Dodaj do ulubionych

"NBP wykupi wcześniej obligacje, by pomóc bankom"

10.01.09, 18:26
gospodarka.gazeta.pl/pieniadze/1,29577,6145023,NBP_wykupi_wczesniej_obligacje__by_pomoc_bankom.html
Ok, ta akcja wygląda mi sensownie, z jednym tylko zastrzeżeniem
- czy istnieje jakaś gwarancja, że te pieniądze pójdą tam gdzie miały pójść?
Czy banki mogą bez przeszkód wytransferować te pieniądze do spółek-matek?
Nawet niekoniecznie te, tzn. wykażą że źródłem transferu jest inna pozycja?
Obserwuj wątek
    • gandi103 Re: "NBP wykupi wcześniej obligacje, by pomóc ban 10.01.09, 19:29
      Nie ma żadnej gwarancji. Z tą kasą banki mogą zrobić co chcą, ale jest jedno istotne ale - wypłacalnośc. Banki, które miały wysokie współczynniki wypłacalności być może wepchnie tę kasę w kredyty, to teoretycznie lepszy biznes, taką strategię wydaje się mieć aktualnie np PKO bp. Część banków zostanie przy innych równie bezpiecznych jak papiery NBP (należy się spodziewać, że będą to banki z niższym CAR lub Tier1, choć niekoniecznie patrz Pekao SA) inwestycjach - papiery skarbowe lub być może "bezpieczne" papiery wartościowe innych instytucji finansowych o "wysokim" standingu.
      • vice_versa Re: "NBP wykupi wcześniej obligacje, by pomóc ban 10.01.09, 22:42
        W zasadzie masz rację: albo kredyty, albo inwestycje. Istota tkwi
        jednak w timingu i przesuniętym w czasie cyklu...

        1.
        Informacja ta oznacza przyszłe osłabienie PLN (fundamentalne, nie
        tylko wynikające z dyskontowania newsa) Właśnie drenują nas z
        twardych walut. Mamy do czynienia z intencjonalnym przerzuceniem na
        polskiego konsumenta kosztów inflacyjnego dodruku pieniądza. PLN
        trafi na rynek, waluty odpłyną. Żeby było jasne, co się dzieje. To
        czy zrobią to banki działając inwestycyjnie, czy firmy uciekając od
        taniejącego PLN w zasadzie nie ma znaczenia.

        2. Dlaczego to nie ma znaczenia - różnica międy udzieleniem kredytu
        a działalnością inwestycyjną banków.

        Teoretycznie to czy pieniądze pojawią się na rynku czy z miejsca
        zostaną wyekportowane przez banki ma znaczenie. Gdyby kredyt trafił
        do klienta, nastąpiła inflacyjna rewaluacja aktywów, giełdy i
        nieruchomości w górę, ale w warunkach światowej deflacji nie ma na
        to szans. Nikt nie będzie brał tych kredytów- czyli nieruchomości
        nie wzrosną, nikt nie będzie inwestował na giełdzie kiedy spada pod
        presją newsów z USA. Dlatego nie ma sensu udzielać kredytów, chyba
        że się liczy na późniejsze przejęcie bankrutów.

        3. Teraz o tym jak i dlaczego tak się stanie czyli konsekwencje
        opóźnienia cyklu gospodarczego.

        Skoro nie ma gwarancji gdzie pieniądze wylądują, a jesteśmy
        opóźnieni w cyklu gospodarczym w stosunku do USA, to a) każdy kredyt
        jest wpuszczaniem pieniądza w rynek, który się będzie kurczył b)
        kredytobiorcy nie będzie stać na przyszłą spłatę c) bardziej
        rentowna jest działalność inwestycyjna d) za Oceanem, bo recovery
        nastąpi tam aktywa wcześniej uderzą w dno a recovery nastąpi
        szybciej.

        Oznacza to, że szczególnie banki o dobrym współczynniku
        wypłacalności nie powinny udzielać kredytów, tam gdzie będzie
        nierentownie, a gospodarka będzie się kurczyć. Czyli nawet jeśli
        banki takich kredytów udzielą, to ich rentowni klienci powinni kasę
        wytransferować do USA, ze względu na taniejące aktywa/lepszą
        rentowność.

        Nowo wydrukowane PLN, które osłabiają wartość wszystkich posiadanych
        PLN, niezależnie od tego w jakich aktywach są te PLNy trzymane,
        wpuszczone w system kredytowy ostatecznie wylądują za Oceanem, bo
        tego wymaga rentowne zarządzanie kapitałem.
        Najbezpieczniejszym sposobem zarządzania pieniądzem na dzisiejszym
        rynku są FED deposits nominowane w USD. Oznacza to, że działania
        Skrzypka siłą rzeczy są nierentowne, a wraz z postępującą deflcją
        będzie to coraz bardziej widoczne.

        Zamiast liczyć na to,że banki będą pompować pieniądz kredytem, wykup
        obligacji powinien się łączyć z obniżeniem podatków. Poza tym
        powinien dotyczyć jedynie banków krajowych (co chyba nie byłoby
        zgodne z prawem EU).

        Jak mówił kiedyś LBS którą stroną się nie odwrócimy, jesteśmy d.. do
        wiatru.
        • deluc Kit dla gawiedzi 10.01.09, 23:38
          "(..)Dzięki temu, że banki odzyskają pieniądze zamrożone w obligacjach już
          teraz, a nie dopiero w 2012 r., będą mogły udzielić dodatkowo ok. 8 mld zł
          kredytów - szacują finansiści.(..)"

          Istota rzeczy jest ten zwrot - "...beda mogly..." - beda mogly tez zrobic z tymi
          pieniedzmi pare innych rzeczywink

          PS.Pranie mozgow w GW trwa nieustannie.
        • zbychowiec Re: "NBP wykupi wcześniej obligacje, by pomóc ban 11.01.09, 01:10
          A co jesli rozwiaza czesc rezerwy walutowej zeby pokryc np. polowe z tych
          wydatkow ? Dowiemy sie dopiero w komunikacie za iles tam dni...
          To jest przepraszam za wyrazenie, skurwysynstwo.
          Ogloszenie tego w sobote tez jest skurwysynstwem.
          Gdzie uciekac z tego kraju ? Moze mi ktos doradzic ?
          Dziekuje i przepraszam.
          • vice_versa Re: "NBP wykupi wcześniej obligacje, by pomóc ban 11.01.09, 02:23
            Hmmm...

            Jeśli rozwiążą rezerwę? Nie wierzę w ten wariant. To już byłaby
            straceńcza szarża. Nasi polityczni bolszewicy nie są ani aż tak
            głupi, ani aż tak chciwi.

            Ta uwaga o rozwiązaniu rezerw jest jednak ciekawa z innego powodu.
            Mogłaby to być transakcja over the counter! Czyli z pominięciem
            rynków i wpływu na kurs! W zasadzie formalnego rozwiazania nie
            musiałoby być, wystarczyłoby wykupić te papiery skarbowe za walutę.

            Całkiem możliwe, że NBP dobrze wie, że żadnego stymulowania
            kredytowego nie zrobi, ale musi jakoś wytłumaczyć wykup.
            Może to np. oznaczać, że zagraniczne banki pozbywają się polskich
            papierów w takim tempie, że NBP postanowił pójść im na rękę i zrobić
            to over the counter, tak, aby nie pogarszać sytuacji na rynku PLN.

            Innym źródłem niż rezerwy, może być ta pożyczka z EBC: w końcu ledwo
            co NBP pożyczył w zależności od źródeł 10mld/15mld Euro. 2mld Euro?
            Big deal!

            W tym wariancie nie byłby to taki głupi ruch. Bez drukowania i over
            the counter. Może więc zbychowiec nie jest, aż tak źle...
    • przemyslawo2 drukowanie 10.01.09, 19:56
      > Ok, ta akcja wygląda mi sensownie,
      Drukowanie sensowne?
      • vice_versa Re: drukowanie 10.01.09, 22:56
        Tak, drukowanie przeznaczone na wykup zadłużenia nominowanego w
        twardszej(starszej) złotówce, za nową, tańszą, mniej wartą złotówkę
        jest w miarę sensowne.
        Ostatecznie oznacza to spore osłabienie złotówki, rosnące koszty
        importu i spadek siły nabywczej.
        • przemyslawo2 Re: drukowanie 11.01.09, 00:48
          V_V piszesz często piszesz o dobrych cechach takiego działania.
          Dla pewnych grup (w tym przypadku banki) może to jest dobre.
          Mam wrażenie, że uważasz, że jest do dobre dla całej gospodarki.

          W jakich granicach osłabianie waluty przez drukowanie uważasz za dobre, pożyteczne?
          Jaki procent inflacji jest ok, a jaki to katastrofa?
          Osłabianie dolara amerykańskiego w ciągu ostatnich lat jest ok?
          Ale osłabienie dolara Zimbabwe już chyba nie uważasz za pożyteczne?
          Gdzie przebiega granica wg Ciebie?
          • vice_versa Re: drukowanie 11.01.09, 03:54
            > W jakich granicach osłabianie waluty przez drukowanie uważasz za
            > dobre, pożyteczne?

            Bez dwóch zdań, drukowanie obniża wartość naszego długu publicznego
            i kosztów obsługi, czyli przyszłe podatki.
            Tzn nominalnie ilość pln przeznaczana na obsługę mogłaby wzrosnąć,
            ale wartość pln poprzez wzrost ilości pln w obiegu, spadłaby.
            Widzę, że w USA może być pożyteczne i napędza gospodarkę. Gospodarka
            owszem, robi boom&bust ale rozwija się i przerzuca koszty tego
            rozwoju na innych... deprecjując wcześniej zaciągnięte
            kredyty/rezerwy (w zależności czy patrzeć od strony USA/czy Chin)

            Drukowanie jest wymuszone przez pozostałych uczestników rynku. Jeśli
            nie będziemy drukować i spuszczać stóp, to NIGDY pieniądza w PL nie
            będzie przybywało szybciej niż pieniądza w EU. A skoro tak, to
            wartość assets będzie spadać, Polacy emigrować, a na imigrantów do
            PL nie pozwolą inne państwa EU. Polska do tej pory rozwija się na
            kredyt. Tylko to nie jest NASZ kredyt, tylko kredyt niemiecko-
            francuski za który musimy zapłacić odsetki. Oznacza to, że koszty
            inflacyjnego dodruku EU przerzuca na słabsze państwa EU. Czyli
            pieniądza przybywa wolniej, i na dodatek płacimy jeszcze wyższe
            odsetki. Czy ta gra nie jest ustawiona i nie powinniśmy zrobić
            wszystkiego by była ustawiona w inny sposób???

            Także to nie jest kwestia mojego keynesizmu, takie jest otoczenie i
            żeby uchronić się przed dewastującym wpływem nadpodaży długu, czyli
            pieniądza w państwach ościennych trzeba niestety u siebie też tę
            nadpodaż wywołać.

            Nie przeceniając naszego długu chronimy interes naszych wierzycieli,
            a Polaków wpychamy w produktywizm, bo kredytobiorcy nie mogą liczyć
            na obniżenie podstawy długu, mogą jednak liczyć że banki zrobią
            wszystko, żeby ich wycisnąć.

            Polecam blog Maliszewskiego, żeby zobaczyć jak ten mechanizm działał
            w zeszłym roku na opcjach:
            jacekmaliszewski.blox.pl/2008/11/Historia-pewnego-ubezpieczenia-czyli-z-deszczu.html
            jacekmaliszewski.blox.pl/html
            Maliszewski jest naiwny, jeśli myśli że bilans tej zabawy od
            początku nie jest ustawiony, więc nie podzielam optymizmu co do
            jakości zabezpieczania się w ten sposób,ale facet z pośrednictwa ze
            sprzedaży tych instrumentów żyje więc...

            > Jaki procent inflacji jest ok, a jaki to katastrofa?

            Nie wiem.
            W warunkach spadających cen nieruchomości, spadającej giełdy i
            spadających cen surowców, wzrastającego bezrobocia trudno mówić o
            inflacji. Inflację może spowodować jedynie spadający PLN i wzrost
            kosztów importu. Z drugiej strony będą ją bilansować spadające ceny
            i gwałtowne poszukiwanie przez producentów rynku zbytu (dokąd nie
            zbankrutują, po przejęciu przez rentownych maksymalizujących zyski
            zagrożenie inflacją będzie realne).

            Warunkiem bezwzględnym przy dodruku jednak jest wzrost akcji
            kredytowej, inflacyjne przeszacowanie assets w górę i możliwość
            utrzymania wzrostu konsumcji. Tego się jednak nie da zrobić w
            dzisiejszych warunkach:

            Jeśli chodzi o rynki akcji/pochodnych to niemożliwe, bo wszyscy
            traderzy zapatrzeni są w rynki USA, rynki finansowe są "powiązane".
            Ci analitycy nawet nie są w stanie wytłumaczyć czemu to się MUSI
            przekładać on daily basis, tak funkcjonują rynki i kropka.
            Struktury poziome zawsze były i są groźne dla państwa, tak było z
            Kościołem, tak jest ze spółkami, i tak samo jest z rynkami
            finansowymi.

            Z nieruchomościami już też za późno bo konsument jest pod naporem
            mediów trąbiących o kryzysie, więc kredytu nie weźmie.

            Zimbabwe?
            Inflacja w Zimbabwe czy dewaluacja Białorusi, to jest przerzucenie
            kosztu inflacji na obywatela. To oczywiście jest szkodliwe.
            Można uznać, że są dwie metody, przerzucenia długu: a) na obywatela-
            dewaluacja/inflacja stosowana przez komunistów i b) na inne
            państwa - pożyczanie innym we własnej walucie - kapitaliści.
            "Eksport zobowiązań pożyczkowych" jak to nazwał kiedyś LBS. Jest
            kilka państw które wzięłyby dziś taką pożyczkę, i jest kilka
            lokalnych banków które mogłyby takie pożyczki potraktować jak swój
            aktyw i nakręcać spiralę kredytową na rynku wewnętrznym, co choć w
            części powstrzymałoby deflację. Póki co my wybieramy jakąś trzecią
            drogę: zaciągamy pożyczki zewnętrzne i spłacamy nimi zobowiązania
            wewnetrzne wobec zagranicznych banków. Taka zabawa nie może się
            udać, taka zabawa to jest przyznanie, że już dziś jest się NINJA.
            Oczywiście można liczyć na to, że uczestnicy się nie zorientują...

            > Osłabianie dolara amerykańskiego w ciągu ostatnich lat jest ok?

            Nic nie jest samo w sobie OK. Jeśli masz długi w walucie która się
            osłabia to to jest genialne dla tego, kto ma taki bilans. Dla kogoś
            kto ma należności w spadającym USD a długi w umacniającym się PLN ->
            patrz Stocznia Gdańska. Teraz moje pytanie: jak myślisz jak
            wyglądała w ciągu ostatnich 5 lat struktura naszego długu
            publicznego? Czy Polska i jej dług publiczny skorzystała na 25%
            spadku USD??? I czemu nie, skoro ja skorzystałem? Przekupni idioci?
            Paskudna Komisja Europejska nie pozwala na dofinansowanie podatkiem
            inflacyjnym? Monopol eurowierzycieli? Jedno i drugie?

            > Mam wrażenie, że uważasz, że jest do dobre dla całej gospodarki.

            Nic nie jest dobre dla całej gospodarki.
            Tak samo jak żaden kontrakt nie jest neutralny dla obu stron, tylko
            któraś z nich albo ma fart, albo przewagę wiedzy nt. systuacji i
            przyszłego rozwoju rynku/walut/etc.

            Pozdr.
    • majkelos0 NBP pomoże UE 10.01.09, 20:16
      nie mam najmniejszych wątpliwości, a raczej mam pewnośc, że
      nastepnego dnia po przelaniu pieniążków z NBP te same pieniążki będą
      w drodze do centrali: unicredito, irishbank, hypovereinsbank,
      rabobank, ing, i do innych
    • wolo Re: "NBP wykupi wcześniej obligacje, by pomóc ban 11.01.09, 01:23
      Bo to jest sensowna akcja. Kasa pójdzie przede wszystkim na bony
      skarbowe, ale dobre i to. W ogóle sfinansowanie budżetu to największy
      challenge dla wewnętrznej polityki pieniężnej. Ta kasa daje
      kilkanaście tygodni wytchnienia.
      Banki mogą oczywiście częściowo zasilić matki ale te złotówki tak czy
      inaczej w systemie będą. W końcu za złotówki to unicredito czy ing
      nic nie zrobią. Mogą je co najwyżej sprzedać za walutę innym
      podmiotom, które cały czas będą musiały coś z nimi zrobić - złotówka
      trafia do systemu tak czy inaczej i musi być wydana na kredyt lub
      obligacje.
      Najgorszy scenariusz to kiszenie kaski z obligacji NBP w NBP, wtedy
      nie ma nowej kasy w systemie. Ale aż tak źle chyba nie będzie.
      • vice_versa Re: "NBP wykupi wcześniej obligacje, by pomóc ban 11.01.09, 04:15
        > Najgorszy scenariusz to kiszenie kaski z obligacji NBP w NBP,
        > wtedy nie ma nowej kasy w systemie. Ale aż tak źle chyba nie
        > będzie.

        Zgadza się.

        > Banki mogą oczywiście częściowo zasilić matki ale te złotówki tak
        > czy inaczej w systemie będą.

        To już jest efekt inflacyjny. Problem tylko co to da, skoro aktywów
        w obecnym stanie rynków nie przeszacuje się w górę: ani giełdy, ani
        nieruchomości. Więc co zostanie przeszacowane w górę? Tylko i
        wyłącznie import. Trochę mało...

        Mam taką wersję, że wykup będzie za walutę którą NBP dostał od EBC...
        Over the counter, bez presji na złotówkę.

        Zabawa się skończy za 2-3 lata jak EBC podniesie stopy, a odsetki od
        umacniającej się podstawy w Euro zapłacimy my w podatkach. Ale w
        końcu skoro Keynes i tak szaleje, to "in the long run we'll all be
        dead", więc nie martwmy się na zapas,skoro dziś i tak cudem uda nam
        się wywinąć.
        • deluc Na marginesie 11.01.09, 10:09
          Ha, zdaje sie ze ten Vice-versa sprzed paru lat, z ktorym pare razy
          dyskutowalem i ktorego wypowiedzi czytalem na tym forum, to mial odrobine
          inne poglady niz dzis - takie bardziej sztywne, dogmatyczne...wink
      • przycinek.usa Re: "NBP wykupi wcześniej obligacje, by pomóc ban 11.01.09, 18:30
        poslalem ci maila, wolo.
    • vice_versa EBC 12.01.09, 15:12
      "EBC podał, że 9 stycznia na rachunku overnight z oprocentowaniem
      2,0 proc. znalazło się aż 315,3 mld euro wobec 265,5 mld euro dzień
      wcześniej. Jednocześnie banki pożyczyły sobie nawzajem 1,5 mld euro -
      o 300 milionów mniej niż 8 stycznia. Poprzedni rekord - 297
      miliardów euro - padł w listopadzie zeszłego roku.

      Oznacza to, że polityka udzielania rządowych gwarancji dla banków
      oraz obniżki stóp procentowych ja na razie nie przyniosły
      oczekiwanych rezultatów. Od chwili rozpoczęcia kryzysu finansowego
      Europejski Bank Centralny obniżył stopy procentowe już trzykrotnie.
      Razem z Fed i Bankiem Anglii przeprowadziły też wielomiliardowe
      interwencje, które miały ożywić rynek kredytowy."

      gospodarka.gazeta.pl/Gielda/1,85951,6151183,Europejskie_banki_trzymaja_rekordowa_ilosc_gotowki.html

      To tam wylądują pieniądze z NBP. Czekam na kolejne rekordy w
      przyszłości i bezradnymi konstatacjami: polityka nie przyniosła
      rezultatu...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka