Dodaj do ulubionych

Co teraz i dlaczego nastepna idea tez bedzie zla

26.11.08, 02:18
Duzo osob zastanawia sie nad kryzysem w sensie finansowym, ale mnie
tak na prawde interesuje kryzys w sensie filozoficznym i
swiatopogladowym. Im dluzej o tym mysle tym bardziej wychodzi mi, ze
kazda ideologia jest skazona porazka juz w momencie narodzenia.

Zacznijmy moze od tego, ze wiekszosc ZAWSZE sie myli. Uczestnikom
akurat tego forum tlumaczyc tego chyba nie trzeba, ale bycmoze nie
wszyscy zdaja sobie sprawe, ze to dotyczy tak na prawde nie tylko
gieldy, ale wszystkiego stworzonego przez czlowieka. Istnienie
wynalazkow w sposob dobitny dowodzi, ze wiekszosc zawsze sie myli,
conajmniej do czasu az przyjdzie ktos i pokaze, ze mozna robic cos
rowniez w inny, bardziej efektywny sposob. Tym samym jakikolwiek
ustroj spoleczny oparty na demokratycznej wladzy wiekszosci jest juz
na starcie ustrojem zacofanym, reakcyjnym i nieefektywnym.

Tak zwane elity takze nie maja racji. Jakby nie bylo to elity
wymyslily komunizm. W poczatku XX wieku komunizm byl idea
inteligencji. Zwykly chlop, na sam dzwiek tego slowa zegnal sie i
lapal za widly. Po paru dziesiecioleciach okazalo sie ze to
ci "nieswiadomi" i "niewyksztalceni" chlopi mieli racje.
Inteligencja i elita w tym czasie wsiadla na nowego konika - Smitha,
Friedmana i Laffera. Prosty czlowiek zamiast za widly chwycil za
styliska od kilofow i za sruby, ale gdyby niewidzialna reka rynku
nie wytrzaskala co bardziej gorliwych zwolennikow calkowitej
wolnosci i braku regul po pyskach to nic by nie uzyskal i nadal
bylby uszczesliwiany na sile.
Tym razem zaroilo sie wszedzie od zwolennikow makroekonomistow
austryjackich. Glowne przeslanie to powrot do zlota i starych zasad
ktore mozna sprowadzic do zdania "tak dobrze jak za Franciszka
Jozefa to juz nigdy potem nie bylo" wink.

Wydaje mi sie ze podstawowy blad elit polega na tym ze mysli
abstraktami i dokonuje uproszczen ktore w koncu rozsadzaja caly
system od wewnatrz.

Jesli pomyslismy o komunizmie jako o idei, to jest to system
faktycznie doskonaly - jedyny problem polega na tym, ze ludzie sa do
niego jakby niedostosowani wink. A to by miec wiecej od innych
chcieli, a to mniej pracowac i otrzymywac to samo co inni. Coz za
problem dla elit - zmienimy, przekonamy do jedynie slusznej idei i
bedzie git. Jak to sie skonczylo wszyscy wiemy.

Z liberalizmem to samo - ludzie lepiej wiedza, ludzie beda
podejmowac racjonalne, ekonomicznie uzasadnione decyzje. To przeciez
tylko drobne uproszczenie i agregacja na poziomie makro - jak to sie
teraz konczy - dobrze wiemy. Elity znowu zatrzymaly sie na poziomie
uproszczonej idei. Owszem jesli Anglia produkuje tylko sukno a
Portugalia tylko wino, to bogactwo jest wieksze. Tylko wszyscy zdaja
sie zapominac o ludowej madrosci o niewkladaniu wszystkich jajek do
jednego koszyka, bo jesli teraz Niemcy wynajda tansze od wina piwo,
to Portugalia ze swoja monokultura wina bedzie miala 100%
strukturalne bezrobocie, zanim odnajdzie sie w produkcji np. korka.
I owszem, Friedman mial racje, ze ludzie wiedza lepiej od rzadu
czego im trzeba, klopot tylko w tym ze roznym ludziom trzeba roznych
rzeczy, a to jak wyglada taka bezpardonowa walka bez regul w
plutokracji mozemy sie dowiedziec czytajac Karola Dickensa,
Dziewczynke z zapalkami i Janko Muzykanta. I wreszcie owszem, krzywa
Laffera sie sprawdza w przypadku pojedynczych krajow - zastanawia
mnie natomiast jak malo osob mysli o skutach krzywej Laffera w
kontekscie teorii gier (rywalizacji podatkowej miedzy panstwami o
nowe inwestycje) i agregacji tego na poziomie calego swiata, bo
wedlug mnie przy stalym popycie stosowanie zalecen Laffera przez
wszystkie panstwa na raz to typowy przyklad dylematu wieznia i
prowadzi w rezultacie wylacznie do uszczuplenia wplywow podatkowych
u kazdego.

Tak jak komunizm wierzyl w czlowieka radzieckiego, a liberalizm w
homo economicus zdolnego przekwalifikowac sie z dnia na dzien z
pomywacza na fizyka jadrowego przy rownoczesnej zmianie kraju
zamieszkania, tak szkola austryjacka wierzy w swiatlosc elit i jej
gotowosc do samogranicznia pokusy do dodrukowywania chylkiem pustego
pieniadza, do okradania obywateli poprzez zmiany parytetow roznych
kwitow do zlota i do myslenia wybiegajacego w przyszlosc poza 4
letnia kadencje. Nie wiem jak wy, ale ja nie mam zludzen jak to sie
skonczy. I owszem, znowu beda tlumaczenia ze idea sama w sobie nie
jest zla, tylko wykonanie szwanuje. Klopot tylko w tym, ze zadna z
tych idei sama w sobie nie jest zla, ale problemem jest wpasowanie
do tej teorii czlowieka ze wszystkimi swoimi wadami i
niedoskonalosciami.

Wreszcie by do konca pograzyc technokracje - elity maja tendencje do
TWORZENIA rzeczywistosci zamiast jej regulowania i nie dotyczy to
tylko ekonomii. Pierwsze prawa miedzy ludzmi powstawaly by regulowac
istniejace problemy i spory. Obecnie mam wrazenie ze prawa powstaja
w zupelnym oderwaniu od rzeczywistosci i potrzeb. Wezmy na przyklad
taka kwestie kary smierci. Wiekszosc Polakow opowiada sie od zawsze
za kara smierci. Nowoczesne elity ignoruja odczucia wiekszosci, chca
byc postepowe i nowoczene i zakazuja kary smierci. Nie zaglebiajac
sie zupelnie w to czy kara smierci jest sluszna czy nie, mamy
tworzony powazny problem spoleczny. Po pierwsze kazdy z
tej "zacofanej" wiekszosci ma gleboko zakorzenione poczucie
sprawiedliwosci, ktore jest inne od obowiazujacych praw. To znaczy
ze prawa te nie odpowiadaja wiekszosci i tym samym nie spelniaja
swojej podstawowej funkcji, gdyz nie sa powszechnie akceptowane.
Czyli zostaje oslabiona wiez miedzy ta czescia spoleczenstwa (jakby
nie bylo wiekszoscia) i organizmem panstwowym. Organizm panstwowy,
ktory nie spelnia swoich funkcji jest po prostu tym ludziom zbedny.
Spoleczenstwo sie alienuje, zyje swoim zyciem oderwanym od panstwa,
ktorego dluzej nie akceptuje, a elita zaczyna biadolic czemu
spoleczenstwo nie jest samorzadne, czemu politycy maja powazanie
jakie maja i czemu na wybory chodzi gora 60%.

Autorytaryzm sprawdza sie tylko czasami w okresach zagrozenia i juz
poprzez swoja definicje powoduje, ze nie moze istniec na dluzsza
mete (nawet jesli pierwsze autorytarne rzady maja przyzwolenie
spoleczne, gdyz przywodca jest faktycznie dobrym i madrym zarzadca,
to ludzie kiedys w koncu umierja i pojawiaja sie problemy z
sukcesja) wiec nawet go nie rozwazam.

Co wiec nam zostaje - nic. Kompletna pustka, brak swiezych idei i
jakiegokolwiek stabilnego rozwiazania.
Obserwuj wątek
    • baldazar Re: Co teraz i dlaczego nastepna idea tez bedzie 26.11.08, 02:38
      W naturze człowieka leży oczekiwanie stabilności- rozwiązań
      uniwersalnych: vide złoty standard gorąco dyskutowany od wielu dni,
      oczekiwania stabilnego pieniądza itp marzenia o utraconym raju.

      Świat jest dynamiczny. Każdy byt naznaczony jest upadkiem w chwili
      powstania. Zwróć uwagę, że świat istnieje od zawsze a nasze poznanie
      zawiera się w jednym doświadczonym życiu. Po prostu nie mamy szansy.

      ...parafrazując Blaise Pascal'a: świat nie wie nic a my mamy
      przynajmniej świadomość własnej niewiedzy.........(politycy i
      analitycy są wyjątkowi -wiedzą wszystko).

      • bieda_inwestor Czyli nie tylko idee ekonomiczne sa zle 26.11.08, 07:01
        ale tez sama idea istnienia dobrej i uniwersalenej idei ekonomicznej
        jest nierealna.
        Chyba masz racje - pozostaje wiec nam na zawsze szukanie mniejszego
        zla.
    • lete11 Re: Co teraz i dlaczego nastepna idea tez bedzie 26.11.08, 08:12
      Bardzo fajny tekst, spójny . Z jednym zastrzeżeniem: to, że świat
      mówił o Friedmanie, Lafferze i innych wolnorynkowcach, to nie
      znaczy, że urzeczywistniał te... tfu, idee.
      Działanie na zasadzie "Panu Bogu świeczkę i diabłu ogarek" daje w
      efekcie średniość, wegetację.
      A wszystkie lewicowe metody urządzania świata kończyły się ZAWSZE
      źle. Co widać, słychać i czuć.
      Pozdrawiam
      • bieda_inwestor Tym gorzej dla tych idei 27.11.08, 01:44
        Bo to oznacza, ze nie tylko nie sprawdzily sie w praktyce, ale nawet
        nie sprawdzily sie na tyle by przekonac do siebie reszte
        spoleczenstwa i porwac tlumy.
        Tlumaczenie, ze wprowadzanie bylo zle, przypomina mi tlumaczenia o
        okresie bledow i wypaczen.
        Jesli wykonanie szwankuje, to w pewnym momencie nalezy sie po prostu
        zastanowic czy wykonanie tego jest w ogole realne. Bo wedlug mnie,
        przy optymalnym urzeczywisnieniu KAZDA z tych idei (komunizm,
        liberalizm, szkola austryjacka) jest dobra.
    • boorack Oranie i bronowanie sprawdza się tylko u rolników 26.11.08, 09:13
      W pozostałych dziedzinach należy stopniowo ulepszać to co jest.

      > Wydaje mi sie ze podstawowy blad elit polega na tym ze mysli
      > abstraktami i dokonuje uproszczen ktore w koncu rozsadzaja caly
      > system od wewnatrz.

      To nie tylko błąd elit i nie tylko ekonomicznych. To częsty błąd ludzi
      parających się nietrywialnymi ("wielowarstwowymi") problemami. To na przykład
      częsty błąd programistów i całych firm software'owych (np. Borland "popłynął"
      właśnie z tego powodu). Dlatego zgadzam się z Przycinkiem:

      > I komunistyczni wykladowcy mieli racje. Masa pieniadza powinna
      > rosnac wzraz ze wzrostem produkcji w celu wyeliminowania zjawisk
      > deflacyjnych. Pieniedzy powinno byc w sam raz, ani za duzo ani za
      > malo. Tylko problem polega na tym, ze rownoczesnie kredyt nie
      > powinien rosnac za bardzo. A kredyt rosnie do absurdu. Idealna
      > gospodarka powinna byc wedlug mojej opinii oparta na papierowym
      > pieniadzu przy rownoczesnym zakazie konstytucyjnym zadluzania sie
      > budzetu w sytuacji wzrostu PKB. Czyli jak PKB rosnie nominalnie =
      > budzet musi byc zrownowazony. PKB kurczy sie = mozliwosc
      > przejsciowego stymulowania dlugiem. Kredyt na rynku powinien byc
      > ograniczany zarowno rezerwa jak i stopa. Podatki posrednie powinny
      > byc = zero. To tyle, jesli chodzi o ideal gospodarczy.

      W szczególności zgadzam się z podatkami pośrednimi - uważam że należałoby
      wyzerować podatki obciążające pracę i wszelką działalność gospodarczą. Zastąpić
      je podatkami "celowymi" (np. na utrzymanie dróg, na policję, na inne "usługi
      podstawowe" oferowane przez państwo - być może w jakiejś uproszczonej
      zagregowanej formie aby nie obciążać obywatela płaceniem tysiąca drobnych
      podatków + pieniążki zarządzane lokalnie przez gminę a nie centralnie przez nie
      wiadomo kogo) oraz wszelkie działalności "szkodliwe" (np. zanieczyszczanie
      środowiska przez przemysł) obciążać kosztami usunięcia szkód (+jakiś bonus
      wymierzony tak aby przemysłowi opłacało się inwestować w ograniczenie tego).

      Ze swojej strony dodałbym jeszcze pełne i natychmiastowe doinformowanie
      wszystkich uczestników rynku - z jednej strony przejrzystość, z drugiej strony
      informowanie natychmiast o zmianach zachodzących na rynku - technologia na to
      pozwala. GUS zamiast pracowicie zbierać dane i co jakiś czas publikować je w
      swoich papierowych raportach mógby wystawić stronkę z dostępem do danych w
      różnych zestawieniach i przekrojach i skupić się na dopracowywaniu sposobów
      szybkiego zasilania tej stronki świeżymi danymi. To samo dotyczy spółek
      publicznych - być może niektóre pozycje z raportów kwartalnych powinny być dla
      wszystkich dostępne online i natychmiast.

      Z innych rzeczy - to może nie spodobać się niektórym na tym forum ale myślę
      sobie że może jednak należałoby stopniowo przesuwać środek ciężkości w
      inwestowaniu ze spekulacyjnego na długoterminowe i z wirtualnych papierów w
      realne moce produkcyjne. I to nie byłaby jakaś tam rewolucja tylko raczej
      "powrót do źródeł" (przynajmniej w jakimś tam zakresie). Na przykład Niemcy mają
      takie prawo że jeżeli trzymasz akcje dłużej niż rok, nie płacisz podatku od
      przychodów z tych papierów. Zastanawiam się też czy nie powinno istnieć jakieś
      prawo "antybąbelkowe" - analogiczne do antymonopolowego. IMO Bąbelki dają w
      kość nie mniej niż monopole. Tylko nie mam pojęcia czy coś takiego da się w
      ogóle skonstruować bez ograniczania velocity.

      To takie przemyślenia technika słabo znającego się na ekonomii. Jak macie jakieś
      ale to protestujcie wink
      • ewa9000 Re: Oranie i bronowanie sprawdza się tylko u roln 26.11.08, 09:18
        Na przykład Niemcy mają
        takie prawo że jeżeli trzymasz akcje dłużej niż rok, nie płacisz
        podatku od
        przychodów z tych papierów.

        To prawo przestaje obowiązywać od nowego roku.
      • bieda_inwestor Re: Oranie i bronowanie sprawdza się tylko u roln 01.12.08, 01:10
        z przykladow wnioskuje, ze kolega jest informatykiem smile w takim
        razie posluze sie tez przykladami z tej dziedziny. Wszelki postep
        technologiczny mozna przedstawic za pomoca krzywej, w ktorej
        najwieksze przyrosty produktywnosci osiagane sa w poczatkowej fazie.
        Po pewnym czasie kazde ulepszenie wymaga coraz wiekszych nakladow i
        wnosi coraz mniej. Wtedy logicznym staje sie opuszczenie tej krzywej
        i przeskoczenie na inna technologie, ktora bycmoze w chwili obecnej
        nie jest jeszcze zbytnio rozwinieta ale daje nadzieje na osiagniecie
        krzywej na wyzszym poziomie. Przykladowo jesli rozwijamy jakis
        system informatyczny, to owszem na poczatku najlepsze jest
        ulepszanie tego co jest. Jednak po pewnym czasie dalsze ulepszenia
        staja sie coraz trudniejsze do przeprowadzenia i zaczynamy sobie
        zdawac sprawe z ograniczen w architekturze obecnego systemu. I wtedy
        sie tworzy nowy kernel, poczatkowo niedoskonaly i okreslany jako
        deweloperski w przeciwienstwie do stabilnej wersji, ktory z biegiem
        czasu przyjmuje zaczyna przejmowac funkcje starego systemu. Z ideami
        jest podobnie. Obecny system funkcjonuje coraz gorzej i wszyscy mamy
        swiadomosc, ze bez glebszych zmian sie nie obejdzie. Coraz silniej
        do glosu zaczyna dochodzic nowa idea. W pewnym momecie swiat
        najprawdopodobniej dokona przeskoku. Jak bedzie wygladal ten
        przeskok - nie wiem, ale wnioskujac po historii ludzkosci to
        generalnie bedzie bolalo, bo te przeskoki czasami utozsamiane sa
        lokomotywami historii Marksa. I co wiecej - im czesciej o tym mysle
        tym bardziej dochodze do wniosku, ze lepiej jesli boli, bo bez
        wymiany przynajmniej czesci elit, zmiana sie nie dokona. Prawde
        mowiac sam sie zaczynam bac tego co wlasnie powiedzialem, ale
        wyglada na to, ze zniszczenie jest nieodlacznym elementem procesu
        tworzenia. Mowi sie ze grubo ponad 90% firm rodzinnych (97% jesli
        mnie pamiec nie myli) znika najpozniej w trzecim pokoleniu. Wydaje
        mi sie ze w ten sam sposob przynaleznosc do elity i jasno
        zdefiniowanego swiatopogladu degeneruje i od czasu do czasu zachodzi
        potrzeba kompletnej odnowy i doplywu swiezej krwii.
    • polish.ham za wcześnie 26.11.08, 09:42
      Cóż, to wszystko prawda, nawet może zbyt głęboka
      jak na tak ulotną i chaotyczną formę komunikacji,
      jaką jest (nawet najlepsze) forum - z całym
      szacunkiem do PiG, jedynego forum, które czytuję.

      Miałbym trzy uwagi czy refleksje, nie polemiczne,
      ale może naświetlające ten sam problem z trochę
      innych stron - bardzo szkicowo i syntetycznie.

      Po pierwsze, można by długo dyskutować, czy świat
      kształtują akademickie idee i traktaty, czy też
      on sobie funkcjonuje pomimo nich. Czy z naszą nauką,
      zwłaszcza społeczną, nie jest trochę tak, jak
      w dawnym Egipcie z modłami kapłanów o wylew Nilu.

      Po drugie, dotychczasowy system jeszcze działa,
      a elity w niego niezachwianie wierzą. Nauka,
      edukacja, media, kościoły - wciąż wypełniają
      sprawnie swoją misję nonproliferacji myśli,
      a to zawsze najskuteczniej zapobiega alternatywom.

      Na razie wymyślili sobie Naomi Klein, takiego
      amerykańskiego Bolka, przerzucanego przez płot
      do mainsteamu ekonomii czy myśli politycznej.
      Czy im się agent nie zerwie, czy go nie uwiedzie
      jakaś prawda albo jakiś rewolucjonista, gwarancji
      tu nie ma, ale dublerów do tej roli jest chmara.

      Po trzecie, refleksje, jakich się domagasz istnieją,
      tylko się słabo propagują. I to nie tylko za sprawą
      cenzury czy systemu nonproliferacji nazwanego wyżej.
      Pozwól, że zacytuję Deklarację Niepodległości:

      "...doświadczenie też wszystkich czasów przekonywa,
      iż ludzie raczej skłonni są do znoszenia wszystkiego,
      dopóki to jest możliwe, aniżeli do wywalczenia praw
      swoich przez burzenie tych form rządu, do których
      przywykli. Lecz jeśli długi szereg nadużyć
      i przywłaszczeń, dążących wciąż do jednego celu,
      wykazuje jawny zamiar wtłoczenia na dany naród
      jarzma rządu nieograniczonego, naród ma nie tylko
      prawo, lecz i obowiązek obalenia podobnego rządu..."

      Może to rzeczywiście jeszcze nie pora?

      Alternatywa ekonomiczna i ustrojowa musi się
      wywodzić z nowej refleksji antropologicznej.
      Bo nawet jeśli człowiek jest wciąż ten sam,
      to jego otoczenie staje się zupełnie inne:
      łączność, transport, informatyka, automatyka,
      globalizacja - to nowe jakości, zmieniające
      silnie życie jednostki, społeczeństwo, politykę
      i gospodarkę. Przemyśleć by trzeba od nowa
      takie ustrojowe fundamenty, jak wolność,
      własność, równość, prawa polityczne itd.

      Sam znam co najmniej dwóch myślicieli w Polsce,
      piszących o takich rzeczach od lat, a na pewno
      jest ich więcej. Rozważania sięgające fundamentów
      są jednak xzwykle dla czytelnika szokiem i są
      odrzucane albo wypierane. Dopiero duży kryzys
      może wystarczająco pootwierać głowy.

      Ale to jeszcze nie teraz, jak sądzę.
      • bieda_inwestor Re: za wcześnie 01.12.08, 01:11
        >Nauka,
        edukacja, media, kościoły - wciąż wypełniają
        sprawnie swoją misję nonproliferacji myśli,
        a to zawsze najskuteczniej zapobiega alternatywom.
        (...)
        >Może to rzeczywiście jeszcze nie pora?

        Jak dla mnie wyglada na to, ze to juz nadchodzi ten moment.
        Edukacja, media i koscioly coraz bardziej ustepuja internetowi w
        propagowaniu informacji. Spojrz na wykresy czytelnictwa gazet,
        ogladalnosci telewizyjnych wiadomosci (Polska jest tutaj krajem dosc
        szczegolnym). Nie mniej jednak moze faktycznie masz racje i tym
        razem skonczy sie tylko na zamknieciu okresu bledow i wypaczen i
        kontynuacji dotychczasowej polityki.
    • prze.mek.f Re: Co teraz i dlaczego nastepna idea tez bedzie 26.11.08, 09:50
      @bieda_inwestor

      Nie jest tak że większość zawsze się myli. Pojedynczy człowiek, gdy ponosi
      odpowiedzialność za swoją decyzję, podejmuje najlepszą decyzję jaką jest w
      stanie podjąć. Życie weryfikuje słuszność tej decyzji - gdy podjął decyzję złą
      zmniejsza się zakres spraw o których może decydować, gdy podjął decyzję dobrą
      zakres spraw o których decyduje się zwiększa. Problem natomiast dotyczy ciał
      kolegialnych, które rzadko kiedy podejmują rozsądne decyzje.

      Alternatywa że albo władzę mają bezładne elity albo władza jest autokratyczna
      jest jednak fałszywą alternatywą. Każda władza, by działała sprawnie musi
      opierać się na ludziach którzy ponoszą jednoosobową odpowiedzialność za swoje
      decyzje. Na czele państwa stoją zawsze pojedyncze osoby, po prostu, czy
      demokracja czy monarchia, dużymi strukturami nie da się zarządzać kolegialnie.
      Stanowione prawo też (formalnie) musi podpisać konkretna osoba, czy to jest
      prezydent czy minister. To jakby pozostałość z czasów normalności.
      Problem polega na tym, że praktyczna władza często oddana jest w ręce ciał
      kolegialnych, które podejmują nieracjonalne decyzje. Jest to pewnien paradoks
      demokracji: decyzji nie może podejmować pojedynczy człowiek, podejmuje je więc
      niesprawne ciało kolegialne. Wielbłąd to koń zaprojektowany komisyjnie.

      Bywały jednak w historii okresy i miejsca gdy demokracja działała sprawnie.
      Jeśli chodzi o sprawy dotyczące społeczności lokalnej dobrym rozwiązaniem jest
      referendum - ten system przez lata funkcjonuje w Szwajcarii. Instytucja
      zgromadzenia ludowego daje jeszcze dodatkowy aspekt - ludzie czują że są
      członkami jednej wspólnoty, a ci którzy są wybrani czują oddech swych wyborców
      na karku.

      Referendum sprawdza się, gdy dotyczy spraw znanych i rozumianych przez
      wszystkich By rozwiązywać bardziej skomplikowane kwestie potrzeba 'mądrych',
      którzy podejmują decyzję w imieniu społeczności. Tutaj jedynym rozwiązaniem są
      jednomandatowe okręgi wyborcze. Wybrany odpowiada przed konkretnymi wyborcami -
      wyborca odpowiada za konkretnego wybranego przez siebie przedstawiciela. Brak
      takiej jednoznacznej identyfikacji prowadzi do degeneracji instytucji
      pochodzących z wyboru - i do takiej sytuacji doszło w Polsce.

      Jednomandatowe okręgi to nie wszystko, trzeba jeszcze by ci co stanowią prawo
      znali i rozumieli konsekwencje tego co uchwalają. Konstytucja USA jest bardzo
      zwięzłym dokumentem, a jej zapisy były dobrze zrozumiane przez jej twórców.
      Obecni posłowie uchwalają setki ustaw i przepisów których nie czytali a jeśli
      czytali nie rozumieją. Być może rozwiązaniem byłby obowiązkowy egzamin dla
      posłów i ministrów ze znajomości treści mających być uchwalonymi ustaw i
      rozporządzeń. Kto nie zna przepisów i nie potrafi ich wytłumaczyć nie powinien
      mieć prawa głosowania nad ich przyjęciem.

      Pozostaje jeszcze kwestia sprawności działania ciał kolegialnych. Istnieje
      graniczna wielkość ciała kolegialnego powyżej której przestaje ono działać
      sprawnie, liczba ta wynosi 12 osób. Jeśli przekroczymy tą ilość w kolegium
      pojawiają się formalne lub nie podstruktury, w ręce których przechodzi faktyczna
      władza. Dwunastoosobowa rada ministrów działa jako całość, w większej pojawia
      się komitet ekonomiczny itp. W sejmie wypowiadają się kluby których jest nie
      więcej niż 12. Unia Europejska po przekroczeniu magicznej liczby 12 członków
      funkcjonuje już tylko siłą własnego rozpędu.

      Być może oparta na tych zasadach paru demokracja miałaby jeszcze jakąś szansę.
      • ligos2 Re: Co teraz i dlaczego nastepna idea tez bedzie 26.11.08, 17:12
        Super dyskusja sie wywiazac moze dzieki wpisowi biedy_inwestora!
        Dodam swoj grosz, a w zasadzie kilka bodzcow do dalszego pisania.

        Elity jeszcze wierza w liberalizm, ale wlasnie prawdopodobobnie kolejna utopia
        juz za horyzontem mruga, nie znaczy, ze ona jest zla -jej konstrukt teoretyczny
        jest dobry, dopoki sie nie wezmie paru rzeczy na warsztat z tej ideologii (czego
        sam sie nie podejme przynajmniej tym razem) -wlasnie austriacy. Ona tez umrze,
        bo jej konstrukty sie nawet nie tyle zawala, bo sa zle, ale przyjda "zli"
        ludzie, ktorzy ja zawala (ludzie pokroju Paulsona amerykanskiego sekretarza
        Skarbu, czy prezesa FED Bernankiego -byc moze on nawet nieswiadomie czyni duza
        czesc z tych rzeczy -niepomiernie zadluza wlasny narod, a wszystko po to by
        uratowac istniejacy system finansowy (czyli pewien konstrukt logiczno-myslowy,
        ktory sam doprowadzil do przepalenia sie) -zauwazmy "oblude"-ratuje sie system,
        a nie ludzi, ktorzy traca domy (pomijam kwestie tego, ze ci ludzie sami sie
        zadluzyli wczesniej, prawdopodobnie nadmiernie)) -wlasnie po to, aby moc zyc z
        "wewnetrznej" wartosci pieniadza kreowanego przez nich samych.

        Obecna sytuacja bardziej niz kiedykolwiek przypomina mi te znane z ksiazek
        Orwella, a szczegolnie z "1984". Bylo tam sobie jedno mocarstwo, ktore mialo
        jednego wroga, a bylo sprzymierzone z innym, co jakis czas nastepowala zmiana
        sojuszy i wrogow. W miedzyczasie gdy zmieniano sojusz mozgow sie nie dalo
        przepisac, ale ksiazki, gazety to doszczetnie przepisywano, aby odpowiadala
        aktualnej sytuacji.
        Jeszcze "elity" same sie do konca nie polapaly, ze liberalizm (wiem, wiem, to
        nie byl liberalizm, ale coz takie slowo nadano porzadkowi, ktory przez okolo 20
        lat panowal) sie przepalil. Przepraszam, za wyrazenie, sa na to albo za tepi,
        albo po prostu nie nastapil jeszcze konsensus, co ma byc nowa idea ich
        prowadzaca. Tak jak mainstream (oczywiscie ten elitowy, bo w obrebie samych elit
        sa i inne prady, ale ten dominujacy) odrzucil nazwijmy to marksizm,
        socjalizm(wiem, znowu to: rzeczywistosc nie do konca odpowiada konstruktowi
        myslowemu) kilkanascie lat temu, tak wydaje mi sie podobnie stanie sie z
        liberalizmem. Tylko nalezy czekac, co sie wykluje z obecnego chaosu -czytaj
        prywatnych spolek podtrzymywanych przez panstwo. W sensie faktycznym pewnie
        bedzie w mniejszym lub wiekszym powrot do czegos co znamy z przeszlosci, pytanie
        tylko jaka nowa semantyczna nazwe to cos uzyska. Tak jak w "1984" szczekaczki
        medialne zaczna trabic o nowym konstrukcie, a liberalizm bedzie wypchniety do
        lochow, zostanie skompromitowany, a jak moze sie "elita" przyznawac do
        skompromitowanego porzadku? Kto zaplaci, za przeciwstawianie sie nowemu
        porzadkowi: jak zawsze zwykli ludzie: tutaj polecam ksiazke Eco "Imie rozy"
        -utkwil mi w pamieci jeden fragment: przywodcy nowego konstruktu czy starego
        konstruktu myslowego zostana oszczedzeni/dogaduja sie, a ci ktorzy sie nie
        dostosowali/nie zrozumieli nowego konstruktu -zwykli ludzie/wierzacy niezbicie w
        jakas przegrana idee(przegrana, bo ja mainstream wyklal) dostana po glowie,
        pytanie czy ja zachowaja.

        Chce jeszcze nawiazac do dwoch innych spraw, mysle ze o wiele kontrowersyjnych
        dla wielu, ale dla mnie rowniez.
        Mozna wierzyc w Dobra Nowine Nowego Testamentu, mozna i nie wierzyc, ale
        przynajmniej na gruncie tego, co mowi bieda_inwestor, trzeba przyznac racje, ze
        na ziemi nie stworzymy perfekcyjnego swiata.

        A jesli chodzi o utopijna wizje, gdzie panuje harmonia, to prosze sie zastanowic
        nad czyms takim jak social credit. Tu jest po krotce opisane w jaki sposob
        mialby dzialac taki system oraz w jaki sposob dziala dzisiaj
        michaeljournal.org/wyspa.htm
        Aby wprowadzic taka wizje w zycie jak ten social credit musialoby dojsc do
        ogromnych wyrzeczen niektorych ludzi, musieliby powstrzymac wlasne ego, ale
        wydaje mi sie, ze kluczowa sprawa jest tu spekulacja (jest ona gra o sumie
        niemal zerowej, a jest wiele rzeczy, ktore nie sa wiec po co sie nia zajmowac,
        dlatego, ze przynajmniej w teorii daje szanse na radykalne i szybkie wzbogacenie
        sie) -radykalne jej ograniczenie, ewentualnie ograniczenie czerpania z niej
        zyskow. Tylko, ze to co mowie jest utopia, musialby nastapic jakis kataklizm,
        zeby nas tacy ludzie jak Paulson, Bernanke nie uszczesliwiali innych na sile
        tylko zajeli sie prostymi rzeczami.

        Jeszcze jesli chodzi o cos takiego jak "raj" na ziemi lub przynajmniej warunki
        odpowiadajace tym opisanej w historyjce social credit, to wydaje mi sie, ze
        moglyby to dla ludzi zorganizowac powszechnie dostepne roboty, ale i
        niewyczerpane niemal zrodla energii z reakcji termojadrowych. Jest tylko jedno
        ale, czy te roboty nie mialyby prawdziwej sztucznej inteligencji, wlasnej
        swiadomosci, gdyby zaczely byc tak masowe. Coz w utopii z robotami juz puscilem
        calkiem wodze fantazji!
        • bieda_inwestor Re: Co teraz i dlaczego nastepna idea tez bedzie 01.12.08, 01:14
          Przeczytalem ten artykul o social credit i jak zwykle wszystko
          fajnie brzmi, ale tak na prawde nie widze duzej roznicy. Odwieczne
          pytania nadal bylyby aktualne - kto prowadzilby te ksiegi, kto
          decydowalby, ze komus spoleczenstwo moze udzielic kredytu a komus
          nie. Wreszcie co robic, jesli ktos po otrzymaniu kredytu i jego
          spozytkowaniu na swoje potrzeby zwyczajnie zszedlby z tego swiata
          (trzeba brac pod uwage, ze kazdy nowonarodzony do momentu ukonczenia
          edukacji jest obciazeniem dla spoleczenstwa)
      • bieda_inwestor Re: Co teraz i dlaczego nastepna idea tez bedzie 01.12.08, 01:12
        Ryzyko jest takie, ze karanie za bledy doprowadza do sytuacji gdy te
        same bledy popelniane sa przez ludzi nie nauczonych jeszcze
        doswiadczeniem, natomiast brak karania za bledy doprowadzilby
        zgodnie z zasada Petera do osiagania poziomu niekompetencji przez
        wszystkich. Wreszcie nie nalezy zapominac o pokusie stawiania zadan
        nierealnych do wykonania i pozniejszym rozliczaniu takiego kozla
        ofiarnego (zwykle bardziej widoczne w rzadach autorytarnych). W
        kazdym razie, troche sie czepiam, bo tak na prawde bardzo mi sie
        spodobaly twoje pomysly.
    • deluc Sek tkwi w slabosci elit... 26.11.08, 21:06
      ktore to niby podejmuja decyzje w interesie spoleczenstwa (czy elektoratu), a faktycznie klienta
      politycznego. I tyle. To co obecnie widzimy to "Kapitalizm dla biednych, socjalizm dla bogatych"
      - szczyt zachodniej (szczegolnie amerykanskiej) hipokryzji. Liberalizm jako taki jawi sie dzis jako narzedzie do zdobywania zagranicznych rynkow
      przez USA. Bo ideologia USA jest pragmatyzm i klientelizm polityczny.
      A propos Rostowski mowi w Dzienniku, ze nie bedzie pobudzenia gospodarki przez pompowanie
      dodatkowych pieniedzy z budzetu. To daje do myslenia. Kto jest klientem politycznym PO? Zagranica?
      • lete11 Re: Sek tkwi w slabosci elit... 27.11.08, 15:52
        O tym,komu PO ma odwdzięczyć się za dojście do władzy, to JKM i St.
        Michalkiewicz piszą od samego początku.
    • polarbeer Re: Co teraz i dlaczego nastepna idea tez bedzie 27.11.08, 18:28
      >>>> Tym razem zaroilo sie wszedzie od zwolennikow makroekonomistow
      austryjackich. Glowne przeslanie to powrot do zlota i starych zasad
      ktore mozna sprowadzic do zdania "tak dobrze jak za Franciszka
      Jozefa to juz nigdy potem nie bylo" <<<<

      Wszedzie? W dodatku wsrod elit? Czytasz ich poglady w GW? Albo Rzepie? NYT? CNN?
      BBC? Spiegel? Economist?
      • bieda_inwestor Re: Co teraz i dlaczego nastepna idea tez bedzie 01.12.08, 01:17
        ok, wszedzie w internecie. Porownaj sobie ilosc wypowiedzi i
        artykulow na temat szkoly austryjackiej jakie ukazaly sie w ostatnim
        roku z iloscia tego co sie ukazalo przez ostatnie 10 lat. Bycmoze
        jeszcze niezuplenie przebilo sie do tradycyjnych mediow, tyle ze
        tradycyjne media nie znacza juz tyle co kiedys.

        Przyznaje, ze twoja postawa bycmoze jest lepsza od mojej. Chyba
        lepiej starac sie ulepszac swiat niz pozostawac rozdartym. Co wiecej
        chcialbym miec taki zapal, ale nie potrafie poswiecic sie czemus, w
        co nie do konca wierze. Wydaje mi sie ze to tez jest przeklenstwo
        ludzkosci - ci ktorzy wierza w jakas idee czesto sa w swej wierze
        zbyt doktrynerscy, a ci ktorzy widza bledy, widza bledy wszedzie i w
        efekcie pozostaja bierni. I nie ma to nic wspolnego z lenistwem badz
        lekiem a bardziej z niezdecydowaniem. Jesli cale zycie musisz
        wybierac miedzy mniejszym zlem to w efekcie pozostajesz centrysta i
        popierasz to co w danej chwili jest niepopularne, aby stworzyc
        przeciwwage i uniknac ekstremizmu. Bo kazda idea w swej ektremalnej
        formie prowadzi do upadku tej idei.

        Falszowanie pieniadza to nie jest gra wylacznie miedzy zniewolonymi
        obywatelami i panstwem. Panstwo falszujac pieniadze oszukuje nie
        tylko wlasnych obywateli, ale tez inne panstwa. Dlatego tez panstwo
        zawsze bedzie mialo zachete do falszowania pieniadza, bo jesli jest
        najlepsze w falszowaniu i wciskaniu tego falszywego pieniadza innym,
        to w efekcie jego obywatele moga na tym zarobic wiecej niz straca z
        powodu falszowania. Nie widze mozliwosci urzeczywistnienia tego do
        czego dazysz, bez silnego rzadu swiatowego zdominowanego przez
        zwolennikow teori austryjackiej. No bo co z tego, ze twoje wlasne
        panstwo przestanie falszowac twoj pieniadz, jesli twoj sasiad bedzie
        nadal to robil? Co wiecej historia zna juz sytuacje w ktorych
        panstwo falszowalo nie swoj ale czyjs pieniadz (Prusy falszowaly
        polskie monety, hitlerowskie Niemcy mialy drukarnie falszywych
        dolarow).
      • polarbeer Czyli nie ma kryzysu filozoficznego 01.12.08, 01:28
        Jest tylko kryzys niewyplacalnosci oszustow.
    • sendivigius Marks, Engels, Lenin.. 01.12.08, 04:22
      No jaka piekna marskistowska analiza dziejow. Dialektyka pierwszej
      proby: teza --> antyteza --> synteza.

      Mnie to juz sie nasunelo dawno i dlatego glosuje na UPR - partie
      liberalno-komunistyczna. System liberalno komunistyczny (o czym juz
      dawno tu pisalem) zadadza sie na pojeciu komuny czyli ludzie
      decyduja o sobie i na wolnosci czyli ze robia to co chca. Z
      pierwszego punktu wynika ze glosuja tylko w zakresie takim jakim
      znaja czyli bezposrednio glosuja tylko na poziomie lokalnym, dalej
      jest to system elektorski. To samo sie dzieje z prawem, ludzie
      ustalaja swoje prawo lokalne a prawo wyzszego poziomu jest jedynie
      komasowane. Taki system istnial u zarania USA, resztkami sa sytuacje
      ze na przyklad hazard w Nevadzie jest legalny, a kontakty
      pozamalzenskie w Connecticut nie.

      I wszystko byloby fajnie gdyby nie panstwo. Konkurencja miedzy
      panstwami, czyli wojny i zabory, powoduje ze ludzie nie moga zyc
      wedlug prawa jakie by chcieli miec. Podwalina przyszlego systemu
      bedzie wiec likwidacja panstw narodowych, czyli proletariacki
      internacjonalizm. Istnienie panstw jest bowiem glownie w interesie
      elit, wogole w interesie elit jest tworzenie tak duzych agregatow
      jak tylko mozliwe, z tym ze ten proces ma swoj oczywisty koniec w
      istnieniu panstwa ogolnoswiatowego, ale w tym momencie definicja
      panstwa przestaje miec sens, czyli kolko sie zamyka. Gdy USA bylo
      tworzone perspektywa komunikacjyna byla bardzo mala, nie istniala
      nawet elektrycznosc, wiec zalozenia takie mialy obejmowac caly
      kontynent amerykanski ktory byl dla zwyklago czlowieka cala planeta.
      Niestety nastapil rozwoj komunikacji, wymiany miedzynarodowej i to
      spowodowalo centralizacje panstwa w obliczu nacisku ekonomicznego i
      politycznego, w konsekwencji powodujac wzrost wyzysku i kreacje
      pasozytniczych elit. Trudno mi sobie co prawda wyobrazic ze
      powiedzmy Chiny i USA beda kiedys tworzyc jedno ogolnoziemskie
      panstwo. Nawet gdyby zapanowal jeden jezyk i jedna waluta to i tak
      pojawia sie tendencje odsrodkowe. Wydaje sie to naturalne, ale
      niekonieczne. Mimo wszystko USA sie trzyma jako jedno panstwo choc
      cena za to jest makdonaldyzacja. Tak wiec gdy juz chinczycy
      zasmakuja w BigMakach to pozostanie wprowadzic jedna walute i jazda.
      • baldazar Re: Marks, Engels, Lenin.. 01.12.08, 08:34
        Twoje myśli powinny przebić się do szerszego audytorium. Może Trybuna
        lub jakiś inny Organ..... dali by jeszcze wierszówkę.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka