupic jeny tak?"

            Bzdura. Japonczycy mogli wziasc dolary placone przez klientow USA i wsadzic do
            banku, albo wydac wtornie te pieniadze na cokolwiek, albo wymienic na FOREXie.
            Wtedy dolar bylby slabszy.
            Albo BOJ mogl kupic te dolary i kupic bondy. Wtedy dolar bylby silniejszy.
            Albo BOJ mogl kupic te dolary i zachomikowac. Wtedy dolar bylby jeszcze
            silniejszy. Dokadnie 2x wieksza roznica w reakcji rynku na interwencje.

            "ale odkrycie. boj robi wszystko zeby dalo sie gdzies upchnac towary japonskie.
            dlaczego? bo japonia ma straszna nadprodukcje i klopoty z popytem wewnetrznym.
            wyglada to jak klasyczny liquidity trap i jednym ze sposobow wyjscia z tego jest
            proba deprecjacji wlasnej waluty"

            Przypomnij mi Mistrzu, kto udowodnil, ze taki interwencjonizm obciaza Panstwo
            bardziej, jak korzysc z interwencjonizmu? Te "klopoty z popytem wewnetrznym",
            to nic innego tylko KOSZTY a wiec fiskalizm! Czyli DOTOWANIE EXPORTU
            interwencjami na FOREXie. Glupimi interwencjami, jak probuje Ci wytlumaczyc, a
            nie dociera. Tylko po co my schodzimy na tematy gospodarki Japonskiej?
            Lubisz ich? Geisze ci sie snia po nocach? Azjaci nienawidza bialych!
            Samarytanin sie znalazl.

            "lub te bondy?"

            NIE. To bylby zupelnie inny przeplyw pieniedzy. Pamietaj, prywatny
            przedsiebiorca nie robi takich glupot. Przypuszczalnie pozbylby sie dolara
            nazajutrz po transakcji i Yen szedlby sobie spokojnie do gory i nabijal kase
            takim szkodnikom jak spekulanci FOREXowi w tym ja. A ci co kupiliby te dolary,
            to mogliby zrobic cokolwiek a nawet sie powiesic. Chodzi o to, ze wtedy dolar
            bylby slabszy, stopa rynkowa w USA wyzsza, rentownosc wyzsza, bondy tansze i...
            kto wie, czy tych bondow nie kupowalyby banki z Europy!


            "to jest polityka kraju. proba wyjscia z liquidity trap. placenie za dawne
            bledy. gdyby boj tego nie robil to skutki dla japonii moglyby byc duzo gorsze."

            O Boze. Skutki tego bylyby tylko lepsze. Japonia mialaby mocniejsza walute,
            mialaby tansza benzyne, nizsze koszty, mialaby wiekszy popyt wewnetrzny i per
            saldo sprzedawalaby wiecej towarow na rynek wewnetrzny jak eksportujac. I wtedy
            nie nastepowalby mechanizm eksportu bogactw do USA. Czyli tani kredyt na koszt
            Japonczykow. Czyli jak zwykle cos ci sie pomylilo.


            "japonczycy sa sobie winni ze przeinwestowali a koniecznosc interwencji boj jest
            tylko tego skutkiem"

            Interwencja BOJ jest skutkiem glupoty i krotkowzrocznosci politycznej wladz.
            Nie bylo nigdy "koniecznosci" interwencji. W dlugim terminie i tak wszystko
            zmierza do rownowagi. Skoro POMIMO interwencji Yen sie umacnia, to znaczy, ze i
            tak sie umocni i tak. A najwyzej sie Japonczykom skoncza mozliwosci kredytowe.
            A wtedy skutki moga byc oplakane. Dla Japonii, oczywiscie.

            "nie widze jak ta roznica ma wplywac na kurs dolara skoro mozna bez zadnych
            problemow wymienic bondy na doolary i vice versa na bardzo duzym i plynnym
            rynbku"

            Nie rozumiesz zjawisk stadnych u analitykow i decydentow. Wszyscy na ogol
            decyduja sie sprzedawac w najbardziej niekorzystnym momencie. Zwykle kupuja na
            gorkach a sprzedaja na dolkach. Instytucja lubia tracic cudze pieniadze.
            Tylko dlatego zarabiaja, poniewaz siedza na tym odpowiednio dlugo. Ale co to za
            interes? Oni te obligacje zaczna sprzedawac wtedy, kiedy bedziemy blisko
            szczytu na EUR, czyli wtedy, kiedy dollar bedzie mial dolek.
            I wtedy bedzie ciekawe zamieszanie. Bo sie te obligacje moga niezle
            zdeprecjonowac. A w takiej sytuacji nie beda moglybyc traktowane jako aktywa
            plynne. W bankowosci pozyczka, ktorej nie mozna zciagnac jest
            nazywana "watpliwa". I wtedy oczywiscie wszyscy straca.

            "bdura. szkoda slow"

            No to wrocmy do tego jeszcze raz. Bo ty jestes chyba jakis nie w formie dzisiaj.
            Albo sie wymieniles miejscami z Komentatorem. Sytuacja jest nastepujaca:
            BOJ ma Yeny i moze z nimi NIC nie zrobic. Wtedy yen/dolar ma wartosc rynkowa X.
            (Rozumiesz do tego momentu?)

            BOJ moze dokonac interwencji na dwa sposoby. Slownie dwa. (2):
            1) Kupic dolary za jeny i dostac odpowiednia kwote w rozliczeniu z USA i
            zamknac w sejfie. Wtedy dostanie "N" dolarow i wyda "N" yenow. ("N" - wartosc)
            Na rynku przybedzie N yenow i ubedzie N dolarow. Kurs yen/dolar ustali sie
            na "Y".
            2) Kupic dolary i zaraz nabyc za nie BONDY w kwocie "N". Wtedy na rynek
            przybywa "N" yenow zwiekszajac podaz po stronie Yena, ale NIE UBYWA dolarow,
            utrzymujac podaz po stronie dolara. Rozumiesz do tego miejsca?
            BOJ zas NIE MA WALUTY. Rozumiesz roznice kursowa pomiedzy "NIE MA WALUTY" a "MA
            walute"? Czy nie rozumiesz? Jak BOJ wyda Yeny, to NIE MA YENOW. OK?
            Pozyczka jest jedynie "slowem honoru", ze sie cos komus kiedys zaplaci
            i "umownie" jest obecnie warta wedlug wyceny obligacji. "Wartosc" obligacji nie
            jest czynnikiem wplywajacym na kurs YEN/DOLLAR. Rozumiesz?

            Natomiast fakt zakupu, przez BOJ pozyczki w USA JEST CZYNNIKIEM WPLYWAJACYM NA
            KURS DOLLARA. Liczy sie NIE to, ze Kowalski kupil bondy, tylko to, ze BOJ kupil
            BONDY za pieniedze ze "skarpety". A mogl nie kupic. Prawda?

            Kurs yen/dolar bedzie wtedy =1/2[X-Y]+Y. Gdzie Y(Yen/dollar(X. OK?

            Jeszcze raz powtarzam. BOJ interweniuje. To interwencjonizm. I oni decyduja sie
            w celach politycznych zaplacic "swoim" publicznymi Yenami a USA zabrac dollary
            albo dac pozyczke. Wariant "pozyczki" oslabia dolara w stosunku do
            wariantu "zabrania dollarow z rynku".

            "gdyby nie bylo sciagania dlugu usa przez boj to towary w usa bylyby drozsze bo
            w handlu zagranicznym byloby wiecej dolarow. pieniadz w usa musialby byc drozszy
            (wieksze stopy) po to zeby znalezc klientow na dolara. czyli dolar mialby
            mniejsza wartosc i trzeba by to kompensowac stopami

            nie rozumiesz tego? to nie mamy o czym gadac."

            Co?! Widzisz, tobie trzeba tlumaczyc jak dziecku, ze bladzisz. Nie ma czegos
            takiego jak "kompensacja stopami". Ale to nie jest wazne. Wazny jest inny blad.
            Gdyby BOJ nie kupowal dlugu USA, to owszem, stopa bylaby wyzsza. I dolar
            utrzymywalby jakas rownowage, wynikajaca z DODATKOWEGO i zewnetrznego popytu na
            bondy. Np. z Europy. Czyli, BRAK POPYTU od BOJ, spowodowalby naplyw
            zewnetrznych pieniedzy na pozyczke USA, umacniajac dolara. Wtedy BOJ osiagnalby
            maksymalny wplyw na wzrost dollara. Ale TYLKO WTEDY, kiedy NIE KUPI POZYCZKI.
            Rozumiesz? Rentownosc ma dwa konce. Przyciaga inwestorow. I ciagnie walute do
            gory. Jak rentownosc wzrasta, to niekoniecznie z powodu paniki.
            Wplyw kursowy na dolara w tym przypadku trudno ocenic. Uwazam, ze jest to
            NIEMOZLIWE do oceny. Ale NIE KUPOWANIE przez BOJ powoduje ze kto inny kupuje i
            kurs ma szanse isc do gory. Jest to kolejny dowod jak bardzo sie mylisz.
            Kolejny dowod, ze dolar UMOCNILBY SIE WIECEJ, gdyby nie bezsensowne kupowanie
            pozyczki przez BOJ. W obecnych warunkach dollar ma MNIEJSZA WARTOSC.

            "powtarzanie nic tu nie pomoze. japonia ma problemy wewnetrzne a boj tylko na to
            reaguje oslabiajac jena"

            Alez owszem, powtarzanie czasem pomaga. Japonia ma klopoty MIEDZY INNYMI
            wlasnie przez te interwencje! Czyli przyczyna klopotow jest ta pozyczka dla
            USA.

            "boj dziala na zlecenie rzadu a nie dla wlasnego zysku"

            No wlasnie. Na zyczenie wyborcow. Tak jak SLD.

            "moja uwaga odnosila sie do twojego odkrycia ze boj kupuje bondy usa i to jakoby
            od wczoraj"

            No tak. Bo takie byly ploty. Co ty myslisz? Ze to przypadek, ze sie nagle
            wszyscy rzucili i uciekaja? Bo podobno rezerwy jada do USA z powrotem!
            I to nagle wszyscy sie wsciekli! Wlasnie wczoraj, przedwczoraj, w piatek,
            czwartek. NIE w marcu.


            "ale nie pisz mi bzdur w rodzaju tej ze boj kupujac dlug oslabia dolara"

            Napisze Ci jeszcze wieksza "bzdure", zebys sie cieszyl i klaskal:
            Teraz BOJ, jak sprzeda te obligacje i sprawa wyjdzie, to... dolar oslabnie.
            Ale efekt kursowy w dlugim terminie bedzie, ze... dolar wzrosnie.
            Jezeli jednak BOJ zdecyduje sie te
            • przycinek.usa dokonczenie 27.10.04, 18:59
              Jezeli jednak BOJ zdecyduje sie te pieniadze zamienic na Yeny, to wtedy dolar
              znowu oslabnie. Jak to mozliwe? Wot zagadka!
    • bush_w_wodzie Re: Interwencje walutowe i banki. 27.10.04, 23:12
      to jest strasznie proste. zakladam stabilne ceny w usa i ustalony poziom
      deficytu handlowego.

      w uproszczeniu gdy boj kupuje obligacje za yeny to te yeny wracaja do japonii bo
      w usa nie zmienia sie poziom rezerw walutowych. yeny sa przyjmowane jako zaplata
      za towary japonskie ktore wchodza na rynek amerykanski.


      skutki kupna bondow w stosunku do sytuacji bez interwencji:

      - boj wypuszcza jeny pod zwiekszone rezerwy ktore laduja w usa
      - eksporterzy japonscy dostaja te yeny jako zaplate i nie wpuszczaja na forex
      kwoty dolarow rownej wartosci zakupionych przez boj bondow

      skutki kupna gotowki w stosunku do sytuacji bez interwencji:

      przy zakupie przez boj pieniadza krotkiego z autoryzacja fed:
      - boj wypuszcza jeny pod zwiekszone rezerwy ktore laduja w usa
      - eksporterzy japonscy dostaja te yeny jako zaplate i nie wpuszczaja na forex
      kwoty dolarow rownej wartosci zakupionych przez boj bondow
      - z usa ubywa kwota dolarow rowna wartosci obligacji
      - ceny sa stale wiec fed dodrukowuje te sama kwote dolarow (tego elementu u
      ciebie brakuje)

      w obydwu przypadkach usa ma towary a japonia kwity (pieniadz krotki - to lokaty
      w bankach - a dlugi to obligacje) i skutek dla kursu jest bardzo zblizony.

      dlug za towar

      pewne niewielkie roznice biora sie z tego jak w wyniku takich interwencji
      zmieniaja sie stopy fed i rentownosc bondow

      ----------

      nadal nie ustosunkowales sie zadowalajaco do tego ze boj (jak i inne banki) od
      wielu lat interweniuja kupujac bondy i nic sie tu w ostatnich dniach nie zmienilo.

      ---------

      korealcja ktora widzisz: im slabszy dolara tym drozsze bondy jest. ale
      przewrociles -jak zwykle - przyczyne ze skutkiem. im bardziej dolar slabnie tym
      wiecej boj kupuje. nigdy na odwrot.

      • przycinek.usa Re: Interwencje walutowe i banki. 27.10.04, 23:48
        eeee... Zawracanie Wisly kijem.

        Co to jest?!:
        "- z usa ubywa kwota dolarow rowna wartosci obligacji
        - ceny sa stale wiec fed dodrukowuje te sama kwote dolarow (tego elementu u
        ciebie brakuje)"

        Z USA ubywa kwota rowna wartosci obligacji??? Co?! Z USA NIC NIE UBYWA!

        Przeplyw dolarow jest wtedy, kiedy zakupu obligacji BRAK.
        Juz mi rece opadaja. Bush? O co ci chodzi?
        Ja moglbym wskazac kilkadziesiat elementow, ktorych w powyzszych rozumowaniach
        nie bierzemy pod uwage. I co? I nic!

        Tlumacze jak dziecku. Opisalem to krok po kroku. Dokladnie. Masz wylozone na
        tacy wszystko. I dalej nie lapiesz. Wiesz co to jest pozyczka i obligacje?
        USA chce pieniedzy i dostaje dolary, a w zamian wydaje kwity o nazwie "Bond".

        Jak konsument kupuje Toyote, to sie wymienia dolary na yeny a jak te jeny
        dostarcza BOJ, bo chce te obligacje, to wtedy te dolary wracaja z powrotem do
        USA. To sie nawet odbywa tak, ze te dolary sa caly czas w USA.

        Czlowieku, ty mnie zameczasz, a sam najpierw mowisz, ze Japonczycy wysylaja
        towary za darmo do USA a potem piszesz ze dolarow UBYWA w USA a potem jeszcze
        piszesz ze te obligacje sa plynne i mozna je sprzedac, to jak jest z toba w
        koncu? Dostaja cos ci Japonczycy, czy nie dostaja? Zdecyduj sie.

        Jest przynajmiej jeden racjonalny powod, aby przyczepic sie do tego mojego
        rozumowania powyzej, ale nawet w to nie wchodzisz. Tylko zastanawiasz sie nad
        rzecza poboczna, bo doprawdy kupowanie bondow przez banki jest rzecza poboczna.
        To nieistotne. Zupelnie drugorzedne zagadnienie. Zastanawiales sie co robi BC
        jak interweniuje na wlasnym rynku walutowym? Co? Lokuje potem te pieniadze w
        jakas pozyczke czy nie? Nie? No wlasnie. Bo po co!

        Tu jest panie bushujacy inny wartosciowy element rozwazan:
        Mianowicie czy warto w istocie rzeczy interweniowac jak Japonczycy, lub
        podobnie, czy nie warto. I to jest ciekawe.

        Ja napisalem powyzej ze jest to dzialanie bez sensu. Ale jakbys sie zastanowil,
        to kiedys pisalem, ze Japonczycy dobrze robia, to co wlasciwie jest prawda?

        Czemu do tego sie nie przyczepiasz, tylko zajmujesz sie niepotrzebnymi
        wymianami zdan na temat, ktory jest w zasadzie nieciekawy?

        Przyczep sie do tego, ze kiedys mowilem, ze Japonce dobrze robia, ze
        interweniuja. O!

        • vico1 Re: Interwencje walutowe i banki. 28.10.04, 00:09
          przycinek.usa napisał:

          > to kiedys pisalem, ze Japonczycy dobrze robia, to co wlasciwie jest prawda?

          Powiedziales to na samym poczatku, moze rozwiniesz ten temat.¨Powiedzmy, obraz
          z drugiej kamery. Moja "kobieca" intuicja podpowiada mi, ze kryje sie za tym
          azjatycka premedytacja. Nie moge jakos uwierzyc w ignorancje BoJ.
          • przycinek.usa Re: Interwencje walutowe i banki. 28.10.04, 00:52
            O! No prosze. To sa dwie sprawy. Oddzielne i zupelnie przeciwstawne.

            Ale najpierw co do tej glupoty BOJ. Zacznijmy od tego BOJa.
            Zakladamy, ze maja potrzebe interweniowac. I zakladamy, ze to dobrze. Wtedy
            interwencja zabiera czesc dolarow z rynku albo nie zabiera. (te warianty,
            czasem mieszane, wiec moze byc tak, ze zabiora 50 dolarow z rynku, a zostawia
            150,) Rownoczesnie jak slusznie Pan Bush zauwazyl (uklony) ze FED drukuje, aby
            pokryc ubytek, tych dolarow, ktore rzeczywiscie wyjechaly. Np. do Rosji,
            Japonii, Azji. (Te dolary, co wyjechaly, to one nie sa w systemie USA i za te
            dolary ktos fiycznie wyslal towar. Np. rope.)

            BOJ przez wiele lat wierzyl, ze wystarcza tzw. miekkie interwencje. Tzn.
            uwazano powszechnie, ze tak naprawde kurs dolara nie jest takim wielkim
            zagrozeniem, ale z powodu postepujacego oslabiania tegoz - podejmowano
            interwencje slowne, potem kupili sobie troszke obligacji, potem kupowali jak
            wsciekli, np. przez caly dzien a potem dzielnie mowili, ze kupowali i tak w
            kolko. To wszystko dzialalo lokalnie na ludzi, bo sie gadalo o tych
            interwencjach i czesc uczestnikow rynku nawet grala pod te interwencje.
            I trzymala te dolary i to dzialalo! Kurs tak nie spadal.

            Ale rynek sie zmienil! Ludzie sie zmienili! Przez ostatnie dwadziescia lat
            wszyscy nauczyli sie nie wierzyc nikomu, a ci co wierzyli, to zbankrutowali.

            I teraz, jak ktos cos mowi, to najpierw sie mu NIE wierzy, potem sie mysli, a
            potem ewentualnie jest jakas reakcja na rynku. Albo odwrotnie. Najpierw sie
            slucha i kombinuje, czy ten ktos chce cos powiedziec, a jak nie mowi to co ma
            na mysli? To wszystko, ta cala psychologia i interakcja pomiedzy ludzmi
            zajmujacymi sie tym samym, czyli obrotem pieniadza powoduje, ze strasznie
            ciezko cos zrobic, rynek jest duzy i jak minister za duzo gada, to po pewnym
            czasie nikt go nie slucha i robi swoje.

            Dlatego teraz nadeszly czasy, ze jak kurs sie wali, to nie dlatego, ze ktos cos
            powiedzial, tylko ze jest starannie przygotowana operacja spekulacji, albo np.
            ktos fizycznie wypakowuje ogromne ilosci towaru, powodujac panike.

            I dlatego teraz interwencje BOJa, (zamiany Yena na $ i pozyczke USA) nie byly
            wystarczajaco silne i spotykaly sie z krytyka, bo w zasadzie to tylko im
            przybywalo dolarow, a rynek stawal sie coraz bardziej niepewny, bo strach przed
            tymi zaparkowanymi dolarami jest wiekszy jak efekty rynkowe tych zakupow.
            Dlatego ja zaczalem ten watek aby to wyjasnic. Przynajmiej troszeczke.

            BOJ jak kazda instytucja ma swoj zarzad i oni sie tam kloca o to, co robic i
            jak to robic. I poniewaz przez ostatni okres czasu FED nadrukowal mase
            pieniedzy, przybylo przy okazji niejako masa samochodow i trade gap sie
            powieksza w sposob naturalny - wiec cale to dzialanie BOJa okazalo sie byc w
            dlugim terminie nieskuteczne. Bo co to jest tysiac miliardow? Nic.
            BOJ przegral z FED bo ma mniejsze mozliwosci stawiania sie na drodze takiego
            trendu.

            I dlatego uwazam, ze kontynuowanie polityki miekkich interwencji i gadanie
            ministra rzadu japonskiego jest debilizmem. Ignorancja Japonczykow polegala w
            tym przypadku na niedoszacowaniu sily trendu i brnieciu w nieskuteczne
            dlugoterminowo interwencje. GDYBY zabrali te dolary ze stolu i nie pozyczali
            rzadowi USA pieniedzy to osiagneliby cel kursowy o wiekszym zasiegu a przy
            okazji czesciowo doprowadziliby do sytuacji mniejszego spadku stopy procentowej.
            To na pewno nie doprowadziloby do takiego rozdecia na rynku jaki mamy teraz.

            Dobra. To tyle debilizmu. A teraz co kombinuja Japonczycy?
            Japonczycy graja na zniszczenie konkurecji i staraja sie wykorzystac przewage w
            zakresie wysokich technologii doprowadzajac caly rynek do upadku.

            Kazdy jeden wyprodukowany samochod i sprzedany w USA, to jakas firma w USA
            zostaje bez pracy. Jak sie taki stan utrzymuje przez jakis odpowiednio dlugi
            czas, to konkurencja pada i koniec. Wtedy np. mozna podniesc ceny.
            Albo wejsc na inny rynek gdzie nie ma juz obecnosci chlopakow z Teksasu.
            Caly czas chodzi o te konkurencyjnosc, zaatakowac USA na ich wlasnym rynku, aby
            nie mogli potem dokonywac ekspansji na innych rynkach.

            I tu tkwi znowu pewien blad. Japonczycy nie zdawali sobie sprawy z tego jakie
            ilosci pieniadza moze naprodukowac system USA. Okazalo sie, ze Japonczycy
            kombinowali w sposob konserwatywny, a USA kombinuja w sposob agresywny.

            Z cala pewnoscia udalo sie Japonczykow zlikwidowac mase firm w USA, ale efekt
            jest niewystarczajacy, ze wzgledu na niesamowita elastycznosc tutejszego rynku
            i praktycznie natychmiastowe dostosowania w warunkach otwartego rynku.

            Czyli Japonczycy poniesli koszty walki konkurencyjnej i stracili. Ich dzialanie
            bylo malo skuteczne, choc na pewno przez te ostatnie 2 lata wymiernie dawali
            sie we znaki konkurencji. Tak mysle. Probowali i przegrali i teraz mysla nad
            ograniczeniem strat albo nad zmiana strategii.

            Ja osobiscie zastanawialbym sie na ich miejscu nad emisja pieniadza.
            Wtedy zdejmowalbym z rynku nadpodaz dolara i pakowal w to miejsce yeny.
            Dolary oczywiscie pakowalbym do materaca. To malo formalne rozwiazanie, ale
            skuteczne. Mysle, ze najskuteczniejsze. I oni o tym teraz mysla. Tak mysle.
            To powielenie strategii USA w handlu zagranicznym.

            Azjatycka premedytacja jest oczywiscie obecna.
            I ja mysle, ze z tej premedytacji zrodzi sie jakis niecny pomysl.

            Po prostu Japonczycy beda chcieli przerzucic te swoje koszty na kogos innego.
            A inflacja jest zachecajacym narzedziem. Kuszacym. W najprostszy sposob usuwa
            zagrozenie dodruku FED, kwestie oplacalnosci, kwestie nabywania obligacji rzadu
            federalnegi i kwestie jawnosci, bo w sumie, to jak sie uprzec, to mozna o tym
            nikomu nie powiedziec. A dodatkowy pieniadz na rynku, to wiecej transakcji.
            Same plusy.



            • bush_w_wodzie ja sie zastrzele 28.10.04, 01:02
              dziekuje za uklony

              > Ja osobiscie zastanawialbym sie na ich miejscu nad emisja pieniadza.
              > Wtedy zdejmowalbym z rynku nadpodaz dolara i pakowal w to miejsce yeny.
              > Dolary oczywiscie pakowalbym do materaca. To malo formalne rozwiazanie, ale
              > skuteczne. Mysle, ze najskuteczniejsze. I oni o tym teraz mysla. Tak mysle.
              > To powielenie strategii USA w handlu zagranicznym.

              ale przycinek. zalamujesz mnie.

              przeciez oni dokladnie to robia od wielu lat. najpierw obnizyli stopy do zera a
              jak nie pomoglo to zaczeli kupowac dolary. albo robili jedno i drugie na raz.
              i siedzieliby pewnie nadal w liquidity trap gdyby nie blogoslawiony dla nich
              wzrost cen surowcow i rozwoj rynku chinskiego.

              strzelac sie jednak nie bede ale czas spac.
              by
              • przycinek.usa Re: ja sie zastrzele 28.10.04, 05:22
                Co ty piepszysz? Blogoslawiony wzrost cen surowcow dla panstwa, ktore jest
                importerem surowcow i jednym z najwiekszych eksporterow wyrobow finalnych?
                Zupelnie sie nie dziwie, ze sobie chcesz palnac w leb!

                WSZYSTKIE duze liczace sie ekonomicznie panstwa powiekszaja emisje pieniadza w
                obrocie. Nikt nie probuje nawet mowic, ze Japonczycy tego nie robia.
                Polska nawet raczkuje na tym polu. Wiesz na czym polega problem podazy
                pieniadza w Japonii? JEST ZA MALY. BOJ POWINIEN ROBIC TO SAMO CO FED.
                Ja mowie, ze Japonczycy ROBIA TO ZA WOLNO.
                W Japoni byla deflacja. Obnizyli stopy do zera. Nie pomoglo i zaczeli ostroznie
                drukowac. Zbyt ostroznie. System bankowy Japonii charakteryzowal sie olbrzymim
                udzialem tzw. zlych dlugow. No to wydrukowali sobie Japonczycy pieniadze i
                pokryli te zle dlugi ta emisja. To byl potezny zastrzyk pieniedzy.
                Ale Japonczycy caly czas obserwowali wartosc Yena i wskazniki inflacji. Boja
                sie inflacji. A ja mowie: H. z inflacja! Uwazam, ze teraz BOJ mysli o takim
                drukowaniu, zeby zadrukowac USA.

                Ponnadto Bush ja widze, ze ty masz problem z rozroznianiem form inwestycji.
                Nie rozrozniasz form pieniadza. Masz problem z identyfikacja przeplywow.
                I krytykujesz mnie, za propozycje interwencji polegajacej na druku jenow i
                zamiany na dolary do skarpety. Musisz mi to dokladnie punkt po punkcie
                wytlumaczyc. Jak to jest z toba? Co z tym dodrukiem? Bedzie czy nie bedzie?

                • bush_w_wodzie Re: ja sie zastrzele 28.10.04, 11:09
                  przycinek.usa napisał:

                  > Co ty piepszysz? Blogoslawiony wzrost cen surowcow dla panstwa, ktore jest
                  > importerem surowcow i jednym z najwiekszych eksporterow wyrobow finalnych?
                  > Zupelnie sie nie dziwie, ze sobie chcesz palnac w leb!

                  widze ze ciagle nie rozumiesz ze rzeczywsitym problemem japonii jest
                  przeinwestownaie i nadprodukcja

                  >
                  > WSZYSTKIE duze liczace sie ekonomicznie panstwa powiekszaja emisje pieniadza w
                  > obrocie. Nikt nie probuje nawet mowic, ze Japonczycy tego nie robia.
                  > Polska nawet raczkuje na tym polu. Wiesz na czym polega problem podazy
                  > pieniadza w Japonii? JEST ZA MALY. BOJ POWINIEN ROBIC TO SAMO CO FED.
                  > Ja mowie, ze Japonczycy ROBIA TO ZA WOLNO.
                  > W Japoni byla deflacja. Obnizyli stopy do zera. Nie pomoglo i zaczeli ostroznie
                  >
                  > drukowac. Zbyt ostroznie. System bankowy Japonii charakteryzowal sie olbrzymim
                  > udzialem tzw. zlych dlugow. No to wydrukowali sobie Japonczycy pieniadze i
                  > pokryli te zle dlugi ta emisja. To byl potezny zastrzyk pieniedzy.
                  > Ale Japonczycy caly czas obserwowali wartosc Yena i wskazniki inflacji. Boja
                  > sie inflacji. A ja mowie: H. z inflacja! Uwazam, ze teraz BOJ mysli o takim
                  > drukowaniu, zeby zadrukowac USA.

                  ale z ciebie domorosly znawca. przeciez viceszef boj nie bedzie chodzil po
                  bankach i wciskal im walizek z yenami nie?

                  drukowanie yenow przez boj zachodzi wtedy gdy banki komercyjne sie zwroca do boj
                  o pozyczke. istrumentem sterownia podazy pieniadza sa wlasnie stopy.

                  problemem japonii jest deflacja a nie inflacja jak bys nie wiedzial. i dlatego
                  wlasnie boj ma zerowe stopy procentowe i w dodatku skupuje dolary. a bylbym
                  zapomnial. rzad tez robi co moze. bierze pozyczki bez opamietania i wrzuca jeny
                  na rynek


                  >
                  > Ponnadto Bush ja widze, ze ty masz problem z rozroznianiem form inwestycji.

                  > I krytykujesz mnie, za propozycje interwencji polegajacej na druku jenow i
                  > zamiany na dolary do skarpety.

                  ja krytykuje cie za to ze proponujesz rzecz ktora jest realizowana chyba od 5
                  lat. i wszyscy o tym wiedza chyba ze masz jakies nowatorskie przemyslenia w
                  kwestii sposobu druku jenow

                  Musisz mi to dokladnie punkt po punkcie
                  > wytlumaczyc. Jak to jest z toba? Co z tym dodrukiem? Bedzie czy nie bedzie?
                  >

                  moze cos naprawde masz na mysli? choc watpie.

                  wiec mi napisz w jaki sposob boj mialby wpuscic te nowe jeny na rynek?
                  mamy juz trzy mechanizmy w robocie: zerowe stopy zadluzajacy sie rzad i
                  interwencje walutowe. cos jeszcze?
                  • wolo Re: ja sie zastrzele 28.10.04, 17:04
                    Tak dość pobierznie przeczytałem polemikę, wydaje mie się że przecinek nie ma
                    racji jeśli chodzi o interwecję. Nie tylko do skarpety jak kupują do skarpety a
                    następnie ze skarpety kupują bondy to jednak jest to również podtrzymywanie
                    sztucznie niskiego jena. Trudno sobie wyobrazić, że wszystkie dolary wydane
                    przez BOJ na zakup obligacji trafiają na forex i akurat na parę yen/usd. Gdyby
                    tak było i gdyby robili tak wszyscy wówczas zgoda. Ale tak nie jest Część
                    dolarów w ogóle nie trafia na forex, część trafia do innych skarpet. Z całą
                    pewnością interwencja taka była by bardziej skuteczna w przypadku małego kraju.
                    Gdyby NBP zaczął kupować dolary to byłoby bez znaczenia co z nimi zrobi. Bo
                    ilość bondów kupionych przez NBP i finansowanie deficytu w stanach miałaby małe
                    znaczenie dla kursu naszej waluty - przy interwencjach dolar i tak by poszedł
                    do góry. Japończycy są duzi więc umożliwianie rządowi USA psucia waluty poprzez
                    finansowanie ich deficytów na pewno ma większe znacznie i osłabia siłę
                    interwencji ale tylko osłabia - trudno sobie wyobrazić aby ten efekty psucia
                    waluty w całości odkładał się na kurs yena.
                    W ubiegłym roku podaż pieniądza w Japonii wzrosła ponad 40% (taka liczba gdzieś
                    mi się obiła o uszy). Trudno mi sobie wyobrazić aby to było mało, oni po prostu
                    pływają w cashu. Zalecanie dalszego dodruku wiele nie pomoże. Nieskuteczność
                    interwencji wynika raczej ze struktury gospodarki Japonii.
                    Jeszcze jedno gdzieś bush napisał, że problem Japonii to deflacja, wydaje się,
                    że większym problemem jest nieefektywny sektor wewnętrzny.
                    • bush_w_wodzie Re: ja sie zastrzele 28.10.04, 17:35
                      wolo napisał:

                      > Tak dość pobierznie przeczytałem polemikę, wydaje mie się że przecinek nie ma
                      > racji jeśli chodzi o interwecję.


                      wniosek sluszny ale niektore argumenty trzeba by dopracowac smile


                      > Trudno sobie wyobrazić, że wszystkie dolary wydane
                      > przez BOJ na zakup obligacji trafiają na forex i akurat na parę yen/usd.

                      wszystko jedno. wazne ze trafiaja na rynek. ale gdyby japonia kupowala cash
                      zamiast bondow to wtedy fed by ten cash natychmiast dodrukowal

                      > tak było i gdyby robili tak wszyscy wówczas zgoda. Ale tak nie jest Część
                      > dolarów w ogóle nie trafia na forex, część trafia do innych skarpet. Z całą


                      > do góry. Japończycy są duzi więc umożliwianie rządowi USA psucia waluty poprzez
                      >
                      > finansowanie ich deficytów na pewno ma większe znacznie i osłabia siłę
                      > interwencji ale tylko osłabia - trudno sobie wyobrazić aby ten efekty psucia
                      > waluty w całości odkładał się na kurs yena.

                      kupno cashu tez pozwala (a nawet zmusza) fed do psucia (tj dodruku) waluty

                      > W ubiegłym roku podaż pieniądza w Japonii wzrosła ponad 40% (taka liczba gdzieś
                      >
                      > mi się obiła o uszy). Trudno mi sobie wyobrazić aby to było mało, oni po prostu
                      >
                      > pływają w cashu. Zalecanie dalszego dodruku wiele nie pomoże.

                      ano wlasnie

                      > Nieskuteczność
                      > interwencji wynika raczej ze struktury gospodarki Japonii.

                      dokladnie. ale co by bylo gdyby nie interwencje?
                      dostosowanie. jakiego rodzaju? przez bakructwa zamykanie fabryk i bezrobocie.
                      z mozliwym zalamaniem w formie depresji wskutek spadku nastroju konsumentow.

                      > Jeszcze jedno gdzieś bush napisał, że problem Japonii to deflacja, wydaje się,
                      > że większym problemem jest nieefektywny sektor wewnętrzny.
                      >

                      deflacja jest oczywiscie monetarnym przejawem skutkow przeinwestowania. ale
                      przycinek napisal ze boj nie drukuje bo sie boj-i inflacji. jest dokladnie
                      przeciwnie. boj walczy z deflacja i drukuje ile pary w maszynach i marzy o
                      inflacji. od kilku lat
                      • wolo Re: ja sie zastrzele 28.10.04, 17:56
                        Dlaczego kupno do skarpety zmusza Fed do psucia? Kupno do skarpety jest
                        równoważne temu jakby FED ograniczył podaż dolara - gdzie ten automat, nie ma
                        znaczenia kto kupuje. Gdyby FED wprowadził wyskokie stopy rezerwy obowiązkowej
                        lub sam skupił dolary miałbyś to samo, z dokładnością do tego, że nie wszystko
                        poszłoby w kurs yen/dolar. Gdyby Fed finansował następnie deficyt rządowy to
                        jest tak samo jak robi to BoJ, byłoby by psucie. Finansowanie deficytu
                        ogranicza skuteczność interwencji - z jednej strony wyłazi z drugiej włazi -
                        ale z całą pewnością nie można powiedzieć, że czyni ją nieskuteczną. Ona jest
                        nieskuteczna z innych powodów.
                        • bush_w_wodzie Re: ja sie zastrzele 28.10.04, 18:03
                          wolo napisał:

                          > Dlaczego kupno do skarpety zmusza Fed do psucia?


                          w obiegu jest kilkaset miliardow dolarow w banknotach. zalozmy ze japonczycy
                          wywioza w skarpetkach 100 miliardow. co sie dzieje z plynnoscia?

                          a co sie dzieje z cenami?

                          dzialania fed zmierzaja do stabilizacji cen a banki musza miec plynnosc.

                          dlatego fed musi wypuscic natychmiast okolo 100 mld usd jesli japonczycy zglosza
                          chec ich wywiezienia
                          • wolo Re: ja sie zastrzele 28.10.04, 18:52
                            Fed nie musi robić nic. Interwencje nawet tak znaczne jak w przypadku BoJ nie
                            zachwieją płynnością banków ani nie wpłyną znacznie na ceny. Główny efekt to
                            ten, że będzie więcej jenów w obiegu i jen będzie tańszy. Wzrośnie płynność
                            banków japońskich i nieznacznie spadnie płynność dolarowa - przez co będzie on
                            droższy, szczególnie do obfitego jena.
                            Mimo wszystko te interwencje to mały procent wszystkich dolarów w obiegu i
                            wszystkich płatności dolarowych, choć dużo większy procent tego co dzieje się
                            na kursie yen/usd. Nie zawsze musi być tak, że jak Japończycy chcą psuć jena to
                            amerykanie zaraz będą psuć dolara, w każdym bądź razie tu nie ma żadnego
                            automatu. Mieliśmy też takie sytuacje,że banki centralne współpracowały przy
                            psuciu danej waluty np. drogiego dolara - dolary sprzedawał i BOJ, i Buba, i
                            FED (pierwsze dwa ze skarpety), tylko to dawno temu to było gdzieś w 80-tych
                            latach. Wtedy interwencje były dużo bardziej skuteczne. Nie tylko nie było
                            automatu o którym mówisz, tylko umowa o czymś zupełnie przeciwnym. Płynność
                            dolarowa rosła i spadała płynność w innych walutach - dolar miał "zjebkę".
                            Jeżeli to wystarczyło żeby osłabić popyt na dolca to ok. interwencja była
                            skuteczna jeżeli nie to dupa mokra (częstszy przypadek).
                            Bywało też na odwrót, że banki centalne psuły swoje waluty na wyścigi sądząc,
                            że to da przewagę konkurencyjną ich krajom. To chyba m.in. dlatego się złota
                            waluta rozsypała. Automatu nie ma żadnego.
                            Powiem więcej na korzyść przecinka przemawia jeszcze fakt, że finansowanie
                            deficytu uruchamia efekty mnożnikowe - ilość dolarów, która pojawia się w
                            obiegu bo BOJ finansuje dziurę w stanach jest większa niż ilośc dolarów
                            wydanych przez BOJ - ale to cały czas nie te proporcje żeby czynić interewencję
                            nieskuteczną.
                            • bush_w_wodzie Re: ja sie zastrzele 28.10.04, 19:17
                              > Fed nie musi robić nic. Interwencje nawet tak znaczne jak w przypadku BoJ nie
                              > zachwieją płynnością banków ani nie wpłyną znacznie na ceny.

                              gdyby to byla gotowka papierowa ktorej jest zaledwie kilkaset miliardow na rynku
                              to interwencja na kwote 100 mld usd jest potwornym wstrzasem i banki sprzedajace
                              japonczykom dolary musza pozyczyc gotowke od fed.

                              jesli to bylyby lokaty to efekt jest mniej drastyczny ale bardzo podobny

                              > Nie zawsze musi być tak, że jak Japończycy chcą psuć jena to
                              > amerykanie zaraz będą psuć dolara,

                              oczywiscie. moze byc stosowanych duzo instrumentow.

                              ale to co rozwazalismy to wylacznie pytanie czy jest jakas zasadnicza roznica
                              dla sklutecznosci interwencji miedzy kupowaniem obligacji amerykanskich i
                              gotowki przy niezmienionych pozostalych uwarunkowaniach czyli przy stabilnych
                              cenach stopach trade gap i rezerwach obowiazkowych.

                              pzdr
                              • robisc krótkie pytanko formalne 28.10.04, 19:23
                                bush_w_wodzie napisał:

                                "to interwencja na kwote 100 mld usd jest potwornym wstrzasem i banki
                                sprzedajace japonczykom dolary musza pozyczyc gotowke od fed."

                                Czyżby w Stanch był zwyczaj pożyczania pieniędzy od Banku Centralnego?
                                • bush_w_wodzie Re: krótkie pytanko formalne 28.10.04, 19:30
                                  i owszem smile
                                  • robisc Re: krótkie pytanko formalne 28.10.04, 19:31
                                    bush_w_wodzie napisał:

                                    > i owszem smile
                                    dlaczego? sad
                                    • bush_w_wodzie Re: krótkie pytanko formalne 28.10.04, 19:36
                                      nie rozumiem pytania smile

                                      jest fed ktory ma autoryzacje na emisje pieniadza paierowego - jest stopa
                                      rezerwy federalnej - i wedlug tej stopy banki moga pozyczac z fed. jesli im
                                      brakuje gotowki w kasie to moga pozyczyc od fed
                                      • robisc Re: krótkie pytanko formalne 28.10.04, 19:49
                                        bush_w_wodzie napisał:

                                        > nie rozumiem pytania smile
                                        >
                                        > jest fed ktory ma autoryzacje na emisje pieniadza paierowego - jest stopa
                                        > rezerwy federalnej - i wedlug tej stopy banki moga pozyczac z fed. jesli im
                                        > brakuje gotowki w kasie to moga pozyczyc od fed

                                        banki komercyjne nie pozyczaja w bankach centralnych...chyba, że ratują sie
                                        przed utratą płynności. pytam, czy Stany sa wjątkiem od tej reguły, bo pryznam,
                                        że pierwsze słyszę
                                        • bush_w_wodzie Re: krótkie pytanko formalne 28.10.04, 19:54
                                          rozwazam hipotetyczna sytuacje w ktorej interweniujacy japonczyczy zamiast
                                          obligacji kupuja sto miliardow dolarow w banknotach.

                                          co wtedy zrobia banki i fed?
                                          • robisc Re: krótkie pytanko formalne 28.10.04, 20:13
                                            bush_w_wodzie napisał:

                                            > rozwazam hipotetyczna sytuacje w ktorej interweniujacy japonczyczy zamiast
                                            > obligacji kupuja sto miliardow dolarow w banknotach.
                                            >
                                            > co wtedy zrobia banki i fed?

                                            No sytuacja bardzo hipotetyczna - takie zlecenie winduje kurs na forex-ie. Poza
                                            tym jak rozumiesz "w banknotach", z niby wypłacaja gotówke w kasie i wyowoża ją
                                            w walizkach? FED jeżli chcialby zareagować, skorzystałby z tradycyjnych
                                            instrumentów. Troche teorii za NBP:

                                            "Operacje otwartego rynku

                                            Operacje otwartego rynku to transakcje dokonywane z inicjatywy banku
                                            centralnego z bankami komercyjnymi. Obejmują one warunkową i bezwarunkową
                                            sprzedaż lub kupno papierów wartościowych lub dewiz, a także emisje własnych
                                            papierów dłużnych banku centralnego.

                                            Operacje otwartego rynku równoważą popyt i podaż środków utrzymywanych przez
                                            banki komercyjne w banku centralnym. Dzięki temu bank centralny wpływa na
                                            poziom krótkoterminowych stóp procentowych na rynku międzybankowym.

                                            Obecnie operacje otwartego rynku przeprowadzane przez Narodowy Bank Polski
                                            polegają na emisji własnych papierów dłużnych (14-dniowych bonów pieniężnych),
                                            których minimalna rentowność jest równa stopie referencyjnej wyznaczonej przez
                                            Radę Polityki Pieniężnej.

                                            Rezerwa obowiązkowa

                                            Bank centralny nakłada na banki obowiązek utrzymywania rezerwy obowiązkowej.
                                            Rezerwa ma na celu łagodzenie wpływu bieżących zmian płynności sektora
                                            bankowego na stopy procentowe na rynku międzybankowym. Służy również
                                            ograniczaniu nadpłynności banków.

                                            Rezerwą obowiązkową jest wyrażona w złotych część środków pieniężnych
                                            zgromadzonych na rachunkach bankowych i uzyskanych ze sprzedaży papierów
                                            wartościowych oraz innych środków przyjętych przez banki, podlegających
                                            zwrotowi, z wyjątkiem środków przyjętych od innego banku krajowego, a także
                                            pozyskanych z zagranicy na co najmniej 2 lata. Rezerwa obowiązkowa utrzymywana
                                            jest na rachunkach w NBP.

                                            Wysokość stopy rezerwy obowiązkowej ustala Rada Polityki Pieniężnej. Od 31
                                            października 2003 r. stopa rezerwy obowiązkowej wynosi 3,5% dla wszystkich
                                            rodzajów depozytów. Od 30 września 2003 r. wszystkie banki pomniejszają
                                            naliczoną rezerwę obowiązkową o równowartość 500 tys. euro. Środki rezerwy
                                            obowiązkowej od 1 maja 2004 r. są oprocentowane.

                                            Operacje kredytowo-depozytowe

                                            W przypadku prowadzenia przez NBP podstawowych operacji otwartego rynku z 14-
                                            dniowym terminem zapadalności może dochodzić do znacznych wahań najkrótszych,
                                            zwłaszcza jednodniowych, stóp rynku międzybankowego. Łagodzeniu tych wahań
                                            służą operacje kredytowo-depozytowe, prowadzone z bankami komercyjnymi z ich
                                            inicjatywy: kredyt lombardowy oraz lokaty terminowe banków w NBP (depozyt na
                                            koniec dnia). Operacje kredytowo-depozytowe NBP wpływają na wysokość stóp
                                            procentowych na rynku pieniężnym, których górną granicę stanowi oprocentowanie
                                            kredytu lombardowego, a dolną - oprocentowanie depozytu w NBP.

                                            NBP udziela bankom kredytu lombardowego pod zastaw skarbowych papierów
                                            wartościowych. Kredyt ten umożliwia im pokrywanie krótkookresowych niedoborów
                                            płynności. Udzielany jest na następujących zasadach:

                                            zastawem są skarbowe papiery wartościowe, a wysokość kredytu nie może
                                            przekroczyć 80% ich wartości nominalnej,
                                            termin spłaty kredytu przypada w następnym dniu operacyjnym po dniu jego
                                            udzielenia,
                                            warunkiem udzielenia kredytu jest uprzednia spłata wcześniej zaciągniętego
                                            kredytu
                                            • bush_w_wodzie Re: krótkie pytanko formalne 28.10.04, 20:23
                                              robisc napisał:

                                              > bush_w_wodzie napisał:
                                              >
                                              > > rozwazam hipotetyczna sytuacje w ktorej interweniujacy japonczyczy zamias
                                              > t
                                              > > obligacji kupuja sto miliardow dolarow w banknotach.
                                              > >
                                              > > co wtedy zrobia banki i fed?
                                              >
                                              > No sytuacja bardzo hipotetyczna - takie zlecenie winduje kurs na forex-ie. Poza
                                              >
                                              > tym jak rozumiesz "w banknotach", z niby wypłacaja gotówke w kasie i wyowoża ją
                                              >
                                              > w walizkach?

                                              jesli przeczytasz uwaznie te dyskusje to zauwazysz ze przycinek twierdzi ze
                                              kupno dolarow na forexie to cos zasadniczo innego niz kupno obligacji za
                                              wczesniej kupione dolary.
                                              a ja sie nie zgadzam.

                                              tez uwazam ze to jest sztuczny przyklad ale nie ja podalem ten scenariusz.
                                              wroc do pierwszego postu watku...

                                              dla ilustracji wybralem wiec skrajna sytuacje w ktorej boj kupuje 100 mld
                                              dolarow w banknotach i wywozi je w skarpetach


                                              > FED jeżli chcialby zareagować, skorzystałby z tradycyjnych
                                              > instrumentów.


                                              i wlasnie tak robi. bo jest rownowaga miedzy rynkiem papierow (bonds i t-bills)
                                              a innym formami pieniadza. dlatego wlasnie zeby sobie i innym nie komplikwac
                                              zycia boj kupuje bondy a nie banknoty. i wcale przez to interwencja nie jest
                                              mniej skuteczna
                            • przycinek.usa Re: ja sie zastrzele 28.10.04, 19:17
                              Nie zgadzam sie w stosunku do tezy, ze jak bedzie wiecej Yena, to Yen oslabnie.
                              To jest bledna teza. Doskonale wiesz, ze wzrost plynnosci nie oznacza spadku
                              popytu, wrecz przeciwnie!

                              Wzrost plynnosci Yena, w przypadku naglego polepszenia wskaznikow PKB spowoduje
                              umocnienie Yena niezaleznie od emisji!

                              Moze sie nagle okazac, ze bedzie najazd na Yena i dolar spadnie!

                              To jest kwadratura kola, te problemy. Dlatego to sa takie jaja, ze sie jeden
                              rynek nie rozwija, a drugi puchnie od rozwoju.
                              • przycinek.usa uzupelnienie 28.10.04, 19:19
                                Tak jest zdaje sie w Polsce. Weszliscie w faze podwyzszonego wzrostu, skoczyla
                                inflacja, dodrukowaliscie waluty (drukujecie caly czas) i popyt na zlotego
                                wzrasta! I zloty sie wzmacnia! O to chodzi!
                          • przycinek.usa Re: ja sie zastrzele 28.10.04, 19:12
                            To nie chodzi o baze pieniezna. Tylko o pieniadz w obiegu bankowym.
                            Przeciez interwencja na FOREXie nie wplywa na baze. Ludzie!
                            To sa rozliczenia miedzybankowe!

                            W tym przypadku BOJ kaze sobie przyslac gotowke w ramach rozliczenia transakcji.
                            Do tego sa specjalne banknoty. Nieobiegowe. Najwazniejszy z punktu widzenia BOJ
                            jest KURS. A nie to ile jest dolarow w obiegu, choc to tez wazna sprawa.

                            Caly wic w tym, zeby niwelowac to wplyw FED. Czyli drukowac i kupowac na FOREX
                            dolara a nastepnie do materaca z tym. Do materaca. Do skarpety. A na rynek
                            wpuscic tryliony Yenow podwyzszajac presje inflacyjna.

                            Sluchajcie. Jak pisalem, ze oni ostroznie obserwuja rynek wewnetrzny, to mialem
                            na mysli dokladnie to. Ich zadaniem nie jest destabilizacja wlasnego rynku!
                            To, ze byla deflacja, nie oznacza, ze to sie nagle nie odwroci przy obecnych
                            wskaznikach M0.

                            Japonczycy mysla o tym tak:

                            "w czasie recesji reakcja rynku na podaz pieniadza jest tepa jak siekiera.
                            (pamietacie podzial na fazy rozwoju?) jak dodrukujemy gotowki i podwyzszymy
                            baze, to sie nagle okaze, ze w drugiej i trzeciej fazie rozwoju rozszaleje sie
                            inflacja."

                            NIE teraz, tylko w przyszlosci PRZY TYM SAMYM POZIOMIE M0. OK?
                            Dlatego nie ma tej brawury i takiego szalenstwa!

                            A FED ma to gdzies!!! Maja faze 4, jada na pelnym dodruku, maja w dupie
                            inflacje, bo wlasnie groza im zjawiska deflacyjne!

                            Sluchajcie, to sa naprawde proste sprawy. Tu nie ma co myslec nad tym, bo to
                            nie jest skomplikowane. Uwierzcie mi na slowo.



                            • bush_w_wodzie proste pytanie 28.10.04, 19:19
                              jak boj moze wprowadzic wiecej jenow na rynek?
                              • przycinek.usa Re: proste pytanie 28.10.04, 19:47
                                www.edukacyjna.pl/ksiazka.php?id=3821&PHPSESSID=e01a4a1fddb1c65b078ca49b39a65665

                                "Ekonomia, marketing, zarządzanie, bankowość i finanse - materiały
                                egzaminacyjne dla kandydatów na studia"

                                "Książka jest pierwszą edycją adresowaną do osób, które rozważają lub decydują
                                się na podjęcie dalszej nauki (...)"

                                CENA: 19 zlotych.
                                • bush_w_wodzie niestety... 28.10.04, 19:58
                                  rozumiem ze przeczytales te ksiazke i chciales sie tym pochwalic.

                                  uznaje wiec twoja wyzszosc w tym wzgledzie bo ja tego dziela nie znam i prosze o
                                  uswiadomienie mnie jak boj wprowadzi te dodrukowana gotowke na rynek. najlepiej
                                  krotko i przejrzyscie.
                    • przycinek.usa Re: ja sie zastrzele 28.10.04, 17:57
                      40% to za duzo. 40% to nie parametr emisji, tylko parametr dopuszczalnych
                      interwencji walutowych przez BoJ.

                      Limit na interwencje walutowe na FOREXie przyznany przez ministerstwo finansow
                      w 2003 wynosil 79 trylionow yenow. W 2004 ta wielkosc miala wyniesc 120
                      trylionow yenow. Nie pamietam jaka to byla dokladnie klepnieta kwota, bo sie
                      tym nie interesowalem. Od kwietnia - kiedy podali, ze interwencje sie
                      skonczyly. W tym masz 40% wzrostu. Ale to jest LIMIT. Tylko limit!

                      Dlatego uwazam, ze oni sie wycofali z tego interweniowania.
                      Uwazam, ze to potwierdza moja teze. Moze nie wprost, ale posrednio.
                      Bo skoro w okresie najwiekszych interwencji starali sie o wieksze fundusze na
                      rok kolejny, (2004) a w miedzyczasie wykorzystali jedynie 90% kwoty przyznanej
                      na 2003, to jest to dla mnie sygnal, ze sie wahaja.

                      Ale to nie jest o tyle niepewne, ze moga zmienic zdanie.
                      Tyle, ze to ma sens. Widac, ze nie maja ochoty na te interwencje.
                      Reszty nie komentuje.
                      • bush_w_wodzie oczywiscie 28.10.04, 18:15
                        tu masz sto procent racji a ja zgodzilem sie z wolo szybciej niz pomyslalem i
                        sprawdzilem

                        przycinek.usa napisał:

                        > 40% to za duzo. 40% to nie parametr emisji, tylko parametr dopuszczalnych
                        > interwencji walutowych przez BoJ.

                        podaz pieniadza w japonii rosnie zalosnie powoli - wahajac sie w okolicach 1%
                        pomimo: zerowych stop agresywnego pozyczania rzadu i interwencji na rynku walutowym.

        • bush_w_wodzie Re: Interwencje walutowe i banki. 28.10.04, 00:19
          przycinek.usa napisał:

          > eeee... Zawracanie Wisly kijem.
          >
          > Co to jest?!:
          > "- z usa ubywa kwota dolarow rowna wartosci obligacji
          > - ceny sa stale wiec fed dodrukowuje te sama kwote dolarow (tego elementu u
          > ciebie brakuje)"
          >
          > Z USA ubywa kwota rowna wartosci obligacji??? Co?! Z USA NIC NIE UBYWA!

          tez zauwazylem ten skrot myslowy poniewczasie. chodzilo mi tu o kwote
          interwencji (= wartosci obligacji z pierwqszego wariantu). wedlug twojego modelu
          w drugim wariancie ktory omawialem - boj kupuje dolary za yeny - i walizkami
          wywozi do japonii. i wtedy fed te dolary dodrukowuje bo tak dziala system
          bankowy - ze zapenia plynnosc - nie? a u ciebie tego nie ma.

          >
          > Czlowieku, ty mnie zameczasz, a sam najpierw mowisz, ze Japonczycy wysylaja
          > towary za darmo do USA a potem piszesz ze dolarow UBYWA w USA a potem jeszcze
          > piszesz ze te obligacje sa plynne i mozna je sprzedac, to jak jest z toba w
          > koncu? Dostaja cos ci Japonczycy, czy nie dostaja? Zdecyduj sie.

          dostaja. wierzytelnosc + rente.

          >
          > Jest przynajmiej jeden racjonalny powod, aby przyczepic sie do tego mojego
          > rozumowania powyzej, ale nawet w to nie wchodzisz. Tylko zastanawiasz sie nad
          > rzecza poboczna, bo doprawdy kupowanie bondow przez banki jest rzecza poboczna.


          to jest temat tego watku. czemu uciekasz z tematu?

          > To nieistotne. Zupelnie drugorzedne zagadnienie.

          he he. teraz to ci sie nagle zrobilo drugorzedne jak zrozumiales ze sie
          wylozyles co?

          >
          > Przyczep sie do tego, ze kiedys mowilem, ze Japonce dobrze robia, ze
          > interweniuja. O!
          >

          to tez jest ciekawe i cie natychmiast zapytam czemu mowisz raz tak raz tak o tym
          samym dzialaniu. ale najpierw zakoczymy temat skutecznosci interwencji przez
          kupno bondow ok? no i dalej nie ustosunkowales sie do slusznosci swojej tezy ze
          boj jakoby wlasnie zmienil nastawienie bo zaczal kupowac bondy.
      • stanchev FOREX- w Polsce 09.02.05, 18:03
        Jezeli są Państwo zainteresowani powazną inwestycją za posrednictwem platformy
        forex z gwarantowanym 100% stop-lossem oraz gwarantowaną 100% transakcją.
        Zastrzegam, iż firma oferuje tzw. "zamrożenie spreadu" jako jedyna w Polsce.
        Klient otrzymuje 100 % gwarancje egzekucji zlecen w przeciwienstwe do innych
        brokerow oferujacych forex na polskim rynku.... oraz wiele innych udogodnień.
        Prosze o kontakt na stanchev@gazeta.pl
    • bush_w_wodzie stopy w chinach 28.10.04, 17:40
      dzis po raz pierwszy od 9 lat drgnely stopy w chinach. o okolo cwierc punktu w
      gore. inwestycje w chinach to ciagle prawie 40% pkb a wzrost 9%. ciekawe czy uda
      sie gladko przyhamowac ten pociag

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka