Dodaj do ulubionych

Chyba troche spanikowalem z tymi dolarami.

04.11.05, 16:22
Taki sobie na razie przynajmniej interes wiedze zrobilem z tym kupowaniem
Euro. No zobaczymy jak to wyjdzie na dlugi dystans , hehehe .
Obserwuj wątek
    • przycinek.usa Re: Chyba troche spanikowalem z tymi dolarami. 04.11.05, 17:18
      Wysoka stopa i bardzo dobre dane sie ukazuja. Spada bezrobocie i FOREX szaleje.
      W dluzszej perspektywie twoje decyzje sa sluszne.
      • robisc Re: Chyba troche spanikowalem z tymi dolarami. 04.11.05, 19:19
        musisc zmienic tytul watku nr 5 smile
        moze 2 EUR za jednego dolara?
        • przycinek.usa Re: Chyba troche spanikowalem z tymi dolarami. 04.11.05, 20:17
          eee. Nie zmieniam zdania. Stopa robi swoje. Juz mamy zmiane tendencji na rynku.
          Bedzie spadek dynamiki zadluzenia i spadek dynamiki PKB. To kwestia krotkiego
          czasu. Dodatkowo Greenspan sciaga do USA goracy kapital spekulacyjny. Japonia
          zaczela sprzedawac swoje rezerwy i to jest dobry grunt na duzy ruch kursowy.

          Tymczasowo jednak mamy faktycznie silne wybicie i patrzac po wykresie idealna
          sielankowa formacje dajaca dlugoterminowe wizje stabilnosci USD. Nic bardziej
          mylnego. Forex to nie gielda. Tutaj nie decyduje rynek, tylko Greenspan.
          Greenspan to nie RPP. Nie bedzie wzrostu wartosci USD bez konca jak w Polsce na PLN.

          • vice_versa Lepiej panikować wcześniej, niż płakać później... 04.11.05, 21:27
            Zgadzam się z przycinkiem w 100%.
            Trend bieżący jest wywołany podnoszeniem stopy i malejącą emisją USD. Tyle, że
            stopy będą podnoszone tylko do momentu pęknięcia giełdowego bąbelka. To z kolei
            nie wiadomo czy nastąpi dziś, jutro, za miesiąc czy za pół roku. Im później
            nastąpi tym większy będzie zjazd USD. Problemem jest czas, którego nikt nie
            jest w stanie ocenić, bo nie da się ocenić kiedy nadejdzie burza kiedy całe
            niebo jest zasnute gęstymi chmurami. Owszem są monetarne podstawy wzrostu USD,
            ale na kurs USD ma wpływ również BILANS PRZEPŁYWÓW ZAGRANICZNYCH czyli apetyt
            na nowe dolary i na commercial papers notowane w tychże dolarach, spadek na
            NYSE spowoduje odwrót zagranicy od inwestycji w USD, efektem będzie ostry zjazd
            USD i inflacja cenowa, bo rząd drukować nie przestanie, a wręcz przeciwnie smile
            Chyba jednak urwę sobie ten 1% racji przycinka i powiem w końcu że: Japonia nie
            sprzedaje swoich USD, Japonia sugerując tę możliwość stara się zahamować odpływ
            od własnej waluty. Ja w tę Japońską wyprzedaż nie wierzę. W sytuacji kurczącego
            się popytu w USA (absolutnie nie wierzę w te wzrastające consumer expenditures
            w 3Q, to NIEMOŻLIWE, to czysta manipulacja) Japońcy nie mogą pozbywać się
            swoich USD bo każdy USD wydany obniża rentowność ich exportu, który i tak
            pewnie ledwie dyszy za sprawą Chin. Problemem Japonii jest to że kupując 1 USD
            długu USA, wygenerowane 10 USD popytu rozkłada się jak 8:2 na rzecz Chin, o
            zgrozo. Czyli Japońcy nakręcają swój export, ale 4 razy mocniej nakręcają
            Chiny, bo te oferują tańszą podaż. Oczywiście to jest uproszczenie, bo dochodzą
            jeszcze kwestie technologiczne i wzrostu japońskiego exportu do Chin, ale
            generalnie tak to wygląda.
            Japońce są głupie i wierzą w kumulowanie bogactwa w skarbcu. Porównując to z
            polskimi rezerwami, które są na szczęście bardzo małe, możemy być naprawdę
            dumni. Liczy się flow, a nie rezerwy, rezerwy walutowe są dla gospodarki
            zbędnym balastem.

            Jeśli ktoś zapyta czemu 1 USD US TBonds daje 10USD popytu w USA i jak to się ma
            do wzrostu deficytu handlowego USA to odpowiem: Nie wiem, ale czytałem już o
            tym na tym forum, pisał o tym jakiś vice_versa, czy jakoś tak.

            Pozdrawiam.
            • przycinek.usa Re: Lepiej panikować wcześniej, niż płakać późnie 04.11.05, 21:52
              "Ja w tę Japońską wyprzedaż nie wierzę."

              Alez oczywiscie, ze sprzedaja. Popatrz na te linki, ktore podalem w swoim
              dolarowym watku. Teraz z pamieci nie podam, ale tam widac jak byk, ze zeszli w
              tym roku z UST. Sprzedali PRZYNAJMIEJ 10 miliardow dolarow. Dokladnie nie
              sprawdzalem w tym miesiacu, ale ja to w niedziele przesledze znowu i policze a
              wyniki wsadze w swoj watek. Jestem pewien, ze to saldo jest negatywne.
              Na pewno.

              Musisz zrozumiec charakter dzialania "rynku". Rynek to tak naprawde nie jest
              rynek, tylko wojna w ksztaltowaniu sie cen i popytu pod wplywem decyzji
              politycznych i finansowych. W Polsce dosyc potoczne jest myslenie, ze "Rynek" to
              takie cos, ze "samo" wycenia i ze ta wycena jest taka "sama z siebie". Nic
              bardziej mylnego. Rynek "sie sam" nie wycenia. Rynek jest REGULOWANY.
              To samo w Polsce. Tyle ze w Polsce regulacje sa tak ustawione, zeby tylko
              okresleni uczestnicy rynku zyskiwali. Jak w Kasynach. Mozesz wygrac. Pewnie.
              Ale masz 51% szans aby przegrac. W Polsce ten mechanizm jest tak ustawiony, zeby
              na pewno zarobic. Ja mysle, ze tam nasz kochany profesorek tak rusza aby ten
              procent ryzyka do porazki byl bliski 90% z pozostalym 10% na ew. zmiane
              prezydenta.

              Pamietaj, ze od kilku lat mowi sie o tym, ze FED interweniuje na rynku zlota a
              wiadomo na sto procent, ze FED interweniuje na FOREX. To przeciez trzeba sobie
              dodac 2+2 i wychodzi, ze im zalezy bardzo na utrzymaniu kursu USD.

              Jestem jednak zdziwiony, ze Europa jest taka optymistyczna co do USA.
              Myslalem, ze jest odwrotnie. Przeciez Europa nas nie lubi? Prawda?
              Co za hipokryzja. Kupowac nasze UST! Teraz, kiedy jest najbardziej
              niebezpiecznie! Przeciez ten system pozbawi was pieniedzy. Jezeli w przyszlosci
              nastapi taka zmiana kursu jak mysle, ze nastapi, to kazde 1 Euro zainwestowane,
              zostanie PODZIELONE na pol i oddane w wielkim tempie po to, aby USD mogl sie
              wtedy UMOCNIC wobec innych walut. Taki jest plan FED. To widac golym okiem.
              Tak zrobic, zeby tylko konsument i USA nie stracilo za duzo pieniedzy.
              I jedynie japonczycy i Chinczycy sa na tyle przebiegli i madrzy, aby to widziec
              i przewidziec i sie temu sprzeciwic.




              • polarbeer Re: Lepiej panikować wcześniej, niż płakać późnie 04.11.05, 22:07
                No prosze zadalem pytanie w jednej czesci watku, a drugiej mam odpowiedz. <g>

                Ja ok kilku miesiecy bazuje na teorii, ze w tej chwili jestesmy w wyscigu do dna
                jesli chodzi o wiekszosc walut. Piramida sie koncy na Chinach i Indiach. Pozniej
                wszystkie waluty sie zawala... nie tylko USD.
                • przycinek.usa Re: Lepiej panikować wcześniej, niż płakać późnie 04.11.05, 22:18
                  Tego nie jestem pewny. Nie jest to przedmiotem rozwazan tego forum.
                  To jest forum o polityce i gospodarce. Jakby bylo o ekonomii, to byloby
                  teoretycznym i niepotrzebnym dodatkiem do naszych codziennych obserwacji.

                  Co do przyszlego ksztaltowania sie kursow, to mozemy jedynie opierac sie na
                  prawdopodobienstwie. Bo to jest jedna wielka silownia, ksztaltowana decyzjami
                  opartymi o sprzeczne interesy wielkich mocarstw.

                  USA podjely bardzo powazne i bledne decyzje dotyczace swojego rozwoju
                  ekonomicznego. To sa dwie decyzje. Pierwsza to zamkniecie rynku pracy przy
                  rownoczesnym otwarciu rynku wymiany handlowej, a druga to zgoda na
                  nieograniczony przeplyw technologii i brak odpowiedniej kontroli nad sektorami
                  strategicznymi.

                  Dlatego obecnie mamy strukturalny deficyt wymiany handlowej z otoczeniem i
                  zagrozenie konkurencyjne ze strony Chin.

                  To zas implikuje nieuchronna korekte wartosci USD.
                  Ja ze swojej strony nie przykladalem do tego nigdy wiekszej wagi, az do momentu,
                  kiedy zaobserwowalem wyrazny spadek aktywnosci inwestycyjnej zagranicy i
                  repatriacje srodkow z USA.



                  • polarbeer Re: Lepiej panikować wcześniej, niż płakać późnie 04.11.05, 23:16
                    Te dwie rzeczy sie na wzajem nie wykluczaja
                    • vice_versa Re: Lepiej panikować wcześniej, niż płakać późnie 05.11.05, 01:30
                      Podoba mi się Twoje spostrzeżenie, polarbeer.
                      To prawda, z jednej strony mamy day trading, grę, z drugiej proces.
                      Tak się składa, że właśnie cały wątek jest o tym, że kierunek w którym toczy
                      się gra absolutnie nie bierze pod uwagę kierunku w którym toczy się proces.
                      I o to chodzi: ten kto postępuje zgodnie z procesem który BĘDZIE miał miejsce w
                      najbliższej PRZYSZŁOŚCI postępuje racjonalniej niż ten kto liczy na utrzymanie
                      się OBECNEJ GRY szukając podstaw w OBECNYCH procesach.

                      > Jezeli wszystkie waluty sa czescia piramidy stojacej na USD, ktory trzeszczy
                      > pod cisnieniem
                      • polarbeer Re: Lepiej panikować wcześniej, niż płakać późnie 05.11.05, 04:14
                        Vice_versa, ciesze sie ze wszedlem na to forum, gdyz naprawde ciagle niewielu
                        jest ludzi ktorzy probuja widziec rzeczywistosc przez caly ten dym i lustra...
                        Jasne ze mozemy sie mylic w teoriach czy pogladach, w koncu miliony, moze nawet
                        milardy dolarow sa wydawane na zaciemnianie...

                        Co mialem na mysli ze USD jest podstawa piramidy, to petro dolar i dolar jako
                        waluta rezerwy
                      • polarbeer Re: Lepiej panikować wcześniej, niż płakać późnie 05.11.05, 04:26
                        >>>>To, że stanie się to
                        w tym samym CZASIE, uważam za niemożliwe, nie będzie efektu lawiny bo
                        przeciętny zjadacz chleba nie ma o tym bladego pojęcia.

                        W sumie sie z Toba zgadzam, byc moze rowniez dlatego ze mam taka nadzieje. Nie
                        wiem czy sledzisz historie Refco
                        • przycinek.usa Re: Lepiej panikować wcześniej, niż płakać późnie 05.11.05, 06:31
                          No nareszcie ktos tutaj porusza sprawe Refco. Witam wobec tego na naszym malym
                          forum. Mam nadzieje, ze od czasu do czasu cos nam tutaj napiszesz, co bedziemy
                          czytac z zainteresowaniem.

                          Refco to powazny problem.
                          Malo kto zdaje sobie sprawe jak wazna to byla sprawa.
                          No, ale Polski to nie dotyczy. Na szczescie.

                          • polarbeer Re: Lepiej panikować wcześniej, niż płakać późnie 05.11.05, 14:08
                            Ja wspomnialem Refco, czesciowo zeby pokazac moje obawy co do szybkosci
                            ewentualnego krachu
                      • przycinek.usa Re: Lepiej panikować wcześniej, niż płakać późnie 05.11.05, 06:25
                        "Każda waluta mierzona jest w innej walucie,globalna masa walut się zwiększa,
                        więc ich realna siła może być zachowana tylko i wyłącznie przy założeniu
                        zwiększania się produktywności. Najlepsze jest to, że odpowiednie zwiększanie i
                        zmniejszanie ciśnienia może powodować wzrost produktywności i postęp na skalę
                        globalną."


                        No tak, to bardzo trafnie napisane. Trafiles w sedno.


                        Ja jednak musze zwrocic uwage na inne zjawisko. Zjawisko, ktore dotyczylo
                        Polakow przez ostatnie 15 lat. Chodzi o przemiany w krajach w ktorym nastepuje
                        "urynkawianie" cen uslug i towarow. W krajach takich, jak wiemy z doswiadczenia,
                        nastepuje ruch cen wynikajacy ze zmiany struktury kosztow i ruch ten jest
                        nieunikniony. (Stopa procentowa ma niewielki wplyw na takie ruchy kosztowe)
                        Wraz z tym ruchem nastepuje rowniez wzrost ilosci pieniadza w obrocie. Podnosi
                        sie tez PKB, co jest oczywiste choc niekoniecznie zwiazane ze wzrostem ilosci
                        transakcji i produkcja na rynku wewnetrznym.

                        Co mozna wywnioskowac z takiej historii?

                        Ano mamy Chiny - kolejnego aspiranta na mocarstwo, w ktorym nastepuje ciagle i
                        dynamiczne dostosowanie cenowe wskutek uwalniania rynku i podnoszenia sie
                        stopniowego cen. Proces ten, zwany przez obserwatorow "inflacja" nie jest niczym
                        innym jak transformacja pieniezna postepujaca stopniowo az do uzyskania
                        rownowagi cenowej z otoczeniem. Chiny tego procesu nie blokuja monetarnie. Nie
                        ma jak dotad polityki mocnego pieniadza (wysokiej wzglednej stopy
                        krotkoterminowej). Mamy mechanizm usztywniajacy te dostosowania, a wiec peg do
                        dolara, ktory dopiero niedawno zostal zastapiony koszykiem, co jest o tyle
                        nieistotne bo nastapilo niedawno.

                        W tym przykladzie mamy zawarte dwie niezwykle istotne informacje:

                        1. W Chinach nie ma czystej inflacji, tylko jest inflacyjne dostosowanie cenowe.
                        To oznacza, ze dopoki wystepuje roznica cen uslug wewnatrz rynku i na zewnatrz
                        rynku, dopoty bedzie nastepowac ruch cen i wzmozona wymiana towarowa.

                        2. Dopoki nie nastapi ostateczne zrownanie cenowe, dopoty bedzie rosla baza
                        monetarna i PKB. (To bardzo wazne. Ruch cen wprost implikuje wzrost bazy czyli
                        pieniadza wielkiej mocy, co dalej oczywiscie powoduje wzrost pozostalych miar)


                        Dalej wiemy, ze Chiny nadal maja ogromne potrzeby inwestycyjne (Pmietajmy
                        artykuly, ktore tutaj wklejalem) np. plan rozbudowy drog, mostow i autostrad.
                        Maja tez ogromne zasoby sily roboczej. To zas implikuje zarowno dalszy wzrost,
                        jak tez dalsze powiekszanie podazy pieniadza.

                        Dopoki Chiny rozwijaja sie, dopoty nie nalezy oczekiwac pelnego urynkowienia cen
                        uslug. Wynika to z Polityki spolecznej komunistow. Trudno to jednoznacznie
                        oceniac. Ja sie nie podejmuje. Uwazam, ze komunisci mogliby ostatecznie uwolnic
                        rynek i pozwolic mu rosnac. Mozliwe, ze kiedys tak sie stanie. A moze nie.

                        Jednak w calym tym powyzszym wywodzie chodzi mi o to, ze proporcje walutowe moga
                        ulegac zmianom i jezeli te zmiany nastapia to efekt rynkowy tych zmian moze byc
                        kolosalny.

                        Czyli mozliwe, ze nagle i niespodziewanie powstana nam calkiem samowystarczalne
                        Chiny z tak potezna gospodarka, ze udzial USA w rynku swiatowym zmniejszy sie i
                        powstanie kolejna walutowa alternatywa inwestycyjna.

                        Musze przyznac, ze wszystko zmierza w takim kierunku.
                        Chinczycy doskonale wiedza, ze aby miec taka wlasnie walute, trzeba spelnic
                        pewne warunki przejrzystosci finansowej i jawnosci gospodarczej. To jest
                        wszystko mozliwe do spelnienia. Do tego jednak musi dojsc dopiero wtedy, kiedy
                        nie bedzie to zagrazac zywotnym interesom narodowym Chinczykow.

                        Popatrzmy. Teraz w zasadzie kazda wieksza korporacja moze sobie wejsc na rynek
                        Chinski i jest to wejscie TANIE. (Bo relacja walut i kosztow jest bardzo
                        korzystna) Chinczycy na to pozwalaja kierujac sie dlugoterminowym interesem
                        strategicznym zwiazanym z nabywaniem technologii i know-how. Jest to trudne,
                        jest to ryzykowne, ale tanie. I producenci inwestuja. Czasem traca, ale
                        najczesciej zyskuja.

                        Jednakze inwestycje otwarte, (typu Unia Europejska-Polska) i duze ruchy
                        kapitalowe, beda mozliwe dopiero wtedy, kiedy relacja wymiany walutowej pozwoli
                        Chinom sprzedawac swoje aktywa naprawde drogo. Bardzo drogo. Inaczej Chinczycy
                        na to nie pozwola. Tak wiec nalezy oczekiwac, ze najpierw Chinczycy dostosowuja
                        swoja gospodarke do otwarcia na swiat, potem uplynnia Yuana, a na koncu, kiedy
                        stanie sie tam drogo - otworza calkowicie swoj rynek i spelnia warunki
                        przejrzystosci finansowej. Chiny beda sprzedawac banki dopiero wtedy, kiedy beda
                        one drogie, albo nigdy.

                        I wtedy na rynku pojawi sie kolejna waluta z kategori "Major" - ktora zgodnie z
                        prawem Grishama bedzie sie rozpychac i bedzie plynac kanalami finansowego
                        krwiobiegu napedzajac inflacje w USA.

                        I to jest dlugoterminowy Plan Chinczykow i beda go realizowac tak jak USA.
                        Czyli uzywajac czolgow, rakiet i nawet broni jadrowej jak beda chcieli.



            • przycinek.usa Japonska sprzedaz - dowod. 05.11.05, 09:06
              "Ja w tę Japońską wyprzedaż nie wierzę."

              Stan na Aug 2004 = 699.4 miliardow
              Stan na Aug 2005 = 684.5 miliardow

              Masz tu dowod:

              www.treas.gov/tic/mfhhis01.txt
              i

              www.treas.gov/tic/mfh.txt
              • przycinek.usa Re: Japonska sprzedaz - dowod. 05.11.05, 09:22
                zwroccie uwage kto sprzedaje.

                Najmadrzejsi sa oczywiscie Zydzi, ktorzy jako nieliczni maja spadek salda.
                Kolejny sektor to OPEC. -))) Ciekawe, nie?
                No i Szwajcaria.

                Ja zawsze uwazalem, ze najlepiej obserwowac Zydow. Oni maja nosa.
                To najlepszy barometr. Potrafia przewidywac niesamowite rzeczy. Np. Sept 11.
                Jak ich saldo zejdzie do zera, to bedzie godzina zero na dollarze, he he he.

                • vice_versa Re: Dowód? Jaki dowód? Dowody będą za 3 mc. 05.11.05, 12:48
                  Tak, Z1 i tici należą do moich ulubionych rozrywek.
                  W przypadku insidera jakim jest Izrael trudno mówić o nosie...
                  Pasmo wahań rezerw mają imponujące, prawie 50%!
                  Na drugim biegunie mamy Norwegię, czy z tego co robią Norwegowie można
                  cokolwiek zrozumieć? W sumie niemal 1000% wzrostu ilości USD.
                  Co z tym 11.09? Izraelici to przewidzieli mówisz?

                  W kwestii zasadniczej czyli Japonii:

                  Japonia sprzedawała w zeszłym roku, a USD taniał mimo podnoszonych stóp i sam
                  się temu dziwiłeś zeszłej jesieni.Ta zeszłoroczna wyprzedaż wyglądała tak: PO
                  zmianie stóp w USA Japonia uznała że może wyprzedać część rezerw które kupiła
                  na wiosnę, że aż tak duży impuls proeksportowy nie jest konieczny. Dlatego, że
                  Japonia używa rezerw jako dźwigni eksportowej, a nie jako inwestycji typu "kup
                  i trzymaj". Same rezerwy są i mają być niedochodowe, by operacja była rentowna
                  dochód ma powstać ze wzrostu światowego popytu na japoński hi-tech.

                  Teraz pisałem o tym, że nie wierzę, żeby robiła to ponownie TERAZ. Dane o tym
                  będą za 3 mc. Ostatnie zapowiedzi prezesa BoJ to czysty PR i zaklinanie rynków
                  jako obrona przed osłabianiem się jena. Jeśli dobrze pamiętam to uznajesz to
                  za "wiadomość jesieni", ja tego nie traktuję poważnie, podobnie jak uwolnienia
                  pegu juana. Oni dali sobie po prostu możliwość, skorzystają z niej dopiero gdy
                  załamie się giełda a z nią amerykański popyt, wtedy skrócą pozycje na USD. Na
                  to nałoży się zahamowanie napływu pieniądza z Europy czyli pogorszenie bilansu
                  przepływów, a do tego dojdzie konieczność początku obniżek stóp przez FED i
                  początek kolejnej fazy rozwadniania USD...
                  • przycinek.usa Re: Dowód? Jaki dowód? Dowody będą za 3 mc. 05.11.05, 22:42
                    > Co z tym 11.09? Izraelici to przewidzieli mówisz?

                    He he he. No nie mow, ze nie wiesz?!
                    Przeciez to jest przedmiotem utajnionego sledztwa federalnego od lat.
                    Bo ktos ostrzegl dzien wczesniej obywateli pochodzenia zydowskiego i oni prawie
                    wszyscy nie poszli nastepnego dnia do pracy. Roznie podobno ostrzegali,
                    telefonicznie, emailami itp.


                    Co do Japonii, to nawet mnie nie denerwuj, tylko przeanalizuj te liczby.
                    To nie chodzi o to, ze sprzedaja, tylko o to, ze PRZESTALI KUPOWAC.
                    Oni kupowali jako calosc rejonu UST za ponad 250 miliardow dolarow rocznie!
                    No tak na oko. A teraz kupili chyba za 20 miliardow w 2005. Nie pamietam
                    dokladnie liczb. Ale to moglo byc 260 miliardow w 2004 a 2005 to jakies np. 21
                    miliardow. Czy jakos tak. Licz Japonie, Chiny, Taiwan, Korea, Singapur, Hong
                    Kong. I dlatego Szutnikowi FRODOR polecial, a Greenspan wpadl w panike i podnosi
                    stopy bez konca. Greenspanowi nie przeszkadzala inflacja przez 5 lat, a teraz
                    jakby dostal szalu i straszy jak Balcerowicz tak, ze nawet Bush junior sra w gacie.

                    • vice_versa Re: Dowód? Jaki dowód? Dowody będą za 3 mc. 06.11.05, 21:23
                      Nie poszli do pracy??? To q, pięknie, naprawdę pięknie.
                      Myślałem że pijesz do tych spekulacji na CBOE i NYSE tuż przed samolotami, to
                      jeszcze można zrozumieć, przecież obrona przeciwlotnicza też mogła swoje
                      prywatne interesy załatwiać, ale dzień wcześniej to już urąga zdrowemu
                      rozsądkowi...

                      Co do Japonii. Oczywiście masz rację, ja wiem że przestali kupować. Tylko, że
                      Ty zakładasz że podnoszenie stóp przez Greeniego to EFEKT działań Japończyków,
                      czyli wycofania się z zakupów. Tymczasem jest odwrotnie. To Greenie zmienił
                      trend i Japończycy na to zareagowali wyprzedażą nadwyżki pod koniec 2004 i
                      zaprzestaniem zakupów w 2005. Czyli to nie Japońcy wiodą prym, to Greenie
                      dyryguje orkiestrą. Rozumiem, że to może wyglądać jak problem typu jajko czy
                      kura, ale tak nie jest.
                      Zauważ że wycofanie się z zakupów gdy wiadomo, że waluta będzie się umacniać
                      jest cokolwiek nierozsądne. A oni właśnie wtedy zaczęli sprzedawać! Norwegia
                      zaczęła kupować, bo potraktowała to jako lokatę, a Japońcy jako impuls wzrostu
                      exportu.
                      W sumie to szczegół, ale jednak istotny szczegół bo wyklucza teorie chaosu
                      mówiące "a co będzie jak Japońcy zaczną sprzedawać". Nic nie będzie, dokąd
                      giełda się trzyma nic się nie stanie, a później też się nic nie stanie, to
                      właśnie Japońcy kolejny raz będą kupowali te ogromne nadwyżki USD, oni nie mogą
                      zacząć z równą pasją USD wyprzedawać z jaką go kupowali, po prostu nie mogą bo
                      ich gospodarka padnie, będzie leżeć i kwiczeć.

                      PS.
                      UST oznacza USTrash???
                      Nie znałem tego, ładne smile
                      • bush_w_wodzie Re: Dowód? Jaki dowód? Dowody będą za 3 mc. 06.11.05, 21:36
                        vice_versa napisał:

                        przepraszam za wtret w tej super dyskusji. mam za malo czasu teraz zeby napisac
                        cos sensownego ale kroktie ad vocem moge:

                        > Nie poszli do pracy??? To q, pięknie, naprawdę pięknie.


                        osobiscie znam trojke takich ktorzy mieli przed sep 11 unikac wschodniego
                        wybrzeza. co prawda klucz narodowosciowy pracuje ale inne klucze w ich przypadku
                        tez. niewatpliwie pracuja w dosyc istotnym dla rzadu usa sektorze



                        > Myślałem że pijesz do tych spekulacji na CBOE i NYSE tuż przed samolotami, to
                        > jeszcze można zrozumieć, przecież obrona przeciwlotnicza też mogła swoje
                        > prywatne interesy załatwiać, ale dzień wcześniej to już urąga zdrowemu
                        > rozsądkowi...

                        no ale zyc trzeba. wyglada na to ze nie wiedzieli dokladnie jak bedzie wygladal
                        atak. moze z wyjatkiem tego goscia co kupil pare miesiecy wczesniej wtc i
                        porzadnie go ubezpieczyl
                      • przycinek.usa Re: Dowód? Jaki dowód? Dowody będą za 3 mc. 07.11.05, 01:39
                        US Treasury
    • harryportier Re: Chyba tak. 04.11.05, 20:10
      A ja cały czas Ci pisałem, abyś nie panikował i trzymał USD, przynajmniej do
      polowy 2006.
      Obecnie otwiera się szansa na strefę 1,05 - 1,11 na EURUSD.
      Ty nie wierzyłeś,ale to nic. Paru innych US residents wymyślalo mi od takich,
      ze szkoda gadać...i to tylko dlatego, że śmiałem twierdzić, że USD bedzie się
      umacniać. Ciekawe, nie?
      Przypomnę Ci jeszcze raz - długofalowo masz rację - USD osłabnie. Ale wpierw na
      takim EURUSD musi skorygować cały wzrost od 0.85 do 1.37 z ostatnich lat.
      Często takie korekty biorą minimum ok 50% ruchu, czyli 0,26 $ (caly ruch to
      0,52 $) lub 62 % czyli 0,32 $ licząc od szczytu, owego 1,37. Wychodzi wlasnie
      strefa 1,05 - 1,11.
      I myśle, ze to zobaczymy. Być może nawet w formie lekkiej paniki kupna USD...
      • przycinek.usa Re: Chyba tak. 04.11.05, 20:22
        Wiesz, nie chce byc zlosliwy, ale tak mysli wiekszosc traderow na rynku.
        Zdecydowana wiekszosc. Oni wrecz czekaja na taki rozwoj wypadkow.

        Przypomne, ze w grudniu w 2004 prawie NIKT nie prognozowal odrocenia sie trendu
        srednioterminowego.

        Generalnie nie mam zastrzezen do twojej oceny zasiagow i mozliwosci korekty.
        Jednak nie zapominaj, ze to nie sa ruchy rynkowe, tylko odpowiedz spekulantow na
        zmiane stop.

        Spekulanci uwazaja, ze gospodarka w USA nie moze sie zalamac w krotkim terminie
        i inwestuja w pozyczke. Dlatego mamy USDX na poziomie 91.25.
        Spekulanci nie wierza juz w spadek stop w USA.
        Nikt sie niczego nie boi i inwestuje.
        Casus tempora.
        • vice_versa Chyba żartujesz, harry 04.11.05, 21:49
          Tak przycinku, dodajmy jeszcze że tę wiarę wyjątkowo ochoczo podtrzymuje FED i
          wszystkie statystyki rządowe. Każdy wierzy w to w co chce wierzyć, ja nie
          twierdzę że USD sie nie umacnia, twierdzę że nie każdy zdąży wyskoczyć z
          dolarów kiedy będzie ostatni moment na wyskoczenie. Potem zamiast wyskakiwać z
          walut można już tylko z okien. Być może, Harry należysz do tych
          najzdolniejszych, ale statystycznie nie możesz polecać takiej ruletki innym, a
          empirycznie musisz to udowodnić dla własnego dobra.

          Bazowanie na statystyce chodząc po polu minowym nie jest najrozsądniejsze.
          Podobnie bazowanie na analizach technicznych. Po prostu zasadnicza masa
          pieniadza już do USA powróciła, owszem teraz USD będzie szedł "szybko" w górę,
          ale większość z nich nie zdąży się wycofać... Masa bezwładności. Spór o to czy
          lepiej grać na "masę krytyczną" czy kontrować "masę bezwładności" nigdy nie
          zostanie rozstrzygnięty. Po prostu każdy wierzy w to co lubi.
        • polarbeer Re: Chyba tak. 04.11.05, 21:51
          >>>Jednak nie zapominaj, ze to nie sa ruchy rynkowe, tylko odpowiedz spekulantow
          na zmiane stop.

          Jestem nowy na tym forum. Probuje zrozumiec to co napisales ale mam trudnosci...
          spekulanci nie sa czescia rynku?

          Wczesniej chyba pisales ze FOREX to nie rynek ale Greeni
          • przycinek.usa Re: Chyba tak. 04.11.05, 22:05
            FOREX wcale nie jest taki plynny jak mowia.

            Chodzi o to, ze to jest rynek tzw. "over the counter" - czyli jest z zasady
            rozczlonkowany i podatny na manipulacje. Dodatkowo jak dokladnie wejdziesz w
            mechanizmy wymiany to okazuje sie, ze podatnosc takiego rynku na manipulacje
            cenowe jest bardzo duza. To nie jest wcale taki plynny rynek, jak pisza w
            materialach reklamowych firm market makerow.

            Zapomnij o tym, ze FOREX to jakas kopalnia pieniedzy. FOREX jest plynny, owszem,
            ale jak zaczniesz cos wiekszego robic, to sie okazuje, ze nagle tej plynnosci
            nie ma. Jeden bank moze spokojnie zatkac notowania na wiele godzin.
            A co dopiero FED.

            To jest w ogole wielki temat i ja nie chce za bardzo sie w to zaglebiac.
            Powiem tylko tyle, ze w kategori finansowej najwazniejszy jest zawsze szef Banku
            Centralnego a potem dopiero minister finansow.

            Od tych dwoch gosci zalezy ile ludzie w kazdym panstwie zarabiaja pieniedzy i w
            jaki sposob. Bo to jest POLITYKA.

            Jezeli w jakims panstwie mamy glupiego MinFina, to okazuje sie, ze spoleczenstwo
            nagle zaczyna placic za wysokie podatki. Tak juz jest. A dlaczego? Bo to jest
            caly skomplikowany lancuch zaleznosci, ktore powoduja, ze jedno panstwo rozwija
            sie swietnie a drugie biduje gdzies na koncu stawki.

            Ludzie w Polsce ZUPELNIE TEGO NIE ROZUMIEJA. KOMPLETNIE.

            Ludzie w Polsce chca do EURO aby w Polsce w koncu spadly stopy procentowe!
            Prawda? Jest tak?

            A chodzi o to, zeby w Polsce spadly stopy procentowe ZANIM POLSKA wejdzie do
            Euro albo najlepiej wcale.

            A kto mowi, zeby w Polsce obnizyc stopy? PiS!
            A kto chce zmienic w Polsce system polityki monetarnej? PiS!

            Nie do wiary, nie? Tacy socjalisci! Tacy szkodnicy!
            Pytanie tylko, KTO NAPRAWDE W TYM UKLADZIE SZKODZI, A KTO NIE.
            A kto ma na okragla robiony pasztet z mozgu przez media.
          • przycinek.usa Re: Chyba tak. 05.11.05, 07:16
            Na innym forum napisales cos takiego:
            "(fractual reserve system)
            • polarbeer Re: Chyba tak. 05.11.05, 22:21
              Jednak wpadlem do komputera na godzine
              • przycinek.usa Re: Chyba tak. 05.11.05, 22:35
                nie chodzilo o to, zeby czytac wszystko, tylko zebys zobaczyl prezentacja
                kreacji pieniadza. To jest taki filmik. Doskonaly.
                • polarbeer Kreacja pieniadza 06.11.05, 04:10
                  przycinek.usa napisał:

                  > nie chodzilo o to, zeby czytac wszystko, tylko zebys zobaczyl prezentacja
                  > kreacji pieniadza. To jest taki filmik. Doskonaly.

                  Wlasnie obejrzalem tego flsha... Widze jak latwo mozna wprowadzic "ksiegowych" w
                  blad... Oni dodaja tutaj, odejmuja tam
                  • przycinek.usa Re: Kreacja pieniadza 06.11.05, 04:48
                    Widzisz, Ty napisales, ze "bank drukuje". To jest nieprawda.

                    Bank wykonuje operacje na depozytach poprzez obrot gospodarczy i wymiane
                    handlowa. Bank otrzymuje od klientow zloto i pozycza je dalej, po czym znowu
                    otrzymuje zloto i w ksiegach ma np. 2x wiecej zlota jak jest go fizycznie w
                    rzeczywistosci.

                    Nie ma w tym nic dziwnego i DEPOZYTARIUSZ z czasem tez ma potrzeby i musi wydac
                    te pieniadze, czyli depozyt ulega likwidacji, a zaplata tym depozytem trafia do
                    kredytobiorcy, ktory musi oddac kredyt do banku i w efekcje strumien pieniadza
                    (zlota) trafia powrotnie do banku i jest spadek ilosci pieniadza i wszystko gra.

                    W rzeczywistosci ten mechanizm jest szalenie skuteczny i dynamika kredytowa
                    powstaje jedynie w wyniku rozluznienia polityki monetarnej i agresywnosci
                    marketingowej bankow.

                    Tego mechanizmu nie mozna zanegowac, poniewaz jest elementem rynku i odejscie od
                    fiat money nic nie da. Przejscie na zloto tez nic nie da. DALEJ BEDZIE KREACJA.

                    Tego jednak masy tzw. "liberalow" nie moga zrozumiec.
                    Prowadzilem kiedys dyskusje z jednym takim ancymonem w Polsce, a on nie mogl
                    zupelnie pojac, ze zmiana systemu rozliczania zlotem nic nie zmienilaby w
                    nowoczesnej gospodarce.

                    On natomiast (chlop z UPR) mial ochote wprowadzic poziom rezerwy czastkowej na
                    10%, co doprowadziloby do wzrostu kosztow kredytu i Polska gospodarka pewnie juz
                    calkiem stanelaby w miejscu. Dlatego obecnie bardziej sceptycznie patrze na
                    skraja prawice w Polsce, poniewaz uwazam, ze oni sa jeszcze bardziej skolowani
                    ekonomicznie jak PiS.

                    W USA NIE MA OBECNIE PRAKTYCZNEGO MECHANIZMU REZERWY CZASTKOWEJ.

                    Dlaczego?

                    Poniewaz w USA rezerwa czastkowa dotyczy TYLKO depozytow krotkoterminowych,
                    czyli po prostu pieniedzy z checking accounts. To jest zas jakis smieszny
                    procent. Wynosi on odpowiednio 0, 3 i 10% w zaleznosci od kwoty salda rachunkow
                    transakcyjnych. trudno powiedziec ile srednio to wynosi.

                    Banki sa sprytne i namawiaja ludzi do otwierania kont, ktore sa oprocentowane i
                    maja mozliwosc natychmiastowej likwidacji ale NAZYWAJA sie savings accounts.
                    Te konta NICZYM SIE NIE ROZNIA OD np. Polskich ROR.
                    Dzieki temu banki nie odprowadzaja od tych depozytow zadnych rezerw i moga
                    obracac kasa bez konca w kolko macieju. Niektore banki daja nawet pieniadze za
                    to, albo losuja prezenty. Bylebys otwarl konto "savings". He he he.

                    Najsmieszniejsze jest to, ze pracownicy, ktorzy te produkty oferuja NIE
                    ROZUMIEJA dlaczego tak sie dzieje. Pracownicy niskiego szczebla w bankowosci,
                    czyli tzw. "Panienki z okienka" nie oferuja tego czesto, poniewaz jak mi sie
                    przyznaly pare razy "to jest tylko zmiana nazwy" i wlasciwie to jakbym sie nie
                    zapytal, to one nie zaproponuja, bo mysla, ze po co klient ma zmieniac nazwe
                    konta? He he he.

                    No, ale gdyby te panienki to rozumialy, to nie pracowalyby w okienku, tylko w
                    centrali i nie mialyby zadnej szansy ze mna rozmawiac o pogodzie.







                    • polarbeer Re: Kreacja pieniadza 06.11.05, 04:59
                      >>>Widzisz, Ty napisales, ze "bank drukuje". To jest nieprawda.<<<

                      Masz racje. Ale to bardziej dramatyczne i w wiekszej skali efekt jest taki
                      sam... Szczegolnie w kraju wypuszczajacym "rezerwy" w swiat....

            • polarbeer nie prawda ze zlotem 06.11.05, 04:47
              przycinek.usa napisał:


              "I jest to powazny blad logiczny. Wlasciwie i logiczny i rzeczowy.
              Chodzi o to, ze polaczenie pieniadza ze zlotem bylo tylko OGRANICZANIEM FUNKCJI
              PIENIADZA."

              Co do ograniczana funkcji pieniadza
              • przycinek.usa Re: nie prawda ze zlotem 06.11.05, 04:50
                byloby ograniczeniem, bo zlota jest malo. Za malo na dokonanie takiej operacji
                zabezpieczenia walutowego gospodarki swiatowej. Wydaje mi sie to niemozliwe.
                • polarbeer Re: nie prawda ze zlotem 06.11.05, 04:54
                  przycinek.usa napisał:

                  > byloby ograniczeniem, bo zlota jest malo. Za malo na dokonanie takiej operacji
                  > zabezpieczenia walutowego gospodarki swiatowej. Wydaje mi sie to niemozliwe.

                  Jest jeszcze jedno narzedzie
                • polarbeer Re: nie prawda ze zlotem 06.11.05, 05:05
                  przycinek.usa napisał:

                  > byloby ograniczeniem, bo zlota jest malo. Za malo na dokonanie takiej operacji
                  > zabezpieczenia walutowego gospodarki swiatowej. Wydaje mi sie to niemozliwe.

                  Zdaje sobie sprawe ze taka operacja jest niemozliwa dopuki proces ktory ma teraz
                  miejsce nie dobiegnie do swojego logicznego konca...

                  Polecam rozwazania na ten temat profesora Feteke
                  • przycinek.usa Re: nie prawda ze zlotem 06.11.05, 05:20
                    Czytalem jego artykul "The Decoy Of The Falling Dollar" - 27 February 2005

                    i wiesz, nie moge sie oprzec wrazeniu, ze ten facet ma jajecznice w glowie.
                    Ja przepraszam bardzo za to okreslenie, ale nawet dokladnie przesledzilem jego
                    tok rozumowania i uwazam, ze to sie wszystko nie trzyma kupy.

                    Moze w innych artykulach on jest lepszy, ale ten ktory przeczytalem jest dosyc,
                    hmm kontrowersyjny.

                    Najbardziej mnie razi taki tatusiowaty jezyk, oraz zupelnie nieadekwatne i
                    uproszczone zalozenia. Co do jezyka, to on uzywa takich terminow jak
                    Humpty-Dumpty,-) Cow milking. Itp.

                    Jego wnioski sa wedlug mnie bledne, choc zwraca uwage na rzeczywiste zjawiska.
                    Czyli krotko mowiac facet bladzi.
                    • polarbeer Re: nie prawda ze zlotem 06.11.05, 05:23
                      przycinek.usa napisał:

                      > Czytalem jego artykul "The Decoy Of The Falling Dollar" - 27 February 2005
                      >
                      > i wiesz, nie moge sie oprzec wrazeniu, ze ten facet ma jajecznice w glowie.
                      > Ja przepraszam bardzo za to okreslenie, ale nawet dokladnie przesledzilem jego
                      > tok rozumowania i uwazam, ze to sie wszystko nie trzyma kupy.
                      >
                      > Moze w innych artykulach on jest lepszy, ale ten ktory przeczytalem jest dosyc,
                      > hmm kontrowersyjny.
                      >
                      > Najbardziej mnie razi taki tatusiowaty jezyk, oraz zupelnie nieadekwatne i
                      > uproszczone zalozenia. Co do jezyka, to on uzywa takich terminow jak
                      > Humpty-Dumpty,-) Cow milking. Itp.
                      >
                      > Jego wnioski sa wedlug mnie bledne, choc zwraca uwage na rzeczywiste zjawiska.
                      > Czyli krotko mowiac facet bladzi.


                      Mam nadzieje ze przeczytasz Goldbug variations
                      • przycinek.usa Re: nie prawda ze zlotem 07.11.05, 06:33
                        Nie mam sily tego czytac. Faktycznie ten artykul (przeczytalem 1 i 2) jest
                        lepszy i merytorycznie spojny. Ale zasypiam przy tym. Ten Feteke strasznie leje
                        wode. Obiecuje, ze zmusze sie do przebrniecia przez to do konca w ktorys dzien.

                        • polarbeer Antal Feteke -- Goldbug varaitions 07.11.05, 14:22
                          przycinek.usa napisał:

                          > Nie mam sily tego czytac. Faktycznie ten artykul (przeczytalem 1 i 2) jest
                          > lepszy i merytorycznie spojny. Ale zasypiam przy tym. Ten Feteke strasznie leje
                          > wode. Obiecuje, ze zmusze sie do przebrniecia przez to do konca w ktorys dzien.

                          "Merytorycznie lanie wody"... mam wrazenie ze to reakcja muzulamanina
                          czytajacego Nowy Testement, albo chrescianina czytajacego Koran. Podejrzewam ze
                          to glowny powod zasypiania... Ja musze przyznac ze moja reakcja jest zupelnie
                          inna
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka