Dodaj do ulubionych

Jaki ośrodek stacjonarny dla marihuanisty i alko?

19.12.10, 12:30
Wątek kierowany tylko i wyłącznie do osób które były lub są obecnie pacjentami ośrodków stacjonarnych i mogą się subiektywnie wypowiedzieć na ich temat.

Byłem już na dwóch oddziałach dziennych z czego drugi nawet udało mi się skończyć ale do dalszego zdrowienia zabrakło mi motywacji. Oczywiście po jakimś czasie wszystko wróciło do "normy". Ostatnio po raz pierwszy w życiu poczułem że nad odurzaniem się nie mam żadnej kontroli to właśnie to stało się bodźcem do chęci ponownego zdrowienia. Jednocześnie stwierdziłem że leczenie ambulatoryjne to niestety dla mnie za mało. Potrzebuję czegoś ostrzejszego ale... Tu zaczynają się moje oczekiwania:
- Leczenie musi być finansowane nie stać mnie na prywatne ośrodki.
- Szukam miejsca gdzie przyjmowani są właśnie również marihuaniści.
- Obowiązkowo ma to być ośrodek bez idiotycznych dociążeń (nie mam nic przeciwko zaleceniom terapeutycznym).
- Terapeuci muszą być osobami które rzeczywiście chcą człowiekowi pomóc a nie tylko przyjąć pacjenta i doić za niego z NFZ.
- Każdy pacjent ma być traktowany indywidualnie (albo przynajmniej w zależności od uzależnienia od konkretnej substancji).
- Leczenie polegające na psychoterapii grupowej i indywidualnej (w praktyce nie broszurkach).
- Muszę móc zabrać ze sobą aparat fotograficzny i laptopa (wszystko w celu rozwijania własnych zainteresowań; oczywiście zdaję sobie sprawę że do korzystania z tych przedmiotów będę musiał poczekać).
- Ma to być miejsce gdzie w wolnym czasie można słuchać swojej muzyki (ewentualnie wybór repertuaru będzie uzgadniany z terapeutami i pacjentami).
- Nie może to być ośrodek o charakterze katolickim.
- Czas trwania terapii to minimum 7-8 miesięcy.
- W trakcie terapii muszę mieć możliwość zdania państwowego egzaminu na prawo jazdy.
- Dobrze by było aby był to ośrodek gdzie nie są przyjmowane osoby skierowane przez sąd do leczenia ale nie jest to wymóg.

Jeszcze jedno - mam 25 lat. To wszystko. Niektórym może się wydawać że mam wymagania z kosmosu. Wolę jednak od razu trafić do miejsca które będzie dla mnie odpowiednie niż potem stamtąd uciec.
Obserwuj wątek
    • yuraathor Re: Jaki ośrodek stacjonarny dla marihuanisty i a 19.12.10, 13:20
      zapomniałeś dopisać:
      Muszą mnie wyleczyć bo ja nie mam na to czasu, niech inni sie tym zajmą a ja se posłucham muzyki klikając w laptopa.

      eh szkoda gadać
      • artbez Re: Jaki ośrodek stacjonarny dla marihuanisty i a 19.12.10, 13:35
        Jeżeli ktoś chce się podobnie wypowiadać proszę nic nie pisać.
        • yuraathor Re: Jaki ośrodek stacjonarny dla marihuanisty i a 19.12.10, 14:14
          Jeżeli ktoś chce się podobnie wypowiadać proszę nic nie pisać.
          ale Ty fajniutki jesteś, juz Cie lubie.
          jak juz się na wszystkich obrazisz, to wiesz co , nie pij wszystkim na złość.
          ja ci mowię idx sie dopij a Ty weż mi na złość nie pij i jak za rok przed świetami napiszesz:
          a wlaśnie że się nie napilem to ja sie nie obrażę. to jak umowa stoi?
          • artbez Re: Jaki ośrodek stacjonarny dla marihuanisty i a 19.12.10, 14:43
            Ja się na nikogo nie obrażam, po prostu oczekuję konkretnej odpowiedzi na konkretne pytanie.

            Pozdrawiam i życzę dalszej wytrwałości :)
            • yuraathor Re: Jaki ośrodek stacjonarny dla marihuanisty i a 19.12.10, 14:58
              nie obrażasz się , to fajnie. czemu wciąż myslisz ze to Ty stawiac możesz warunki??
              to czy wytrzeźwiejesz zależy przede wszystkim od Ciebie i to Ty sam musisz to zrobić a że nie zrobisz tego sam to inna sprawa. wymagania wygórowane bardzo masz a tu pokora potrzebna i dostosowanie się do warunkow a nie warunkow do Ciebie.
              ja takiego ośrodka nie znam ale dobrych wyborów zyczę i zdrowych świąt
              • aaugustw Tekst nie dla nowicjuszy ani zyjacych na d.-scisku 19.12.10, 20:00
                Artez, jak juz znajdziesz taki "Osrodek", napisz mi - pojde tam z Toba...!
                Pare miesiecy wypasu na koszt panstwa (czyt. na koszt podatnikow) nie
                zaszkodzi, a zaoszczedzone pieniadze potem przewalimy na gorzale i dziewczynki... -
                A co... - Bedzie ubaw na calego...!
                A potem dalej i dalej... - I znowu od nowa... - Raz, po razie...!
                A... ;-)
    • aaugustw Re: Jaki ośrodek stacjonarny dla marihuanisty i a 19.12.10, 13:36
      artbez napisał:
      > Wątek kierowany tylko i wyłącznie do osób które były lub są obecnie pacjentami
      > ośrodków stacjonarnych i mogą się subiektywnie wypowiedzieć na ich temat.
      - - - - - - - - - - - - - - - - - -
      Bylem "stacjonarny" i wypowiem sie nawet obiektywnie o tym co tu naplodziles...!
      Ale zanim to zrobie, odpowiedz mi z jakiej planety przybyles na te nasza ziemie..?
      A...
      • artbez Re: Jaki ośrodek stacjonarny dla marihuanisty i a 19.12.10, 14:10
        Następny nic nie wnoszący do wątku post. Uwierz, w ten sposób mi nie pomożesz.
        • aaugustw Re: Jaki ośrodek stacjonarny dla marihuanisty i a 19.12.10, 14:21
          artbez napisał:
          > Następny nic nie wnoszący do wątku post...
          - - - - - - - - -
          Skad wiesz...!?
          ______________________.
          artbez napisał dalej:
          > ... w ten sposób mi nie pomożesz.
          - - - - - - - - -
          Skad wiesz...!?
          _________________________.
          artbez napisał jeszcze:
          Uwierz...
          - - - - - - - - - - - - - -
          Wierze, ale nie tobie...!
          Ty jestes jeszcze zagubiony... - Tu, na tej Ziemi rzadza inne Reguly gry...!
          A...
          • artbez Re: Jaki ośrodek stacjonarny dla marihuanisty i a 19.12.10, 14:38
            Proszę - nie róbmy tu terapii.

            Jeżeli znasz ośrodek który spełnia te wymagania, to bardzo proszę o namiary na niego. Jeśli zaś znasz taki który ich nie spełnia, również możesz podać namiary - będę wiedział co omijać.
    • b.u.r.a.t.i.n.o Re: Jaki ośrodek stacjonarny dla marihuanisty i a 19.12.10, 20:40
      artbez napisał:
      >Wolę jednak od razu trafić do miejsca które będzie dla mnie od
      powiednie niż potem stamtąd uciec.
      ----------------------------------------------------------------------
      Najlepszy program terapautyczny w Polsce proponuje Oddział Terapeutyczny ZK w Barczewie.
      I nikt jeszcze z tej tarapii nie uciekł !!
      Największy Oddział - Najlepszy Program
      :-)


      • yuraathor Re: Jaki ośrodek stacjonarny dla marihuanisty i a 19.12.10, 20:50
        b.u.r.a.t.i.n.o napisał:
        > Najlepszy program terapautyczny w Polsce proponuje Oddział Terapeutyczny ZK w B
        > arczewie.
        > I nikt jeszcze z tej tarapii nie uciekł !!
        > Największy Oddział - Najlepszy Program

        ej Pinochio czyzbys był absolwentem tegoż
        • b.u.r.a.t.i.n.o Re: Jaki ośrodek stacjonarny dla marihuanisty i a 19.12.10, 21:28
          yuraathor napisał:
          >czyzbys był absolwentem tegoż
          -----------------------------------------------
          Ja jestem taki zaganiany, że jeszcze nie znalazłem czasu na terapię odwykową...
          już nawet dawno zdążyłem odwyknąć, a na terapię się jeszcze nie zgłosiłem.
          No ale chociaż inni dzięki temu w kolejkach krócej poczekają. ;-)

          Z tego co znalazłem, ten program w Goleniowie najlepiej spełnia te wszystkie kryteria podane na początku przez zainteresowanego. Dlatego tak śmiało go polecam !!
          ;-)
    • elfkabezhaltera Lista 19.12.10, 21:35
      Przeczytałem z niedowierzaniem.
      Ośrodek, który zazwyczaj polecam - w Łukowie, niestety nie spełnia tych wymagań ...
    • e4ska Re: Jaki ośrodek stacjonarny dla marihuanisty i a 20.12.10, 10:19
      Chociaż wątek nie jest do mnie skierowany, gdyż nie korzystałam z terapii czy odwyków (stacjonarnej terapii), na czym bardzo dobrze wychodzę, muszę wyznać, że czuję bardzo silną więź intelektualną z autorem, ceniąc przy tym jego logikę i konkretną argumentację.

      Wypowiedzi absolwentów świadczą jak zwykle zresztą, że dla alkoholika im mniej pryszniców na oddziale i więcej skarpetkowego smrodu, tym lepiej. Najlepiej też solidnie marnować czas na "filozofię", bo przecie robota to głupota, a picie lub nie-picie to jest życie.

      Gdyby na terapiach uczono alkoholików rzeczy pożytecznych... gdyby tak, jak kiedyś, alkoholik uczył się pożytecznych rzeczy! Ale żaden fachowiec - czy to kucharz, czy informatyk, czy menedżer, czy hydraulik, czy instruktor jazdy nie będzie pracował za marną kasę.

      Więc państwo czy obyczaj nasyła na pijaków i marihuanistów (dobrze, bo kawiarzy jeszcze nie biorą) stada terapeutów. Moim zdaniem lepiej dać jednego instruktora jazdy niż trzech "fachowców", bardziej przydałoby się w trzeźwych zamiarach kurs kroju i szycia niż nauczanie pisania piciorysów, chociaż pacjent po czwartej terapii napisze trafniejszy piciorys niż po pierwszej.

      Niech tam nawet dozorca nauczy pijaka sztuki machania miotłą, bo potem absolwent idzie do zakładu oczyszczania ulic i klatek schodowych, po czym nie wie, do czego służy wiadro i szmata. I z nieuctwa nie idzie do roboty-zgryzoty, po czym na trzeci dzień solidnie zaśmieca swoją osobą teren, który powinien posprzątać.

      Omiatać też trzeba umieć, jak też obsłużyć komputer czy podać herbatę w biurze. Absolwenty- nieuki to istna plaga społeczna.

      Na co nasze państwo marnuje kasę! Szkoda słów...
      • elfkabezhaltera Im smrodliwiej, tym terapeutycznej ... 20.12.10, 13:04
        e4ska napisała:

        > Wypowiedzi absolwentów świadczą jak zwykle zresztą, że dla alkoholika im mniej
        > pryszniców na oddziale i więcej skarpetkowego smrodu, tym lepiej.

        Zaczynasz byc nudna i powtarzalna niczym August i Pierzchna.
        Byłaś na terapii zamkniętej, prześmiardnięte skrpetki wąchałaś i piszesz na podstawie doświadczeń własnych? Czy bujnej wyobraźni?

        >
        > Gdyby na terapiach uczono alkoholików rzeczy pożytecznych... gdyby tak, jak kie
        > dyś, alkoholik uczył się pożytecznych rzeczy!
        Terapia to terapia, a nie kurs "rzeczy pożytecznych".

        > Więc państwo czy obyczaj nasyła na pijaków i marihuanistów (dobrze, bo kawiarzy
        > jeszcze nie biorą) stada terapeutów.
        Zaiste!
        Widze pod oknem gestniejący tłum!

        • aaugustw Re: Im smrodliwiej, tym terapeutycznej ... 20.12.10, 13:13
          elfkabezhaltera napisała (do Eski):
          > Zaczynasz byc nudna i powtarzalna niczym August i Pierzchna.
          - - - - - - - - - - - - - - - - - -
          Skad wiesz, skoro balakales, ze nie czytasz moich postow...!?
          A... ;-)
        • e4ska Re: Im smrodliwiej, tym terapeutycznej ... 20.12.10, 13:50
          > Wypowiedzi absolwentów świadczą jak zwykle zresztą, że dla alkoholika im
          > mniej
          > > pryszniców na oddziale i więcej skarpetkowego smrodu, tym lepiej.
          >
          > Zaczynasz byc nudna i powtarzalna niczym August i Pierzchna.
          > Byłaś na terapii zamkniętej, prześmiardnięte skrpetki wąchałaś i piszesz na pod
          > stawie doświadczeń własnych? Czy bujnej wyobraźni?


          Piszę na podstawie dziesiątek zapisów forumowych z rożnych for, Elfka. I zawsze mnie zastanawia, dlaczego alkoholicy nie tylko godzą się na brud i fatalne warunki sanitarne, urągające godności ludzkiej, ale wręcz chwalą sobie, że ich tak potraktowano. Brud, lekceważenie i łamanie praw pacjentów traktują wręcz jako element terapii.

          Człowiek przyzwyczajony do brudu, pluskiew i pcheł będzie się czuł całkiem nieźle w psich kupach czy na śmietniku. Przypomni sobie, że smród ma ma właściwości terapeutyczne. Do tego jeszcze pijackie ględzenie o metafizyce naokołoflaszka - i już jest w domu (znaczy - w wariatkowie odwykowym). Pijaki wielokrotnie leczone prowadzą po bramach i melinach całkiem fajne rozmowy na rożne ciekawe tematy duchowe i emocjonalne, a do tego promile zachęcają mile.

          Niepotrzebne leczonemu pijakowi są prasa, telewizor, komputer i jakiekolwiek zainteresowanie życiem politycznym, społecznym i ekonomicznym. Tego też się nauczyli: posiadanie laptopa szkodzi, a od gazet się głupieje!

          "Leczenie" alkoholizmu ma z założenia przywrócić pijaka społeczeństwu, nauczyć go żyć bez alkoholu tak, aby był użyteczny i akceptowany. A czy przesiadywanie w klubach abstynenta, gdzie mu państwo funduje ciepełko i telewizorek, jest sztuką życia, tego powiedzieć nie można. Nie ma absolwent zajęcia i tyle, zabija czas, którego ma za dużo. Jak zwykle. Szkoda, że za nasze pieniądze.

          Terapia ma nauczyć życia społecznego, zatem laptop, gazety i przysposobienie zawodowe są na odwyku niezbędne. Praca też wychowuje, jeśli jest stosowana jako nagroda, a nie kara (bezsensowne szlifowanie kibelka nie jest pracą).

          Gęstniejący tłum terapeutów... Masz rację. Tłum ten gęstnieje, a pijaków nie ubywa.

          Trzeba zmienić rozkład terapeutycznej jazdy, bo ten tasiemiec terapiowy zmierza donikąd. O czym świadczą spektakularne pijackie kalectwa i zgony.
          • ela_102 Prostownica ;-) na kłamstwa 20.12.10, 16:14
            "Leczenie" alkoholizmu ma z założenia przywrócić pijaka społeczeństwu
            Nie prawda, żaden alkoholik trafiający na terapię zamkniętą nie należy do osób które nie potrafiłyby żyć w społeczeństwie. Ma za sobą często nawet Ogromne sukcesy społeczne, zawodowe i inne. Leczenie alkoholizmu ma z założenia przywrócić alkoholika jemu samemu. nie rzadko będącemu OFIARĄ społeczeństwa do którego ma wrócić i żyć w nim tak, aby kontakt z ludzką podłością nie popychał go w stronę flaszki.
            Terapia ma nauczyć życia społecznego
            Kolejna nie prawda. Terapia nie jest żadną nauką.
            Terapia jest procesem kontaktowania człowieka z nim samym.
            Z jego życiem - tym co go spotkało, czym zaowocowało.
            Z jego uczynkami.
            Z jego wyborami.
            Bardzo dobrze więc jak w czasie terapii nie "zagłusza" tego kontaktu burzami z zewnątrz.
            Jak wyjdzie wszystko nadgoni, nic nie straci z pewnością, a nawet może odebrać w "nowy" właściwszy sposób. Kto nie potrafi żyć w społeczeństwie? Jedyne co może nas spotykać to zawód takim, a nie innym społeczeństwem, nie umiejętność odnalezienia się w jego"perfidii", zakłamaniu, zawiści itd.itp.
        • ela_102 Elfka(!) 20.12.10, 16:25
          Zaczynasz byc nudna i powtarzalna
          Rzecz w tym, że ona nie zaczyna, ona tak od zawsze. Czyli nudna i powtarzalna.
          Jeśli kiedykolwiek odbierałeś Eskę inaczej, a teraz tak jak piszesz, to dowód na zmiany zachodzące w Tobie. Zmiany na lepsze(!)
          Tak sobie myślę, czy moje wnuki przyjdą tu kiedyś i zastaną Eskę piszącą w kółko to samo? jest to wielce prawdopodobne ;-) najstarszy ma już 3,5 roku ;-)
          • yuraathor Re: Elfka(!) 20.12.10, 17:10
            Tak sobie myślę, czy moje wnuki przyjdą tu kiedyś i zastaną Eskę piszącą w kółko to samo? jest to wielce prawdopodobne ;-) najstarszy ma już 3,5 roku ;-)
            Elu, czemu tak zle wnukom swoim zyczysz,
            ja tam bym chcial żeby moja wnusia (rok we świeta) nie musiała po takich forach się szwendać
            • ela_102 Yura :-) 20.12.10, 17:35
              Mnie inna wizja przed oczyma stanęła niż czyjakolwiek krzywda, a już z pewnością nie moich wnuków. Otóż one spytają mnie za lat 20:
              - Babciu dlaczego mówisz o sobie alkoholiczka? Przecież jesteś takim cudownym człowiekiem.
              - Mogłam bym nie być tak kochana, oj mogłam, gdybym tak jak moja netowa "przyjaciółka" Eska nie zrobiła ze sobą porządku kiedy trzeba było. Zajrzyjmy na FU i zobaczmy co u niej ;-)
              Pamiętajcie kochani, jak już wpadniecie w alkoholizm to nie poprzestawajcie na niepiciu, bo grozi Wam takie samo szaleństwo jak jej.

              taką wizję miałam ;-)
              • yuraathor Re: Yura :-) 20.12.10, 17:55
                teraz jasne, na gorąco napisałem co pomyslalem.

                >jak moja netowa "przyjaciółka" Eska
                ja dla zasady z tą panią nie wymieniam sie slowami
                a pomysleć że kiedyś mi ta nazwa na E4 sie na zielono swiecila
                • ela_102 Re: Yura :-) 21.12.10, 08:02
                  Yura, przecież masz prawo do błędów, one też są niezła nauką ;-)
                  Grunt to ich nie powtarzać.
              • b.u.r.a.t.i.n.o Re: cudowna ela_102 :-)) 21.12.10, 09:03
                ela_102 napisała:

                > Mnie inna wizja przed oczyma stanęła niż czyjakolwiek krzywda, a już z pewnością
                >nie moich wnuków. Otóż one spytają mnie za lat 20:
                > - Babciu dlaczego mówisz o sobie alkoholiczka? Przecież jesteś takim cudownym
                > człowiekiem.
                (...)
                > taką wizję miałam ;-)
                --------------------------------------------------------------------
                Dopiera za 20 lat?

                Nie, ty już teraz jesteś cudownym człowiekiem!
                Nieomylnym, wyjątkowo mądrym i cnotliwym... a przede wszystkim czystym dobrem promieniującym.

                A że i cuda sobie przypisujesz, to najwyższy czas o kanonizacji pomyśleć!
                Wtedy to wnuki powód do dumy dostaną - babcia, pierwsza, która za życia świątą ogłoszona została!!
                :-))

                PS
                Kiedy szacowna komisja poszukiwać będzie świadków twych cudów - śmiało wskaż na mnie!
                :-))
                • e4ska Re: cudowna ela_102 :-)) 21.12.10, 11:42
                  Co to się porobiło, Pinokio :-)))

                  Proces, który stał się twoim udziałem, był niegdyś moim udziałem. Oczywiście, nie życzę ci, abyś stał się ateistą, ponieważ jestem przekonana, jak wiele wiara religijna znaczy w twoim życiu. Niemniej wiara w zawód-dokonalec wiedzie prosto na manowce.

                  To, co ich rajcuje na całego, są ploty. Dla przykładu: doskonalec nie che mieć nic wspólnego z "ta panią", zapomniawszy, że nawiązał korespondencję, po czym odpowiedź nie trafiła w jego gusta.

                  Nawet gdy korespondent nam nie pasuje, nie ma potrzeby ogłaszać na forach, że "ta pani" jest be.

                  O czym wiem, że ty wiesz.
                  :-)))
                  • yuraathor Re: cudowna ela_102 :-)) 21.12.10, 12:43
                    pani na E4 napisała
                    zapomniawszy, że nawiązał korespondencję, po czym odpowiedź nie trafiła w jego gusta.

                    pamięta i w skrzynce odpowiedzi wszystkie posiada z ktorych jedna jest perełką.
                    zwyczajny stek wyzwisk, gdzie buc Augustowi do pięt nie dorastający jest najłagodniejszym określeniem.
                    prawdopodobnie tekst pisany był po spozyciu wspominanej wielokrotnie nalewki z pokrzyw, oczywiście w celach leczniczych.
                    • e4ska Re: cudowna ela_102 :-)) 21.12.10, 13:55
                      Co prawda ostatnią lampkę szampana (wina udającego szampan) wypiłam 10 dni temu, ale że-m pijana... jak zwykle, jak zwykle... podtrzymuję swoją pijaną, wyrażoną w korespondencji prywatnej, opinię:

                      buc Augustowi do pięt nie dorastający

                      Niestety, ach i gorzej - naprawdę tak myślałam i myślę. AA jest monolitem ideowym, wspólnotowość obowiązuje i najpierw jest aowiec, a potem reszta. Jednak, ach niestety, ja jestem poza AA i odbieram aowców jako ludzi. Lepszych, gorszych i całkiem do niczego. Zarabiają na moją sympatię nie tym, że są w AA, lecz czymś, czego ty, Yura, nie pojmujesz.

                      Prędzej ty aowskiego niepojętego Boga pojmiesz niż proste zasady. Są to np. takie zasady:

                      - jeśli odwołujesz się do prywatnej korespondencji, to robisz to w prywatnym liście do korespondenta. Nikt nie musi wiedzieć, że pisywałeś z Panią E4 i o czym. I czy cię jej prywatny list zachwycił czy ubliżył, i czy nadawca był pod wpływem, czy też odbiorca był pod wpływem. Chyba że chcesz kogoś pochwalić, powiedzieć o nim coś dobrego - że ci np. ktoś pomógł albo pogadał z tobą, co ci ulżyło na duszy.

                      Cytować zaś nie wolno. Dlaczego? Bo nie wypada. Niepojęte takie...

                      -jeśli na swoim forum, gdzie moderujesz, zapobiegasz sporom i kłótniom, wmiatając pod dywan wszelkie zaczepki czy animozje (gdzie im do obecnych tutaj), to czemu dymisz na forum cudzym, czepiając się wcześniej moderatora? Czy ja piszę na twoim forum i pyszczę na ciebie czy koleżankę? Czy dymię ci w nos, powołując się na prywatne listy, bo mi się np. nie spodobała twoja opinia, wyrażona prywatnie?

                      Dlatego, Yura, jako rzekłam:
                      buc Augustowi do pięt nie dorastający
                      było skierowane do ciebie i oparte na rzetelnych przesłankach.
                      • ela_102 Eska(!) 21.12.10, 14:01
                        Błagam, kto jak kto, ale Ty jesteś akurat tych zasad zaprzeczeniem:
                        jeśli odwołujesz się do prywatnej korespondencji, to robisz to w prywatnym liście do korespondenta. Nikt nie musi wiedzieć, że pisywałeś z Panią E4 i o czym. I czy cię jej prywatny list zachwycił czy ubliżył, i czy nadawca był pod wpływem, czy też odbiorca był pod wpływem. Chyba że chcesz kogoś pochwalić, powiedzieć o nim coś dobrego - że ci np. ktoś pomógł albo pogadał z tobą, co ci ulżyło na duszy.

                        Ile miesięcy dawałaś tutaj popisy z opisów prywatnych korespondencji.
                        Pisania bardzo złych o innych postów? gnębienia biednych dusz?
                        Bądźże choć raz uczciwa(!)
                        • ela_102 I jeszcze jedno 21.12.10, 14:17
                          jeśli na swoim forum, gdzie moderujesz, zapobiegasz sporom i kłótniom,
                          Odkąd pamiętam, miałaś plan zrobić Forum dla "swoich" gdzie dyskutowalibyście w swoim ulubionym klimacie. Mijają lata, a Ciebie nieustannie zajmuje zaledwie krytyka innych for, jak i osób na nich piszących. W międzyczasie Forum, które kiedyś było świetne - i to niejedno już - stało się beznadziejne po tym jak dostałaś tam bana.
                          Zrób eska w końcu coś własnego, ja z chęcią się temu przyjrzę.
                          Zbierz ekipę z którą się dogadujesz i działajcie.
                        • e4ska Re: Eska(!) 21.12.10, 14:31
                          Ile miesięcy dawałaś tutaj popisy z opisów prywatnych korespondencji.

                          Nie, nic z prywatnych korespondencji. Czasem to i mnie korciło, ale jest alem i koniec. Nie uchodzi, moja pani... nawet takie coś, że dostajesz nr telefonu.. o tym się nie pisze na forum, bo to nasza tajemnica, nadawcy i odbiorcy.

                          No chyba że Eska zapycha ci skrzynkę pocztową niedozwoloną reklamą materiałów, których kupno zapewnia Esce zysk. Zauważę jednak, że Eska takich kup nie robi. Od tego są pieski.

                          Posty forumowe nie są prywatną korespondencją, jak też nie są korespondencją konkretne działania w realu. Gdybym nachodziła ciebie i twoją rodzinę, wydzwaniała namolnie - ja i mój mąż - możesz o tym napisać. To twoja część życia, twoja historia. Twoja rzeczywistość pozakorespondencyjna.
                          !
                          • yuraathor Re: Eska(!) 21.12.10, 14:42
                            Nie, nic z prywatnych korespondencji.
                            oj korci mnie by w archiwum forum pogrzebać i wywlec na publiczny ekran co to E4 napisala a wczesniej w prywatnej korespondencji wyczytała.
                            no ale obiadek zaraz a potem dyzur w punkcie informacyjnym AA, czasu nie staje na głupoty
                          • ela_102 Re: Eska(!) 21.12.10, 14:45
                            tia:
                            . Nie uchodzi, moja pani... nawet takie coś, że dostajesz nr telefonu.. o tym się nie pisze na forum, bo to nasza tajemnica, nadawcy i odbiorcy.
                            to pewnie ja mam jakiś dar widzenia korespondencji prywatnej innych osób, a nie Ty ujawniałaś jej znaczne tajniki niech Ci będzie, mogę w sobie i taki dar zaakceptować. Jednak sama pozostanę z uczuciem Twojej monotonnej niewiarygodności.

                            Zauważę jednak, że Eska takich kup nie robi. Od tego są pieski.

                            To też raczej pobożne, choć Ty nie pobożna, życzenie.
                            Wiele Twoich "kup" zostawiłam bez odpowiedzi, zwłaszcza tych wciągających w ploty, o które tak podejrzewasz "doskonalców". Zawsze mówię, że innym przypisujemy swoje własne byty.
                            • ela_102 Re: Eska(!) 21.12.10, 15:02
                              nawet takie coś, że dostajesz nr telefonu.. o tym się nie pisze na forum, bo to nasza tajemnica, nadawcy i odbiorcy.
                              A to dopiero ciekawostka(!) Nasza tajemnica? Nie uważasz, że ja też powinnam mieć udział w decydowaniu, umawianiu się co (jak już) jest NASZĄ tajemnicą? Czy ja kiedykolwiek wchodziła z Tobą w taki układ? Pomyślałam, że jakiś zydel sam z siebie, napisałby mi adres domowy Deo np. i uważałby, że to nasza wspólna tajemnica. No przecież są pewne granice, i nie każda korespondencja prywatna ma znamiona wspólnej tajemnicy, zwłaszcza gdy nie ma konkretnej umowy. Dlatego pisałam o Twojej naiwności w wybieraniu sobie korespondentów prywatnych, jak i poruszanych w meilach spraw.
                              • e4ska Re: Eska(!) 21.12.10, 15:42
                                Nr telefonu otrzymałaś w prywatnym mailu, Elu... i to dość dawno temu. Po co o tym piszesz na forum publicznym? I tak dobrze, bo go nie ujawniłaś osobom postronnym.

                                Pomyślałam, że jakiś zydel sam z
                                > siebie, napisałby mi adres domowy Deo np. i uważałby, że to nasza wspólna tajem
                                > nica.


                                Fajnie, że nie znam adresu domowego Deo, bo mi go nie podał i nie wiem, gdzie mieszka. W tym kontekście wyglądałoby, że Deo dał mi domowe namiary, no i może wyszły jakieś jamory Reymontowskie?

                                Aż żal, bo to Jagna za stara, a i Antek nietęgi.

                                • ela_102 Re: Eska(!) 21.12.10, 16:03
                                  Po co o tym piszesz na forum publicznym?
                                  pewnie w takim samym celu, w jakim Ty pisałaś o nękaniu Cię przez jakiś tam ludzi ;-)
                                  Żeby dać wyraz swemu zadziwieniu? Temu jak potrafisz zmienić o ludziach zdanie?
                                  Ja wypisujesz na ich temat listy podobne Lenie, a potem traktujesz jak najbliższą przyjaciółkę?
                                  I odwrotnie?
                                  Może dlatego, żeby nie udawały się te twoje "sztuczki" na innych, mniej ode mnie pozbieranych? Ty wiesz, że ja mam dobre intencje przecież.
                                  Cały czas ufam, że Ty też je masz, choć jakoś nie wychodzi.
                                  Mogłabyś po prostu bardziej komfortowo funkcjonować w przestrzeni netowej, gdybyś tylko chciała. Nie zależy Ci na spokoju?
                                  • e4ska Re: Eska(!) 21.12.10, 16:30
                                    Po co o tym piszesz na forum publicznym?
                                    > pewnie w takim samym celu, w jakim Ty pisałaś o nękaniu Cię przez jakiś tam lud
                                    > zi ;-)


                                    E tam, podanie swojego nr telefonu świadczy o zaufaniu wobec kogoś, rzecz jasna... zaufanie się traci w konkretnych okolicznościach -
                                    • ela_102 Re: Eska(!) 21.12.10, 16:37
                                      Oj, boli boli ciebie, że ja sobie "wypisuję" z Leną? W dodatku wiesz, co i jak wypisuję?


                                      Tutaj mogę tylko postawić oczy w tzw. SŁUP.
                                      Chodziło mi o jej post skierowany do mnie, o nic ponad.
                                      Oj nie boli mnie Eska nie boli nic, a nic to, że źle odczytujesz sens moich słów, możesz mi wierzyć. Większość Twoich kłopotów bierze się właśnie z tej umiejętności.
                                      • e4ska Re: Eska(!) 21.12.10, 18:11
                                        wypisujesz na ich temat listy podobne Lenie, a potem traktujesz jak najbliżs
                                        > zą przyjaciółkę?
                                        > I odwrotnie?


                                        Oj, boli boli ciebie, że ja sobie "wypisuję" z Leną? W dodatku wiesz, co i j
                                        > ak wypisuję?
                                        >


                                        Tutaj mogę tylko postawić oczy w tzw. SŁUP.
                                        > Chodziło mi o jej post skierowany do mnie, o nic ponad.


                                        Post Leny:


                                        dotychczasowy zawód Eski i wykonywana przez nią praca w zupełności wystarcza jej na utrzymanie, regularne (!) płacenie czynszu za mieszkanie i nie musi ubiegać się ani o pomoc socjalną, ani żyć z pieniędzy, należnych jej dziecku.

                                        Zadziwiasz mnie Elu_102 coraz bardziej.
                                        Jeśli tak wygląda cyt.: "wspinaczka po Twoim człowieczeństwie", to ja, za przeproszeniem, "pier..le" taki rozwój duchowy.


                                        Hr hr hr...

                                        Pierwszy pościk Eli 102 po długiej nieobecności, o 8, 30 z rana:

                                        "Ci wszyscy którzy byli "przyjaciółmi" netowymi i wspaniałymi osobowościami do dziś "bekają" z potwornym niesmakiem na samą myśl o tej kobiecie. Lepiej z nią tych lampek szampana nie wypijać, bo te wszystkie deklaracje przyjaźni (realne też) to bardziej pobożne życzenia lub wytwory jakiejś tam wyobraźni. Postać z wszelkich miar "żałosna". Szoka tylko tych, którzy tyle z jej palców ucierpieli. Człowiek trzeźwy i kontaktowy zająłby się przede wszystkim naprawianiem tych "szkód", a nie szukaniem sobie kolejnych ofiar".
                                        forum.gazeta.pl/forum/w,176,119776466,119806732,Re_E4ska_.html
                                        Co to ma wspólnego z postawą aowską, z wyterapeutyzowaniem? Jest czystą głupotą. Dla mnie tu przyszłaś i ja cię interesuję. Już niejeden pożądał Eski, więc się przyzwyczaiłam ;-)

                                        Uzależnienie od Eski jest uzależnieniem od netu.
                                        Ja tam swojego forum nie mam, bo mi niepotrzebne.

                                        A co do spraw sądowych: przeprosił ktoś, inny przestał przychodzić. O stalkingu słyszała?
                                        A jeszcze inny zaprzestał podawania się za doradcę podatkowego, którym nie jest. Co prawda w przypadku ostatnim nie ja rozważałam oddanie sprawy do sądu.

                                        Chciwość, oszustwa i żałosne plotkarstwo zapewne są opisane w twojej powieści pijackiej jako stopnie doskonalenia duchowego, bo przecie nie można ich pominąć. Jak też smaczną historię o zniszczeniu forum Blackarda (przekręcam? ale już ty wiesz, o co chodzi).

                                        Doskonalcy... cóż, nie oni budowali AA, ale czy go nie zrujnują?

                                        Gdyby tak Boja znał te cudowne netowe historie, jak się próbuje szmalczyk pozyskiwać na forach pijackich, zdziwiłby się jeszcze bardziej.
                                        • ela_102 Re: Eska(!) 21.12.10, 18:36
                                          Pierwszy pościk Eli 102 po długiej nieobecności, o 8, 30 z rana:
                                          Eska w takim tonie w jakim ja napisałam do Ciebie, Ty piszesz nieustannie do innych.
                                          Tak rzeczywiście o Tobie sadzę jak tam nakreśliłam, obserwując Cię przez te lata.
                                          Takie już prawo "starych dobrych znajomych" i być może potrzeba serca, żeby innym do końca swoje do tematu podejście przedstawić.
                                          Natomiast to wszystko co Ty pisałaś o mnie ponad trzy lata temu, było tylko agresją, niczym nie popartą wiedzą, przed którą ja zupełny nowicjusz na Forach zaledwie się broniłam, z pewnością nie raz przekraczając granice. Wiele osób tu je przekraczało z wielu z nich "przeprosiło" się nawzajem i już(!) ale nie Ty. Tobie taka forma istnienia jest do bytowania konieczna. Ci którzy nie mogli się tu odnaleźć, a byli wartościowymi pisarzami poszli sobie i już(!) Ale nie Ty. Ty musisz w kółko mielić kto komu kiedy i jak, bez refleksji nad tym co komu Ty i jak. Dlatego Ci z programem AA czy z religią nie po drodze, bo tam trzeba nad tym główkować. I ja, ani AA, a KK, ani jacyś domniemani "doskonalcy", pomimo, że chciałabyś to tutaj udowodnić, nie mam z Twoją postawą nic wspólnego.

                                          Jak też smaczną historię o zniszczeniu forum Blackarda
                                          Ma się tę moc prawda? Ty starasz się rozwalić kilka for od kilku lat i guzik(!) Nawet tu nie możesz obwołać się Królową, choć giermków co i rusz jakiś tam sobie mianujesz z naciskiem na "jakiś" ;-)
                                          No i teraz czas zająć się świętami.
                                          Zobaczysz, że to Forum beze mnie już nigdy nie będzie takie same :-)
                                    • ela_102 No właśnie ja bardziej o tym 21.12.10, 16:48
                                      niż o oszczerstwach czy numerach telefonu, o pewnym mechanizmie.
                                      E tam, podanie swojego nr telefonu świadczy o zaufaniu wobec kogoś, rzecz jasna... zaufanie się traci w konkretnych okolicznościach
                                      Co spowodowało, że nagle poczułaś do mnie zaufanie?
                                      Którego ja wobec Ciebie nie miałam, dlatego nic nie straciłam?
                                      Zwyczajnie go nie odwzajemniłam, obserwując pewne tutaj i nie tylko historie, które mogą się skończyć nawet w prokuraturze lub Sądzie. Tak czy siak nikt inny na takie pomysły nie wpadał, w dodatku wobec osób z którymi się bardzo bratał. Rozumiesz, że można wobec takiej osoby zaufania nie odwzajemnić?
                                  • ela_102 Dodatkowo Eska :-) 21.12.10, 16:31
                                    Wiem, że spędzam tu dziś bardzo dużo czasu, mam taką możliwość i to co dla mnie najważniejsze to to, że jedyne co budzą we mnie posty udowadniające moją albo niedoskonałość, albo doskonałość zależy kto pisze, w końcu cel jest ten sam, nie dostrzec siebie samego/ samej to uśmiech i ciekawość, co jeszcze wymyślą? jak co zinterpretują, jakie kombinacje alpejskie dzieją się w ich głowach?
                                    To bardzo dużo, porównując to do tego z czym się tu zmagałam na początku ;-)
                                    Jak reagowałam na Twoje posty, ile budziły mojej złości, smutku a nawet bólu.
                                    Jesteś i tak Matką mojego opanowania dla takich postaw, bo na Tobie pierwszej ją trenowałam. Za to mogę tylko podziękować i to właśnie TOBIE.

                                    P.s Pomyślałam sobie i rozbawiłam się na tę myśl. Może i Ty się rozbawisz.
                                    Wyobraziłam sobie, że w korespondencji prywatnej ktoś stąd, sam z siebie, niczym nie zachęcony pisze mi, że jestem Kurwa, a ja traktuję to jako naszą tajemnicę ;-)
                  • b.u.r.a.t.i.n.o Re: cudowna ela_102 :-)) 21.12.10, 15:51
                    e4ska napisała:
                    > Co to się porobiło, Pinokio :-)))
                    >
                    > Proces, który stał się twoim udziałem, był niegdyś moim udziałem. Oczywiście, n
                    > ie życzę ci, abyś stał się ateistą, ponieważ jestem przekonana, jak wiele wiara
                    > religijna znaczy w twoim życiu.
                    -------------------------------------------------------------------------
                    Swiatopoglądowo faktycznie różnimy się bardzo.
                    Ja postrzegam wymiar duchowy człowieka jako najważniejszy.
                    Kiedyś było inaczej, można powiedzieć, że byłem ateistą. Choć nie był to jakiś ateizm świadomy, a raczej był to brak jakiejś konkretnej świadomości.
                    Mój światopogląd kształtuje się przez długi czas, na bazie moich osobistych doświadczeń życiowych oraz wskazówek, jakie odnajduję na tej drodze.
                    Cały czas ma to jednak dla mnie wymiar bardziej osobisty niż związany z praktyką religijną.

                    Postrzeganie czysto materialne, fizyczne uważam za samoograniczenie się.Za rodzaj szkody jaki człowiek sam sobie wyrządza.
                    Jednak drugiej strony jestem ostrożny z przymuszaniem czy nakłanianiem zadeklarowanego ateisty do wiary.
                    Bo wiara – tak.
                    Ale nie wiara w cokolwiek.
                    Doczekaliśmy czasów, gdy oferowany jest nam gąszcz najróżniejszych ezoterycznych propozycji. Istne mrowie samozwańczych szamanów, proroków, guru i innych cudaków.
                    Niezwykle łatwo zaufać i się w tym bałaganie zagubić.
                    I to bywa zagubienie bardziej moim zdaniem zgubne, niż ateizm.
                    Ludzie przekonani o swojej duchowej doskonałości, oczekują uznania. Chcą być wzorami dla innych. Chcą innych prowadzić.
                    doskonalcy o wzorach
                    Pytanie tylko czy oni sami postępują zgodnie z wzorami, które propagują?
                    Jako żywo - nie.

                    Więc czy warto ich naśladować w ich "duchowości"?

                    Dla zadeklarowanego ateizmu mam więcej zrozumienia.

                    :-))

          • elfkabezhaltera Re: Elfka(!) 20.12.10, 17:20
            ela_102 napisała:

            > Zaczynasz byc nudna i powtarzalna
            > Rzecz w tym, że ona nie zaczyna, ona tak od zawsze. Czyli nudna i powtarzalna.
            > Jeśli kiedykolwiek odbierałeś Eskę inaczej, a teraz tak jak piszesz, to dowód n
            > a zmiany zachodzące w Tobie. Zmiany na lepsze(!)
            Jestem cierpliwy. Z nutką masochizmu.
            Pracuję nad tolerancją i wyrozumiałością ...
            • ela_102 Re: Elfka(!) 20.12.10, 17:47
              Pracuję nad tolerancją i wyrozumiałością ...
              Nad tym proponuję popracować na samym końcu, kiedy już będziesz widział, czego konkretnie Twoja tolerancja i wyrozumiałość ma dotyczyć.
              • elfkabezhaltera Re: Elfka(!) 20.12.10, 17:49
                ela_102 napisała:

                > Pracuję nad tolerancją i wyrozumiałością ...
                > Nad tym proponuję popracować na samym końcu, kiedy już będziesz widział, czego
                > konkretnie Twoja tolerancja i wyrozumiałość ma dotyczyć.
                Sygnały od otoczenia podsuwają zakres - "prawie wszystkiego" :D


                • ela_102 Re: Elfka(!) 21.12.10, 07:59
                  Sygnały od otoczenia podsuwają zakres - "prawie wszystkiego" :D

                  Elfka o tym właśnie pisałam, sygnały z zewnątrz nie powinny kształtować Twojego wnętrza.
                  Wtedy bardzo łatwo pomylić głupotę tolerującą "prawie wszystko" z tolerancją, która ma swoje ściśle określone granice wypływające z ukształtowanego, solidnego i trzeźwego wnętrza.
                  • elfkabezhaltera Re: Elfka(!) 21.12.10, 08:19
                    ela_102 napisała:

                    > Sygnały od otoczenia podsuwają zakres - "prawie wszystkiego" :D
                    >
                    > Elfka o tym właśnie pisałam, sygnały z zewnątrz nie powinny kształtować Twojego
                    > wnętrza.
                    > Wtedy bardzo łatwo pomylić głupotę tolerującą "prawie wszystko" z tolerancją, k
                    > tóra ma swoje ściśle określone granice wypływające z ukształtowanego, solidnego
                    > i trzeźwego wnętrza.
                    Dziękuję za informacje zwrotne. Mój post był żartobliwy. Z jednej strony dociera bowiem do mnie, że jestem nieznośny. Z drugiej strony zaś strony, nie chcę robic to, na co nie mam zgody.

                    • ela_102 Re: Elfka(!) 21.12.10, 09:29
                      Spokojnie i pomału, ważne abyś sam siebie rozumiał.
                      Z czasem może będziesz miał takich co ja wielbicieli => czytaj Buraczek => którzy nie pozwolą Ci zapomnieć jaki jesteś ;-)
    • boja55 Re: Jaki ośrodek stacjonarny dla marihuanisty i a 20.12.10, 11:16
      Nie znajdziesz nigdzie ośrodka stacjonarnego który spełnił by Twoje wymagania.Dziwię się Tobie bo trochę terapii już "liznąłeś" a piszesz takie rzeczy.Chcesz wczasów i odpoczynku to na nie jedź, tylko za to się płaci.Widzę dla Ciebie dwa wyjścia.Albo chcesz przestać pić i ćpać i idziesz na terapię do ośrodka zamkniętego tam gdzie możesz się dostać,albo pijesz i ćpasz dalej.Jeśli wybierzesz to drugie po jakimś czasie znikną te Twoje wymagania,bo będziesz miał już tego dosyć i będziesz chciał sobie pomóc.
      • e4ska Re: Jaki ośrodek stacjonarny dla marihuanisty i a 20.12.10, 11:40
        Albo - nie chcąc ośrodkowej pomocy, która nie dała rezultatów i nie ma żadnej gwarancji, że kiedykolwiek przyniesie pozytywne skutki - przestanie pić i palić.

        Dobra metoda, najtańsza. A kurs prawa jazdy... cóż, i tak kosztuje mniej niż prywatne terapie.
    • ela_102 Srebrzysko - Gdańsk 20.12.10, 16:29
      Wiem na 100%, że w Gdańsku na "Srebrzysku", można mieć telefony i laptopy.
    • 7zahir Re: Jaki ośrodek stacjonarny dla marihuanisty i a 20.12.10, 18:20
      Poszukaj i zapytaj tu:
      abcnarkomania.pl/
      lub tu:
      www.anonimowinarkomani.org/kontakt.jsp
    • e4ska Re: Jaki ośrodek stacjonarny dla marihuanisty i a 21.12.10, 11:30
      Ponieważ post twój, arbetz, został początkowo odczytany w tonacji science fiction, potem - jak zwykle - zeszło na "tą panią", czyli Eskę, czyli mnie, dopiszę coś od siebie.

      Powtarzając się:
      Nigdy wcześniej nie pisałam o konkretnych zmianach w terapii alkoholików. Jest to pierwszy post na ten temat - w nawiązaniu do bardzo sensownych uwag arbeza.

      Terapia ma nauczyć życia społecznego (Eska)
      odpowiedź:

      Kolejna nie prawda. Terapia nie jest żadną nauką.
      Terapia jest procesem kontaktowania człowieka z nim samym.
      Z jego życiem - tym co go spotkało, czym zaowocowało.
      Z jego uczynkami.
      Z jego wyborami.


      Jeśli jest nieprawdą, że państwo próbuje z pijaka zrobić obywatela, który odczuwa przyjemność z faktu bycia w gromadzie społecznej, to szkoda państwowej kasy na dyrdymały. Pierwszym podstawowym celem terapii jest - ze strony państwa, czyli nas wszystkich (cynicznych) - wyrwanie pijaka z nałogu. On ma nie pić, on ma pracować, utrzymywać swoje dzieci, płacić podatki, a nie rwać kolejne zapomogi i pożerać darmowe obiadki.

      Czy państwo płaci za tasiemce po to, aby pijak "kontaktował się sam ze sobą"? Toć chyba nie wszystkie pijaki cierpią na schizofrenię! Nie może pijak nawiązać kontaktu, niech idzie do AA - tam znajdzie to, czego mu potrzeba.

      Fatalna skuteczność terapii wynika z nieżyciowego, wręcz idiotycznego programu nauczania. Na co komu te mądrości, które są niczym innym niż idiotyzmami? Czemu nie nauczyć pijaka rzeczy użytecznych, które mu się przydadzą w przyszłej pracy? Niech się nauczy gipsowania ścian, malowania, mycia okien, kładzenia tapety - to nie tylko swoją melinę odnowi, ale też zarobi przed świętami u cynicznych bankierów. Albo u właścicieli prywatnych ośrodków wypoczynkowych dla pijaków, gdzie też trzeba gębę myć i suknie prać.

      Zamiast gęgania o niebie można by było o chlebie na tych terapiach podyskutować. I myślę, że za dwadzieścia lat oprócz skutecznych farmaceutyków dla tych, którzy chcieliby, ale nie mogą zaprzestać picia, będziemy mieli dobrze prowadzone ośrodki szkoleniowe dla pijaków, którzy myślą o samodzielnym utrzymywaniu siebie i swojej rodziny.
      • ela_102 Gęganie o niebie czy o chlebie? 21.12.10, 12:10
        Zamiast gęgania o niebie można by było o chlebie na tych terapiach podyskutować
        odpowiedź zawiera się w stopce.
        No cóż ja np, miałam to czym tam stoi napisane, JAK BARDZO WIELU INNYCH ALKOHOLIKÓW zawsze, więc nie wiem tak naprawdę o czym Ty gęgasz.
        Odpowiedź może zawierać się samym miejscu zamieszkania. Niejaki P.Kopania prokurator z Łodzi to człowiek którego twarz widzę tak często, iż wydaje się być członkiem mojej rodziny, taki znajomy ;-) Co się tam wyprawia w tej Łodzi? Wszystkie najgorsze wiadomości kryminalne pochodzą z tego miasta. Trudno w takich warunkach nie ulegać obsesji. Nie da się też przed nią uciec na rowerze, choćby się pedałowało 40 na godzinę, bo samo jej źródło znajduje się w rowerzystce. Można sobie wejść na forum i wszystkie normalne, przyjazne, ludzkie i prawdziwe wpisy ośmieszać. W pisaniu prawdy dopatrywać się blagi. W uczciwości widzieć wścibstwo, pewnie, że można(!) tylko tak też należałoby te sprawy nazywać, a nie przypisywać im chęć krzewienia innego trzeźwienia - powiedzmy samodzielnego - każdy trzeźwy człowiek bez problemu dostrzeże, że to droga do obłędu ;-)
        • ela_102 P.s 21.12.10, 12:27
          Żeby było jasne E4ska w moim niebie jest dla Ciebie miejsce, a i chlebem się podzielę jak będziesz głodna ;-)
      • ela_102 No właśnie? 21.12.10, 12:30
        Czemu się Eska tego nie nauczysz?
        Czemu nie nauczyć pijaka rzeczy użytecznych, które mu się przydadzą w przyszłej pracy? Niech się nauczy gipsowania ścian, malowania, mycia okien, kładzenia tapety

        Pytanie jak najbardziej serio.
        • 2-lena Re: No właśnie? 21.12.10, 12:44
          ela_102 napisała:

          > Czemu się Eska tego nie nauczysz?
          > Czemu nie nauczyć pijaka rzeczy użytecznych, które mu się przydadzą w przysz
          > łej pracy? Niech się nauczy gipsowania ścian, malowania, mycia okien, kładzenia
          > tapety

          >
          > Pytanie jak najbardziej serio.

          Najprawdopodobniej dlatego, że dotychczasowy zawód Eski i wykonywana przez nią praca w zupełności wystarcza jej na utrzymanie, regularne (!) płacenie czynszu za mieszkanie i nie musi ubiegać się ani o pomoc socjalną, ani żyć z pieniędzy, należnych jej dziecku.

          Zadziwiasz mnie Elu_102 coraz bardziej.
          Jeśli tak wygląda cyt.: "wspinaczka po Twoim człowieczeństwie", to ja, za przeproszeniem, "pier..le" taki rozwój duchowy.


          Pozdrawiam
          Lena
          PS. Kurcze, czemu ja musze placic czynsz? Zastanawiam sie...


          • ela_102 Lena:-) 21.12.10, 12:58
            Najprawdopodobniej dlatego, że dotychczasowy zawód Eski i wykonywana przez nią praca w zupełności wystarcza jej na utrzymanie, regularne (!) płacenie czynszu za mieszkanie i nie musi ubiegać się ani o pomoc socjalną, ani żyć z pieniędzy, należnych jej dziecku.


            bardzo dobra odpowiedź(!) Myślisz, że Es4ka jest jedyną taka wśród alkoholików?
            Wspinaczka w człowieczeństwie właśni na tym polega, nie pozwalać kpić z tych którzy na tę kpinę nie zasługują kochana :-) zwłaszcza gdy kpiąca osoba wywodzi się tego samego środowiska.
            To, że płacisz czynsz i jesteś cudowną Mamą, wiemy tylko z Twoich deklaracji.
            A je jest wygłaszać najprościej.
            Żałosne to się robi dopiero, jak się dzieci takich matek wchodzą w dorosłość i mają zupełne inne na ich temat zdanie. Moja Mama nigdy siebie nie skrytykowała, dlatego mnie stać na publiczną autodiagnozę, i Twoja opinia mnie nie zajmuje, bo wiele matek w podobnej do mojej sytuacji po przeczytaniu tego też postanawia "coś" zmieniać. I to jest tutaj sprawa nadrzędna, a nie Twoja chcę dokopania dla samego dokopania.
            Jeśli chodzi o Ciebie to nic nowego.
            Umówmy się, że ja o tym wiem więc nie musisz tego powtarzać.
            Pozdrowienia też kieruj z większą przemyślnością.
    • aaugustw Re: Jaki ośrodek stacjonarny dla marihuanisty i a 22.12.10, 10:05
      W zwiazku z niespelnieniem zadnego warunku postawionego przez artbeza, (zalozyciel tego watku) zrezygnowal wogole z tej terapii...(!?).
      Ostatni raz odezwal sie on tutaj 19.12. ;-)
      A...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka