myszabrum
18.09.06, 19:03
Dziwny dzień dzisiaj. Po raz pierwszy od roku ogarnął mnie spokój. Poczułam
się dobrze i nie chciało mi się pić. Po raz pierwszy od roku, kiedy
odstawiłam alkohol i amfę.
W moim życiu nie zmieniło się NIC. Ten sam facet, praca i studia. Nie
rozpoczęłam ostatecznie zadnej terapii, nie doznałam "duchowego
przebudzenia". Jeszcze parę dni temu napisałam tu smutnego posta o tym, że
chcę umrzeć. Bo w gruncie rzeczy chciałam, choć nie sformułowałam tego
wprost, bałam się wymyślań od histeryczek, albo odesłania na forum "Depresja".
Powiem szczerze - nie wydaje mi się też, aby pomogło mi to skądinąd fajne
forum. Ani czyjekolwiek mądre słowa, choćby i Eski. Ani draznienie się z
Tranzytem. Ani pouczanie Addiego. Mam wrażenie, że to po prostu chemia w
mózgu. Mój mózg się uspokoił. Czemu teraz? Bóg raczy wiedzieć.
Nie wiem, jak to wyrazić. Taka jestem szczęśliwa, że nie chce mi się pić. Ani
ćpać. Po raz pierwszy od roku.