Dodaj do ulubionych

Gdy rozum śpi rodzą się upiory

IP: *.wielopole.sdi.tpnet.pl 16.05.01, 05:22
Narkotyki jako takie towarzyszą ludziom od zarania dziejów. Definiowanie co
jest narkotykiem a co nim nie jest należy po części do osób które opłaca
podatnik, czyli Ty. Jeżeli pozostaniemy przy medycznych definicjach, to jeżeli
analityk jest kompetentny i nie nawiedzony (a takich niestety niewielu, jak w
każdej dziedzinie zresztą)to okaże się, że medycyna od dawna alkohol, papierosy
a nawet kofeinę (kawa) i teinę (herbata) zalicza do środków uzależniających.
Uzależniających, bo psychika odczuwa ich brak. Medycy sami nie są co do tych
kwesti do końca zgodni, czy należałoby np. zakazać sprzedaży papierosów, które
powodują raka i choroby serca, objąć prohibicją alkohol, który przy u z a l e
ż n i e n i u powoduje znieszczenie wszystkiego co w człowieku cenne,
wartościowe itp, że nie wspomnę o fukncjach motorycznych. Ale tak po prawdzie,
to bardzo niewielka część medycyny zajmuje się tym problem, co pewnie
powodowane jest znakiem dzisiejszych czasów - "ścisłej specjalizacji".
Analizując z perspektywy czasu, fakt, że Holandia, póżniej Dania (w innym
zakresie), Szwajcaria, a ostatnio Belgia legalizują (uprawa i sprzedaż) tzw.
miękkie narkotyki już powinno Nas zmusić do myślenia. Powody są ze społecznego
punktu widzenia bardzo proste. Np. Każdy czyn, który stoi w sprzeczności w
normami prawnymi, przez myślących (sic!) prawników powinien być analizowany
poprzez jego szkodliwość społeczną. Mój ulobiny model intelektualizmu (jako
karykatura myślenia i nie chodzi mi tu o idee bomby A, W czy innej, ani też WC-
ty z podgrzewaną deską klozetową)to model amerykański. Mimo, że medycy
udowodnili, że chorzy na raka, AIDS i inne terminalne choroby pociechę,
ograniczenie wymiotów po chemoterapi wskazali THC (aktywny alkaloid konopii
indyjskich), to 15.05.2001 Sąd Nawyższy tego ogromnego kraju (pełniącego
niestety rolę policjata świata) stwerdził, że nawet w celach maedycznych , przy
schorzeniach terminalnych marihuana nie może być podawana. No właśnie bazujący
na nieprawdziwych danych prawnicy (dura lex sed lex) mając głębo w pogardzie
szkodliwość (tu nawet pomocność) społeczną zakazują. Ale przejdźmy do realów
polskich, jeśli pozwolicie. Ustawa która funkcjonowała do ok. połowy grudnia
2000 r. była zbiorem norm prawnych, kóre przed uchwaleniem długo analizowano i
zbierano informacje z wielu środowisk opiniotwórczych, i dlatego została
uchwalona w takiej,a nie innej postaci, urzędujący wówczas marszałek semju
śp.Mikołaj Kozakiewicz, mądry człowiek i znakomity praktyk psychiatra próbował
przekazać na łamy polskiej prasy: Poltyki (o innych gazetach nie wiem) raport
WHO (Światowa Organizacja Zdrowia) nt. marihuany. Raport ten przez jakiś czas
dostępny był w inertnecie, jednak po zupełnie nezrozumiałym utajnieniu raportu
przez WHO, podobno żadna z gazet nie ośmieliła się go publikować. Prohibicja na
marichuanę w USA zaczęłą się od czasów (1960-70) człowieka, który był prawą
ręką Hoovera, (koń jaki jest każdy widzi), ale (jeżeli to wogóle możliwe) o
jeszcze większej paranoii inżyniera dusz - niejakiego Anslingera (pewnie go
diabły teraz obracają na wolnym ogniu) - myślę że specjaliści od reklamy i
marketingu powinni koniecznie poznać ten fenomen. W USA, kiedy podnosły się
głosy, aby wreszcie zalegalizować marihuanę, bo wskazywały na to doniesienia
medyczne (tak naprawdę wykazać się da tylko truciznę podobną do papierosów) ,
brak zagrożeń społecznych (w porównaniu np. do alkoholu), a patrząc z
politycznego pkt. widzenia, biorąc powyższe pod uwagę zmniejszenia kosztów
budżetu związanych z prewencją, ściganiem, orzekaniem itd. pewnien kongresmen
którego nazwiska teraz nie pamiętam, ale to da się sprawdzić, wystąpił o
legalizację. I wiecie co się stało - zabili go. Legalizacja spowodowała by to
co dzieje się teraz w Belgii, otóż jeżeli handel jest legalny, to zarabia tylko
producent, pośrednik i skarb państwa (podatki), a gdzie miejsce dla ryzykanta
(tu bezwzględnego handlarza narkotyków), tego który na pośrednictwie zarabia
300 do 10.000%?, no właśnie ponieważ są bezwzględni, wiedząc, że ograniczyło by
znacznie ich dochody postanowili zagrożenie wyeliminować. A u Nas u Nas
zaczynają chodzić słuchy, że katolicki poseł z ZcHN niejaki Zbigniew(?) Wawak,
mimo że jest absolwetem Katolickigo Uniwersytetu Lubelskiego (nie do końca
wiadomo czy katecheta, czy prawnik) jest jedyną skutecznie działającą osobą,
która zainicjowała zmianę ustawy o zapobieganiu narkomanii. Pytanie pozostaje
dlaczego był taki aktywny?, czy chciał zyskać popularność wyborców bazując na
ich żadnej świadomości w tym względzie, czy jest po prostu przekonany o
słuszności swoich racji ( jeśli ma jakiegolwiek pojęcie o problemie - z
wywiadów wynika, że ma je z listów od poszkodowanych rodziców) czy też co jest
najbardziej prawdopodobne był osobiście zinteresowny tym, aby trawka była
maxymalnie nielegalna, a przez to maxymalnie najdroższa. Wierzę, że w tak
katolickim kraju, tak katolicki poseł działał raczej przez pryzmat przeczystej
i nieskalanej głupoty, a nie chęci zysku. Ciekawe co na to Pruszków i Wołomin.
LUDZIE UŻYWAJCIE DO MYŚLENIA WŁASYCH MÓŻGÓW, CUDZE ZAWSZE WAS ZDRADZĄ.
Jeśli ktoś dotrwał do tego mementu mojej opowieści, a ma może jakolwiek
możliwości sprawdzenia intencji posła Wawaka, to bardzo proszę aby to zrobił, a
wynki analiz opublikował.
Pozdrawiam, wszytkich palących i nie palących.
Grzesiek
Obserwuj wątek
    • Gość: Chris K Re: Gdy rozum śpi rodzą się upiory IP: *.nas.one.net.au 16.05.01, 06:13
      Grzesiek,

      Good on ya - Mate! Potrzeba nam wiecej takich intelektualistow jak TY. Gdyby
      tak naprawde ludzie wykazali troche zainteresowania tym tematem i wlozyli
      wiecej energii w szczegolowa analize "za i przeciw", to bylibysmy bardzo
      bogatym narodem - intelektualnie i gospodarczo. Tego wlasnie boja sie Ci
      bandyci i nielegalni handlarze utrzymywani zupelnie legalnie przez skorumpowana
      plejade politykow.
      Ktorzy to wlasnie politycy wyreczaja sie tymi gangsterami do pozbywania sie
      konkurencji - politycznych kandydatow - prawdziwych liderow, patriotow i ludzi
      ktorzy chcieli by zrobic cos konstruktywnego dla naszego kraju i obywateli.
      Bledne kolo sie zamyka.

      Wyobrazasz sobie co by powiedziala Unia Europejska czy Stany Zjednoczone
      gdybysmy zalegalizowali "miekie" narkotyki? Chcieli by nas
      pospolicie "wyeliminowac". Dlaczego? Dlaczego mielibysmy byc potencjalnym
      rynkiem zbytu - oprocz (juz bardzo gospodarczo rozwinietych panstw) Hollandii,
      Danii czy Belgii?

      Tak - taka jest PRAWDA. "Reka reke myje". Smutne ze my Polacy nie mozemy zadbac
      o nas samych i interesy naszego Panstwa... Wszyscy "wchodza" Unii Europejskiej,
      NATO oraz Stanom Zjednoczonym do DU... Czy my tego potrzebujemy? Czy my -
      Polacy (i nasz gospodarczy budzet) mamy na to fundusze? Przeciez wiadomo ze to
      wzsystko opiera sie na czystym biznsie. Ze Stany i Unia chca sie pozbyc swojego
      starego arsenalu i widza nowy rynek zbytu - nie tylko para-militarny. Kiedy
      zaczniemy dbac o wlasnych siebie i o nasz Kraj??? Oby tylko nie bylo za pozno!
    • kola cos do kolekcji.. ;) 16.05.01, 15:19
      W grudniu 1997r pojawił się, pierwszy od 15 lat, długo oczekiwany raport
      Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) na temat marihuany. Skandal wybuchł gdy
      brytyjski magazyn naukowy "New Scientist" w wydaniu z 1 lutego 1998r
      poinformował o zatajeniu części dokumentu.

      W ocenzurowanym rozdziale autorzy, trzej znani badacze uzależnień, porównują
      udokumentowane przez naukę niebezpieczeństwa płynące z uzywania marihuany z
      powodowanymi przez legalny alkohol i tytoń oraz nielegalne opiaty. Suchym,
      naukowym językiem wyjaśniają, że tam gdzie istnieje jakieś ryzyko, jest ono
      większe w przypadku dwóch w.w. legalnych środków. Zdemaskowali też "podwójne
      standardy" towarzyszące debacie na temat narkotyków, co zdenerwowało
      kierownictwo WHO. Dwaj biurokraci, którzy byli przeciwni raportowi, to
      dyrektor WHO Nakajima (odszedł na emeryturę w czerwcu 1998r) oraz szef
      działu d.s. narkotyków, dr Yoshida.

      "New Scientist" podsumował całą sprawę stwierdzeniem, że o legalizację
      marihuany nie należy się pytać "czy?", ale "kiedy?".


      Projekt WHO na temat skutków zdrowotnych używania kanabisu:

      Porównawcza ocena zdrowotnych i psyhologicznych konsekwencji używania
      alkoholu, kanabisu, nikotyny i opiatów.
      28 sierpnia 1995r.


      Autorzy:
      Wayne Hall, National Drug and Alcohol Research Centre, University of New
      South Wales
      oraz
      Robin Room i Susan Bondy, Addiction Research Foundation, Toronto



      Pozdrawiam : )))
      • kola cos jeszcze do kolekcji.. ;) 16.05.01, 15:21
        Termin "medyczna marihuana" nabrał nowego znaczenia w lutym 2000r, kiedy
        naukowcy z Madrytu ogłosili iż udało im się zniszczyć dotychczas
        nieuleczalnego guza mózgu u szczurów, którym wstrzyknięto THC, aktywny
        składnik marihuany.

        Wyniki z Madrytu po raz drugi potwierdzają, że THC ma terapeutyczny wpływ na
        leczenie raka - już nie tylko jako środek wspomagający chemioterapię, ale i
        jako podstawowe lekarstwo.

        Już w 1974r, naukowcy z Medical College of Virginia na zlecenie Narodowego
        Instytutu Zdrowia USA prowadzili badania mające na celu udowodnienie
        negatywnego wpływu marihuany na układ immunologiczny, a zamiast tego
        odkryli, że THC spowalnia rozwój trzech rodzajów raka - płuc, piersi i
        leukemi u myszy.

        DEA (organizacja rządowa do walki z narkotykami) szybko nakazała zakończenie
        wszelkich badań nad wpływem kanabisu na raka. W 1976r, prezydent Gerald Ford
        zakończył definitywnie wszelkie publiczne badania i scedował je na firmy
        farmaceutyczne, które miały wyprodukować syntetyczne THC ze wszelkimi jego
        zaletami z wyjątkiem "haju".

        W 2000r badacze z Madrytu ogłosili w marcowym wydaniu Nature Medicine, że w
        czasie eksperymentów wszczepili 45 szczurom do mózgu komórki rakowe, które
        zaczęły się rozwijać, co zostało potwierdzone rezonansem magnetycznym (MRI).
        W 12 dniu eksperymentu podano iniekcyjnie 15 szczurom THC, a 15 kolejnym -
        Win-55,212-2 (syntetyczny analog THC).

        Wszystkie zwierzęta pozostawione bez kuracji zmarły po 12-18 dniach z powodu
        raka mózgu. Szczury, którym zaaplikowano THC, z wyjątkiem trzech (zdechły po
        16-18 dniach), przeżyły znacząco dłużej, nawet do 35 dni. W trzech wypadkach
        zanotowano całkowitą remisję raka! Użycie syntetyku przyniosło porównywalne
        efekty.

        Hiszpańscy naukowcy pod kierunkiem dr Manuela Guzmana z Complutense
        University, dodatkowo przeprowadzili eksperyment na zdrowych jednostkach,
        podając im przez 7 dni ekstremalnie duże dawki THC, by sprawdzić negatywny
        wpływ na układ nerwowy i zmiany biochemiczne. Nie znaleźli nic.

        W 1983r, administracja Reagan/Bush próbowała nakłonić amerykańskie
        uniwersytety do zniszczenia wszelkich prac badawczych z okresu 1966-76 dot.
        marihuany oraz usunięcia danych z bibliotek. Jak stwierdza Jack Herer w
        książce " <http://www.jackherer.com/> Emperor Wears no Clothes", "mamy
        dowody iż ogromna ilość informacji została bezpowrotnie utracona".

        Źródło: Nature Medicine 2000;6:255-256, 313-319


        psSs..
        Finwe - dzieki! :)))
        • Gość: Adas Re: cos jeszcze do kolekcji.. ;) IP: *.pppool.de 17.05.01, 22:34
          No, no. To kiedy?
          • kola wiedzy nigdy za duzo.. 18.05.01, 11:43
            hehe.. Finwus - to ty? na kulcie? ;)))

            oka - jesli ktos nie akceptuje zabobonu, a miauby ochote poguembic nieco
            wiedze, to zapraszam do lektury..

            Opium
            W historii narkotyków niewiele było środków, którymi odurzano się lub które
            służyły jako używki toksyczne. prawdopodobnie najstarszymi znanymi narkotykami
            są opium, marihuana i kokaina. Później używanao alkoholu i tytoniu, które były
            i pozostały ulubionymi i często tolerowanymi narkotykami w wielu krajach,
            zwłaszcza europejskich. Mak (Papaver somniferum album) jako podstawowy surowiec
            opium był znany sumeryjczykom, egipcjanom, persom, chińczykom i hindusom. Jego
            ojczyzną było dorzecze eufratu i tygrysu. Tablice gliniane sumeryjczyków sprzed
            7 tysięcy lat i papirus z ok. 1550 r.p.n.e. zawierają wykaz 700 medykamentów
            stosowanych w państwie faraonów przeciwko różnym chorobom. Wśród nich jest
            wymienione opium. Sumeryjczycy juz na 5 tysięcy lat przed naszą erą znali
            sposób otrzymywania i zażywania opium. Mak był uprawiany w azji mniejszej,
            egipcie, persji i w starożytnej grecji. Staroegipskie papirusy podają, że
            ówcześni lekarze stosowali opium jako środek uśmierzający ból. Opium znane było
            w krajach basenu morza środziemnego od wieków jako środek "zdolny powstrzymywać
            dzieci od zbyt silnego krzyku". W Europie mak jest znany od ok. 4 tysięcy lat.
            Liczne wykopaliska archeologiczne świadczą o tym, że wiele lat p.n.e. były
            znane uspakajające właściwości opium. Umieszczanie na starych wizerunkach maku
            razem z kłosami zbóż i ziół leczniczych świadczy o dużym szacunku dla tej
            rośliny. Grecki przyrodnik Teofrast (370-287) opisał, jak stosować sok z maku
            na różne choroby i dolegliwości; zalecał go również jako skuteczny środek
            przeciwko chorobom kobiecym . Homer (VIII w. p.n.e.) w IV księdze "Odysei"
            wspomina o napoju, "który znosi ból, kłótnie oraz daje zapomnienie krzywd".
            Opium było stosowane jako środek kojący bóle i kłopoty. Cezar Marek Aureliusz,
            którego lekarzem był Galenus, należał do bardziej znanych narkomanów pijących
            codziennie miksturę opiumową. Jeszce na przełomie XV i XVI w. Paracelsus
            zalecał preparat z opium pod nazwą "Laudanum" jako środek leczniczy - eliksir
            życia. Opium w ciągu wieków przyjmowało różne nazwy, m.in.: mekonin, diakodon,
            thebaicum, laudanum itp. Jeszcze w XVII w. znany angielski lekarz Thomas
            Sydenham powszechnie stosował opium w swej sztuce lekarskiej. W XVIII w. opium
            należało do lekarstw jako "cudowny lek", stosowany w leczeniu chorób
            wenerycznych, w chorobach raka, biegunkach, przy tężcu, w kamicy żółciowej,
            tyfusie, przy porodach, bólach zęba oraz wielu innych chorobach i
            uszkodzeniach. W VIII w. wraz z muzułmańską ekspansją mak i opium dostały się
            do indii i chin - początkowo jako lek. znany podróżnik Marco Polo (1254-1323)
            wspomina o dalekowschodnich plemionach odurzających się opium. Około 1500 r.
            zwyczaj używania opium rozszerzył się w turcji i krajach bliskiego wschodu. W
            Chinach zwyczaj palenia opium tak bardzo rozpowszechnił się w XVII w., że w
            1729r. cesarz Yung Ching wydał pierwszy zakaz palenia i sprzedarzy opium. Chiny
            broniły się przed importem opium, który anglicy przywozili z indii. Historia
            zanotowała aż trzy wojny opiumowe, które miały miejsce w chinach w latach 1839-
            1860. Pomimo pozornego zwycięstwa chińczycy byli zmuszenie zezwolić na
            ograniczony import opium, który wzrastał w bardzo szybkim tempie; z 40 tysięcy
            beczek w 1840r. do 180 tysięcy beczek 1886r. Liczba palaczy opium wzrosła z 2
            milionów w 1858r. do 100, a nawet 120 milionów w 1878r. Dopiero w 1906r.
            brytyjczycy próbują ograniczyć "moralnie nieuzasadniony" handel opium, jednak
            chińczycy już od dawna produkowali własne opium nawet mimo kary śmierci (tylko
            w 1934r. 263 przypadki) Pochodne opium - morfina, kodeina i heroina -
            rozpoczęły swoją historię w XIXw. Dwa opiumowe alkaloidy - morfinę i kodeinę -
            wykryto w początkach XIXw. W 1804r. padernborski lekarz F. SertWrner wyodrębnił
            morfinę; w 1832r. wyizolowano kodeinę, a w 1898r. uzyskano najsilniejszy i
            najbardziej groźny <wtedy> narkotyk - heroinę. Morfina jako środek 10-krotnie
            silniejszy od swojego pierwotnego produktu - opium, cieszyła się większym od
            niego uznaniem, ale miała także większą zdolność uzależniania. na ironię
            zastosowano ją najpierw do leczenia nałogowych opiumowców. [...] Morfinizm
            rozwinął się bardzo szybko w XIX stuleciu i w pierwszej połowie XXw. W wyniku
            prowadzonych wojen w europie i stanach zjednoczonych. Rannym w szpitalach
            bardzo często wówczas aplikowano morfinę jako środek przeciwbólowy. Wskutek
            zażywania morfiny wytworzyło się uzależnienie od tego środka, zwane morfomanią,
            albo chorobą wojskową . Jednak to nie zdyskredytowało na rynku innych
            narkotyków, takich jak laudanum i kodeina. Dowolnie mieszane z alkoholem
            stanowiły one dla pacjentów podstawowe składniki leczenia oficjalnej medycyny.
            Co gorsza, nadużywanie narkotyków pod koniec XIXw. porównywano do alkoholizmu i
            niektórzy lekarze polecali je jako mniej niebezpieczny środek zastępczy zamiast
            alkoholu. [...] W tym okresie nie było jeszcze restrykcji dotyczących sprzedaży
            i używania tych środków. Narkotyki można było stosunkowo łatwo nabyć i nie były
            one drogie. Wykryty pod koniec XIXw. nowy arodek narkotyczny, pochodna morfiny -
            heroina, była ostatnim etapem w historii odkryć środków opiumowych. Historia
            heroiny datuje się od 1874r. Chemik angielski C.R. Alder uzyskał ją na drodze
            syntezy w St. Marys Hospital w Londynie. Do 1890r. przeprowadzono wiele badań
            na zwierzętach i ludziach. W 1898r. farmaceuta H. Dresser nazwał wykryty
            związek heroiną i stwierdził, że jest ona dobrym środkiem na kaszel, zapalenie
            oskrzeli, gruźlicę, astmę. Stwierdził również, że heroina usuwa objawy
            morfinizmu. W tym samym roku niemiecka farmaceutyczna firma Bayera wprowadziła
            heroinę na rynek jako środek przeciwbólowy i uspakajający. Heroina wydawała się
            idealnym środkiem w leczeniu różnych chorób, zupełnie nie powodującym
            uzależnienia. Chociaż heroina była umieszczona na liście leków w amerykańskiej
            farmakopei w latach 1910-1920, to jednak wkrótce powstała dyskusja na temat jej
            przydatności leczniczej. ukazało się wiele publikacji wykazujących jej
            szkodliwość. W 1920r. po zbadaniu problemu wycofano ją ze szpitali, a nieco
            później z leczenia. W stanach zjednoczonych od 1914r. ustawa Harrisona czyniła
            narkotyki środkiem nielegalnym, zakazywała ich używania, z wyjątkiem sytuacji,
            kiedy były one przepisane przez lekarza. W tym okresie stany zjednoczone miały
            już problemy związane z narkomanią, a nowe ustawy wcale nie zlikwidowały tego
            zjawiska. zaczął się rozwijać czarny rynek, a wraz z nim powstał nowy problem -
            przestępczoć z przyczyn narkomanii.
            Konopie Indyjskie
            Drugim powszechnie znanym w historii narkotyków surowcem jest roślina o
            nazwie 'konopie indyjskie' (Cannabis indica). konopie są podstawą do produkcji
            haszyszu i marihuany. Konopie były znane już w chinach od przeszło 5 tysięcy
            lat. Już w indyjskich 'Wedach' (Atharwaweda) jest wzmianka o konopiach
            indyjskich. Ich odurzające działanie jest wymienione także w Awestach - świętm
            zbiorze pism perskich (VI w. p.n.e.). Grecki historyk Herodot (V w. p.n.e.)
            wspomina o zażywaniu konopii przez scytów - ludność irańską, koczowniczą,
            żyjącą nad morzem kaspijskim w VIII w. p.n.e. Również źródła asyryjskie,
            sięgające VII w. p.n.e., mówią o haszyszu, nazwanym przez nich 'qunubu'
            albo 'qunabu' i stosowanym w czasie ceremonii religijnych. Wyżej wspomniani
            scytowie używali konopii nie tylko do produkcji włókien, lecz także jako środka
            wywołującego ekstazę. Od VII w. kanabis rozszerzył się z persii na kraje syrii
            i egiptu. Grecy nazywali konopie - 'kanabos', być może od skutków, jakie
            wywoływał kanabis (gr. kanabos - hałas, krzyki, łomot). Farmacutom chińskim
            kanabis znany był już w III w. naszej ery. Konopie były używane od
        • kola cd.. 18.05.01, 11:45
          cd..

          Konopie Indyjskie
          Drugim powszechnie znanym w historii narkotyków surowcem jest roślina o
          nazwie 'konopie indyjskie' (Cannabis indica). konopie są podstawą do produkcji
          haszyszu i marihuany. Konopie były znane już w chinach od przeszło 5 tysięcy
          lat. Już w indyjskich 'Wedach' (Atharwaweda) jest wzmianka o konopiach
          indyjskich. Ich odurzające działanie jest wymienione także w Awestach - świętm
          zbiorze pism perskich (VI w. p.n.e.). Grecki historyk Herodot (V w. p.n.e.)
          wspomina o zażywaniu konopii przez scytów - ludność irańską, koczowniczą,
          żyjącą nad morzem kaspijskim w VIII w. p.n.e. Również źródła asyryjskie,
          sięgające VII w. p.n.e., mówią o haszyszu, nazwanym przez nich 'qunubu'
          albo 'qunabu' i stosowanym w czasie ceremonii religijnych. Wyżej wspomniani
          scytowie używali konopii nie tylko do produkcji włókien, lecz także jako środka
          wywołującego ekstazę. Od VII w. kanabis rozszerzył się z persii na kraje syrii
          i egiptu. Grecy nazywali konopie - 'kanabos', być może od skutków, jakie
          wywoływał kanabis (gr. kanabos - hałas, krzyki, łomot). Farmacutom chińskim
          kanabis znany był już w III w. naszej ery. Konopie były używane od wielu
          tysięcy lat w starożytnej medycynie wschodu jako środek duchowej inspiracji. W
          wielu szkołach wschodnich ten środek był stosowany jako "duchowy przewodnik do
          nieba", o czym wspominają hinduskie źródła 'Atharwaweda' i 'Rigweda'. Arabskie
          baśnie z tysiąca i jednej nocy, pisane ok. X w. naszej ery, wspominają o
          różnych sposobach używania haszyszu. W XI w. Hassan Ibn Sabbach założył sektę
          ismaelitów morderców - haszyszowników, którzy używali haszyszu do stosowania
          terroru i morderstw. Być może, dlatego też w XIV w. spotykamy się z ostrymi
          restrykcjami za używanie tego narkotyku. W tym samaym wieku emir Soudoun
          Scheikouni donosił, że rozkazał w Djeneinma wyrwać wszystkie rośliny kanabisu,
          sadzących je uwięzić, a wszystkim używającym ich wyłamać zęby (co pewnie
          niektórzy i dziś chętnie by zrobili). W okresie między XI a XV w. haszysz
          rozszerzył się na afrykę północną i inne kraje morza śródziemnego. Hiszpańscy
          koloniści przywieźli go ok. połowy XVI w. do Ameryki Środkowej i meksyku.
          Meksyk stał się w późniejszych czasach punktem wyjścia do przybierającego na
          sile rozszerzania się marihuany w Stanach Zjednoczonych. Tak bowiem w tym kraju
          nazywano haszysz (*patrz przypis na końcu*). Obecnie produkty konopi (oprócz
          alkoholu) są najbardziej rozpowszechniomymi środkami odurzającymi. Liczbę
          konsumentów haszyszu i marihuany szacowano w 1955r. na 200 - 300 milionów osób.
          (*) ogólnie jest znanych ok. 40 nazw haszyszu: w rejonie morza śródziemnego
          nazywają go haszysz; w azji - charas, churus, moneka, w afryce pólnocnej -
          chira; w indiach bahg lub ganja; w algierze i maroku - kif; w tunisie -
          takrouri; w syrii i libanie - haszysz el keif; w turcji - habak; w środkowej
          afryce i w brazylii - marihuana; w byłym ZSRR - anasza, anasz.


          • kola Re: cd.. 2 18.05.01, 11:46
            Kokaina
            Według starego podania indiańskiego, pierwszy ink, założyciel dynastii i
            cesarstwa inków, legendarny Manko Kapak syn boga słońca, zstąpił kiedyś z gór
            koło jeziora Titicaca w peru do ludzi i przyniósł boską roślinę,
            aby "rozweselała smutnych, zmęczonym i wyczerpanym dodawała nowych sił oraz
            nasyciła głodnych". Ta roślina znana jest pod nazwą "koka" (Erythroxylon coca).
            Jest to krzew albo małe drzewo wysokości 1-5 m., o żywozielonych liściach
            kształtu jajowatego. Roślina pochodzi z andów (peru, boliwia). Obecnie kokę
            uprawia się także na jamajce, sumatrze, na madagaskarze, w indonezji,
            australii, lecz głównie w ameryce południowej. Znanych jest ok. 200 odmian
            gatunku Erythroxylaceae. Inkowie prawdopodobnie używali liści koki wyłącznie do
            obrzędów religijnych, a uprawa koki w innym celu była karana. Kto wstępował do
            kokainowego gaju, na znak czci powinien przyklęknąć. Liście początkowo były
            używane przez najwyższych kapłanów i przewodników religijnych jako pomoc w
            poszukiwaniu prawdy. roślina cieszyła się przymiotami boskimi, liście koki
            weszły do herbu królewskiego, a pierwsza królowa inków nazywała się "Mama
            Cuca". Roślina koki była póżniej uprawiana przez zwyczajnych ludzi, którzy żyli
            i pracowali w okolicach górzystych i żuli jej liście w celu usunięcia zmęczenia
            wywołanego brakiem tlenu. Liści używano również w celu doznania osobistej
            przyjemności i wywołania miłych przeżyć podczas spotkań w grupie. Wyczerpująca
            praca, duże odległości pokonywane przez podróżnych w Ameryce Południowej
            stawały się znośne dzięki żuciu tzw. "cocada" - zwijanych liści koki z wapnem
            gaszonym. dają one poczucie euforii i wzrastającej siły, trwające ok. 40 minut.
            Cocada oznaczała również dystans przebytej drogi w ciągu 40 minut pod wpływem
            działania liści koki (ok. 2-3 km); analogicznie można z tym porównać mierzone
            fajkami przez naszych górali dległości w górach. Kiedy w XVI w. Hiszpanie
            zdobyli Peru, stwierdzili, że uprawa koki i jej zażywanie były na tym obszarze
            zakazane. Zakazy były jednak malo skuteczne i nadal koka była rozpowszechniana.
            Liście koki żuli indianie w dawnych wiekach i dziś indianie oddają się kilka
            razy dziennie umiarkowanemu żuciu liści koki, i to zarówno mężczyĽni jak i
            kobiety. Jeżeli indianin chce mieć większą przyjemność w żuciu, to oddala się,
            by w samotności spędzić kilka dni, praktycznie bez jedzenia; żuje tylko liście
            i pogrąża się w wizjach, niekiedy przyjemnych, czasem jednak koszmarnych. Gdy
            zużyje zapas liści, wraca do swojej chaty. Początek współczesnej formy
            kokainizmu datuje się od drugiej połowy XIX w. i ma związek z rozwojem chemii i
            medycyny. Współczesny kokainista z reguły nie widział nigdy liści kokainowych
            ani o nich nie słyszał. Dla niego kokainą jest zwyczajny biały proszek -
            chlorowodorek kokainy (cocainum hydrohloricum). Ten biały proszek też ma swoją
            historię w dziejach narkomanii. W 1856 r. Aamerykanin S. Percy zwrócił uwagę na
            dziwną niewrażliwość w ustach, którą powodowała koka. W 1855 r. Garnecke po raz
            pierwszy wyizolował z liści koki alkaloid, który nazwał erytroksyliną. Po nim
            udało się zrobiŹ to samo Rizziemu w 1857 r. W 1859 r. A. Niemann, uczeń F.
            Wehlera, zachęcony przez swego mistrza do dalszych badań, ponownie otrzymał ten
            alkaloid i nazwał go kokainą. do arsenału medycyny dostała się kokaina w latach
            1870-1880 dzięki rancuskiemu chirurgowi P. Recluse (1847-1914). Inni sądzą, że
            główna zasługa w rozpowszechnianiu kokainy jako środka znieczulającego przypada
            austriackiemu oftalmologowi K. Kollerowi (1857-1944), który zastosował kokainę
            do chirurgii oka. Odtąd kokaina była stosowana przez wielu chirurgów jako
            środek do miejscowych znieczuleń. Kokainę stosowaną w medycynie zastąpiono z
            czasem innymi środkami (prokainą, lidokainą, medokainą, cinchokainą), okazało
            się bowiem, że kokaina jest bardzo szkodliwa. W 1886 r. z całego świata
            donoszono o nowych przypadkach kokainizmu i ostrych zatruciach kokainą.
            Spowodowało to nieznaczny spadek liczby kokainistów. Kiedy jednak przestano ją
            wstrzykiwać, a zaczęto stosować doustnie jako rzekomo mniej szkodliwą, znów
            zaczęła się szerzyć fala kokainizmu. Lata 1920-1930 w Europie, Ameryce i Azji
            były okresem intensyfikacji kokainizmu. przyczyniły się do tego firmy
            farmaceutyczne niemieckie zaspokajające rynek kokainą syntetyczną. Używanie i
            nadużywanie kokainy w latach międzywojennych stało się w pewnych kręgach ludzi
            modne. Wytworzyła się subkultura kokainowa obejmująca przeważnie artystów,
            intelektualistów, pisarzy, a także gangsterów, handlarzy, damy z 'wielkiego
            świata' i półświatka. Kubiści, futuryści, dadaiści sięgali po kokainę szukając
            w niej inspiracji artystycznych [...]. kokainę określano
            jako "śnieg", "puder", "koko" i powszechnie wdychano. Była ona bohaterką
            zarówno salonów, jak i melin. W tamtych czasach np. we francji, stwierdzono, że
            50% prostytutek z montmartre'u było kokainistkami. Mimo że od 1916r. we Francji
            istnieje prawo zakazujące używania środków odurzających, to jeszcze w 1924r. w
            samym tylko Paryżu, według obliczeń policji, notowano 24 tysiące kokainistów.
            Dopiero pojawienie się heroiny na czarnym rynku, a z czasem także i innych
            środków narkotycznych, wyparło kokainę. Jednakże i obecnie kokaina ma wielu
            zwolenników na całym świecie, także i w Polsce. ostatnie doniesienia z wielu
            różnych krajów wskazują na wzrost spożycia kokainy, trudno jednak ustaliŹ
            rozmiary tego nałogu.
          • kola Re: cd.. 3 18.05.01, 11:46
            Katyna, Efedryna, Halucynogeny
            Wśród krzewów i roślin toksycznych o działaniu mniej
            rozpowszechnionym na świecie jest afrykańska roŚlina
            kath (catha edulis). Alkaloid tej rośliny - katyna -
            posiada właściwości odurzające. Kath jest rośliną
            uprawianą głównie w strefie tropikalnej półwyspu
            arabskiego (Jemen) oraz we wschodniej Afryce (Etiopia,
            Somalia, Kenia). Polska nazwa tej rośliny,
            czuwaliczka, wywodzi się zapewne od skutków, jakie
            wywołuje, a mianowicie: pobudzenie, bezsenność, a
            nawet bardzo długie stany czuwania. Wyciągi z tej
            rośliny mają różnorodne nazwy u ludów i narodów
            arabskich: kat, quat, qat, kamba, dorobo, mirungi,
            inkwa itp. Do gatunku tej rośliny należy ok 60
            rodzajów i 850 odmian roślin. Wyciąg z catha edulis ma
            podobne właściwości do alkaloidu efedryny uzyskanego z
            rośliny ephedra vulgaris. Działanie efedryny i katyny
            było znane już starożytnym Chińczykom i Grekom.
            Odkrycie efedryny przypisuje się legendarnemu
            cesarzowi Szen-Nug, który miał panować w 3000 r.
            p.n.e. W południowoarabskich regionach żuje się kath
            od ok. 1300 lat. należy jednak sądzić, że był znany i
            używany od kilku tysięcy lat. Aleksander macedoński,
            zwany wielkim (IV w.) maił podobno za pomocą kathu
            uchronić swoje wojska przed jakąś epidemią. Uprawianie
            i używanie wyciągów z catha edulis miało miejsce w
            średniowieczu. są o nim wzmianki w manuskrypcie Sebr-
            Ad-Dins (XVI w.), który był królem jednego z państw
            graniczących z absynią. Powszechne spożywanie kathu na
            półwyspie arabskim było uwarunkowane m.inn.
            islamizmem, który jako religia panująca zabraniał
            picia alkoholu, co z kolei modne było w europie.
            Mahometanie chętnie sięgają po kath. piją go w postaci
            naparu lub żują gałązki krzewu. W Erytrei liście kathu
            spożywano z miodem w formie ciastek lub ciasta; w
            tanzanii dodają do tego cukier; w niektórych częściach
            arabii suszone liście kathu palono razem z tytoniem.
            Narkotyk zawierają również suszone gałązki i korzenie
            kathu. Starzy ludzie, którzy nie mogli żuć rośliny,
            spożywali kath sproszkowany i rozpuszczony w słodzonym
            mleku. Z kathu produkowano także cukierki i napoje
            alkoholowe. Do najpopularniejszych sposobów należało
            jednak żucie. Kath żuli nie tylko mężczyĽni, lecz
            także kobiety (nawet ciężarne), a nawet dzieci. Koran
            wyraźnie pozwala na używanie roślin, które "wywołują
            przyjemne uczucie", ale zabrania pić alkohol. To w
            jakimś sensie tłumaczy szybkie rozszerzanie się
            używania kawy, haszyszu i kathu w muzułmańskim
            świecie. Czechosłowacka lekarka Z. Maresova, pracująca
            w Jemenie, na poparcie tej opinii cytuje wypowiedź
            jemeńskiego filozofa o roślinie kath: "to jest jedno z
            błogosławieństw allacha; gdy ją żujemy, powraca nam
            siła, fizyczne odprężenie i psychiczny dobry nastrój,
            prawie taki sam, jaki daje nam tylko religia. Kiedy
            człowiek jest wysuszony żarem jak usychająca roślina,
            wystarcza trochę kathu, aby powróciła sprawnośŹ i
            energia. myśl staje się wówczas swobodniejsza i
            wzrasta również chęć do działania" Muzułmanie łączą
            spożywanie kathu także z kultem religijnym, np. na
            świeże groby w pierwszym tygodniu kładą wiązki kathu.
            każdy, kto przychodzi pomodlić się za zmarłego, może
            zżuŹ sobie kilka listków. Modlących się zazwyczaj nie
            brakuje.

            Źródło: Cz. Cekier - 'Toksykomania'
            • Gość: Chris K No, No, No!!! IP: *.nas.one.net.au 19.05.01, 08:44
              Kola - zaskakujesz mnie! I'm IMPRESSED!!! Musiales odrobic troche "pracy
              domowej". Masz u mnie 6-tke z plusem i wyroznieniem. Widze ze nie tylko jestes
              komediantem ale takze w calej rzeczy bardzo dobrze wyedukowanym i intelligentym
              facetem.
              COOL DUDE! Tak trzymac!

              Krzysiek z Sydney.
    • kola konkretne info.. 29.05.01, 14:56
      dla mysloncych - hyperreal.pl
      ..w dziale pt. "drugs" mnoostfo informacji, ktore czesciowo byuy juz
      publikowane na tym forum, ale jest tez potezna ilosc niusow nowych..

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka