25.10.17, 18:57

Sponsor.
Gdy moja opłakana wegetacja zachlanego nieszczęśnika wyglądającego jak siedem nieszczęść przestała zasługiwać na miano życia, a bez alkoholu nie potrafiłem już egzystować, zdecydowałem się po kilku zamiarach samobójczych niedopełnionych przez brak odwagi, wydostać się za każdą cenę z pochłaniającego mnie bagna. Cztery razy w tygodniu biegałem na grupy AA, czasami nawet i dwa razy dziennie, jeśli tylko miałem siłę, raz w tygodniu na grupę motywacyjną, do tego załatwiłem sobie opiekuna prawnego, który miał prawo wysłać mnie na oddział zamknięty, gdy tylko zacznę ściemniać, czemu nie chcę pójść zapijaczony na detoks, a poza tym chodziłem codziennie na zajęcia terapii zajęciowej i regularnie na rozmowy z terapeutami. Łapałem się przysłowiowej brzytwy, aby tylko wydostać się z tej rozpaczliwej sytuacji, na co nikt nie dawał mi już nadziei. Na pierwszych mitingach AA czułem się bezbronny, zagubiony, jak odarty ze skóry, jak kawałek żywego mięsa bez powierzchni ochronnej, podatnego na wszystkie bodźce z zewnątrz. AA-przyjaciele widząc z jednej strony moje rozpaczliwe położenie i nieodzowną chęć zaprzestania picia, a z drugiej strony niemoc wobec alkoholu wspierali mnie, jak tylko potrafili. Służyli mi pomocą, a przede wszystkim własnym doświadczeniem. Na mitingach AA usłyszałem po raz pierwszy o sponsorze, co oczywiście wzbudziło moje zainteresowanie jak każda nowa broń, którą mogłem wykorzystać w rozpaczliwej walce z chorobą. Jednak szczerze mówiąc, nie miałem zielonego pojęcia, o co tak naprawdę chodzi z tym sponsorem i kim on przede wszystkim jest? Na grupie dowiedziałem się, że nie każdy AA-owiec miał sponsora, ale jest też wielu, którzy są niezmiernie wdzięczni, że go mieli, któremu, jak twierdzą, zawdzięczają swoje życie. Z opowieści na mitingach dowiedziałem się, że w początkowym okresie działania AA nie było takiego pojęcia w szeregach Anonimowych Alkoholików. Dopiero, gdy niektóre szpitale, o ile się nie mylę, w Nowym Jorku i w Akron zaczęły przyjmować alkoholików, jako pacjentów pod warunkiem, że będzie im towarzyszył i ich wspierał już suchy alkoholik, co określano w języku angielskim, jako „to sponsor”. Sponsor przyprowadzał alkoholika do szpitala, odwiedzał go, odbierał go ze szpitala, a później wprowadzał go do grupy AA. Sponsor wspomagał „Nowego” w pierwszych miesiącach w grupie AA, odpowiadał na pytania nurtujące nowicjusza albo tylko służył mu otwartym uchem. Ta forma pomocy partnerskiej stosowana w początkowym okresie w grupie przyjęła się i z tego, co się orientuję, jest stosowana do dzisiaj na całym świecie. Sponsorem staje się nierzadko osoba pierwszego kontaktu w AA, która jest gotowa poświęcić czas szukającemu pomocy. W AA zaleca się, aby nowicjusz miał sponsora i pozostawia mu się dobrowolny wybór takiej osoby. Tutaj nasuwa się pytanie, które nurtuje wielu alkoholików szukających pomocy w AA, dlaczego jest mu w ogóle potrzebny sponsor? Sponsor jest niejednokrotnie pierwszym przyjacielem w AA, który wspomaga nowego w pierwszym okresie w grupie. Jest często też pierwszą osobą, z którą może szczerze porozmawiać o swoich obawach, troskach, problemach i która go uważnie wysłucha bez jakiegokolwiek osądzania, czy krytykowania. Sponsor jest często jedyną osobą, która wspomaga alkoholika w pierwszych dniach po detoksie, terapii itd. wspierając, towarzysząc szukającemu pomocy w stawianiu pierwszych kroków na drodze do trzeźwości. Sponsor może z reguły poświęcić szukającemu pomocy więcej czasu jak profesjonalny terapeuta, czy doradca od uzależnień i co najważniejsze może go nawet odwiedzić w nocy, aby go wesprzeć w utrzymaniu abstynencji w trudnej sytuacji, czego nie można oczekiwać od profesjonalisty. Z pewnością sponsor jest dobrą formą wsparcia w pierwszym okresie, gdy zdecydujemy się na szukanie pomocy w mitingach AA i wartościowym towarzyszem w drodze do trzeźwości, jednak każdy jest tylko człowiekiem z własnymi słabościami, wadami, problemami itd. Ja byłem, jako „Nowicjusz” w AA słaby psychicznie, zagubiony, wrażliwy, podatny na zranienia, bez jakiejkolwiek iskierki poczucia własnej wartości, wierzący ślepo w bezgraniczne dobro wspólnoty, co też wpłynęło na wybór moich sponsorów. Pierwszym moim sponsorem stała się starsza pani, która miała więcej lat trzeźwości jak ja stąpania po tej ziemi, która prowadziła mitingi AA, a jej mąż mitingi dla współuzależnionych Al-ANON. Problem był tylko taki, że ta pani nie mogła poświęcić mi tyle uwagi i czasu, co bym potrzebował, nie z tego powodu, że nie chciała, ale z powodów zdrowotnych, ze względu na podeszły wiek i ograniczenie czasowe związane z innymi przez nią spełnianymi funkcjami. Z tego względu zaproponował mi swoją pomoc, jako drugi sponsor inny AA-owiec, trochę starszy ode mnie wiekiem, ale za to też już z kilkuletnim stażem w abstynencji. Coś do końca mi w jego osobie nie pasowało, może to była jego nadgorliwość, z jaką zabiegał, o to, aby stać się moim sponsorem, ale wszyscy twierdzili, że powinienem dać mu szanse, ponieważ jest już doświadczony w pełnieniu roli sponsora i pomyślałem sobie, przecież jestem w AA, a tutaj nikt nie zrobi mi krzywdy. Dopiero po czasie okazało się, że jego motywacja, nie bazowała w niesieniu pomocy mojej osobie, tylko kierowały nim jakieś miłosne fantazje związane z moją żoną, z którą już wcześniej nawiązał kontakt poza moimi plecami. Właśnie ten sponsor w momencie, kiedy byłem całkowicie zdesperowany, gdy znalazłem się w absolutnym dołku i poprosiłem go o rozmowę i o pomoc, aby mógł mnie zawieźć na detoks, bo nie radziłem sobie z własnymi myślami i głodem alkoholowym, pocieszył mnie, że nie ma dla mnie czasu, bo ma bardzo ważne spotkanie, którego nie może przełożyć, że mam wytrzymać jeszcze parę godzin i może wieczorem znajdzie chwilkę dla mnie. Załamany, odrzucony i pozostawiony sam sobie, aby odwrócić trochę swoją uwagę od alkoholu plątałem się bez celu po ulicach miasta. Udałem się do dzielnicy, w której wcześniej mieszkałem, w nadziei, że może natknę się na kogoś znajomego, aby zamienić, choć kilka słów. Ku mojemu zdziwieniu zauważyłem samochód mojego sponsora zaparkowany przed moim dawnym blokiem. Okazało się, że to nie był przypadek, a to ważne spotkanie było z moją żoną, z którą nie mieszkaliśmy już razem, ale oficjalnie wciąż byliśmy małżeństwem. Mój dobroczyńca, tłumacząc się później, twierdził, że rozmawiając wcześniej parę razy z nią przez telefon, zakochał się w jej głosie i nie mógł się oprzeć pokusie, czy nadziei na coś więcej, dlatego zostawił AA-przyjaciela w potrzebie, aby skupić się na zaspokojeniu potrzeb poszkodowanej, współuzależnionej kobiety. W rozmowie z moją sponsorką odnośnie tego zajścia usłyszałem tylko, że sponsor jest również tylko człowiekiem, a ja powinienem uczyć się wybaczać. Tutaj nie było nic do wybaczenia. Ten incydent nie tylko zburzył moje zaufanie do AA, ale też równocześnie otwarł mi oczy, gdy później dowiedziałem się, że nie byłem jedynym takim przypadkiem. Dla mnie ta historia skończyła się można powiedzieć, że pomyślnie, bo tylko kolejnym detoksem. W innych przypadkach z tego, co słyszałem ludzie ponieśli dużo poważniejsze konsekwencje, nawet z następstwem śmierci. Jednak to nie świadczy o tym, że całe AA jest złe. Z każdego doświadczenia powinno się wyciągnąć dla siebie wnioski, bez względu na to, czy było ono pozytywne, czy negatywne, aby móc odnaleźć swoją drogę, nie tylko do trzeźwości. Dlatego poniżej parę przemyśleń, doświadczeń przyjaciół z AA, którzy mają dłuższy staż w AA i w utrzymaniu abstynencji, jak ja lat stąpania po tym świecie, na co warto zwrócić uwagę przy wyborze sponsora.
• Nawet już długo żyjący w abstynencji alkoholicy i tak samo doświadczeni sponsorzy nie są nieomylni, bez wad i słabości, bo takich ludzi nie ma na świecie. To należy raczej do rzadkości, ale może się wydarzyć, że nowicjusz zostanie źle pokierowany na jego drodze do trzeźwości przez sponsora i zboczy z właściwej dla niego drogi. Tak samo jak każdy człowiek, może się pomylić i najbardziej doświadczony sponsor z na
Obserwuj wątek
    • aaugustw Re: Sponsor. 25.10.17, 20:20
      Co ty mi tu znowu wypisujesz, o zlych i pelen nieudolnych, falszywych i winnych sponsorach...!? - Zaraz sie rozplacze...!
      Dlaczego nie piszesz prawdy, ze na detoks nie biora gdy sie jest (cyt. twoje pelne litosci nad soba slowa, ktore nb. wypowiadasz po kilunastu Mityngach AA, odwiedzanych czasami dwa razy dziennie(!) ; "...całkowicie zdesperowany, gdy znalazłem się w absolutnym dołku i poprosiłem go o rozmowę i o pomoc, aby mógł mnie zawieźć na detoks"... -
      Czy ty nie wiesz co to detoks? - Myslisz, ze uwierze w te bajki, ze na detoksie odtruwaja ze zdesperowania i jak sie jest w dolku...!? - Czemu nie piszesz, ze twoj Sponsor to wspanialy czlowiek, ktory zamiast zabrac ciebie nawalonego na detoks, co byloby strata czasu, bo takiego i tak by nie przyjeli, poszedl do twojej zony, aby jej opowiedziec PRAWDE o tobie i ratowac jeszcze twoje malzenstwo...!
      Ach, ide na mecz Bayernu...- To wszystko jest jeszcze pijane i to od samego poczatku. Pomijajac wiek tej "starszej" pani nie dobiera sie sponsora plci przeciwnej, np. aby mozna bylo zwierzyc sie z najskrytszych tajemnic, czego nie moze kobieta przed mezczyzna i odwrotnie... - Sponsor ponadto jest po to, poniewaz my, uzaleznieni, mamy sprytny i pokrętny umysl.
      Gdyby nie spodobala nam się czyjas odpowiedz, zwracalibysmy się kolejno do roznych czlonkow, az wreszcie usłyszelibysmy od kogos to, co usłyszec chcielismy.

      PS. SPONSOR jest to czlowiek:
      * w towarzystwie którego dobrze sie czuje,
      * do którego mam zaufanie,
      * który potrafi wysluchac,
      * dzielic sie wlasnym doswiadczeniem,
      * umie dac zwroty,
      * z którym przerabia sie program,
      * umie porozmawiac o sprawach intymnych,
      * potrafi wymusic kontakt telefoniczny lub bezposredni,
      * który nie kupi mojego problemu, umie spojrzec z dystansu,
      * który ma odwage powiedziec wprost co o mnie mysli nie kupujac
      mojego zaklamania,
      * który potrafi powiedziec "zadzwon wtedy kiedy jestes trzezwy, zanim sie
      napijesz".
      * który potrafi dac prawo sponsorowanemu umrzec.
      A...
      • pragnienie.duszy Re: Sponsor. 25.10.17, 21:53
        Auguście niepij za dużo w czasie meczu bo jutro będziesz miał kaca, a następną odpowiedź napisz już na trzeźwo. A tak poza tym nie wiem w jakim świecie Ty żyjesz ale w tym, w którym żyję ja, detoks jest właśnie po to by odtruć Cię z alkoholu i w końcowej fazie mojego picia miałem nawet zakaz pokazywania się tam bez flaszki. Zawsze wchodziłem z alkoholem w ręku lub wypijając ostatnie krople już na terenie kliniki. Dla mnie zejście poniżej 4 promili bez opieki medycznej oznaczało śmierć. Więc wytrzeźwiej a później dyskutuj bo jeszcze ktoś uwierzy, że masz rację i przez Ciebie stanie się coś złego.
        Jaki wynik ?
        • pragnienie.duszy Re: Sponsor. 25.10.17, 22:02
          A apropo żony to jeśli Ty potrzebujesz dokładniejszych słów to ujmę to inaczej. Jeśli chciał kogoś przekonywać o tym aby to małżeństwo przetrwało to powinien przekonać mnie bo to ja odszedłem i nie chciałem go kontynuować a nie ona. A po drugie może faktycznie chciał mi pomóc i przekonać ją poprzez sex, żeby dała mi święty spokój i zajęła się kimś innym czyli nim. No widocznie nie był aż tak dobry bo nie zadziałało. Auguście nie wiem co tam w swojej głowie sobie wyczytąleś z tego tekstu choć widzę, że niewiele ale ja nie miałem do niego żalu, że poszedł do niej. Ja miałem żal, że jako sponsor olał mnie w trudnym momencie a wybrał zaspokojenie siebie. Gdyby najpierw odstawił mnie do kliniki a później zawitał do mojej ówczesnej żony to jeszcze bym mu podziękował za pomoc w otrzymaniu rozwodu.
    • pragnienie.duszy Re: Sponsor. 25.10.17, 22:11
      Dlatego poniżej parę przemyśleń, doświadczeń przyjaciół z AA, którzy mają dłuższy staż w AA i w utrzymaniu abstynencji, jak ja lat stąpania po tym świecie, na co warto zwrócić uwagę przy wyborze sponsora.
      • Nawet już długo żyjący w abstynencji alkoholicy i tak samo doświadczeni sponsorzy nie są nieomylni, bez wad i słabości, bo takich ludzi nie ma na świecie. To należy raczej do rzadkości, ale może się wydarzyć, że nowicjusz zostanie źle pokierowany na jego drodze do trzeźwości przez sponsora i zboczy z właściwej dla niego drogi. Tak samo jak każdy człowiek, może się pomylić i najbardziej doświadczony sponsor z najszczerszymi zamiarami wobec podopiecznego. Jednak w takim przypadku musimy wziąć pod uwagę, że błąd sponsora nie jest powodem, czy usprawiedliwieniem na zapicie, gdyż sponsor nikomu nie wlewa alkoholu do gardła. Czyli zanim zacznie się obwiniać sponsora, aby mieć usprawiedliwienie na kolejne zapicie, jak ja to niegdyś zrobiłem, powinno się w inny sposób spróbować rozwiązać swój problem. W takich przypadkach jest oczywiście zaletą, jeśli ma się nie tylko jednego sponsora, co też jest czasami zalecane w AA, tylko dwóch, czy nawet kilku. Wtedy szukający pomocy ma też pewność, że nie pozostanie sam w poważnej sytuacji. Jednak i ta forma ma dwie strony medalu. Mając kilku sponsorów może zajść sytuacja, gdzie podopieczny będzie próbował każdemu z nich opowiadać inną historię, czy interpretować słowa sponsora tak, jak mu to w danej sytuacji najlepiej odpowiada, aby osiągnąć swój cel. To nie znaczy, że zrobi to z premedytacją, ale takie zachowanie leży już w osobowości uzależnionego, która się w nim wykształciła podczas wieloletniego picia. To z pewnością nie zdarza się nagminnie, gdyż sponsor zna już z własnego doświadczenia mechanizmy, które prowadzą do butelki i jest ciężko go oszukać, ale jednak ta możliwość omanienia sponsora istnieje, co w ostateczności szkodzi tylko i wyłącznie szukającemu wsparcia. Takie zachowanie jest odbiciem choroby alkoholowej, a nie szczerą chęcią życia w abstynencji. A tak w nawiasie, zakłamanie i tak jest niczym innym jak obciążeniem dla psychiki, a każdy balast utrudnia tylko podróż i tak samo jest utrudnieniem na drodze do trzeźwości. W sumie jedno jest tutaj pewne, że alkoholik o długim stażu życia w abstynencji, czy sponsor mają dużo większe doświadczenie jak nowicjusz w AA i warto jest wziąć sobie jego wskazówki do serca i wybrać, to co nam pomaga. Sponsor i tak nie może nikogo do niczego zmusić, wszystko i tak leży w rękach alkoholika, który pragnie szczerze żyć w abstynencji i dążyć do trzeźwości.
      • Sponsor też nie jest Bogiem wszechwiedzącym i mogącym, i o czym nie wolno zapomnieć, że może obok rodziny ma jeszcze pracę i inne obowiązki, z tym, że o tym powinien sam wiedzieć w momencie, gdy podejmuje się takiego poważnego zadania. Także nie można wymagać od niego zbyt wiele i oczekiwać pomocy w każdej dziedzinie życia. Sponsor może z pewnością na podstawie własnego doświadczenia pomóc jak utrzymać abstynencje i jak dążyć do trzeźwości. Wie doskonale z własnego doświadczenia jak zapobiec nawrotom choroby, jak poradzić sobie w sytuacjach trudnych dla alkoholika. On też z reguły wie, gdzie można szukać jeszcze profesjonalnej pomocy, kiedy nasuną się np. terapeutyczne, czy psychologiczne pytania, czy też problemy innej natury wymagające profesjonalnego wsparcia, czy porady w życiu.
      • Jeśli chodzi o wybranie płci sponsora moim zdaniem jest lepiej, czy bezpieczniej, jeśli sponsorem kobiety staje się kobieta, a mężczyznę wspiera mężczyzna. Tutaj biorę pod uwagę możliwość zaistnienia romansu pomiędzy sponsorem, a nowicjuszem, co może doprowadzić do problemów i zakończenia związku sponsor-nowy. Z doświadczenia, jakie wyniosłem ze społeczności AA wiem, że w większości przypadków mieszanka sexu i sponsoringu nie prowadzi do niczego dobrego, a już na pewno nie do długotrwałej abstynencji, czy późniejszej możliwej trzeźwości.
      • Pomoc dobrego sponsora jest z pewnością niezastąpioną pomocą, a co najważniejsze jest darmowa. Sponsor udziela pomocy, wsparcia, ponieważ tak samo czerpie z tego korzyści w postaci utrzymania swojej trzeźwości i pracowania nad samym sobą. Po jakimś czasie i nowicjusz, który już nie będzie żółtodziobem spostrzeże u siebie potrzebę pomagania innym i wtedy w formie pomocy innemu alkoholikowi spłaci swój rzekomy dług, za wsparcie, które otrzymał podczas stawiania pierwszych kroków w drodze do wytrzeźwienia.
      • aaugustw Re: Sponsor. 26.10.17, 14:15
        pragnienie.duszy zapytal (A...): "Jaki wynik?"
        ___________________________________.
        Pytasz, wiec odpowiadam: 1 : 0 dla mnie...!
        A... :-)
    • wolfbreslau Re: Sponsor. 30.10.17, 15:01
      sponsor, jak sama nazwa wskazuje, sponsoruje kogos drugiego z tego co ma sam. niczym innym. czy ktos slyszal , by producent kompotu, sponsorowal druzyne hokeja na trawie kredytem na produkcje utrwalaczy zapachu w toalecie?....sponsor to sponsor. daje , to co ma. i fertig spragniona duszo.
      • aaugustw Re: Sponsor. 31.10.17, 18:50
        pragnienie.duszy napisalo:
        "... jest oczywiście zaletą, jeśli ma się nie tylko jednego sponsora, co też jest czasami zalecane w AA, tylko dwóch, czy nawet kilku."
        ___________________________________________________.
        Oj ty moja duszo... - Wymyslasz swoj wlasny program AA...! ;-)
        Co znaczy: "jest czasami zalecane w AA"? - Albo jest, albo nie !
        We Wspolnocie AA nie ma opcji wyborczej, albo chcesz przestac chlac, albo nie...!
        Kilku sponsorow to juz cala grupa AA...
        A...
        • pragnienie.duszy Re: Sponsor. 03.11.17, 15:56
          Auguście to może najwyższa pora abyś wypowiedział się w sposób konkretny zamiast kolejny raz tylko bić pianę i podzielił się z nami wszystkimi swoją wiedzą i doświadczeniem przynajmniej w tym jednym temacie. Jeśli tak doskonale znasz AA i nie zgadzasz się z wiedzą i doświadczeniem uzyskanym przeze mnie to może konkretnie odpowiedz nam jakie zalecenia odnośnie sponsora ma AA. Gdzie je znaleźć? Skąd w ogóle w AA jest ktoś taki jak sponsor? Jak wybrać sponsora? I skoro w AA nie ma nic niepewnego, to czy sponsor jest jako warunek konieczny w trzeźwieniu z AA czy nie ma nikogo takiego i to tylko mój indywidualny wymysł? oki tych pytań mam całą listę ale z tego co wnioskuję po Twoich wypowiedziach i tak konkretnej odpowiedzi nie będzie :) pozdrawiam serdecznie
          • aaugustw Re: Sponsor. 03.11.17, 18:00
            Moj ty spragniony...
            Wiedza w AA na nic sie zdaje. Program AA jest juz gotowy: Tradycje AA powstaly na przestrzeni lat, metoda prob i bledow...
            W tym temacie, jak chcesz moge sie podzielic z toba tym, co juz przyjete i od wielu, wielu lat skutecznie stosowane, a ty wez sobie z tego co uznasz za stosowne, ale (moja sugestia) najlepiej gdybys wzial sobie sponsora, przedtem wypuscil troche powietrza z twojego nadetego, (czyli; pustego) EGO, np:
            SPONSOR
            1. Okres nie picia sponsora - minimum pól roku.
            2. Pytac na mityngach kto potrzebuje sponsora i kto chce sponsorowac.
            3. Sponsor jest to czlowiek:
            * w towarzystwie którego dobrze siê czujê,
            * do którego mam zaufanie,
            * który potrafi wysluchac,
            * dzielic siê wlasnym doswiadczeniem,
            * umie dac zwroty,
            * z którym przerabia siê program,
            * umie porozmawiac o sprawach intymnych,
            * potrafi wymusic kontakt telefoniczny lub bezposredni,
            * który nie kupi mojego problemu, umie spojrzec z dystansu,
            * który ma odwagê powiedziec wprost co o mnie mysli nie kupujac
            mojego zaklamania,
            * który potrafi powiedziec "zadzwoñ wtedy kiedy jestes trzezwy, zanim siê
            napijesz".
            * który potrafi dac prawo sponsorowanemu umrzec.
            Albo:
            "Nie kazdy Aowiec mial i ma sponsora.
            Ale tysiace z nas mowia, ze dzis nie zyli by gdyby nie bylo w tych pierwszych miesiacach i latach trzezwienia tej
            przyjazni z doswiadczonym i trzezwym alkoholikiem.
            W AA jest zalecane, zeby ten "nowy" mial w pierwszych tygodniach swojego przewodnika i przyjaciela...
            Zaleca sie rowniez sponsora nawet po 10, 20 i 30-stu latach trzezwosci...!.
            W punktach ujme to tak:
            1. jest lepiej, jezeli kobiety opiekuja sie kobietami a mezczyzni mezczyznami.
            2. Czy nam to pasuje czy nie on jest dluzej od nas trzezwy. Faktem jest, ze on moze jedynie nam zalecac i dawac porady nigdy polecac
            3. Sponsor w AA nie jest zawodowym rzeczoznawca, prawnikiem, nie jest takze instytucja udzielajaca kredytow, odziezy, prace... - Sponsor w AA nie jest rowniez lekarzem, medykiem. Nie jest to religijny doradca, czy osoba udzielajaca psychiatrycznych porad, (chyba, ze alkoholik).
            SPONSOREM jest po prostu trzezwy alkoholik, ktory moze pomoc TYLKO w rozwiazaniu problemu aby pozostac juz trzezwym.
            I ma on tylko jedno narzedzie do pomocy; jego osobiste doswiadczenie...
            Dodam jeszcze:
            Znajdź sobie sponsora

            Dlaczego członkowie Wspólnoty tak często powtarzają, że dobrze jest mieć
            sponsora? Ogarnięci wątpliwościami nowicjusze dziwią się: "Skoro mam do
            dyspozycji wszystkich członków Wspólnoty, to po co mi sponsor?" Otóż po
            to, żeby uniknąć zbyt szerokiego "asortymentu" odpowiedzi. Bo my,
            uzależnieni, mamy sprytny i pokrętny umysł.
            Gdyby nie spodobała nam się czyjaś odpowiedź, zwracalibyśmy się kolejno do
            różnych członków, aż wreszcie usłyszelibyśmy od kogoś to, co usłyszeć
            chcieliśmy. Byłby to przejaw naszej samowoli, całkowicie sprzecznej z
            Trzecim Krokiem, mówiącym o powierzeniu naszej woli i naszego życia opiece
            Boga, jakkolwiek Go pojmujemy. Sponsor zaś jest w stanie ukrócić naszą
            samowolę.
            A na koniec, bo jade na Mityng AA, to jeszcze
            Na podstawie "GRAPEVINE" maj 2003 str. 26-27 ( przekład nieautoryzowany )
            Nigdy nie zapomnę, co Mark - mój sponsor - powiedział mi, gdy pierwszy raz
            siedliśmy do Kroków. Opowiedział mi historię Billa W. i dr. Boba oraz ich
            pierwszego spotkania. Powiedział mi również, że będzie ze mną omawiał Kroki,
            bo to pomaga mu utrzymać trzeźwość. Za chwilę dopowiedział coś takiego, co
            naprawdę mną wstrząsnęło. Stwierdził, że pewnego dnia także i ja będę
            przeprowadzał innych ludzi przez Kroki, jeśli mam pozostać trzeźwy. W ciągu
            tych kilku trzeźwych dni przed naszym spotkaniem, wszystko, czego mógłbym
            się spodziewać dotyczyło tego, że nie będę pił dzisiejszej nocy. Niesienie
            posłania przekraczało moje możliwości zrozumienia. Ja tylko nie chciałem
            pić. Mark stwierdził mi, że anonimowi alkoholicy uczestniczą w trzeźwości
            innych ludzi, a dlaczego zrobiło to takie głębokie wrażenie na mnie - nie
            wiem, ale zrobiło. Więc zacząłem brać udział w spotkaniach mojej grupy i
            włączyłem się w jej życie. I wtedy nie tylko poznałem członków grupy, ale
            oni również poznali mnie. Po jakimś czasie mój sponsor stwierdził, że pora,
            abym zaczął sponsorowanie nowych. Dodał, że to pomoże mi radzić sobie
            z alkoholem w trudniejszych sytuacjach, które mogą nadejść. Chociaż nic
            rozumiałem, rozmawiałem z nowymi, uczestniczyłem w spotkaniach, aż w końcu
            czułem się przygotowany do pracy z innymi. Zacząłem sponsorowanie.
            Pomagałem jednemu, drugiemu, ale żaden nie osiągnął trzeźwości. Robiłem
            wszystko, co mój sponsor robił ze mną, ale wszyscy zapijali. Sfrustrowany
            poszedłem do Marka powiedziałem mu, że jestem słabym sponsorem, ponieważ
            wszyscy, którym próbowałem pomóc, nie zdrowieli. Mark zadał mi kilka pytań;
            czy odwoływałem się do literatury, czy rozmawiałem o Krokach, czy
            dzieliłem się swoim doświadczeniem i tak dalej. Odpowiedziałem - tak. Wtedy
            na jego twarzy pojawiło się dziwne spojrzenie . Spytał mnie, czy zapiłem.
            Odpowiedziałem - nie, czując się nieco zakłopotany tym pytaniem. Wtedy Mark
            powiedział - "Przyjdzie czas, a będziesz dobrym sponsorem.". Wyjaśnił mi:
            "Próbujemy nieść posłanie, żeby samemu pozostać trzeźwym. Jeśli osoba,
            której pomagamy, trzeźwieje, to jest to tylko dodatkowa premia". Więc
            przestałem osobiście reagować, kiedy zapijali ludzie, którym pomagałem.
            Szedłem dalej do następnego, by zobaczyć, czy mogę być pomocny. Moich
            pierwszych kilka lat zdrowienia było świadectwem wielu zmian. Nawiązałem i
            skończyłem romans, poszedłem do szkoły i ukończyłem ją, dostałem pracę,
            zostałem z niej wyrzucony, złamałem nogę, kiedy nie miałem żadnego
            ubezpieczenia, wzburzyłem swoje uczucia, a to zabolało bardziej niż
            chciałbym się przyznać. Kiedy rozmawiałem z Markiem o sprawach, które
            przeżywałem, on słuchał a potem pytał, czy sponsoruję kogoś. Jeśli nie,
            kazał bym znalazł kogoś. Jeśli tak, mawiał abym przypomniał, jak radzili
            sobie inni. Sugerował też, że mógłbym przeczytać fragment w Wielkiej Księdze
            str. 14 i początek 15. [ str. 12 wyd. polskie - Jeżeli alkoholikowi nie
            udało się udoskonalić i pogłębić swojego duchowego życia przez pracę i
            poświęcenie dla innych, nie będzie on w stanie stawić czoło żadnym
            przeciwnościom losu. Jeżeli nie pomaga innym z pewnością wróci do picia, a
            jeżeli będzie pił z pewnością umrze. Wtedy wiara będzie martwa w dosłownym
            tego słowa znaczeniu. Tak to już z nami jest. - przypis redakcji] Mówię -
            w porządku - i słucham jego rad , bo właśnie działanie pozwala mi czuć się
            lepiej. Potem, we wrześniu 1999, zdarzyło się coś nie do pomyślenia. Mój
            ojciec miał atak serca i zapadł w śpiączkę. W następnym tygodniu został
            odłączony od aparatury. Kiedy spędzałem z nim ostatnie godziny jego życia,
            zadzwonił telefon od klienta, który niepokoił się o mnie. Poprosiłem o
            skontaktowanie się z moim sponsorem i po godzinie, Mark był ze mną.
            Usiedliśmy i rozmawialiśmy. Potem pomodliliśmy się i ja pożegnałem swojego
            ojca. Później, tej nocy, otrzymałem wiadomość, że mój ojciec umarł. Po
            pogrzebie, wróciłem do miasta, w którym mieszkałem, pracowałem i poszedłem
            prosto na spotkanie anonimowych alkoholików. Minęła chwila, a wiedziałem już
            dokładnie, co zrobić. Poszedłem zbyt wcześnie a wyszedłem późno.
            Zaprzyjaźniłem się z członkiem miejscowej intergrupy. On pomógł mi włączyć
            się w wiele projektów anonimowych alkoholików. Wkrótce i tam rozpocząłem
            sponsorowanie. Pomaganie innym alkoholikom pozwoliło mi zachować trzeźwość
            i pomogło uporać się z trudnościami, które przechodziłem po śmierci ojca
            Później przeniosłem się do innego miasta i znów sponsoruję nowych.. Kiedy
            jeden z moich przyjaciół zagubił się po utracie rodzica,
            byłem w stanie pomóc mu, podobnie jak uczynił mój sponsor wobec mnie
            przekazując, że najlepiej można sobie pomóc, pomagając innym zdrowieć z
            alkoholizmu.
            Vinny B. Austin, Teksas
            A...
            • wolfbreslau Re: Sponsor. 03.11.17, 23:41
              strzez mnie boże od sponsorów, bo dwóch alkoholików razem, najczesciej idzie w koncu po flaszke .
              • aaugustw Re: Sponsor. 04.11.17, 11:40
                wolfbreslau napisal: "strzez mnie boże od sponsorów, bo dwóch
                alkoholików razem, najczesciej idzie w koncu po flaszke ."
                _______________________________________________.
                Kazdy dzieli sie tylko wlasnym doswiadczeniem.
                Moje doswiadczenie z trzezwymi alkoholikami jest inne...!!
                A...
                • wolfbreslau Re: Sponsor. 04.11.17, 11:46
                  zawsze pisze tylko o swoim doswiadczeniu . bo tylko za nie moge wziac odpowiedzialnosc,ze to prawda.
                  • aaugustw Re: Sponsor. 06.11.17, 20:55
                    wolfbreslau napisal o sobie:
                    "zawsze pisze tylko o swoim doswiadczeniu . bo tylko za nie moge wziac odpowiedzialnosc,ze to prawda."
                    _____________________________________________________________________________________.
                    Z pierwsza czescia twej wypowiedzi moge sie jeszcze zgodzic, ze piszesz o sobie. Z druga czescia twej
                    wypowiedzi, to ty nie mozesz, ale musisz brac odpowiedzialnosc za swoje czyny, a z ta prawda to juz
                    (jako pokretny mozg alkoholika - pisze o sobie) kompletnie przesadziles...
                    A...
                  • aaugustw Re: Sponsor. 07.11.17, 15:59
                    wolfbreslau napisal wyjatkowo o sobie:
                    "zawsze pisze tylko o swoim doswiadczeniu..."
                    ____________________________________.
                    Cos malo masz tego swego doswiadczenia...! :-(
                    A... ;-)
                    • wolfbreslau Re: Sponsor. 07.11.17, 16:56
                      aaugustw napisał:


                      > Cos malo masz tego swego doswiadczenia...! :-(
                      > A... ;-)
                      >

                      a na co mi wiecej? ....mnie wystarcza. innych nie dotyczy.
                      • aaugustw Re: Sponsor. 09.11.17, 14:10
                        Na uwage (A...) skierowana do wolfbreslau, (cyt.): Cos malo masz tego swego doswiadczenia...! :-(
                        wolfbreslau odpowiedzial (do A...): "a na co mi wiecej? ....mnie wystarcza. innych nie dotyczy."
                        ____________________________________________________________________________.
                        Seneka powiedzial, ze najwiekszym nieszczesciem ludzi jest to, ze zbyt szybko zadowoleni sa
                        z samych siebie...! - Uwazam tak samo...!
                        A...
                        • aaugustw Re: Sponsor. 14.11.17, 14:15
                          pragnienie.duszy zapytal:
                          " skoro w AA nie ma nic niepewnego, to czy sponsor jest jako warunek konieczny w trzeźwieniu z AA ... to tylko mój indywidualny wymysł?
                          ________________________________________________________________________.
                          To widac, ze to twoj wymysl, bo gdybys potrafil popatrzec trzezwo na siebie, zobaczylbys,
                          ze jedynym niepewnym faktorem i jedynym wrogiem samego siebie, jestes ty sam...! :-\
                          A...
                          • aaugustw Re: Sponsor. 22.11.17, 12:45
                            pragnienie.duszy zapytal:
                            " skoro w AA nie ma nic niepewnego, to czy sponsor jest jako warunek konieczny w trzeźwieniu z AA ... "?
                            ________________________________.
                            W trzezwieniu tak, w abstynencji nie...!
                            A...
                            • aaugustw Re: Sponsor. 07.12.17, 10:15
                              Szukam "pragnienie.duszy". Widzial go kto?
                              Czy sie bidak nas przestraszyl i zwial stad..? :-(
                              A... ;-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka