Dodaj do ulubionych

Zatroskani towarzysze

06.04.05, 10:02
Trybuna: Tysiące na bruk
2005-04-06 07:01
170 zakładów pracy zadeklarowało zwolnienie w najbliższym czasie 10,3 tys.
pracowników - wynika z najnowszych danych GUS. Już wkrótce dołączą oni do
przeszło trzymilionowej armii zarejestrowanych bezrobotnych -
alarmuje "Trybuna".
Pracę straciła już cała 450-osobowa załoga Rafinerii Nafty Glimar w
Gorlicach. Upadłość tej spółki ogłosił właściciel - grupa Lotos. Pracownicy
do końca mieli nadzieję, że banki umorzą firmie długi, co pozwoliłoby znów
ruszyć z produkcją. Gdyby udało się uzyskać zwolnienie ze spłaty 80 proc.
zadłużenia, sięgającego obecnie miliarda złotych, to zakład można by
uratować. Jednak negocjacje związków zawodowych z wierzycielami i Lotosem
spełzły na niczym.

31 marca był ostatnim dniem pracy 250-osobowej załogi zakładu Igloopol w
Dębicy, dawnego PRL-owskiego giganta. Igloopol był do niedawna potentatem na
polskim rynku mrożonek. Obecnie długi firmy wobec ZUS, banków i plantatorów
przekroczyły trzykrotnie wartość zakładu i wynoszą ponad 150 mln zł - dodaje
dziennik.

O stratę kilkuset miejsc pracy boją się związkowcy w PKN Orlen, zaniepokojeni
programem zmian w strukturach regionalnych spółki. W razie braku porozumienia
z zarządem NSZZ "Solidarność" zapowiada wszczęcie sporu zbiorowego.

W gdańskiej filii skandynawskiego koncernu Coletta Fazer pracę straciła cała
załoga - 320 osób. Pracownicy o swojej sytuacji dowiedzieli się z dnia na
dzień. Zamknięcie fabryki zapowiedziano na tydzień przed Wielkanocą. Jak
informuje kierownictwo Coletty Fazer, jego decyzja "wynika z nierentowności
działalności" - pisze "Trybuna". (PAP)
źródło:
wiadomosci.o2.pl/?s=512&t=2605
Obserwuj wątek
        • viper39 Re: Zatroskani towarzysze 06.04.05, 13:59
          doradca1 napisał:

          > Było w opozycji koalicyjnej lub w koalicji opozycyjnej do samej siebie.

          problem w tym ze towarzysze nie zauwazyli ze w kapitalizmie nie utrzymuje sie
          sztucznego zatrudnienia aby zlikwidowac bezrobocie, rynek reguluje sie sam, i
          jesli jakies miejsce pracy jest nie potrzebne to sila sie tego nie da
          zatrzymac, jesli zaklada nie umie gospodarowac swoimi dobrami (materialnymi i
          ludzkimi) to pada na pysk z bardzo glosnym plasknieciem. nie pomoga wtedy tutaj
          zadne dyrektywy i protesty oraz marsze zwiazkowe, a poniewaz w Polsce nie ma
          rownowagi zaklad pracy-zwiazki zawodowe, to wieksze zaklady coraz bardziej sie
          zadluzaja, nie mogac uciagnac obciazen podatkowo-zwiazkowych. uf...... duzo
          tego jest dodac mozna mentalnosc "socjalistyczna pracownika" i mamy to co jest
          groza inwestora...hehehe
          effffff... a tak mogloby byc fajnie....
          • klip-klap Re: Zatroskani towarzysze 06.04.05, 14:09
            > problem w tym ze towarzysze nie zauwazyli ze w kapitalizmie nie utrzymuje sie
            > sztucznego zatrudnienia aby zlikwidowac bezrobocie, rynek reguluje sie sam(...)

            wlasnie, tyle ze najpierw trzeba pozwolic mechanizmom rynku dzialac; wiadomo,ze
            utrata pracy to nic milego,ale w normalnym kraju znjduje sie nastepna prace; no
            ale UE pozwolila na kolejne wsparcie przemyslu stoczniowego i komus kase trzeba
            zabrac na to...
    • robisc a nie mowilem 06.04.05, 19:48
      Znowu zwolnienia i znowu...
      Autor: robisc
      Data: 17.11.2004 20:30

      Coraz częściej można przeczytac w prasie, ilu to pracowników zamierza zwolnić
      ta lub inna firma. Nie chciałbym być złym wróżbitą, ale podobnie zaczynał sie
      się kryzys (chociaz niektórzy wolą słowa stagnacja) z lat 2001-3. Wówczas też
      mieliśmy aprecjację złotówki, rosnace stopy porcentowe i też byliśmy tuż
      przed wyborami. To taki polski swojski cykl koniunkturalny. Niestety 20%
      bezrobocie też jest polskie. Znalezienie pracy bez znajomości graniczy z
      cudem.
      • robisc a tymczasem "prof." Filar.... 06.04.05, 19:50
        2004.11.17 13:48
        Stopy znowu wzrosną?

        Listopadowa projekcja inflacji pokazuje, że do końca 2006 roku inflacja nie
        osiągnie celu inflacyjnego Rady Polityki Pieniężnej (RPP) 2,5 proc., co wymusza
        dalsze, stosunkowo wczesne podwyżki stóp – uważa Dariusz Filar, członek RPP.

        "Cel inflacyjny RPP usytuowany jest na poziomie 2,5 proc., a to oznacza, że
        ukształtowanie się inflacji - bez zmiany stóp - na poziomie 3 proc., czyli nieco
        powyżej celu inflacyjnego, wymaga zajęcia stanowiska przez Radę. Stanowisko to
        polegać by mogło na odpowiednim podniesieniu stóp procentowych, tak by inflację
        sprowadzić do 2,5 proc. Rada będzie musiała w pewnym momencie zaostrzyć politykę
        pieniężną. Otwarta pozostaje kwestia, kiedy to ma zostać zrobione" – powiedział
        Filar w środowym wywiadzie dla PAP.

        "W moim przekonaniu lepsze byłoby działanie wyprzedzające, a więc stosunkowo
        wczesne" - dodał.

        Członek RPP powiedział, że listopadowa projekcja inflacyjna jest bardziej
        optymistyczna niż sierpniowa. Zgodnie z projekcją NBP, która zostanie
        zaprezentowana pod koniec listopada, inflacja w pierwszym kwartale przyszłego
        roku będzie w przedziale 4,5-5 proc., następnie spadnie do 3,5 proc. na koniec
        drugiego kwartału, a potem ustabilizuje się wokół 3 proc. do końca 2006.

        W poprzedniej projekcji inflacja w I kw. 2005 miała skoczyć do ponad 6 proc., a
        potem spadać, jednak na koniec 2005 byłaby wyższa od 4 proc., a na koniec 2006
        pozostałaby powyżej górnej granicy celu.

        "We wtorek Rada zapoznała się z najnowszą projekcją inflacji. Projekcja ta, w
        porównaniu z sierpniową, pokazuje znacznie niższy garb inflacyjny w pierwszym
        kwartale przyszłego roku. Ten poziom będzie zbliżony do inflacji letniej
        lipcowo-sierpniowej, czyli zdecydowanie poniżej 5 proc., ale powyżej 4,5 proc. W
        zasadzie możemy mówić o dwugarbnej inflacji. W I kwartale powróci poziom z lata
        po przejściowym złagodzeniu inflacji, jakie następuje od września" – powiedział
        Filar.

        Dodał, że do końca tego roku inflacja będzie kształtowała się powyżej 4 proc.

        "W drugim kwartale (2005) działać zacznie efekt bazy statystycznej, który
        pociągnie inflację w dół, na koniec drugiego kwartału do górnej dopuszczalnej
        granicy celu inflacyjnego 3,5 proc. a później dalej w dół do poziomu 3 proc.
        Poziom 3 proc. będzie się utrzymywał już od półrocza 2005 roku i utrwala się w
        całym horyzoncie projekcji, czyli aż do końca 2006 roku" – powiedział członek RPP.

        RPP zbiera się na posiedzeniu 23-24 listopada.

        PRZEJŚCIOWY WZROST CPI NIE JEST ARGUMENTEM ZA PODWYŻKĄ STÓP

        Filar uważa, że krótkoterminowe miesięczne wzrosty inflacji nie są argumentem
        przemawiającym za podwyżką stóp, natomiast ważny jest wpływ tego wzrostu na
        procesy w gospodarce, mogące się ujawnić w przyszłości w postaci wyższej inflacji.

        "Moje oczekiwania październikowej inflacji były zbliżone do rynkowych, także ten
        wzrost inflacji, spowodowany przed wszystkim cenami paliw, był zaskoczeniem
        niemiłym, chociaż równocześnie trzeba bardzo wyraźnie podkreślić, że bieżąca
        inflacja odchylająca się o 0,1 pkt proc. w dół lub w górę nie jest dla nas
        zasadniczym czynnikiem wpływającym na decyzję" – powiedział.

        "Inflacja w październiku mogłaby się stać dopiero wtedy groźna, gdyby wpłynęła
        na wzrost oczekiwań inflacyjnych i presję płacową" - dodał.

        W październiku inflacja wzrosła do 4,5 proc. z 4,4 proc. we wrześniu, gdy rynek
        oczekiwał jej spadku do 4,3 proc.

        Według Filara istnieje zagrożenie, że wzrost inflacji w październiku może
        przełożyć się na podwyższenie oczekiwań inflacyjnych.

        "Oczekiwania inflacyjne do tej pory zachowywały się od lata w sposób stosunkowo
        stabilny. Teraz będziemy mieli dane, które będą uwzględniały inflację
        wrześniową, która była niższa niż inflacja letnia, więc można mieć nadzieję, że
        to poprawi lekko oczekiwania inflacyjne. Taka inflacja jak w październiku może
        je ponownie popchnąć w górę" – powiedział.

        Bardzo ważnym czynnikiem ryzyka jest ewentualny wzrost wynagrodzeń.

        "Jako zasadniczy czynnik ryzyka postrzegam możliwość przyspieszonego wzrostu
        wynagrodzeń. One na razie zachowują się w sposób bardzo umiarkowany, ale nie
        mamy żadnej gwarancji, że będą zachowywać się tak dalej. Ewentualne wyraźne
        przyspieszenie wzrostu wynagrodzeń to bez wątpienia byłby sygnał dla Rady, by
        politykę monetarną dalej zacieśniać" – powiedział Filar.

        PODWYŻKI STÓP MOŻLIWE DO KWIETNIA-MAJA 05

        W opinii członka RPP odpowiednim terminem na podwyżki stóp jest okres do
        kwietnia-maja przyszłego roku.

        "Koniec cyklu podwyżek stóp procentowych zależy od sposobu reakcji Rady na
        projekcję inflacyjną. Jeżeli RPP zareaguje tak, jak by mi to odpowiadało, czyli
        stosunkowo wcześnie, wówczas wcześniej moglibyśmy mówić o tym, że podwyżki
        zostały zakończone. Taki wrażliwy okres, w którym podwyżki muszą być brane pod
        uwagę sięga przynajmniej do końca fazy, w której nie działa efekt bazy
        statystycznej, czyli kwietnia-maja przyszłego roku" – powiedział Filar.

        Dodał, że jest przekonany o konieczności utrzymania restrykcyjnego nastawienia
        do momentu, kiedy projekcja inflacyjna pokaże ustabilizowanie inflacji na
        poziomie zbliżonym do 2,5 proc.

        "Jestem o tym przekonany, że poza wszelką wątpliwością jest utrzymanie przez nas
        nastawienia restrykcyjnego. Natomiast w ramach tego nastawienia, w świetle
        projekcji, niewykluczone jest dalsze zacieśnienie polityki pieniężnej polegające
        na podwyżce stóp" – powiedział członek RPP.

        "Zmiana nastawienia w polityce monetarnej będzie możliwa wtedy, kiedy w
        horyzoncie 6-8 kwartałów będzie widać wyraźne zejście inflacji do celu. W
        świetle obecnej projekcji takiej możliwości raczej nie widać" - dodał.

        KURS ZŁOTEGO BLISKI RÓWNOWAGI

        Filar powiedział, że obecny kurs złotego jest zbliżony do kursu równowagi.

        "Badania prowadzone w banku wskazują na to, że kurs równowagi może być bardzo
        zbliżony do kursu notowanego aktualnie. Z tego punktu widzenia nie uważam
        obecnego kursu za szczególnie niepokojący" - powiedział.

        Członek RPP uważa, że aprecjacja złotego nie zdołała całkowicie ograniczyć
        wpływu wzrostu cen ropy naftowej na październikowy wskaźnik inflacji.

        "Złoty pomógł w ukształtowaniu się inflacji na obecnym poziomie, bo zdejmował z
        inflacji część wpływu wywieranego przez wzrost cen ropy naftowej, ale dane o
        inflacji październikowej i jej poziom w ogromnym stopniu ukształtowany przez
        ceny paliw dowodzi, że złoty tego efektu płynącego ze strony ropy naftowej
        całkowicie zneutralizować nie był w stanie" - powiedział.

        W opinii członka RPP dalsza aprecjacja złotego korzystnie mogłaby wpłynąć na
        inflację.

        "Jeżeli złoty ulegałby dalszemu wzmocnieniu to mogłoby to sprawić, że ścieżka
        inflacyjna ukształtowałaby się bardziej korzystnie, ale nikt nie jest w stanie
        dać gwarancji, jak będzie zachowywał się kurs w przyszłości" – powiedział Filar.

        Jego zdaniem 1 pkt proc. wzmocnienia się złotego daje obniżenie wskaźnika
        inflacji o mniej niż 0,1 pkt proc.

        Według Filara w ciągu najbliższych kilku kwartałów wzrost PKB w Polsce wyniesie
        4-5 proc.

        "Utrzymanie się wzrostu gospodarczego w przedziale 4-5 proc. jest dane
        gospodarce polskiej na najbliższe kilka kwartałów" - powiedział.

        PKB w I kwartale tego roku wzrósł o 6,9 proc., a w II kwartale o 6,1 proc. Dane
        o PKB za III kw. GUS poda w grudniu.

        Beata Jarząbek

        www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/20041117/80622/

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka