Dodaj do ulubionych

Biedroneczki

25.01.05, 23:24
Uslyszałem newsa, że sąd w Poznaniu zajmię się wszyskimi sprawami "Biedronek". Uważam, że to dobra wiadomość. Początek cywilizacji i kultury w Polsce. Może dalej idąc to w końcu doczekamy się w Polsce nawet godziwej płacy minimalnej, czyli powiedzmy 2000zł netto. Firmy, które nie stać na taką pensje dla pracownikow powinny zbankrutować i nie psuć rynku zaniżając do absurdu ceny.
Obserwuj wątek
    • klip-klap Re: Biedroneczki 25.01.05, 23:36
      > Uslyszałem newsa, że sąd w Poznaniu zajmię się wszyskimi sprawami "Biedronek".
      > Uważam, że to dobra wiadomość. Początek cywilizacji i kultury w Polsce.

      Spox,ale niech sie wezma za wszystkie sklepy,a nie jedna wybrana siec.

      Może da
      > lej idąc to w końcu doczekamy się w Polsce nawet godziwej płacy minimalnej, czy
      > li powiedzmy 2000zł netto. Firmy, które nie stać na taką pensje dla pracownikow
      > powinny zbankrutować i nie psuć rynku zaniżając do absurdu ceny.

      30% bezrobocia ?
      • goscgazety Re: Biedroneczki 25.01.05, 23:58
        klip-klap napisał:

        > > Uslyszałem newsa, że sąd w Poznaniu zajmię się wszyskimi sprawami "Biedro
        > nek".
        > > Uważam, że to dobra wiadomość. Początek cywilizacji i kultury w Polsce.
        >
        > Spox,ale niech sie wezma za wszystkie sklepy,a nie jedna wybrana siec.

        Ba ! Powinni sie wziasc nie tylko za sklepy.
        >
        > Może da
        > > lej idąc to w końcu doczekamy się w Polsce nawet godziwej płacy minimalne
        > j, czy
        > > li powiedzmy 2000zł netto. Firmy, które nie stać na taką pensje dla praco
        > wnikow
        > > powinny zbankrutować i nie psuć rynku zaniżając do absurdu ceny.
        >
        > 30% bezrobocia ?
        Zawsze sie zastawialem jako ekonomista-amator, czy rzeczyiscie taki ruch spowodowalby wzrost bezrobocia. Nastapilby wzrost płac, czyli wiecej pieniedzy byloby w obiegu. Ludzie wiecej by kupowali, czyli wiecej byloby pracy.
        Czesc zyskow zostalaby przetransferowana na konta pracownikow, ktorzy wydali by je na swoje potrzeby, zamiast lezec "bezczynnie" na kontach bankowych i w funduszach inwestycyjnych. Wyrownalyby sie ogromne roznice społeczne - troche na sposób w jaki robil to Janosik. Nie wydaje mi sie, ze spowodowaloby to jakas tragedie, w tej chwili i tak firmy i spoleczenstwo w wiekszosci kupuje czy inwestuje tylko w to co jest niezbene. Kazdy grosz/centa dwa razy ogladaja zanim wydadza, wiec nie wieszczylbyl naglego ograniczenia popytu. Wrecz przeciwnie, pozniej wzrostu. Pozostaje jeszcze kwestia konkurencyjnosci na rynkach zagranicznych i wplywu na eksport.
        • klip-klap Re: Biedroneczki 26.01.05, 00:11
          > Zawsze sie zastawialem jako ekonomista-amator, czy rzeczyiscie taki ruch spowod
          > owalby wzrost bezrobocia. Nastapilby wzrost płac, czyli wiecej pieniedzy byloby
          > w obiegu. Ludzie wiecej by kupowali, czyli wiecej byloby pracy.

          Ja nie ekonomista, ale jezeli ktos musi dac wiecej pracownikom,to prawdopodobnie
          zeby utrzymac koszty na tym samym poziomie co poprzednio zwolni kilku i tylko
          bezrobotnych przybedzie. Jesli nie zwolni i da wiecej wszystkim,to wzrosna ceny
          i prawdopodobnie spadnie popyt.
          • goscgazety Re: Biedroneczki 26.01.05, 00:21
            klip-klap napisał:

            > > Zawsze sie zastawialem jako ekonomista-amator, czy rzeczyiscie taki ruch
            > spowod
            > > owalby wzrost bezrobocia. Nastapilby wzrost płac, czyli wiecej pieniedzy
            > byloby
            > > w obiegu. Ludzie wiecej by kupowali, czyli wiecej byloby pracy.
            >
            > Ja nie ekonomista, ale jezeli ktos musi dac wiecej pracownikom,to prawdopodobni
            > e
            > zeby utrzymac koszty na tym samym poziomie co poprzednio zwolni kilku i tylko
            > bezrobotnych przybedzie. Jesli nie zwolni i da wiecej wszystkim,to wzrosna ceny
            > i prawdopodobnie spadnie popyt.
            >
            Nie jest to powiedziane, moze równiez zrezygnowac z czesci zysku. Zwolnic i tak wiekszosc firm juz nikogo nie moze, gdyz juz to zrobila. Dalsze zwolnienia odbija sie na jakosci, wydolnosci lub doprowadza do upadku firm czy powstania wirtualnych firm bez pracownikow.
            Poza tym wiele firm jak niedawno czytalem posiada duze oszczednosci i nie czyni zadnych inwestycji, wiec stac ich na podwyzke płac o ile w ogole placa tak nedznie. Twoja hipoteza ( tak jak i moja) nie jest poprarta zadnymi obserwacjami i doswiadczeniami. Nie przekonuje mnie twoja argumentacja.
            • klip-klap Re: Biedroneczki 26.01.05, 00:30
              Do 2000 tysiecy dolicz narzuty na place i wtedy otrzymasz rzeczywisty koszt.
              Jesli zas ma zatrzymac wszystkich pracownikow i dac wszytskim
              podwyzke,przycinajac sobie zysk,to nie jest to zbyt przezorne.
              Gdyby prowadzenie dzialalnosci gosodarczej rzeczywiscie powodowalo mase kasy
              zalegajacej na koncie wlasciciela,to nie mielibysmy tylu bezrobotnych.Byliby
              przedsiebiorcami.
        • przycinek.usa NIE 26.01.05, 09:36
          Napisales:

          "Zawsze sie zastawialem jako ekonomista-amator, czy rzeczyiscie taki ruch
          spowodowalby wzrost bezrobocia. Nastapilby wzrost płac, czyli wiecej pieniedzy
          byloby w obiegu. Ludzie wiecej by kupowali, czyli wiecej byloby pracy.
          Czesc zyskow zostalaby przetransferowana na konta pracownikow, ktorzy wydali by
          je na swoje potrzeby, zamiast lezec "bezczynnie" na kontach bankowych i w
          funduszach inwestycyjnych. Wyrownalyby sie ogromne roznice społeczne - troche
          na sposób w jaki robil to Janosik."


          To nieprawda. Zobacz sobie definicje tzw. popytu zagregowanego.
          Potem siegnij do podstaw polityki monetarnej i podazy pieniadza.

          Majac te wiedze, zastanow sie, jezeli masz na rynku calkowita ilosc pieniadza w
          wysokosci 3000 PLN, a zatrudnienie calkowite wynosi 3 osoby przy sredniej
          pensji 1000, to podniesienie minimalnej kwoty zarobkow o 5 zloty spowoduje co?
          2 pracownikow bedzie pracowac za laczna kwote 2010 PLN a na 3go zabraknie
          pieniedzy. I zostanie WYWALONY Z PRACY. I co wtedy? Powstanie bezrobocie 30% a
          z rynku ubedzie... 990 PLN. I popyt calkowity na rynku SPADNIE. PKB SPADNIE.
          Wplywy podatkowe spadna, deficyt budzetowy wzrosnie i panstwo zacznie sie
          zadluzac. Dlugi w czasie narastaja, az do nieuchronnego bankructwa gospodarki,
          spadku ceny waluty i kryzysu ekonomicznego.

          Prawda?

          Moznaby wtedy w zasadzie dodrukowac pieniedzy ale dodrukowanie dodatkowych
          15PLN pieniedzy wywola inflacje i SPADEK REALNYCH ZAROBKOW o 15 PLN.

          To jest Panowie TAKIE BANALNE.

          Cieszy mnie odwaga cywilna Pana GoscGazety, ale prosze Pana nie szerzyc
          socjalizmow. Bo one sa szkodliwe nie dlatego, ze "SIE MOWI, ze sa", ale dlatego
          ze wynikaja z konkretnych kalkulacji i niestety praktyka wskazuje, ze nie
          wychodzi to ekonomii na zdrowie.

          Wszyscy zazdroszcza Chinom wzrostu, potegi produkcyjnej i rozwoju
          cywilizacyjnego. A to jest po prostu kwestia podatkow, obciazen, kosztow i
          dobrej polityki monetarnej.

          A dlaczego w Polsce jest bezrobocie?

          1) Bo sie je na sile likwiduje.
          2) Bo sie na sile wchodzi do Unii ekonomicznej z przepisami krepujacymi wolnosc
          gospodarcza.


          Ostatecznie to wszystko jest jasne jak drut. Udowodnione. Przetlumaczone na
          polski. Tylko czytac i uczyc sie.

          NIE PODNOSIC STAWEK minimalnych. Nie podnosic ZUSu, bo pieniadze UCIEKNA z
          rynku. Prosze, zrozumcie to. Dobra?
          • goscgazety Re: NIE 26.01.05, 19:48
            przycinek.usa napisał:

            > Napisales:
            >
            > "Zawsze sie zastawialem jako ekonomista-amator, czy rzeczyiscie taki ruch
            > spowodowalby wzrost bezrobocia. Nastapilby wzrost płac, czyli wiecej pieniedzy
            > byloby w obiegu. Ludzie wiecej by kupowali, czyli wiecej byloby pracy.
            > Czesc zyskow zostalaby przetransferowana na konta pracownikow, ktorzy wydali by
            >
            > je na swoje potrzeby, zamiast lezec "bezczynnie" na kontach bankowych i w
            > funduszach inwestycyjnych. Wyrownalyby sie ogromne roznice społeczne - troche
            > na sposób w jaki robil to Janosik."
            >
            >
            > To nieprawda. Zobacz sobie definicje tzw. popytu zagregowanego.
            > Potem siegnij do podstaw polityki monetarnej i podazy pieniadza.

            Wszyskie teorie ekonomiczne to półprawdy. Definicja popytu zagregowanego
            mówi tyle o rynku co średnia płaca krajowa , nie ujmuje skomplikowanego zjawiska.

            >
            > Majac te wiedze, zastanow sie, jezeli masz na rynku calkowita ilosc pieniadza
            w wysokosci 3000 PLN, a zatrudnienie calkowite wynosi 3 osoby przy sredniej
            > pensji 1000, to podniesienie minimalnej kwoty zarobkow o 5 zloty spowoduje co?
            > 2 pracownikow bedzie pracowac za laczna kwote 2010 PLN a na 3go zabraknie
            > pieniedzy. I zostanie WYWALONY Z PRACY. I co wtedy? Powstanie bezrobocie 30% a
            > z rynku ubedzie... 990 PLN. I popyt calkowity na rynku SPADNIE. PKB SPADNIE.
            > Wplywy podatkowe spadna, deficyt budzetowy wzrosnie i panstwo zacznie sie
            > zadluzac. Dlugi w czasie narastaja, az do nieuchronnego bankructwa gospodarki,
            > spadku ceny waluty i kryzysu ekonomicznego.

            Zgadza sie czasami, napisales to jednym tchem jakbys recytowal z pamieci jakas
            biblie.
            Ale zakladajac, ze wydajnosci tych pracownikow nie sposob juz znacznie podniesc
            ( chyba, ze pozwolic im pracowac w nadgodzinach) zwolonienie 3ciego pracownika
            spowoduje spadek produkcji tego przedsiebiorstwa. Jednoczesnie popyt zewnetrzny
            na ten produkt ciagle bedzie istnial, NIE SPADNIE ! Jesli nie zaspokoji go ta
            firma zrobi to inna i to ona wlasnie zarobi te 990zl.
            Malo tego, to bedzie znaczylo, ze ta inna firma jest wydajniejsza, czyli
            zasluguje sobie na to by zostac na rynku.

            Z zycia wziete:
            1. Hipermarket zatrudnia 100 pracowników , ktorym placi minimum czyli 850zł
            brutto (nie sprawdzilem ile dokladnie wynosi min). Zatrudnia równiez wielu
            innych, którym płaci wiecej, ale nie o nich mowa. Roczny zysk z działalności
            wynosi 100 milionów złotych. Za tych 100 pracowników rocznie musi zapłacić 1mln
            zł. Co sie stanie, jesli bedzie musial zaplacic 2 mln ? Zmniejszy sie tylko
            zysk. Byc moze pozniej zbuduje kolejny hipermarket i tyle.
            2. Własciciel warzywniaka czy tez innego malego sklepu zatrudnia 2 pracownice za
            850zł. Dochod miesieczny sklepu to 5 tys złotych. Niewiele juz teraz robiac
            zarabia 3300 brutto, jednoczeasnie pracuje w innej firmie jako pracownik
            najemny. Dlaczego to on nie ma pracowac w swoim sklepie wlasnymi rekoma ?
            Przeciez wydajnosc wzrosłaby wtedy o 33% ! gdyby zwolnil jedna pracownice i
            zajal jej miejsce. Jednoczesnie zwolnilby miejsce w firmie, w ktorej pracowal.
            Jesli nigdzie dodatkowo by nie pracowal to po prostu wzial by sie za robote.
            Racja ona zostalaby bez pracy, ale kto wie czy wzrost popytu spowodowany
            wzrostem najnizszych plac nie zaowocowalby wieksza iloscia miejsc pracy lub
            wzrostem wydajnosci. Na pewno wzrost tych plac wplynalby na wiekszy obrot lub
            nawet przelozyl sie na wieksze zyski takich sklepow oraz producentow. Mozliwe
            tez jest, ze wzrost obrotu przyczynilby sie do spadku cen, zmniejszenia marż i
            zwiekszenia konkurencyjnosci, bez wzrostu zyskow i plac.
            Pamietaj, ze ciagle pisze tylko o wzroscie plac minimalnych czyli dla ludzi,
            którzy nie maja zaspokojonych do konca swoich podstawowych potrzeb. Pieniadze,
            ktore zarobia wydadza w calosci na te podstawowe potrzeby, czyli żywność,
            mieszkanie, zdrowie, kulture i rozrywke. Jednym slowem POPYT wtedy MUSI WZROSNAC.
            3. Jak wytlumaczyc taki fenomen wg twojej teorii ? W tym samym kraju, na takich
            samych prawach w roznych miastach istnieja takie roznice w dochodach. Dlaczego
            pracownica sklepu w Warszawie zarabia wiecej niz ta sama pracownica w
            Białymstoku ? Proste, w Warszawie jest wiecej pieniedzy w obiegu, wiekszy popyt,
            lepsze nastroje, wieksza chec wydawania pieniedzy i nikt za te pieniadze co
            placa w Bialymstoku by sie nie utrzymal ani chcial pracowac.
            W ogole jakim cudem w jakim zakatku Polski mozna utrzymac sie samodzielnie za
            place minimalna ?
            Czy za 600zł netto jest mozliwe niezalezne utrzymanie; wynajecie lokum,
            oplacenie rachunkow i wyzywienie ? To tez jest po czesci powod niskiego wzrostu
            demograficznego, a raczej spadku.

            >
            > Prawda?

            Jak widac nie do końca.

            >
            > Moznaby wtedy w zasadzie dodrukowac pieniedzy ale dodrukowanie dodatkowych
            > 15PLN pieniedzy wywola inflacje i SPADEK REALNYCH ZAROBKOW o 15 PLN.
            >
            > To jest Panowie TAKIE BANALNE.

            Nie rozumiem po co drukowac pieniadze i za co je komukolwiek chcesz rozdawac.
            Przedewszyskim dla kogo ? Socjalista !


            > Cieszy mnie odwaga cywilna Pana GoscGazety, ale prosze Pana nie szerzyc
            socjalizmow. Bo one sa szkodliwe nie dlatego, ze "SIE MOWI, ze sa", ale dlatego
            ze wynikaja z konkretnych kalkulacji i niestety praktyka wskazuje, ze nie
            wychodzi to ekonomii na zdrowie.

            Jak najbardziej jestem za liberalną polityką i wolnościa dla każdego człowieka i
            przedsiebirstwa.
            Absolutnie nie jestem zwolennikiem socjalizmu, nikomu nie chce oddawac za
            "nicnierobienie" moich podatkow. Jednak pewne minimum za PRACĘ powinno
            przyslugiwac kazdemu czlowiekowi w imie jego PRAW CZLOWIEKA (dokladnie art. 23
            Deklaracji Praw Człowieka ONZ), nawet Chińczykowi. Jesli tego nie jest w stanie
            zagwarantowac rynek i kultura to państo powinno kreować ku temu warunki.
            Płaca minimalna z urzędu rzeczywiście nie jestem najlepszym instrumentem.
            Ideałem byłoby to, aby ludzie nie chieli z własnej ani przymuszonej woli
            pracować za takie pieniadze. A na propozycje takiej pracy odpowiadali, jak w
            jednej piosence hiphop'owej " Panie! tyle to sie daje na tace."



            > Wszyscy zazdroszcza Chinom wzrostu, potegi produkcyjnej i rozwoju
            > cywilizacyjnego. A to jest po prostu kwestia podatkow, obciazen, kosztow i
            > dobrej polityki monetarnej.

            Jak tak im wszyscy zazdroszcza to dlaczego nikt nie mysli by tam emigrowac i
            pracowac za 10 czy 20$ ?
            Owszem zazdroszcza, kazdy chialby miec taki oboz pracy na wlasnosc.
            Wg tego co głosisz idealna gospodarką czy tez przedsiebiorstwem o najlepszych
            wskaźnikach ekonomicznych byłaby gospodarka obozów pracy, kołchozów.
            Sukcesy Chin w handlu zagranicznym ochłoną szybko, gdy Yuan nabierze "realnej"
            wartośći,lub do "wartosci" Yuana dostosuja sie inne waluty.
            Wtedy beda musieli rozkrecic popyt wewnetrzny na swoje produkty, co sie wiaze ze
            wzrostem dochodow spoleczenstwa i postepem cywilizacyjnym.





            > A dlaczego w Polsce jest bezrobocie?
            >
            > 1) Bo sie je na sile likwiduje.
            > 2) Bo sie na sile wchodzi do Unii ekonomicznej z przepisami krepujacymi wolnosc
            >
            > gospodarcza.

            Demagogia jak dla mnie, zbyt ogolne i oczywiscie sie zgadzam.

            >
            >
            > Ostatecznie to wszystko jest jasne jak drut. Udowodnione. Przetlumaczone na
            > polski. Tylko czytac i uczyc sie.
            >
            > NIE PODNOSIC STAWEK minimalnych. Nie podnosic ZUSu, bo pieniadze UCIEKNA z
            > rynku. Prosze, zrozumcie to. Dobra.

            Staram sie, ale nie wychodzi.


            • przycinek.usa no to mnie, k..wa zirytowales! 26.01.05, 22:46
              "Wszyskie teorie ekonomiczne to półprawdy."

              Bzdura.

              "Definicja popytu zagregowanego mówi tyle o rynku co średnia płaca krajowa"

              Bzdura!! Oznacza po prostu ile jest na rynku pieniedzy i jak podniesiesz ceny,
              to obrot denominowany w zlotowkach bedzie TAKI SAM, a ilosc towarow
              zmieniajacych wlasciciela spadnie. W zwiazku z tym PRZYSZLA PRODUKCJA SPADNIE.
              Rozumiesz? Potem spadnie zatrudnienie. Rozumiesz? Nie? To jak mam tlumaczyc?!

              "Ale zakladajac, ze wydajnosci tych pracownikow nie sposob juz znacznie podniesc
              ( chyba, ze pozwolic im pracowac w nadgodzinach) zwolonienie 3ciego pracownika
              spowoduje spadek produkcji tego przedsiebiorstwa."

              BZDURA. (Choc nie na pierwszy rzut oka.) Podniesienie kosztu pracy powoduje
              wzrost kosztu produkcji i wzrost cen. WZROST CEN oznacza spadek obrotu i spadek
              produkcji ogolem. To oznacza wzrost bezrobocia. NIE spadek produkcji, bo
              wywalili pracownika! Wywalaja pracownika, bo spada sprzedaz i produkcja jest
              niepotrzebna.

              Rozumiesz?
              1) Poczatkowo producent podnosi pensje i przeprowadza kalkulacje cenowe.
              2) POTEM podnosi ceny i obserwuje obroty.
              3) POTEM obroty spadaja. (z powodow, ktore tlumaczylem powyzej)
              4) Potem wlasciciel decyduje sie na zwolnienia.

              Teraz rozumiesz?

              "Jednoczesnie popyt zewnetrzny na ten produkt ciagle bedzie istnial, NIE
              SPADNIE!"

              Spadnie. Rozumiesz? Popyt "zewnetrzny" to wypadkowa konsumpcja proporcjonalna
              do zatrudnienia ogolem w tym legalnego i nielegalnego. Popyt zagregowany.
              Jak ceny wzrosna, to produkcja spadnie, w efekcie spadnie zatrudnienie i popyt.
              Bo nie ma jak inaczej podzielic tej obecnej na rynku kasy.
              Nie rozumiesz? To przeczytaj jeszcze raz.

              "Z zycia wziete:
              1. Hipermarket zatrudnia 100 pracowników , ktorym placi minimum czyli 850zł
              brutto (nie sprawdzilem ile dokladnie wynosi min). Zatrudnia równiez wielu
              innych, którym płaci wiecej, ale nie o nich mowa. Roczny zysk z działalności
              wynosi 100 milionów złotych. Za tych 100 pracowników rocznie musi zapłacić 1mln
              zł. Co sie stanie, jesli bedzie musial zaplacic 2 mln ? Zmniejszy sie tylko
              zysk. Byc moze pozniej zbuduje kolejny hipermarket i tyle."

              O Boze, ci socjalisci. Czy ty naprawde NIE MYSLISZ, czy tylko jaja sobie ze
              mnie robisz?

              MIKROEKONOMIA to czesc nauk spolecznych o zachowaniu ludzi. Makroekonomia to
              obserwacja stada ludzi. To co jest mozliwe do wyjasnienia na przykladzie
              jednego sklepu, jest BEZ SENSU makroekonomicznie.


              "Jednak pewne minimum za PRACĘ powinno przyslugiwac kazdemu czlowiekowi w imie
              jego PRAW CZLOWIEKA (dokladnie art. 23 Deklaracji Praw Człowieka ONZ)"


              Nie. Oczywiscie, ze nie. Rynek powinien regulowac sie sam. I reguluje sie.
              Na tym to polega. Obnizka plac generuje spadek cen na rynku. Ale panstwo dba o
              popyt zwiekszajac podaz pieniadza. Wyglada to w praktyce tak, ze czesc
              spoleczenstwa ulega NIEUSTANNEMU zubozaniu i zadluza sie, a czesc spoleczenstwa
              gromadzi srodki, ktore nie pracuja w gospodarce, lecz podwyzszaja ceny dobr,
              ktorych podazy nie mozna szybko zwiekszac, np. nieruchomosci.

              "Jesli tego nie jest w stanie zagwarantowac rynek i kultura to państo powinno
              kreować ku temu warunki."

              Debilizm do kwadratu. Typowy brak rozumu. Panstwo to my. TY ja i inni. Jak
              chcesz dac gosposi pieniadze od panstwa, to panstwo je najpierw musi zabrac nam.

              Efekt jest taki, ze gosposia ma wiecej, a na rynku SPADA PRODUKCJA.
              I spada zatrudnienie.

              (Bo to sa operacje na duzych liczbach. Duzo rent i duzo zabranych pieniazkow od
              placzacych i bankrutujacych przedsiebiorcow.)

              Wtedy wiecej socjalistow domaga sie ZABIERANIA aktywnym pieniedzy.

              I dalej SPADA PRODUKCJA.
              I upadaja firmy, a tacy debile, jak wyborcy UP pytaja sie CZEMU upadaja firmy
              DLACZEGO???

              A dlaczego tak sie dzieje? Bo ty tego cholera nie rozumiesz w zab! W zab!

              I miliony glosuja na PiSy SLD i inne grupy DEBILI, ktorzy zmieniaja
              prosperujace fantastycznie panstwo wczesnych lat 90 w zadluzonego bankruta, bez
              srodkow na armie - myslacego jedynie o zupce Kuroniowce za pieniadze
              zapobiegliwych podatnikow.

              To jest SWINSTWO!!!
              Rozumiesz? Czy nie?! Nie?! Takie poglady jakie glosisz, to jest SWINSTWO.

              Cholera mam nadzieje, ze przyjda czasy, kiedy rynek zrobi z wami porzadek, albo
              ludzie sie wsciekna i zostana SAMI BEZROBOTNI debile na rynku a produkcja w
              Chinach - gdzie o przedsiebiorcach mysli sie caly czas.

              • krzysztofsf Re: no to mnie, k..wa zirytowales! 26.01.05, 23:21
                Dlatego zamiast sztucznie zmuszac do wiekszej placy (a raczej do szukania luk, jak jej nie wyplacic, zeby dalej moc prosperowac) powinno powstawac wiecej miejsc pracy.
                Fajne zbrojenia byly ( w bogatym panstwie) bo tworzyly posrednio i bezposrednio wiele miejsc pracy.
                A my tu k...a kupujemy jakies Rosomaki (transportery) za 2 miliardy zlotych dla naszej armii za granica.
                • przycinek.usa Re: no to mnie, k..wa zirytowales! 27.01.05, 00:47
                  a dziwisz sie?

                  podatek laczny do kupy liczac wynosi ~82% to wystarczy panstwo, gdzie jest 30%
                  i juz w Polsce NIC SIE NIE OPLACA. Bo makroekonomie to w Polsce znaja studenci,
                  a we wladzach sa ludzie, ktorzy studentami nie sa. Tylko k..wa "wyrownuja
                  szanse" moim i waszym kosztem.

                  A propos konwentu UPR, to zgrabna dales argumentacje, tylko, ze wywrociles to
                  do gory nogami. I ja oczywiscie nie zgadzam sie, ale na polemike przyjdzie czas.

                  A dlaczego jest bezrobocie w Panstwie, gdzie na kazdym kroku widac braki
                  inwestycyjne i potrzeby pracy sa olbrzymie?

                  BO JEST ZAKAZ PRACY!!!

                  Zakazac pracy mozna na dwa sposoby. Powiedziec tak:

                  "od dzisiaj az do odwolania co 5-ta osoba nie ma prawa wychodzic z domu i
                  pobierac wynagrodzenia"

                  albo tak:

                  "ktokolwiek zatrudni co 5ta osobe - poniesie kare grzywny w wysokosci podatku
                  ZUS, VAT, PiT, CiT akcyzy - w lacznej wysokosci 82% dochodu.

                  Dlatego co 5-ta osoba nie pracuje, a pozostali wykrecaja sie od placenia i
                  jakos zyja, placac mniej albo zarabiajat tak duzo, ze im sie placic oplaca.

                  Czy teraz staje sie to bardziej zrozumiale? Nie?
                  Socjalistom najwyrazniej bozia nie dala szarych komorek.
                  Tacy debile.
    • robisc Re: Biedroneczki 25.01.05, 23:56
      a ja uwzam, ze nie tedy droga tj. nie poprzez karanie pracodawcow i podwyzszanie
      placy minimalnej. wynaturzenia sa efektem innych wynaturzen; obnizmy koszt pracy
      , a bezrobocie spadnie i wówczas pracodawca zacznie szanowac pracownika;
      • klip-klap Re: Biedroneczki 26.01.05, 00:16
        To jak zwykle zalatwianie problemu od konca,ale jako liberal jestem za
        dotrzymywaniem umow. Jak ktos pracuje nadgodziny to powinien dostawac za to
        kase,przynajmniej za czesc.
        Tyle teorii a praktyka. Napisze tylko,ze znajomy po zwiekszeniu obowiazkow
        (przenoszenie od 5-11 ton dziennie,praca na dwoch stanowiskach naraz) mial
        dostawac ok.700zl netto.
      • goscgazety Re: Biedroneczki 26.01.05, 00:32
        robisc napisał:

        > a ja uwzam, ze nie tedy droga tj. nie poprzez karanie pracodawcow i podwyzszani
        > e
        > placy minimalnej. wynaturzenia sa efektem innych wynaturzen; obnizmy koszt prac
        > y
        > , a bezrobocie spadnie i wówczas pracodawca zacznie szanowac pracownika;
        Obnizenie kosztow pracy to tylko polowiczne rozwiazanie. Pracodawcy beda placic i tak tylko tyle ile rynek od nich bedzie wymagal, a potencjalne zyski wezma dla siebie. Pracownik dalej bedzie zarabial tyle samo co dzis. Tez tak bym zrobil na ich miejscu. To nie poprawi standardu zycia spoleczenstwa.
    • klip-klap kalkulator wynagrodzen 26.01.05, 00:38
      Mozna sobie policzyc te koszty wynagrodzenia 2000

      www.infor.pl/kalkulatory/wynagrodzen.php
      • goscgazety Re: kalkulator wynagrodzen 26.01.05, 00:44
        Dla płacy 2020 PLN netto pracodawca musi zaplacic 3000 PLN.
        • trug Re: kalkulator wynagrodzen 26.01.05, 22:02
          Rozumiem, to są jakieś przypuszczenia, teorie nie mające miejsca w praktyce.
          Proszę zauważyć, że wzrost płac ma wpływ na bardzo wiele czynników, np.
          inflację. Wzrost płac (więcej kasy w gosp. domowym) nie wpływa na zwiększone
          wydatki na żywność (pisałeś o tym, prawda).
          Oprócz hipermarketów, firm prywatnych zatrudniających kilkaset osób, są również
          firmy malutkuie, do 5 pracowników. W przeważającej częsci są to firemki
          rodzinne, "jadące" na kredytach. I spłacenie kredytu jest pierwszą rzeczą do
          której dążą ich właściciele. A przecież większa inflacja - droższy kredyt.
          W końcu istnieją nasze kochane kopalnie, koleje, urzędy pieprzone zusy. Oni
          wszyscy zatrudniają sztaby ludzi. Jeśli np. takie babsko w zusie będzie
          zarabiało 2000 netto, to ile sprzątaczka, portier? A ile razy w takim przypadku
          naczelnik? Nie można zrobić "urawniłowki", wszystkim po równo 2 kafle.
          Należy też spojrzeć na fakt, iż wszystkie dodatki, typu zasiłki, macierzyńskie,
          chorobowe, węglowe, deputaty,, kuroniówki, itd, są ustalane na podstawie
          średnich (nie będę pisal szczegółowo) brutto z jakiegoś tam okresu. A składki
          zdrowotne, emerytalne?
          Jestem pewien, gdyby od I lutego było 2000 na łapę, w ciągu miesiąca wzrost cen
          w sklepch wzrósłby proporcjonalnie do tej kwoty i dalej byśmy przerabiali tą
          samą lekcję.

          • goscgazety Re: kalkulator wynagrodzen 27.01.05, 15:32
            Zaangażowałem sie w temat.
            Na tej samej zasadzie o której piszesz jeśli obniżymy koszty pracy i towarów,
            czyli podatki, ZUSy, VATy itd. wzrośnie proporcjonalnie inflacja i znów
            przerabiamy to samo. Niektórzy widzą właśnie w tym lek na kłopoty.
            Jednak z mojej obserwacji te koszty i obciążenia wpływają na opłacalność lub
            nieopłacalność pewnych przedsięwzięć. Np. oferujesz jakiś towar lub usługę na
            rynku, załóżmy, że jesteś pucybutem i masz działalność gospodarczą.
            Za każde czyszszecnie butów dostajesz 10zł. Twoje główne stałe koszty to ZUS
            czyli ok 600zł miesięcznie, poza tym płacisz podatek od zysków.
            I teraz jeśli bedziesz stał na kiepskiej ulicy, albo w okolicy będzie już kilku
            innych pucybutów to po prostu nie zarobisz tych 600zł, a nawet jak zarobisz
            1000zł to stwierdzisz, że za 400zł - 19%x400 = 320zł nie opłaca Ci się tego
            robić. W takich warunkach poprzeczka dla przyszłych kapitalistów podnosi się.
            Musisz znależć lepszą ulice w innym miejscu, albo zainwestować w reklame lub
            cos co zwiększy atrakcyjnośc twojej usługi. Jak sama nazwa wskazuje Kapitalizm
            wymaga kapitału, dobrego pomysłu i wiedzy, czasami wystarczy po prostu
            szczęście, aby trafić na dobrą ulicę w przypadku pucybuta.
    • goscgazety do wk..ego przycinka i truga. 27.01.05, 00:47
      Przycinek.usa rzeczywiście miałeś powody do irytacji za co przepraszam.
      Użyłem niepotrzebnie, trochę nieumyślnie argumentów ad persona oraz
      ignoranckich ocen i stwierdzeń na temat autorytetów dzisiejszej ekonomii.
      Doceniam, że podjąłeś ten temat i zadałeś sobie trud wytłumacznia mi reguł
      rządzących makroekonomią.
      Całkiem możliwe, że jestem umysłową ofiarą byłego systemu, choć jestem dość
      młody (28 lat).

      Mimo to przez mój wrodzony upór i ciekawość prosze o wyjaśnienie:
      1) Poczatkowo producent podnosi pensje i przeprowadza kalkulacje cenowe.
      OK kalkuluje
      2) POTEM podnosi ceny i obserwuje obroty.
      Dlaczego podnosi ceny ? Dlaczego nie moze pogodzic sie z mniejsza rentownoscią ?
      Ja zakładam, że nie jest na krawędzi bankructwa i opłacalności produkcji.
      Rezygnuje tylko z czesci zysku.
      Ty zakładasz, że będzie on dążył do bezwzględnego utrzymania poziomu zysku.
      Jest to naturalne i nikt nie chce zarabiac mniej, ale poprzez taką decyzje sam
      sobie podcina skrzydła wpływając na cenę, obrót, zysk, bezrobocie.
      3) POTEM obroty spadaja. (z powodow, ktore tlumaczylem powyzej)
      TAK, obroty spadną, jeśli zwiekszy cenę.
      4) Potem wlasciciel decyduje sie na zwolnienia.
      Prawda

      trug napisał :
      "Rozumiem, to są jakieś przypuszczenia, teorie nie mające miejsca w praktyce. "
      Tak, to teoria czystej wody w moim wypadku.
      Cała ta gospodarka kojarzy mi się z upychaniem 5 litrowego nadmuchanego balona
      w 4 litrowej klatce. Jak go wcisniesz z lewej strony, wybrzuszy się po prawej.
      Cóz pozostaje ? Upuścić powietrze z balona albo wymienić klatkę na wiekszą ?

      Przyczyna inflacji nie wydaje mi sie tkwic tylko w samym przyroscie dochodów, a
      co z konkurencją ?
      To tkwi po części w "zmowie" przedsiębiorstw, tak było przed wejściem do Unii
      kiedy ceny w sklepach rosły spowodowane mniej lub bardziej prawdziwymi plotkami
      o wzroście cen produktów po akcesji. Jednak wszysko samo się wyregulowało,
      własnie na skutek konkurencji i interwencji/kontroli państwa i mediów
      Na pewno pewne usługi musiałyby zdrożeć. Dlatego fryzjer w Polsce kosztuje
      15zł, a gdzieindziej 15 Euro.
      Raczej to nie byłby wzrost cen ściśle proporcjonalny.
      2000zł dla każdego tylko strzeliłem, to powinien byc proces, nie z dnia na
      dzień.
      W Polsce doszło juz do dużego wzrostu płac w porównaniu z tym co było 15 lat
      temu.

      To takie moje "wiejskie" rozmyślania o ekonomii.
      Może odważe sie na większą krytykę i wątpliwości. Teraz jest juz późna pora.
    • sirland Re: Biedroneczki 27.01.05, 11:14
      goscgazety napisał:

      Może da
      > lej idąc to w końcu doczekamy się w Polsce nawet godziwej płacy minimalnej,
      czy
      > li powiedzmy 2000zł netto. Firmy, które nie stać na taką pensje dla
      pracownikow
      > powinny zbankrutować i nie psuć rynku zaniżając do absurdu ceny.

      Ja może spróbuję tak:
      Jak pracodawca pracownikowi(Tomkowi) zapłaci 2xwięcej, to będzie musiał
      zrezygnować ze swojej marży i/lub podbić cenę. A ja i inni (w tym TOMEK i może
      też PRACODAWCA) kupię od Czecha, bo taniej. A wtedy i Tomuś i pracodawca pójdą
      na bruk, ze swoimi herbatnikami, telewizorami, usługami fryzjerskimi, czy czym
      jeszcze chcesz.

      pzdr

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka