Dodaj do ulubionych

Jak udowodnic, ze moj maz pije?

23.10.12, 17:32
Rozwodze sie. I nagle okazalo sie, ze nie mam swiadkow na to, ze moj maz jest alkoholikiem. On stanowczo zaprzecza, ja mam zdjecia i nagrania jego jekow. I to wszystko. Znajomi nic nie wiedza, rodzice nie chca zeznawac. Taki swietny facet ten moj maz! Cale zycie ukrywalam ten problem i teraz mam za swoje!
Obserwuj wątek
    • grazkavita Re: Jak udowodnic, ze moj maz pije? 23.10.12, 20:39
      Oprócz tego, że zagląda do kieliszka, myślę , że choroba alkoholowa jest do rozpoznania, bo gdzieś ten alkohol kupuje(potrzebny świadek, np. sąsiadka), bo prowadził po pijanemu, bo uderzył panią (obdukcja, interwencja policji), bo był gościem izby wytrzeźwień itd Jeśli naprawdę jest alkoholikiem to dowodów pani znajdzie co niemiara
    • aaugustw Re: Jak udowodnic, ze moj maz pije? 23.10.12, 21:10
      pol-anna napisał(a):
      > Rozwodze sie. I nagle okazalo sie, ze nie mam swiadkow na to, ze moj maz jest a
      > lkoholikiem. On stanowczo zaprzecza, ja mam zdjecia i nagrania jego jekow. I to
      > wszystko. Znajomi nic nie wiedza, rodzice nie chca zeznawac. Taki swietny face
      > t ten moj maz! Cale zycie ukrywalam ten problem i teraz mam za swoje!
      ____________________________________________________________.
      Chyba masz racje, ze to musi byc swietny facet ten moj maz, skoro tylko ty
      uwazasz go za alkoholika..(!?).
      A...
      Ps. Ale zakladajac, ze jest on alkoholikiem to b. nieladnie z twojej strony, ze
      szukasz w jego chorobie winy za niepowodzenie waszego malzenstwa...! :-(
      Ta Prawda jest inna, ale ty jej nie widzisz, ani nie rozumiesz, bo nie chcesz !
      • pol-anna Re: Jak udowodnic, ze moj maz pije? 23.10.12, 21:59
        Karcisz mnie jak gowniare, a ja chce pokazac, ze rowniez choruje razem z nim, gdyz przez cale zycie ukrywalam jego alkoholizm. I mam dosc! Mam dosc myslenia za niego i oklamywania otoczenia, ze wszystko jest ok. Bo nie jest ok! Jest bardzo nie ok! Odmowilam sprzatania, prania, prasowania, gotowania, robienia zakupow i targania ich do domu, odbierania telefonow i klamania, ze pan doktor wlasnie na dyzurze, choc upojony spi obok. I to wlasnie moj maz wniosl sprawe o rozwod. Bo nie spodobalo mu sie, ze ulegla dotad zonka wierzgnela!
        • pol-anna Re: Jak udowodnic, ze moj maz pije? 23.10.12, 22:01
          I wiesz co jeszcze? Mam zamiar ratowac SIEBIE a nie jego!!!
          • aaugustw Re: Jak udowodnic, ze moj maz pije? 23.10.12, 22:10
            pol-anna napisał(a):
            > I wiesz co jeszcze? Mam zamiar ratowac SIEBIE a nie jego!!!
            __________________________________.
            Wiec daj jemu spokoj, uratujesz SIEBIE...!
            A...
        • aaugustw Re: Jak udowodnic, ze moj maz pije? 23.10.12, 22:09
          pol-anna napisał(a):
          > Karcisz mnie jak gowniare, a ja chce pokazac, ze rowniez choruje razem z nim, g
          > dyz przez cale zycie ukrywalam jego alkoholizm. I mam dosc! Mam dosc myslenia z
          > a niego i oklamywania otoczenia, ze wszystko jest ok. Bo nie jest ok! Jest bard
          > zo nie ok! Odmowilam sprzatania, prania, prasowania, gotowania, robienia zakupo
          > w i targania ich do domu, odbierania telefonow i klamania, ze pan doktor wlasni
          > e na dyzurze, choc upojony spi obok. I to wlasnie moj maz wniosl sprawe o rozwo
          > d. Bo nie spodobalo mu sie, ze ulegla dotad zonka wierzgnela!
          ____________________________________________________________________.
          Pomyslalas o polubownym rozstaniu sie, czy chcesz dalej brnac w swoja chorobe...!?
          A...
      • grazkavita Re: Jakkolwiek by nie było 23.10.12, 22:05
        To rozwód jest dobrą rzeczą. Swego czasu Janusz Korwin Mikke był w sejmie i tak skomentował dymisję rządu:jak rząd jest dobry i chce dymisji to wie co robi, a jak jest zły to dobrze , że odchodzi...To samo tutaj, co po żonie , która opuszcza chorego?, widac nie jest zdolna do miłości... A jesli go kocha to wie co robi....
        • grazkavita Re: Jakkolwiek by nie było 23.10.12, 22:18
          Cokolwiek sie stanie Aniu musisz mu pomóc przyznać się do tego, że jest alkoholikiem, inaczej może dojść do tego, że nie tylko Ty będziesz cierpiec i on, ale jego zycie będzie zagrożone...Nie kryj go, on i Ty musicie to zrozumieć podstawą leczenia alkoholizmu jest spojrzenie prawdzie w oczy i przyznanie się do swojej bezradności.
          • aaugustw Re: Jakkolwiek by nie było 23.10.12, 22:23
            grazkavita napisała:
            > Cokolwiek sie stanie Aniu musisz mu pomóc przyznać się do tego, że jest alkohol
            > ikiem, inaczej może dojść do tego, że nie tylko Ty będziesz cierpiec i on, ale
            > jego zycie będzie zagrożone...Nie kryj go, on i Ty musicie to zrozumieć podstaw
            > ą leczenia alkoholizmu jest spojrzenie prawdzie w oczy i przyznanie się do swoj
            > ej bezradności.
            _________________________________.
            Grazka z jakiej Ty planety pochodzisz...!?
            A...
          • pol-anna Re: Jakkolwiek by nie było 23.10.12, 22:35
            Chetnie rozstalabym sie elegancko, jesli w ogole mozna tak sie rozstac. Ale moj maz zazadal orzeczenia calkowitej mojej winy i niestety musze sie bronic. Chodzi mu o to, zeby nie musial mi placic alimentow. A dowody... widac po jego twarzy, ale reszta? Sasiadow mamy jednych, mieszkamy we wlasnym domu. Sklepy? Zakupy robi w supermarketach, nikt nic nie zezna. Sprytnie. Paragony natychmiast wrzuca do niszczarki. Kupuje po jednej butelce wodki i 2 - 3 piwa. Butelki od piwa wywozi do segregacji, a po wodce - wynosi do ulicznego kosza na wieczornym spacerze z psem. Nawet, jak odwiedza okoliczne knajpy, to do kazdej wchodzi na 1 piwo! Rano siada za kierownice i miesza sie z setkami samochodow zdazajacych do pracy. Jedzie, wiedzac, ze nie jest trzezwy, bo sprawdza to alkomatem i slysze piszczacy odczyt. To nie jest alkoholik lezacy w malignie pod blokiem. Pije wieczorami, nie jest agresywny. Natychmiast kladzie sie spac. Zreszta najczesciej bez mycia. Ogarnia sie dopiero rano. W nocy rzuca sie, wyje, gada, ale jednak we wlasnym lozku, nie moge wezwac policji, zeby miec dowod. Ma bron ostra, troche sie tego obawiam, bo nie jest to dobre polaczenie...
            • aaugustw Re: Jakkolwiek by nie było 23.10.12, 22:48
              pol-anna napisał(a):
              > Chetnie rozstalabym sie elegancko, jesli w ogole mozna tak sie rozstac. Ale moj
              > maz zazadal orzeczenia calkowitej mojej winy i niestety musze sie bronic. Chod
              > zi mu o to, zeby nie musial mi placic alimentow. A dowody... widac po jego twar
              > zy, ale reszta? Sasiadow mamy jednych, mieszkamy we wlasnym domu. Sklepy? Zakup
              > y robi w supermarketach, nikt nic nie zezna. Sprytnie. Paragony natychmiast wrz
              > uca do niszczarki. Kupuje po jednej butelce wodki i 2 - 3 piwa. Butelki od piwa
              > wywozi do segregacji, a po wodce - wynosi do ulicznego kosza na wieczornym spa
              > cerze z psem. Nawet, jak odwiedza okoliczne knajpy, to do kazdej wchodzi na 1 p
              > iwo! Rano siada za kierownice i miesza sie z setkami samochodow zdazajacych do
              > pracy. Jedzie, wiedzac, ze nie jest trzezwy, bo sprawdza to alkomatem i slysze
              > piszczacy odczyt. To nie jest alkoholik lezacy w malignie pod blokiem. Pije wie
              > czorami, nie jest agresywny. Natychmiast kladzie sie spac. Zreszta najczesciej
              > bez mycia. Ogarnia sie dopiero rano. W nocy rzuca sie, wyje, gada, ale jednak w
              > e wlasnym lozku, nie moge wezwac policji, zeby miec dowod. Ma bron ostra, troch
              > e sie tego obawiam, bo nie jest to dobre polaczenie...
              _____________________________________________________.
              Nie chcialem o tym pisac, ale wiem, ze w ostatecznym obrachunku
              chodzi o dobra materialne...!
              Nie znam Ciebie, ani tego jak Ty w czasie jego picia postepowalas...(!?).
              ale gdybys faktycznie byla OK i miala zostac pokrzywdzona, a on nie
              chcial pojsc na ugode, to nie pozwol sie zrobic na szaro... - Znasz
              przeciez doskonale jego plan zycia, moglabys, (np.) zadzwonic na policje,
              kiedy jedzie pod "wplywem"...!
              Ale czy naprawde wykorzystalas juz wszystkie argumenty do porozumienia sie...?
              Na dzisiaj koncze.
              Dobranoc:
              A...
              • grazkavita Re: Jakkolwiek by nie było 24.10.12, 09:03
                Orzeczenie o całkowitej winie , chyba nie wchodzi w grę, bo zawsze choć ciut winy lezy po drugiej stronie...Czy mąż ma pozwolenie na broń? Póki co bądź czujna i sie nie stawiaj, rozmawiaj z nim jak gdyby nigdy nic i daj mu do zrozumienia, że Cię boli jego krzywdzące Cię postępowanie....Prędzej czy później popełni błąd....Możesz porozmawiać na temat jego picia z dzielnicowym, z jego kolegą w pracy.ale zrób to bardzo delikatnie, żeby nikt nie pomyślał , że kablujesz tylko, że się o niego troszczysz....Przypuszczam, że nie pochwalił się nikomu , że bierze z Toba rozwód.....Z kim on pije? lub pił?
                • pol-anna Re: Jakkolwiek by nie było 24.10.12, 09:25
                  Pije sam. W szynkach albo w domu. Ma przyjaciol motocyklistow, ale tam ma opinie takiego ktory nie naduzywa, tylko rano lubi pospac. Jego stary numer. Publicznie wypija tyle ile towarzystwo, a butelka czeka w pokoju. Dzielnicowi, ani w ogole policja, nie wchodza w gre. Maz jest emerytem oficerem, zna wielu, kazdej sprawie leb ukreci. tylko bedzie mial dowody przeciwko mnie, ze on taki trzezwy noworodek, a podla zona go wrabia. Przedwczoraj wypil w domu butelke wodki i kilka piw, rano pojechal, zadzwonilam na pogotowie policji, tam, gdzie nagrywaja rozmowy. Podalam cala trase, jedzie w korkach ok. godziny, nie mogli go zgubic. Po poludniu wrocil, jak gdyby nigdy nic, samochodem. Nie wytrzymalam, zadzwonilam pod ten sam numer. Policjantka powiedziala mi, ze zostal zatrzymany na trasie, sprawa ma nr ten i ten i tyle. Zalatwil sobie bezkarnosc. Pracuje sam, ma wlasna praktyke lekarska, przyjmuje dziesiatki ludzi w roznych gabinetach w miescie. Trzyma sie do wieczora, wie, ze z pracy ma okreslony standard zycia i kase na zachcianki.
                  Zwrocilam sie tutaj po pomoc, do madrzejszych od siebie, bo wstrzasnal mna artykul z Wysokich Obcasow z 20 pazdziernika " Maz dobrze ustawiony". Wszystko to samo, on tylko nie bije...
              • pol-anna Re: Jakkolwiek by nie było 24.10.12, 09:38
                aaugustw napisał: _.
                > Nie chcialem o tym pisac, ale wiem, ze w ostatecznym obrachunku
                > chodzi o dobra materialne...!

                Dobra materialne? 30 lat mu uslugiwalam, dom nic go nie obchodzil. Dostarczal tylko srodkow do zycia. Wychowywalam dziecko z problemami. Nie, nie pracowalam zawodowo, przerzucali go z miejsca na miejsce, zajmowalam sie domem. 2x ciezko zachorowalam, w tym raz za bezposrednia jego przyczyna, zostalam inwalidka. W koncu osiedlismy na stale, przeszedl na mundurowa emeryture i rozpoczal szeroko zakrojona dzialalnosc prywatna. Przez 12 lat pomagalam mu w prowadzeniu gabinetow. Nie, nieoficjalnie, bo ze wzgledow podatkowych, nie oplacalo sie mnie zatrudniac. Nie mam emerytury ani renty. To, co uzyskalam od niego sadownie, nazwalabym raczej skromna rekompensata finansowa.

                > Ale czy naprawde wykorzystalas juz wszystkie argumenty do porozumienia sie...?

                Nawet nie chce mi sie zastanawiac, czy wykorzystalam. Zlozyl pozew, rozwod w toku? Niech tak bedzie. Poczulam pewna ulge. Chodze na terapie do psychologa i na spotkania dla rodzin alkoholikow. Nikt tam nie pyta mnie, czy zrobilam wszystko, zeby ratowac meza, albo porozumiec sie z nim. Mowia mi - uciekaj szybko i ratuj reszte swojego zycia!
                > Dobranoc:
                > A...
            • kajda28 Re: Jakkolwiek by nie było 24.10.12, 09:27
              On wniósł o rozwód, i chce wyłącznie z twojej winy - a ma powody i dowody na to?
              Jeżeli nie, to nic prostszego - ty się nie zgódź na rozwód. Albo polubownie albo wcale.
              Strasznie trudno jest dostać rozwód z winy wyłącznie jednej strony - jest to długoletni proces.

              Tak jak ktoś napisał - umów się z Policją że będzie na niego czekać parę metrów od domu, zadzwoń do jego szefa że jest pod wpływem - albo go postrasz tym jeżeli nie zmieni pozwu.
    • 7zahir Wybierz się na mityng Al Anon 24.10.12, 09:27
      Tam dowiesz się więcej:
      www.alkoholizm.akcjasos.pl/80.php
      www.al-anon.org.pl/index.html
      Tu masz spis grup:
      www.al-anon.org.pl/spis.html
      • pol-anna Re: Wybierz się na mityng Al Anon 24.10.12, 09:42
        7zahir napisała:

        > Tam dowiesz się więcej:
        > www.alkoholizm.akcjasos.pl/80.php
        > www.al-anon.org.pl/index.html
        > Tu masz spis grup:
        > www.al-anon.org.pl/spis.html
        >

        Dzieki serdeczne. Wlasnie na spotkania takiej grupy chodze. Najpierw myslalam, ze to takie towarzystwo wzajemnej adoracji, ale teraz czuje, ze zaczynam brac stamtad sile.
        • 7zahir Cieszę się 24.10.12, 09:53
          Myslę, ze postępowanie Twojego męża może "podpadać pod" znęcanie się psychiczne.
          Pomyśl jak to wykorzystać.

          Pozdrawiam ciepło.
          • pol-anna Re: Cieszę się 24.10.12, 10:01
            Dzieki za wsparcie i otuche! Zaczynam dzialac. Lapie byka za rogi i ruszam do wydzialu kontroli wewnetrznej policji. I albo zgine, albo zyc bede!
            • 7zahir Re: Cieszę się 24.10.12, 10:13
              Brawo !
              Trzymam kciuki :-)
            • andalus Re: Cieszę się 24.10.12, 13:33
              z doświadczenia wiem, że osoba , która chce rozwodu z orzeczeniem o winie musi mieć naprawdę niezłe papiery ( u mnie nie wystarczyło - ani jazda po pijaku, wyrok , niebieska karta,
              wezwania policji, obdukcje, opinia z poradni uzależnień oraz pobyty na odtruciu). Więc nie wiem co Pan mąż może mieć na ciebie poza dobrym adwokatem. Sąd natomiast może nakazać zbadanie męża przez biegłego.
            • aaugustw W wojnie nie ma wygranych...! 24.10.12, 18:45
              pol-anna napisał(a):
              > Dzieki za wsparcie i otuche! Zaczynam dzialac. Lapie byka za rogi i ruszam do w
              > ydzialu kontroli wewnetrznej policji. I albo zgine, albo zyc bede!
              _____________________________________________________.
              Anno, nie umiem podzielic sie z Toba moim doswiadczeniem...! :-(
              Pragne jedynie napisac, ze jako alkoholik czuje, ze zbyt agresywnie
              podchodzisz do sprawy i dlatego zbierasz takie owoce...
              Mimo to zycze Ci powodzenia... - Uwazam takze, ze kazdy powinien
              otrzymac to, na co zasluzyl, dotyczy to zarowno jego, jak i Ciebie...!
              A...
              • grazkavita Re: W wojnie nie ma wygranych...! 24.10.12, 19:55
                Aniu, wygrasz jeśli będziesz walczyć z alkoholizmem, a nie z mężem , bo jego trzeba ratować.Więc proszę przemyśl swój kazdy krok bardzo dobrze, nie staraj sie pozbawiac go prawa jazdy, czy pracy, staraj sie uświadomić mu, że ta choroba zabierze mu wszystko, teraz poświęca rodzinę, za rok( może wcześniej) pracę i samochód, a za kilka lat dobrobyt, a potem życie....Więc walcz o dobro, o spokój, ale nie niszcz męża , bo nie odcina się gałęzi na której się siedzi. Nawet jeśli dojdzie do rozwodu, to miejcie tą pewność, że nigdy żadne z Was nie chciało drugiego skrzywdzić...
                • andalus Re: W wojnie nie ma wygranych...! 24.10.12, 20:35
                  no tak siedzi, bo może będzie potrzebować alimenty. jakkolwiek osobiście jestem zdania, że jeśli facet chce rozwodu ( a Anna się broni ) należy mu dać kopa w d.
                  Po co się męczyć z alko. To tylko przedłużająca się walka a będzie coraz gorzej. Z alkoholizmem się nie walczy, pozwala jedynie lub aż ponosić konsekwencje. A co do chęci krzywdzenia - to mleko się wylało - mąż samym faktem, że pije nałogowo krzywdzi drugą osobę, drugi fakt, że złożył pozew o rozwód to też swego rodzaju krzywda.
                  Tak jak powiedziałam możesz Anno liczyć, że sąd poprosi o opinię biegłego. Możesz mieć świetnego adwokata. Rozwód z orzeczeniem o winie to walka, nie ma co mysleć, że jest inaczej
                • margott70 Re: W wojnie nie ma wygranych...! 25.10.12, 09:10
                  grazkavita napisała:

                  nie staraj sie
                  > pozbawiac go prawa jazdy, czy pracy
                  No diabli mnie biorą jak to czytam! Mój R wielokrotnie jeździł pijany. Nigdy nie zadzwoniłam, wpakował się sam. I to był mój grzech zaniechania! Wiesz ile dmuchnął? 3 promile. A wiesz w jakim był świetnym stanie? Nie bełkotał, ani mu się nogi nie plątały...Odpowiadał logicznie na pytania...Ale jego koncentracja...wolę nie myśleć...A jakby wybiegło jakieś dziecko na ulicę? Bóg i tak mi sporo oszczędził...
                  • aaugustw Potencjalni zabojcy i ich Co...! 25.10.12, 13:20
                    margott70 napisał(a):
                    > No diabli mnie biorą jak to czytam! Mój R wielokrotnie jeździł pijany. Nigdy ni
                    > e zadzwoniłam, wpakował się sam. I to był mój grzech zaniechania! Wiesz ile dmu
                    > chnął? 3 promile. A wiesz w jakim był świetnym stanie? Nie bełkotał, ani mu się
                    > nogi nie plątały...Odpowiadał logicznie na pytania...Ale jego koncentracja...w
                    > olę nie myśleć...A jakby wybiegło jakieś dziecko na ulicę? Bóg i tak mi sporo o
                    > szczędził...
                    ___________________________.
                    Masz racje Margott...!
                    Alkoholik musi takze odpowiadac za swoje czyny...
                    Wprawiony alkoholik dopiero od 2 promili wzwyz funkcjonuje...! :-(
                    A...
                    Ps. A jednak poniosly Cie nerwy, czyli mam szanse na klotnie z Toba...(!?) ;-)
                    • margott70 Re: Potencjalni zabojcy i ich Co...! 25.10.12, 13:29
                      aaugustw napisał:



                      > ___________________________.
                      > Ps. A jednak poniosly Cie nerwy, czyli mam szanse na klotnie z Toba...(!?) ;-)
                      Bo ta moja łagodność to była taka internetowa kreacja:)
                      • aaugustw Re: Potencjalni zabojcy i ich Co...! 25.10.12, 14:15
                        margott70 napisała do (A...):
                        > Bo ta moja łagodność to była taka internetowa kreacja:)
                        _______________________________.
                        I badz tu madry i zrozum tu kobiety...!
                        A ja durny uwierzylem...! :-(
                        Uwazaj, bo za przestepstwo na takich "łagodnych kobietach",
                        "kodeks karny" przewiduje łagodne kary...! ;-)
                        A...
                    • grazkavita Re: Potencjalni zabojcy i ich Co...! 25.10.12, 14:16
                      Jeśli to jedyna droga, żeby nie jeździł po pijanemu, to to zrób.Uchronisz być może w ten sposób cudze życie, a jego przed kryminałem....
                      • margott70 Re: Potencjalni zabojcy i ich Co...! 25.10.12, 14:27
                        grazkavita napisała:

                        > Jeśli to jedyna droga, żeby nie jeździł po pijanemu, to to zrób.Uchronisz być m
                        > oże w ten sposób cudze życie, a jego przed kryminałem....
                        A to znowu do kogo? Do mnie czy do autorki wątku?
                        • aaugustw Re: Potencjalni zabojcy i ich Co...! 25.10.12, 20:56
                          margott70 napisał(a):
                          > A to znowu do kogo? Do mnie czy do autorki wątku?
                          ____________________________________________.
                          Jak to do kogo... - Tam na gorze nie ma policji...?
                          A...
                      • aaugustw Re: Potencjalni zabojcy i ich Co...! 25.10.12, 20:52
                        grazkavita napisała:
                        > Jeśli to jedyna droga, żeby nie jeździł po pijanemu, to to zrób.Uchronisz być m
                        > oże w ten sposób cudze życie, a jego przed kryminałem....

                        (a troche wczesniej):
                        > przemyśl swój kazdy krok bardzo dobrze, nie staraj sie pozbawiac go prawa jazdy...
                        ______________________________________.
                        To ja juz zdurnial do reszty z tymi kobietami...!
                        To co on ma robic: jechac, czy nie jechac...!?
                        A ona co ma zrobic: zakablowac, czy nie...!? :-(
                        A...
                        Ktos powiedzial: Z kobieta zle, a bez kobiety jeszcze gorzej...
                        Ale inaczej, to: Z kobieta dobrze, a bez niej jeszcze lepiej...! ;-)
                        • grazkavita Re: Potencjalni zabojcy i ich Co...! 25.10.12, 21:41
                          Auguście to chyba jasne, że on nie ma jeździć, a ona ma zrobić wszystko żeby tak sie stało, w ostateczności nawet zakablowac...Robicie z igły widły, a diabeł tkwi w szczegółach. Nie wiem co Ania ma powiedzieć mężowi, żeby po pijanemu nie wsiadał za kierownicę. Jeden posłucha, a na drugiego podziała bardziej fakt, że mu powie, że go zakabluje, bo nie chce mieć czyjegoś zycia na sumieniu, a męża kryminalistę.....Czasami warto stanowczo "się postawić", żeby facet przejrzał....
                          • voxave Re: Potencjalni zabojcy i ich Co...! 28.10.12, 03:29
                            Nic mu nie zrobisz--alkoholik tgo mistrz klamstaw i mistyfikacji.
                            Jak sie męczy w nocy to wezwij pogotowie---oni go przebadają:)

                            Porozmawiaj z dzielnicowym o tym problemie----mnie bardzo pomógł.

                            Jak tylko wypity to dzwoń do dzielnicowego.

                            Idź do poradni p.alkoholowej przy urzędzie jest w każdym mieście---nie wstydź się tu chodzi o twoja przyszłość.

                            Cale otoczenie ,a szczególnie mężczyźni beda przeciwko tobie jak tez jego krewni----beda go bronić bo taka jest u nas kultura.

                            A najgorsze sa matki pijaków.

                            Bądź dzielna--trzymam kciuki.

                            Ja w takiej walce byłam zupełnie sama.
    • pietrysia11 Re: Jak udowodnic, ze moj maz pije? 28.10.12, 08:42
      pol-anna napisał(a):

      > Rozwodze sie. I nagle okazalo sie, ze nie mam swiadkow na to, ze moj maz jest a
      > lkoholikiem. On stanowczo zaprzecza, ja mam zdjecia i nagrania jego jekow. I to
      > wszystko. Znajomi nic nie wiedza, rodzice nie chca zeznawac. Taki swietny face
      > t ten moj maz! Cale zycie ukrywalam ten problem i teraz mam za swoje!
      po co chcesz to udowadniać? jeżeli rozwodzisz się bez orzekania to argument bez dowodow wystarczy,
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka