Dodaj do ulubionych

wróciłem do DOMU

03.06.06, 16:10
wczoraj wróciłem po 6-cio tygodniowej trapii.przed tymi którzy być może
pamiętają co wypisywałem jest mi trochę głupio.jest to jednak dowód na to co
alkohol robi z mózgiem,jak działa pijane myślenie.dziś jest 41szy dzień mojej
abstynencji i niby to nic wielkiego,ale dla mnie jest to coś
szczególnego.dotychczas miałem przerwy dużo dłuższe,nawet 1.5roku.ale zawsze
były one spowodowane jakąś presją,ultimatum,wszywką itd. teraz jestem trzezwy
tylko i wyłącznie z własnej nieprzymuszonej woli.nie wiecie jak jestem z tego
dumny i dobrze mi z tym.a w poniedziałek idę na mityng AA
Obserwuj wątek
    • gosc126 Re: wróciłem do DOMU 03.06.06, 16:36
      Już oszulujesz!Wczoraj wyszedłeś a już 41 nie pijesz?Terapi nie licz .Bądż
      uczciwy w stosunkuu do siebie.Chyba z terapi mało wyniosłeś.
    • 7zahir Re: wróciłem do DOMU 03.06.06, 18:14
      Na terapii dostałeś narzędzia.
      Twoja decyzja co znimi zrobisz.
      Jesli lubisz czytać polecam książkę
      pt "leczenie uzaleznionego umysłu" Lee Jampolskiego.
      Bardzo dobrze i ciekawie napisana niewielka książeczka.
      Mnie bardzo pomogła, czego i Tobie życzę.
      Pozdrawiam:-)
      • finlandia07 Re: wróciłem do DOMU 03.06.06, 19:14
        dzieki 7zahir.Też ją czytałem,ale każdą radę przyjmę chętnie.
        A co do komentarza gosc 126 posłużę się cytatem z jednego z owych "narzędzi"
        odpowiadając; .....,nawet głupcy i ignoranci,oni też mają swoją opowieść. ...
        • gosc126 Re: wróciłem do DOMU 03.06.06, 19:37
          No to tytle wyniosłeś z terapi.Jesteś dalej pijany. Tak uczą na terapi.
          • finlandia07 Re: wróciłem do DOMU 03.06.06, 19:56
            tak,uczą żeby się niczym nie nakręcać,co niniejszym czynię nie polemizując
            więcej z 126,oglaszając że nie odpowiem więcej na żaden post.
            • e4ska Re: wróciłem do DOMU 03.06.06, 21:53
              Witaj, Fin, miło, że wstukałeś się na forum, tubylcy ostatnio oddają się
              trzeźwieniu gdzieś na zielonej trawie, dzisiaj zapewne ćwiczą silną wolę "ja nie
              piję" wsród chmar piwiących, winiących, albo i mocniej. Ja zaś, starym
              zwyczajem, spędzam sobotni miły wieczór przy robótce - pracuję z komputerem -
              ale robię też sobie przyjemność, wskakując tutaj, i cóż ja widzę - nowiuteńkie
              otrzeźwienie, Twoje i naszej forumowej społeczności wespół wraz:)))

              Tak, pamiętam Fina, jeszcze sobie sprawdzę, ale to Ty chyba kazałeś mi walczyć i
              dodawałeś otuchy, i bałeś się prysznica, ale może coś mylę, zerknę do starszych
              postów, ciekawe, co ja sama wypisywałam ponad czterdzieści dni temu? Pamiętasz Eskę?

              Z Twojej trzeźwości cieszyć się wolno, no i zaraz, żeby tradycji zadość uczynić,
              doradzić mi co nieco należy, np. że powrót do starego świata, wyjście spod
              czułej opieki zawodowców w rzeczywistość szeroką..., ot, nie jest to tak samo
              jak z forum, myk, nie podoba się, no to wymyk, i po sprawie. Fin, chyba córkę
              masz, prawda? pewnie i rodzinę większą, to i oni wszyscy nieco przestraszeni być
              muszą, jak to im pójdzie z nowym Finem, a co dopiero forumowi pisarze:)

              A ja już mam ładny jubileusz, za niecałych dziewięćdziesiąt dziewięć lat będę
              obchodzić stulecie swojej niepodległości od nałogu, humor mi dopisuje, zdrówko
              też, w domu wszyscy zdrowi, nie całkiem, bo syn się przeziębił i mogłam dziś
              bezkarnie dać upust macierzyńskiej opiekuńczości, chyba jeszcze przejdę się do
              apteki, a ładny dzisiaj wieczór.

              Jak tam było na odwyku? Niejeden tu zaglądający zapewne ciekaw, jak to też tam
              bywa, czy Cię bardzo męczyli, jakżeś to wytrzymał, od razu Cię olśniło, co ci
              się nie podobało, a co dałbyś na plusa? Jacy współtowarzysze, bo czytam nieraz,
              że ludzie tam właśnie bratnie duszyczki znajdują, utrzymują nieraz przyjaźnie do
              końca życia...

              Co nie jest tajemnicą, a pomocne dla innych, napisać możesz - jaka jest ta
              terapia, inna niż ta niezamknięta, czy najpierw detoks, czy od razu biorą, czy
              wszyscy tam szczerze chcą nie pić - dla mnie to ciekawe, a sprawdzać osobiście
              nie mam zamiaru:)
              Niejednemu pomóc możesz, bo już dysponujesz sporym doświadczeniem. W moim
              przypadku więcej pożytecznych rzeczy dowiedziałam się od ludzi na forum niż na
              nieudanej próbie terapii.

              No i jak się dziś czujesz? bo pewnie wróciłeś w piątek?
              No więc... czuj duch jak najpogodniej, pozdrowienia dla Ciebie serdeczne, i
              odpowiedz, jak kobiety pytają:)))
              • finlandia07 Re: wróciłem do DOMU 03.06.06, 22:52
                pamiętam Cię Esko.To ten sam fin który bał sie wejść podprysznic i kazał Ci
                walczyć.Miło że mnie pamiętasz i ja oczywiśćie podzielę się tym co mogę,o ile
                kogoś to zainteresuje,ale jutro.Dziś leżę z ukochaną żoną,mamy sobie wiele do
                powiedzenia.A córki mam dwie-dorosłe.Jedno tylko dodam;warto było,życie na
                trzeźwo jest piękne, hej!!
                • e4ska Re: wróciłem do DOMU 05.06.06, 23:28
                  Podejrzenie mam takie, że ktoś wybrał się na pierwszy mityng aowski, ale
                  podejrzeń wiele, gorszych też, powinnam zatem pracować w prokuraturze:(((

                  No i wyobrażałam sobie, Fin, wejście wyedukowanego w stary świat. Z jednej
                  strony wzruszenie, bo nie wiedzieć czemu, ale Twoja wzmianka o żonie
                  przypomniała mi jedną z najpiękniejszych scen mojej ukochanej Odysei, kiedy to
                  Odys, wykąpany i... naoliwiony, rozmawia z Penelopą w małżeńskiej sypialni... aż
                  się czuje tę niespieszność rozmowy, to wszystko, co zostaje niedopowiedziane, a
                  tak im obojgu znajome i bliskie, wspiera ich, a nie dzieli. Wielkie
                  żeglowanie... syn maleńki wyrósł, prawie dwadzieścia lat, i tych dwoje wciąż
                  dobrych dla siebie. Aż mi szkoda, że ja nie mam żony... bo mąż mój na Penelopę
                  zupełnie się nie nadaje:)))

                  Ale te powroty są, wiem dobrze, nie takie bezpieczne, bo gdzie nie pójdziesz,
                  tam pokusa... I trzeba odpukać w niemalowane i spluwać przez lewe ramię, chodzić
                  obok tych miejsc klęskami sławnych, a to do sklepiku, a to do cioci gościnnej po
                  staropolsku, i głupio tak... testować w praktyce wyuczone formułki:( Najlepiej
                  byłoby, żeby alkoholik pecha odpukiwał bez przerwy, z kołatką chodził jak
                  trędowaty, bo czasem tak się czuje wsród beztroskiej gawiedzi...

                  Więc jak tam, Fin, Twoja trzeźwość młodziutka Ci smakuje? Jeśli żona pozwoli, to
                  napisz co nieco, no i nie bój się prysznica, z oliwą nie przesadzaj, zdrufki...
    • ela74 Re: wróciłem do DOMU 04.06.06, 11:38
      Fin, bardzo prosze przeczytaj mój post "alkoholik to wiem" doradź cos jesli
      potrafisz, dni mijają i jest cały czas to samo. O pomoc prosze każdego,
      ktokolwiek może...
    • tenjaras Re: wróciłem do DOMU 04.06.06, 13:48
      gratuluje finlandia07
      wytrwałości i pogody ducha życzę :-)
    • finlandia07 Re: wróciłem do DOMU 06.06.06, 18:19
      napiszę krótko o ośrodku.Otwarty,możesz wyjśc między zajęciami na spacer,do
      sklepu.Obowiązuje regulamin(aktywność na zajęciach,szczerość,pisanie
      prac,nieposiadanie komórki-można dzwonić na tel.ośrodka itd).Detoks jest
      obowiązkowy,w zależności ile i jak długo trwało pici przed przyjęciem(min.1
      dzień)-ja byłem 5.Zajęcia wstępme trwają tydzień,poczym jak się uda i jest wolne
      miejsce można zostać na 4 tygodnie.Terapia jest ok.Zależy to jednak od
      indywidualnego do niej podejscia.Moje było pozytywne i pewnie dlatego czuję się
      spełniony.Jest jednak wielu cwaniaczków traktujących ją jak azyl,hotel
      itd,miejsce gdzie można "odżyć",zaliczyć postanowienie sądowe itp.Wprost głośno
      mówią że niedługo wrócą.Terapeuci są spoko.Część nipijący alkoholicy-dużo wiedzą
      i umieja pomóc.Ja jestem za terapią,ale każdy musi sam podjąc decyzję co
      robić.Na pewno nie ma złotego środka na trzeźwość,można dostać dużą porcję wiedzy.
    • drak02 Re: wróciłem do DOMU 07.06.06, 12:34
      Gratuluję i cieszę się razem z tobą:)
    • rauchen Re: wróciłem do DOMU 07.06.06, 13:03
      rowniez gratuluje
      i zarazem sie dopytuje, co, jak i za ile,
      czyli moglbys moze podac namiary na ten osrodek,
      moze ktos inny rowniez by skorzystal

      pozdrawiam
      • finlandia07 Re: wróciłem do DOMU 08.06.06, 20:23
        ośrodek ma podpisany kontrakt z kasą chorych,więc leczenie jest bezpłatne.Trzeba
        jednak trochę czekać(do kilku miesięcy)bo chętnych jest dużo więcej niż miejsc.
        W wyjątkowych wypadkach,jak jest bardzo pilno i grosza w kieszeni,można załatwić
        terapię od ręki za ok 4700-5000zł.
        a więcej informacji znajdziecie pod; www.zlucharcice.com.pl

        i jeszcze raz gorąco polecam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka