Dodaj do ulubionych

Pijany przelozony.

15.01.12, 15:52
Witam.

Podejrzewam przełożonego o alkoholizm, piszę "podejrzewam", ponieważ nie znam się dobrze na tej chorobie i nie chcę wyrażać się kategorycznie, ale wiele na to wskazuje. W zasadzie nie powinienem wnikać, ale ponieważ jest to mój bezpośredni przełożony (a ściślej mówiąc jeden z kilku) w pewien sposób jego problem wpływa na moją pracę. Z tego powodu chciałem tutaj zasięgnąć informacji, ale wcześniej, dla jasności streszczę sytuację. Generalnie, kontakt z facetem mam od około pięciu lat i pomijając ubiegły rok, nie pamiętam abym go widział w pracy pijanego lub w stanie wskazującym na spożycie. Chociaż z drugiej strony muszę przyznać, że wcześniej ten kontakt był sporadyczny i krótkotrwały, powiedzmy raz na tydzień pół minuty rozmowy. W każdym razie nie mógłbym mu niczego zarzucić. Tymczasem gdzieś koło czerwca ubiegłego roku, zaczęło się z nim dziać coś niedobrego. Wtedy też, pierwszy raz zobaczyłem go bez wątpienia pijanego, to znaczy nie zataczał się ale był niewyraźny i z równowagą też miał lekkie problemy. Sytuacja stanowiła dla mnie spore zaskoczenie, tym bardziej, że ryzykował dyscyplinarnym zwolnieniem, a akurat on ma dużo do stracenia. Ktoś mi wyjaśnił, że do Władka przyjechała córka z zagranicy, było przewożenie z lotniska i potem w drugą stronę na lotnisko, były prezenty, zabawy z wnukami, rozmowy do rana. I tak przez bite dwa tygodnie, bo przez dwa tygodnie Władek chodził napity. Od tamtej pory zacząłem regularnie widywać go pijanego. Przykładowo, dwa dni pod rząd około południa widzę, że jest trochę inny. Przez następne dwa dni nie mamy kontaktu, ponieważ nie ma takiej potrzeby, następnego dnia rano nie zauważam niczego szczególnego ale godzinę później znowu się spotykamy i widzę różnicę. Czasami jest bardzo pewny siebie, pobudzony, wesołkowaty i agresywny a czasami jakby przymulony do tego smutny. Początkowo myślałem, że przychodzi do pracy skacowany, ale później zupełnie przypadkiem dowiedziałem się, że przyjmuje "leki" na miejscu. I faktycznie, skojarzyłem fakty i przypomniałem sobie jak kilka razy weszłem do jego pokoju w momencie gdy coś wypijał i szybko odstawiał do zamykanej szafki stojącej obok biurka. Wtedy zupełnie nie zwróciłem na ten drobny szczegół uwagi. Dzisiaj jest dla mnie absolutnie oczywiste, że nie mógł pić zarówno kawy jak i herbaty ponieważ szklankę czy filiżankę postawiłby na biurku przed sobą, a nie chował w pośpiechu do zamykanej na klucz szafki. Dodatkowo sposób wypicia płynu wskazywał na lek lub alkohol. Przedmiotu trzymanego w ręce nie rozpoznałem z odległości czterech metrów, był niewielki. Od pewnego czasu zaczął również znikać, to znaczy nie wiadomo gdzie się podział. Nie wiem czy zamyka się w pokoju i śpi, czy stoi w kolejce na stoisku monopolowym. Potrafi przekroczyć granicę, w tym sensie, że w sposób dla wszystkich widoczny traci koordynację ruchową i mówi trochę inaczej niż zwykle.

Chciałem się zapytać czy z całą pewnością mogę mówić o uzależnieniu, czego mogę się spodziewać po nim w przyszłości, np. jakich zachowań z jego strony mogę się spodziewać, oraz o konkretne wskazówki typu - postaraj się załatwiać z nim sprawy z samego rana.

Pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • sabinac-0 Re: Pijany przelozony. 15.01.12, 17:24
      Uwazam, ze najlepiej byloby, gdybys porozmawial o tym z JEGO przelozonym. Niech sie wyzsze szefostwo martwi, czy warto dac gosciowi druga szanse. Wydaje sie to donosicielstwem, ale tak bedzie lepiej dla wszystkich.
      Jesli z falszywej lojalnosci nabierzesz wody w usta i gosc przez picie cos zawali, Ty mozesz zostac pociagniety do odpowiedzialnosci.

      Uwazaj, bo nalogowcy potrafia byc niesamowicie chytrzy: jednego dnia zgrywaja biednego misia i ronia lzy blagajac bys ich nie zdradzil i nie "niszczyl im zycia", a nazajutrz z zimna krwia zwala na Ciebie wine za wlasna zawalona robote i wyleja Cie na bruk nie przejmujac sie zbytnio tym, ze niszcza zycie blizniemu.
      • 7zahir Zgadzam się z Sabiną 15.01.12, 19:19
        Tylko czy jego przełożony jest kims z kim możesz porozmawiać?

        Możesz powiedzieć , ze martwisz się o swojego szefa,
        bo dziwnie się zachowuje ostatnio
        i prosisz o pomoc.

        Potem sporządź notatkę służbową z tej rozmowy,
        albo ją nagraj - na wszelki wypadek.
        • pierzchnia Re: Zgadzam się z Sabiną 16.01.12, 00:47
          7zahir napisała:
          > Potem sporządź notatkę służbową z tej rozmowy,
          > albo ją nagraj - na wszelki wypadek.

          Na wszelki wypadek to proboszcz ma gosposię.
    • elfkabezhaltera Nie daj się wciągnąć w jego szaleństwo 15.01.12, 18:15
      Powtórzę za Sabinac.
      Nigdy go nie kryj. Niech cię żadne łzy nie zwiodą. Nie kłam dla niego. To że chla i nawala to jego problem, a nie twój i nie pozwól, aby on cię do niego wciągnął.
      Rób swoje. Jeśli nie możesz - bo potrzebujesz coś od gościa a go "nie ma" - wal wyżej.
    • grazkavita Re: Pijany przelozony. 16.01.12, 19:02
      Witam! Piszę Pan o nim jak o szefie, pracowniku...To wszystko prawda, że to jest niepokojące i nie można tego tolerować...Tak sobie tylko pomyślałam, że może by Pan porozmawiał z nim jako kolega?Może on powinien się wygadać, coś sobie uświadomić, może to, że ma w Panu nie tylko podwładnego....
      • 7zahir Re: Pijany przelozony. 16.01.12, 19:16
        grazkavita napisała:

        > Witam! Piszę Pan o nim jak o szefie, pracowniku...To wszystko prawda, że to jes
        > t niepokojące i nie można tego tolerować...Tak sobie tylko pomyślałam, że może
        > by Pan porozmawiał z nim jako kolega?Może on powinien się wygadać, coś sobie uś
        > wiadomić, może to, że ma w Panu nie tylko podwładnego....>

        To byłoby dobre, gdyby autor był przełożonym ,
        w obecnej sytuacji - to zbyt ryzykowne -
        pijacy alkoholicy nie znoszą wytykania im ich problemów.
        Może potem zrobić wszystko, żeby pozbyć się takiego pracownika.
    • pierzchnia Re: Pijany przelozony. 16.01.12, 20:00
      Książkę piszesz?
    • adir37 Re: Pijany przelozony. 16.01.12, 21:42
      Wbrew temu co tu wszyscy piszą, ja powiem tak: Ty podejrzewasz, ale nie wiesz, coś tam widziałeś(szybkie wypicie czegoś i chowanie(?) do szafki, ale nie masz pewności o co chodzi.
      Może ów człowiek bierze jakieś leki?
      Może zanim się zabierzesz do oskarżeń zweryfikujesz to?
      Wiele, z tego co piszesz, wskazuje na to, że jest pod wpływem leków, może ich nadużywa, a może musi je przyjmować?
      • ta_ruda Re: Pijany przelozony. 17.01.12, 14:11
        adir, a Ty cos przeczytales, jakis opis i sugerujesz, tak naprawde wiedzac mniej niz autor watku; ze facet 'bierze leki'.

        i co to za leki mu doktor przepisal pod wplywem ktorych zachowuje sie jak pijany? i doktor pozwolil mu pracowac w czasie brania tych lektow. adir, to mi pachnie jak 'tlumaczenie' sie pijak ktory wymysla sto innych powodow czemu sie tak zachowuje tylko nie alkohol ( moja sp babcia jak byla pijana to sie przewracala nie dlatego ze wypila, tylko dlatego ze witr byl taki mozny a ona tak kruszynka slaba no i ja ten wiatr przewracal;-)
        adir37 napisał:

        > Wbrew temu co tu wszyscy piszą, ja powiem tak: Ty podejrzewasz, ale nie wiesz,
        > coś tam widziałeś(szybkie wypicie czegoś i chowanie(?) do szafki, ale nie masz
        > pewności o co chodzi.
        > Może ów człowiek bierze jakieś leki?
        > Może zanim się zabierzesz do oskarżeń zweryfikujesz to?
        > Wiele, z tego co piszesz, wskazuje na to, że jest pod wpływem leków, może ich n
        > adużywa, a może musi je przyjmować?
        • ta_ruda Re: Pijany przelozony. 17.01.12, 14:14
          mialo byc 'wiatr byl taki mocny'

          ta_ruda napisała:

          > adir, a Ty cos przeczytales, jakis opis i sugerujesz, tak naprawde wiedzac mni
          > ej niz autor watku; ze facet 'bierze leki'.

          > i co to za leki mu doktor przepisal pod wplywem ktorych zachowuje sie jak pijan
          > y? i doktor pozwolil mu pracowac w czasie brania tych lektow. adir, to mi pachn
          > ie jak 'tlumaczenie' sie pijak ktory wymysla sto innych powodow czemu sie tak z
          > achowuje tylko nie alkohol ( moja sp babcia jak byla pijana to sie przewracala
          > nie dlatego ze wypila, tylko dlatego ze witr byl taki mozny a ona tak kruszynka
          > slaba no i ja ten wiatr przewracal;-)
    • rauchen Re: Pijany przelozony. 16.01.12, 23:08
      zajrzyj moze do instrukcji BHP w firmie - moze tam jest okreslone do kogo sie zwrocic z podobnymi watpliwosciami
    • grazkavita Re: Pijany przelozony. 20.01.12, 15:56
      Nie ma znaczenia czy to jest podwładny czy przełożony, jaśli chcesz sie dowiedzieć co go trapi{czy przypadkiem nie jest to alkohol?} to oczywiście nie możesz go o to zapytać wprost!Zaproś go na imieniny żony, albo na kawę w przerwie w pracy. albo na cokolwiek...Jeśli będzie chciał pogadać to sam pęknie, a ty będziesz słuchać i samo to może już mu pomóc...Jeśli odburknie, a ty Kowalski masz za dużo czasu, możesz odpowiedzieć:dla Pana szefie zawsze znajdę.Cokolwiek powie i zrobi ty wyciągnąłeś do niego rękę .Poza tym będziesz wiedział czy jest szczery....
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka