gandalph
03.04.13, 13:46
Od 70 lat "Quisling" uchodzi za synonim wszelkiego możliwego zła, za symbol zdrajcy, wszetecznika i kolaboranta, zaś samo zjawisko zostało nazwane jeszcze w czasie wojny "quislingizmem" - przez propagandę brytyjską. Pytanie jednak, czy słusznie?
Co takiego zdziałał Vidkun Quisling, by zasłużyć na taką ocenę? Aż do 1940 r. nie pełnił żadnych funkcji państwowych, poza epizodem z początku lat 30-ych XX w., gdy był ministrem obrony. Mało tego, przez całe lata bezskutecznie apelował o rozbudowę i modernizację armii "najgorszej i najgorzej uzbrojonej w Europie", jak to określił któryś z wyższych oficerów norweskiego sztabu generalnego pod koniec lat 30-ych. Bowiem Quisling dobrze wiedział, że nie wystarczy w razie wojny ogłosić neutralności, trzeba jeszcze mieć czym ją obronić. Rzecz jasna głównego przeciwnika upatrywał w Sowietach, nie w Niemczech. Przez lata bowiem przebywał, w różnym charakterze, w ZSRR i znał ten kraj od podszewki. Tymczasem socjaldemokraci na czele z Nygaardsvoldem nie uczynili w tej sprawie nic, a w godzinie próby od razu uciekli z kraju. Wtedy właśnie, gdy nastała anarchia, pojawił się Quisling i zaprowadził porządek - na zasadzie AUTORYTETU, nie faktycznych uprawnień. Dla niego osobiście byłoby lepiej, gdyby nie kiwnął palcem w bucie. Dodajmy jeszcze, że V. Q. był zawsze, aż do 1940r., anglofilem. Srodze się jednak rozczarował, gdy zapiekły antykomunista, Winston Churchill, poszedł na współpracę ze Stalinem. Wiemy również, że akcja niemiecka w kwietniu 1940 roku uprzedziła działania Anglii i Francji; pytanie zatem: w czym lepsze byłyby bomby i pociski brytyjskie i francuskie spadające na Norwegię od bomb i pocisków niemieckich?
A już powojenny proces Quislinga był jawną farsą, właściwie mordem sądowym. Akt oskarżenia w ogóle nie stawiał mu zarzutów za działalność wojenną, lecz skupiał się na jego działaniach przedwojennych. Mało tego, sąd w ogóle nie dopuścił dowodów zgłaszanych przez obronę, nie dopuścił świadków obrony, co więcej, wydał wyrok skazujący w oparciu o artykuł, który nie miał zastosowania do przypadku, a żeby było śmieszniej, składowi sędziowskiemu przewodniczył sędzia Solem, dawny adwersarz Quislinga jeszcze z czasów przedwojennych. Pytanie zatem: kogo chciano kryć skazując Quislinga, jakie to śmieci zamierzano pozamiatać pod dywan?
Jeśli Quisling był zdrajcą, to jak nazwać gen. de Gaulle'a, który nie podporządkował się legalnym władzom Francji-Vichy? Jeśli Quisling był zdrajcą, to kim byli Philby, Burgess, Maclean itd.? Przykłady można mnożyć...