Dodaj do ulubionych

Jest ekstra! Jest ekstra ! Wiec o co ci chodzi ?!

11.04.05, 17:10
Gronicki o złotym, deficycie i wzroście gospodarczym:

1) w tym roku można spodziewać się wyższych od zakładanych dochodów budżetu,
co powinno wpłynąć na zmniejszenie o 4-5 mld zł potrzeb pożyczkowych rządu
wobec zakładanych wcześniej w ustawie 46,5 mld zł.

2) deficyt budżetowy będzie niższy od planowanych 35 mld zł, a w przyszłym
roku nie ukształtuje się w granicach 30 mld zł.

3)nie ma ryzyka, aby dynamika tegorocznego wzrostu gospodarczego była niższa
od 4,5-5,0 proc, gdyż sytuacja makroekonomiczna wciąż pozostaje dobra.

4) nadal wiodący pozostaje eksport.

5)zwiększa się rola inwestycji, które nasilą sie w drugiej połowie roku do
czego przyczynią się inwestycje samorządowe z pomocą środków unijnych.

6)nie ma ryzyka dalszego wyraźnego osłabienia się złotego. W jego opinii
kapitały spekulacyjne już odpłynęły, a pozostali inwestorzy patrzący na dobre
fundamenty naszego kraju.

....RAJ nie kraj ........

Obserwuj wątek
    • robisc Re: Jest ekstra! Jest ekstra ! Wiec o co ci chodz 11.04.05, 20:25
      lastboyscout napisał(a):

      > Gronicki o złotym, deficycie i wzroście gospodarczym:
      >
      > 1) w tym roku można spodziewać się wyższych od zakładanych dochodów budżetu,
      > co powinno wpłynąć na zmniejszenie o 4-5 mld zł potrzeb pożyczkowych rządu
      > wobec zakładanych wcześniej w ustawie 46,5 mld zł.

      Wrozy z fusow? Budzet zakladal 5% wzrostu PKB, dzis ekonomisci (nawet sam
      Gronicki)przyznaja, ze to nierealne - optymisci mowia o 4-4,5%, ja prognozuje
      blizej 3%. Jezeli wiec wzrost przychodow budzetu ponad plan nie nastapi z powodu
      wiekszego niz zalozono wzrostu gospodarczego, to z czego? Brrr...

      > 2) deficyt budżetowy będzie niższy od planowanych 35 mld zł, a w przyszłym
      > roku nie ukształtuje się w granicach 30 mld zł.

      Taaa...dlugi sluzby zdrowia nagle znikna, koszty obslugi zadluzenia zmaleja,
      admnistracja publiczna przestanie sie rozrastac, umra wszyscy emeryci i rencisci.
      Slowem gruszki na wierzbie.

      > 3)nie ma ryzyka, aby dynamika tegorocznego wzrostu gospodarczego była niższa
      > od 4,5-5,0 proc, gdyż sytuacja makroekonomiczna wciąż pozostaje dobra.

      Jak wyzej. Wskazniki wyprzedzajace koninktury wyrazne wskazuja negatywne trendy.
      Pan Gronicki raczy ich nie zuwazac.

      > 4) nadal wiodący pozostaje eksport.

      Spadek 3 miesiace z rzedu od listpada do stycznia. Jestem przekonany, ze rowniez
      w lutym eksport bedzie nizszy niz w styczniu (dane niedlugo opublikuje NBP),
      chciaz r/r nie bedzie to jeszcze wygladalo zle. Prawdziwy collaps nastapi w
      danych za marzec br. - wowczas duzo bedzie sie pisalo o tzw. efekcie bazy, a
      prognozy ekonomistow poleca w dol.

      > 5)zwiększa się rola inwestycji, które nasilą sie w drugiej połowie roku do
      > czego przyczynią się inwestycje samorządowe z pomocą środków unijnych.

      Tu akrutat ma racje, chociaz nikt na dobra sprawe nie jest w stanie przewidziec
      wielkosci inwestycji. Pozyjemy zobaczymy. Nalezy byc ostroznym w prognozach:
      plytki rynek wewnetrzny i niska oplacalnosc eksportu nie zachecaja do inwestowania.

      > 6)nie ma ryzyka dalszego wyraźnego osłabienia się złotego. W jego opinii
      > kapitały spekulacyjne już odpłynęły, a pozostali inwestorzy patrzący na dobre
      > fundamenty naszego kraju.

      Trele morele. Nadal mamy 3% dodatnia stope realna - obnizki stop nie nadazaja za
      tempem spadku inflacji.

      > ....RAJ nie kraj ........

      Dla niektorych np. prezesow bankow czy kierownictwa Orlenu jak najbardziej.
      • vice_versa Re: Jest ekstra! Jest ekstra ! Wiec o co ci chodz 11.04.05, 22:21
        robisc napisał:
        > > 2) deficyt budżetowy będzie niższy od planowanych 35 mld zł, a w przyszłym
        > > roku nie ukształtuje się w granicach 30 mld zł.
        > Taaa...dlugi sluzby zdrowia nagle znikna, koszty obslugi zadluzenia zmaleja,
        > admnistracja publiczna przestanie sie rozrastac, umra wszyscy emeryci i
        > rencisci. Slowem gruszki na wierzbie.

        a dalej:

        > > 6)nie ma ryzyka dalszego wyraźnego osłabienia się złotego. W jego opinii
        > > kapitały spekulacyjne już odpłynęły, a pozostali inwestorzy patrzący na
        > > dobre fundamenty naszego kraju.
        > Trele morele. Nadal mamy 3% dodatnia stope realna - obnizki stop nie nadazaja
        > za tempem spadku inflacji.

        Złoty osłabić mógłby się albo w przypadku zwiększania deficytu w PL albo
        wskutek gwałtownego realnego zmniejszenia poziomu długu w USA (lub Europy, ale
        to już zupełne financial fiction, więc pominę). Rozumiem Robi, że optujesz więc
        za pierwszą wersją czyli za wzrostem deficytu w PL. Tak stanie się tylko
        jeśli... w dalszej części roku złoty będzie nadal wyraźnie się osłabiał,
        czyli... kiedy USA przestaną drukować. Natomiast złoty będzie się umacniał, a
        deficyt będzie powściągany, nie tak mocno jak byśmy chcieli ale będzie...

        Robi czy uważasz że inflacja bierze się z pomiaru tego jak wzrastają CENY dóbr
        i usług? I że wg tego ustala się stopę procentową banku centralnego? A czy
        czasem nie jest tak że ceny dóbr wynikają z ilości pieniądza na rynku? Tzn
        jeśli więcej drukujemy są wyższe, a jeśli mniej są niższe? Inflacja kosztowa
        więc jest tylko sprawdzeniem czy poprawnie stosujemy algorytm poziom druku-
        stopa procentowa.

        Napiszę Ci jak to wg mnie wygląda, jak coś przekręcam koniecznie mnie popraw:
        Żyjemy w środowisku w którym na jednej szali jest deprecjacja spowodowana przez
        deficyt budzetowy który nie jest równoważony zewnętrznym dopływem pieniądza a z
        drugiej strony mamy aprecjację wywołaną: znoszeniem barier administracyjnych,
        coraz szerszym obrotem pieniądza który OMIJA budzet, wzrostem produktywności,
        rozwojem technologicznym i zewnętrznym dopływem pieniądza uciekającego przez
        silniejszym deprecjatorem... Na większość czynników aprecjacyjnych (z wyjątkiem
        znoszenia barier celnych etc) panstwo NIE MA WPŁYWU. A żeby ludziom chciało się
        pracować państwo MUSI deprecjonować szybciej niż wszystkie czynniki
        aprecjacyjne razem wzięte. Zeby natomiast państwo zaczęło wygrywać wyścig w
        deprecjacji musi robić to szybciej niż inne państwa czyli ZAWSZE utrzymywać
        dodatni bilans NAPŁYWU PIENIĄDZA do kraju. Żeby tak było musi mieć szerokie
        pole ruchu w zwiększaniu i zmniejszaniu deficytu... w zależności od
        atrakcyjności spółek czyli...(obok prywatyzacji) głównego magnesu powodującego
        dodatni bilans przepływów.
        • vice_versa CO TO JEST INFLACJA??? 11.04.05, 22:40
          Przeczytałem ten swój post i przyznam że zagmatwałem. Więc teraz prościej:

          To że inflacji nie ma NIE JEST PRAWDĄ. Inflacja to nie jest wzrost CEN tylko
          WZROST ILOŚCI pieniądza na rynku. A ta rośnie nieustannie, bo: 1. istnieje coś
          takiego jak deficyt budzetowy, 2. napływające do kraju obce waluty jako rezerwy
          podlegają w przeważającej części rozwiązaniu. Co oznacza że ilość pieniądza na
          rynku nieustannie rośnie! Naturalnym zjawiskiem byłoby więc, że ceny dóbr będą
          rosnąć. Nie rosna, bo wzrost tych cen musi być równoważony przez: znoszenie
          barier administracyjnych, postęp technologiczny, wzrost produktywności. Ale to
          nie znaczy że ILOŚĆ pieniądza na rynku nie ROŚNIE. Rośnie. I to jest inflacja,
          a nie CENY...

          Pozdrawiam
          • przycinek.usa Re: CO TO JEST INFLACJA??? 12.04.05, 02:23
            eee. Sluchaj, na rynku ZAWSZE pieniadza przybywa.

            Pieniadza przybywa wskutek kreacji. Dlatego nie opowiadaj nam tu bajek. Dobra?

            Nawet w epoce kamienia lupanego i liczydel mechanicznych wystepowalo zjawisko
            kreacji. Jedynie betonowi pseudointelektualisci z UPR dowodza, ze jest to zle
            zjawisko i nalezy wprowadzic 100% rezerwe obowiazkowa na depozyty avista. Co
            oczywiscie samo w sobie zlikwiduje bankowosc detaliczna i nastapi bloga
            slodkosc nastrojow niedouczonych pseudokonserwatystow zwacych sie prawica
            konserwatywna z UPR.



            • vice_versa Re: CO TO JEST INFLACJA??? 12.04.05, 04:48
              Bajka wygląda tak:
              rok 1.
              dobra = 100
              pieniądz = 100

              rok 2. wzrost PKB 5%
              dobra = 105
              pieniądz = 100+5 + 5%deficytu=ok 110

              rok 3. wzrost PKB 5%
              dobra =110
              pieniądz = 110+ 5,5+ 5%deficytu= ok 120,5

              rok 4. wzrost PKB 5%
              dobra= 115
              pieniądz= 120,5+ 6 + 5% deficytu= ok 132,5

              Więc wartość dóbr wzrosła o 15%. W tym samym czasie ilość pieniądza wzrosła o
              32,5%. Jakby chodziło tylko o te 15 % to jeszcze można byłoby machnąć ręką, ale
              jest jeszcze offbudget, samorząd terytorialny i spółki które mniej więcej w
              taki sam sposób zwiększają wartość tych dóbr pod które pieniądz jest emitowany.
              To mechanizm piętrowy i kumulujący się. Nie ma inflacji, co? Hahahaha.

              Teraz pytanie: przy stałej ilości dóbr ceny powinny wzrosnąc czy spaść?
              Prawidłowa odpowiedz: wzrosnąc.
              A jeśli stoją w miejscu czyli inflacja w rozumieniu CEN na rynku =0% to znaczy
              że zmieniło się coś innego. Np. produktywność.
              Więc nie mów mi że zajmowanie się inflacja cen ma sens. Nie ma bo nie odpowiada
              na kilka podstawowych pytań: O ILE tego pieniądza co roku przybywa nie mówiąc
              już o porównaniu tempa tego przyrostu w róznych krajach. Dodam tylko że to
              ostatnie: czyli wzajemna proporcja ilościowa jednej waluty do drugiej jest
              rzeczywistą podstawą wartości walut wobec siebie, kurs walutowy jest jedynie
              metodą płynnego wyznaczania tej wartości, metodą o tyle niedoskonałą, że niemal
              zawsze odchyloną od rzeczywistych proporcji walut. I dlatego dziś mogę mówić o
              dużym potencjale spadkowym USD. A to że to jeszcze nie nastąpiło to jest tylko
              kwestia tego że rynek nie umie liczyć i permanentnie wchodzi w stan błogiej
              homeostazy. Ilość USD ciągle wzrasta, nieporównywanie bardziej niż wzrasta
              ilość Euro, więc wartość USD musi się obniżyć. A skoro tak się nie dzieje to to
              jest tylko kwestia tego że rynek nie umie patrzeć na tzw. fundamentals i źle
              wycenia USD. No i dolar dupnie dopiero jak ktoś to zasugeruje rynkowi.

              A szczerze mówiąc zupełnie nie wiem o jakie bajki Ci chodzi. To prawda, że
              pieniądza przybywa, ale przybywa nieproporcjonalnie w różnych krajach, bo
              istnieje efekt bazy czyli aktualnie wycenionego majątku i aktualnego poziomu
              PKB. Więc od tego jak w którym kraju tego pieniądza przybywa zależą kursy
              walut.
              • lastboyscout Re: CO TO JEST INFLACJA??? 12.04.05, 04:58
                Dzien Dobry ! smile
                Wczesnie wstajesz do pracy .....
              • bush_w_wodzie Re: CO TO JEST INFLACJA??? 12.04.05, 12:41
                > Ilość USD ciągle wzrasta, nieporównywanie bardziej niż wzrasta
                > ilość Euro,



                nieporównywanie bardziej - czyli ile?
                o tyle o ile szybciej rosnie pkb usa czy wiecej?
                i dokad to bedzie trwalo?


                > więc wartość USD musi się obniżyć.

                moze troche. nie wiem czy zauwazyles ze wartosc usd juz sie troche obnizyla


                > A skoro tak się nie
                > dzieje to to jest tylko kwestia tego że rynek nie umie patrzeć na tzw.
                fundamentals i źle
                > wycenia USD.

                smile))

                a moze rynek umie liczyc z wiekszym wyprzedzeniem niz mogloby sie zdawac i juz
                zdyskontowal skutki makroeconomic-policy rzadu busha?

    • vice_versa Re: Jest ekstra! Jest ekstra ! Wiec o co ci chodz 11.04.05, 21:43
      > Gronicki o złotym, deficycie i wzroście gospodarczym:
      >
      > 1) w tym roku można spodziewać się wyższych od zakładanych dochodów budżetu,
      > co powinno wpłynąć na zmniejszenie o 4-5 mld zł potrzeb pożyczkowych rządu
      > wobec zakładanych wcześniej w ustawie 46,5 mld zł.

      To prawda, nowa ustawa o VAT zwiększyła fiskalizm. Dochody będą wyższe, bo
      będzie obowiązywała o kwartał dłużej niż w zeszłym roku.

      > 2) deficyt budżetowy będzie niższy od planowanych 35 mld zł, a w przyszłym
      > roku nie ukształtuje się w granicach 30 mld zł.

      Jeśli tak będzie to SUPER. Nie ma powodu, żeby w to wątpić, zeszłoroczne
      ograniczenie przewidzianego przez ustawę budzetową deficytu bardzo dobrze
      rokuje. Ja tam jednak w to nie wierzę: stopy poszły w górę czyli już zwiększono
      drukowanie, a zwiększono bo koniunktura zaczęła siadać, a dulary zaczęły z
      kraju odpływać...

      > 3)nie ma ryzyka, aby dynamika tegorocznego wzrostu gospodarczego była niższa
      > od 4,5-5,0 proc, gdyż sytuacja makroekonomiczna wciąż pozostaje dobra.

      to raczej pobożne życzenia. Czy on widział ceny ropy?

      > 4) nadal wiodący pozostaje eksport.
      I czy spodziewa się że dolar będzie się umacniać? Czy może drugi raz wstąpimy
      do EU?

      > 5)zwiększa się rola inwestycji, które nasilą sie w drugiej połowie roku do
      > czego przyczynią się inwestycje samorządowe z pomocą środków unijnych.

      Tu makroekonomicznie 100% racji, bo USD znowu poleci w dół i wszyscy będą do
      nas uciekać przed deprecjacją. W kwestii środków EU też ma rację, a czy to
      wszystko da spodziewany efekt w postaci wzrostu gospodarczego? Nie.

      > 6)nie ma ryzyka dalszego wyraźnego osłabienia się złotego. W jego opinii
      > kapitały spekulacyjne już odpłynęły, a pozostali inwestorzy patrzący na dobre
      > fundamenty naszego kraju.

      To prawda. Jest ryzyko dalszego umacniania się złotego. Teraz dolary Greenspana
      grasowały na rynku ropy... gdy Goldman ogłasza 105USD/b natychmiast trzeba sie
      z tego rynku zwijać. Teraz popłyną na rynek USD...

      Raj to to nie jest, ale zasady stosowane są poprawnie. Na tyle na ile można.
      Bez szczególnego polotu i innowacji... Takie siermiężne zarządzanie wg reguł
      sztuki w Polsce uznaje się niestety za szczyt błyskotliwości. Ale trzeba
      przyznać, że gdyby działać inaczej czyli tak jak EU zwiększać deficyty starając
      się gonić głównego fałszerza to byłoby to jeszcze bardziej idiotyczne...
      Problem w PL jest taki, że rząd nie gra z inwestorami zagranicznymi na dwie
      ręce. Czyli nie wypycha swojej waluty poza granice kraju. Rząd amerykański tak
      robi i ma w d... to że rozpętuje inflację. Kupuje przez offshory własne papiery
      wartościowe. To jest nic innego jak drukowanie pustego pieniądza. U nas
      Balcerowicz tego nigdy nie zrobi bo uważa że tak nie można. A to głupie...
      • lastboyscout Re: Jest ekstra! Jest ekstra ! Wiec o co ci chodz 12.04.05, 00:31
        Przede wszystkim :
        WEDLUG MNIE p r a w d z i w y deficyt i inflacja ROSNA LAWINOWO w Polsce.

        Oczywiscie w "ksiazkach" wszystko sie zgadza bo pozyczajac coraz wiecej
        utwardza sie zlotowke a wiec NOMINALNY deficyt i inflacja sa cool.
        Konkretnie: bylismy zadluzeni na na 100 miliardow dolarow a dolar byl po 5
        zlote a wiec mielismy ksiazkowy dlug = 500 milardow zlotych. Pozyczylismy
        nastepne 100 milardow, wpuscilismy to na rynek, zlotowka poszla do gory , dolar
        kosztuje 2 zlote. Mamy wiec dlug 200 miliardow dolarow czyli 400 miliardow
        zlotych po nowej cenie.
        Efekt: nasze zadluzenie "spada", deficyt tez poniewaz spada koszt finansowania
        zadluzenia!
        Podobnie z inflacja. Z tego co nauczyl mnie Bush_w_wodzie to jablka MUSZA
        staniec jezeli sie zadluzamy.
        Zadluzamy sie a jabka NIE TANIEJA a wiec faktycznie drozeja.
        Drozeje tez benzyna mimo ze aprecjacja zlotowki jest szybsza niz wzrost cen
        ropy.
        Podobno rosna tez place a przynajmniej nie spadaja (tym ktorzy maja prace...)
        ROSNIE wiec inflacja!

        A teraz "katuj mnie !" smilejak cudownie spiewala cudownie Kwiatkowska w
        Kabarecie Starszych Panow wink
        • vice_versa Re: Jest ekstra! Jest ekstra ! Wiec o co ci chodz 12.04.05, 03:52
          > Przede wszystkim :
          > WEDLUG MNIE p r a w d z i w y deficyt i inflacja ROSNA LAWINOWO w Polsce.

          Oczywiście, tylko nie liczy się realna wielkość tychże długów i deficytów tylko
          relatywna: czyli w porównaniu z innymi krajami. Mówiąc obrazowo, skoro w PL
          deficyt rośnie lawinowo, to inna lawina pędzi 10 razy szybciej, nazywa się USA
          i dlatego niektórzy przesiadają się na tę która pędzi wolniej, co powoduje
          umocnienie PLN. A w porównaniu z krajami wyżej rozwiniętymi jest akurat
          odwrotnie: deficyty rosną WOLNIEJ, Polska deprecjonuje WOLNIEJ i ilość
          pieniądza na rynku wewnętrznym wzrasta wolniej np. w Polsce niż w Niemczech. To
          Robi nazywa efektem bazy: poziom deprecjacji liczy się od aktualnej podstawy
          PKB. A co za tym idzie realna ilość dodruku jest większa, pieniądza na rynku
          jest więcej, ceny nieruchomości rosną szybciej, dostępność kredytu jest większa
          etc. Zaczyna się efekt skali.
          Poza efektem bazy można się zastanawiać co robić w takim wypadku gdy inne
          państwo deprecjonuje szybciej: gonić fałszerza czy powściągać swojego
          zezwalając na to by napływający z kraju fałszerza pieniądz uciekający przed
          deprecjacją został skierowany do sektora prywatnego a nie do sektora
          publicznego. I w tym sensie oczywiste jest że obecny rząd postępuje racjonalnie
          ograniczając emisje spw. Tym samym nawet jeśli nominalnie deficyt i dług rosną,
          to ograniczenie tempa ich wzrostu jest jak najrozsądniejsze: dają pierwszeństwo
          podmiotom prywatnym.

          > Oczywiscie w "ksiazkach" wszystko sie zgadza bo pozyczajac coraz wiecej
          > utwardza sie zlotowke a wiec NOMINALNY deficyt i inflacja sa cool.
          > Konkretnie: bylismy zadluzeni na na 100 miliardow dolarow a dolar byl po 5
          > zlote a wiec mielismy ksiazkowy dlug = 500 milardow zlotych. Pozyczylismy
          > nastepne 100 milardow, wpuscilismy to na rynek, zlotowka poszla do gory ,
          > dolarkosztuje 2 zlote. Mamy wiec dlug 200 miliardow dolarow czyli 400
          > miliardow zlotych po nowej cenie.
          > Efekt: nasze zadluzenie "spada", deficyt tez poniewaz spada koszt
          > finansowania zadluzenia!

          Zgadza się!!! Ale zauważyłeś że pieniądze na zakup tych drugich 100mld
          NAPŁYNĘŁY ZZA GRANICY??? I właśnie o to chodzi... Natomiast jeśli wziąłeś je z
          rynku wewnętrznego to będzie to przelewanie z pustego w próżne, w dodatku z
          bardziej rentownego sektora prywatnego do marnotrawnego i nieefektywnego
          sektora publicznego.

          > Zadluzamy sie a jabka NIE TANIEJA a wiec faktycznie drozeja.

          Nie, nie, nie. Nie wiem skąd to wziąłeś że jabłka powinny tanieć. Prawdziwe
          spostrzeżenie brzmi odwrotnie: Zadłużamy się a jabłka NIE DROŻEJĄ. Jabłka nie
          mogą tanieć tylko dlatego, że więcej wyprodukowaliśmy papieru!!! CENA jabłek
          powinna WZROSNĄĆ, bo przy wzroście zadłużenia jest NADPODAŻ pieniądza na rynku
          przy niezmienionej ilości jabłek. Czyli: pomimo tego że deprecjonujemy walutę i
          wypuszczamy jeszcze ileśtam papieru we własnej walucie WIĘCEJ, cena jabłek NIE
          WZRASTA. Co to oznacza? Oznacza to że jednostkowy koszt wyprodukowania jabłka
          SPADA!
          Spróbuję jaśniej:
          rok 1.
          Masz 100 000 jabłek i 100 mld papierów.
          rok 2.
          Masz 100 000 jabłek i 200 mld papierów.
          Kiedy cena jabłek jest wyższa??? Skoro podaż jabłek jest bez zmian, popyt na
          nie również b.z. a ilość pieniądza na rynku większa, to CENA powinna być WYŻSZA
          w DRUGIM przypadku. Czyli to samo jabłko powinno kosztować 2 razy więcej.
          Tymczasem cena jego NIE WZRASTA pomimo corocznego deficytu(nawet przy korekcie
          że żadne państwo nie deprecjonuje z roku na rok waluty o 100%). Skumulowany
          deficyt NARASTA a ceny jabłek pozostają bez zmian! Producent musi obniżać
          koszty produkcji, szukać rynków zewnętrznych etc. A jak nie to musi
          bankrutować, chyba że nigdzie indziej na świecie tych samych jabłek
          wyprodukować taniej się nie da (zał. kontrfaktyczne, ale oczywiście istnieją
          takie branże, gdzie faktycznie się nie da). Krótko mówiąc żyjemy w środowisku
          ciągłego, nadmiernego DEPRECJONOWANIA walut, niezależnie od fazy cyklu
          gospodarczego. Ilość zer zawsze wzrasta. Brednią jest mówienie że inflacji nie
          ma. Inflacja to nie są ceny tylko ILOŚĆ PIENIĄDZA NA RYNKU. Całkowita ilość
          pieniądza na rynku rośnie szybciej niż "inflacja" rozumiana jako wzrost cen. To
          jest qrewsko ważne! To państwo jest głównym inflatorem. A państwo to nie tylko
          budzet ale i złotówki wyemitowane pod ten pieniądz który napływa zzewnątrz.
          Teoretycznie te złotówki znajdują pokrycie w rezerwach. Ale tylko teoretycznie,
          bo rezerwy też się zmniejsza...(z korzyścią dla Państwa- wykup długu, lub z
          korzyścią dla kolesi-FOZZ)
          Inflacja rozumiana jako wzrost ilości pieniądza na rynku zależy więc od tego
          jak duże dodatnie saldo obrotów kapitałowych miało państwo jako całość
          (budzet+wszystkie inne przepływy kapitałowe sektora publicznego i prywatnego)
          pomniejszone o wszystkie wypływy gotówkowe liczone na granicach i przelewy za
          granicę raportowane przez banki do NBP. Im więcej napłynie z zewnątrz i im
          bardziej powstrzymamy wyprowadzanie kapitału za granicę tym bardziej wzrośnie
          nasz PKB.Proste. Natomiast nie zawsze pokrywa się to z inflacją kosztową, bo
          kiedy napływ zewnętrzny pieniądza wynika z ciągłego wzrostu i akumulowania
          rezerw przez inne państwa, import produktów z tych państw nie maleje, ich
          rentowność spada(to już inna kwesia równoległego drożenia surowców) to ceny na
          rynku mogą pozostawać bez zmian albo się obniżać. I inflacja może wynosić 0,1-
          0,3% Oczywiście fałszujecie to straszliwie, ale co tam...Nawet jeśli teraz jest
          to 7% to po uwolnieniu juana będzie to 17%. Więc inflacja kosztowa skoczy o
          wiele później niż inflacja w sensie wzrostu ilości pustego pieniądza na rynku.
          > Drozeje tez benzyna mimo ze aprecjacja zlotowki jest szybsza niz wzrost cen
          > ropy.
          Last Boy, o czymś nie wiem??? To niezwykle frapujące zdanie, a jakieś liczby?
          Jakoś sobie przypominam 100% wzrost cen ropy, ale za Boga nie przypomnę sobie
          kiedy USD był po 6,30 PLN. Ropa wzrosła w ciągu ostatnich 4 lat o kilkaset
          procent, wierz mi żyję w tym strasznym kraju gdzie rządzi Balcerowicz, ale
          takich wachnięć kursu PLN nie mieliśmy!

          > Podobno rosna tez place a przynajmniej nie spadaja (tym ktorzy maja prace...)

          Jeśli budzet zaciągnął dług za granicą, to musiał to wydać. Płace, przynajmniej
          w budzetówce, siłą rzeczy albo rosną albo rośnie biurwokracja. Jeśli państwo
          nie ma innego systemu rozdawnictwa pieniędzy zaciągniętych Z ZEWNĄTRZ państwa
          (tak jak Stany robią z rynkiem nieruchomości, nakręcając spiralę kredytową) ani
          nie obniża podatków to musi w jakiś inny kretyński sposób redystrybuować te
          środki. Więc zostaje biurwokracja i wzrost płac w budzetówce.

          > ROSNIE wiec inflacja!
          LBS, inflacja rośnie jeśli ilość pieniądza na rynku zwiększa się szybciej niż
          ilość dóbr na tym rynku. Prawda? Ok. Ilość jabłek jest stała. Rynek sam
          reguluje dopływ jabłek z zewnątrz. Więc inflacja rośnie nie dlatego że coś się
          stało z jabłkami i zarobkami, tylko DLATEGO ŻE PAŃSTWO SIĘ ZADŁUŻYŁO!!! I
          redystrybuuje. Wzięło dodatkowo kasę z zewnątrz. Ktoś temu państwu chciał
          pożyczyć bo zauważył, że wzrost rentowności w porównaniu z rozmiarem
          deprecjacji jakie to państwo stosuje jest względnie, powtarzam WZGLĘDNIE NISKI
          w porównaniu ze skalą deprecjacji w innym państwie. Tylko dlatego znajdują się
          chętni którzy CHCĄ kupować obligacje(Tbondy).

          > A teraz "katuj mnie !" smilejak cudownie spiewala cudownie Kwiatkowska w
          > Kabarecie Starszych Panow wink

          Hi hi hi, dopiero teraz dobrnąłem do końca Twojego postu, przyrzekam, byłbym
          bardziej wyrozumiały... smile
          • lastboyscout Re: Jest ekstra! Jest ekstra ! Wiec o co ci chodz 12.04.05, 04:37
            No nieeeee ! Ja tu katuj mnie a on "oczywiscie", "zgadza sie !!!"itp.
            Mial byc dym z uszu, iskry w oczach, suknia plugawa, spojrzenie mordercze a tu
            jak zwykle elaborat, ktorego pewnie jak zwykle swoja mała duszą nie przelknę.
            Zdarza mi sie pisać dla ludzi i nauczono mnie, ze pisze tak jak pozwala ICH
            PERCEPCJA ... nie moja. Widze, ze sie starasz. Postaraj sie bardziej ....

            Ok, próbuje to szybko przebrnać bezwzglednie rzecz skracając bo bo żona woła
            na pieszczotki ....

            > Oczywiście, tylko nie liczy się realna wielkość tychże długów i deficytów
            tylko relatywna: czyli w porównaniu z innymi krajami. Mówiąc obrazowo, skoro w
            PL deficyt rośnie lawinowo, to inna lawina pędzi 10 razy szybciej, nazywa się
            USA i dlatego niektórzy przesiadają się na tę która pędzi wolniej, co powoduje
            > umocnienie PLN. A w porównaniu z krajami wyżej rozwiniętymi jest akurat
            > odwrotnie: deficyty rosną WOLNIEJ, Polska deprecjonuje WOLNIEJ i ilość
            > pieniądza na rynku wewnętrznym wzrasta wolniej np. w Polsce niż w Niemczech.

            Uprosciles. Pominąles wazny parametr. Polski nikt nie potrzebuje, USA jeszcze
            tak ....

            > Zgadza się!!! Ale zauważyłeś że pieniądze na zakup tych drugich 100mld
            > NAPŁYNĘŁY ZZA GRANICY???

            Uczono mnie rowniez tutaj, ze mamy otwarty rynek, rowniez walutowy.
            Poza wszystkim dolary z Polski do Polski tez plyną: jaki wariat w Polsce trzyma
            jeszcze dolary????


            > Nie, nie, nie. Nie wiem skąd to wziąłeś że jabłka powinny tanieć. Prawdziwe
            > spostrzeżenie brzmi odwrotnie: Zadłużamy się a jabłka NIE DROŻEJĄ. Jabłka nie
            > mogą tanieć tylko dlatego, że więcej wyprodukowaliśmy papieru!!! CENA jabłek
            > powinna WZROSNĄĆ, bo przy wzroście zadłużenia jest NADPODAŻ pieniądza na
            rynku przy niezmienionej ilości jabłek. Czyli: pomimo tego że deprecjonujemy
            walutę i wypuszczamy jeszcze ileśtam papieru we własnej walucie WIĘCEJ, cena
            jabłek NIE WZRASTA. Co to oznacza? Oznacza to że jednostkowy koszt
            wyprodukowania jabłka SPADA!


            JAJA ze mnie robicie z tymi jablkami , prawda?!!!
            Na slowo "jabka" dostaje juz pryszczy wiec ani mi juz w glowie nad tym sie
            zastanawiac, odpuszczam temat.....
            Bush_w_wodzie do tablicy ! smile
            Wytlumacz wszystkim w klasie ile kosztuja jablka za pozyczone pieniadze wink


            > Jeśli budzet zaciągnął dług za granicą, to musiał to wydać. Płace,
            przynajmniej w budzetówce, siłą rzeczy albo rosną albo rośnie biurwokracja.
            Jeśli państwo nie ma innego systemu rozdawnictwa pieniędzy zaciągniętych Z
            ZEWNĄTRZ państwa (tak jak Stany robią z rynkiem nieruchomości, nakręcając
            spiralę kredytową) ani nie obniża podatków to musi w jakiś inny kretyński
            sposób redystrybuować te środki. Więc zostaje biurwokracja i wzrost płac w
            budzetówce.

            Myslisz doraznie.
            Ceny nieruchomosci nie maja zadnego zwiazku z dlugiem zagranicznym poniewaz
            dlug panstwa ZAWSZE splacaja jego obywatele. Najczesciej w formie podatkow, jak
            rowniez w formie spadku cen nieruchomosci do poziomu nawet nizszego niz
            zagraniczne gadzety jakie sobie kupili do swoich domow za dlugi zagraniczne
            SWOJEGO panstwa....
            To sie nazywa zly kredyt i konczy sie przejeciem wlasnosci dluznika.
            Jest jednak maly problem ... te 11 tysiecy glowic wymierozne w swiat ....


            > LBS, inflacja rośnie jeśli ilość pieniądza na rynku zwiększa się szybciej niż
            > ilość dóbr na tym rynku. Prawda? Ok. Ilość jabłek jest stała. Rynek sam
            > reguluje dopływ jabłek z zewnątrz. Więc inflacja rośnie nie dlatego że coś
            się stało z jabłkami i zarobkami, tylko DLATEGO ŻE PAŃSTWO SIĘ ZADŁUŻYŁO!!!

            DOKLADNIE to mialem na mysli!!!!!!
            Jak wplywaja pieniadze pokrycia w rodzimym towarze to co najwyzej znajduja
            pokrycie w towarze obcym. Tak wiec WEDLUG MOJEGO POJMOWANIA SWIATA rosnie
            inflacja chociaz ceny nie rosna bo te pieprzone polskie jablka powinny zdrozec
            ale nie drozeja bo sa tansze jablka zagraniczne. To nie zmienia faktu, ze
            ZDROWO pojmowana inflacja rosnie , nazwijmy to w utajeniu!

            Idę sie kochać. Pa!



            • vice_versa Re: Jest ekstra! Jest ekstra ! Wiec o co ci chodz 12.04.05, 05:47
              > Uprosciles. Pominąles wazny parametr. Polski nikt nie potrzebuje, USA jeszcze
              > tak ....
              Uproszczenia są tym dzięki czemu można jasno patrzeć na rzeczy skomplikowane,
              więc to raczej komplement...
              Rozumiem że teza brzmi: wraz ze wzrostem globalnej wymiany handlowej,
              usługowej, finansowej i bóg wie jakiej wzajemne powiązania i zależności
              osłabiają się powodując że coraz mniej ludzi jest sobie nawzajem potrzebnych,
              coraz więcej miejsc staje się zaludnioną, nikomu nie potrzebną pustynią.
              To zupełnie nie z mojego świata, LBS, nie wiem w jakim świecie Ty żyjesz, ale
              piszesz jakbyś nadawał z Melmak albo K-pax.Jeśli Twoja teza brzmi odwrotnie, że
              ludzie są coraz bardziej od siebie zależni i coraz więcej ich łączy, choćby to
              były interesy konkurencyjne, to zacytowane zdanie jest nieprawdziwe. W Polsce
              też jest rynek konsumencki.

              > Zgadza się!!! Ale zauważyłeś że pieniądze na zakup tych drugich 100mld
              > > NAPŁYNĘŁY ZZA GRANICY???
              > Uczono mnie rowniez tutaj, ze mamy otwarty rynek, rowniez walutowy.
              > Poza wszystkim dolary z Polski do Polski tez plyną: jaki wariat w Polsce
              > trzymajeszcze dolary????

              A czy uczono Cię że nikt nie liczy salda przepływów zewnętrznych??? Piszę o
              makroekonomii czyli o tym jak NBP zlicza przepływy ze wszystkich tytułów, z
              granic, banków i GUSu.
              Albo inne pytanko: czy jeśli Polacy trzymają USD to komu zwiększają możliwości
              deprecjonowania waluty: Polsce czy USA??? I który model spowodował głębszy
              drenaż gospodarki: względnie stabilnej waluty i Balcerowicza czy może
              hiperinflacji wynikającej stąd, że dopływu zagranicznych środków nie było,
              ludzie trzymali USD, a rzad drukował sobie jak chciał?

              > JAJA ze mnie robicie z tymi jablkami , prawda?!!!
              > Na slowo "jabka" dostaje juz pryszczy wiec ani mi juz w glowie nad tym sie
              > zastanawiac, odpuszczam temat.....
              > Bush_w_wodzie do tablicy ! smile
              > Wytlumacz wszystkim w klasie ile kosztuja jablka za pozyczone pieniadze wink

              Nie wyglupiaj sie z bushem. Rozumiem że miłość Cię goniła, ale starałem się
              jasno napisać czemu jabłka powinny drożeć a ceny nie rosną... ilość pieniądza
              wzrasta a ilość dóbr pozostaje b.z. Cena powinna wzrosnąć. Nie rośnie POMIMO
              DŁUGU bo: obniżył się koszt produkcji jabłka, ograniczono narzuty
              administracyjne, cła.

              > Myslisz doraznie.
              > Ceny nieruchomosci nie maja zadnego zwiazku z dlugiem zagranicznym poniewaz
              > dlug panstwa ZAWSZE splacaja jego obywatele. Najczesciej w formie podatkow,
              > jakrowniez w formie spadku cen nieruchomosci do poziomu nawet nizszego niz
              > zagraniczne gadzety jakie sobie kupili do swoich domow za dlugi zagraniczne
              > SWOJEGO panstwa.... To sie nazywa zly kredyt i konczy sie przejeciem
              > wlasnosci dluznika. Jest jednak maly problem ... te 11 tysiecy glowic
              > wymierozne w swiat ....

              O Chryste! Ty nadal myślisz kategoriami zimnowojennymi i geopolityką czy u Was
              prawo opiera sie na głowicach nuklearnych? Farenheitha co prawda nie widziałem,
              ale że sypiacie z bronią pod poduszką to wiedziałem, tylko nie sądziłem że to
              już są głowice nuklearne... Udziały w głowicach macie czy jak? Jaki udział
              trzeba mieć w jednej głowicy by wyegzekwować od wierzyciela powiedzmy 1 mln
              USD?
              Dług nie przekłada się na ceny nieruchomości w proporcji 1:1! Czyli 1tys USD z
              Tbondów wpompowane w rynek nieruchomości długu przekłada się na sumaryczny
              wzrost całego rynku o 10 000 USD wartości. Wartości wirtualnej, bo krach
              nastąpi, ale najpierw obkupicie się po pachy, deprecjonujecie USD zmniejszając
              realną wartość swoich zobowiązań. W dodatku każdy może wziąć sobie fixed rate.
              Rentowniejsi wykupią mniej rentownych i to wszystko. Zabawa zacznie się od nowa.

              Tak wiec WEDLUG MOJEGO POJMOWANIA SWIATA rosnie
              > inflacja chociaz ceny nie rosna bo te pieprzone polskie jablka powinny
              > zdrozec ale nie drozeja bo sa tansze jablka zagraniczne. To nie zmienia
              > faktu, ze ZDROWO pojmowana inflacja rosnie , nazwijmy to w utajeniu!

              Tak rośnie inflacja rozumiana jako ILOŚĆ pieniądza na rynku. A nie koniecznie
              rosną ceny. Wy jeszcze USD upychacie po całym świecie i namawiacie do trzymania
              w materacach smile U Was więc ta inflacja nawet jak jest zdrowa to rośnie w
              utajeniu do takich rozmiarów, że bęc musi być niezdrowe. Ale nie jest
              nieodwołalne i nie do przewidzenia. I o to chyba chodzi.
              • bush_w_wodzie Re: Jest ekstra! Jest ekstra ! Wiec o co ci chodz 12.04.05, 12:21
                >
                > starałem się
                > jasno napisać czemu jabłka powinny drożeć a ceny nie rosną... ilość pieniądza
                > wzrasta a ilość dóbr pozostaje b.z. Cena powinna wzrosnąć. Nie rośnie POMIMO
                > DŁUGU bo: obniżył się koszt produkcji jabłka, ograniczono narzuty
                > administracyjne, cła.
                >

                akurat fiskalizm panstwa rosnie i wydatki na administracja tez.

                nasza dyskusja z lbs o jablkach dotyczyla przypadku w ktorym do pl naplywaja
                waluty powodujac aprecjacje zl. w takim wypadku generowana jest presja dezinflacyjna
              • lastboyscout Re: Jest ekstra! Jest ekstra ! Wiec o co ci chodz 12.04.05, 15:29
                > To zupełnie nie z mojego świata, LBS, nie wiem w jakim świecie Ty żyjesz, ale
                > piszesz jakbyś nadawał z Melmak albo K-pax.

                CAŁY JA! smile !!! (wpadlem tu tylko na chwile z mojego K-PaX...)

                >>>Jeśli Twoja teza brzmi odwrotnie, że ludzie są coraz bardziej od siebie
                zależni i coraz więcej ich łączy, choćby to były interesy konkurencyjne, to
                zacytowane zdanie jest nieprawdziwe. W Polsce też jest rynek konsumencki. <<

                Odnosilem to do zdolnosci konsumpcyjnych za swoje i pozyczone.
                Nawet do czasu skonczenia wielkiego pozyczania tu i tam, te wartosci są
                absolutnie nieporownywalne a co dopiero kiedy zaczniemy zyć za swoje po wielkim
                BUM tu i tam! ......

                >O Chryste! Ty nadal myślisz kategoriami zimnowojennymi i geopolityką czy u
                Was prawo opiera sie na głowicach nuklearnych? Farenheitha co prawda nie
                widziałem, ale że sypiacie z bronią pod poduszką to wiedziałem, tylko nie
                sądziłem że to już są głowice nuklearne...
                Udziały w głowicach macie czy jak? Jaki udział trzeba mieć w jednej głowicy by
                wyegzekwować od wierzyciela powiedzmy 1 mln USD? <<<


                Ano mamy te udzialy w glowicach...
                Inwestujemy w te glowice wiecej niz szkolnictwo bo wychodzimy z zalozenia, ze
                lepiej byc silnym niz madrym...

                Ogladales Indiana Jones jak zalatwia jednym strzalem z pistoletu takiego co sie
                dlugo uczyl sztuk walki?
                To jest mniej wiecej nasza filozofia.
                Troche mądrych, reszta zapracowane tępaki, ktore robią na te głowice (dlatego
                tu żyję, to spełnia mój model państwa idealnego!).

                Mamy rzad który zajmuje sie tylko:
                a) pożyczaniem,
                b) zabieraniem innym
                c) nie pozwalaniem innym zabrac nam to co od nich pozyczylismy

                I do tego sa potrzebne te glowice. Wiec wybieramy sobie rzad, ktory zmusza nas
                (podatki) do zainwestowania w te glowice 20% (!!!) tego co zarobimy.
                Najzabawniejsze, jest to, ze najbardziej manifestacyjnie popieraja tutaj takie
                glowicowe inwestycje ci ktorzy, ktorzy zarabiaja tak malo, ze praktycznie nie
                ma ich jak opodatkowac na te glowice (white trash i okolice)

                Inni robia zreszta dokladnie to samo (z tym ze my jestesmy w tym najlepsi!),
                choc pod innymi haslami, sztandarami.
                Kiedys na poligonie spojrzalem na mapy operacyjne wojny OBRONNEJ naszego kraju.
                Wlasnie bronilismy sie gdzies ... w Belgii i wlasnie przy pomocy glowic
                (SKUDow) przeprowadzalismy OFENSYWNA OBRONE aby moc sie bronic gdzies dalej ,
                juz pod Paryzem albo w Hiszpanii....
                Amerykanie bronia sie w Iraku, Sobieski bronil sie pod Wiedniem, Japonczycy w
                Pearl Harbor...
                Inne hasla , inne sztandary ta sama obrona glowicami w ktore INWESTUJE sie
                podatki.


                > Dług nie przekłada się na ceny nieruchomości w proporcji 1:1! Czyli 1tys USD
                z Tbondów wpompowane w rynek nieruchomości długu przekłada się na sumaryczny
                > wzrost całego rynku o 10 000 USD wartości. Wartości wirtualnej, bo krach
                > nastąpi, ale najpierw obkupicie się po pachy, deprecjonujecie USD
                zmniejszając realną wartość swoich zobowiązań. W dodatku każdy może wziąć sobie
                fixed rate. Rentowniejsi wykupią mniej rentownych i to wszystko. Zabawa zacznie
                się od nowa

                Niezupelnie, zbyt doraznie ....
                Wartosc nieruchomosci to nie jest wartosc materialnych skladnikow z jakich ona
                jest zbudowana. To nie jest tez nawet wartosc ziemi na jakiej ona jest
                zbudowana. Wartosc nieruchomosci to OBIETNICA potencjalu zysku jaki sie kiedys
                uzyska przy sprzedazy + jakosc twojego zycia kiedy tam mieszkasz.
                I teraz: panstwo pozycza jak cholera a jednak ludzie wierzą, ze za ich zycia
                pozyczanie sie nie skonczy i co rok dostana te swoje 10 % w gore + plus super
                zycie w milym miejscu. Pozyczaja wiec te pozyczone panstwowe pieniadze i kupuja
                gadzety do swojego domu z nadzieja za nawet te gadzety sprzedadza kiedys drozej
                (kuchnia:90%, lazienka:80%, livingroom: 70% itd.
                Nie wyszlo: panstwo juz nie moze sie zadluzac, wlasciele domow ze zmiennym
                oprocentowaniem ida z torbami, rzucaja swoje domy na rynek. Ceny spadaja.
                Nie ma jednak kasy bo nie ma pozyczek bo nie ma gospodarki.
                NIKT nie kupuje tych tanich domow, malo tego na rynek trafiaja tez splacone
                domy i te ze stalego oprocentowania bo czasem sie umiera, rozwodzi, wyjezdza
                itd. Ceny dalej ida w dol a ciagle nie ma kasy na kupowanie tak jak to kiedys
                zgrabnie opisal Przycinek.
                Ceny spadaja dalej. Dochodza do ceny bajerow z ktorych powstal budynek. Dalej
                nie ma szmalu, nie ma kupcow.
                Ktos powie: marmury i zlote klamki mnie wiecej kosztowaly niz teraz daja mi za
                caly dom!
                Odpowiedz: To masz stary pecha....
                Mozesz zdemontowac te swoje marmury i klamki i sprzedac na targu ale ceny na
                targu tez ida w dół bo nikt nie kupuje a twoje rzeczy sa w dodatku z demolki.
                Ceny spadają wiec jeszcze nizej ...
                Jak nisko?
                TAK NISKO JAK NISKO BEDZIE POTRZEBA az POJAWI SIE "OBIETNICA potencjalu zysku
                jaki sie kiedys uzyska przy sprzedazy + jakosc twojego zycia kiedy tam
                mieszkasz" = pokrycie w PRAWDZIWYM pieniadzu (przy braku pozyczek).
                I tak tu (i wszedzie indziej) BEDZIE jezeli ktos nie wymysli nowego szwindlu,
                niezaleznie czy to bedzie pozyczanie, faszyzm czy nowe zrodlo energii ....

                Powyzszy mechanizm znakomicie ilustruje sie teraz w takich miejscowosciach w
                Polsce jak Lomza czy Lezajsk. Tam powracajacy (nawet bez pozyczania) wpakowali
                mase amerykanskich sprzatanych dolarow w te swoje pseudoamerykanskie
                rezydencje. Teraz nie ma szmalu ani z Polski ani z Ameryki.
                Lomzynskie rezydencje kosztuja taniej niz uzyte materialy i wszyscy czekaja na
                cud ... "obietnice potencjalu zysku" znaczy sie ....
                No to sobie jeszcze poczekaja ...jak mawial Shrek wink !
                Nawet na wyborze szwindlu trzeba sie znać.
                A Balcerowicz musi odejsc bo kiepskie szwindle wykroil albo inaczej: byli tacy,
                ktorzy chcieli szwindli Balcerowicza i Targowicy wiec to sobie wybrali.


                > Tak rośnie inflacja rozumiana jako ILOŚĆ pieniądza na rynku. A nie koniecznie
                > rosną ceny. Wy jeszcze USD upychacie po całym świecie i namawiacie do
                trzymania w materacach smile U Was więc ta inflacja nawet jak jest zdrowa to
                rośnie w utajeniu do takich rozmiarów, że bęc musi być niezdrowe. Ale nie jest
                > nieodwołalne i nie do przewidzenia. I o to chyba chodzi.

                To juz kolejny raz kiedy probujesz wykreowac mnie na oponenta w tym temacie.
                Zauwaz wreszcie, ze calkowicie sie z toba zgadzam!
                Pozyczka jest pozyczka, inflacja jest inflacja, glupi prezydent/rzad jest
                glupi, gdziekolwiek na tym swiecie (mój prezydent od ponad czterech lat tylko
                madre (hi, hi!) miny robi zamiast konkretne reformy).

                O roznicach poczytaj sobie powyzej ......
          • lastboyscout Re: Jest ekstra! Jest ekstra ! Wiec o co ci chodz 12.04.05, 04:56
            >>>Last Boy, o czymś nie wiem??? To niezwykle frapujące zdanie, a jakieś
            liczby? <<<
            Prosze bardzo: www.wtrg.com/prices.htm
            Ceny ropy niewiele przekraczaja średnia historyczną ....

            >>>Jakoś sobie przypominam 100% wzrost cen ropy, ale za Boga nie przypomnę
            sobie kiedy USD był po 6,30 PLN. Ropa wzrosła w ciągu ostatnich 4 lat o
            kilkaset procent, wierz mi żyję w tym strasznym kraju gdzie rządzi Balcerowicz,
            ale takich wachnięć kursu PLN nie mieliśmy!<<<

            To ty znasz PRAWDZIWĄ cenę zlotego?!!! Opowiesz mi o tym jesienią?

            Jak tutaj przyjechalem benzyna byla po $ 1.47 , teraz jest $2.25. Bulki, mieso,
            przejazd metrem, podatki nieruchomosciowe, wszelki uslugi podrozaly w tym
            czasie 2, 3 razy. I ktos tu jeszcze mowi o drozejacej ropie ? wink
    • robisc a propos to lecialo inaczej 11.04.05, 22:06
      Swoja droga to moja ulubiona piosenka T-love oprocz "Kinga" i "Jak żądło"

      Popatrz na wspaniałe autostrady
      Na drogi, na których nie znajdziesz wybojów
      Rosną nowe bloki i nie ma wypadków
      W czystych szpitalach ludzie umierają rzadko

      Mamy ekstra rząd i super prezydenta
      Ci wszyscy ludzie - wspaniali fachowcy
      Ufam im i wiem, że wybrałem swoją przyszłość
      Za rękę poprowadzą mnie do Europy

      Ref.: Jest super, jest super
      Więc o co Ci chodzi?
      Jest super, jest super
      Więc o co Ci chodzi?
      Więc o co Ci chodzi?
      Jest super, jest super
      Więc o co Ci chodzi?
      Jest super

      Mamy tolerancję wobec innych upodobań
      Kościół zaciekle broni najbiedniejszych
      Bogaci są fajni i w miarę uczciwi
      Policja surowo każe złych przestępców

      Ref.: Jest super, jest super
      Więc o co Ci chodzi?
      Jest super, jest super
      Więc o co Ci chodzi?
      Więc o co Ci chodzi?
      Jest super, jest super
      Więc o co Ci chodzi?
      Jest super


      Ref.: Jest super, jest super
      Więc o co Ci chodzi?
      Jest super, jest super
      Więc o co Ci chodzi?
      Więc o co Ci chodzi?
      Jest super, jest super
      Więc o co Ci chodzi?
      Jest super

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka