Dodaj do ulubionych

Quo vadis USA ?

01.11.08, 19:02
Uświadomcie mnie proszę co FED chce osiągnąć obniżając stopy
funduszy federalnych do 1% ? Przecież polityka bardzo niskiej stopy
procentowej z poprzedniego okresu sprawiła,że realna stopa
procentowa była ujemna.To z kolei uruchomiło pęcznienie bańki
spekulacyjnej (kredyty hipoteczne) na rynku finansowym.Czy tędy
droga ?
Obserwuj wątek
    • bush_w_wodzie Re: Quo vadis USA ? 01.11.08, 23:11
      mateusz572 napisał:

      > Uświadomcie mnie proszę co FED chce osiągnąć obniżając stopy
      > funduszy federalnych do 1% ?

      to co zwykle. zwalczyc recesja i deflacje pompujac kredyt

      > Przecież polityka bardzo niskiej stopy
      > procentowej z poprzedniego okresu sprawiła,że realna stopa
      > procentowa była ujemna.To z kolei uruchomiło pęcznienie bańki
      > spekulacyjnej (kredyty hipoteczne) na rynku finansowym.Czy tędy
      > droga ?


      mnie sie zdaje ze fed po prostu i zwyczajnie reaguje na biezaco. tak jak zwykle.
      to znaczy odsuwa (coraz bardziej przerazajacy) kryzys w przyszlosc. sa pewnie
      jakies znikome szanse ze w miedzyczasie spadnie nam asteroida albo cos w ten
      desen - i bedzie kryzys egzogenny a nie endogenny. mowiac krotko - alternatywa
      jest taka ze musza drukowac. tylko ze przez to calkiem niedlugo mozemy miec
      jeszcze gorszy kryzys. ale `mozemy miec za jakis czas' jest znacznie slabsze niz
      na pewno bedziemy miec zaraz

      mnie w zasadzie bardziej interesuje czy bedzie bardzo nieprzyjemny korygujacy (z
      naddatkiem) kryzys deflacyjny czy tez zupelnie niszczacy kryzys hiperinflacyjny.
      i wciaz mam jednak nadzieje na uczciwa deflacje
      • baldazar Re: Quo vadis USA ? 01.11.08, 23:25
        "Nadzieja" jak każda matka kocha swoje dzieci....

        US (w przeciwieństwie do Japonii) jest zadłużone,
        dług rośnie z każdym rokiem, miesiącem, dniem. Jeżeli wpakują się
        w deflację co się dzieje z ich zadłużeniem????

        Szybka akcja inflacyjna w sensie rachunkowym stanowi dla nich szansę
        na reset..... Brzmi prawdopodobnie?....
        • bush_w_wodzie Re: Quo vadis USA ? 01.11.08, 23:42
          baldazar napisał:

          > "Nadzieja" jak każda matka kocha swoje dzieci....
          >
          > US (w przeciwieństwie do Japonii) jest zadłużone,
          > dług rośnie z każdym rokiem, miesiącem, dniem. Jeżeli wpakują się
          > w deflację co się dzieje z ich zadłużeniem????
          >
          > Szybka akcja inflacyjna w sensie rachunkowym stanowi dla nich szansę
          > na reset..... Brzmi prawdopodobnie?....


          brzmi naiwnie

          inflacja tylko wyglada z pozoru na easy reset. takie tanie wykpienie sie ze
          zobowiazan. z historii wiemy dobrze - ze owszem - mozna to zrobic. tylko ze
          skutki sa abolutnie oplakane. bo usuniecie zobowiazan rowna sie usuniecie
          wierzytelnosci i oszczednosci. a to oznacza de facto - demontaz podstawowej
          sieci zaleznosci zaufania i oczekiwan ktora trzyma w ryzach ten skomplikowany
          swiat relacji miedzyludzkich - pelen ambicji animozji konflikow i gniewu.
          hiperinflacja to nie jest tani sposob rozwiazania problemow. to sposob
          najkosztowniejszy z mozliwych. to zupelny chaos

          troje slawnych dzieci inflacji to robespierre i bonaparte (blizniaki) i jeden
          taki facet z wasikiem. z tym ze to byly jednak inflacje lokalne a nie globalne

          i jeszcze jedno - a ta inflacja to jest jak w szachach i na wojnie. najwieksze
          zyski mozna ciagnac z grozby niedokonanej (choc i to do czasu)

          zeby bylo jasne: nie chodzi mi o rzecz tak banalna jak zabezpieczenie wartosci
          majatku. istnieje sto i jeden sposobow by to uczynic zarowno przy deflacji jak i
          przy umiarkowanej inflacji. to co jest naprawde grozne to totalny chaos. jak
          najbardziej mozliwy w sytuacji gdy lider dawno utracil swoje konstytutywne cechy
          i pozory integrity
          • baldazar Re: Quo vadis USA ? 02.11.08, 14:39
            A jak brzmi pomysł zachęcania ludzi do konsumpcji powyzej ich
            możliwości ekonomicznych? Konsumpcji towarów z importu!!!


    • 7.dni Re: Quo vadis USA ? 01.11.08, 23:36
      Robi co do niego nalezy. Po prostu. smile Z czysto politycznego i populistycznego
      oczywiscie punktu widzenia. A i w sumie z racji tego czym powinien sie ustawowo
      zajac tez.

      A i jeszcze zdaniem wstepu. Wszyscy, w sesnie politycy spoleczenstwo, w takich
      sytuacjach czegos oczekuja od rzadzacych, jakis dzialan, decyzji (a moze samym
      rzadzacym sie tak wydaje? niewazne). Na pierwszy ogien idzie oczywiscie Fed czy
      tez inaczej bank centralny. Potem ruszaja politycy ze swoimi pakietami
      pakietami, podatkowymi itd.

      No wiec w takich sytuacjach jak po zamachach w 2001 roku jak i teraz mozliwosci
      zawsze sa dwie.

      Pierwsza.
      Uwalonic rynek i sprawic, zeby sam sie wyregulowal. Czytaj, zbanrutuje kilka
      bankow, upadnie kilka firm, gospodarka wejdzie w recesje, albo co gorsza depresje.

      Druda.
      Wlasnie wynikajaca z oczekiwan ludzi, to walka i obrona gospodarki przed recesja
      czy tez depresja. W tym przypadku polega ona na zalaniu przez Fed rynku
      gigantyczna iloscia łatwo dostepnej gotowki.
      I w sumie juz mu sie to udalo. Rynek juz plawi sie w gotowce, plynnosc jest
      niewyobrazlana wrecz. Jest tego tyle, ze az gielda rosnie smile . A banki doslownie
      tona w keszu:

      Money Markets
      October 31st, 2008 10:17 am

      My money market correspondent reports that the short term money markets are
      awash in a mountainous sea of liquidity. The target funds rate seems “symbolic”
      as the central banks push to flood the system with dollar liquidity has forced
      the funds rate down to 25 basis points.
      acrossthecurve.com/
      i libor, ktory praktycznie skrachowal:
      quotes.ino.com/chart/?s=DTN_3MLIB
      Slowem rynek teraz doslownie tonie w pieniadzu. Az nie wiadomo co z nim zrobic.
      Zwykle, patrz 2001 rok, to pomagalo, ale kreuja sie z tego banki. Z tym, ze
      teraz zadnej banki nie bedzie, przynajmniej przez jakis czas, ludzie dostali za
      bardzo w tylek. Beda uwazac.

      Ale, jest tutaj problem, bo powstanie pytanie czy nie jest juz za pozno? Moim
      zdaniem jest. To juz poszlo wszystko za daleko. Dlugi sa za wielkie. Gospodarka
      poleciala za mocno. Owszem bedzie odbicie, ale pozniej raczej powinna zaczac sie
      jeszcze wiekszy dramat. Tym razem juz na poziomie bilansow rzadow poszczegolnych
      panstw, ktore same zadluzone przyjely na siebie uderzenie derywatow i
      dofinansowaly albo przejely dlugi bankow.

      Dlaczego za poznow? Bo glownym problemem sa wlasnie te wszystkie instrumenty
      pochodne wymyslone przez bankierow, ktorych nikt teraz nie jest w stanie sie
      doliczyc, malo tego, do konca nie za bardzo wiadomo kto je ma i ukrywa, bo to sa
      czasem rzeczy pozabilansowe. A ze ktos tam cos zafalszuje w statystykach
      rzadowych (tak jak inflacje czy M3) i ksiegach? No coz, to taki powiedzmy maly
      dodatek.

      Co bedzie dalej trudno powiedziec, bo to jest moim zdaniem sytuacja absolutnie
      nowa. To co teraz sie dzieje nie zdarzylo sie jeszcze w historii chyba. Malo
      tego, o ile jeszcze kilka miesiecy temy wydawalo sie, ze wszystko idzie
      normlanym tempem i trybem (czyli tak jak w porzednich depresjach), to po
      ostatniej zadymie wydaje sie - okresle to dzianiem sie rzeczy w gospodarce -
      znaczaco przyspieszyly. Trudno powiedziec ile ta wzrostowa korekta potrwa i czy
      teraz nie wlaczy sie w to jakas wielka polityka, np. wyskoczy jakas wojenka.

      Czasami tez mialo sie wrazenie, ze zrobil sie na rynku balagan i te miliardy nie
      wiadomo po co i komu bylo potrzebne. Jestesmy troche w ciemnym lesie. Zobaczymy
      jak to sie bedzie odbijac.

      A Fed? Coz, zrobil to czego od niego wymagli, po raz kolejny. I wydaje mi sie,
      ze zaden z nas nie odwazylby sie przy takich danych i na jego miejscu doposic do
      np. upadku BoA.
      Prawdopodobnie Ben nawet zdaje sobie sprawe, ze robi zle, ale idzie na
      przeczekanie. Moze gospodarka ruszy, domy sie odbija i trybik jakis zaskoczy.

      Zagorozenia takiej polityki? Coz dla mnie najgorsze to chyba hiperinflacja.



    • stoje_i_patrze Re: Quo vadis USA ? 02.11.08, 14:30
      Ciekawy głos Peter Schiff

      The Tales Get Taller
      www.financialsense.com/fsu/editorials/schiff/2008/1031a.html
      Główne tezy:
      a) wielu myśli (błędnie) że us są safe heaven bo:
      -as bad as things are in the United States, they are even worse every place else
      -since the U.S. was the first country into the crisis that we will be the first
      nation to come out
      -since our government is acting more boldly than most to tackle the problems,
      our economy will not suffer as badly as others where governments have been
      slower to react and more timid in their responses. In addition, many still
      perceive the United States as the citadel of stability in a world of second-rate
      economies

      Rozprawia się z tym tak:
      - American borrowers of all stripes cannot afford to repay the trillions of
      dollars we owe. Over the past decade, the vast majority of lending has come from
      abroad, and as Americans don't pay, the losses show up on foreign balance
      sheets. Since we blew most of the money we borrowed on consumption, we simply
      lack the industrial capacity to repay our debts without resorting to a printing
      press.

      - In bankruptcy, both the debtor and creditors are affected. However, while
      creditors take a financial hit, ramifications for debtors are typically more
      severe. Creditors are generally better prepared to absorb their losses. However,
      for bankrupt debtors usually much more substantial changes ensue.

      - Since America is the world's biggest debtor, with our IOU's broadly held by
      every creditor nation, the effects of our bankruptcy are being felt worldwide.
      However, while our creditors are suffering now, their pain will be temporary and
      relatively mild compared to what awaits Americans.

      summary:
      So while it may appear to some that things are worse abroad, that is only
      because the full extent of our problems has yet to be reckoned with. The main
      lesson our creditors will learn from this crisis is not to lend American
      consumers any more money. Once the lending stops, our "cart before the horse"
      borrow to spend economy will crumble. While the rest of the world absorbs their
      losses and moves on, we will be digging our way out of the rubble for years to come.

      Earthquakes are caused by the fundamental shifts of tectonic plates beneath the
      Earth's surface. A similar move is underway in the global economy. Describing
      either event without a basic understanding of either geology or economics will
      simply result in a tale being told by an idiot.
    • stoje_i_patrze Re: Quo vadis USA ? 02.11.08, 17:53
      w kontekście quo vadis.....

      W kontekście UST. Tak się zastanawiam, skoro spada PKB US (np. bo amerykanie nie
      mogą już tyle pożyczać ze swoich domków-skarbonek) to zarazem maleje import US.
      Malejący import sprawia że Chiny i inne kraje exportujące do US nie mają już
      nadwyżek w handlu. To powoduje że kraje te (szczególnie Chiny) nie będą już
      kupować na potęgę UST. Biorąc pod uwagę że w najbliższym czasie US planuje
      jeszcze więcej akcji UST to ich oprocentowanie musi iśc do góry (wyższe stopy).
      To z kolei jest samonapędzającym się cyklem gdyż wyższe stopy procentowe tym
      bardziej hamują nieposkromioną konsumpcję amerykanów. Innymi słowy lecimy w
      kierunku wyższych stóp w US na obligacjach.

      Co dalej, dobre pytanie bo przecież US jest zadłużone po uszy (nominalnie, ale
      nie procentowo bo procentowo to włochy czy Hiszpania bardziej) i jakoś muszą to
      spłacić (tak zakładam). Ale jak US ma coś spłacić skoro 70% pkb jest napędzane
      przez konsumenta a cała masa rzeczy i technologii została outsourcingowana? US
      powinna z powrotem zachęcać do oszczędzania swoich obywateli (wyższe stopy), do
      hamowania konsumpcji (odraczania w czasie) oraz przede wszystkim US powinna
      promować przemysł usługi U SIEBIE, nie zagranicą.
      Nie ulega wątpliwości że wiele technik i usług zostalo wynalezionych w US.
      Szkolnictwa i współpracy można pozazdrościć i tu upatruję szansy US w długim
      terminie tj poradzi sobie docelowo ale stawiając na a) wyższe oszczędności b)
      powrót przemysłu i pracy do US.

      Wg mnie dobiega końca cykle outsourcingu z US. Teraz powinien nastąpić odwrót i
      powrót pracy do tego kraju.
      • stoje_i_patrze Re: Quo vadis USA ? 02.11.08, 18:00
        jeszcze w kontekście obligacji:
        ===cut
        In both the US and UK, budget deficits are poised to explode, for a number of
        reasons. The recession is hitting tax revenues, while government entitlement
        programmes should soar in cost. Then there is the steadily increasing bill for
        the wars being fought in Iraq and Afghanistan. But the really big impact is
        coming from the rescue packages being thrown at the financial sector. Signs of
        strain in the US Treasury market are already there, despite the current low
        yields. Recent auctions have shown poor bid-to-cover ratios, and long tails (the
        difference between the average accepted yield, and highest yield), both signs of
        shallow demand. Delivery failures in the secondary market have also hit record
        levels, a sign of poor liquidity. Market observers should keep a close eye on
        the progress of future auctions, particularly as the issuance schedule picks up.

        ====cut====
        info stąd:
        www.prudentbear.com/index.php/commentary/guestcommentary?art_id=10146

        przypomnę że 4 aukcje dotyczące sprzedaży czterech państw w EU zakończyły się
        fiaskiem (w tym Austrii, Hiszpanii, Belgii). Zatem tym bardziej idziemy w
        kierunku wyższych stóp na obligacjach. Tym bardziej że siada export państw do
        tej pory mających nadwyżki (np. chiny)
      • przycinek.usa Re: Quo vadis USA ? 02.11.08, 18:01
        zgadza sie.
      • stoje_i_patrze Re: Quo vadis USA ? 02.11.08, 18:09
        Czy ktoś zna fundusz szortujący obligacje??? smile są dwa Lehmana PST i TBT ale coś
        jeszcze?
        • ewa9000 Re: Quo vadis USA ? 02.11.08, 20:38
          ABN Amro ma mini short certyfikaty na wszystko, jesli wierzysz że
          przeżyją smile
      • baldazar Re: Quo vadis USA ? 02.11.08, 19:26
        Ile zarabia robotnik w US?
        Ile zarabia Hindus?
        Ile kosztuje inżynier w USA?
        Ile kosztuje w ChRL?
        Czy wiecie?


        • stoje_i_patrze Re: Quo vadis USA ? 02.11.08, 19:51
          Rozumiem że to było zarazem zdanie rujnujące tezę o powrocie kapitału/pracy do
          US bo wiadomo jakie są cyfry.

          Nie zmienia to jednak chyba faktu że "tam też podrożało".

          Coś więcej?
          • baldazar Re: Quo vadis USA ? 02.11.08, 20:02
            Zadałem tylko skromne pytanko.
            "Tam nic nie podrożeje" jak zredukuje się eksport do US.
            Śmiem sądzić, że "może potanieć"!
            • stoje_i_patrze Re: Quo vadis USA ? 02.11.08, 21:13
              spoko spoko. Jak masz więcej takich przemyśleć to dopisz bo nie ukrywam że coś w
              nich jest.
              • baldazar Re: Quo vadis USA ? 02.11.08, 21:33
                Potrzebujemy "brakującego ogniwa" czegoś co spowoduje, że US stanie
                się konkurencyjne!!!! Deflacja nastąpiła w chwili odparowania tych
                kilku skromnych trylionów..... Czy deflacja może być dobra dla US?
                Słowem... potrzebujemy solidnej inflacji... za jednym zamachem
                odzyskujemy konkurencyjność i redukujemy zadłużenie.....
                Kłopocik z rolą USD jako globalnej waluty .... ale
                to problem do rozwiązania w późniejszym terminie....
                Co myslisz?
                • stoje_i_patrze Re: Quo vadis USA ? 03.11.08, 19:56
                  ciekawe ciekawe. ja obstawiam jednak deflacje z rok\dwa i dopiero potem
                  ewentualnie hiperinflacja. Tak czy siak dobre pytanie jak US ma zamiar spłacić
                  zadłużenie szczególnie że rola US będzie maleć i to mnie najbardziej zastanawia.
                • vice_versa Brakujące ogniwa 14.12.08, 02:28
                  > Potrzebujemy "brakującego ogniwa" czegoś co spowoduje, że US
                  > stanie się konkurencyjne!!!!

                  TAK

                  > Deflacja nastąpiła w chwili odparowania tych
                  > kilku skromnych trylionów..... Czy deflacja może być dobra dla US?

                  TAK. Jeśli deflacja jest bardziej dotkliwa dla rynku który chcemy
                  przejąć, to deflacja u nas, jest tylko kosztem podniesienia naszej
                  rentowności. Natomiast jeśli mamy wystarczająco dużo CASH żeby kupić
                  sobie PÓŹNIEJ czyli TANIEJ jeszcze jakieś rynki i przejąć rynek
                  KREDYTU czyli naszego głównego towaru eksportowego, to nie dość że
                  deflacja czyni nas tańszymi czyt. konkurencyjnymi w produkcji, to
                  jeszcze mamy niepowtarzalną okazję wyeksportować tyle trylionów
                  bucksów, że nasz dotychczasowy dług i tak zostanie przeceniony.

                  > Słowem... potrzebujemy solidnej inflacji... za jednym zamachem
                  > odzyskujemy konkurencyjność i redukujemy zadłużenie.....

                  WRONG! To JUŻ BYŁO 2001-2007. Tak już zdewaluowaliśmy połowę
                  chińskich i japońskich rezerw, za kolejne xx% kupowali u nas bardzo
                  atrakcyjnie oprocentowane CDO,CMO,SIV,F&F etc.

                  Teraz czas na deflację:
                  1. TANIE ZAKUPY u siebie i za granicą,
                  2. TANIE SUROWCE + bezrobocie= gwarantowane inwestycje i odzyskanie
                  konkurencyjności,
                  3. DROŻEJĄCY USD=>
                  3a) inwestujący u nas drożej zapłacą na wejściu,
                  (watch this: im wyższe ceny u nas, tym więcej chętnych, tym wyższy
                  kurs)
                  3b) nasze inwestycje/należności umocnią się w czasie (należności w
                  umacniającej się walucie).
                  4. Niektórzy będą przyjaciółmi i im udzielimy pożyczki (utwardzając
                  im walutę jeszcze mocniej niż nasza), a niektórzy będą wrogami i
                  zmusimy ich żeby wydali wszystko co mają, zrobili u siebie inflację,
                  a potem sami nas poproszą o pomoc i TANIO przejmiemy ich rynek.
                  5. Wyeksportujemy więcej USD w formie pożyczek? Wyeksportujemy!
                  Przeceni to nasz dotychczasowy dług? Przeceni! Zdobędziemy NOWE
                  rynki? Więc jaki "kłopocik z globalną walutą"?
                  Odzyskamy rentowność?
                  Stworzy to podstawy wzrostu naszej NYSE?

                  Możemy mieć kłopocik z nerwowymi ludzmi, bezrobotnymi, imigrantami,
                  koniecznośćią wyżywienia ich kredytem z plastiku. Kupiliśmy im
                  trumny, tak na wszelki wypadek, zbudowaliśmy obozy, mamy nadzieję że
                  plastik im wystarczy na przeżycie i będą grzeczni.
      • polarbeer Co jest w interesie USA? 03.11.08, 20:08
        >>> US powinna z powrotem zachęcać do oszczędzania swoich obywateli (wyższe
        stopy), do hamowania konsumpcji (odraczania w czasie) oraz przede wszystkim US
        powinna promować przemysł usługi U SIEBIE, nie zagranicą. <<<<

        Ja nie znam sie na Wlochach czy Hiszpanach, ale moge stwierdzic z cala pewnoscia
        ze USA nie jest w stanie wywiazac sie ze swoich zobowiazan. Co zrobic w takiej
        sytuacji?

        Toz to oczywiste: Brac wiecej zobowiazan! Pozyczac wiecej! Dawac wiecej
        gwarancji! Gwarantowac wszystko! Czy to TARP-y, Fredy & Fannie, commercial
        paper, czy YAP-y (YAP = Yet Another Program)

        Hulaj dusza do puki sa frajerzy!
      • vice_versa Re: Quo vadis USA ? 14.12.08, 03:35
        > Biorąc pod uwagę że w najbliższym czasie US planuje
        > jeszcze więcej akcji UST to ich oprocentowanie musi iśc do góry
        > (wyższe stopy).Innymi słowy lecimy w kierunku wyższych stóp w US
        na obligacjach.

        To dotyczy każdego kraju z wyjątkiem US. Tak by musiało być, gdyby
        nie umieli inaczej nakręcić popytu i wydrukować pieniądza. Potrafią.
        JPM czy GS kupią. Za co? Za USD. Skąd? Z FED, pożyczyliśmy im. Pod
        jakie zabezpieczenie? Pod wpływy z przyszłych podatków, w końcu
        gwarantują to UST. Czyli FED pożycza JPM żeby kupowali UST nawet jak
        im się to nie opłaca po zerowej stopie%? Tak, dokładnie. To na czym
        polega zysk? Na tym, że 90% UST posiada zagranica. Każdy nowy UST
        obniża koszty obsługi dotychczasowego długu. Ale skąd FED bieże te
        swoje pożyczki? Z bilansu. Z jakiego bilansu? Z ujemnego bilansu
        FED. A wierzyciele? A wierzyciele nie mogą zrobić nic.

        > przede wszystkim US powinna
        > promować przemysł usługi U SIEBIE, nie zagranicą.

        A czemu właśnie tak?
        Przemysł? Tak w ogródku? Dobra. Tanie surowce +bezrobocie+nawyki
        konsumpcyjne+długi na karcie kredytowej to jest wystarczająca
        gwarancja taniej/produktywnej/rentownej inwestycji? Myślimy że tak.
        Zapłacicie trochę drożej na wejściu. USD w górę.

        > stawiając na a) wyższe oszczędności b)powrót przemysłu i pracy do
        > US.

        Nie.
        1. Przemysł ma brudzić POZA naszym ogródkiem.
        2.Od pracy są inni, po to outsourcingujemy.
        3. Płacimy im więc niech sobie oszczędzają.
        4. Nasza robota polega na tym, żeby te oszczędności widziały, że
        najwyższą rentowność osiągną w US. Oddamy i tak taniej niż
        pożyczyliśmy bo w międzyczasie dodrukujemy. Tym razem już rentownie,
        wasze inwestycje realnie zwiększyły GDP, policzyliśmy to,
        zacieśnialiśmy deficyty i obniżaliśmy dług. USD wzrósł, przykro nam.
        Zapłaciliście przy wejściu za droższe USD? Trudno. Warunki się
        zmieniły USD jest jeszcze wyżej, chcecie wyjść płacicie wyższy kurs.
        Przecież znaliście zasady, nie?
        • baldazar Re: Quo vadis USA ? 14.12.08, 21:30
          Vice_Versa właśnie taki styl myślenia korony brytyjskiej wobec
          kolonii później zwanej Stanami Zjednoczonymi doprowadził do
          wprowadzenia własnej waluty przez kolonistów w Nowym Świecie.
          Po prostu koloniści nie chcieli być okradani. Odrobinę pomógł im
          król Francji blokując angielskie wojska na morzu.

          To moim zdaniem jest poważne zagrożenie dla obecnej polityki USA.
          Reszta może się zbuntować i dogada się, że wymiana będzie prowadzona
          np. w króliczych bobkach. Wówczas Amerykanie mogą mieć kłopocik.....


          • vice_versa Re: Quo vadis USA ? 14.12.08, 23:29
            Analogia jest mylna, baldazar.

            Po pierwsze to NIE EUROPA wywołała dzisiejszy kryzys sprzeciwem
            wobec takiej polityki. Ani Europy, ani Azji zwyczajnie na to NIE
            STAĆ. Nikt w Europie nie chce/nie umie/zwyczajnie nie ma cojones do
            przeprowadzenia buntu, wszyscy man in govern są uzależnieni od tego,
            żeby ten system dalej funkcjonował, w dodatku na coraz większą skalę.

            Po drugie gdyby reszta miała się dogadać musiałaby zagwarantować
            Iranowi, OPEC czy Moskwie wyższe dochody. KTO i w jakiej WALUCIE
            miałby zorganizować rynki? Bardzo proszę odpowiedz na nie, bo
            chciałbym wiedzieć KTO chce urządzić III wojnę światową i czy jest
            to wystarczająco daleko od naszych granic.

            Ten styl myślenia który prezentujesz jest niezwykle popularny na
            świecie.

            Większość Ameryki Południowej tak myśli (nie tylko Wenezuela z
            Boliwią, ale i "zwykli ludzie" w Argentynie, Brazylii, Peru czy
            nawet Chile), Iran, Syria, Jordania czy Liban, Moskwa i jej alianci,
            Korea N.

            W zasadzie inaczej myśli Europa(po prostu nie jest aż tak bezradna i
            sfrustrowana), Azja, Kanada, Australia z NZ, RPA.

            Jak łatwo zauważyć, to BOGATSI tego sposobu myślenia NIE
            reprezentują, bo mają ZA DUŻO DO STRACENIA.

            Oczywiście ten podział jest dużym uproszczeniem, bo w ogóle Ci
            którzy w dzisiejszym świecie coś mają i czymś zarządzają (czyt. są
            wpływowi), tego sposobu myślenia NIE PODZIELAJĄ, bo ich cała
            przewaga nad ziomkami bierze się z DŁUGU, systemu walutowego, giełd
            czy polityki (co w sumie i tak zawsze można uprościć do sposobu
            korzystania z pieniądza).

            Piszę to po to, żeby uzmysłowić, że Korona Brytyjska strzygła przede
            wszystkim BOGATYCH obywateli US, którzy mieli u niej dług i chcieli
            pozbyć się swoich wierzytelności. To nie bostońscy parweniusze
            robili bunt!

            Dokładnie na taki pomysł wpadli Argentyńczycy, najpierw peggując
            peso z USD, potem robiąc default, a następnie BRONIĄC swoich
            obywateli przed bankami i foreclosures. Średni dostępny kredyt
            gotówkowy dziś to 10tys pln(przy przeciętnych zarobkach rzędu 1,5-
            2tys pln), prywatny samochód tylko w systemie 80/20 (80 płacisz
            gotówką z góry). Czy to jest jasne, że to się NIE OPŁACA?????

            USA mówią światu: możecie sobie zrobić bunt! Wolno Wam! Zamieńcie
            sobie waluty, zostaną Wam królicze bobki! Voila!
            • 7.dni Re: Quo vadis USA ? 15.12.08, 21:20
              Mnie sie wydaje ze w Twoim skadinad slusznym rozumowaniu jest jeden blad. A
              wlasciwie dwa.

              Pierwsze (malo realne raczej, ale kto tam wie). Ze Ameryke moze rzeczywiscie
              rozsadzic sie od srodka. Ze ludzie rzeczywiscie moga w pewnym momencie wyjsc na
              ulice i zrobi sie niezly chaos. Przeciez widza jak to wszystko wyglada, widza
              jak pieniadze sa rozdawane, kto dosteje, kto nie i jak bankowcy (np. Madoff)
              traca czasem oszczednosci calego zycia tych mniejszych. Mnie to przeraza. To
              jest po prostu niesamowite. Wyobrazasz sobie cos takiego u nas? Wiesz co by sie
              tu dzialo? Bo ja tak srednio. smile

              Drugie. Zloto. Zloto moze zalatwic sprawe buntu swiata. Jak juz ci duzi beda go
              mieli odpowiednia ilosc (powiedzmy, ze mysle o Chinczykach) to wtedy zrobia
              sobie bunt. I nawet palcem nie kiwna tego nie robic i zeby sobie odbierac
              amerykanskie aktywa. Zloto zapewni im odpowiednie zabezpieczenie (w wypadku
              podjecia takiej decyzji), a w USA skonczy sie znowu totalnym chaosem.
              Zaraz, a moze USA tez maja zlota na peczki (osobiscie nie wierze)? smile I dyskusja
              moze zaczynac sie od poczatku. smile
              • vice_versa Re: Quo vadis USA ? 16.12.08, 14:50
                Te kwestie, które nazwałeś błędami...
                Wydaje mi się, że ten system nie powstał wczoraj. Było już kilka
                defaultów z którymi sobie poradzono.

                1.OK, zgadza się, że to JEST GROŹNE i powoduje wzrost sprzeciwu
                wobec systemu. Ale... Po pierwsze istenieją karty kredytowe, które
                można rozdawać ludziom za darmo i dać im tyle pieniędzy żeby
                przeżyli trudny "okres dostosowawczy". Nikt nie mówił, że deleverage
                będzie zachodził bez sprzeciwów, ale... ze sprzeciwami tych którzy
                stracą najmocniej radzą sobie władcy udzielnych państw a przywileje
                ich władzy dają gwarantują wyższą niż przeciętna motywację. W całej
                tej zabawie chodzi przecież o przejęcie tych innych mniej
                rentownych, tak spółek, jak i kontroli/władzy monetarnej nad
                państwami którym się ZDAWAŁO że są bogaci, dużo mogą, etc. Znika
                USD, znika popyt, a giganty tracą swoje "bogactwo" np. rezerw i mają
                zdecydowanie większy kłopot niż same USA.

                2. Hmm. Złoto. A czemu nie np. kwarc? I W CZYM wyrażona jest ta
                REALNA wartość? Chodzi mi o DWUSTRONNOŚĆ wartośći czegokolwiek. Nie
                ma czegoś takiego jak "wartość sama w sobie". Wartość ma zawsze
                drugą stronę, w przypadku kursów walutowych, to są inne waluty, a w
                przypadku złota?? Otóż gold bugi twierdzą, że złoto JEST INNE. Nie
                wiem na czym ta inność ma polegać, i czemu nie jest dwustronne, ja
                wiem, że jak złoto idzie w dół to złoto jest wyprzedawane. I to mi
                całkowicie wystarcza.

                3. Złoto=>bunt Chińczyków. Ciekawe. Myślę, że Chińczycy będą się
                buntować, ale akurat nie Ci którzy mają złoto. Nie wiem kto ma
                złoto, ale myślę, że takiego deleverage opartego na złocie nikt nie
                jest w dzisiejszym świecie w stanie zrobić, i bardzo dobrze, bo to
                odsuwa możliwość uruchomienia przycisków nuklearnych. Po prostu,
                deleverage jest możliwy, ale to zarządcy systemów fiat money są the
                man in govern. Oni się ze sobą ścigają i konkurują MIĘDZY SOBĄ (tzn
                kto mocniej zdewaluuje swoją walutę i czy otworzy swój rynek dla
                konkurencji np.w Chinach rynek bankowy, dla amerykańskich banków),
                ale żadnemu z nich nie przyjdzie do głowy wprowadzić złoto jako
                walutę rozliczeniową, bo sami w pierwszym rzędzie by polegli z rąk
                swoich ziomków. Oni mają za dużo do stracenia, po obu stronach obu
                Oceanów.

                Pozdrawiam.
            • baldazar Re: Quo vadis USA ? 15.12.08, 22:52
              Versa , sprostuj jeśli niewłaściwie rozumiem twój przekaz:
              - ludzie postepują racjonalnie - według twojej oceny wartości-
              oznacza to, że dążą do bogactwa- co oznacza konsumpcję.
              - dzieje świata to dominacja bogatych nad biednymi-zmowa jednych
              przeciw drugim;
              - świat jest niezmienny w swojej istocie bogaci są bogatsi, biedni
              stają się biedniejsi.
              (W sumie niezłe klasowe podejście) …… które, zakłada statyczny
              obraz świata….

              To skąd te rewolucje? Niezwykła ekspansja, twórcza
              destrukcja….Państwa powstają i upadają.
              Przyczyn upadku lub potęgi jest bez liku (demografia, rewolucje
              technologiczne, itp.)……Nie pytaj komu się będzie opłacać upadek US$-
              ponieważ Nie rozumiesz ludzi o których mówisz, nie znasz ich!
              (podobnie jak ja )……………………………. I nie obrażaj się.
              Przypomnij sobie losy Szacha Iranu i zastanów się dlaczego ten tak
              dobrotliwy władca opuścił Iran?
              Czy Saudowie mają dzisiaj lepszą policję niż Szach wówczas?
              Dlaczego państwa OPEC nie miałyby sprzedawać ropy naftowej w nowej
              walucie „ropkach”? Dlaczego Chińczycy i Rosjanie nie mogą handlować
              ze sobą bez USD?
              Dlaczego Amerykanie osiągnęli apogeum swoich możliwości
              konsumpcyjnych?
              Porzuć ograniczony racjonalizm. Zdaj się na wyobraźnię i wymyśl
              najbardziej nieprawdopodobny scenariusz jaki potrafisz. Sądzę, że
              będzie bardziej prawdopodobny od teoryjki , którą sformułowałeś w
              swoim poście i podpisałeś WIEM WSZYSTKO.
              • vice_versa Re: Quo vadis USA ? 16.12.08, 15:49
                > Versa , sprostuj jeśli niewłaściwie rozumiem twój przekaz:
                > - ludzie postepują racjonalnie - według twojej oceny wartości-
                > oznacza to, że dążą do bogactwa- co oznacza konsumpcję.

                Już samo to implikuje, że NIE żyjemy w świecie statycznym, co w
                dalszej części mi przypisałeś. To jest dynamiczny rozwój i POSZERZA
                granice wolnego świata, bogactwa i dóbr którymi obracamy.

                > - dzieje świata to dominacja bogatych nad biednymi-zmowa jednych
                > przeciw drugim;

                Nie. Czemu nie? Rozwój nie jest jednych przeciw drugim, to jest
                logika "zwoju" i wojny. Takie wojny ekonomiczne mają miejsce(np.dziś)
                ale to jest wojna o słuszny cel: więcej wolności, więcej
                kapitalizmu, mniej niewolników(np chińskich), więcej zadowolonych
                konsumentów. I ja po prostu wolę stać po dobrej stronie mocy.
                Uważam, że REWOLUCJE NISZCZĄ podstawy rozwoju. I są skazane na
                porażkę, bo bogatsi/sprytniejsi mają nieporównywalnie więcej środków
                i sposobów na utrzymanie swojej przewagi. Oczywiście że prawem skali
                można zdobyć przewagę, tak jak Królestwo Brytyjskie ekspansją
                kolonialną, czy Ameryka globalizmem. Ja tylko nie widzę żadnego
                racjonalnego powodu dla którego organizacja rynków i rola dolara
                miałaby być podważona przez kogokolwiek innego.

                > - świat jest niezmienny w swojej istocie bogaci są bogatsi, biedni
                > stają się biedniejsi.

                Nie! Nie wiem skąd wziąłeś tę wizję, ale nie przypisuj mi
                marksistowskich tez wojny klasowej czy wojny globalnej!
                Niestety łatwiej jest oskarżać świat o błędy i wypaczenia,
                wieszcząc rozpad i upadek niż zmieniać SWOJE przekonania.

                Pisałem o tym, że przekonania rewolucyjne i antyamerykańskie
                schadenfreude są istotnym elementem przekonań ludzi biednych,
                wynikają ze błędnej/nieprzydatnej/niespełniającej się percepcji
                rzeczywistości, nie służą budowaniu kapitalizmu i spychają
                ludzi/państwa na margines. Tak jak błędny odczyt radaru skutkuje
                błędem pilota. W tym sensie percepcja i przekonania biednych
                spychają ich w jeszcze większą biedę. To się zgadza, tylko ja się
                biedą nie zajmuję.

                Żyjemy w świecie rozwijającym i jednych, i drugich. W świecie
                dynamicznie rozwijającego się bogactwa i wzrostu.
                Zobacz masz dom, jesteś "bogaty", ale masz i więcej do roboty przy
                tym domu, więc musisz wynająć pana do basenu, panią do sprzątania,
                pomoc domową etc. I oni też żyją lepiej niż dotychczas bo np. mają
                pracę, płacisz im więcej etc. To nie jest tak, że dzięki twojemu
                bogactwu oni biednieją jeszcze bardziej, przecież to absurdalne.
                Zgodnie z tym co napisałeś, moralniej byłoby gdybym sprzedał dom i
                ich zwolnił, ja byłbym nadal "bogaty" cashem, a oni byliby bogatsi
                wolnością? Nie sądzę. Sądzę że wyzwaliby mnie od najgorszych,
                zostali z niespłaconymi kredytami, mieliby kłopot i rzadziej by się
                uśmiechali.Czasami jednak ze względu na działania innych, większych
                i bawiących się większymi systemami MUSZĘ ciąć koszty i zwalniać. To
                nieuniknione, nie żyję na tym świecie sam i nie dam rady kopać się z
                koniem.

                > (W sumie niezłe klasowe podejście) …… które, zakłada statyczny
                > obraz świata….

                ????
                Dynamiczny obraz świata nie polega na wydumanym i kontrfaktycznym
                obrazie świata który mi rekomendujesz.

                > Nie pytaj komu się będzie opłacać upadek US$-
                > ponieważ Nie rozumiesz ludzi o których mówisz, nie znasz ich!
                > (podobnie jak ja )

                Do głowy mi nie przyszło o to pytać, bo TO NIE JEST MOJA TEZA! To
                jest Twoja teza i uważam że się mylisz.

                > Przypomnij sobie losy Szacha Iranu i zastanów się dlaczego ten tak
                > dobrotliwy władca opuścił Iran?
                > Czy Saudowie mają dzisiaj lepszą policję niż Szach wówczas?
                > Dlaczego państwa OPEC nie miałyby sprzedawać ropy naftowej w nowej
                > walucie „ropkach”? Dlaczego Chińczycy i Rosjanie nie mogą
                >handlować ze sobą bez USD?

                Posłużę się logiką LBSa:
                Nie uważasz że sam fakt, że jeszcze tego nie zrobiły, mimo że
                zabawa nie rozpoczęła się wczoraj i wielokrotnie miały już
                powody/możliwość świadczy przeciw Twoim teoryjkom?
                Nie uważasz że snucie teoryjek które nie mają pokrycia w
                rzeczywistości oznacza, że NIE ROZUMIESZ czemu tak się dzieje a nie
                dzieje się tak, jak żeś sobie wykoncypował?

                > Zdaj się na wyobraźnię i wymyśl
                > najbardziej nieprawdopodobny scenariusz jaki potrafisz.

                Ale PO CO ???
                Opary nieprawdopodobieństwa slużą tym, którym nie służy
                rzeczywistość. Dziękuję za radę, ale nie widzę powodu, rzeczywistość
                jest aż nadto ciekawa, żeby uciekać w krainę wyobraźni i wymyślania
                scenariuszy które nie mają szans realizacji. To niepragmatyczne.

                >I nie obrażaj się.

                I vice_versa smile
                Przecież piszę bo Cię lubię smile

                > Dlaczego Amerykanie osiągnęli apogeum swoich możliwości
                > konsumpcyjnych?

                Widzisz, to jest właśnie dowód, że jeden z nas żyje w świecie
                gdzie "the sky is the limit", a drugi chwali się, że dotarliśmy na
                skraj przepaści. Jak tam sobie Panie baldazar chcesz, to sobie tak
                interpretuj fakty. Ale jeśli mi mówisz, że to JA mam zapędy do
                NARZUCANIA komuś swoich poglądów to się uszczypnij.
                ……………………
                • baldazar Re: Quo vadis USA ? 16.12.08, 17:09
                  Vice mamy rzeczywiście trochę inne postawy wobec życia(stąd zapewne
                  ta dysputa):
                  Ja uważam, że nie jesteśmy w stanie (myślę skromnie o ludzkości)
                  panować nad biegiem zdarzeń. I w tym sensie nie wierzę, że zdarzenia
                  dot. świata są zaplanowane i realizowane przez wąską grupkę swojaków
                  (czyt. dobrze poinformowanych).
                  Twoją postawę odbieram jako przekonanie, że świat kręci się w/g
                  jakiegoś planu-scenariusza ułożonego przez (no właśnie kogo?
                  super cwaniaka).
                  • vice_versa Re: Quo vadis USA ? 16.12.08, 20:38
                    > Ja uważam, że nie jesteśmy w stanie (myślę skromnie o ludzkości)
                    > panować nad biegiem zdarzeń.

                    USA nie muszą panować nad biegiem WSZYSTKICh zdarzeń, czy CAŁEJ
                    ludzkości. Oni tylko panują nad TYMI wydarzeniami które są istotne z
                    ICH puntu widzenia. TO się nazywa rentowność, mniej, za więcej.

                    > w tym sensie nie wierzę, że zdarzenia
                    > dot. świata są zaplanowane i realizowane przez wąską grupkę
                    > swojaków(czyt. dobrze poinformowanych).

                    Wiara ponoć czyni cuda. Nie chodzi o swojaków, czy zmowę, czy inne
                    absurdy teorii spiskowej. Chodzi o interes. Ja wiem, że jak emitent
                    akcji ma gigantyczną przewagę nad pozostałymi uczestnikami rynku, to
                    się nazywa przewaga informacyjna. W ten sam sposób emitent pieniądza
                    ma gigantyczną przewagę nad wszystkimi którzy mają cokolwiek
                    nominowane w tej walucie. A już przewaga emitenta dominującego,
                    który trzyma rynki i może ustalać wycenę, stwarzając pozory RÓWNOŚCI
                    UCZESTNIKÓW gry, jest zupełnie kosmiczna. Równość jest fajna na
                    traktaty filozoficzne, ale w rzeczywistości chaos jest bardzo dobrze
                    ZAPLANOWANY i MY wiemy dokąd zmierza i mamy ŚRODKI realizacji, a wam
                    zostają mrzonki, marzenia i teorie, bo nie macie WŁADZY i środków
                    żeby ten chaos kontrolować. I to nie znaczy, że vice_versa jest ten
                    wie, sorry, nie jestem FEDem.

                    > Twoją postawę odbieram jako przekonanie, że świat kręci się w/g
                    > jakiegoś planu-scenariusza ułożonego przez (no właśnie kogo?
                    > super cwaniaka).

                    Świat jako totalnie nie ogarnięty chaos, z dominacją przypadkowości,
                    bezsensem, ruchami skrzydeł motyla etc.? Sorry, nie przekonuje mnie
                    taka wizja. W takiej wersji CZEGOŚ NIE CHWYTAM i próbuję tłumaczyć
                    kosmicznym chaosem. Przewaga jednych nad innymi jest FAKTEM i wynika
                    z paradygmatów i środków do dyspozycji, a nie wynika z ruchów
                    skrzydeł motylka. Oczywiste jest, że ludzie mają różne interesy, i
                    tymi interesami się kierują, a chcąc osiągać SWOJE cele muszą umieć
                    dzielić się swoim bogactwem tak, by zyskiwać więcej. Na tym polega
                    rentowność i przekonywanie ludzi do realizacji SWOICH celów. I
                    oczywiste jest że SAMEMU zyskuje się więcej niż Ci których się
                    przekonywało. A że to nie jest tylko praktyka biznesu, a również
                    praktyka geopolityczna czy praktyka rynków finansowych, jest dla
                    mnie oczywiste.

                    I wreszcie na koniec: to JEST weryfikowalne! Kiedy mniej więcej
                    wiesz dokąd zmierza sytuacja a rozwój wypadków to POTWIERDZA
                    przynajmniej co do generaliów, to nabierasz pewności. Inaczej jest
                    kiedy zaklinasz rzeczywistość i starasz się podporządkować świat
                    TWOIM koncepcjom, wtedy zamykasz oczy na sprzężenie zwrotne, które
                    świat Ci przynosi. Najfajniejszym przykładem jest tu złoto...

                    Poszło 20% w dół jednocześnie z NYSE. To była zasadnicza zmiana cen
                    w ciągu ostatniego roku. Jakoś nie widzę NAMYSŁU nad tym spadkiem,
                    widzę WIESZCZY przyszłych wzrostów złota.
                    Więc przypomnę co bardzo jasno klarował Przycinek w
                    wątku "Derivatives":
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=17007&w=74412253&a=74624713
                    Teraz sobie patrzę na bieżące wątki: "Złoto po 2000$"
                    czy "Backwardation"... Jakoś widzę te same tezy o nieuniknionym
                    wzroście złota, a z tych co zauważają korelację "NYSE w dół=>złoto w
                    dół" bo DEFLACJA jest jak na lekarstwo... Jakby W OGÓLE do 20%
                    obniżki NIE DOSZŁO. Można być pewniakiem, ale są też FAKTY: inne
                    jest zachowanie cen w deflacji a inne w inflacji. Dlatego w 2005
                    kiedy zloto było po 45X USD/oz pisałem co innego o perspektywach
                    złota niż piszę dziś. Mnie jakoś ten ruch złota w dół nie dziwi, ja
                    tylko nie rozumiem czemu nie dziwi np. Polarnego.
                    • polarbeer Re: Quo vadis USA ? 16.12.08, 21:43
                      > Teraz sobie patrzę na bieżące wątki: "Złoto po 2000$"
                      > czy "Backwardation"... Jakoś widzę te same tezy o nieuniknionym
                      > wzroście złota, a z tych co zauważają korelację "NYSE w dół=>złoto w
                      > dół" bo DEFLACJA jest jak na lekarstwo... Jakby W OGÓLE do 20%
                      > obniżki NIE DOSZŁO. Można być pewniakiem, ale są też FAKTY: inne
                      > jest zachowanie cen w deflacji a inne w inflacji. Dlatego w 2005
                      > kiedy zloto było po 45X USD/oz pisałem co innego o perspektywach
                      > złota niż piszę dziś. Mnie jakoś ten ruch złota w dół nie dziwi, ja
                      > tylko nie rozumiem czemu nie dziwi np. Polarnego.
                    • polarbeer Re: Quo vadis USA ? 16.12.08, 22:19
                      >>> Teraz sobie patrzę na bieżące wątki: "Złoto po 2000$"
                      czy "Backwardation"... Jakoś widzę te same tezy o nieuniknionym
                      wzroście złota, a z tych co zauważają korelację "NYSE w dół=>złoto w
                      dół" bo DEFLACJA jest jak na lekarstwo... Jakby W OGÓLE do 20%
                      obniżki NIE DOSZŁO. Można być pewniakiem, ale są też FAKTY: inne
                      jest zachowanie cen w deflacji a inne w inflacji. Dlatego w 2005
                      kiedy zloto było po 45X USD/oz pisałem co innego o perspektywach
                      złota niż piszę dziś. Mnie jakoś ten ruch złota w dół nie dziwi, ja
                      tylko nie rozumiem czemu nie dziwi np. Polarnego. <<<

                      Wsadzenie "Backwardation" i "zloto po $2000" do jednego worka zupelnie zniecheca
                      mnie do odpisywania... Ja widze te dwie rzeczy jako zupelnie sprzeczne, a nie
                      potwierdzenie tego samego: pierwsze mowi o tym ze papierowy pieniadz ZUPELNIE
                      sie rozpada, a drugie uzywa ten wkrotce bezwartosciwy papier jako miare wartosci
                      zlota...

                      >>>> "Można być pewniakiem, ale są też FAKTY: inne jest zachowanie cen w
                      deflacji a inne w inflacji." <<<<<
                      • vice_versa Re: Quo vadis USA ? 17.12.08, 01:54
                        > Ja widze te dwie rzeczy jako zupelnie sprzeczne, a nie
                        > potwierdzenie tego samego: pierwsze mowi o tym ze papierowy
                        > pieniadz ZUPELNIEsie rozpada, a drugie uzywa ten wkrotce
                        > bezwartosciwy papier jako miare wartosci

                        Słuszna uwaga. W złotym świecie tak faktycznie jest.

                        Tylko, mam wątpliwości czy coś takiego jak "wartość sama w sobie"
                        istnieje. Wszystko jest mierzone w czymś. Jeśli mi mówisz że USA
                        zrezygnują z nominowania rynków w USD lub jakikolwiek inny BC
                        zrezygnuje z fiat money, to ja się pytam czemu? W końcu im przynosi
                        to największy zysk, a my również jesteśmy/możemy być beneficjentami
                        tego systemu a nie epigonami systemu który minął.

                        >
                        • polarbeer Re: Quo vadis USA ? 17.12.08, 05:40
                          >>>>> Nie dotknąłeś tematu 25% SPADKU CEN ZŁOTA, a on jest właśnie
                          spowodowany DEFLACJĄ, który był RÓWNOCZESNY ze spadkiem NYSE. Czyli
                          była korelacja! I jeszcze będzie, w tym samym kierunku: w dół, więc
                          UWAŻAJ. I to właśnie podkreślał przycinek: deflacja to spadek
                          WSZYSTKIEGO. Zupełnie inaczej twierdzili wszyscy którzy mówili o
                          złocie w okresie inflacji, to miało być safe heaven na wypadek
                          pęknięcia inflacyjnej bańki, bo miało trzymać realną wartość.
                          Ale o spadkach nie mówimy, bo nie są realne, tak? OK, to powiem o
                          wzroście: nawet jeśli złoto odbiło po spadkach z 710$ na 850$ to Ty
                          się powinieneś bać tego odbicia i sprzedawać złoto. Oczywiście, żeby
                          za kilka miesięcy dokupić sobie więcej złota za te same funny-money. <<<<

                          Ok dotkne te 25%... Moja odpowiedz jest prosta: bylem prawie pewien ze cos
                          takiego sie zdarzy; w koncu to normalna korekta po kilku latach latwego
                          wzrostu... Nawet spodziewalem sie szybkosci z jaka sie to stalo. Wlasnie z
                          powodu szybkosci wydarzen, przestalem wchodzic i wychodzic ze zlota (a robilem
                          to wczesniej)
                          • vice_versa Re: Quo vadis USA ? 17.12.08, 16:50
                            > "Interes" trzeba w koncu kiedys skasowac i "wziasc profit"
                            • polarbeer Re: Quo vadis USA ? 17.12.08, 17:39
                              >>>> 1. Zdrowszy koń to jest szybszy koń. <<<<

                              Zdrowszy kon nawet jesli nie jest "szybki" jest bez porownania szybszy niz
                              wykonczony <g>. Zloto + real bills jest
                              wystarczajaco szybkie... wiara w przyszlosc jest wazniejsza a przekrety
                              pokazywane codziennie w telewizji zabija optymizm.

                              >>>> 2. Prawo Kopernika Greshama, mówi że ten tańszy wypiera z
                              obrotu 'lepszy'/'twardszy'. Z tego co napisałeś wynika odwrotnie. <<<<

                              Poniewaz histori jest pelna przykladow powrotu do rzetelnego pieniadza po
                              nieuniknionym upadku falszowanego pieniadza. Przeciez ani Grisham ani Kopernik
                              nie maja naszej informacji ani naszej perspektywy historycznej ktora wyraznie
                              pokazuje ze pojawiaja sie epoki "reset" w okresie ktorych twardszy pieniadz jest
                              fundamentem. Po upadku PRLu zlotowka musiala znalesc oparcie na twardszym
                              pieniadzu.

                              Jest potezna roznica miedzy "pieniadzem w obrocie"
    • mateusz572 Re: Quo vadis USA ? 03.11.08, 17:14
      Serdeczne dzięki za opinie.
      W świetle tego co przedstawiacie (także w innych wątkach)nasuwa się
      następujący wniosek : od wielu już lat zamiast kapitalizmu mamy
      dziwną hybrydę.Na górze piramidy socjalizm,a na dole wolny rynek. Na
      dole ludzie ciężko pracują ,wytwarzając wartość dodaną ,tworząc
      przyrost PKB,a na górze lekką ręką tworzy się wirtualną wartość
      dodaną ,rabując przy okazji pracujące
      społeczeństwo ( podatki ) ,wielokrotnie
      przekraczającą tą rzeczywistą.
      Drugi wniosek : dzięki opiece rządu w USA nastąpił nienormalny
      rozrost sektora finansowego.Odbyło się to kosztem powiększania
      deficytu budżetowego a tym samym długu publicznego.Stąd już tylko
      krok do spadku wartości dolara i jego zepchnięcia na
      margines.Otworzy się wtedy perspektywa dla euro . To jeszcze
      bardziej przemawia za poszerzaniem strefu euro i konsolidacji UE.Co
      o tym sądzicie ?
      • coondelboory Perspektywa dla euro? 03.11.08, 17:39
        [...]
        > Otworzy się wtedy perspektywa dla euro . To jeszcze
        > bardziej przemawia za poszerzaniem strefu euro i
        > konsolidacji UE.
        [...]

        Zapomnij o jakiejkolwiek perspektywie dla euro w przypadku marginalizacji dolara. Cała konstrukcja światowej gospodarki oparta jest na dolarze, jakiekolwiek mniej czy bardziej gwałtowne zmiany tego status quo to wysadzenie w powietrze tej konstrukcji i głęboki kryzys dla całego świata. Takiego wstrząsu nie wytrzyma euro, bo nie może. Eurozona zostanie rozsadzona egoizmami państw-członków, przedsmak tego co może się w niej dziać mieliśmy w szczycie aktualnego kryzysu bankowego (że przypomnę kanclerzycę Merkel i jej deklaracje o niedopuszczeniu do wypływania niemieckich pieniędzy na ratowanie innych niż niemieckie banków). Mam wogóle wątpliwości, czy i bez tego potężnego wstrząsu po ewentualnym upadku dolara eurozona przetrwa najbliższe dwa lata. Państwa strefy euro są potwornie zadłużone, 100% PKB nikogo tam nie dziwi. Rozwój kryzysu finansowego i rozpaczliwe próby ratowania wielkich instytucji finansowych kosztem publicznych pieniędzy może doprowadzić do krachu budżetów narodowych np. Włoch lub Grecji. Kto wtedy będzie chciał bronić wspólną walutę? Raczej każde państwo rzuci się ratować swoją de we własnym zakresie (chyba, że za zapewnienie jedności eurozony weźmie się Bundeswehra).
        • stoje_i_patrze Re: Perspektywa dla euro? 03.11.08, 20:01
          No właśnie, zadłużenie niektórych państw EU jest zdecydowanie większe niż us
          (chyba 70% teraz, a po II wojnie 140% czy 150%). Tak czy siak coś eurozona
          będzie musiała zrobić z tym deficytem u niektórych państw jak włochy, grecja,
          hiszpania. Cały czas twierdzę że eurozona ma teraz crash-test. Jak przetrwa
          teraz dwa lata to będzie ok
      • lastboyscout Quo vadis, KOGO ? 03.11.08, 17:42
        >zamiast kapitalizmu mamy dziwną hybrydę

        Zgoda mamy hybryde.
        Mamy jednak jeszcze duzo dziwniejsze hybrydy kapitalizmu na swiecie:
        Chiny, Unia, Szwecja, Rosja, Polska itd.


        >Na górze piramidy socjalizm

        Skad taki wniosek?!
        Socjalizm moze pozornie identyfikowac sie z monopolem/oligopolem,
        choc go wcale nie oznacza
        Monopol/oligopol absolutnie nie oznacza socjalizmu. Jest za to
        nieodlacznym, okresowym elementem kapitalizmu.

        Polecam zapytac o definicje socjalizmu Sendivigius'a.


        > rabując przy okazji pracujące
        > społeczeństwo ( podatki )

        Skad taki wniosek?
        Podatki sa niskie, wrecz spadaja (dokladnie odwrotnie niz w Unii).
        Spada placa realna (dokladnie tak jak w Unii)


        > Drugi wniosek : dzięki opiece rządu w USA nastąpił nienormalny
        > rozrost sektora finansowego.

        Zgoda.
        Pytaniem pozostaje czy rozrosl sie on w USA czy amerykanski sektor
        finansowy rozrosl sie na swiecie
        i DLACZEGO???????


        > Odbyło się to kosztem powiększania
        > deficytu budżetowego a tym samym długu publicznego

        Warto przypomniec sobie jak to wypada W POROWNIANIU.


        >Stąd już tylko
        > krok do spadku wartości dolara

        To wtedy jest zle kiedy spada wartosc waluty w ktorej jest sie
        zadluzonym i to dobrze kiedy posiada sie silna walute w ktorej
        nominowany jest wlasny dlug?


        >>Otworzy się wtedy perspektywa dla euro .

        Poprzez ten realny wzrost dlugu/deficytow?



        >To jeszcze
        > bardziej przemawia za poszerzaniem strefu euro i konsolidacji UE.

        Nie przemawia.
        Polecam poczytac Przycinka.
      • stoje_i_patrze Re: Quo vadis USA ? 03.11.08, 20:33
        w sprawie dolara
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=17007&w=64281603&a=86764288

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka