poppy75 10.07.06, 20:53 Zawsze mi mówiono, że artysta to szzególny zawód a efekt jest taki, że muszę u7czyć się angielskiego (sesja) i zastanawiam się czy to już czas przestać pić- nie klinuję ale - dopijam się za każdym razem - wiek 31, co począć? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
tenjaras Re: czy to już? 10.07.06, 23:18 weź książkę do ręki i ucz się angielskiego, nie szukaj usprawiedliwienia dla niechęci do nauki w dziwnych pytaniach raczej nikt nie wie, kiedy przekracza się tą tajemną barierę, ale kiedy już pije się naprawdę niezdrowo, to o tym akurat ma się świadomość zaciekawiłeś mnie tym poszukiwaniem usprawiedliwienia do nieuctwa... nie lepiej pójść na dziewczyny? Odpowiedz Link Zgłoś
poppy75 Re: czy to już? 11.07.06, 09:48 Dziękuję za odpowiedź Tenjarasie, należy Ci się jednak małe sporostowanie (w istocie mój post był chaotyczny ale to wynik emocji). Jestem kobietą, na pewno nie jestem nieukiem, wręcz przeciwnie:) Moje pytanie dotyczy samotnego piwkowania przed komputerem, bez cech regularności ale jednak...myślę o tym, zastanawiam się, cieszę się, że nie uległam albo - ulegam. Od ponad dwóch lat sama wychowuje moją pięcioletnią córeczkę. Odpowiedzialność za dziecko i jego wychowanie dodatkowo skłania mnie do refleksji nad moją skłonnością do alkoholu. Poza tym od trzech lat leczę się na depresję, stale przyjmuję leki. Z wielkim szacunkiem pozdrawiam wszystkich Forumowiczów Odpowiedz Link Zgłoś
yuraathor Re: czy to już? 11.07.06, 17:19 hej, wielu tu podobnych Tobie, więc poczytaj wypowiedzi na forum .możesz się cofnąć w czsie ile zechcesz.sowją drogą trochę mi żal, że kiedy ja dostrzegłem problem u siebie nie miałem o komputerze pojęcia,zacząłem od terapii i AA, dziś jest już grup(k)a osób, które trwają w trzeźwości tylko dzięki forumowaniu.każda droga jeśli prowadzi do postawionego celu jest dobra. Odpowiedz Link Zgłoś
7zahir Re: czy to już? 11.07.06, 19:13 Robiłam identycznie tak jak Ty. Komputer i dopalacz w dłoni. Najpierw - niegroźnie, po 1-2 piwa gdy corka była w domu, a jak byłam sama, ilośc wzrastała. Jestem alkoholiczką. Odpowiedz Link Zgłoś
poppy75 Re: czy to już? 11.07.06, 21:15 Dziękuję za reakcje na moje marudzenie, jestem coraz bliżej podjęcia decyzji. Pół roku temu pożegnałam się z papierosami, może potraktuję to jako przetarcie szlaku do znacznie cięższej próby...Może uznacie to za moje złudzenie ale czasem odnoszę wrażenie, że alkohol częściowo zastępuje mi tamten nałóg. Zawsze obracałam się w "szalonym towarzystwie"(z perspektywy czasu jakże negatywnego wydźwięku nabrało to słowo). Alkohol, narkotyki (przeważnie marihuana, inne opcje jedynie z ciekawości). Zawsze jednak byłam z ludźmi i pewnie dlatego nie dostrzegałam problemu, bo otwarty dom, bo premiera, bo impreza, bo, bo, bo. A teraz kiedy z przyczyn dramatycznych (sic!) jestem setki kilometrów od dawnego życia, przyjaciół i jestem sama z córeczką (pomagają mi rodzice)- zobaczyłam TEN PROBLEM, że on jest gdzieś blisko, czai się, chce zaatakować. Bardzo się boję. Czytając posty z tego forum z jednej strony upewniłam się, że mój strach jest uzasadniony a z drugiej - już wyniosłam kilka fajnych myśli- dziękuję za to. Odpowiedz Link Zgłoś
poppy75 Re: czy to już? 14.07.06, 21:02 Poprosiłam o pomoc, wsparcie, wytłumaczenie a Wy - dopóki ktoś nie zaprzestanie - olewacie. Może jako lekcja życia opisalibyście swoje początki, końce, dna - to może być dla innych lekcja życia...Nie chcę być namolna, to taki wolny wniosek, chcesz- pisz, nie chcesz, nie możesz, nie powinieneś - nie pisz nic ale...jesteśmy chyba razem ( mam nadzieję) Ps. Jestem alkoholiczką Odpowiedz Link Zgłoś
e4ska Zawsze jest jakieś już:))) 14.07.06, 23:36 Nie, Poppy, nikt Cię tutaj nie lekceważy, to tylko sprawa czasu - pisanie na forum, niestety, zmusza do rezygnacji z wielu innych rzeczy. Owszem, najprościej byłoby napisać: tak, kochanie, masz problem, witaj w naszej gromadce, fajnie że jesteś, tutaj masz www.odwyk.pl. tam znajdziesz adresy placówek, gdzie czekają na Ciebie fachowcy, którzy Ci pomogą... Oczywiście, strona ta jest dobrą stroną, bo oprócz adresów poradni przeciwuzależnieniowych są jeszcze artykuły rozmaite, trochę w nich prawdy empirycznej, trochę hipotez, trochę śmiesznych wygibasów psychologicznych, ale też sporo rzetelnych obsewacji i analiz tego niezwykłego zjawiska, jakim jest alkoholizm... no i w Twoim wypadku chyba coś więcej. Masz wielki atut, Poppy, młody - względnie - wiek - ale i trudny - u Pawlikowskiej wtedy pojawił się pierwszy ostry kryzys, te jej piękne depresje - trwoga i bunt, i rezygnacja... No ale ona nie narkomaniła ani nie piła, podobno... to i miała czas na pisanie:))) Życie artystyczne dzisiaj przypomina to opisane w Straconych złudzeniach, z bardzo smutnym finałem. Mogłabym Ci dużo opowiedzieć z bliskiego doświadczenia, chociaż nie jestem artyską:))) artyści to bardzo smutny narodek, ładnie śpiewający po wypiciu, ale słaby w nogach:))) i w sercach jakiś ponury... No i dotacje teraz nie takie, impresssski liche, każdy zalewa się samotnie gdzieś przy komputerze, pod biurkiem turlają się coraz ordynarniejsze butelki... ale Ty to chyba dobrze znasz:))) Poppy, jako Nova Donna więcej o sobie napisz, ot, zobacz, jacy tutaj śmiali goście pisują, niedawno nam się Blus objawił, a już postarzał się jako znajomy... fizycznie odmłodniał za to, żeby było proporcjonalnie. Z depresjami to podobno jest tak, że nie wiadomo, co pierwsze, alkohol czy smutek. Bo alkohol daje tylko chwilowe wytchnienie, a pogłębia złe nastroje. Poza tym sporo osób, równiez i pisujacych na naszym forum, dorobiło się krzyżowego uzależnienia... mozna chyba i od lekow antydepresyjnych?... cóż, one problemow nie rozwiążą, a walczyć ze swiatem się nie chce, i jak tu wyleźć z dołka... Poppy, alkoholizm na początku strasznie brzmi... ale po czasie się przyzwyczaisz, i jak już te butelki wyniesiesz na smieci i przetrzeźwiejesz, to nawet jest sie dumnym z tego... naprawdę, podobno duma mija, ale ja mam zamiar być dumna do grobowej deski... Skąd wiesz, że jesteś alkoholiczką? Czy to twoje wewnętrzne przekonanie, czy juz masz jakąś diagnozę? Co prawda diagnoza nie jest konieczna, bo jesli się martwisz, to trzeba pomysleć o abstynencji. Na początku też strasznie to wygląda, jakto, jakto, ano takto, że np. ja od połowy kwietnia nie piję, a przed rokiem ponad byłabym o tej porze niekumata albo ciężko chora.... a teraz nic mnie nie dręczy, słucham sobie muzyki, popijam specjalny napój o tajemniczej recepturze i piszę do Ciebie najserdeczniej, żebyś się nie martwiła... po prostu przestała pić, dzisiaj przynajmniej bez piwa, a jutro - porozmawiamy. Pozdrowienia dla Ciebie, snów spokojnych dla córeczki, rodzicom oby kasy nie zabrakło:))) no i napisz, jak sobie teraz radzisz... Odpowiedz Link Zgłoś
poppy75 Re: Zawsze jest jakieś już:))) 15.07.06, 10:27 Dziękuję za te słowa, sformułowanie dotyczące mojego uzależnienia wynika z autodiagnozy, znajomości siebie i - coraz większej chyba wiedzy na temat alkoholizmu. Muszę i chcę walczyć sama, bo wiem że za miesiąc albo za 10 lat ja również musiałabym klinować , wpadać w ciągi i wszystkie te lub inne zachowania stałyby się i moim udziałem ale ja postanowiłam nie dopuścić do tego, zapobiec już teraz. Wiem, że słowa to jedno a czyny to całkiem inna kwestia, domyślam się również, że wymaga to czasu (zapewne uwarunkowania indywidualne) i "przemeblowania wewnętrznego", ba - chyba wręcz metamorfozy ale takiej fajnej, pozytywnej. To kapitalne nie pić!!! Jeżeli chodzi o moją depresje to jest to depresja reaktywna, bezpośrednio związana z konkretnym wydarzeniem, nie mogę odstawić leków, bo jeszcze to wydarzenie nie zakończyło się i po próbie odstawienia leków w ubiegłym roku ( pół roku nie przyjmowałam ich) depresja wróciła po kilku miesiącach w niezmienionej postaci ( te same tiki, wychudłam paskudnie, znowu ryczałam etc.). Nie przyjmuję żadnych leków uspokajających, szczerze mówiąc nie wiem dokładnie na czym polega uzależnienie krzyżowe (znam jedynie definicję) ale mam nadzieję, że nie jest moim udziałem. Problem alkoholowy idzie sobie trochę innym torem. Pozdrawiam Wszystkich serdecznie:) Odpowiedz Link Zgłoś
kylly Re: Zawsze jest jakieś już:))) 15.07.06, 12:39 hmmmm a zapytam z ciekawości...oczekujesz że ktoś naświetli Ci kiedy "piwkowanie" przed komputerem jest przyjemnością, a kiedy stało się już uzależnieniem ?? żadnej odpowiedzi nie dostaniesz....bo tak naprawdę jej nie ma...ja mimo jakiegoś okresu niepicia (i niebrania leków - wiem co to uzależnienie krzyżowe i wiem jak się z niego wychodzi) nie jestem w stanie określić kiedy przekroczyłem tę "magiczną" linię... powiem Ci tylko że moje picie nigdy nie było normalne...zawsze miało na celu zagłuszenie czegoś innego co było we mnie...i jeśli tak jest u Ciebie nieważne ile wypijasz i czy klinujesz jesteś materiałem na alkoholiczkę pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
poppy75 Re: Zawsze jest jakieś już:))) 15.07.06, 14:14 Kylly - jestem naprawdę nieświadoma zagrożeń wynikających z uzależnienia krzyżowego, nie wiem czy to mnie dotyczy (co do alkoholu nie mam wątpliwości: (), dlatego - jeśli chciałbyś, mógłbyś i na tyle masz wiedzy w tym zakresie- napisz proszę, czy leki antydepresyjne (konkretnie venlafaxinum (efectin)w moim przypadku mogą powodować ten typ uzależnienia. Jestem z dnia na dzień coraz bardziej przerażona... wiem, że jak się ten lek odstawia to trzeba to robić na zasadzie powolnego "schodzenia" z dawek , raz mało nie umarłam (sic!) z powodu gwałtownego odstawienia tego cudu, oczywiście zrobiłam to z powodu braku poinformowania mnie przez lekarza o takim detalu jak - zależność fizyczna od leku, lekarz powiedział cyt. "tak świetnie wyglądasz - możesz odstawić..." no to odstawiłam! Aktualnie nie biorę innych leków, czasem jedynie piję melisę przed snem. Miłego "tylko dzisiaj" dla Ciebie i innych Forumowiczów Odpowiedz Link Zgłoś
kylly Re: Zawsze jest jakieś już:))) 15.07.06, 16:35 hmmm lekarzem nie jestem....ale efectin też znajdował się w "palecie" leków którymi leczył mnie mój "doktor" (specjalista od uzależnień i depresji.... (sic !!!) wykrył "nerwicę poalkoholową" (jak się potem okazało nie ma w ogóle takiej choroby...) - ale jeśli piszesz o problemie z odstawieniem efectinu to już jest problem...a jeśli do tego dochodzi alkohol - problem jest podwójny...powiem tylko że sam nie dałbym rady odstawić leków...nie ma najmniejszej szansy (próbowałem - a że tez próbowałaś wiesz z czym się to "je") - udało mi się po paromiesięcznym pobycie w szpitalu psychiatrycznym.... pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
poppy75 Re: Zawsze jest jakieś już:))) 15.07.06, 17:07 Nie mogę powiedzieć, że cieszy mnie to co przeczytałam, mój strach ma coraz większe oczy ale i "waleczność" coraz większa. Byłam chyba naiwna sądząc, że depresja "rozejdzie się po kościach". Aktualne wskazanie lekarskie mam takie, żeby zacząć odstawiać lek, jak "przyczyna" depresji zniknie a że polskie sądownictwo charakteryzuje się ślimaczym tempem pracy - jestem w pułapce. Moja nieżyjąca już babcia mówiła, że gdyby rozrzucić wszystkie nieszczęścia ludzkie to i tak każdy łapałby to swoje. Łapmy zatem swoje problemy, cieszmy się każdym dniem, bądźmy szczęśliwi - tylko dzisiaj:))) Ps. Podchodzę co jakiś czas do lustra z tym hasłem na ustach ale co tam - każdy sposób jest dobry. Odpowiedz Link Zgłoś
kylly Re: Zawsze jest jakieś już:))) 16.07.06, 20:18 :) tak od siebie...z każdego nałogu jest wyjście...trzeba tylko odrobiny samozaparcia, wiary w to że można i czegoś....hmmm nieokreślonego co niektórzy nazywają dnem...myślę że wstrząsu...mi jeszcze trzeba było ludzi...i takich znalazłem...truizm ale nie zamieniłbym najgorszego dnia obecnego życia na najlepszy z tamtego...i jeszcze jedno naprawdę dziś wiem że było warto :)) pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś