Dodaj do ulubionych

Fale Eliotta

15.05.09, 08:54
Wszystko co najlepsze w ostatnich latach napisał R.Prechter

www.elliottwave.com/club/protected/pdf/Investor_eBook.pdf
New chapters include (43 pages):

What's The Best Investment During Recessions?
Why Buy and Hold Doesn't Work Now
Looking Ahead in the Economic and Investment Cycle
Be One of the Few the Government Hasn't Fooled
The Bear Market and Depression: How Close to the Bottom?
How Gold, Silver and T-Bonds Will Behave in a Bear Market
Original chapters remain (75 pages):

What Really Moves the Markets?
Remember the Enron Scandal?
The Myth of the "New Economy" Exposed
The Biggest Threat to the "Economic Recovery"
The "Efficient Market Hypothesis"

i najnowsze prognozy z rynku walut:
www.elliottwave.com/subscribers/
ID:forum, gazeta
Obserwuj wątek
    • pawel-l Re: Fale Eliotta 16.05.09, 11:43
      Fale Elliotta w skrócie:
      https://www.elliottwave.com/images/marketwatch/emw%205-12-09.gif
    • szutnik Elliott 16.05.09, 21:07
      Pawle - jeśli chcesz podnieść znacząco swoją wiedzę o falach
      Elliotta, powinieneś przeczytać koniecznie tę książkę:

      www.amazon.com/s?ie=UTF8&search-type=ss&index=books&field-author=Glenn%20Neely&page=1

      Do ściągnięcia tutaj:
      www.forex-book.org/mastering-elliott-wave-byglenn-neely-free-download/
      ----
      "Jest to najgłupsza rzecz, jaką zrobiliśmy...Bomba atomowa nigdy nie
      wybuchnie-mówię to jako ekspert od materiałów wybuchowych"
      William Leahy, admirał Marynarki USA
      • pawel-l Re: Elliott 19.05.09, 12:41
        Dzięki za link na pewno przeczytam.

        W materiałach, które podałem Prechter wyodrębnił rynki Indii, Sri
        Lanki, Pakistanu i Indonezji jako te gdzie bessa się skończyła i
        czeka nas długa hossa.
        Te rynki w latach 90-tych były w stagnacji w odróżnieniu do Zachodu
        i wsch. Azjii, więc taka tendecja byłaby możliwa.

        I proszę 2 informacje z wczoraj: Indie 17% wzrost na giełdzie, Sri
        Lanka koniec wojny domowej. Czekamy na dobre wieści z Piakistanu.
        • szutnik Problemy z Prechterem+ linki dla Ciebie 19.05.09, 13:37
          Prechter to bardzo kontrowersyjna postać. Nie sposób mu odmówić
          tego, ze bez niego TFE byłaby niszową teoryjką, wykorzystywaną
          jedynie w Bank Credit Analyst, a tak stała się jednym z elementów
          składowych Analizy Tech. Sam dzięki niemu ją poznałem, ale już swoje
          umiejętności w tej dziedzinie doskonaliłem, prowadząc z nim
          wewnętrzną polemikę na własny użytek i szukając innych źródeł.
          Najważniejszym dla mnie jego pomysłem jest socjonomia - to naprawdę
          jest rzecz na miarę kopernikańskiego przewrotu w naukach społecznych
          ale i tu trzeba by oddzielać ziarno od plew (np. słynnej teorii z
          2005r. o częstszym srebrnym kolorze samochodów jako zapowiedzi
          deflacji, którą społeczność elliottowska do dziś mu wytyka i
          wyśmiewa), przeprowadzając solidniejsze badania.

          Z drugiej strony Prechter ma ze sobą problem. Problem duży, jeśli
          ktoś chce się bawić w zawodowego analityka: "bias" mówiąc z
          angielska.
          Prechter ma pewną ogólna wizję rozwoju sytuacji (nazwijmy ją
          zapaścią deflacyjną), do której na siłę dopasowuje to, co rynek w
          danym momencie pokazuje, dowodząc, że wzory, widoczne w cenach
          potwierdzają tę jego wizję. Co gorsza, w celu udowodnienia że tak
          jest, jest gotów naciągać lub nawet łamać doskonale mu znane zasady
          i reguły TFE - jakiś czas korzystałem z publikacji EWI, na tyle
          często i długo, by takie nieścislości kilkukrotnie umieć wyłapać, co
          bardzo mnie swego czasu do niego rozczarowało.
          Niestety rasowy analityk powinien robić odwrotnie. Wychodząc z
          wzorków widocznych w różnych skalach czasowych powinien wyciągać
          wnioski natury ogolnej na końcu. Stąd właśnie notoryczne pomyłki
          Prechtera.
          Podrzucę Ci parę dodatkowych linków, wartych skorzystania ze względu
          na spojrzenie z nieprechterowskiego punktu na TFE:
          1. Blog Yelnick'a. Tu często dyskutują elliottowcy, niektórzy
          naprawdę nieźli, choć większość taka sobie:
          yelnick.typepad.com/
          2. Archiwa po 2 zmarłych analitykach(Zoran Gayer i Dominick Mazza)
          na Safehaven.com

          Yelnick jest byłym wspólpracownikiem Zorana. Sam Zoran zmarł w 2006
          r.
          www.safehaven.com/archive-11.htm
          Dominick Mazza był jednym z najlepszych fulltime trader'ów,
          stosujących TFE. Był praktykiem, który z tego się utrzymywał. Zmarł
          X.2008, trochę nawet kiedyś korespondowaliśmy. Założył płatne forum
          tradingthecharts.com, niestety już nie działające, gdzie realizował
          swoją pasję kształcenia ludzi w TFE i ...pomagania im zarabiać. Tak
          tak, wielu ludzi dzieki niemu zarobiło calkiem sporo.
          Bardzo duzo od niego się nauczyłem, zwłaszcza w dziedzinie praktyki
          TFE w połączeniu z psychologią tradera
          www.safehaven.com/archive-249.htm
          Akurat to, co jest tam dostępne, to drobny, wcale nie najlepszy
          ułamek jego dokonań. Ale to wszystko, co można dziś zdobyć.
          Reszty rodzina Mazza nie chce udostepnić publicznie z bliżej
          nieznanych mi przyczyn.

          3. Tu masz adres polskiego, w sumie niezłego bloga nt. TFE. Z
          prowadzącym go LeMem znamy się prawie "osobiście" (o ile z sieci
          można znać się osobiście), choć mój nick z tego forum nic mu nie
          powie smile taki już jestem "czajnik" smile:

          lemansa.wordpress.com/
          Pozdrawiam i życzę przyjemnej lektury.
          • pawel-l Re: Problemy z Prechterem+ linki dla Ciebie 22.05.09, 21:08
            Zrobiłeś na mnie wrażenie swoją wiedzą.
            Podzielam twoją opinię, że Prechter za bardzo przywiązał się do prognozy wielkiej bessy i przez ostatnie 15 lat ciągle zapowiadał krach. Zdaje się że w końcu ma rację.
            Z drugiej strony 90% analityków w ogóle niewiele rozumie i wierzyli w wieczną hossę.

            Podrzucam tu od czasu do czasu wątki z jego serwisu bo też uważam, że zrozumienie tej teorii pozwala na całkiem inne patrzenie na świat.
            Przez jego straszenie przestałem grać na giełdzie i nic nie zarobiłem przez ostatnie lata (ale i nic nie straciłem). Nie mam też żadnych kredytów więc całkiem spokojnie (!!!) podchodzę do ewentualnej depresji.

            Jak czytam artykuły w których piszą, że coś wzrosło albo spadło bo ktoś coś powiedział, albo ropa wzrosła albo spadła to wiem, że są to bzdury pisane po fakcie. Autorzy dopasowują opinię do aktualnej sytuacji na giełdzie. Wystarczy popatrzeć na wykresy długoterminowe na których widać brak korelacji między większością wskaźników o których często się pisze (ropa, deficyt, M3, stopy itp).

            Poza tym nikt inny nie pisze o finansach tak zrozumiale (lubię też J.Mauldina) i z taką wiedzą.

            pzdr
            • sirland Re: Problemy z Prechterem+ linki dla Ciebie 14.06.09, 10:26
              Wielkie dzięki Wam obojgu za powyższe linki
          • damkon Re: Problemy z Prechterem+ linki dla Ciebie 14.06.09, 10:46

            > 3. Tu masz adres polskiego, w sumie niezłego bloga nt. TFE. Z
            > prowadzącym go LeMem znamy się prawie "osobiście" (o ile z sieci
            > można znać się osobiście), choć mój nick z tego forum nic mu nie
            > powie smile taki już jestem "czajnik" smile:
            >
            > lemansa.wordpress.com/
            > Pozdrawiam i życzę przyjemnej lektury.


            A pod jakim nickiem piszesz na blogu LeMa? Jezeli to nie jest
            tajemnica?
    • pawel-l Re: Fale Eliotta 29.05.09, 11:42
      Dolar w górę, giełda w dół wg TFE. Zobaczymy czy się sprawdzi...
      https://www.elliottwave.com/images/marketwatch/usdvsdjia.JPG

      A poza tym raport kiedy kupować złoto i srebro...

      www.elliottwave.com/club/protected/pdf/GoldSilverEbook
      • pawel-l Re: Fale Eliotta 29.05.09, 11:44
        Coś obrazki czasami słabo się wklejają (choć na podglądzie jest OK)

        www.elliottwave.com/images/marketwatch/usdvsdjia.JPG
        www.elliottwave.com/freeupdates/archives/2009/05/28/U.S-Dollar-Looks-in-the-Mirror-at-U.S.-Stocks.aspx
    • pawel-l Re: Fale Eliotta 13.06.09, 20:35
      Jestem fanem długoterminowych danych. Dopiero z nich można odczytać jakieś tendencje. Oto kilka z nich:
      Depresja jest naturalnym stanem po okresie boomu. Trzeba to po prostu przyjąć jak prawo natury.
      https://images40.fotosik.pl/139/f91779a95e1f7d83.jpg

      Podobieństwa wykresów giełdowych w różnych okresach. Ponieważ na wzrosty i spadki ma przede wszystkim wpływ psychika inwestorów to i podobieństwa.
      https://images50.fotosik.pl/143/cd97d839d67824e2.jpg

      Czym kończą się boomy giełdowe ? Powrotem do początku...
      https://images49.fotosik.pl/143/04dcca6ae6872d6c.jpg
      • polarbeer Ladne wykresy 13.06.09, 21:47
        Ale co jest mierzone w czym?


        ... 84.7% wszystkich statystyk jest wymyslona na miejscu...

        wink
        • damkon Re: Ladne wykresy 13.06.09, 21:54

          > ... 84.7% wszystkich statystyk jest wymyslona na miejscu...

          A skad sie wzielo te 84,7%? Jeszcze 84 to moge zrozumiec, ale te
          0,7… smile
          • polarbeer Re: Ladne wykresy 13.06.09, 22:13
            CytatA skad sie wzielo te 84,7%? Jeszcze 84 to moge zrozumiec, ale te
            0,7… smile


            Pewnie ze statystyk wiarygodnosci...

            wink
            • bagracz Re: Ladne wykresy 14.06.09, 20:37
              Gdzies to już kiedyś było, że statystyka jest jak bikini. Odkrywa to co spektakularne, zakrywa to co ważne.
    • pawel-l Re: Fale Eliotta 19.06.09, 20:36
      Kilka obrazków pokazujących przewartościowanie akcji

      1. Stosunek wolnej gotówki do całości aktywów w funduszachh inwestycyjnych. Czym większa wiara w hossę tym mniej wolnej kasy.
      Na szczytach jest ok. 4% na dnie bessy nawet 12%.
      Teraz jest ok. 5%

      https://images48.fotosik.pl/143/f987e7421af2619e.jpg

      2. Stosunek P/E cena akcji do zysku firmy. Średnio jest ok 15 (7% zysku rocznie). Teraz wskażnik poszybował w górę. Hossa się zacznie jak spadnie w okolice 6.

      https://images48.fotosik.pl/143/5c14d85dece74471.jpg

      3.Skala pozioma to stosunek zysku z obligacji do zysku firm
      Skala pionowa to P/B cena akcji do wartości księgowej

      Normalnie te wartości są w zakresie 1-2. W szczycie hossy były ok. 10. Teraz w okolicach 5.

      https://images38.fotosik.pl/139/a4e79265fce2ea20.jpg
      • hubert100 Re: Fale Eliotta 20.06.09, 01:36
        Tu idzie dobra "fala". Kolem ratunkowym jest zloto...

        www.truthdig.com/report/item/20090614_the_american_empire_is_bankrupt/
    • pawel-l Re: Fale Eliotta 26.06.09, 18:40
      10 Things You Should and Should Not Do During Deflation
      by Robert Prechter, Elliott Wave International | June 19, 2009

      Should you prepare for a change in politics?

      Short Answer: YES

      Long Answer: At some point during a financial crisis, money flows typically become a political issue. You should keep a sharp eye on political trends in your home country. In severe economic times, governments have been known to ban foreign investment, demand capital repatriation, outlaw money transfers abroad, close banks, freeze bank accounts, restrict or seize private pensions, raise taxes, fix prices and impose currency exchange values. They have been known to use force to change the course of who gets hurt and who is spared, which means that the prudent are punished and the thriftless are rewarded, reversing the result from what it would be according to who deserves to be spared or get hurt. In extreme cases, such as when authoritarians assume power, they simply appropriate or take de facto control of your property.

      You cannot anticipate every possible law, regulation or political event that will be implemented to thwart your attempt at safety, liquidity and solvency. This is why you must plan ahead and pay attention. As you do, think about these issues so that when political forces troll for victims, you are legally outside the scope of the dragnet.
      Prechter Q&A
    • stoje_i_patrze Wywiad z Prechterem 19.07.09, 09:52
      www.parkiet.com/artykul/832129.html
      Rządy nie są w stanie zarządzać optymizmem i pesymizmem na rynkach
      Ze słynnym analitykiem giełdowym Robertem Prechterem, autorem „Teorii fal
      Elliotta” rozmawia Grzegorz Siemionczyk

      Podkreśla Pan od dłuższego czasu, że amerykański rynek akcji znajduje się w
      długoterminowym trendzie spadkowym, choć będą się zdarzały korekty wzrostowe.
      Kiedy notowania sięgną dna i przy jakim poziomie?

      Wskaźnik Dow Jones przypuszczalnie spadnie poniżej 1000 pkt (w czwartek zamknął
      się na poziomie 8711,8 pkt – przyp. red.). Cykle czasowe sugerują, że rynek
      niedźwiedzia utrzyma się jeszcze przez około 7 lat. To są jednak szacunki. Gdy
      rynki dotkną już dna, układ fal i wskaźniki techniczne to potwierdzą.

      Czyli pańskie prognozy są oparte wyłącznie na teorii fal Elliotta? Czy może
      widzi Pan też jakieś fundamentalne sygnały, które wskazują, że wzrost na
      giełdach, z jakim mieliśmy do czynienia od marca do czerwca, nie może się utrzymać?

      Jeśli chodzi o przewidywania co do poziomu indeksu Dow Jones, opieram się
      całkowicie na teorii fal. Natomiast do prognozowania przełomowych momentów
      wykorzystuję cykle czasowe i inne narzędzia. Wskaźniki fundamentalne są
      opóźnione wobec rynków finansowych, nic więc nie mówią o przyszłości.

      W czerwcu, gdy trwająca od marca tendencja wzrostowa traciła impet, mówił Pan
      jednak, że akcje wkrótce znów zaczną drożeć. Wyjaśniał Pan, że korekty wzrostowe
      zwykle następują w dwóch etapach. Kiedy możemy spodziewać się szczytu tej
      dwuetapowej korekty?

      Zgodnie z teorią fal Elliotta ruchy indeksów w kierunku przeciwnym do trendu
      następują w trzech falach – w tym wypadku w górę, w dół, i znów w górę. Gdy w
      marcu notowania sięgnęły dna (S&P 500 na poziomie 676,5 pkt – przyp. red.),
      przewidywaliśmy, że całą korektę wzrostową S&P 500 zakończy na poziomie
      1000–1100 pkt. Kiedy indeks odbił się o około 300 pkt, wskazywaliśmy, że 11
      czerwca nastąpi szczyt pierwszego etapu korekty wzrostowej (nastąpił 12 czerwca
      S&P przy poziomie 946,2 pkt – przyp. red.). Dotychczas udaje nam się dobrze
      wskazywać punkty przełomowe. Drugi szczyt korekty wzrostowej zostanie osiągnięty
      jeszcze w tym półroczu.

      Czy interesują Pana rynki wschodzące? Pytam szczególnie o rynki
      Środkowo-Wschodniej Europy. A ogólniej: czy powyższe przewidywania dotyczą także
      rynków akcji poza USA?

      Rynki na całym świecie są ze sobą skorelowane, zwłaszcza w okresie rynku
      niedźwiedzia. Większość giełd czekają zatem znaczne spadki.

      Panuje zgoda co do tego, że rynki akcji są skorelowane z realną gospodarką. Czy
      to, że oczekuje Pan długotrwałego trendu spadkowego, oznacza także, iż USA będą
      w recesji jeszcze przez kilka lat? Albo że będzie to recesja W-kształtna?

      Notowania akcji poruszają się w górę i w dół za sprawą społecznych nastrojów,
      które zarazem przesądzają o tym, czy przedsiębiorcy podejmują ekspansywne czy
      defensywne decyzje. Ponieważ decyzje inwestycyjne można podejmować natychmiast,
      a wprowadzenie w życie decyzji biznesowych zajmuje dużo czasu, zmiany na rynkach
      akcji wyprzedzają zmiany w gospodarce. Trend zmienił się tak gwałtownie, że
      obecny rynek niedźwiedzia doprowadzi do recesji jeszcze głębszej niż Wielka
      Depresja z lat 30. Działania władz temu nie zapobiegły. Na początku roku mówił
      Pan, że „żadna skala akcji kredytowej nie będzie w stanie zapobiec deflacji”.
      Czy nadal tak Pan uważa? Mogłoby się wydawać, że jednak działania rządów
      złagodziły przebieg recesji. Sporo mówi się o „zielonych pędach” ożywienia
      gospodarczego.

      Rynki fluktuują, a rząd się miota. Gdy na rynkach następują spadki, wydaje się,
      że działania rządu zawodzą. A kiedy następuje ożywienie, wydaje się, że wysiłki
      władz przynoszą skutki. W rzeczywistości jednak rząd nie ma nad niczym kontroli.
      Jeśli zaś chodzi o „zielone pędy”, już sam fakt, że tak dużo się o nich mówi,
      wskazuje, iż koncepcja ta jest niewiele warta. Gdy w końcu na rynkach dojdzie do
      odbicia od ostatecznego dna, nikt nie będzie wierzył, że nastąpiła zmiana trendu.

      A zatem obawy o inflację wywołaną zbyt późnym przerwaniem pompowania przez rządy
      i banki centralne pieniędzy w światową gospodarkę są całkowicie nieuzasadnione?

      Ludzie z reguły najbardziej obawiają się tego, czego należy się obawiać
      najmniej. Inflacja była problemem w latach 70. Teraz grozi nam deflacja, która
      postępuje w najlepsze, podczas gdy wszyscy drżą przed czymś całkowicie przeciwnym.

      Jak będzie wyglądała światowa gospodarka po tym okresie depresji i deflacji? I
      ile czasu będzie potrzebowała, aby się podnieść i wrócić do poziomu sprzed kryzysu?

      Gospodarka świata będzie wyglądała tak jak w latach 30. Oczywiście najbardziej
      skurczy się gospodarka Stanów Zjednoczonych, która jest najbardziej zlewarowana.
      Gdy notowania na giełdach sięgną wreszcie dna, ożywienie gospodarcze będzie
      postępowało szybko. Same rynki finansowe nie wrócą jednak do poziomu sprzed
      kryzysu przez całe dekady.

      Jak rozumiem, nie ocenia Pan zbyt dobrze walki obecnej administracji
      amerykańskiej i innych rządów z kryzysem, zarówno jeśli idzie o próby
      uzdrowienia sektora bankowego, jak i ożywienia gospodarki. Czy istniały
      (istnieją) jakieś alternatywy dla prób zwalczenia kryzysu za pomocą
      gigantycznych wydatków publicznych?

      Rządy i banki centralne ponoszą więcej winy za wywołanie kryzysu niż cała reszta
      uczestników rynku. To Kongres stworzył całą napędzającą kredyt machinę w postaci
      Fannie Mae, Freddie Mac, Ginnie Mae, Sallie Mae i Federalnych Banków
      Hipotecznych. Co więcej, rząd praktycznie zakazał konserwatywnej bankowości,
      tworząc Federalną Agencję Ubezpieczeń Depozytów. Teraz gigantyczne wydatki nic
      nie wnoszą do gospodarki, a wręcz są szkodliwe. Pogląd, że Waszyngton „walczy” z
      kryzysem, świadczy tylko o tym, iż rząd potrafi skutecznie zwodzić
      społeczeństwo.W bliskim terminie nie ma żadnego lekarstwa na kryzys. Jest na to
      za późno, bo niemożliwy do utrzymania poziom zadłużenia już zaistniał. W dalszej
      perspektywie jedyną alternatywą dla obecnego chaosu i destrukcji jest rezygnacja
      rządu z mieszania się w gospodarkę. Jednak nic takiego nie nastąpi, dopóki rząd
      nie zbankrutuje, a zanim to się będzie mogło stać, najpierw zbankrutować muszą
      obywatele.

      Jak rozumiem, z tym wiąże się pańska opinia, że do końca 2010 roku Stany
      Zjednoczone stracą najwyższą ocenę wiarygodności kredytowej. Ale przecież same
      agencje ratingowe zapewniają, iż USA mogą sobie pozwolić na gigantyczne
      zadłużenie ze względu na rolę dolara w światowej gospodarce.

      Wyraziłem taką opinię, tworząc listę wydarzeń, które są prawdopodobne, biorąc
      pod uwagę głębię obecnego rynku niedźwiedzia. Nie jest to jednak żadna z moich
      zasadniczych prognoz. Mimo to wydaje się bardzo prawdopodobne, że amerykański
      rząd dojdzie do punktu, w którym nie będzie już mógł znaleźć nikogo gotowego
      inwestować w obligacje skarbowe, co z kolei zmusi go do znacznego podniesienia
      oprocentowania. To oczywiście scenariusz krańcowy. Przypuszczam, że gdzieś po
      drodze agencje ratingowe obniżą ocenę amerykańskiego długu federalnego.

      Czy gdyby rząd był mniej wszędobylski, wystarczyłoby to, by uniknąć kryzysu, czy
      tylko złagodziłoby jego przebieg? Skoro rynki poruszają się w cyklach, wydaje
      się, że załamania i tak są nie do uniknięcia.

      Mniej ingerujący rząd zawsze jest lepszy dla gospodarki, więc i tym razem
      podejście leseferystyczne byłoby najlepszym sposobem przejścia przez kryzys.
      Rząd jednak będzie ingerował, więc w zasadzie nie ma się o co spierać.
      Niezależnie od tego kryzysy są nieuniknione, podobnie jak okresy prosperity.

      Wielu analityków uważa Pana za „niereformowalnego niedźwiedzia”. Co musiałoby
      się stać zarówno w realnej gospodarce, jak i na rynkach finansowych, aby zmienił
      Pan swoje prognozy?

      Moja książka „Teoria fal Elliotta” z 1978
      • stoje_i_patrze cz2 19.07.09, 09:53
        Te wskaźniki w stuletniej perspektywie są wciąż na poziomie wskazującym na trend
        spadkowy. Wątpię, aby zaczęły szybko wskazywać co innego.

        Jakie są Pana przewidywania odnośnie do rynku surowców energetycznych, którym
        Pan się również zajmuje?

        Ceny ropy naftowej zakończyły długi trend wzrostowy w ubiegłym roku, osiągając
        147,5 USD za baryłkę. Gdy ropa potaniała do 30 USD, prognozowaliśmy, że odbije
        się do 70 USD. Ta korekta już dobiegła końca. Uważam, że ceny spadną poniżej 10
        USD. Nie podzielam więc obaw, iż wysokie ceny energii zahamują ożywienie
        gospodarcze. To właśnie brak perspektyw na ożywienie pociągnie w dół ceny ropy.

        Czy ma Pan jakieś rady inwestycyjne dla czytelników „Parkietu”? Czy istnieją
        jakieś jasne punkty na tym pesymistycznym obrazie? I jakie inwestycje są
        bezpieczne, skoro nie są nimi nawet amerykańskie obligacje skarbowe? Niekiedy
        wydaje się, że nie jest Pan zbyt entuzjastyczny nawet w odniesieniu do takich
        tradycyjnych „bezpiecznych przystani” jak złoto i srebro?

        Cieszę się, że Pan o to zapytał. Sednem mojej książki „Pokonać krach” (ang.
        conquer the crash) jest to, że można dobrze prosperować nawet w czasie deflacji.
        Trzeba unikać wszystkich tradycyjnych inwestycji i trzymać bezpieczne
        ekwiwalenty gotówki w bezpiecznych instytucjach. Takie aktywa obejmują
        amerykańskie bony skarbowe, szwajcarskie bony skarbowe i być może instrumenty
        dłużne Singapuru i Nowej Zelandii, które to państwa uważam za wiarygodnych
        emitentów. Należy unikać depozytów bankowych, z wyjątkiem najbardziej
        wiarygodnych instytucji. Trochę złota także należy posiadać, ponieważ jest to
        jedyny realny pieniądz. Ale na srebrze nie można się już wzbogacić – to metal
        przemysłowy.

        Skoro uważa Pan, że rynkami rządzi głównie psychologia, czy nie obawia się Pan,
        że pańskie pesymistyczne prognozy mogą się stać samospełniającymi się
        przepowiedniami?

        Rzeczywiście, rynki finansowe sterowane są falami optymizmu i pesymizmu, które
        wynikają z ludzkiej skłonności do zachowań stadnych w chwilach niepewności. Ale
        nie sądzę, żeby prognozy jednej osoby – a nawet potężnego rządu – mogły
        kształtować owe fale nastrojów społecznych. Tym bardziej nie uważam, aby moje
        teorie mogły wpłynąć na kierunek ruchów na giełdzie. Choć to byłoby niewątpliwie
        miłe.

        Skoro jednak niemal wszystkie rządy i instytucje świata jednocześnie przekonują
        (zwodzą) ludzi, że wydatki stymulacyjne przynoszą efekty, czy nie jest możliwe,
        że ostatecznie uda im się trwale poprawić nastroje na rynkach?

        Rządy nie są w stanie zarządzać optymizmem i pesymizmem na rynkach. Przeciwnie,
        to fale optymizmu i pesymizmu rozstawiają po kątach rządy. Fale te są regulowane
        endogenicznie i żadna instytucja nie jest władna ich zmieniać.

        Teoria, jakoby nic nie dało się zrobić, gdy mleko już się rozlało, większości
        osób wyda się przerażająco deterministyczna.

        Cóż, jeśli kogoś pesymizmem napawa fakt, że po jesieni następuje zima...Zresztą
        deflacja też ma wiele pozytywnych aspektów. Ci, którzy inwestują odpowiednio do
        tych warunków, mogą się wzbogacić. Gdy ten okres się kończy, można też kupić
        akcje, a przede wszystkim nieruchomości, w bardzo atrakcyjnych cenach. Sądzę
        więc, że równie dobrze można powiedzieć: „Wydaje się bardzo optymistyczne, że
        nic się obecnie z kryzysem nie da zrobić, ponieważ dzięki temu możemy mieć
        wysoki stopień pewności co do naszej strategii inwestycyjnej”. To prawda, że
        depresje w gospodarce są dla wielu osób trudne. Lecz takie okresy zawsze
        stanowiły element ludzkiego życia i tak będzie dalej. Chyba ostatecznie musi w
        nich być coś dobrego, skoro stanowią część naszego doświadczenia.

        Dziękuję za rozmowę.

        Robert Prechter

        Urodził się w 1949 r. Studiował psychologię na uniwersytecie Yale, którą
        ukończył w 1971 r. Zainteresowanie tą dziedziną jest wyraźnie widoczne w jego
        analizach rynkowych, odwołujących się często do pojęć z dziedziny finansów
        behawioralnych.

        Karierę analityka technicznego rozpoczął w 1975 r. w banku Merrill Lynch. Od
        1976 r. Prechter publikuje biuletyn „Elliott Wave Theorist”, poświęcony analizie
        rynków finansowych z wykorzystaniem teorii fal Elliotta. Od 1979 r., gdy opuścił
        szeregi Merrill Lynch, publikacja ta dostępna jest tylko dla subskrybentów. W
        okresie szczytowej popularności w latach 80. docierała do około 20 tys. odbiorców.

        W 1984 r. Prechter zwyciężył w konkursie inwestycyjnym US Trading
        Championship w kategorii opcji. Jego kariera nabrała wówczas rozmachu, a
        telewizja Financial News Network (dziś CNBC) przyznała mu tytuł „guru dekady”.

        W latach 1990–1991 Prechter był prezesem Stowarzyszenia Analityków
        Technicznych.¶ Niemal od początku swojej kariery Prechter zajmuje się
        pisarstwem, co zaowocowało 13 książkami. Klasyczną już pozycją jest jego „Teoria
        Fal Elliotta”, opublikowana w 1978 r. W 2002 r. ukazał się bestseller „Pokonać
        krach: możesz prosperować w okresie deflacyjnej depresji”.

        Prechter jest najbardziej znanym propagatorem i kontynuatorem teorii fal
        Elliotta, opracowanej w latach 30. przez Ralpha Nelsona Elliotta. Rozwija także
        własną teorię, w myśl której to fale społecznych nastrojów oddziałują na rynki i
        gospodarkę, a nie na odwrót.

        Oprócz rzeszy zwolenników Prechter ma też licznych krytyków. Ostatnio
        wytykają mu, że nie przewidział gwałtownego wzrostu cen ropy naftowej w 2008 r.

        Teoria fal Elliotta – popularnai kontrowersyjna zarazem

        Teorię fal, którą Robert Prechter spopularyzował w latach 80., stworzył już
        w końcu lat 30. Ralph Nelson Elliott. Przekonywał on, że przypływy optymizmu i
        pesymizmu inwestorów układają się w regularne cykle, na które składa się zawsze
        8 fal.

        Fale wzrostowe, które na wykresie oznaczono jako 1, 3 i 5, są przerywane
        przez korekty 2 i 4. Następnie trend wzrostowy się załamuje i powstają fale A, B
        i C. Analogicznie można opisać trend spadkowy, tyle że wówczas fale 1, 3, 5 i B
        są spadkowe, zaś 2, 4, A i C są zwyżkowe.

        Zwolennicy teorii Elliotta twierdzą, że taki układ dotyczy trendów w różnych
        ramach czasowych – począwszy od „wielkiego supercyklu” obejmującego nawet pół
        wieku, a skończywszy na wykresach w układzie minutowym. Na każdą falę supercyklu
        składają się fale w krótszych ramach czasowych.

        Szczególną rolę w teorii Elliotta pełnią tzw. zniesienia Fibonacciego.
        Zakłada się np. że w czasie hossy fala 2 nie powinna zabrać więcej niż 61,8
        proc. fali 1, fala 3 powinna być o 61,8 proc. większa od fali 1, zaś fala 4 nie
        powinna zabrać więcej niż 38,2 proc. fali 3.

        Teoria ta jest zagadnieniem kontrowersyjnym, nawet wśród analityków
        technicznych, i bywa określana jako „pseudonaukowa” (jedną z książek Elliott
        zatytułował: „Prawa natury – tajemnica Wszechświata”wink. Główny zarzut jest taki,
        że z góry trudno jest określić, kiedy dany ruch cen należy zaliczyć do
        określonej fali. O wiele łatwiej jest to uczynić dopiero po fakcie.

        Przykładowo: z dzisiejszej perspektywy widać, że ostatnią bessę na wykresie
        WIG-u faktycznie można podzielić na pięć fal: 1 (dołek w styczniu 2008), 2
        (szczyt w lutym 2008), 3 (dołek w październiku 2008), 4 (szczyt w listopadzie
        2008) i 5 (dołek w lutym br.). Tyle tylko, że równie dobrze 5 fal narysować
        można było już w połowie 2008 r. (druga sięgnęła szczytu w październiku 2007, a
        piąta w lipcu 2008). Mogło się wówczas wydawać, że bessa dobiegła końca.
        =====

        A tutaj z innej beczki.
        jak sprawę widzi atilla, poprzez skonstruowany przez niego index P na rynku
        akcji w usa
        • pawel-l Re: cz2 19.07.09, 15:03
          Fajnie, że wkleiłeś ten wywiad. Najbardziej podoba mi się fragment:

          Rządy i banki centralne ponoszą więcej winy za wywołanie kryzysu niż cała reszta uczestników rynku. To Kongres stworzył całą napędzającą kredyt machinę w postaci Fannie Mae, Freddie Mac, Ginnie Mae, Sallie Mae i Federalnych Banków Hipotecznych. Co więcej, rząd praktycznie zakazał konserwatywnej bankowości, tworząc Federalną Agencję Ubezpieczeń Depozytów. Teraz gigantyczne wydatki nic nie wnoszą do gospodarki, a wręcz są szkodliwe. Pogląd, że Waszyngton „walczy” z
          kryzysem, świadczy tylko o tym, iż rząd potrafi skutecznie zwodzić
          społeczeństwo.W bliskim terminie nie ma żadnego lekarstwa na kryzys. Jest na to za późno, bo niemożliwy do utrzymania poziom zadłużenia już zaistniał. W dalszej perspektywie jedyną alternatywą dla obecnego chaosu i destrukcji jest rezygnacja rządu z mieszania się w gospodarkę. Jednak nic takiego nie nastąpi, dopóki rząd nie zbankrutuje, a zanim to się będzie mogło stać, najpierw zbankrutować muszą obywatele.
          • pawel-l Re: cz2 19.07.09, 15:07
            A przy okazji w tym tygodniu bezpłatny dostęp do prognoz z rynków towarowych (po zalogowaniu):
            http://elliottwave.com/subscribers/Default.aspx
            Polecam klasykę w oryginale:
            Elliott Wave Principle
            • dietaoptymalna.com Re: cz2 19.07.09, 16:07
              Widzę jak Pretcher, jeszcze jeden szczyt, na niższych oscylatorach.
              Inaczej pisze Neely, który przewiduje, że szczyty już za nami w tym
              roku.
    • pawel-l Re: Fale Eliotta 14.08.09, 20:22
      W teorii fal Elliotta najbardziej fascynujące są prognozy. Czasami trudne do wyobrażenia dla większości inwestorów.
      R. Prechter twierdzi, że Dow Jones spadnie poniżej...100 punktów. Nawet 1000 wydaje się nieprawdopodobne. Tym bardziej, że te prognozy powstawały w czasie boomu, kiedy najbardziej popularne książki mówiły o poziomie 36000.

      https://images41.fotosik.pl/139/bb0f5aa46a62052e.jpg

      Druga prognoza jest trochę bardziej optymistyczna bo zakłada, że Dow wróci w okolice obecnych notowań w najbliższych dziesięcioleciach.
      Można powiedzieć, że ta prognoza zadowoli wszystkich i deflacjanistów (pierwsza faza) i inflacjonistów (druga faza)

      https://images41.fotosik.pl/176/33faf9d864ed5121med.jpg
      • stoje_i_patrze ciekawe 14.08.09, 21:35

        "Ropa stanieje poniżej 10 USD"
        http://pb.pl/2/a/2009/08/13/Ropa_stanieje_ponizej_10_USD2
        to jest możliwe po odejsciu od ropy. ciekawe czy sie spelni.
        • pawel-l Re: ciekawe 15.08.09, 11:21
          To nie jest problem ropy. To problem deflacji i nadprodukcji. W okresie depresji i deflacji wszystko będzie taniało: akcje, nieruchomości, dzieła sztuki, surowce naturalne i rolne.

          Długoterminowy (od średniowiecza !) wykres cen surowców
          https://images38.fotosik.pl/139/c736ed53c727a55dmed.jpg
          • emaniana Re: ciekawe 15.08.09, 14:34
            tak taniec bedzie wszystko, lacznie z surowcami. Czytalem gdzies, ze z rebro
            tanialo na poczatku krachu lat 30
            • dietaoptymalna.com To guru tworzą fale. 16.08.09, 16:24
              www.time.com/time/business/article/0,8599,1916047,00.html
              • pawel-l Re: To guru tworzą fale. 16.08.09, 17:55
                Czy guru robią zakupy, kupują domy, inwestują, budują, produkują ?

                Jak pisał Prechter w marcu, fala druga przyniesie optymizm i ulgę, ale fala trzecia uświadomi ludziom bezmiar szkód wyrządzonych społeczeństwu przez inflację pieniądza i kredytu.
                Ten gość z linku podąża za nastrojami. Nic ciekawgo.
                • szutnik Re: To guru...liczenie Prechtera 17.08.09, 08:15
                  >Jak pisał Prechter w marcu, fala druga przyniesie optymizm i ulgę,
                  ale fala trz
                  > ecia uświadomi ludziom bezmiar szkód wyrządzonych społeczeństwu

                  Witaj Pawle,

                  Tu ( z tą falą 3)masz właśnie przykład na to, jak Prechter naciąga
                  TFE do swoich z góry powziętych założeń (albo zapomina jej zasad, co
                  jeszcze gorzej by o nim świadczyło).
                  Jeśli szczyty z 2000 r. przyjmuje się za koniec impulsu, to lata
                  2000-2002 (lub 03) byłyby falą A, 2003-07 - falą B, a obecnie
                  mielibyśmy falę C (lub C zakończyła się w marcu '09). Jak do tej
                  pory niemal pełna zgoda z Prechterem.

                  Dalej już tak miło nie będzie (dla Prechtera oczywiście). Prechter
                  cały spadek X 2007 - III 2009 oznacza jako falę 1 w C. I tu brak
                  zgody z mojej strony ( i nie tylko mojej - spoleczność elliottowska
                  też to dostrzegła). Fala 1 w C dłuższa od całej fali A w korekcie
                  płaskiej? Takie coś jest niezwykle mało prawdopodobne. W zasadzie są
                  tylko 2 wzory, dopuszczające taką sytuację, oba niezmiernie rzadkie:

                  Wzór 1 - fala 1 w C jest najdłuższa (najdłuższa w sensie cenowym,
                  choć niekoniecznie wydłużona czyli zagnieżdżona 1 - 2 1'-2' itd)
                  Tylko jeśli 1 ma być najdłuższa, to żadną miarą nie można
                  projektować zejścia Dow'a do okolic 1000 pkt tak, jak to robi
                  Prechter - koniec powinien być zdecydowanie wyżej, bo fale 3 i 5
                  powinny być coraz krótsze. Na ile dobrze czytam Prechtera, to On
                  pisze o najdłuższej fali 3 w C jako nadchodzącej, co jest
                  statystycznie najczęstsze, ale w tym wypadku niemożliwe, jak to już
                  pisałem wyżej.

                  Wzór 2 - coś co odkrył Neely i co opisuje On jako "elongated flat".
                  Rzeczywiście - mamy tam karłowatą falę A (mały ząbek), a zasadniczy
                  ruch spadkowy występuje w fali C. Jest z tym jeden problem -
                  elogated flat występuje wyłącznie w trójkątach i to w pozycji
                  fali najdłuższej (a, b lub c w sekwencji a-b-c-d-e, w zależności od
                  typu konstrukcji trójkąta).
                  Jeśli więc liczenie Prechtera ma pozostać w mocy, należałoby tu już
                  z góry zakładać, że od 2000 r buduje się gigantyczny trójkąt,
                  którego zaledwie pierwszą "nogą" będzie Prechterowski spadek do 1000
                  pkt. Tylko, że formowanie się trójkąta widać w znacznie późniejszej
                  fazie ,co najmniej wtedy, gdy mamy już 3 fale trójkąta zakończone,
                  czyli podczas fali d. Zakładać a priori przy pierwszej "nodze"
                  spadkowej, że to już trójkąt jest zdecydowanie za wcześnie.
                  Prechter o żadnym trójkącie nie mówi, co wskazuje, że nie ma tego
                  przypadku wogole na myśli (zresztą nie wiem, czy czytał Neely'ego).

                  Licząc prawidłowo, należałoby spadek 2007-III'09 zakwalifikować albo
                  jako pełne, już skończone C, albo jako część C (czyli falę a w C).
                  Wtedy odpowiednio ruch od marca '09 musi być albo interweniującym X
                  (gdy C skończona) albo falą b w dużym C, albo falą D w trójkącie
                  (bardzo mało prawdopodobne - w zasadzie do odrzucenia). We
                  wszystkich 3 przypadkach ekstremalny optymizm jest całkowicie
                  dopuszczalny i uzasadniony - nie trzeba się uciekać do wybiegu z
                  falą 2, jak zrobil to Prechter.
                  Pozdrawiam
                  • pawel-l Re: To guru...liczenie Prechtera 17.08.09, 15:56
                    Też mam wiele wątpliwości co do sposobu liczenia fal.
                    Do dzisiaj nie wiem czy spadek 2000-2003 to była trójka czy piątka.
                    Lepiej byłoby oznaczyć rok 2007 jako szczyt fal piątych, ale R.P.
                    upiera się przy roku 2000.

                    Ostatni wywiad z nim:
                    prechter-outlook

                    i parę fragmentów:

                    The job of the markets is to fool everyone.
                    One of the reasons that I believe in the dollar is because no one
                    else does.
                    ... more debt is denominated in dollars than in any other currency.
                    When those IOUs implode, remaining IOUs gain in value. Come to think
                    of it the same cash in 2007 can now buy twice as much stocks, twice
                    as much property, twice as much commodities.

                    News and market opinions are 99 percent noise. News is not
                    causal, and most investors waste their mental energy focusing on it.

                    When markets go up, the Fed seems to be in control; when they go
                    down, it seems out of control.


                    “When money supply rises, inflation rises soon after”, what is
                    wrong with this conventional thinking in the current context
                    according to you?

                    It should read, “When the money + credit supply rises, that is
                    inflation.”
                    Economists look at cash and shortterm debt and call it money,
                    ignoring longer-term debt. So they keep predicting inflation in a
                    deflationary environment.
                    For the record, dollars are not money. Gold is money. Congress
                    outlawed money in 1933.

                    the idea that a growing economy needs easy credit is a false
                    theory
                    .
                    Credit should be supplied by the free market, in which case it will
                    almost always be offered intelligently, primarily to producers, not
                    consumers.
                    Would lower levels of credit availability mean that fewer people
                    would own a house or a car?

                    Quite the opposite. Only the timeline would be different. Initially
                    it would take a few years longer for the same number of people to
                    own houses and cars – actually own them, not rent them from banks.
                    Because banks would not be appropriating so much of everyone’s labor
                    and wealth, the economy would grow much faster. Eventually, the
                    extent of home and car ownership – actual ownership – would eclipse
                    that in an easy-credit society. Moreover, people would keep their
                    homes and cars because banks would not be foreclosing on them. As a
                    bonus, there would be no devastating across-the-board collapse of
                    the banking system, which, as history has repeatedly demonstrated,
                    is inevitable under a central bank’s fiat-credit monopoly.

                    Oil is in a very long-term bear market, especially in real terms.
                    The oil bulls bankrupted a lot of people. It went to about 150
                    dollars and then dropped to 33. So if you acted on the basis of
                    reading books on peak oil you would have been ruined by now. Oil has
                    not stopped going down and before all of this is over oil might go
                    down to 10 dollars. I don’t think the oil/gold ratio will ever
                    return to the level it saw in 2008. I also doubt we will see the
                    dollar price of gold exceed that of 2008,

                    if you look at a three year perspective the dollar will rise and
                    gold will fall, maybe to 650
                    . It also means that a new high in
                    gold will not make me turn bullish.
                    But somewhere around 2012 may be the time to look at gold and
                    at that point the timing might be more important than the price. So
                    when the dollar eventually ends its rally, gold might be the buy of
                    a lifetime. The next coming wave of deflation is going to make the
                    dollar go up; all the IOU dollars that are expected to add to
                    inflation will default and disappear.

                    In a worst case scenario there is not enough gold to go around.
                    The totalvalue of all gold mined is about $4 trillion.
                    So you think it’s eventually going to result in the kind of mania
                    that is being talked about by gold-bugs?

                    No, because most of the dollars that exist today are not
                    transactional dollars they are credits. They are IOU dollars.
                    Treasury bills, bonds, everything you can name is a IOU to the
                    dollar. The actual monetary base is only about 2 trillion dollars
                    , so I don’t think there is a discrepancy there at all.
    • pawel-l Re: Fale Eliotta 06.09.09, 20:30
      Spore fragmenty książek z google books

      Conquer the crash
      View from the Top of the Grand Supercycle
      Beautiful Pictures from the Gallery of Phinance
      Elliott wave principle: key to market behavior

      oraz EWT z lipca

      http://www.elliottwave.com/club/protected/pdf/free-theorist-july-2009.pdf
    • pawel-l Re: Fale Eliotta 19.09.09, 11:32
      Coś o naszym WIGu:

      Poland –WIG 20 Index
      The WIG 20 index topped in late August. Is that high the end of its rally? The action since then appears somewhat corrective. Given this index’s regional underperformance, it should be avoided on the bull side, but it’s likely too early to be a bear candidate until the major European indices complete their rallies.

      https://www.elliottwave.com/chartfolder/estu/091709wigD.gif

      W tym tygodniu dzienne analizy z rynku Europy i Azji dostępne po zalogowaniu...
    • pawel-l Re: Fale Eliotta 02.10.09, 19:33
      Ciekawa praca magisterska (part of Master's Degree program) z psychologii rynków finansowych ! Facetowi nie zaliczyli choć obecnie wygląda na to że to wykładowcy oblali.
      http://www.spiritoftruth.org/Thesis/Intro/
      Sporo wykresów Np:
      https://www.spiritoftruth.org/Thesis/Intro/debt-2-GDP2.jpg

      https://www.spiritoftruth.org/Thesis/Intro/dji_sentiment.gif
    • pawel-l Re: Fale Eliotta 04.11.09, 20:59
      Przez tydzień bezpłatny dostęp do publikacji Prechtera i spółki (Elliott Wave Theorist , Financial Forecast). Koniec korekty, teraz najgorsza część bessy (hossa na dolarze)
      http://www.elliottwave.com/subscribers
      User Name: ewifreeweek
      Password: freeforecast

      Menu po lewej stronie
    • pawel-l Re: Fale Eliotta 23.11.09, 14:50
      Dla tych co w Ameryce: lista 100 najbezpieczniejszych banków.
      Może warto sprawdzić czy wasz bank jest na tej liście...

      http://www.elliottwave.com/club/protected/ctc/safe-banks-chp-
      19.aspx

      ID:forum, gazeta

      The estimated representative value of all derivatives in the world
      today is $90 trillion, over half of which is held by U.S. banks.
      Many banks use derivatives to hedge against investment exposure, but
      that strategy works only if the speculator on the other side of the
      trade can pay off if he’s wrong.
      If you must bank in the U.S., or if you prefer it, choose the best
      bank(s) available. I believe that even in a deflationary crash, many
      of the safest U.S. banks have a good shot at survival and even
      prosperity. The reason is that relatively safe banks, if they have
      the sense to inform the public of their safety advantage, are likely
      to become even safer during difficult times. Why? Because depositors
      in a developing financial crisis will move funds out of the weakest
      banks into the strongest ones, making the weak ones weaker and the
      strong ones stronger. One of the great ironies of banking is that
      the more liquid a bank, the less likely it is that depositors will
      conduct a run on it in the first place.

      The safest banking institutions in the world reside in countries
      that (1) do not have, and are unlikely to impose, exchange controls
      or wealth transfer restrictions and (2) have a low overall debt-to-
      deposits ratio. Not surprisingly, the top candidates are the same as
      those with the safest debt: Switzerland and Singapore.

      Nevertheless, do not fall into the trap of choosing any Swiss bank
      just because it’s Swiss. Today’s largest Swiss banks, with their fat
      portfolios of derivatives, are at immense risk of failure if a
      depression occurs. Furthermore, they have branches worldwide and are
      thus vulnerable to the whims of numerous governments. The best
      course of action is to locate smaller, safer local Swiss banks.
      Austria’s low debt per capita makes it a good backup alternative
    • pawel-l Re: Fale Eliotta 26.11.09, 18:46
      http://www.marketwatch.com/story/elliott-wave-adviser-now-aggressively-bearish-2009-11-25


      But what is news is that, earlier this week, he became even more aggressively bearish than usual: He is now recommending that traders allocate 200% of their stock trading portfolios to shorting the stock market.

      On the one hand, Prechter's advice over the last couple of years has been top-rated. It's not just that he was bearish during the financial meltdown
      • lj-3 Re: Fale Eliotta niezastapione w robieniu AT 03.12.09, 01:47
        Jeżeli umie się samemu „czytać” z wykresów fale Elliotta wyniki w
        spekulacji zawsze na pokaźny plus wychodzą. Ważne jest także
        doświadczenie i wyczucie.
        Co prawda Prechtera nie czytuję ale na pewno on swoje wie i myślę,
        że jego doswiadczenie wygra z ta nową bańką.
    • pawel-l Re: Fale Eliotta 18.01.10, 19:48
      Prechter już wiele razy zapowiadał wielki krach, który nie nadszedł więc jego prognozy są bagatelizowane przez większość inwestorów.
      Ja bym jednak radził po raz ostatni dać mu szansę. Z psychologicznego punktu widzenia powinien mieć rację. B.słabe ożywienie gospodarcze przy wysokich poziomach cen akcji i dobrych nastrojach. Jeśli te wszystkie zlewarowane pozycje zaczną się zamykać może być niezły Meksyk.
      Artykuł dot. najnowszej prognozy przedstawił yelnik:
      yelnick.typepad.com/yelnick/2010/01/prechter-and-the-long-term-count
      Kwintesencja:
      https://images49.fotosik.pl/249/1ea9d9a778f4b394.jpg

      Jak ktoś chce poczytać ostatnie teksty Prechtera o deflacji (ID forum, gazeta):
      www.elliottwave.com/club/protected/pdf/0911-12EWT_comb.pdf
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka