dzieńdobry

09.11.06, 19:31
    • halberek Re: dzieńdobry 09.11.06, 19:44
      cholera, nawet nie wiem od czego zacząć. mam 27 lat, piję od trzynastu, mam
      wrażenie, że zaczęłam pić bo to był jedyny sposób żeby jakoś się czuć. moja
      matka jest alkoholiczką, mój ojciec pewnie też. jedyne miłe chwile które z nimi
      spędzałam polegały na wspólnym piciu alkoholu. teraz jestem duża i wiem, że mój
      umysł mnie oszukiwał, ale chyba od zawsze wiedziałam, że jestem alkoholikiem,
      potem przez dłuższy czas walczyłam z tym żeby w pracy nikt się nie zorientował.
      po straszliwym incydencie, kiedy trafiłam do szpitala stwierdziłam, że to
      koniec. poszłam do terapeuty i usłyszałam tam to, co Wy już wiecie. ten tekst
      potworny no to już do końca życia pani alkoholu nie będzie mogla pić. potem
      poczytałam Was i okazało się, że nie do końca życia, a dzisiaj.

      nie piłam przez trzy miesiące, a potem z głupiego odruchu się napiłam i okazało
      się, że jest lepiej, że ja która nie istnieje przebudziła się we mnie.
      tak, wiem, że to nieprawdziwa ja, wiem, że to alkohol we mnie.
      mam tendencje do uzależnień, alkohol nie jest moim jedynym problemem. jakoś nie
      wstydzę się o tym mówić, bo nie ma powodów, szkoda że ludzie myślą że to wstyd...
      moim największym problemem jest samotność i przerost ambicji.
      przepraszam że to takie chaotyczne.
      chciałam tylko powiedzieć, że jestem.
      piję na razie, nie za bardzo wiem po co, ale ponieważ strasznie sobie tego
      zabraniam, to odreagowuję.
      wiem że trzeba iść do terapeuty,nie idę bvo wtedy trzeba by się pogodzić z tym,
      że przestanę pić, że całe moje dotychczasowe życie towarzyskie legnie w gruzach.
      ale lubię świat i lubię życie i chciałabym żeby ktoś mnie wysłuchał, a mam
      wrażenie że niepotrzebnie zawracam wam głowę.
      • aaugustw Re: dzieńdobry 09.11.06, 19:51
        halberek napisała:
        > ale lubię świat i lubię życie i chciałabym żeby ktoś mnie wysłuchał, a mam
        > wrażenie że niepotrzebnie zawracam wam głowę.
        _____________________________________________________________.
        Nie zawracasz nikomu tu glowy. Jestes na wlasciwym miejscu...!
        Mow (pisz) duzo. Ja musze juz dzisiaj konczyc, ale jutro odezwe
        sie do Ciebie! ;-))
        A...
      • yuraathor Re: dzieńdobry 09.11.06, 19:52
        witaj halberek, fajnie że jesteś, tu też można zacząć życie na trzeźwo w nowym
        ciekawym towarzystwie. co z tego że wirtualnie kiedyś może będzie spotkanie w
        realu. a w tamtym dotychczasowym towarzystwie problem będzie tylko narastał. to
        się nie cofa.
      • tranzyt80 Re: dzieńdobry 09.11.06, 19:58
        do jakiego szpitala trafilas ?
        • halberek Re: dzieńdobry 09.11.06, 20:07
          do zupełnie zwykłego, bo znaleziono mnie na ulicy, a to był styczeń.
          pielęgniarka była zresztą przekonana, że musiałam paść ofiarą narkotyku
          dosypanego do drinka, nie mieściło jej się w głowie, że mogłoby być inaczej.
          mnie do tej pory zresztą się nie mieści.
          • tranzyt80 Re: dzieńdobry 09.11.06, 20:36
            ale co sie stalo przedtem ?
            bylas na imprezie,pilas ?
            • tranzyt80 Re: dzieńdobry 09.11.06, 20:44
              czy nic nie pamietasz ?
              piszesz,ze ten przypadek mial miejsce w styczniu...czyli prawie rok temu...
              czyli od maja pijesz ?
              jestes teraz w cugu ?
          • myszabrum Re: dzieńdobry 09.11.06, 20:48
            Ty się ciesz, że się obudziłaś w szpitalu, a nie w krzakach rozebrana do
            połowy. Albo na melinie z której nie chcą Cię puścić zanim nie obsłużysz
            wszystkich panów.

            Sorry za drastyczność, ale tak się czasem kończy alkoholizm u kobiety
            szukającej miłych towarzyskich wrażeń.

            • halberek Re: dzieńdobry 09.11.06, 20:57
              zdaję sobie sprawę z tego, co mogło się wydarzyć i naprawdę siebie wtedy
              przerazilam.
              nie jestem w cugu (?). żyję sobie spokojnie pijąc raz, dwa razy w tygodniu
              zazwyczaj systemem weekendowym. ale to jest męczące, mój organizm jest zmęczony,
              a i ja wiem, że niewiele z tego picia wynika.
              wtedy kiedy wylądowałam w szpitalu... piłam sama, wracałam od rodziców i miałam
              wraxenie, że nie pokonam tej drogi trwajacej 60 minut a mającej w odwodzie
              powrót do pustego mieszkania. od trzech lat mieszkam sama i tak naprawdę to
              samotność jest moim problemem, zawsze jestem jakoś z boku. samotność i
              nadwrażliwość.
              • myszabrum Re: dzieńdobry 09.11.06, 21:03
                Halberku - a skąd jesteś?
                • tranzyt80 Re: dzieńdobry 09.11.06, 21:08
                  a co,zapomnialas adres krainy samotnego szczescia po pijanemu ?
                  jest wszedzie...
                  • myszabrum Re: dzieńdobry 09.11.06, 21:15
                    Chcesz powiedzieć, że to nietaktowne pytanie?
                    • tranzyt80 Re: dzieńdobry 09.11.06, 21:38
                      nieeeeeee!............taktowne!
                      PS.
                      chcesz kolysanke ala AAugustw ?

                      Bla...bla...bla... :)
                      Dobranoc!
                • halberek Re: dzieńdobry 09.11.06, 21:11
                  a jestem z miasta Warszawa
                  • myszabrum Re: dzieńdobry 09.11.06, 21:22
                    Ja też :). Jeszcze niedawno bym Ci powiedziała, żebyś spróbowała umówić się na
                    rozmowy o trzeźwości z naszym samotnym kolegą Wolnym :-O, ale on wyjechał,
                    niestety :(.
                    Ale Warszawa to duże miasto, gdybyś chciała przestać pić, to na pewno w końcu
                    znajdzie się jakieś towarzystwo.
                    Ostatecznie nawet na jakimś forum ;).
                    • halberek Re: dzieńdobry 09.11.06, 21:25
                      czy ja wiem, czasem mam wrażenie, że akuart warszawa to średnie miasto do
                      autentycznych kontaktow międzyludzkich ;) niemniej dzięki z a dobre słowo. pójdę
                      już chyba dziś spać, jeszcze tylko garść przepisow kulinarnych poczytam przed
                      snem i wrócę jutro.
                      dziękuję.
                      jestescie fajni.
              • halberek Re: dzieńdobry 09.11.06, 21:10
                chociaż, wróć, żebyście mieli pełny obraz. mój chłopak mieszkał w Sopocie, ja
                nie dawalam sobie już z tym rady. Nie piłam przez te trzy miesiące rownież
                dlatego, że on nie dawał ze mną rady. sam też jest uzależniony, nie pomaga nam
                nasz status - tj. zajęcia jakie wykonujemy (powiedzmy że są to tzw. wolne zawody).
                jestem w dziwnym momencie mojego życia, bo do dna jeszcze mam daleko, a tak
                naprawdę mam świadomość problemów ze sobą które mam nawarstwione.
                i jest tak, jak któraś z pań tutaj napisała, chyba eska, że nie wierzę w
                terapeutę,chodziłam i znam, zresztą domyślam się, że wielu z was ma różne
                doświadczenia.
                wiem co jest na końcu tej drogi. mam komfort picia, nie wpadam w ciągi,
                aczkolwiek wpadałam w momencie kiedy ustaliłam ze sobą, że nie będę już pić.
                potem to już standard - nie wytrzymałam i kilka weekendów zamykałam się w domu
                pijąc. bez sensu, wcale to żadnej ulgi nie przynosiło, lepiej było pójść na
                rower. i chodziłam.
                ktoś tu napisał, że niepicie jest fajne. i strasznie mi się to podoba.
                nie podoba mi się robienie z alkoholizmu tematu zastępczego na życie,
                tłumaczenie wszystkiego mechanizmami alkoholowymi, jak to zresztą niektórzy tu
                robią.
                • tranzyt80 Re: dzieńdobry 09.11.06, 21:31
                  > jestem w dziwnym momencie mojego życia, bo do dna jeszcze mam daleko,

                  -jezdzilas kiedys na zimowej slizgawce...
                  zjezdza sie szybko,bardzo szybko,
                  i nikt nie chce do szpitala...
                • e4ska Re: dzieńdobry 10.11.06, 00:58
                  Ale... ja, kiedy próbowałam terapii, nie piłam w ogóle. I w ogóle mnie nie
                  ciągnęło. Więc: może nie pasowała Ci terapia dlatego, że Ty chcesz pić? nie
                  pij... od teraz, kiedyś trzeba zacząć. Ludzie chodzą na terapię i też piją, są
                  wyuczeni jak automaty i też piją...

                  Trzy miesiące.. Przegrałas z najbardziej oczywistym faktem - po trzech
                  miesiącach pojawia sie pierwszy ostry głód. Pierwsze załamanie... ze ... ni
                  stąd, ni zową... nagle mamy piekielną chetkę na alkohol. a jak zaczęłaś, jak
                  skapitulowałas, wracasz w ciag. I teraz trzeba wszytko zaczynac od poczatku.
                  Ale: właściwie to kazdy z nas ma za soba proby ograniczania picia. Więc próbuj.
                  I pisz. Będziemy doradzać.
                  A co z terapeutą... co nie tak, co Cię zraziło... A mechanizmy. One nic nie
                  wyjaśniają. Fakt. Tylko ze w alkoholizmie nic nie potrzeba wyjaśniać. Nie pić. I
                  znosić gorycz życia, póki w nim nie zasmakujemy... bez alkoholowej depresji:)
                  • aaugustw Re: dzieńdobry 10.11.06, 09:13
                    e4ska napisała:
                    > Trzy miesiące.. Przegrałas z najbardziej oczywistym faktem - po trzech
                    > miesiącach pojawia sie pierwszy ostry głód. Pierwsze załamanie...
                    > Więc próbuj.
                    > I pisz. Będziemy doradzać.
                    > A co z terapeutą... co nie tak, co Cię zraziło... A mechanizmy. One nic nie
                    > wyjaśniają. Fakt. Tylko ze w alkoholizmie nic nie potrzeba wyjaśniać. Nie
                    pić.
                    - - - - - - - -
                    Halberek napisala:
                    >...i jest tak, jak któraś z pań tutaj napisała, chyba eska, że nie wierzę w
                    terapeutę…

                    > ...poszłam do terapeuty i usłyszałam tam to, co Wy już wiecie. ten tekst
                    potworny no to już do końca życia pani alkoholu nie będzie mogla pić. potem
                    poczytałam Was i okazało się, że nie do końca życia, a dzisiaj.

                    wiem że trzeba iść do terapeuty,nie idę bvo wtedy trzeba by się pogodzić z tym,
                    że przestanę pić, że całe moje dotychczasowe życie towarzyskie legnie w gruzach.
                    ____________________________________________________________________.

                    Halberek, chcialem napisac; "Smacznego"! ;-)) ale pozostawie te dwa
                    posty bez komentarza...! ;-))
                    Nie zapominaj tylko, ze nikt Tobie nie moze zabronic abys pila dalej! –
                    Ty masz prawo do tego, wlacznie z samounicestwienia sie...!
                    A... ;-))
                    Ps. W terapeute nie trzeba wierzyc. Uwierzyc trzeba w siebie i w to,
                    co ten terapeuta chce Tobie przekazac...
                  • halberek Re: dzieńdobry 10.11.06, 09:44
                    do tamtego momentu, kiedy poszłam na terapię myślę, że nie mieściło mi się w
                    głowie ile rzeczy od siebie odsuwam. zrozumiałam, że trzeba być trzeźwym, bo
                    inaczej nie ma się dostępu do tych odsuwanych rzeczy, tylko łatwą ucieczkę.
                    no i ja znam te rzeczy i wiem jakie są.
                    piję raz/dwa w tygodniu mam czasem wrażenie że tylko po to, żeby spuścić z
                    siebie to całe napięc ie związane z niepiciem i tym że nie wolno. potem mam to z
                    głowy na tydzień właśnie i mogę zająć się czymś innym z miłą chęcią.
                    jeśli można powiedzieć, że istnieją osoby, którym konwencjonalne życie
                    nieodpowiada, to jestem jedną z nich. to nie jest łatwe iść swoją ścieżką po
                    swojemu, mówić że się nie zgadzasz na zło tego świata (czy to zbyt ogólnikowe ?
                    ktoś tu wkleił taki tekst o nadwrażliwych, wyjątkowo trafny, myślę że wielu tu
                    się z nim identyfikuje).
                    no i tralalala najfajniej to by było mieć w sobie tyle pancernej siły, żeby
                    niezależnie od wszystkiego czuć się spokojnie w środku ze sobą. myślę że spora
                    część w alkoholu szukała spokoju oraz wewnętrznej mocy. ale to nie płynie z nas
                    wtedy, prawda ?
                    prawda.
      • myszabrum Re: dzieńdobry 10.11.06, 14:23
        Halberek - mam pomysł!

        Jutro Dzień Niepodległości.
        Zrób ten dzień swoim Dniem Niepodległości od alkoholu! Będziesz miała co
        świętować co rok, zgrabnie łącząc uczucia patriotyczne z prywatą :))) No i na
        pewno nie zapomnisz daty :)

        To jak - wywieszamy flagę?
        Mam tylko nadzieję, że nie będzie to flaga w kolorze białym ;)
        • halberek Re: dzieńdobry 10.11.06, 17:17
          zabawne, ale najwięcej czasu spędzam na katowaniu samej siebie rozważając jaka
          jestem okropna będąc alkoholikiem i nie chcąc przestać pić.
          najbardziej męczy mnie to, że meczę tak sama siebie.
          kiedy się poddałam po trzech miesiącach, to było w tym coś z ulgi, że nie
          zabraniam sobie niczego.
          domyślam się że w tym myśleniu jest coś nie tak.
          ale naprawdę chciałabym po prostu nie mieć problemu, nie zawracać sobie głowy
          wyrzutami sumienia. nie dzieje się nic potwornego, ot, zwykłe pijackie historie
          typu zgubienie czegoś, albo mówienie bzdur. historie, które zdarzają się nie
          tylko alkoholikom. nic mnie nie zmusza do tego, żeby rezygnować z alkoholu.
          kiedyś nie zastanawiałam się nad tym, że można nie pić, w moim domu alkohol był
          na porządku dziennym, a jego spożywanie główną formą spędzania czasu. dopiero
          ten szpital uświadomił mi, że z pewnoscią jest coś nie halo i bujac to my, a nie
          nas.
          właśnie skończyłam jeść mój kolejny samotny posiłek w trakcie którego czułam
          tylko potworny ścisk ramienia spowodowany być może również myślą, że trzeba coś
          z tym zrobić, ale ja przecież wcale nie chcę. to był chyba tysięczny taki posiłek.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja