Dodaj do ulubionych

Grupy samopomocowe AA...

24.02.13, 11:42
Mimo, że powstalo juz wiele żartów i anegdot o Anonimowych Alkoholików,
to jedno może być pewne: grupy samopomocowe AA pomagaja najbardziej.
Rozmowa i wymiana doswiadczen z ludźmi, którzy rozumieją uzależnienie - to
pomaga najbardziej...!
(zaczerpniete z najnowszych danych pod: www.quarks.de )
A...
Obserwuj wątek
    • grazkavita Re: Grupy samopomocowe AA... 24.02.13, 22:01
      To prawda, że swój swego zrozumie najlepiej...Choć ja nie odnalazłam się na forum dla XXL, tam jedyna troską było co zjeść na obiadek i czy ewentualnie zapisać się na jakiś aerobik, a może pójść do jakiegoś terapeuty? Ja mam nad sobą kamienne niebo i nie mogę zrozumieć co tym Panią brakuje do szczęścia:przecież maja czasu ile dusza zapragnie, forsy jak lodu i jedyne zmartwienie to takie:co z sobą robić? Myślę, że trzeba dużo mówić o AA , bo jest wielu, którzy nie umieją spojrzeć prawdzie w oczy i zostają sami...Uzależnienie jest straszna choroba podobną do schizofremii...Człowiek nawet nie dopuszcza myśli, że coś z nim jest nie tak, a cóż dopiero pójść na spotkanie AA
      • aaugustw Re: Grupy samopomocowe AA... 25.02.13, 13:50
        grazkavita napisała:
        > To prawda, że swój swego zrozumie najlepiej...Choć ja nie odnalazłam się na for
        > um dla XXL, tam jedyna troską było co zjeść na obiadek i czy ewentualnie zapisa
        > ć się na jakiś aerobik...
        ___________________________________________________.
        Podejrzewam ze problem lezy w wirtualnym swiecie komputera,
        zamiast ruszyc co nieco i wybrac sie na Mityng realny, gdzie na
        zywo pogadac mozna i takze spotkac takich, ktorzy dali sobie z
        tym problemem juz rade...!
        A...
        • miskolaj Re: Grupy samopomocowe AA... 27.02.13, 11:39
          ja mysle, ze ten problem lezy gdzie indziej Auguscie:) po pierwsze w tym, ze zdarzaja się takie mitingi - sama uczesticvzyłam, ze jak przychodza tzw nowi to zniechęcaja się tak potowrnie, ze nie chca juz wrócic - niestety taka jest prawda, druga sprawa to to, ze dla niektórych jest nie do przyjecia sytacja w której mieliby otworzyc się przed innymi ludzmi - nie sa jeszcze gotowi postawic tego kroku - to wbrew pozorom bardzo trudny krok dla wielu, wielu alkoholikow, dda itd to ludzie, którzy zamkneli się w sobie lata temu, z leku, ze strachu itd i latami budowali mur, czasem ten mur jest wysoki i nie do przeskoczenia się wydaje niektórym, niektórzy tez tak bardzo trzymaja się stracy przekonan ze strach przed odrzuceniem ich zniewala:( sa i tacy, którzy najnormlaniej w swiecie maja tak powazne zaburzenia emocjonalne, ze nie potrafia choc bardzo chca...sa i tacy, jak mój maż, ze nie potrafia się otwierac na swiat, bo zmakneli sie jako dzieci, zeby sie chronic i ciezko im potem to zrozumiec , bo to ich mechanizm obronny, sa i tacy co ida na miting i kiedy widza tam 10 przepraszam podniszczonych dziadkow i 2 napalone narkomanki:) to wychodza bo albo się boja, albo czuja sie nie swojo:) przyoadkow jest mnostwo..ja tak sobie lubię poobserwowac...teraz mam taka misję, ze chodze na mitingi gdzie trafiają nowi ludzie po to, by spróbowac nawiazac z nimi kontakt zanim wyjda i nigdy nie wroca:) usmiecham się do nich ile mozna:) tyle moge zrobic, czasem jak widze chęc nawiazania kontaktu to zagaduje, raczej o nic nie pytam ale mowie rozne rzeczy...staram się by zobaczyli, ze AA to ludzie, ze to ciepło o wsparcie itd...ja miałam to szczęscie, ze na swoj pierwszy miting trafiłam dobrze, na grupe na której jest normalna atmosfera, gdzie nie chodza krzykacze i przeklinacze i gwiazdy szczecinskiego AA:) przyjęta byłam bardzo ciepło przez odpowiedzialnych trzezwych ludzi i wróciłam, ale dzis wiem, ze gdybym trafiła w kilka innych miejsc nie wróciłabym moze...eh trudny to temat...
          w ogle zauwazylam ze na kazdym etapie mojej drogi mialam w okól siebie z aa jakis innych ludzi, dwa tygodnie opiekował sie" mna taki straszy smieszny Pan, i on czuł sie doceniony bo nie poje 20 lat, troche pokorzystał, ze autem pojezdzil tu i tam, troche się ponadymał, ze młoda laska z nim gada:) w sumie skorzystał wiele:) ale ja skorzystałam jeszcze wiecej..bo on gadał a ja słuchałam, jak byłam na głodzie to on zajmował moja głowę, kilka zdan mi sie wbiło do łba, potem wracały te zdania jak bumerang w potrzebnych monetach, cudowan obopulna korzysc:) na koniec straszna kłotnia bo mu odmowiłam pojechania 300 km gdzies tam pod jego dyktando:) hahaha nie spodziewał się ze ja tak szybko zaczne samodzielnie myslec;) ale to nic..po 2 miesiacach od kłotni kupiłam mu kwiatka w doniczce i na mitingu głosno powiedziałam ile znaczyła dla mnie jego pomoc:) od tamtej pory on sie usmiecha zawsze i ja tez choc nasze drogi sie rozeszły to zawsze witamy sie serdecznie i zartujemy, czasem gdy mam czas gdzies go tam podwioze...mysle ze nasze drogi przecieły się w dobrym momecie i oboje sie od siebie czegos nauczylismy, nawet ta kłotnia mi i jemu wiele dała:)
          do dzis uwielbiam mojego Edka i zawsze jak go widze to czuje spokój i wiem, ze jestem wsród swoich:) ona 70 latek smieszny i ja roztrzepana 35 latka:) kto by pomyślał ze mozemy sobie cos dac...a jednak:)
          • aaugustw Re: Grupy samopomocowe AA... 27.02.13, 11:51
            miskolaj napisała:
            > ja mysle, ze ten problem lezy gdzie indziej Auguscie:) po pierwsze w ...
            > ... kto by pomyślał ze mozemy sobie cos dac...a jednak:)
            ______________________________________________________.
            Nic dodac, nic ujac...! - Potrafisz ladnie to "nasze" zycie opisac...! ;-)
            (a co mam na mysli pod slowem; "ladnie", to sama dobrze wiesz...!
            A...
    • miskolaj Re: Grupy samopomocowe AA... 27.02.13, 12:11
      dziekuje:) zawsze będę o tym mówiła, bo ja na poczatku (zreszta nadal) sama czerpałam z tego co mówią, pisza i robią inni, bardzo wiele zawdzięczam temu, ze innym się chciało..mam zatem wiele do oddania i sądze, ze chocby jedna osoba mogła sobie coś wziąc, uwierzyc, skorzystac to jest sukces :) tylko tyle zreszta mozna zrobić - dzieliś się nawzajem doświadczeniem..ze mną się podzielno za co czuję wdzięcznośc..
      pozdrawiam
      • aaugustw Re: Grupy samopomocowe AA... 27.02.13, 14:50
        miskolaj napisała:
        > dziekuje:) zawsze będę o tym mówiła, bo ja na poczatku (zreszta nadal) sama cze
        > rpałam z tego co mówią, pisza i robią inni, bardzo wiele zawdzięczam temu, ze i
        > nnym się chciało..mam zatem wiele do oddania i sądze, ze chocby jedna osoba mog
        > ła sobie coś wziąc, uwierzyc, skorzystac to jest sukces :) tylko tyle zreszta m
        > ozna zrobić - dzieliś się nawzajem doświadczeniem..ze mną się podzielno za co c
        > zuję wdzięcznośc..
        > pozdrawiam
        _____________________________________________________.
        I ja czerpie garsciami z tego co nam tu piszesz...!
        A z tymi sponsorami, no coz; takie osoby jak Ty szybko wyrastaja
        z tych bucikow i ida do nastepnego sklepu samoobslugowego -
        po nastepne...! ;-)
        Pozdrawiam:
        A...
        • miskolaj Re: Grupy samopomocowe AA... 27.02.13, 15:23
          to znaczy ze myslisz ze zapomne i pojde sobie i nie bede chciała pomagac? to by znaczyło, ze nic nie osiagnęłam a wszystko było tylko marą senna:( nie zyczę sobie tego, bardzo wierze Auguscie, ze wybrałam właściwa drogę, wierze nie dlatego ze inni mi to mówią, ale dlatego, ze widzę namacalne efekty, kiedy robie coś "po staremu" od razu zgrzyta:) odkad nie pije widzę takie etapy, przełomy jakby nawet nie wiem jak to nazwac..kryzysy zawsze pchaja mnie do przodu, dlatego juz przyjmuje je bez paniki, zdarza się ze mój umysł chciałby mnie porwac do tej starej krainy samotnosci, smutku i bólu, ale jak to sobie zaobserwowałam coraz mniej działa na mnie to czarne oko:) juz nie tak chetnie wpatruję się w odchłan, juz coraz chetniej odwaracam od niej wzrok:)
          kazdy czlowiek ma jakis dar, czasem ludzie o tym nie wiedzą, ja wiem jaki mam ja...od lat to chyba wiedziałam ale nie chciałm o tym myślec, mówiono mi to i nie słuchałam:( moim darem jest coś co mam w sobie, coś co sprawia, ze ludzie czują sie bezpieczni, ze ufaja, ze sie uspokajaja,ze chca, ze czuja sie wartosciowi, bardzo czesto to słysze, przyjaciólkja spytała mnie jak to do cholery robisz ze człowiek na skraju obłedu porozmawia z Toba i wstaje wyciera łzy i zdobywa sie na usmiech - uswiadomiłam sobie, ze ja nic nie robie i nic mnie to nie kosztuje a daje tak wiele szczescia - mój plan na przyszłośc Auguscie to skorzystac z tego daru, umiejetnosci - zwał jak zwał...ale od wrzesnia zaczynam nowe studia, wladciwe koncze co zaczłema, chce pracowac z ludzmi i dla ludzi na codzien:) takze takie sobie szykuje nowe buty na jutro:) nie odejde....
          • aaugustw Nieporozumienie...! 27.02.13, 15:56
            miskolaj napisała:
            > to znaczy ze myslisz ze zapomne i pojde sobie i nie bede chciała pomagac?
            ______________________________________________________________.
            Tu nastapilo male nieporozumienie...! ;-)
            Tak sie dzieje, kiedy oceniam a nie mowie o sobie, mianowicie;
            piszac o tych bucikach mialem na mysli mojego pierwszego sponsora,
            ktory dal mi bardzo, bardzo duzo...! - On wiedzial doskonale co mi
            potrzeba w danym okresie mojego rozwoju, mojego trzezwienia...!
            Ale z czasem ja z tych bucikow wyroslem. Zamienilem je na na takie,
            ktore mialy doswiadczenie w sluzbach europejskich i swiatowych...
            A wiec po Krokach zaczalem buszowac w Tradycjach AA, a potem w
            Koncepcjach AA, niezbednych w sluzbach AA, na kazdym szczeblu...
            - To mialem na mysli...! ;-)
            Wiem takze, ze przy stanie jakim juz jestes, Ty nie wycofasz sie z tej
            najpiekniejszej przygody swego zycia... - To jest jedyna i prawdziwa
            jednokierunkowa droga do sluzby, do szczescia i trzezwego zadowolenia...
            Powodzenia Ci zycze, a wiem ze bedziesz to b. dobrze czynic...! ;-)
            A...
            • miskolaj Re: Nieporozumienie...! 27.02.13, 16:27
              jak tak to dziękuje:) powodzenie mi się przyda bardzo...ale odkad nie musze sie marwtic, bo zaufałam nie tak czesto już wszystko w moim zyciu zalezy od farta...a przyznaje farta w zyciu miałam bardzo duzo..kiedys się obudziłam w nocy i spac nie mogłam i tak mi na trzezwo moje zycie przeleciało klatka po klatce i na koniec przeszły mnie ciarki i zrozumiałam, ze miałam wiecej szczęścia niż rozumu i ze to najmniej moja zasługa ze tak sie wszystko potoczyło, choć z czasem tez widze te swoje cechy które chciałabym rozwijac w sobie, nie wszystko jest do dupy - jak w kazdym czlowieku, to bardzo wazne zeby te mocne i dobre strony w sobie dostrzec:) ale jeszcze wazniejsze by ich nie zmarnowac....mam dlatego tak duza potrzebe by cos swiatu od siebie dac:) a swiat to dla mnie drugi czlowiek....pozdrawiam
              • aaugustw Wspolny mianownik...! 27.02.13, 17:05
                miskolaj napisała:
                > jak tak to dziękuje:) powodzenie mi się przyda bardzo...ale odkad nie musze sie
                > marwtic, bo zaufałam nie tak czesto już wszystko w moim zyciu zalezy od farta.
                > ..a przyznaje farta w zyciu miałam bardzo duzo..kiedys się obudziłam w nocy i s
                > pac nie mogłam i tak mi na trzezwo moje zycie przeleciało klatka po klatce i na
                > koniec przeszły mnie ciarki i zrozumiałam, ze miałam wiecej szczęścia niż rozu
                > mu i ze to najmniej moja zasługa ze tak sie wszystko potoczyło, choć z czasem t
                > ez widze te swoje cechy które chciałabym rozwijac w sobie, nie wszystko jest do
                > dupy - jak w kazdym czlowieku, to bardzo wazne zeby te mocne i dobre strony w
                > sobie dostrzec:) ale jeszcze wazniejsze by ich nie zmarnowac....mam dlatego tak
                > duza potrzebe by cos swiatu od siebie dac:) a swiat to dla mnie drugi czlowiek
                > ....pozdrawiam
                ___________________________________________________________.
                Podobnie bylo (i jest) ze mna. Farta mam ogromnego... - Ja zyje...! ;-)
                Najgorszym byloby dla nas gdyby nasze doswiadczenia z przeszlosci
                poszly na marne, wtedy wszystko byloby na darmo... - Cale nasze zycie...!
                Nasza najmocniejsza strona jest nasze zdobyte doswiadczenie... - To ono
                jest ta prawdziwa i jedyna szkola, ktora nie ma sobie rownej w zadnej teorii...!
                Bo ten haczyk duchowy Ty juz polknelas...! ;-)
                A...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka