Dodaj do ulubionych

mąż narkoman...- pomocy.

06.05.06, 10:03
Zaczeło sie kiedys tam od trawki, potem jakies skuny, zabawa, gaz
rozweselajacy. Teraz jest mafetamina, kokaina palona, i... rozwód w trakcie.
To śmieszne ale to on bedac na głodzie zlożył pozew. Uznał ze mu
przeszkadzam. O seksie nie ma mowy juz dawno. Taki sobie maz cpun. Łdnie
ubrany, prowadzacy firme i dwie knajpy w których dostep do wszystkiego jest
zdecydowanie łatwy. Ja juz mu nie pomogę. Nie chce. Chcę miec swoje życie. I
ratowac syna przed ojcem . Ale jak ja mam sobie pomóc?? Ja zwykle
tolarancyjna, nienawidze narkomanów i alkoholików. Zamknęłabym ich w
kamieniołomach. Nie chce byc taka...
Obserwuj wątek
    • mammutka Re: mąż narkoman...- pomocy. 06.05.06, 11:01
      niestety.. jemu nie bardzo możęsz pomóc.. on raczej myśli głównie o sobie.. ty
      też raczej powinnaś myśleć w tej chwili o sobie i o synu.. poszukaj - w twoim
      mieście napewno jest jakś poradnia, gdzie ktoś ci pomoże - choćby rozmową -
      uwierz bardzo pomaga.
        • mammutka Re: mąż narkoman...- pomocy. 06.05.06, 22:59
          anai11 napisała:

          > Kiedy ja tu jestem znana osoba..

          oj uwierz mi ile "znanych" osób ma problemy z narkotykami - bardzo znanych tych
          wręcz z pierwszysch stron gazet.. i nie wstydza sie tylko gdy trzeba leca po
          pomoc - znam osobiście co najmniej dwie takie osoby.. jeżeli boisz się plotek to
          leć do sąsiedniego miasta - zresztą nie ma sie czego wstydzić/
        • miss_e Re: mąż narkoman...- pomocy. 07.05.06, 09:18
          doskonale ciebie rozumiem bo w Polsce brakuje miejsc dla osob znanych, dla
          Vipow majacych problem z narkotykami. Znam jedna taka osobe bardzo popularna
          ktora sama osobiscie ma z tym problem, poznalam te osobe w Por. Zdr. Psych. bo
          przyszla po pomoc i ja dostala.Osobiscie sie nia zajal jeden z naszych
          psychologow i jest chyba lepiej z jej stanem psychicznym.A z tego ze wielu
          innych ludzi wie o tym problemie ta osoba sobie nic z tego teraz nie robi, bo
          sobie z tym zaczela radzic...oby na zawsze.Radze sie udac z problemem po
          fachowa pomoc.Pozdrawiam
          • amk79 Re: mąż narkoman...- pomocy. 09.05.06, 09:23
            ja mam ten sam problem, maz zaczal od trawki teraz ma powazny problem z kokaina
            a ze ma pieniadze i mnostwo znajomosci i znajomych co tez sa w nia wje..i to
            dotep do tego nieograniczony. zaczynaja sie powazne problemy miedzy nami bo ja
            nie mam zamiaru juz tego tolerowac (a pomyslec ze jeszcze niedawno bylam party
            animal'em) nie chce pozwolic aby stoczyl sie na dno i zniszczyl nasza milosc.
            chce pojsc do poradni takiej dla vipow o ktorej mowicie bo tez wstydze sie
            innej, czy mozecie dac mi namiary na takie w warszawie?
            • lady_dealer Re: mąż narkoman...- pomocy. 10.05.06, 18:39
              Wiesz co Ci powiem..
              Albo chcesz pomóc sobie i mężowi albo nie!! Wstydzisz się..?? Dla mnie to nie
              zrozumiałe! Gdyby Twój mąż był przypadkiem jednostkowym to takie poradnie nie
              istniały by wogóle! Przecież to jest dla ludzi, wszystkich bez wyjątku.
              Myślałam,że stereotyp iż narkoman to tylko brudny, bezdomny nosiciel HIV już
              dawno odchodzi w zapomnienie! A jednak (jak widać) się mylę..
              Pozdrawiam i życzę przełamania oporów..
    • amk79 Re: mąż narkoman...- pomocy. 09.05.06, 09:42
      ja z osoby ktora kiedys lubila sama od czasu do czasu na imprezie sie odurzyc
      stalam sie mega wrogiem calego swiatka narkotykow. najchetniej zaczelabym
      wspolprace z policja mowiac im gdzie kto i jak to sprzedaje. rozwala mnie fakt
      ze dealerami sa dorosli kolesie wygladajacy na "fajnych" ktorzy sa jak pizza na
      telefon z dojazdem do domu!!!!
        • heyoza Re: mąż narkoman...- pomocy. 19.05.06, 23:48
          nanai11 napisała:

          > Za kilka ni w domu bedzie kurator. Przeraza mnie to..
          Naprawdę nie masz się powodu bać.Kurator to nie anioł Śmierci naogół to dość kontaktowe i nastawione bardziej na pomoc niż na szkodzenie osoby.ON/ONA mają się tylko zorientować w sytuacji i jeżeli z tobą wszystko jest w porządku to skończy się na krótkim wywiadzie.
          Nie bój się że twój mąż ma kasę to wszyscy będą po jego stronie.Jeśli jest narkomanem prawo do opieki napewno zostanie przy Tobie.A podejrzewam żę uzyskasz również jakieś zabezpieczenie finansowe dla siebie i dziecka.Nie gódż się tylko na rozwód bez orzekania o winie. Nieważne że on wniósł sprawę, rozwód TAk ale z jego winy.
    • nanai11 Re: mąż narkoman...- pomocy. 12.05.06, 21:00
      Dla mnie narkotyki sa paskudne, podobnie jak narkomani. Ja nigdy nie próbowałam
      tego a mimo to zepsuły moje zycie i zycie mojego dziecka... Nie wiem jak długo
      będe znosiła "katar" meża. A moim mezem bedzie ten narkoman jeszcze dwa
      tygodnie...
      • heyoza Re: mąż narkoman...- pomocy. 19.05.06, 23:39
        Przeczytałem twoje wołanie o pomoc i coś Ci powiem.Zabrzmi to może dla Ciebie banalnie i zniechęci do dalszego czytania tego listu."Takie jest życie"-akurat Ciebie dotkneło w ten sposób, a rozmieniając się na drobne i zatracając w nienawiści stracisz tylko czas bo to niczego nie zmieni, a wypali tylko Ciebie.
        Z tego co napisałaś wynika, że twój mąz jest jeszcze w początkowej fazie swojego nałogu i na pocieszenie-choć naprawdę nie powinno Cię to cieszyć_powiem Ci, że życie samo mu odpłaci, może zajmie to rok może pięć lat ale uwież mi jeszcze będzie tego bardzo żałował, swojej narkomanii straconej rodziny a z czasem firmy, knajp i wszystkiego cokolwiek stworzył i uzyskał. Jestem tego prawie tak pewien jak tego że twoja nienawiść nie ma sensu jedyne co powinnaś w tej chwili odczuwać to litość a jeżeli Cię na nią nie stać to politowanie.
        Nie jestem panem mądralińskim , widzisz ja sam jestem narkomanem (od pięciu lat nie biorę) sam wychowuję córkę,z tego samego powodu co ty tylko że ja jej matkę musiłem eksmitować, znam więc problem jakby od podszewki.
        Wiem, że Tobie osobie niezwiązanej z tematem napewno trudniej jest zrozumieć to wszystko co w tej chwili dzieje się wokół Ciebie i powiem Ci szczerze nie próbuj bo tak naprawdę żeby to zrozumieć musiałabyś sama zacząć ćpać czego Ci nie życzę, spróbuj więc poprostu ustalić sobie hierarchię wartości teraz najważniejsza jesteś TY i TWÓJ SYN, z nim życie rozliczy się samo i podejrzewam że prędzej niż mu się wydaje.
        P.S
        Jeśli przeczytałaś ten list do końca to mam nadzieję że nie będziesz mnie nienawidzić tylko z tego powodu,że jestem NARKOMANEM.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka