Dodaj do ulubionych

Dziękuję Wam....

02.11.04, 11:01
Witam,
od 3 dni zmagam się z nałogiem nikotynowym. Charakter mam słaby, wiec i prób
było kilka. I teraz kolejna. Nie wiem czy będzie udana, ale to moja maleńka
wojna z papierosami.
Odzywam się tutaj, żeby potwierdzić jak pomocne są Wasze listy.
Jest mi ciężko (pewnie mojemu otoczeniu jeszcze bardziej), ale nie jestem
wyątkiem.
Jest tutaj "stary" wątek o próbie rzucania palenia.
Właśnie on mnie zachęcił do napisania. To obraz ludzkich słabości. Moich i
Twoich. Próby pomocy, cenne rady. I czasem uśmiecham się czytając te listy,
bo zamiast rozmowy widzę tylko monologi.
Ktoś radzi Tabex, inny Zyban itp. W odpowiedzi czyta, że to może włożyć sobie
gdziekolwiek. Że konieczna jest silna wola, jaja czy tym podobne akcesoria :)
A jeśli moja wola jest silna, ale niezbyt wytrwała ? Żartuje teraz, ale
dopiero dzisiaj mam lepszy dzień. Na chwilę opuściła mnie obsesja zapalenia.
Spróbuję wytrwać w postanowieniu. Nie będę mieć jednak sobie za złe jeśli się
nie uda.
Ale będę do Was zaglądać - coraz częściej z uśmiechem na twarzy.
Palący coyote (3 dzień odstawienia).


Obserwuj wątek
    • wredny_typ Re: 02.11.04, 12:00
      osiem miesięcy już nie palę i jak na razie nie powiem dobrze mi z tym nie
      paleniem. Na początku było trudno nie powiem, ciągłe ssanie w zołądku, ciągły
      brak czegoś, lekie poddenerwowanie ale przertwałem i nie stosowałem zadnych
      środków które miałby by mi pomóc w antynikotynowej terapii.
      Żyvcząc powodzenia pozdrawiam
    • coyote7 Re: Dziękuję Wam.... 03.11.04, 15:21
      Witam....
      juz 4 dzień bez papierosa. A pokus wokół mnóstwo. Trzymam się dzielnie i nadal
      uśmiecham. Może tym razem wykażę się większą wolą walki.
      Pozdrawiam
      palący coyote (4 dzień odstawienia)
      • Gość: wola Re: Dziękuję Wam.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.04, 22:56
        Nie palę 7lat. Jak pamiętam te pierwsze dni były najtrudniejsze (ok.2 tyg.).
        Mówiłam sobie - jeśli wytrzymałam trzy dni to szkoda tego zmarnować, więc każdy
        następny bez dymka był coraz ważniejszy.
        Jesteś już blisko sukcesu.
        Uda się!!!!
        • Gość: Natalia(zb) Re: Dziękuję Wam.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.04, 06:29
        • Gość: Natalia(zb) męki średnie przeżywam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.04, 06:36
          coyote, a ja rozpoczęłam drugi tydzień bez papierosa. Męki średnie przeżywam.
          To co pisze wola jest tak budujace, że pijąc właśnie poranna kawę nie czuję
          głodu nikotynowego. No moze troszeczkę jednak czuję... ale co tam...

          Przesyłam moc serdeczności. Natalia.
    • Gość: gb Re: Dziękuję Wam.... IP: *.toya.net.pl 08.11.04, 09:30
      Bardzo podoba mi się to, co napisałeś...tak to jest, zawsze trwa walka z sobą i
      czyli z różnymi nawykami. Wczoraj, w pociągu spotkałam panią, która 30 lat temu
      odstawiła papierosy i stwierdziła, ze 12 lat po rzuceniu, przestała odczuwać
      jakąkolwiek potrzebę zapalenia. A więc organizm jednak kiedyś zapomina o
      nikotynie, to jest pocieszające. Postanowiłam też dziś powalczyć z nałogiem ale
      nie obiecuję sobie, że wytrzymam nawet ten jeden dzień...nie obiecuję już sobie
      niczego a Tobie życzę powodzenia. Ja często myślę o osobach, które tutaj piszą
      o swoich potyczkach z nałogami i ciekawa jestem czy im się udało, wielu z nich
      pamiętam i lubię.
      • coyote7 Re: Dziękuję Wam.... 08.11.04, 19:55
        Drodzy Moi,
        jakże trudno walczyć z nałogiem w wolne dni. Papieros nie tkwi między palcami
        dłoni, ale w mojej głowie.
        Miła gb, to co napisałaś o nieznajomej z pociągu nie brzmi dziś dla mnie
        pocieszająco. Te moje 9 dni abstytencji nikotynowej jest doprawdy mało
        imponujące :)
        Ale to moje zmaganie się jest świadectwem dla samego siebie, że potrafię, że
        chcę po raz kolejny przestać.
        I nadal uważam, że nie poniosę klęski jeśli nie uda się. Wstanę, otrzepię
        kolana i będę próbować ponownie.
        Póki co trzymam się. Raz lepiej, raz gorzej.
        Jeśli to co piszę może pomóc komuś będę rad. Mi pomaga pisanie do Was.

        palący coyote (9 dni bez...)
        • Gość: wola Re: Dziękuję Wam.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.04, 00:18
          coyote - cieszę się, że nadal tu jesteś.
          Nie mów, że 9 dni to mało.
          W twoim otczeniu jest wiele osób, które zastanawiają się jak to zrobiłeś i też
          pewnie próbują.
          Trudno jest nie tylko w wolne dni - trudno jest po każdym posiłku, trudno przy
          kawie czy wśród znajomych.
          Zapewniam Cię, że aby zapomnieć o paleniu nie każdemu potrzebne jest aż 12 lat.
          Pozdrawiam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka