18.09.06, 19:03
Dziwny dzień dzisiaj. Po raz pierwszy od roku ogarnął mnie spokój. Poczułam
się dobrze i nie chciało mi się pić. Po raz pierwszy od roku, kiedy
odstawiłam alkohol i amfę.

W moim życiu nie zmieniło się NIC. Ten sam facet, praca i studia. Nie
rozpoczęłam ostatecznie zadnej terapii, nie doznałam "duchowego
przebudzenia". Jeszcze parę dni temu napisałam tu smutnego posta o tym, że
chcę umrzeć. Bo w gruncie rzeczy chciałam, choć nie sformułowałam tego
wprost, bałam się wymyślań od histeryczek, albo odesłania na forum "Depresja".

Powiem szczerze - nie wydaje mi się też, aby pomogło mi to skądinąd fajne
forum. Ani czyjekolwiek mądre słowa, choćby i Eski. Ani draznienie się z
Tranzytem. Ani pouczanie Addiego. Mam wrażenie, że to po prostu chemia w
mózgu. Mój mózg się uspokoił. Czemu teraz? Bóg raczy wiedzieć.

Nie wiem, jak to wyrazić. Taka jestem szczęśliwa, że nie chce mi się pić. Ani
ćpać. Po raz pierwszy od roku.
Obserwuj wątek
    • janulodz Re: Spokój 18.09.06, 19:12
      Mam to samo. Tylko nie od dzisiaj. Od czasu, kiedy skonczyłem z chlaniem, przetarłem oczy i zobaczyłem , że wokół mnie są ludzie i piękny świat.
      Kiedyś bardzo nie lubiłem poniedziałków. Teraz lubię każdy początek dnia. Bo zapowiada fajny dzień. Carpe diem
      Janu
    • aaugustw Re: Spokój 18.09.06, 19:30
      (Myszabrum napisala):
      > "W moim życiu nie zmieniło się NIC... Mój mózg się uspokoił. Czemu teraz? Bóg
      raczy wiedzieć. Taka jestem szczęśliwa, że nie chce mi się pić. Ani
      > ćpać. Po raz pierwszy od roku. " <
      ___________________________________________________________________-

      Ja mysle, ze w Twoim zyciu zmienilo sie duzo, bo jestes z nami...!
      A jak to dziala - Bog raczy wiedziec (jak piszesz!) ;-))
      Ale nie o tym chcialem pisac. Chcialem podzielic sie z Toba moim
      doswiadczeniem, ze takiemu alkoholikowi, jakim ja jestem nie tylko
      szkodzily depresje, ale takze nadmierna radosc (euforia).
      Obydwa te skrajne stany uczuc doprowadzaly mnie kiedys do zapicia.
      A...
      • myszabrum Re: Spokój 19.09.06, 10:52
        Auguście, ja w realu jestem tak smutnym człowiekiem, że euforia mi nie grozi.
        • aaugustw Re: Spokój 19.09.06, 11:03
          myszabrum napisała:

          > Auguście, ja w realu jestem tak smutnym człowiekiem, że euforia mi nie grozi.
          _____________________________________________________________________________-

          Ja tez takim bylem. Dzisiaj jest odwrotnie...! ;-))
          A...
          Ps. ale zarowno depresji, jak i euforii dalej unikam!
          Pogode Ducha mozna wycwiczyc...
    • addicted1 Re: Spokój 19.09.06, 11:21


      > Ps. ale zarowno depresji, jak i euforii dalej unikam!
      > Pogode Ducha mozna wycwiczyc...


      Fajne zestawienie wycwiczyc pogode ducha.

      aaugustw napisał:


      >
      > > Auguście, ja w realu jestem tak smutnym człowiekiem, że euforia mi nie gr
      > ozi.
      > _____________________________________________________________________________-
      >
      > Ja tez takim bylem. Dzisiaj jest odwrotnie...! ;-))
      > A...
      > Ps. ale zarowno depresji, jak i euforii dalej unikam!
      > Pogode Ducha mozna wycwiczyc...


      > myszabrum napisała:

      (...)Ani pouczanie Addiego(...).

      No no no, tylko nie pouczanie.
      • aaugustw Re: Spokój 19.09.06, 17:22
        addicted1 napisał na moj "Ps":
        > > Ps. ale zarowno depresji, jak i euforii dalej unikam!
        > > Pogode Ducha mozna wycwiczyc...

        Fajne zestawienie wycwiczyc pogode ducha.
        ________________________________________________________-
        Addi, tu chodzi o pozytywne mysli, ktore doprowadzaja do
        stanu, tak zwanej Pogody Ducha...
        Mysli moga wszystko, ale nie w samym internecie, jak ktos tu twierdzil!
        Wszystko co nas otacza to nic innego, jak wymyslone rzeczy.
        Najbrzydszy i najpiekniejszy dom, ktory widzimy to nic innego jak
        tylko wymysl projektanta i architekta, wprowadzony do praktyki.
        Zatem i ja moge byc takim architektem dla moje duszy (dla agnostykow i
        ateistow; dla samopoczucia).
        Moje sytuacje zyciowe to nic innego, jak lustrzane odbicie moich
        wczesniejszych mysli.
        A problemy, ktore sie pojawiaja w mym zyciu sa niczym innym jak tylko
        zadaniami do rozwiazania. To podarek od zycia! Za kazdym takim
        rozwiazaniem kryje sie kolejne doswiadczenie ;-))
        Jezeli nie chce rozwiazac danego problemu, zmuszam to zycie do
        poprawki, do powtorki z danej lekcji - po lekcjach.
        Pozytywnie myslec znaczy uznac wszystko to co mnie otacza za dar,
        ktory mi tylko chce pomoc w moim zyciu.
        Do pozytywnego myslenia nalezy takze regularna psychohigiena.
        To znaczy, ze juz rano mam przygotowac sie mentalnie do
        oczekujacego mnie dnia. Nie mylic z oczekiwaniem - Bog wie czego!? ;-))
        Roznica miedzy oczekiwaniem (zyczeniem) a pozytywnym mysleniem jest taka,
        ze w pierwszym przypadku ja chce, a w drugim przypadku ja wierze w to!
        A...
        • addicted1 Credo alkoholika? 19.09.06, 19:26
          Wiesz Auguscie, zgadzam się z Toba, myslenie (sposob) moze uczyni szczęśliwym
          osobe bez grosza i zdołowac bogacza.

          Ja mam duze problemy z tzw. pozytywnym mysleniem.
          Bierze sie to z nawykow,
          ale tez z jednej obway:
          o przegiecie w drugą stronę.

          Jest takie stare powiedzonko:

          "Jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma".

          Odnoszę wrazenie, ze wielu alkoholikow (dzieki terapiom czy AA) uznalo to za
          swoja dewize zyciowa.

          Brzydki dom? Zamiast pomalowac- polubić zdrapany tynk.
          Malo pieniedzy? zamiast zarobic- polubić klepanie biedy

          I tak dalej.

          Bardzo sie tego boje.

          Rozwoj ludzkosci, wynalazki i nowe idee nie biorą się z przystosowania tylko z
          niezgody na rzeczywistosc, buntu, walki a czasem nawet okupione sa smiercia i
          wygnaniem.
          ( prosze, wygnajcie mnie z forum:))


          • addicted1 Dodam 19.09.06, 19:36
            Moj dla wielu irytujacy bunt bierze sie m.in z tej obawy- zeby nie wpasc w te
            minimalistyczna koleine, zeby nie zamienic dżumy na cholerę, żeby nie wejsc z
            deszczu pod rynne, zeby nie zamienic siekierki na kijek, zeby...............

            Dlatego tez czasem moze na wyrost jestem taki uwziety w swoich racjach,
            przekorny czy zaczepny.
            Pilnuje tego, by jakies pazury w sobie zachowac, a nie kulić się po kątach jak
            pobity pies i przepraszac ze żyję.

            Mnie też sie należy, a co ja gorszy?
            9np. BMW:))
          • aaugustw Re: Credo alkoholika? 20.09.06, 10:37
            (Addi napisal):
            >" Bardzo sie tego boje.
            Rozwoj ludzkosci, wynalazki i nowe idee nie biorą się z przystosowania tylko z
            niezgody na rzeczywistosc, buntu, walki a czasem nawet okupione sa smiercia i
            wygnaniem.<
            - - - - - - - - - - -
            Addi, nie zapominajmy, ze jestesmy chorymi ludzmi - alkoholikami!
            Ja wiem, ze Ty sie boisz. Kazdy alkoholik sie boi nowego, bo w tym szambie jest
            cieplutko, a wyjsc z niego kojarzy sie z chlodem.
            Ja uwazam, ze Ty jestes juz bardzo bliski swojego wyzwolenia sie.
            Zadaj sobie tylko to "rzeczywiste" pytanie: Jaki jest sens mojego zycia"?
            (Kim jestem? Gdzie stoje i gdzie jestem? Dokad zmierzam? Co to zycie chce ode
            mnie? Jak moge to urzeczywistnic? Jakie sa moje mozliwosci? Co w koncu
            potrafie? i co moge? ...itd... itp...).
            Wtedy odkryjesz, ze stac Ciebie na wszystko - na kazdy (np.)urlop, ktory sobie
            zaplanujesz, bo zanim go zaplanujesz spojrzysz, ile masz w kieszeni... ;-))
            Przyjmij tylko te rzeczywistosc. Pogodz sie z nia! Tylko NA DZISIAJ. Nie mysl
            co bedzie jutro, pojutrze... Nie jestes Bogiem, zeby zaprogramowac sobie samemu
            Twoje zycie... (na 100 zaplanowanych spraw spelnia sie tylko ok. 3 - 5!)Potem
            nastapi wielki paradoks - Ty bedziesz stawal sie naprawde coraz bogatszy...
            A...
            • myszabrum Re: Credo alkoholika? 20.09.06, 10:39
              Tak tak, Addie, jeszcze wiecej pytań, koniecznie ;)
    • cortona Re: Spokój 19.09.06, 18:10
      A dzisiaj jak jest?
      Też spokojnie?
      Mam nadzieję, że tak:)
      • aaugustw Re: Spokój 19.09.06, 18:26
        (Cortona napisala):
        >"A dzisiaj jak jest?
        Też spokojnie?
        Mam nadzieję, że tak:)" <
        ___________________________________.
        Cortona jest b. spokojnie! ;-))
        Twoje slowa dzialaja kojaco na mnie!
        Pogoda Ducha mnie nie opuszcza.
        A...
        Ps. I ja koncze na dzisiaj to pisanie
        i jade na Mityng AA w realu!

      • myszabrum Re: Spokój 19.09.06, 18:38
        Tak, Cortona, jestem cała happy. Nie piłam rok i przez cały ten rok miałam
        b.silne tzw. głody alkoholowe. To było życie w piekle. I nagle hop-bęc, wczoraj
        poczułam się normalna. Dzisiaj też się taka czuję. Po raz pierwszy uwierzyłam,
        że może nigdy już nie będę pić.
        I mam nadzieję, że August nie wykracze.
        • aaugustw Re: Spokój 20.09.06, 10:22
          (Myszabrum napisala):
          >"I mam nadzieję, że August nie wykracze."<
          - - - - - - - - - - -

          Przynajmniej bedziesz miala na kogo zwalic. - To on jest winien!
          A...

    • aniolparys Re: Spokój 19.09.06, 23:26
      myszabrum napisała:

      > Dziwny dzień dzisiaj. Po raz pierwszy od roku ogarnął mnie spokój. Poczułam
      > się dobrze i nie chciało mi się pić.

      Jeszcze jeden dziw myszo wywołałaś. U mnie. Otóż autentycznie ucieszyłem się z
      Twojego spokoju w niepiciu.
      Zacząłem się zastanawiać skąd mi się to wzięło? Nie jestem osobą użalającą się
      nad każdą skrzywdzoną myszką. Nie znamy się osobiście i pewnie nie poznamy. A
      mimo to nie pozostałem obojętny wobec Twojego wyznania.
      Może dlatego, że znam pewną inną myszę która wcale nie jest myszą i której życzę
      wszystkiego co najlepsze? Nie – to nie to. Aż taka ważna ona dla mnie nie jest.

      Myślę, że Twoja przemiana stanowi potwierdzenie pewnej mojej myśli, o której nie
      czytałem jeszcze nigdzie, a dotyczącej trzeźwienia. Zadziałał u Ciebie pewien
      mechanizm, o którym się nie mówi – nie jest on zgodny z oficjalną doktryną
      traktowania dziś pijaków. Taki sam mechanizm jak u mnie onegdaj.
      Prawie każdy alkoholik potrafi nie pić. Żeby udowodnić sobie, czy też
      otoczeniu, że nie jest alkoholikiem. Na okres zaszycia czy więzienia czy
      przysięgi w kościele. Nie jest pijak taki jednak spokojny w tym okresie i upija
      się w dwójnasób w pierwszy dzień wolności.
      Też może piłem przez ten niepokój. Bałem się definitywnych decyzji, etykiety
      alkoholika, nie wyobrażałem sobie podjąć decyzję do końca życia.
      Narastała we mnie wściekłość na samego siebie, autodestrukcja, zniechęcenie.
      Pewien drobny fakt przelał czarę zła. W pewnym momencie przeszedłem na drugą
      stronę. Po prostu przestałem pić. Stałem się niepijącym. Zwyczajnie. Spokojnie.
      Bez deklaracji na zewnątrz. Bez fanfar. Nie wiadomo dlaczego. Osiągnąłem stan
      równowagi psychicznej, właśnie takiego spokoju jak Ty wczoraj.

      Nie potrafię tego wyrazić prościej. Jest w każdym jakiś bilans (bardziej lub
      mniej uświadomiony) korzyści i strat z picia . Wszywka w tyłku przeważa szalę na
      stronę niepicia. Jest ona jednak nieskuteczna w osiągnięciu trwałej abstynencji.
      Z czasem przestaje działać lub można ją wydłubać. Aby naprawdę przestać pić,
      bilans zysków i strat, który gdzieś tam w każdym pijaku jest – musi wskazać na
      stronę niepicia. Musi to stać się w sposób naturalny. Jak u Ciebie wczoraj. Na
      początku Twoja wskazówka może jeszcze z dnia na dzień przechylić się to tu to
      tam, ale masz szansę na trwałe pogodne niepicie.

      I wbrew temu co piszesz – uczestnictwo w tym forum mogło Ci pomóc. Zobaczenie
      przykładów że tak można – po prostu nie pić. Czytanie wypowiedzi mądrych ludzi.
      Jesteś młoda i wrażliwa i jeszcze nie pozjadałaś wszystkich mądrości. Jest to
      Twój atut (ale to taka dygresja).
      Na pewno nie jestem genialnym odkrywcą. Wierzę że są szkoły terapeutyczne
      stawiające na siłę i mądrość, która jest w każdym z nas. I wierzę, że są ludzie
      dla których to może być skuteczna metoda wyjścia z nałogu.
      • myszabrum Re: Spokój 20.09.06, 05:12
        Mądrze mówisz. Choć ja bym się upierała przy tajemniczych przemianach chemii w
        mózgu.
        A poza tym widać jasno, że nie mogę spać :-O. I chyba tylko ja.
        • cortona Re: Spokój 20.09.06, 11:08
          Myszko, z tą chemią w mózgu, to masz rację, bo jak komuś wydziela się samo z
          siebie dużo serotoniny, to chodzi zadowolony i żadne depresje się go nie imają.
          Ale to chyba też jest niebezpieczne, bo tacy ludzie popełniają dużo błędów,
          wychodząc z mylnego założenia, że wszystko im się musi udać.
          Ja tam chwalę sobie czasami swoje czarnowidztwo. Dzięki temu jestem ostrożniejsza.
          Chemia chemią, a jakiś tam wpływ na widzenie świata mamy sami.
          Latem staram się jak najwięcej przebywać na słońcu ( pod ochroną filtrów, bo
          wiesz, kobieta w pewnym wieku...), żeby sobie tej serotoniny pomagazynować na
          zimowy, smutny czas. Nie wiem czy serotoninę mózg magazynuje, ale co mi szkodzi:)
          I przede wszystkim skupiam się na tym co jest w życiu dobre: rodzina, udana
          córka, mąż, którego przyjaźni i oddania jestem pewna, fajna praca, paru przyjaciół.
          Myszko, z tym moim zaprzestaniem picia, to też jest tak, że właściwie nikt
          jeszcze nie zdążył się o to moje picie zaniepokoić.
          Ostatnio, ponieważ była okazja, powiedziałam, że już nie piję. Mąż przyjął to do
          wiadomości bez emocji, ale chyba uznał, że to lepiej niż gorzej. Bliski
          przyjaciel stwierdził, że bardziej bym mu zaimponowała, gdybym zaczęła rano
          biegać trzy kilometry, czyli uznał, że nie piję dla poprawienia kondycji:)

          Aniolparysie, właściwie to od Ciebie podkradłam sobie wytłumaczenie innym
          dlaczego nie piję. Mówię, że "nie piję ze względów estetycznych":))
          I nawet w to wierzę!:)
          Myszko, trzymaj się i utrzymuj ten łagodny spokój. Założę się, że masz na to
          duży wpływ.
          Pozdrawiam.
          • aaugustw Re: Spokój 20.09.06, 11:53
            cortona napisała:
            > Myszko, z tą chemią w mózgu, to masz rację, bo jak komuś wydziela się samo z
            > siebie dużo serotoniny, to chodzi zadowolony i żadne depresje się go nie
            imają...

            ..."nie piję ze względów estetycznych":))
            _______________________________________________________________________.
            No prosze mamy problem alkoholizmu rozwiazany! ;-))
            Suuuper, nie wiedzialem ze mozna to samemu zrobic! ;-))
            Cortona podpowiedz mi jeszcze tylko, jak regulowac samemu to dziadostwo, ten
            ser...(!?) W aptece nie ma na to lekarstw...
            A...
            Ps. Piszesz: ..."nie piję ze względów estetycznych":))
            Ale estetycznie mozna zaczac pic... albo ? :-((
            • myszabrum Re: Spokój 20.09.06, 11:55
              Mówię w imieniu Cortony: Prozac. Choć na alkoholizm rzeczywiście nie pomoże.
              • aaugustw Re: Spokój 20.09.06, 12:16
                myszabrum napisała:

                > Mówię w imieniu Cortony: Prozac. Choć na alkoholizm rzeczywiście nie pomoże.
                ______________________________________________________________________________.

                Cortona, czy Ty zwariowalas?
                To sa pigulki na "szczescie"!
                Po co Tobie zmieniac rodzaj chemii? - Po co Tobie byc teraz pijana na sucho?.
                No chyba, ze zalezy Tobie na tym, zeby alkomat wykazywal na swej skali "0".
                A...
                Ps. To tabletki na recepte.
          • cortona Re: Spokój 20.09.06, 14:00
            Przecież wyraźnie napisałam:
            > Latem staram się jak najwięcej przebywać na słońcu, żeby sobie tej serotoniny
            pomagazynować na > zimowy, smutny czas. Nie wiem czy serotoninę mózg magazynuje,
            ale co mi szkodzi > :)
            Podobno promienie słoneczne wpływają na wydzielanie serotoniny i dlatego
            południowcy są radośniejsi niż my ludzie północy:(
            Ja żadnych prochów nie biorę. Ludzie, co Wy?
            :)))
            • myszabrum Re: Spokój 20.09.06, 14:02
              Ja tam Cię nie posądzam :) Ale August pytał, czy w aptece...
            • aaugustw Re: Spokój 20.09.06, 14:13
              (Cortona napisala):
              >"Przecież wyraźnie napisałam:
              > Latem staram się jak najwięcej przebywać na słońcu, żeby sobie tej serotoniny
              pomagazynować na zimowy, smutny czas..." <
              ______________________________________________________.
              Oho! Cortona, czyzbys zaczynala sie teraz uzalezniac od
              jakiejs Sily Wyzszej od Ciebie!?
              A... ;-))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka