felek_zdankiewicz 12.05.05, 02:09 Szczególnie w niektórych miejscach w Polsce. Po prostu katolicka propaganda. Może to niektórym pomaga, ale wielu odrzuca. Religijna wspólnota i tyle. Racjonalistom dziękujemy. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
hepik1 Re: AA - nie dla ateistów 12.05.05, 06:29 Aby móc pić dalej -każdy pretekst jest dobry-również Bóg katolicki. Nie jest winą kościoła katolickiego,że uzycza za symboliczne kwoty miejsca na mitingi AA w swoich domach katechetycznych,nie jest winą alkoholików ,że łatwiej im trzeźwieć ,gdy powracają do swojej wiary. Tyle,że nie jest to warunkiem uczestnictwa w AA. Odpowiedz Link Zgłoś
felek_zdankiewicz Re: AA - nie dla ateistów 12.05.05, 12:53 Ale jednak coś jest na rzeczy... Dotarły do mnie informacje, że w opozycji do AA działają inne organizacje. Dawniej było coś takiego jak kluby abstynenta. Na temat nieuniwersalności i dość niskiej skuteczności AA wypowiadał się całkiem niedawno prof. Mellibruda. Tyle, że AA jest dobrze rozreklamowane przez wyznawców. Na tym forum praktycznie nie pisze się o innych metodach na niepicie (a takie istnieją - sam znam abstynentów z naprawdę długim stażem, wielu aowców może o takim tylko pomarzyć przy tych swoich ciągłych nawrotach). Odpowiedz Link Zgłoś
hepik1 Re: AA - nie dla ateistów 12.05.05, 14:55 Kluby abstynenta istnieją,mają się dobrze ,nie są ani kunkurencja ani opozycją do AA.Jest to forma spędzania wolnego czasu dla trzeźwych alkoholików i ich rodzin. Skuteczności AA się nie nigdzie nie liczy ,bo policzyć sie nie da.Jednym pomaga ,innym nie.I linia podziału nie przebiega między wierzącymi,ateistami czy agnostykami. Na tym forum nie pisze sie o innych ruchach ,nie dlatego,że nie wolno.Możesz sam napisać ,chętnie przeczytam.Podpowiadam ,że jest taki ruch(znany w Europie zachodniej)jak Niebieski Krzyż. A i na koniec -nawroty nie sa domeną AA-owców sa faktem obiektywnym ,przypisane sa do choroby alkoholowej i moga sie zdarzyc każdemu.Cały problem wtym ,by wiedzieć jak sobie z nimi poradzić. Pozdr:) Odpowiedz Link Zgłoś
felek_zdankiewicz Re: AA - nie dla ateistów 12.05.05, 19:18 Warto o takich rzeczach pisać. Nie każdy, nawet najbardziej zmaltretowany wódą alkoholik, ma ochotę brać udział w parareligijnych imprezach. Odpowiedz Link Zgłoś
stachu34 Re: AA - nie dla ateistów 12.05.05, 21:17 Może do tego co Hepik powiedział to dorzucę swoje trzy grosze... Jeżeli dla alkoholika przez kilkanaście lat „siłą wyższą” była wóda, to gdy ją odstawi, wówczas te puste miejsce powinien czymś wypełnić. Dla katolika najprościej jest utożsamić to z Bogiem, a katolików jest 90 % społeczeństwa to ten sam procent przekłada się na społeczeństwo pijących nadmiernie. Stąd zapewne te spotkania tak głęboko nawiązują do takiego zrozumienia „siły wyższej”. Łatwiej też, w moim odczuciu, zrozumieć duchowość programu AA wierzącemu, niż ateiście czy agnostykowi. Odpowiedz Link Zgłoś
felek_zdankiewicz Re: AA - nie dla ateistów 12.05.05, 21:59 stachu34 napisał: > Łatwiej też, w moim odczuciu, zrozumieć duchowość programu AA > wierzącemu, niż ateiście czy agnostykowi. No właśnie. Zresztą zrozumieć nawet całkiem prosto jest, nie każdy ma natomiast ochotę w to wchodzić. Dlatego trzeba promować również inne sposoby radzenia sobie z nałogiem. Odpowiedz Link Zgłoś
hepik1 Re: AA - nie dla ateistów 13.05.05, 07:04 felek_zdankiewicz napisał: > nie każdy ma natomiast > > ochotę w to wchodzić. Ale to juz jego problem.Przymusu nie ma żadnego;) Dlatego trzeba promować również inne sposoby radzenia > sobie z nałogiem. Promuj Felek,promuj...Nikt nie broni Najlepiej jeśli ktos promuje to co zna z własnego doświadczenia;) Ja skorzystałem z terapii w państwowej służbie zdrowia i ruchu AA. I juz jakis czas mam się dobrze i nie narzekam:) Odpowiedz Link Zgłoś
hepik1 Nie tylko AA 13.05.05, 08:49 Po niemiecku ,choc zdajsie tu Bóg też może "przeszkadzać" www.blaues-kreuz.de/ Odpowiedz Link Zgłoś
hepik1 Re: Nie tylko AA 14.05.05, 04:20 Tu po polsku parę info,jest adres mejlowy do gościa ,pisz,dowiesz się więcej alkoholizm.akcjasos.pl/171.php Odpowiedz Link Zgłoś
stachu34 Re: AA - nie dla ateistów 14.05.05, 10:36 Wierzący ma gotowe posadowienie siły wyższej.Agnostyk czy ateista musi ja znaleźć.A wszystko sprowadza się do jednego.To tak jak z określeniem czynności "kupić" i "nabyć".Dwa słowa,a znaczenie jedno. Co by nie mówić,to odwieczny spór,a w miarę trzeźwienia zanika...Ważna jest tolerancja.Tego potrzeba każdemu. Odpowiedz Link Zgłoś
jerzy30 felek - bredzisz [to łagodne określenie] 14.05.05, 11:11 felek zdankiewicz bredzisz jak potłuczony garnek - jak znasz inne skuteczne metody to je podaj - AA nie jest wspólnotą religijną - AA nie dla ateistów ?????? - jest i dla ateistów i dla katolików, prawosławnych, muzułmanów, żydów, komunistów, białych, czarnych, zielonych - poleć sobie na kongres AA w Toronto to zobaczysz kto należy do AA. Chyba że to prowokacja - a Melex to różne dziwne rzeczy rozpowiada i pisze. Odpowiedz Link Zgłoś
felek_zdankiewicz Re: felek - bredzisz [to łagodne określenie] 14.05.05, 15:02 jerzy30 napisał: >poleć sobie na > kongres AA w Toronto to zobaczysz kto należy do AA. Pisałem o Polsce. U USA funkcjonują nawet świątynie dla ateistów, a Kościół katolicki uważany jest przez wielu za instytucję mocno podejrzaną, więc sytuacja jest nieporównywalna. U nas mamy monokulturę papieską. Oczywiście nie twierdzę, że wszystkie grupy AA to zakamuflowane kółka różańcowe, niemniej przypadki takie nie należą do rzadkości. A że bredzę - to pewne. W końcu mam inne zdanie niż to jedynie słuszne... Odpowiedz Link Zgłoś
paulsixtus Re: felek - bredzisz [to łagodne określenie] 15.05.05, 00:13 Ojej, jakis ty biedny. Czy ja dobrze rozumiem, ze masz pretensje do ludzi z AA, ktorzy osmielili sie trzezwiec dzieki "monokulturze papieskiej"? Nie badz smieszny. To zrozumiale,ze jesli w mitingu AA bierze udzial osoba, ktora opowiada o swoich doswiadczeniach trzezwienia za przyczyna Boga, to i inni - moga sprobowac pojsc ta droga. Niemadre jest natomiast kreowanie jakiejs teorii spiskowej, jakoby AA to wspolnoty parareligijne. Z autopsji wiem,ze takie "czepianie sie", jakie tutaj prezentujesz, jest ucieczka do nikąd. Przed problemem Siły Wyższej czlowiek trzezwiejacy staje zawsze, czy to w AA, czy poza nim. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
hepik1 Re: felek - bredzisz [to łagodne określenie] 15.05.05, 10:26 W zasadzie to trzeba było zaczac od pytania podstawowego-co tobie felek dolega? Alkoholizm czy kościół katolicki? Bo inaczej to raczej w pietke będziemy gonić;)) Odpowiedz Link Zgłoś
felek_zdankiewicz Re: felek - bredzisz [to łagodne określenie] 15.05.05, 13:17 hepik1 napisał: > W zasadzie to trzeba było zaczac od pytania podstawowego-co tobie felek dolega? > Alkoholizm czy kościół katolicki? > Bo inaczej to raczej w pietke będziemy gonić;)) Mnie nic nie dolega. To nie jest forum terapeutyczne, tylko dyskusyjne, jakby ktoś jeszcze nie zauważył;) Co do terapii dostępnych w Polsce, proponuję przypomnieć sobie artykuł, który kilka lat temu nie spodobał się w środowisku aowskich aktywistów: polityka.onet.pl/162,1009377,1,0,2263-2000-38,artykul.html W Polsce alkoholik naprawdę ma możliwość szukania pomocy i nie jest zdany wyłącznie na apostołów z AA, choć oni krzyczą najgłośniej;) Odpowiedz Link Zgłoś
hepik1 Re: felek - bredzisz [to łagodne określenie] 16.05.05, 08:57 felek_zdankiewicz napisał: > > Mnie nic nie dolega. To nie jest forum terapeutyczne, tylko dyskusyjne, jakby > ktoś jeszcze nie zauważył;) Aha. No i wszystko jasne.Długich,owocnych dyskusji życzę. I na zdrowie:) Odpowiedz Link Zgłoś
orald Re: AA - nie dla ateistów 15.05.05, 15:15 Co się dziwisz? Oni o kielichach, kieliszkach wiedzą bardzo dużo... Nie ma już dziedziny życia w tym wyznaniowym państwie, dokąd nie sięgałyby łapki kleru. Nie mają dzieci, a gadają o wychowaniu, żyją w celibacie, a gadają o seksie. Jedyna pociecha w tym, że kogoś wyciągnęli z nałogu i to ich broni. Myślę, że w gruncie rzeczy chodzi o pieniądze i wpływy. Odpowiedz Link Zgłoś
stachu34 Re: AA - nie dla ateistów 15.05.05, 22:00 Zdaje się,że pomyliliscie forum. Odpowiedz Link Zgłoś
paulsixtus Re: AA - nie dla ateistów 16.05.05, 00:17 >Myślę, że w gruncie rzeczy chodzi o pieniądze i wpływy. A Tobie o co chodzi, kiedy piszesz takiego posta? Odpowiedz Link Zgłoś
bez_sw Re: AA - nie dla ateistów 16.05.05, 11:18 Jestem osobą niewierzącą i trzeźwiejącą i jest mi bardzo trudno nawiązać bliższe, koleżeńsko - przyjacielskie stosunki z wierzącymi abstynentami. Głównym powodem jest chyba fakt, że gros imprez, wspólnych spotkań, wyjazdów odbywa się w miejscach kultu - i nie mówię tu o wynajętych salkach - tylko o Licheniu czy innych. A na takich wspólnych imprezach najłatwiej o bliskość. Tak więc od kilku lat sama radzę sobie z nałogiem i bardzo brakuje mi ludzi! Odpowiedz Link Zgłoś
bez_sw Re: AA - nie dla ateistów 16.05.05, 15:22 No cóż, raz jest lepiej, raz gorzej. Pracuję przez większą część dnia (jak każdy pewnie), więc od poniedziałku do piątku jest w miarę dobrze, ale weekendy bywają koszmarne. Są takie dni, że nie potrafię znaleźć powodu, żeby wyjść z łóżka, ubrać się, zrobić cokolwiek. I zdarzają się napady jakiegoś idiotycznego strachu. A mała garstka znajomych powoli zbliża się do horyzontu. No i całkiem niedawno rodzice spełnili swoje marzenie wreszcie, kupili dom w górach i również odpłynęli. Ale jestem z siebie dzisiaj bardzo zadowolona - udało mi się nabazgrolić coś wreszcie na forum, które odwiedzam od kilku lat ::)) Odpowiedz Link Zgłoś
hepik1 Re: AA - nie dla ateistów 16.05.05, 20:52 Nie wydaje mi sie,że to wiara abstynentów ,z którymi sie stykasz i Twoja niewiara była główną przyczyna wzajemnych relacji...czy raczej ich brakiem.Zapraszam na forum:) www.forum.akcjasos.pl/viewforum.php?f=1 Tam wiele osób zawiera bliższe znajomości. Odpowiedz Link Zgłoś
stachu34 Re: AA - nie dla ateistów 17.05.05, 08:03 Taki sposób abstynencji znany jest pod nazwą „na zamku”. Zamykam się i nie piję. Jest to bardzo trudny sposób i niebezpieczny, można złamać się. Wtedy skutki takiego powrotu są głębsze i sprawiają większe cierpienie. Ugasiłaś pożar, a bawisz się z iskierką... Poczucie doznanej krzywdy może powodować tak głębokie cierpienie, że potrzebna jest ulga. Tą ulgę daje niestety fałszywą alkohol. Szybko można się uzależnić. Antidotum na to może być wzbudzenie w sobie poczucia winy. Tego trzeba poszukać w zakamarkach swojej duszy. Powinno to odbyć się pod kontrolą, na przykład terapia. Może warto to rozważyć. Mnie to pomogło. Mówienie na ten temat głośno, jest niezbędne. Dobrze, że napisałaś... Odpowiedz Link Zgłoś
jerzy30 Re: AA - nie dla ateistów 17.05.05, 13:23 nie zamykam się w domu ani moja żona też - od poniedziałku do piątku czas jest wypełniony pracą - w sobotę i wniedzielę siadamy na rowery i wio - to tu to tam, na lody - do lasu - ostatnio na stare miasto - po drodze przystanek u PIMA [to taka kawiarnia założona przez naszych ] obok nowe miejsce na mityngi - okazuje się że jest otwarty mityng dla narkomanów -= to my na mityng - gorzała, prochy, czy hazard - używka jest inna - skutki takie same - w następną niedzielę spotkanie z kolegą sprzed lat co nie pije dwa lata - walił równo 8 lat w ciągu - teraz nie pije i skręca go strasznie - ale na mityngi AA chodzi - jako ten starszy w niepiciu i trzeźwieniu wspieram go jak mogę - nie patrzę że jest ateistą - jest moim kolegą ze szkoły i bratnią duszą z AA - 28 jadę do Otwocka na ognisko - jest 25 rocznica AA - tak więc nie zamykam się - to najgorszy pomysł - pomysł co rodzi chęć napicia się - a sklep jest bardzo blisko Odpowiedz Link Zgłoś
bez_sw Re: :(((( 20.05.05, 13:10 Dzięki Hepiku, adres, który mi podałeś znam doskonale, ale to trochę za mało, żeby tam "poszaleć". Stachu34 - terapii boję się jak ognia. Te zakamarki duszy, obawiam się, są bardzo mroczne i chyba wolę tego nie ruszać. Jakieś mgliste, fragmentaryczne wspomnienia z np. dzieciństwa, które czasami się pojawiają są ..., właściwie jeszcze nie są, ale boję się, że mogłyby zaprowadzić mnie do odkrycia czegoś wstrętnego. A to pociągnęłoby za sobą konieczność (?) odrzucenia (raaany) rodziców. No i oczywiście chciałabym miec kochającą żonę, rower i las w pobliżu - tym czasem mam (widzę z okna) spelunę, plac, na którym handlują ćpaniem, torowiska i cmentarz. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
stachu34 Re: :(((( 20.05.05, 13:17 Nie przesadzaj... Rozliczenie z przeszłością,a te bolesne w szczególności,jest niezbędne.Tu jest przyczyna całego zła. Rozliczenie to także (vide rodzice) przebaczenie...To daje ulgę. Odpowiedz Link Zgłoś
bez_sw Re: :(((( 20.05.05, 13:32 Myślisz, że wszystko można wybaczyć? Być może. Tylko, że to przecież nie byłoby jednostronne rozliczenie, ta druga strona też musiałaby coś z tym zrobić, a przynajmniej nie zaprzeczać. Tak mi się wydaje. Odpowiedz Link Zgłoś
stachu34 Re: :(((( 20.05.05, 14:25 To jest cały proces. Skoro jest zaprzeczenie,to musi być zarzut.Wybaczenie to odrzucenie,zaniechanie czy pogodzenie się z zarzutami...bez szukania winnych. Odpowiedz Link Zgłoś