Dodaj do ulubionych

Borelioza na 75%

24.04.05, 19:10
Witam!
Jestem przeszczęśliwa, ze odkryłam to forum, bo dzieki Wam mam nadzieję na
to, ze wreszcie zostanę zdiagnozowana i skończą sie moje pielgrzymki od
jednego gabinetu lekarskiego do drugiego.Od paru dni wczytuje się w watki na
tym forum i jego liczne odgałęzienia i jestem pewna, że mam ok. 75% objawów,
które są wymieniane. Lista jest długa i charakterystyczna, więc myslę, że nie
ma sensu wymieniać.
Jako, że w najblizszych miesiącach mieliśmy z mężem podjąć starania o
kolejnego potomka, to zależy mi na maksymalnym skróceniu diagnostyki, bo mam
już 33l. i w związku z tym- czas nie działa na moją korzyść sad
Jesli mam boreliozę, to jest to proces przewlekły, byc może od lat nastu, ale
co najmniej od 2,5 roku -wtedy nastapiło zdecydowane pogorszenie i od tamtego
czasu jest coraz gorzej.
Całe szczęście, że do Lublina i Puław mam rzut beretem, a wyczytałam, że tam
mozna wykonać PCR i Wester Blot. Bardzo proszę o radę: co wykonac najpierw i
czy lepiej oba badania od razu. Wszystko chcę zrobic prywatnie, bo z moich
dotychczasowych doświadczen wynika, że w ten sposób zaoszczędzę przede
wszystkim zdrowia i nerwów, nie mówiąc o czasie.
Jeśli mam boreliozę, to przynajmniej przeciwnik bedzie mi znany i nie będę
walczyć z wiatrakami, jak obecnie.
Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie.
Natasza
Obserwuj wątek
    • wroteknowynick Re: Borelioza na 75% 24.04.05, 19:19
      Witam.Patrac na czas Twojej choroby nie ma znaczenia jakie badania wykonasz ze
      wzgledu na poziom zaawansowania choroby.
      Jak jestes chora to kazdy test wyjdzie.
      Western bloot jest czulszy i bada dodatkowo jakimi bakteriami borelli jestes
      zarazona ,co pozwala lepiej dobrac antybiotyki.
      Niestety ja tez sie ucieszylem jak chorobe zdiagnozowalem po 3 latach ,okazuje
      sie jednak ze leczenie nie jest skuteczne. Jedyna szansa na wyzdrowienie jest
      Procedura Marshalla ,ktora jest dopiero w fazie eksperymentow i formulowania.
      • nataszkam Re: Borelioza na 75% 24.04.05, 19:30
        Bardzo ci dziękuje za odpowiedź.
        Czyli jutro dzwonie i pytam o tego Western Blota.
        Wiesz, uciesze sie, jak będę miała diagnozę, a nie to co teraz. Ja juz też
        byłam u neurologa, psychiatry, zakaźnika (!!!), kardiologa, gastrologa itp.
        Nie mogę spac, bo mi serce wali, pocę się---> depresja
        Mam zwyrodnienia kręgosłupa---> całkowite osłabienie mięśni, drętwienie rąk i
        męczliwośc taka, że na I pietro wejśc nie mogę, czyli --->do neurologa i
        psychiatry
        Tętno nawet w spoczynku mało kiedy ponizej 100---> kardiolog, no i depresja z
        nerwicą
        od prawie ponad 2 lat okropna pamięć--> nerwica, depresja
        Zespół syuchego oka?---> wypchałam sie na okuliste, bo ciągle zmiana maści,
        kropli, mimo, że nie widac stanu zapalnego, więc biorę zwykły Oftarinol
        ITP
        ITD
        Znam siebie i swoje mozliwości sprzed paru lat i WIEM, ze to nie depresja ani
        nerwica. Na tachykardie przeciez beta bloker powinien dac radę, a tu w efekcie
        tylko spadek cisnienia. No i nie mam żadnych powodów do nerwicy czy depresji
        (oprócz kontaktów ze słuzbą zdrowia).
        Po prostu- chcę wiedzieć, czy naprawdę jestem hipochondryczką, za jaka uważa
        mnie wiekszość lekarzy, z którymi sie stykam.
        Zdrókwi
    • nataszkam Re: Borelioza na 75% 24.04.05, 19:42
      To były tylko objawy z "górnej półki"...
      No to pieknie...
      Jednak zaczynam sie bać...
      Jeśli o boreliozie lekarze (nawet zakaźnicy!!!) niewiele wiedzą, to kto mi cos
      konkretnego powie w sprawie ciąży, gdybym miała jednak tę cholerę-boreliozę???
      • wroteknowynick Re: Borelioza na 75% 24.04.05, 20:16
        Ja bylem dawa razy w szpitalu i dalej jestem chory. Jedyna szansa jest Protokol
        Marshalla ,nie ma innego rozwiazania. To choroba przewlekla ,malo znana wiec
        nic dziwnego ze lekarze jej nie znaja jak sa prowadzone badania i nowe odkrycia
        w jej kierunku ciagle
        • nataszkam Re: Borelioza na 75% 24.04.05, 20:23
          Czytałam o tym protokole Marhsala.
          No i pewnie jutro poszukam jakiegos laba, co by określić poziom 1,25-
          dihydroxywitaminy D (tylko, czy to realne?). Znowu objaw mojej hipochondrii :o)
          Wiem, ze postep medycyny sie dokonuje, ale skoro na świecie nie bardzo z
          diagnostyką i leczeniem, to co mówić o Polsce?
          Nawet nie wiem, czy w Lublinie jakiegos rozsądnego zakaźnika znajdę.
          Ale! Martwić to sie będę po teście.
          • wroteknowynick Re: Borelioza na 75% 24.04.05, 20:36
            Ja przekonalem juz ordynator szpitala do eksprerymentu ,lecz w BialymStoku
            gdzie jest centrum tez zarazy odmowili poparcia w ekperymencie z tego wzgledu
            ze sa klopoty w sluzbie zdrowia ,ale nie wiem czy personalne czy finansowe .Ale
            nie odmowili dlatego ze cos jest nie tak z Protokolem smile
            • nataszkam Re: Borelioza na 75% 24.04.05, 20:48
              Eh, tak to jest- znów sie okazuje, że zdrowie w każdym kraju ma różna wartość.
              Ekspert widzę jesteś, to Cie jeszcze podpytam o ten Western Blot- czy to JEDNO
              badanie? Bo gdzieś wyczytałam, że jakieś dwa.
              I jeszcze jedno: mam prawie wszystkie objawy hiperwitamonozy wit. D. Mam też
              zwyrodnienia, liczne wyrostki i mostki kostne w kręgosłupie. Czy to może mieć
              ze sobą jakis związek?
              • wroteknowynick Re: Borelioza na 75% 24.04.05, 20:54
                Ekspertem to ja bede jak bede zdrowy.A niedugo bede zdrowy smile po 4 latach
                walki hihi ..(mam nadzieje)Wiele
                ludzi mowi ze wie jak sobie poradzic z ta choroba ,jak ja leczyc
                ,a nikt nie zdrowieje.
                Moj western bloot wygladal tak ze pobrano mi krew w szpitalu i wyslano dzies w
                polske. Ile testow robiono nie mam pojecia,. Nawet nie widzialem tego
                wyniku ,tylko lekarz mi powiedzial jaki jest i dobral antybiotyki.
                Co do twoich zwyrodnien jesli znasz angielski to zapraszam na strone glowna
                prcedury www.marshallprotocol.com i tam zapytaj.
                Nie znam odpowiedzi na to pytanie.
                Z mojej wiedzy wynika ze raczej powinny byc ubytkiw kosciach ,bo 1,25-D
                odpowiada za resorbcje kosci do krwi. czyli odwapnianie.
                Co do wyrostkow naprawde nie wiem.
                • nataszkam Re: Borelioza na 75% 24.04.05, 21:18
                  dzieki :o)
                  Pewnie zapytam na tej głównej stronie MP- ale jak juz będe pewna.
                  Wiesz, pytałam o związek, bo odwapnienie to raczej sprawka niskiego poziomu
                  wit. D3 (stąd jest to lek np. w osteoporozie).Dlatego pomyslałam, że może
                  nadmiar będzie działał inaczej, czyli nadprodukcja i stąd te zwyrodnienia.
                  A, i jeszcze w objawach mam takie dziwadlo, jak hipokaliemiczne porażenie
                  okresowe (rozpoznanie neurolozki- na podstawie objawów- jak później poczytałam,
                  to pasowało moze z 10%). No i przewlekłe bóle głowy, ale to nerwica albo
                  depresja ;0), a może hipochondria? Sama juz nie wiem...
                  smile))
                  • wroteknowynick Re: Borelioza na 75% 24.04.05, 21:24
                    Tworca Protokolu Marshala Dr Marshall mowi
                    ze w jest mnostwo informacji z molekularnej medycyny ktore wskazuja ze nadmiar
                    wit d3 przyczynia sie do osteoporozy , a w kazdej ksiazce medycznej jest
                    napisane ze wit d3 bezposrednio wplywa na wapn a to jest nieprawda bo wit d3
                    reguluje hormon przytaczyc PTH ktory oddzialywuje na wapn.
                    wrotek.250free.com/prezentacja/13big.jpg
                    Dlatego miliony ludzi bierze witamine D3 ktora tylko pogarsza ich odwapnienie
                    kosci ,ale to inny temat.
                    M.in.dlatego ten temat jest unikany przez lekarzy bo jest to calkiem nowa
                    medycyna.
                    Mam kolezanke ktora po odstawieniu wit d przestala doznawac bolu nog.

                    onejrzyj prezentacje wideo procedury ,znajdz na forum
                    • nataszkam Re: Borelioza na 75% 24.04.05, 22:13
                      Jeszcze raz wielkie dzieki za informacje.
                      Pewnie niedługo przejmę styl zycia naszego homeopaty- będzie zdrowiej.
                      Prezentację obejrzałam, ale to za uczenie , więc jeden raz to za mało- musze
                      powtórzyć.
    • artur737 Re: Borelioza na 75% 24.04.05, 21:59
      Jest sporo przypadkow kobiet w ciazy z borelioza, ktore urodzily zdrowego dzidziusia.
      Szansa na zdrowe dziecko jest duza jezeli ciaza jest prowadzona pod oslona amoxycyliny i matka zrezygnuje z karmienia piersia.

      Ale zawsze to bedzie troche totolotek i wrodzona borelioza sie niestety zdarza - nie jest to jednak regula jak np w kile.
    • nataszkam Re: Borelioza na 75% 24.04.05, 22:10
      eh!
      Problem zarażenia partnera!
      Mój mąż jest chory na przewlekłe WZW, ja jestem szczepiona (odporna- wysoki
      poziom p/cial, badam regularnie). Po leczeniu homeopatycznym ASPAT i AlAT
      wróciły do normy (z ponad 1000).Co prawda ostatnio dochtory namówiły go
      skutecznie nalamiwudynę- nie wiem, po jaką cholerę pzy obecnych wynikach
      (Zefix), ale twierdziły, że sznas na zakażenie nie ma, a to jego leczenie nie
      szkodzi na kondycję jego chlopaków...
      Jeśli okaże sie, żem też chwyciła jakieś dziadostwo, to z dalszej prokreacji
      nici...
    • artur737 Re: Borelioza na 75% 25.04.05, 02:16
      Borelioza w ogole nie ma typowych objawow. Jej obraz moze byc najprzerozniejszy.
      Choroba moze imitowac wiele innych chorob i dlatego tak pozno zostala rozpoznana przez medycyne (lata siedemdziesiate). W dodatku przebieg choroby jest niestabilny. Mozna obserwowac liczne samoistne remisje i fazy choroby.
      Badania mikrobiologiczne bakterii Bb sugeruja bardzo zlozone mechanizmy przezywania w niekorzystnych warunkach takich jak obecnosc antybiotyku w srodowisku.
      Typowe i najczestsze leczenie boreliozy (3 tygodnie antybiotyku) tylko niekiedy powoduje cofanie sie choroby. W wiekszosci przypadkow choroba nawraca juz wkrotce albo po kilku miesiacach lub latach.

      Dlugoterminowego wyleczenia (obserwacje dluzsze niz rok) nikt dotad nie badal.

      Najwiekszym problemem w leczeniu jest brak wiarygodnych testow obecnosci bakterii w organizmie co jest spowodowane tym, ze bakteria w pozniejszych stadiach praktycznie nie zyje w krwi chorego i czesto nie stymuluje ukladu odpornosciowego.


      Wrodzona postac moze wygladac np jak jakis drobny niedowlad, brak apetytu, bole miesni lub stawow tzn niekoniecznie musi to wygladac zawsze powaznie i dlatego moze byc przegapiona przez pediatre. Niestety z czasem sie moze pogarszac, zwlaszcza jak pozostaje nierozpoznana i nieleczona.

      Jezeli chodzi to przekazanie boreliozy w zwiazku seksualnym to istnienie tego nie jest udowodnione (ale jest prawdopodobne).

      Bb jest (lub bywa obecna) w spermie, wydzielinie z pochwy, we lzach.

      Nie ma testu ktory by ocenial odpornosc na borelioze.
      Borelioza jest prawie na pewno malo (lub wcale) zakazna podczas leczenia antybiotykiem.

      Okres bezobjawowy po zakazeniu moze byc bardzo dlugi: miesiace lub lata.

      • nataszkam Re: Borelioza na 75% 25.04.05, 07:07
        Arturze!
        Dzieki za tyle informacji.
        Mam powody, by podejrzewać u siebie borelioze, mało tego- tę wrodzona również.
        Jak bedę miała wyniki badań, to podam na forum- lepszych ekspertów niz tutaj-
        nigdzie nie znajdę.
        Pozdrawiam serdecznie
        Natasza
    • nataszkam Western Blott zrobiony 25.04.05, 12:01
      wyniki będą za ok. 2 tygodnie. W Instytucie Medycyny Wsi w Lublinie. Koszt- 100
      PLN.
      Za to w żadnym laboratorium w Lublinie nie zrobię poziomu 1,25-
      dihydroxywitaminy D. A myslę, że to by bardziej wiarygodnie wykluczyło chorobe,
      niz WB. No cóż- musze uruchomić swoje znajomości w oddziałach szpitalnych.
      Mam ochote pobrac też cholestyramine- lekarka rodzinna jest super, tzn. nie zna
      sie na niczym powaznym, daje wszędzie skierowania, gdzie chcę i jest
      przeszczęśliwa gdy przychodze z konkretami (np. jaki lek ma przepisać), więc
      moze by zapisała... Jednak teraz trochę sie obawiam: a jesli tym razem zadzwoni
      po karetkę z kaftanem?
      Nie powiem- korci mnie ta próba- oj! Przydałoby sie jakieś nawet krótkotrwałe
      polepszenie, w końcu pogoda zapowiada sie wspaniale i pasowałoby wreszcie
      wydostac z czeluści piwnicy mój rower- nie uzywany ze 2 lata z powodu braku
      siły do pedalowania...
      Jeszcze raz dziekuje za wszelka pomoc, której tu doswiadczyłam.
      I serdecznie pozdrawiam
      Natasza
    • nataszkam Re: Western Blott zrobiony 25.04.05, 17:30
      Arturze- zapłaciłam i zrobiłam.Western Blott na boreliozę za 100 PLN.
      Nie wiem, czy to było IgG i IgM, bo mnie o nic nie pytali, a tu na forum nie
      uzyskałam na to odpowiedzi. W każdym razie na rachunku za badanie jest "Western
      Blott- na boreliozę"- i o to prosiłam.
      Może oni to robią w ramach jakichś projektów badawczych? W końcu to placówka
      naukowo- badawcza, więc może i pieniądze z Unii jakoś ściagnęli (bo na polskie
      bym nie liczyła).
      Nie robiłam Elisy- bo doczytałam na forum, że nie warto.
      Nie doczytałam tylko, czy czasami ten WB jest fałszywie ujemny sad
      Pozdrawiam
      Natasza
      • artur737 Re: Western Blott zrobiony 25.04.05, 17:42

        Pisalem, ze interpretacja WB jest w duzej mierze oparta o doswiadczenie danego
        laboratorium. Czasem jest to niekwestionowalnie dodatni wynik i wtedy dyskusja
        czy jest to falszywie dodatni raczej nie ma sensu.

        Czasem jest to wynik watpliwy.

        Tak czy inaczej rozpoznanie boreliozy jest glownie kliniczne a nie
        laboratoryjne.
        • nataszkam Re: Western Blott zrobiony 25.04.05, 18:25
          No to może byc róznie- to laboratorium robi WB dopiero od paru tygodni. Nigdy
          wczesniej sie w nim nie specjalizowali, chociaz w chorobach odzwierzęcych -tak,
          a w ogóle w chorobach zakaźnych- niekoniecznie sad
          Jesli rozpoznanie choroby jest głównie kliniczne, to- jak mniemam- bede musiała
          poszukac jakiegos lekarz, który sie zna na boreliozie. Pani prof., która jest
          na naszym terenie autorytetem, diagnozowała mnie jakies prawie 2 lata temu-
          brała pod uwage tylko toxoplazmozę i SS; borelioze wykluczyła, bo... jest to
          choroba bardzo rzadka, no i nie pamietałam zmian poukąszeniowych (a kto pamieta
          to, co było jakieś pare lat temu, skoro mając do czynienia z lasem przez okres
          wszystkich wakacji, nie bylo miejsca, gdzie nie ugryzłby komar, pająk czy inne
          żyjatko?).
          Męzostwo wybiera sie lada dzień po nową porcyjkę Zeffiksu do swojego zakaźnika-
          może popyta o kogoś zorientowanego? w końcu sam wpadł w ręce młodego i świetnie
          się zapowiadającego zakaźnika (ale specjalizuje sie glównie w WZW B...)
          ech! A miałam nadzieję, że ten WB cos w końcu wykaże na 100%- albom
          hipochondryk, albom boreliozowiec sad
          Pozdówki
          • artur737 Re: Western Blot zrobiony 25.04.05, 19:20
            Tak sie to niestety sklada, ze zakaznicy akurat sie najmniej na tej chorobie
            znaja i rozpoznaja tylko wtedy gdy sa juz przyparci do muru, pacjent prawie
            umiera; ma powazne paralize uniemozliwajace funkcjonowanie; ma niezwykle
            wysokie miano przeciwcial, ma udokumentowana medycznie wysypke po ukaszeniu
            kleszcza czy cos rownie bardzo charakterystycznego.
            Wszelkie watpliwe przypadki sa deklarowane jako nerwica, symulacja czy wrecz
            zostawiane bez diagnozy, albo na sile diagnozowane jako cos innego.

            A dzieje sie tak dlatego, ze ta specjalizacja oparta jest o kult opublikowanej
            wiedzy medycznej gdzie dominuja nieprawidlowe informacje.

            W boreliozie jest tak, ze publikowac na tematy kliniczne sie prawie nie da. W
            USA front wydawniczy jest zdominowany przez Dr. Steera, ktory wraz z innymi
            podobnymi sobie nie dopuszcza do publikacji naukowcow sugerujacych dlugie
            leczenie (tym samym opozniajac badania w tej dziedzinie o dobre 20 lat).

            Czasopisma medyczne najczesciej wlasnie jego prosza o peer review ze wzgledu,
            ze jest on wspolodkrywca tej choroby i teoretycznie wyglada na pozadany
            autorytet (choc nic bardziej mylnego - Dr. Steer sugeruje 3 tygodnie
            antybiotyku a pozniej chroniczne leczenie mala dawka aspiryny - kto chce niech
            sprawdzi na sobie jak to dobrze dziala smile) ). Wytworzyla sie wiec kontrowersja,
            w ktorej zamiast poszukiwania prawdy trwaja przepychanki polityczne i to juz od
            dobrych 10 lat.

            Utrzymanie tej kontrowersji jest na reke systemom ochrony zdrowia i duzym
            ubezpieczalniom, ktore nie chca placic za dlugie i drogie leczenie chorych z
            borelioza. Gdyby nie ta wysoka cena leczenia, problemu by z cala pewnoscia nie
            bylo.

            Wszystko to rozlazlo na caly swiat, bo inne kraje tez glownie patrza na
            opublikowane prace medyczne, ale nie maja informacji na temat politycznego
            aspektu calej sprawy.

            Tylko ci lekarze, ktorzy maja wieksze doswiadczenie osobiste w leczeniu
            boreliozy zauwaza, ze standardowe zalecenia ksiazkowe nie trzymaja sie kupy i
            sa po prostu nieefektywne. Dodam tez, ze podreczniki medyczne na calym swiecie
            nie maja opisu diagnozy klinicznej boreliozy co czyni wiekszosc lekarzy
            praktycznie niezdolnymi do rozpoznania tej choroby klinicznie.

            Setki lekarzy leczacych borelioze (specjalizujacych sie w jej leczeniu i miejmy
            nadzieje robiacych to bardziej prawidlowo) na terenie USA robia to niejako
            mniej oficjalnie opierajac sie o informacje kazuistyczne oraz wymiane
            informacji we wlasnym networku. Jest tez sporo badan w tzw drugim obiegu tzn
            nigdy nie opubliowanych.
            Dlugie leczenie boreliozy pochodzi wlasnie z tych zrodel drugiego obiegu i
            nigdy nie zostalo potwierdzone badaniami naukowymi. Brak takich badan jest
            usprawiedliwiony wysokim kosztem takich badan, biorac pod uwage dlugi czas
            leczenia oraz trudnosciami metodologicznymi.
            Tego rodzaju pieniadze (dziesiatki milionow dolarow) nie zostana przyznane
            wobec faktu, ze wielu wysoko postawionych lekarzy wrecz zaprzecza istnieniu
            boreliozy.

            Udalo sie opublikowac tylko jeden artykul (autorstwa Dr.Stridera), ktory nie
            zostal zablokowany przez Dr. Steera i ten artykul jest do sciagniecia z naszych
            forumowych zrodel.










    • nataszkam WAŻNA KWESTIA!!! 27.04.05, 10:13
      No własnie- ja sie tak upewniam w tej swojej borelce, jak tylko co przeczytam
      nowego, ale o jednym nie wspomniałam: bóle stawów!!!
      Otóż w dzieciństwie bardzo bolały mnie kolana (to ponoć były bóle
      wzrostowe???), potem przeszły. Od mniemanego ataku choroby prawie lata temu,
      mam bardzo rzadko bóle kolan, za to bóle kręgosłupa-owszem (ale tam mam
      zwyrodnienia i wielopoziomową dyskopatię). Czy te bóle stawów to konieczny
      objaw , by podejrzewać boreliozę? Dodam tylko, że bóle mięsni, ciężkość rąk
      (szczególnie podczas snu) i ich drętwienie mam własnie od 2,5 roku- o różnym
      nasileniu, w kazdym razie od tego czasu np. nie ma mowy o posprzataniu całej
      łazienki (malutka! 4,5m2)- m0oje mięsnie odmawiaja posłuszeństwa nawet przy
      przepierce ręcznej sad(( A czajnik z wodą od dawna ciąży jakby wazył ze 20 kg...
      Czy te bóle stawowe są przy każdej boreliozie?
      No i chciałam uzyskac opinię forumowych ekspertów w nastepującej sparwie: nie
      czekam na wynik WB, ale od razu szukam lekarza, który mnie nie wyśmieje- pójdę
      do niego z wynikiem. Pomyslałam, ze najpierw wezmę na cel wszystkich lekarzy od
      nas z AM, którzy zajmowali sie boreliozą (doktoraty, badania naukowe w ramach
      grantów)- może tacy są? Wydaje mi sie, że ci będą posiadali bardziej aktualna
      wiedzę, niz starzy zakaxnicy z wiedzą ze studiów i ze specjalizacji. Na razie
      popytałam znajomych i nie bardzo mamy tu u nas jakiegoś specjaliste od
      boreliozy. Po weekendzie majowym mam zamiar poszukać tych "naukowych". Czy to
      jest Waszym zdaniem dobry trop?
      • freshka Re: WAŻNA KWESTIA!!! 27.04.05, 11:44
        Najlepszy bylby troche "naukowy" ale i troche z doswiadczeniem klinicznym.
        Mysle, ze powinien byc wzglednie mlody, taki, co to jeszcze jest otwarty na
        nowinki i wykazuje chec nauczenia sie czegos nowego.
        Ja nie mam nikogo takiego w zasiegu wzroku, tak sobie to tylko sprytnie
        obmyslilam wink
      • artur737 Re: WAŻNA KWESTIA!!! 29.04.05, 22:42
        Moze to przypadek, ale pamietam jednego pacjenta z wrodzona, wieloletnia borelioza, ktory wspominal, ze mial ogromne problemy z bolami wzrostowymi w dziecinstwie.

        Ale jak datad bole wzrostowe nie sa na oficjalnej liscie symptomow boreliozy.
    • nataszkam Stan na dzisiaj 29.04.05, 13:34
      No własnie...Od czego zacząć?
      Może od tego, ze całe szczęście, że przez telefon nie mozna ukatrupić, bo
      trupem padłaby czarna blondynka z recepcji w Instystucie Medycyny Wsi, która
      wypisywała mi karteczke na badanie do laboratorium. Poprosiłam w poniedziałek o
      Western Blot, a ta wypisała mi na to pokwitowanie za pieniązki i dała karteczke
      do laboratorium. Ponieważ zaczęłam miec watpliwości, co do ceny za badanie
      (uznał Artur, ze to jakoś tanio), to wczoraj zadzwoniłam nie na recepcje, ale
      bezpośrednio do laboratorium. I uzyskałam odpowiedź, że robią WB za.. 180 PLN!
      A za 100 PLN to ttylko ELISA! Cisnienie miałam chyba ze sto pięćdziesiąt
      tysięcy! No i panie w laboratorium przekonywały oczywiście, że przecież ELISA
      to podstawowe i bardzo dobre badania, i mozna będzie zrobić ten WB, jak wynik
      bedzie watpliwy! Krew mnie zalała, bo przecież to wywalanie MOICH pieniedzy w
      błoto! dzisiaj z samego rana poleciałam do czarnej blondynki z awanturą. A ona
      na to, że oni na boreliozę to robia własnie te przeciwciała, a inne jest
      badanie droższe i ono nazywa się... immunoblot! MYŚLAŁA (dacie rade uwierzyć,
      że myślała?), że te przeciwciała to jest własnie WB! Wszystko by sie wyjasniło,
      gdyby na karteczce do laboratorium napisała o jakie badanie chodzi, a tam tylko
      było : "Na boreliozę" i zapłacona kwota. Wrrrrrrrrr!!!!! Pani w laboratorium
      zaproponowała WB, jak ELISA nie wyjdzie, oczywiście- za dodatkową opłatą. Za to
      mnie pocieszyła (!!!), że juz nie będę kłuta, bo surowice jeszcze przechowują.
      Normalnie- powybijać!
      No i druga- mam nadzieję, że ważniejsza sprawa. wczoraj poczytałam na forum o
      wspomnianej dr Wodeckiej i konferencji i znalazłam tam inne swojsko brzmiące
      nazwisko : Katarzyna Gustaw. Pracuje w tej samej instytucji, co w/ opisywane
      laboratorium. Otrzymałam jakąś nadzieję na pomoc. Dzisiaj mąż udał sie do
      swojego zakaźnika po Zeffix i miał zapytac o kogoś specjalizującego się w
      boreliozie. I wiecie co? Ponoc własnie jest lub będzie (mój mąż oczywiście nie
      był w stanie dokładnie powtorzyć) ruszał program !!! I tenże lekarz ma brać w
      nim udział! Mam się zgłosic do niego dzisiaj po 15.00, jak inni zejdą już z
      pracy a on zostanie na dyżurze! BOMBA, co nie? W każdym razie przygotowałam
      wydruki info , które znalazłam na forum (cały segregator) i idę do niego
      (wyniki ELISA bedą po 14.00, ale i tak to nie wpłynie na moją decyzję, co do
      boreliozy). Tak więc cos sie zaczyna dziać w boreliozie.
      No i jeszcze coś: byłam w pracy, gdy zadzwonił mąż z tą rewelacją, a ja akurat
      kończyłam segregowac te materiały. Była ze mną koleżanka. Kiedy usłyszała,
      dlaczego tak sie ucieszyła, to okazało sie, że ona ma ...... jeszcze więcej
      objawów, niz ja no i leczona na podobne choroby, jak ja- tez oczywiście
      bezskutecznie! A kleszcze gryzły ja masowo. I jej córka- też. Jak sprawdzę
      podejście lekarza (oby tylko nie był to specjalista od krótkich terapii), to
      mam ją natychmiast poinformować. No i oczywiście- Wam tez zdam relację.
      To pozostaję z nadzieją na dobre wieści. Odezwę się wieczorem
      Natasza
    • nataszkam Po rozmowie z lekarzem... 29.04.05, 21:48
      Po długim weekendzie spróbuje tu wypisac wszystkie moje podejrzane objawy. Pan
      doktor raczej nie stawia na borelioze, ale na WZW C ewentualnie cytomegalię. Po
      niedzieli zgłaszam sie na badania w tym kierunku. Aha- jesli nic nie wyjdzie,
      to może załapie sie na PCR własnie w tej klinice.
      Ogólnie- mam nadzieje, że cos się wreszcie wyjasni. Na szczęście, nie zostałam
      skierowana do psychiatry :0)
      No i dowiedziałam sie, że przy boreliozie jest raczej bradykardia, a nie
      tachycardia (która ja mam), a IgG wyjść muszą. Poza tym- są częsciej zakażenia
      grzybicze (ja ich nie mam).

      W każdym razie też wiem, że pan doktor zagląda czasami na to forum (nie wiem,
      czy się wypowiada). Więc: Pozdrawiam! I życzę miłej lektury -także
      mojego "zbioru" pozostawionych materiałów.

      PS Chyba na razie zrezygnuję z WB.Niestety- to całe 150 PLN.
      Czy PCR lepiej robic po antybiotykach? Bo chyba gdzies taka informację
      przeczytałam.
    • nataszkam Re: Po rozmowie z lekarzem... 06.05.05, 17:04
      Tak mi powiedział, no i gdzies o tym tez wyczytałam. Ja takowych zakażeń nie
      mam- ale tez należę do grupy osób, która naprawdę dba o swoje zdrowie, czyli
      np. nie jem słodyczy i pieczywa prawie w ogóle (a to podstawowy pokarm
      grzybków), opieram sie przewaznie na warzywach, rybkach i chudym mięsku, a z
      nabiału to tylko zsiadłe mleko (w jogurtach naturalnych jest przewaznie mleko w
      proszku).Z owoców tylko jabłka i to rzadko, a witaminki uzupełniam własnie z
      warzyw.czyli generalnie dietka nie sprzyja intruzom.
      Poza tym, tak sobie myslę, że zakażenia grzybicze mogą byc związane bardziej z
      insulinoopornoscia, gdzie sa zaburzenia gospodarki węglowodanowej, bo to
      bardziej sprzyja grzybkom.
    • nataszkam 13 maja w piątek....to dobry poczatek :0) 13.05.05, 19:45
      Witajcie!!!!
      Opuszczam Was- mam nadzieję, że na stałe. Nie dlatego, że źle mi tutaj było,
      tylko....
      Mam wyniki, jestem po wizycie u lekarza. To CYTOMEGALIA!!!! IgM 0,1 (norma 0.0-
      0,7), co wskazuje ponoc na długotrwały proces chorobowy, a IgG >250 (norma o.o-
      3,9). W morfologii pierwszy raz zdarzyły mi się niewielkie "niedoskonałości"
      typu RBC 3,99 m/uL (n: 4,10-5,10) i MCV 97,3 fL (n: 80-96 fL).No i HCV ujemny.
      Przypuszczam, ze wszystko zaczelo sie w czerwcu- lipcu 2002r.- miałam
      stypendium w klinice pediatrycznej na Wyspach, więc kontakt z dziećmi niemal
      codzienny. Po nagłej zmianie klimatu (upały w Polsce!), stresach w pracy
      obnizyła mi sie odporność i stąd choroba miała świetne warunki. Do lekarza
      zakaźnika skierowała mnie moja lekarka rodzinna w czerwcu 2002r.- w środku
      okresu z najbardziej nasilonymi objawami, miedzy wizytami u kolejnych
      specjalistów, którzy oczywiście rozpoznawali "swoje" choroby wg posiadanej
      specjalności. Lekarka, u której wtedy byłam, nie brała cytomegalii w ogóle pod
      uwagę.Gdyby ją wzięła, to dzisiaj- kto wie?- szykowałabym się może do porodu. 3
      lata wyciete z życiorysu, wizyty u róznych lekarzy, coraz to inne badania.
      Nawet rozpoznanie choroby dziedzicznej (na podstawie paru objawów, bez robienia
      np. badań przewodnictwa czy biopsji mięśni), co przystopowało nasze zapędy ku
      powiekszeniu rodziny. Na ironię, zajmuję się m.in. opieką przedkoncepcyjną i
      staram sie uświadomić innym jej ważność, mi.in. badania przed planowaniem
      ciąży, a cytomegalia to jedno z podstawowych. "Zdrowe dziecko ma szansę urodzić
      tylko zdrowa matka"- i własnie to powstrzymało nas chyba najskuteczniej przed
      ciążą prawie rok temu (takie mieliśmy plany), ale głównie własnie chodziło o tę
      chorobę genetyczną (hipokaliemiczne porażenie okresowe). Bo przy cytomegalii
      jesli by nie doszło do poronienia, to uszkodzenia byłyby na pewno. No i kto by
      wtedy ponosił za to odpowiedzialność?
      Przez te ponad 2,5 roku szukania przyczyn mojego fatalnego stanu, straciłam
      zupełnie zaufanie do słuzby zdrowia. Ale ostatnie dni pozwalają mi wierzyc, że
      nie jest tragicznie, jesli znajdzie się dobrego lekarza, ktory ma podmiotowe, a
      nie przedmiotowe podejście do drugiego człowieka.
      Dzięki temu, że trafiłam na to Forum, odzyskałam siły do dalszej walki o swoje
      zdrowie. A przecież wcale nie musiałam was znaleźć. Nawet nie chce mi się
      mysleć, co by dalej się wydarzyło.
      Jako, że mąż miał jesienią znaczne pogorszenie WZW B , to udało mi sie
      skutecznie wyperswadować mu opiekę "lekarza", pod którą był od rozpoznania i
      trafił do innego szpitala, gdzie zajął sie nim świetny lekarz. To zadecydowało,
      że odważyłam się pójść do niego na oddział na rozmowę. Nie wyrzucił mnie, mimo,
      że przyszłam "z ulicy", a przecież nie miał żadnego obowiązku mna się zająć.A w
      dodatku od razu zlecił badania (i od razu trafił bezbłędnie!). No a teraz-
      zajmie się leczeniem. A normalny tok postepowania byłby taki, że musiałabym
      czekać parę miesięcy na wizytę w poradni (gdzie nadal przyjmuje
      tamta "specjalistka"), a skoro od tamtej pory nic nowego się nie wydarzyo, to
      skończyłoby się jak 3 lata temu.
      Serce mi szaleje, ale tym razem mam powód do radości- jest szansa na jazdę
      rowerem latem, i na dzidzię, i na zycie lepszej jakości.
      Poraz kolejny przekonuję sie, że Bóg czuwa nade mną: i wtedy, gdy przy
      największym bezrobociu kończyłam studia, i podczas choroby męża, no i teraz.
      Mam nadzieję, że za 3-4 miesiące zacznę zapominać o tym, że miałam kiedys
      jakieś dolegliwości, które skutecznie utrudniały mi normalne życie. Na razie
      zaopatrzyłam sie w Iskial (wyciąg z wątroby rekina) i ... Geriavit Farmaton
      (proszę się nie smiać- to najlepiej skomponowane i przyswajalne witaminy smile.
      Będę więcej odpoczywała i w ten sposób mam podnieść swoją odporność. Za miesiąc
      kontrola. Jesli się nie poprawi, to czekają mnie jakieś zastrzyki przez miesiąc
      stymulujące moją odporność.
      No i zapewne skorzystam z propozycji zrobienia PCR- nie zaszkodzi, a pomóc
      może, zwłaszcza, że ukąszeń kleszczy nigdy nie liczyłam.
      Współczuję Wam boreliozy- tyle się o niej naczytałam, że mozna osiwieć. Życzę
      każdemu z Was, abyście trafili na lekarzy, którzy zajmą się Wami należycie. Po
      tym, co mnie ostatnio spotkało wiem, że tacy lekarze są, jest tylko problem, by
      ich znaleźć.
      No a osobom z Lublina i okolic przypominam o mozliwości zrobienia PCR, jesli
      macie jakieś podejrzenia. I oczywiście- służę pomocą, jesli ktoś chce się
      dowiedzieć, gdzie szukać "mojego" lekarza (proszę maila na gazetowy).
      Pozdrawiam
      N
      • nataszkam Re: 13 maja w piątek....to dobry poczatek :0) 14.05.05, 13:17
        A wiecie co jeszcze myslę?
        Że to naprawdę chory system, bo w poradni nadal pracuje ta sama osoba, która
        prawie 3 lata temu, gdy miałam jeszcze nawał tych wszystkich objawów, to nawet
        cytomegalii nie brała pod uwagę, a dr K zajmuje się leczeniem i diagnozowaniem
        przyjmując na oddziale szpitalnym,od ręki, bez kilkumiesięcznego oczekiwania na
        wizytę (jak w poradni), mimo, ze to nie lezy w Jego obowiązkach. I to pewnie
        własnie tacy lekarze, jak "mój", opracowuja nowe metody diagnostyki czy
        leczenia, bo innym to się nawet nie chce douczać na bieżąco i więcej szkodzą,
        niz pomagaja. Do dzisiaj mam zaświadczenie od tamtej lekarki dla mojej
        rodzinej, w którym napisała, że na podstawie przeprowadzonych badań wyklucza
        chorobe zakaźną, która dawałaby objawy, z którymi się zgłosiłam. Ciekawe, jakie
        objawy- jej zdaniem- daje cytomegalia w fazie ostrej?
        Dziekuję za zyczenia.
        A tym z wątpliwościami zyczę spotkania kompetentnych lekarzy.
        I dziekuję Bogu, że mnie natchnął, bym znalazła to forum, a potem nabrała
        odwagi , ot, tak, poszła na oddzial i trafiła na porządnego lekarza.
        Pozdrawiam
        NM
        • nataszkam PS 14.05.05, 13:21
          No i zmieniłam zapis, który noszę w dowodzie na wypadek wszelki (chodzi o zgodę
          na pobranie narządów do przeszczepów)- wcześniej były tam watpliwości co do
          choroby genetycznej, a teraz zapisałam wyniki cytomegalii i nazwisko lekarza
          leczącego. Mam nadzieję, że po jakimś czasie znowu bedę mogła tam wprowadzic
          bardziej optymistyczny zapisek.
      • nataszkam Prostuję o tej cytomegalii 29.12.06, 20:53
        Już mnie kilka osób pytało, jak tam u mnie z leczeniem cytomegalii, albo
        wyrażało zdziwienie, że ja przeciez z tego powodu miałam opisywane wcześniej
        objawy, a teraz to powraca temat boreliozy.
        Otóż chiałam wszystkim ogłosić, że to na 100% nie była cytomegalia! Musiałaby u
        mnie trwać do momentu rozpoznania przez całe 2,5 roku (bo tyle minęło czasu od
        pierwszych objawów do "rozpoznania"), no i dalej, do dnia dzisiejszego, bo się
        nic kompletnie nie zmieniło na lepsze. A to jest absurd! Bo cytomegalia nie
        trwa latami całymi, a zazwyczaj kilka czy kilkanaście tygodni. Owszem, miałam
        podwyższone IgG, ale to nie oznacza aktywnego procesu bez IgM ponad normą! Przy
        zaburzeniach odporności jakie wtedy niewątpliwie miałam (choćby zmiany w
        morfologii i rozmazie z tamtego okresu o tym świadczą), mogło byc tak, że po
        prostu wirus się uaktywnił na trochę i spowodował wzmożoną produkcję
        przeciwciał. I tyle.
        No i dementuję to, że mogę polecić tego mojego lekarza. Absolutnie nie!!!Z
        mailowania pozaforumowego wiem, ze cytomegalia to chyba specjalność tego pana i
        widzi ją prawie u każdego, a o boreliozie wie na pewno mniej, niż my tutaj na
        forum.
        Tyle tytułem wyjaśnienia.
        Szału dostaję, kiedy pomyślę, ile czasu zmarnowałam przez naszych wspaniałych
        zakaźników! Całe 3,5 roku!!!
    • nataszkam Wawan.. 14.05.05, 13:28
      I pomysleć, że Ty masz watpliwości, mając badania, a ja byłam pewna co do
      boreliozy nie mając żadnych badań potwierdzających!
      Myślę, że przecież zawsze mozna też zrobic i na cytomegalię- może masz i jedno,
      i drugie??? A może jeszcze za wczesnie u Ciebie na radykalna poprawę?
    • iskra857 Re: Borelioza na 75% 14.05.05, 16:02
      Ciesze sie z Toba, cytomegalia to lepsze rozpoznanie niz borelioza! Nie ma nic
      gorszego niz niepewnosc. A tak majac rozpoznanie i na dodatek dobrego lekarza
      mozesz wziac " diabla za rogi" wink) Ja tez - troche krocej, bo przez poltora
      roku nie wiedzialam co mi jest i to bylo najgorsze. Mnie niestety sciga czasami
      niepewnosc, ze zle sie lecze, zostalo jakies ziarno watpliwosci.
      Pozdrawiam Cie, zycze zdrowia i gromadki udanych dzieci !!!!!!!!!!!!
    • nataszkam Re: PS 15.05.05, 13:13
      ksiezyc.w.pelni napisał:

      > Nataszkam a ja tak z ciekawosci spytam te zakazenia grzybiczne przy
      boreliozie
      > to moze byc np grzybica rak/nog?:]

      Pewnie tak- jak grzybica to grzybica.

      > A co do cytomegalii to po ilosci przeciwcial diagnozuje sie czy "ona dziala".
      > Bodajze ilosc 2 jest normalna bo wiekszosc ludzi ma cytomegalie.

      No własnie chodzi o to, ze wiekszość przypadków cytomegalii przechodzi
      niezauważenie i tylko po przeciwciałach mozna poznać, ze ktos to miał. Ja przed
      ciążą nie miałam żadnych przeciwciał (czyli nie chorowałam).Było to dokładnie 9
      lat temu. U mnie rozwineła sie choroba po kontakcie, bo trafiła w dobry dla
      siebie moment- totalne załamanie systemu odporności przez wyjatkowo stresujące,
      długotrwale sytuacje. Pech.
      Mój przypadek potwierdza, że przed ciążą konieczne sa wszystkie badania i nie
      mozna planować jej, jesli są jakiekolwiek watpliwości co do własnego zdrowia.
      Tylko, że wtedy najłatwiej posądzić kogoś o hopochondrię albo szukanie dziury w
      całym- jak było u mnie.
      No i jeszcze jedno: przekonałam się na sobie, ze stres, pospiech potrafi robic
      spustoszenie nie tylko sam w sobie, ale chocby poprzez osłabienie odporności.
      Maja rację ci, co twierdzą, że to najwieksi nasi zabójcy.
    • nataszkam Po roku... 17.05.06, 23:21
      Widzę, że mój wątek sprzed roku został podbity do góry smile
      Niestety, nie mam dla siebie dobrych wieści...
      Przekonana, że to tylko cytomegalia, dałam sobie spokój z innymi badaniami. Po
      paru tygodniach leczenia (Geriavit, Iskial)zniknęły zawroty i bóle głowy,
      poprawił mi się zdecydowanie sen. Po 10 miesiącach IgG na cytomegalię -175.
      czyli- powinno być dobrze. Tylko nadal jestem słaba, a okresowo to się wręcz
      pogłębia sad Listopad i grudzień byłam na metformaxie (ponoc miałam poczatki
      insulinoopornosci, byc moze związane z wirusem); siły było jakby więcej.
      Niestety, potem rodzinna nie widzial juz sensu przepisywania kolejnych opakowań
      tego leku, wiec osłabienie się nasiliło. Jednak od marca do konca kwietnia było
      całkiem, całkiem niexle- przynajmniej lepiej, niz w ciągu ostatnich 3 lat!
      Zaczełam znowu jeździc na rowerze i to po kilkanascie km dziennie, miałam coraz
      wiecej siły i... 2 tyugodnie temu wszystko się nagle, z dnia na dzień
      zmieniło... Znowu osłabienie kładzie mnie co kilka dni do łóżka na kilka godzin-
      spię wtedy jak zabita, nic nie słyszę, jest mi zimno i serce bardzo mi sie
      trzęsie. Znowu powróciły niemal ciągłe bóle głowy, które nie reaguja nawet na
      pyralginę. Mam niską temperaturę ciała z rana; cisnienie w normie...
      Przez cały ten czas nie zmieniło sie jedno- bardzo, bardzo kiepska pamięć. Nie
      pamiętam spraw z przeszłości, a i ta świeża pamięć jest coraz fatalniejsza-
      jeśli nie zapiszę w notesie, to nie zapamietam.Zaczynam popełniać błędy, nawet
      ortograficzne-ja, finalistka centralnej olimpiady polonistycznej w czasach
      liceum... Często szukam jakichs waznych dokumentów, które gdzies połozyłam, aby
      były pod ręką sad Jesienią mam egzamin ze specjalizacji... Lada tydzien mieliśmy
      z mężem rozpoczynac starania o rodzeństwo dla naszego 9-letniego synka. Tak się
      cieszyłam, ze to wreszcie nastanie! Ale teraz znowu nie wiem, co mamy robić.
      czuje, że coś jest nie tak, ale nie mam pojecia, co dalej robić. Hormony
      tarczycy w normie...
      • artur737 Re: Po roku... 18.05.06, 00:00
        Czyli co? Idzie jednak w kierunku boreliozy, bo te oslabienia i pamiec ciezko wytlumaczyc czyms innym.

        Trza chyba zrobic jednak te badania albo nawet sprobowac leczyc i zobaczyc czy nie bedzie herxa.
        • nataszkam Re: Po roku... 18.05.06, 12:31
          Zakaźnik, który leczył mi tę cytomegalię, jesienia orzekł, ze już jej nie ma, a
          na objawy, które pozostały, przepisał mi... Fluanxol sad((( Bo skoro osłabienie,
          kiepska pamięć, to ani chybi- depresja... Po tygodniu zrezygnowałam, bo pod
          wpływem tego leku (choć dawki niewielkie)zaczeły się znowu problemy ze snem
          (nie mogłam zasnąć, a jak juz sie udało, to sen był bardzo płytki i
          przerywany). Poza tym- u psychiatry byłam w okresie największego nasilenia
          objawów, jakies 2,5 roku temu i orzekł, ze to nie jest depresja ani inna sprawa
          dla psychiatry. Wtedy podejrzewał, jak i ja, związek ze stresem, który wtedy
          przezywałam (finisz z doktoratem).
          Czyli- nie mam do kogo wrócić, nie wiem, co dalej. Dla mnie ma to związek z
          tarczycą, bo to ewidentne objawy jej niedoczynnosci , ale wszystkie hormony i
          p/ciala w normie, więc już nawet rodzinnej nie zawracam głowy, bo i tak nie ma
          podstaw do skierowania do endokrynologa, czy w ogóle do innego lekarza.
          Nie wiem, czy dalej wałkować tę boreliozę. Nie mam chyba jednego z
          najważniejszych objawów- bólu stawów (tylko bóle kręgosłupa, ale tam sa
          zwyrodnienia i dyskopatie oraz skutki przeciążeń, a do tego mam niezrosniety
          pierwszy krąg krzyzowy z pozostałymi). No i ta zmienność- taka nagła, z godziny
          na godzinę.
          • gabizylka Re: Po roku... 18.05.06, 15:19
            Witam!Ja tez nie doswiadczylam bolu stawow,nigdy.Nawet ugryzienia przez
            kleszcza nie pamietam ani takowego rumienia.A jednak inne typowe objawy dla
            boreliozy mialam.I mysle,ze to to.Bo zaden z lekarzy nie postawil mi oczywistej
            diagnozy.
        • nataszkam Artur, Ty realisto jeden! 11.12.06, 11:07
          Ja naprawdę uwierzyłam swojemu lekarzowi...
          Po drodze obumarcie ciąży, zero jakiejkolwiek poprawy i... powrót do wertowania
          forum. Czekam na wznowienie badań WB w IMW i muszę to sprawdzić tym razem,
          zanim zdecyduję się na kolejną ciążę...
    • nataszkam Borelioza na 75% albo i 100% 12.12.06, 20:27
      No więc zaczytuję się na nowo w tych materiałach dla lekarzy- przy okazji
      odkrywając, że w mej głowie nawet ślad pamięciowy nie został po tym, co już
      wiedziałam dzięki forum- i coraz bardziej szlag mnie trafia na samą siebie. Jak
      mogłam być tak głupia i nierozsądna, by do tej pory nie zrobić sobie choćby
      WB??? Toż objawy- wypisz, wymaluj- moje są opisane w tych materiałach!
      Jutro z rana jadę na kłucie i za ok. 2 tygodnie beda wyniki. No i synowi
      również zafunduję to badanie. Oby podarek na święta okazał się trafiony.
      Problem tylko taki, czego bym chciała w takiej sytuacji...
    • nataszkam Nasze wyniki 19.12.06, 14:20
      Western Blott:
      moje- IgG i IgM ujemne (planuję jeszcze podesłac krew do Poznania)
      Syna- IgM ujemny, IgG dodtani- p39. Na piątek mają być wyniki na erlichiozę i
      ELISA. Wg pani dr z laboratorium to p39 wskazuje jednoznacznie na boreliozę.
      Wyłam przy odbiorze wyniku, wyję teraz i nie mam pojęcia, jak o tym powiedzxiec
      dziecku.
      Objawy były- wszystkie zlekceważone przez lekarzy. WB zrobiła mu tylko dlatego,
      że w lipcu kuzynka wyjęła mu kleszcza (siedzial tam max 3 godz.) z twarzy, a od
      września dołączyły się problemy z sercem. Jednak przypuszczam, ze to nie jest
      sprawa tak świeża, bo ponoć coś czarnego, co mu sie przyczepiło do policzka,
      miał też podczas wakacji 2003 roku, kiedy był z mężem w Bieszczadach i
      Tatrach.Ani razu nie wystapił mu rumień. Objawy były inne- jak sie pozbieram,
      to napiszę.
      Ponoć nie ma szans na pomyłkową zamiane surowic.
    • nataszkam Borelioza na 100% 15.01.07, 10:34
      Dzwoniłam do Poznania. PCR Real Time na boreliozę- pozytywny.
      Wynik syna będzie po południu.
      Przed badaniem brałam przez 3 dni metronidazol.
      Sprawę zgłoszę do rozpatrzenia w Okręgowej Izbie Lekarskiej, ale najpierw muszę
      uzyskać fizycznie ten wynik. No i zajrzę pewnie do starej zakaźniczki, która mi
      wydała zaświadczenie, że nie mam boreliozy- na podstawie testów ELISA; w
      dokumenatcji z poczatku choroby czarno na białym są objawy boreliozy.
      Jeszcze się zastanowię, co zrobić z panem od cytomegalii.

    • nataszkam Re: Borelioza na 100% 18.01.07, 09:20
      Marteczko, mnie nie chodzo o wygranie, bo wygrać z lekarskimi bykami jest
      trudniej, niż trafić szóstkę w lotka. baba oparła ocenę mojego stanu zdrowia
      tylko o ELISE, a już wtedy (2003r.) było od groma publikacji o tym, że jest do
      d.py; a do tego- tysiące publikacji, gdzie powielają się te same stwierdzenia-
      boreliozę rozpoznaje się głównie o badanie kliniczne, a nie laboratoryjne. Ta
      małpa po prostu miała w głębokim poważaniu aktualną wiedzę. Jeśli chce leczyć
      wg wiedzy z czasów włąsnej specjalizacji, to niech spada na drzewo i idzie
      wreszcie na emeryturę, żeby innym nie szkodzić.
      Głównie chodzi mi o to, aby nie traktowano nas- chorcyh- jak głupków, co to nie
      mamy wyboru, bo nawet do pięt nie dorasatmy tej ELYCIE. Niech nie łamią swojej
      ustway o zawodzie lekarza- jest tam wyraźny wpis, że mają się kierować dobrem
      chorego i aktualną wiedzą.jeśliby teraz zacząć taką zmasowana zadymę, a potem
      włączyć w to- już oficjalnie Stowarzyszenie- to zaczęliby nas wreszcie
      traktować, jak innych chorych. Zobaczcie, czego dokonują np. Prometeusze.Takie
      oficjalne pismo do ministra zdrowia z wyjaśnieniem naszej sytuacji i żądaniem
      przedstawienia aktualnych statystyk, dotyczących wyleczeń z boreliozy i w ogóle
      przeprowadzanej u nas diagnostyki, przynajmniej może dałoby co niektórym do
      myślenia.
      Do IMW wybiorę się sama, zaraz jak tylko otrzymam już ten wynik. Podobnie do
      naszego labu- pogadam z panią, może czegoś więcej się dowiem.
    • nataszkam Re: Borelioza na 75% 18.01.07, 09:30
      A ja tam nie zamierzam z nimi niczego nie załatwiac "na gębę", więc mi nic nie
      powiedzą big_grinDD
      Jeśli ELISA jest najdokładniejsza, to ja poproszę -na piśmie oczywiście- o
      publikacje na ten temat. Bo przeciez medycyna opiera się na badaniach,
      eksperymentach, a nie ma czyimś widzimisię, często zwanym "własną praktyką".
      Niech pokażą, które publikacje podważają te, w których stoi, że ELISA nie
      nadaje się do niczego. Już wspominałam- lekarz ma się w swej pracy kierować
      m.in. aktualną wiedzą!
      Muszę się też przygotowac do obrony przed atakami na wiarygodność PCR z
      Poznania- pewnie napiszę do nich maila z prośbą, by razem z wynikami podawali
      posiadane certyfikaty międzynarodowe i informację, z kim- z placówek
      państwowych- współpracują. Takimi argumentami można zamknąć gębę każdemu
      profesorowi.
    • nataszkam PCR pozytywny też u syna... 18.01.07, 12:19
      Potwierdziła się borelioza u syna. Na razie telefonicznie.
      Zaczął się drugi tydzień na tetracyklinie, w tym trzeci na dawce 1500 na dobę.
      Wczoraj był bardzo osłabiony- nie poszedł do szkołu.
      Nudności poranne po śniadaniu już nie występują. Na razie jęzorek gładki, nic
      się nie dzieje.
      Serducho w ECHO w porządku.
      Już się przyzwyczaił do całkowietj zmiany diety, co nie oznacza bynajmniej, że
      nie zjadłby pizzy...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka