Duzo osob zastanawia sie nad kryzysem w sensie finansowym, ale mnie
tak na prawde interesuje kryzys w sensie filozoficznym i
swiatopogladowym. Im dluzej o tym mysle tym bardziej wychodzi mi, ze
kazda ideologia jest skazona porazka juz w momencie narodzenia.
Zacznijmy moze od tego, ze wiekszosc ZAWSZE sie myli. Uczestnikom
akurat tego forum tlumaczyc tego chyba nie trzeba, ale bycmoze nie
wszyscy zdaja sobie sprawe, ze to dotyczy tak na prawde nie tylko
gieldy, ale wszystkiego stworzonego przez czlowieka. Istnienie
wynalazkow w sposob dobitny dowodzi, ze wiekszosc zawsze sie myli,
conajmniej do czasu az przyjdzie ktos i pokaze, ze mozna robic cos
rowniez w inny, bardziej efektywny sposob. Tym samym jakikolwiek
ustroj spoleczny oparty na demokratycznej wladzy wiekszosci jest juz
na starcie ustrojem zacofanym, reakcyjnym i nieefektywnym.
Tak zwane elity takze nie maja racji. Jakby nie bylo to elity
wymyslily komunizm. W poczatku XX wieku komunizm byl idea
inteligencji. Zwykly chlop, na sam dzwiek tego slowa zegnal sie i
lapal za widly. Po paru dziesiecioleciach okazalo sie ze to
ci "nieswiadomi" i "niewyksztalceni" chlopi mieli racje.
Inteligencja i elita w tym czasie wsiadla na nowego konika - Smitha,
Friedmana i Laffera. Prosty czlowiek zamiast za widly chwycil za
styliska od kilofow i za sruby, ale gdyby niewidzialna reka rynku
nie wytrzaskala co bardziej gorliwych zwolennikow calkowitej
wolnosci i braku regul po pyskach to nic by nie uzyskal i nadal
bylby uszczesliwiany na sile.
Tym razem zaroilo sie wszedzie od zwolennikow makroekonomistow
austryjackich. Glowne przeslanie to powrot do zlota i starych zasad
ktore mozna sprowadzic do zdania "tak dobrze jak za Franciszka
Jozefa to juz nigdy potem nie bylo"

.
Wydaje mi sie ze podstawowy blad elit polega na tym ze mysli
abstraktami i dokonuje uproszczen ktore w koncu rozsadzaja caly
system od wewnatrz.
Jesli pomyslismy o komunizmie jako o idei, to jest to system
faktycznie doskonaly - jedyny problem polega na tym, ze ludzie sa do
niego jakby niedostosowani

. A to by miec wiecej od innych
chcieli, a to mniej pracowac i otrzymywac to samo co inni. Coz za
problem dla elit - zmienimy, przekonamy do jedynie slusznej idei i
bedzie git. Jak to sie skonczylo wszyscy wiemy.
Z liberalizmem to samo - ludzie lepiej wiedza, ludzie beda
podejmowac racjonalne, ekonomicznie uzasadnione decyzje. To przeciez
tylko drobne uproszczenie i agregacja na poziomie makro - jak to sie
teraz konczy - dobrze wiemy. Elity znowu zatrzymaly sie na poziomie
uproszczonej idei. Owszem jesli Anglia produkuje tylko sukno a
Portugalia tylko wino, to bogactwo jest wieksze. Tylko wszyscy zdaja
sie zapominac o ludowej madrosci o niewkladaniu wszystkich jajek do
jednego koszyka, bo jesli teraz Niemcy wynajda tansze od wina piwo,
to Portugalia ze swoja monokultura wina bedzie miala 100%
strukturalne bezrobocie, zanim odnajdzie sie w produkcji np. korka.
I owszem, Friedman mial racje, ze ludzie wiedza lepiej od rzadu
czego im trzeba, klopot tylko w tym ze roznym ludziom trzeba roznych
rzeczy, a to jak wyglada taka bezpardonowa walka bez regul w
plutokracji mozemy sie dowiedziec czytajac Karola Dickensa,
Dziewczynke z zapalkami i Janko Muzykanta. I wreszcie owszem, krzywa
Laffera sie sprawdza w przypadku pojedynczych krajow - zastanawia
mnie natomiast jak malo osob mysli o skutach krzywej Laffera w
kontekscie teorii gier (rywalizacji podatkowej miedzy panstwami o
nowe inwestycje) i agregacji tego na poziomie calego swiata, bo
wedlug mnie przy stalym popycie stosowanie zalecen Laffera przez
wszystkie panstwa na raz to typowy przyklad dylematu wieznia i
prowadzi w rezultacie wylacznie do uszczuplenia wplywow podatkowych
u kazdego.
Tak jak komunizm wierzyl w czlowieka radzieckiego, a liberalizm w
homo economicus zdolnego przekwalifikowac sie z dnia na dzien z
pomywacza na fizyka jadrowego przy rownoczesnej zmianie kraju
zamieszkania, tak szkola austryjacka wierzy w swiatlosc elit i jej
gotowosc do samogranicznia pokusy do dodrukowywania chylkiem pustego
pieniadza, do okradania obywateli poprzez zmiany parytetow roznych
kwitow do zlota i do myslenia wybiegajacego w przyszlosc poza 4
letnia kadencje. Nie wiem jak wy, ale ja nie mam zludzen jak to sie
skonczy. I owszem, znowu beda tlumaczenia ze idea sama w sobie nie
jest zla, tylko wykonanie szwanuje. Klopot tylko w tym, ze zadna z
tych idei sama w sobie nie jest zla, ale problemem jest wpasowanie
do tej teorii czlowieka ze wszystkimi swoimi wadami i
niedoskonalosciami.
Wreszcie by do konca pograzyc technokracje - elity maja tendencje do
TWORZENIA rzeczywistosci zamiast jej regulowania i nie dotyczy to
tylko ekonomii. Pierwsze prawa miedzy ludzmi powstawaly by regulowac
istniejace problemy i spory. Obecnie mam wrazenie ze prawa powstaja
w zupelnym oderwaniu od rzeczywistosci i potrzeb. Wezmy na przyklad
taka kwestie kary smierci. Wiekszosc Polakow opowiada sie od zawsze
za kara smierci. Nowoczesne elity ignoruja odczucia wiekszosci, chca
byc postepowe i nowoczene i zakazuja kary smierci. Nie zaglebiajac
sie zupelnie w to czy kara smierci jest sluszna czy nie, mamy
tworzony powazny problem spoleczny. Po pierwsze kazdy z
tej "zacofanej" wiekszosci ma gleboko zakorzenione poczucie
sprawiedliwosci, ktore jest inne od obowiazujacych praw. To znaczy
ze prawa te nie odpowiadaja wiekszosci i tym samym nie spelniaja
swojej podstawowej funkcji, gdyz nie sa powszechnie akceptowane.
Czyli zostaje oslabiona wiez miedzy ta czescia spoleczenstwa (jakby
nie bylo wiekszoscia) i organizmem panstwowym. Organizm panstwowy,
ktory nie spelnia swoich funkcji jest po prostu tym ludziom zbedny.
Spoleczenstwo sie alienuje, zyje swoim zyciem oderwanym od panstwa,
ktorego dluzej nie akceptuje, a elita zaczyna biadolic czemu
spoleczenstwo nie jest samorzadne, czemu politycy maja powazanie
jakie maja i czemu na wybory chodzi gora 60%.
Autorytaryzm sprawdza sie tylko czasami w okresach zagrozenia i juz
poprzez swoja definicje powoduje, ze nie moze istniec na dluzsza
mete (nawet jesli pierwsze autorytarne rzady maja przyzwolenie
spoleczne, gdyz przywodca jest faktycznie dobrym i madrym zarzadca,
to ludzie kiedys w koncu umierja i pojawiaja sie problemy z
sukcesja) wiec nawet go nie rozwazam.
Co wiec nam zostaje - nic. Kompletna pustka, brak swiezych idei i
jakiegokolwiek stabilnego rozwiazania.