Dodaj do ulubionych

Pytanie do niepijacego AA

12.03.07, 14:21
Zaluzmy, ze jestes rok w abstynencji. W jakim stopniu jestes w stanie
wystawiac sie na pokusy? Jak to sie ksztaltowalo przez ten czas? Tzn. czy
Twoje niepicie polega na unikaniu pokus czy na umiejetnosci oparcia sie im?
Innymi slowy: mozesz miec w domu otwarta flaszke? Jesli nie: czy zamierzasz
osagnac taki stan, abys mogl miec taka flaszke w domu?
Obserwuj wątek
    • myszabrum Re: Pytanie do niepijacego AA 12.03.07, 14:38
      Nie jestem w AA, ale kiedyś (długo) byłam. Nie piję półtora roku. A przedtem
      było tragicznie. Naprawdę.

      Ostatnio mam w domu otwartą flaszkę i nic :). Nie ciągnie mnie w ogóle. Ale to
      tak jakoś od Sylwestra. A takie najgorsze "głody" skończyły się po roku, mniej
      więcej we wrześniu.

      Właściwie jak Twojego posta przeczytałam, to pomyślałam sobie: "Boszsz, żebym ja
      tylko takie problemy w życiu miała jak ten koniak w barku :))"
      • paddinktun Re: Pytanie do niepijacego AA 12.03.07, 15:19
        1. Przepraszam za haniebny blad ort. w pierwszym slowie. To przez brak polskich
        liter:)
        2. Nie upokarzajmy siebie nawzajem tekstami, ze jesli ktos jeszcze nie jest
        wystarczajaco silny wobec pokusy to "nie ma innych problemow", bo to bardzo
        krzywdzace i niesprawiedliwe.

        Dzieki za odp.
        • myszabrum Re: Pytanie do niepijacego AA 12.03.07, 15:22
          Ech, nawet mi w głowie nie postało, żeby Cię upokarzać :(.
      • novotny3 Re: Pytanie do niepijacego AA 14.03.07, 09:42
        ja nie piję od trzech lat. i musze powiedziec ze przez pierwszy miesiąc
        niepicia prawie w ogóle nigdzie nie wychodziłem poza pracą i spacerami z psem
        własnie ze wzgledu na te pokusy( dziś każdy pub, restauracja czy kawiarnia
        oferują alkohol)na imprezy tez nie chodziłem bo bałem sie ze mnie susi i sie
        napiję. ale tak po trzech miesiącach głody minęly i wszystko jest ok.
        regularnie odwiedzaja mnie znajomi i przyjaciele których czesto czestuje
        alkoholem lub sami przynoszą i powiem ze wcale mnie nie ciągnie. cała sztuka
        niepicia nie polega na opanowaniu samego głodu alkoholowego bo to jest
        stosunkowo łatwe. prawdziwa sztuka jest nauczenie sie zyc tak zeby nie
        potrzebowac tego alkoholowego rauszu, zeby radzic sobie z życiem bez wódki i
        nie zapijac problemów bez wzgledu na to jak wielkie one są.otwarta flaszka to
        żaden problem
        • alta22 Re: Pytanie do niepijacego AA 16.03.07, 07:01
          Sam do tego doszedłeś, czy byłeś na leczeniu, chodzisz na mitingi?
          • aaugustw Re: Pytanie do niepijacego AA 16.03.07, 15:43
            Jako alkoholik sam nie doszedlbym do niczego...!
            Nie bylem zdolny juz kierowac moim zyciem.
            Zaliczylem 2x terapie.
            Chodze regularnie na Mityngi AA i udzielam sie w sluzbach
            Anonimowych Alkoholikow - AA... Jestem szczesliwy i wolny.
            A...
    • addicted11 Re: Pytanie do niepijacego AA 12.03.07, 17:06
      paddinktun napisała:

      > Zaluzmy, ze jestes rok w abstynencji. W jakim stopniu jestes w stanie
      > wystawiac sie na pokusy? Jak to sie ksztaltowalo przez ten czas? Tzn. czy
      > Twoje niepicie polega na unikaniu pokus czy na umiejetnosci oparcia sie im?
      > Innymi slowy: mozesz miec w domu otwarta flaszke? Jesli nie: czy zamierzasz
      > osagnac taki stan, abys mogl miec taka flaszke w domu?


      za zwracaie uwagi na takie "szczegoly" mozna tu solidnie oberwac.

      to jest tabu
      • janulodz Re: Pytanie do niepijacego AA 12.03.07, 17:31
        Ja muszę codziennie smarować mojej schorowanej matce plecy spirytusem.
        Jak myślisz, mam pokusę, czy nie.
        Przy okazji obliczyłem. Parę dni temu mineło 1500 dni mojej trzeżwości
        • paddinktun Re: Pytanie do niepijacego AA 12.03.07, 20:44
          janulodz napisał:

          > Ja muszę codziennie smarować mojej schorowanej matce plecy spirytusem.
          > Jak myślisz, mam pokusę, czy nie.
          > Przy okazji obliczyłem. Parę dni temu mineło 1500 dni mojej trzeżwości

          Mysle, ze masz pokuse, ale masz tez silne przeciwstawienie, taka przeciwwage
          dla niej. Jesli dobrze zrozumialam...
          • janulodz Re: Pytanie do niepijacego AA 12.03.07, 21:07
            Nie mam żadnej pokusy. Alkohol jest obok mnie, ale nie dla mnie. Ja z nim skończyłem. I nie zaprzątam sobie tym głowy. Używam płynu do spryskiwaczy, pewno w mojej wodzie kolońskiej też jest. W barku mam jakiś tam zapas, ale niewielki. Nawet nie zaglądam. Ja się już wyleczyłem. Za dużo przez niego straciłem, picie mnie zeszmacało. To tkwi we mnie tak głęboko, że ta kochanka już mnie nie pociąga. Straciła na atrakcyjności.
    • jerzy30 Re: Pytanie do niepijacego AA 12.03.07, 18:08
      a po co ci ta flaszka otwarta - jak jestes w abstynencji to po co ci ona -
      przeciez nie pijesz - czy trzymasz tez w domu odbezpieczone granaty ???
      • paddinktun Re: Pytanie do niepijacego AA 12.03.07, 20:23
        Flaszka chociazby dla gosci.
        Ale... udzieliles odpowiedzi, ze to jest dla Ciebie jak odbezpieczony granat. I
        ja to rozumiem.
      • e4ska Re: Pytanie do niepijacego AA 13.03.07, 23:10
        A nie napisałam powyżej - że zaraz będzie o odbezpieczonych granatach...
        Jerzy, dlaczego butelka koniaku ma być granatem dla kogoś, kto nie pije? Bajka,
        że jak komu przyjdzie ochota napić sie, to zaraz do barku poleci. A jak mu
        ochota przychodzi, kiedy on przy ogródku piwnym się zatrzyma - niechcący jakoś...

        Są tacy agenci, że wszytko z domu powyrzucają - nie tylko flaszki, ale lampki i
        kieliszki - to potem z gwinta ciągną w bramie. I leżą zasikani na schodach...
        ale w domu barek pusty i karafki nie uświadczysz.
        • aaugustw Re: Pytanie do niepijacego AA 14.03.07, 15:56
          e4ska napisała:

          > ale w domu barek pusty i karafki nie uświadczysz.
          __________________________________________________.
          Uwazam, ze dla pijaka butelka w barku nie stanowi zadnego problemu...!
          Dla alkoholika jest to cos na podobienstwo "odbezpieczonego granata" !
          A...
          Ps. Ja nie mam w domu kropli alkoholu, ani zadnego szkla sluzacego do
          picia alkoholu - po co, kiedy u mnie jest strefa bezalkoholowa...! ;-))
    • aniolparys Re: Pytanie do niepijacego AA 12.03.07, 18:10
      Pozwolę sobie rozpocząć pytaniem na pytanie ;-)) Czy Ty faktycznie jesteś
      zainteresowana tylko opinią niepijących Anonimowych Alkoholików? Czy tylko
      podświadomie nastąpiła taka zbitka skojarzeniowa "jak niepijący to na pewno AA"?

      Nigdy nie byłem na spotkaniu AA, jestem alkoholikiem i nie piję trzy lata. Tacy
      też istnieją i pozwolę sobie mimo wszystko wypowiedzieć się w temacie, bo uważam
      go za ważny.

      Stosunek do otwartej butelki w barku jest obrazem Twojego stosunku do Twojego
      uprzedniego picia i Twojej aktualnej abstynencji. Jeśli abstynencję uważasz za
      coś Ci obcego, myślisz, że odebrano Ci coś fajnego, szaleńcze zabawy, nocne
      rozmowy przy kieliszku szampana, jeśli czujesz się okaleczona, gorsza od innych
      przez to, że nie pijesz, to masz przechlapane. Nie trzymaj nic w barku. Lepiej:
      zamuruj barek na wszelki wypadek.
      Dla mnie moje onegdajsze picie jest czymś paskudnym, ponurym, izolującym mnie od
      świata, ludzi, rodziny. Brudną wegetacją.
      I dzisiejsze niepicie traktuję jako daną mi szansę, jako coś dobrego, jako
      kolejną wiosnę w moim życiu. Jak fajną zabawę. Na przykład zabawa na pijackiej
      imprezie w Wyspiańskiego na weselu ;-)
      Mam pobłażliwy stosunek do pijących i do alkoholu, który jest w moim domu i to w
      ilościach dużych jak nigdy. Myślę, że do takiego traktowania własnej abstynencji
      można dojść przy odrobinie samorefleksji.
      • tenjaras Re: Pytanie do niepijacego AA 12.03.07, 19:43
        rzeczywiście to zależy od nastawienia do alkoholu, a nie czasu zachowanej
        abstynencji, jakości tej abstynencji, bo tu ani AA, ani jakiś inny duch święty
        nie pomoże, jeśli alkoholik nie pozwoli sobie pomóc

        ja nie trzymam alkoholu w domu, bo mi do niczego nie jest potrzebny, ludzie,
        którzy do mnie przychodzą, nie potrzebują w tym czasie się napić, monitor też
        potrafię też spirytusu wyczyścić, ale to nie znaczy, że czegoś unikam, ale też
        i nie wystawiam się

        porównałbym to z ptakami, chodzę tam gdzie ptaki latają, ale nie siadam na
        ławkach, nad którymi gniazdują...
        • aniolparys Re: Pytanie do niepijacego AA 12.03.07, 20:10
          Umiar jak zawsze. Aby ze strachu, że kondor Ci narobi, nie wypłoszyć gołębi
          pocztowych.
        • addicted11 publiczne zgloszenie przestepstwa 12.03.07, 20:31
          Informuje organa scigania, ze niezidentyfikkowany osobnik wlamal sie na
          skrzynke forumowicza TenJaras i w jego imieniu wysyla posty.
          juz drugi taki przypadek w ciagu kilku dni.
          slowa:::rzeczywiście to zależy od nastawienia do alkoholu, a nie czasu
          zachowanej
          > abstynencji, jakości tej abstynencji, bo tu ani AA, ani jakiś inny duch
          święty
          > nie pomoże, jeśli alkoholik nie pozwoli sobie pomóc
          >
          nie naleza do TenJarasa, prawdziwy napisalby : nie ma roznicy, kazdy alkoholik
          na widok twartej butelki rreaguje tak samo i w koncu sie napije.

          • myszabrum Re: publiczne zgloszenie przestepstwa 12.03.07, 20:34
            W sumie też zauważyłam jakiś przełom w bulwie.
            Wiosna czy cóś ;)?
            • addicted11 Re: publiczne zgloszenie przestepstwa 12.03.07, 20:55
              moglby sie ktos jeszcze wlamac na skrzynke rauchen
              • addicted11 Re: publiczne zgloszenie przestepstwa 12.03.07, 20:59
                addicted11 napisał:

                > moglby sie ktos jeszcze wlamac na skrzynke rauchen


                i na skrzynki jeszcze kilku zeby przyznali mi racje w sporzez z rauchen.
                ale to chyba rauchen panuje nad wszystkii skrzynkami.

                mam pewne podejrzenia, ze rauchen, janulodz, august i myszabrum to jedna i ta
                sama osoba.
                • myszabrum Re: publiczne zgloszenie przestepstwa 12.03.07, 21:04
                  :)))
      • paddinktun Re: Pytanie do niepijacego AA 12.03.07, 20:39
        Tak, myslalam, ze tylko AA gwarantuje niepicie, wiec jest to raczej
        nieswiadomosc.
        Ja jestem uzalezniona od czegos innego, chcialam poddac pod dyskusje temat
        wystawiania sie na pokusy i unikania pokus.
        Ty nie odpowiedziales. Zajales sie ocenianiem mojej abstynencji :)
        • janulodz Re: Pytanie do niepijacego AA 12.03.07, 21:17
          Kto może mi zagwarantować niepicie , jak nie ja sam sobie? AA może pomagać, ale nie gwarantować. Mnie nie było potrzebne do wyjscia z uzależnienia
        • aniolparys Re: Pytanie do niepijacego AA 12.03.07, 21:19
          Użyłem drugiej osoby jako formy wypowiedzi i rozpocząłem od "Jeśli". Ani słowem
          nie pisałem o Tobie. Nie mam pojęcia o Twojej abstynencji ani najmniejszej
          ochoty czy prawa jej oceniać.
          Odpowiedź była jednoznaczna: pokusa jest zagrożeniem póki jest pokusą. A to co
          kusi człowieka leży w nim samym.
    • e4ska Re: Pytanie do niepijacego AA 12.03.07, 23:08
      Co do flaszek, a nie flaszki w domu alkoholika: w moim przypadku trzeźwienia bez
      AA i terapii nie wiedziałam, że nie wolno - wedle speców - trzymać ich w domu.
      Dowiedziałam się, że flaszka jest "bombą", "odbezpieczonym granatem" itd.
      dopiero z wpisów forumowych - ponad pół roku po osiągnięciu abstynencji.
      Podobnie jak uczestnictwo w zakrapianych imprezach.

      Butelki nie robią na mnie wrażenia - są - no to niech sobie będą. Przecież
      alkohol jest wszędzie. W każdym sklepie, gdzie się robi zakupy.

      Mnie się nawet wydaje, że unikanie widoku flaszeczek jest tym samym
      niebezpiecznym postępowaniem, jak w wypadku wychowywania dzieci w
      wysterylizowanym środowisku: zapadają na rozmaite choroby, bo nie są
      uodpornione. Kto ma pić, to i tak się napije... proste. A głupie pijackie
      tłumaczenie: "napiłem się, bo było pod ręką" jest po prostu wykrętem.

      Dużo zależy od siły sugestii - szkodzi to, o czym wiemy, że szkodzi:)
      • janulodz Re: Pytanie do niepijacego AA 13.03.07, 07:47
        Dziś są imieniny mojej żony. Na wieczór wpadnie parę osob, będzie kolacja, będzie alkohol , pośmiejemy się, pogadamy. Przygotowałem dla żony specjalny prezent, mam nadzieję, że zrobię jej tym przyjemosć. Z niecierpliwością oczekuję nadejścia wieczora. Nie demonizuję sprawy trzymania i podawania alkoholu w moim domu. Nie terroryzuję nikogo swoim uzależnieniem.
        JA NIE PIJĘ
        • cortona Re: Pytanie do niepijacego AA 13.03.07, 07:54
          JA TEŻ:))
          Pozdrowienia dla Krysi, albo dla Bożenki:)))
          • janulodz Re: Pytanie do niepijacego AA 13.03.07, 08:22
            cortona napisała:

            > JA TEŻ:))

            Ponieważ nie jestem pewien, czy chodzi o to, że też nie pijesz, czy też obchodzisz imieniny - składam Ci życzenia wszystkiego najlepszego z okazji obydwu okoliczności. Przesyłam pozdrowienia i wyrazy sympatii
            Janu
            Moja żona ma na imię Krystyna. Dziękuje za życzenia. (tzn. ja dziękuje w jej imieniu)
            • addicted11 Re: Pytanie do niepijacego AA 13.03.07, 08:51
              Zastanawia mnie pewna rzecz.

              Istnieje wiele ludzi, szczegolnie starszych, ktore przestaly pic alkohol mimo
              tego, ze nie mialy zadnych problemow z naduzywaniem.
              W szczegolnosci chodzi mi o osoby, ktore musialy odstawic alkohol z powodow
              zdrowotnych.
              Choroby serca, cukrzyca, przewlekle choroby, ktore leczy sie tabletkami
              kolidujacymi z alkoholem itp.

              Zastanawia mnie, jak takie osoby "przezywaja" i czy w ogole przezywaja fakt
              niepicia.
              Nie obciazone w zaden sposob zakazami, ostzrzezeniami, lista sygnalow
              ostrzegawczych i wyzwalaczy.
              Po prostu- siedza na przyjeciu gdzie jest alkohol a one nie pija i juz.
              Dla nich wypicie tak naprawde obciazane jest wiwle wiwkszym ryzykiem niz dla
              alkoholika; alkoholik moze najwyzej wpasc w ciag, moze po tym ciagu czuc sie
              okropnie, moze oczywiscie wpasc w klopoty ( narobic "kwasu", zgubic cos,
              stracic prace, miec wypadek itp) jednakze te zagrozenia to sa- powiedzmy
              uczciwie- rzeczy statystycznie malo proawdopowodbne.
              Najbardziej prawdopodobne ze zlych rzeczy jest niezapanowanie nad iloscia.
              U osoby np. z chora trzystka natomiast upicie sie to realne, namacalne i
              natychmiastowe zagrozenie o duzym stopniu prawdopodobienstwa.
              Wiec presja na "niepicie" jest obiektywnie wieksza niz u alkoholika.#Im po
              prostu w inny sposob " nie wolno".

              Ciekawy jestem, jak oni to odczuwaja.
              • baasil Re: rozumiem,że to pytanie do alkoholika... 13.03.07, 14:45
                ...nie tylko AA.
                tzw. zalecenia dla trzeźwiejących alkoholików,stworzyli alkoholicy,dla
                alkoholików-wynikają one z ich własnych doświadczeń.są one przydatne
                szczególnie w początkowym okresie abstynencji(podjętej świadomie),np.unikaj
                miejsc w których się pije,imprez alkoholowych,trzymania alkoholu w domu,i
                wiele ,wiele innych.to czy ktoś się do nich zastosuje ściśle,czy nie, jest
                sprawą indywidualną.jeśli ma mu to pomóc to ok.może też sam sobie dopisac do
                takiej listy zagrożeń ,swoje zagrożenia.(generalnie uznaje się by przestrzegać
                czterech zasad:nie bądź zły("jestem wkurw...,muszę się napić"),głodny
                (tzw.ssanie w żołądku,mogące się kojarzyć z pragnieniem-no a nalepszy
                schłodzony browar),zmęczony("walnę lufę -na dobry sen")i nie bądź samotny("jak
                mi źle na tym świecie,nikt mnie nie rozumie"-i łup lufa na chandrę).
                to wszystko może być przydatne.jednak tak naprawdę akceptacja tego,że alkohol
                był,jest i będzie,ale mnie nie jest potrzebny(chyba,że spirt do mycia
                np.głowicy w magnetofonie).to uwolnienie się powoduje,że dziś siedzę na
                skrzynce wódki i nic,uczestniczę w zakrapianych imprezach i nic,etc.(w zasadzie
                to już tylko im wspólczuję).
                łamałem wiele zasad dla trzeźwiejących alkoholików,bo gdybym miał się ściśle
                do nich stosowaC,to np.musiałbym zmienić mieszkanie - bo w swoim piłem,nie
                mógłbym używać wody po goleniu-bo 80% Gilette też piłem,nie smarowałbym pleców
                żonie "amolem"-bo jest na spircie i jaki wonny-a sąsiada do tej czynności jakoś
                nie za bardzo mi wołać,bo jeszcze by mu się ręka omskła,itd,itp..a na paradoks
                zakrawa fakt,że gdybym miał kategorycznie unikać miejsc w których piłem,nie
                powinienem wchodzić do ośrodka terapii uzależnień,bo stoi na terenie,gdzie
                kiedyś były działki,na których piłem(tamże w trakcie terapii,też złamałem
                zasady uczestnicząc w weselu-oj,pojechała po mnie terapeutka,którą
                wyprostowałem stwierdzeniem,że to moja sprawa, które i jak stosuję zalecenia).
                korzystać z tego co mnie jest użyteczne-taka mam zasadę.
                • addicted11 Re: rozumiem,że to pytanie do alkoholika... 13.03.07, 19:23
                  nie smarowałbym pleców
                  > żonie "amolem"-bo jest na spircie i jaki wonny-a sąsiada do tej czynności
                  jakoś
                  >
                  > nie za bardzo mi wołać,bo jeszcze by mu się ręka omskła


                  he he he.
                  to bylby wyzwalacz innego rodzaju. bys sasiada wyzwolil z konieczosci chodznie
                  do dentysty:))
            • e4ska Re: Pytanie do niepijacego AA 13.03.07, 23:04
              Przeoczyłam:(
              Też serdecznie - dla Was obojga, kochani:)
      • aaugustw Re: Pytanie do niepijacego AA 13.03.07, 17:30
        e4ska napisała:
        > Co do flaszek, a nie flaszki w domu alkoholika: w moim przypadku trzeźwienia
        bez AA i terapii nie wiedziałam, że nie wolno - wedle speców - trzymać ich w
        domu.
        > Dowiedziałam się, że flaszka jest "bombą", "odbezpieczonym granatem" itd.
        > dopiero z wpisów forumowych - ponad pół roku po osiągnięciu abstynencji.
        > Podobnie jak uczestnictwo w zakrapianych imprezach.
        >
        > Butelki nie robią na mnie wrażenia - są - no to niech sobie będą. Przecież
        > alkohol jest wszędzie. W każdym sklepie, gdzie się robi zakupy.
        ________________________________________________________________.
        Takie samo zachowanie bylo u mnie, po mojej pierwszej terapii...!
        Czulem sie jak zwyciezca... - Flaszki pelne dalej byly w domu...
        Na przyjeciach nawet polewalem gosciom...! Czulem sie bohaterem i
        opowiadalem wszystkim, jak to bylo na terapii i co trzeba robic
        aby nie pic...!
        Ponad 5,5 roku tak wytrzymalem (bez AA) a potem... zapilem...! :-((
        A...

        • e4ska Re: Pytanie do niepijacego AA 13.03.07, 23:01
          "Takie samo zachowanie bylo u mnie" - nie, auguście, nie mogło być takie same,
          bo jesteśmy krańcowo innymi ludźmi - ja i ty. Inne poglądy, inne postawy, inne
          kanony wartości, inne losy. Odmienne doświadczenia.
          Ty byłeś po terapii - piszesz. Opowiadałeś znajomym o swoim leczeniu - dziwne
          tematy, słowo honoru... o terapiach to najczęściej pijaki opowiadają ze śmiechem
          przy kolejnej półlitrówce - trzeźwi raczej unikają opowieści.

          Ja nie polewam - z wyjątkiem czasu remontu - kiedy musiałam wlewać do kieliszków
          czy kufli, żeby mi majstry skończyły robotę... albo jak muszę, kiedy mi
          koleżanka za długo siedzi - raz a dobrze i niech spada. W towarzystwie większym
          - a czemu to miałabym kogo upijać? Ostatnio napełniłam lampkę wina starszej pani
          - bo mnie o to prosiła.

          Nie czuję się ani jako zwycięzca, ani jako zwyciężony - zwyczajnie sie czuję -
          cieszą mnie rozmowy, muzyka - jeśli jest... żarty - ludzie mili.
          Nie opowiadam, co trzeba zrobić, żeby nie pić - bo nie wiem - mówię często, że
          nie piję, bo mam problemy ze zdrowiem. Czasem rozmawia się o piciu - zwyczajnie
          temat sie pojawia... jak każdy inny. Raz chyba sprowokowałam do dyskusji, ale
          żadnych nauk nie udzielałam - poużalali sie ludzie na swoje wpadki pijackie i
          trzeźwość chwaliliśmy wszyscy - co nawet ma pewne pozytywne rezultaty - jak mi
          wiadomo.

          Natomiast, auguście - jak to sie stało, że zapiłeś? ile trwało to zapijanie?
          • janulodz Re: Pytanie do niepijacego AA 13.03.07, 23:56
            Nie piję ponad 4 lata. Nie wyobrażam sobie, żebym miał ponownie zapić. Bo po co? Ja się już w życiu napiłem. Nie chce mi sie wiecej.
            Nie ciagnie mnie do alkoholu, nie prześladuje mnie myślenie o nim, nie traktuję alkoholu jako zła całego świata.
            Nie rozmawiam z pijanymi, że nie powinni pić, bo to nie ma najmniejszego sensu. Nie chwalę się na przyjęciach zakrapianych, że ja alkoholik wyleczony, bo nie chcę psuć nastroju.
            Rozmawiam za to z ludźmi, kiedy są trzeźwi. Wtedy dzielę sie swoimi doświadczeniami.
            Zapić po pięciu latach terapii, tak jak pisze August, bez sensu.
            Albo terapia do dupy.
            Albo alkoholik niedopity.
            Musiał się dochlać.
            Pewno stąd te wypowiedzi niedoleczonych o zapijaniu.
            Taka pogrywka terapeutów. Nie udała sie terapia, znaczy pacjent niedopity. Musiał zachlać, ale jeszcze tu wróci. I koniecznie do AA. Na zbawienie duszy.
            Przecież inaczej się nie da.
            Czytam te wypowiedzi sterapeutyzowanych ortodoksów i ogarnia mnie dziwne uczucie.
            Coś na kształt litości.
            Całe życie terapia, całe życie AA, całe życie w strachu. Jak na beczce prochu.
            I jeszcze cała rodzina w to zaangażowana. Jakby mało przecierpieli, kiedy tatuś chlał
            Do luftu z takim życiem.
            Wolę swoje.
            Wiem, że się nie napiję.
            Niepicie jest fajne.
            • addicted11 straszne rady 14.03.07, 01:17
              1 dziewczyna mowi, ze pracuje w radio 9 pasja jej zycia), gdzie sprawy zawodowe
              omawia sie w knajpie. gdzie toczy sie drugie zycie. boi sie, ze wypadnie z
              obiegu nie chodzac tam. nie, nie chce pic. ale nie chce byc poza informacjami.
              odpowiedz- czy ty chcesz nie pic czy chcesz byc w obiegu.
              trudno, trzeba zwolnic sie z radia. albo poszukac takiego, gdzie sie nie pije.

              2 handlowiec- okolo piecdziesiatki. kontrakty, negocjacje- uwaza, ze nie
              udzwignie ciezaru zmiiany obyczaju, ze powyzsze omawia sie w restauracji przy
              alkoholu. nie, mowi ze nie musi pic- ale musi byc w tej restauracji.
              odpowiedz- bedziesz musial zmienic prace.

              3 aktor- nie moze odmowic udzialu w bankietach, bo nie jest gajosem xczy Janda
              i nie ma takiej pozycji. mowi sie trudno- aktorstwo albpo trzezwosc.
              Jak nie bedzie trzezwosci- nei bedzie aktorstwa. to oczywiste. jak bedzie
              trzezwosc- tez nie bedzie aktorstwa. to oczywiste?



              • e4ska Re: straszne rady 14.03.07, 08:38
                4 - lekarz. Pracuje na okulistyce. Odpowiedź: musi przenieść sie na ginekologię.
                Gdzie zresztą wiele pacjentek powiada - a gdzie ja oczy miałam, ślepa, z bielmem
                byłam... więc okulista potrzebny jak dżdż.
            • aaugustw Re: Pytanie do niepijacego AA 14.03.07, 16:29
              janulodz napisał:
              > Nie piję ponad 4 lata. Nie wyobrażam sobie, żebym miał ponownie zapić.
              - - - - - - - - - -
              Ja po 5 jeszcze latach nie wyobrazalem sobie tego takze...!
              Ale, Janu - bez paniki. Ja jestem alkoholikiem...! ;-))
              Swoja trzezwosc utrzymuje wsrod innych alkoholikow i to
              przynosi mi nieopisane korzysci duchowe...! ;-))
              ____________________________________________________.
              janulodz napisał dalej:
              > Ja się już w życiu napiłem. Nie chce mi sie wiecej.
              - - - - - - - - - -
              Ja - jako alkoholik - w ten sposob moge sie wyrazic o mleku...! ;-))
              ___________________________________________________________________.
              janulodz napisał dalej:
              > Nie ciagnie mnie do alkoholu, nie prześladuje mnie myślenie o nim,
              nie traktuję alkoholu jako zła całego świata.
              > Nie rozmawiam z pijanymi, że nie powinni pić, bo to nie ma najmniejszego
              sensu.
              > Nie chwalę się na przyjęciach zakrapianych, że ja alkoholik wyleczony...
              - - - - - - - - - - -
              Kiedy to czytam, widze swojego szwagra pijaka, ten moze w kazdej
              chwili zlapac za kielicha i w kazdej chwili przestac...!
              (mowi czasami, ze jest alkoholikiem... - wtedy ja sie smieje...!) ;-))
              __________________________________________________________________.
              janulodz napisał dalej:
              > Zapić po pięciu latach terapii, tak jak pisze August, bez sensu.
              - - - - - - - - - -
              Pozwol Janu, ze tego zdania (z tym sensem) nie bede komentowal, bo
              musialbym sie doszukac sensu takze w nawrotach innych chorob, a to
              byloby bez sensu, (np. u chorego na raka...).
              __________________________________________________________________.
              janulodz napisał dalej:
              > Albo terapia do dupy.
              > Pewno stąd te wypowiedzi niedoleczonych o zapijaniu.
              > Taka pogrywka terapeutów. Nie udała sie terapia, znaczy pacjent niedopity.
              Musiał zachlać, ale jeszcze tu wróci. I koniecznie do AA. Na zbawienie duszy.
              > Przecież inaczej się nie da.
              - - - - - - - - - - - -
              Janu, a pomyslal Ty choc raz w ten sposob; moze to ten, ktory pisze
              te slowa jest do dupy...(!?)
              To tak, jakbym ja, laik chcial wszystkich lekarzy teraz oceniac...!
              Tobie Janu nie zalezy na pokorze i na pokazaniu prawdy. Tobie Janu
              zalezy na tym, aby pokazac sie wielkim wsrod nas...!.
              Wielkim ponad wszystkich i wszystko. Ponad terapie i alkoholikow.
              W swym zacietrzewieniu chcesz byc wiekszy nawet od tego zwyklego glupka,
              alkoholika, jakim ja jestem...!
              (pozwolilem sobie i ja byc teraz niepokornym, w tej "pokorze") ;-))
              ____________________________________________________________________.
              janulodz napisał dalej:
              > Całe życie terapia, całe życie AA, całe życie w strachu. Jak na beczce prochu.
              > I jeszcze cała rodzina w to zaangażowana. Jakby mało przecierpieli, kiedy
              tatuś chlal...
              - - - - - - - - - - -
              A wiec tak Ty widzisz alkoholikow...! - Ha, ha, ha... ;-)))
              Ty swoje zycie tu z nami spedzisz i nic z tego naszego pisania nie
              bedziesz kumal...
              A... ;-)))
          • aaugustw Re: Pytanie do niepijacego AA 14.03.07, 15:52
            e4ska napisała:
            > "Takie samo zachowanie bylo u mnie" - nie, auguście, nie mogło być
            takie same, bo jesteśmy krańcowo innymi ludźmi - ja i ty. ...
            - - - - - - - - - - - -
            Masz racje Eska, ja jestem alkoholikiem...!
            __________________________________________.
            e4ska napisała dalej:
            > ...mówię często, że nie piję, bo mam problemy ze zdrowiem.
            > ...poużalali sie ludzie na swoje wpadki pijackie i
            > trzeźwość chwaliliśmy wszyscy - co nawet ma pewne pozytywne rezultaty - jak mi
            > wiadomo.
            > Natomiast, auguście - jak to sie stało, że zapiłeś? ile trwało to zapijanie?
            ___________________________________________________________________.
            Kazdy czlowiek, kazdy pijak i kazdy alkoholik chwali sobie swoja
            trzeźwość.
            Jak to sie stalo, ze zapilem? - pisalem juz dwa razy, trzeci raz nie
            bede juz specjalnie dla Ciebie tego odgrzewal...! ;-))
            A...
            Ps. Eska, napisalbym takze i dzisiaj o tym, ale mam malo czasu... -
            Dzisiaj mam Mityng informacyjny Anonimowych Alkoholikow - AA, w wiezieniu...!
            • addicted11 Re: Pytanie do niepijacego AA 14.03.07, 19:25
              Kazdy czlowiek, kazdy pijak i kazdy alkoholik chwali sobie swoja
              > trzeźwość.


              3 razy "kazdy"
              coz za precyzja

              • janulodz Re: Pytanie do niepijacego AA 15.03.07, 00:30
                Przecież to co pisze August to jest bełkot. Bez żadnego sensu. Nic konkretnego
                Niby odpowiedź na każdy zarzut, ale to tylko przestawienie słów i bazowanie na jedynej tezie:
                "August jest alkoholik, a Janu pijak".
                Sam sobie to wymyślił i trzyma sie tego jak tonący brzytwy. Bez tego założenia wszystkie jego argumenty nie warte są funta kłaków. Rozpaczliwa próba ratowania twarzy
                August Alkoholik - Janu pijak, drobnopijoczek, zwykły symulant.
                Żałosne założenie zbudowane w chorej zacietrzewionej głowie.
                Innych argumentów nie ma. Reszta to naginanie faktów do tego jednego fałszywego wniosku
                Nie zniżę się do poziomu Augusta, żeby mu udowadniać, że bredzi. JA WIEM.
                1 cytat:
                "Ja jestem alkoholikiem...! ;-))
                Swoja trzezwosc utrzymuje wsrod innych alkoholikow i to
                przynosi mi nieopisane korzysci duchowe...! ;-)) "

                - ja swoją trzeźwość utrzymuję wszędzie. Korzysci mam jak najbardziej wymierne. - JA WIEM

                2. cytat
                "Ja - jako alkoholik - w ten sposob moge sie wyrazic o mleku...! ;-))

                - ja pisałem o alkoholu. JA WIEM

                3. cytat
                "Kiedy to czytam, widze swojego szwagra pijaka, ten moze w kazdej
                chwili zlapac za kielicha i w kazdej chwili przestac...!
                (mowi czasami, ze jest alkoholikiem... - wtedy ja sie smieje...!) ;-))"

                - ja też sie śmieję z Augusta i jego bredzenia - JA WIEM

                4 cytat
                "W swym zacietrzewieniu chcesz byc wiekszy nawet od tego zwyklego glupka,
                alkoholika, jakim ja jestem...!"

                - no właśnie o to chodzi. Jak mozna być większym od zwykłego głupka. Tu Augusta najbardziej boli. Nie muszę nic udowadniać. Ja się nie zgrywam. I co to za honor być większym od zwykłego głupka. Śmieszny, politowania godny August.

                5 cytat
                "A wiec tak Ty widzisz alkoholikow...! - Ha, ha, ha... ;-)))
                Ty swoje zycie tu z nami spedzisz i nic z tego naszego pisania nie
                bedziesz kumal...

                - przecież do Augusta zamroczonego swoja wydumaną doskonałościa nie dociera nic poza jego punktem widzenia. Do śmierci z terapią . Mnie nie trzeba. I tak umrę trzeźwy. JA WIEM.

                Żałosne i bezsensowne Augustowe podrygi. Najgorsze, ze sam się do tego nigdy nie przyzna. Ale ON WIE

                • aaugustw Re: Pytanie do niepijacego AA 16.03.07, 15:39
                  janulodz napisał:
                  > Przecież to co pisze August to jest bełkot. Bez żadnego sensu...
                  - - - - - - - -
                  Wiem, Janu - tak mi to juz pozostalo z mojego alkoholizmu...!
                  Nie rozumiem tylko, dlaczego to czytasz i dlaczego Ciebie to
                  az tak mocno wk...ia!? ;-)))
                  ___________________________________________________________.
                  janulodz napisał dalej:
                  > "August jest alkoholik, a Janu pijak".
                  > Sam sobie to wymyślił i trzyma sie tego jak tonący brzytwy.
                  Bez tego założenia wszystkie jego argumenty nie warte są funta kłaków.
                  Rozpaczliwa próba ratowania twarzy
                  > August Alkoholik - Janu pijak, drobnopijoczek, zwykły symulant.
                  > Żałosne założenie zbudowane w chorej zacietrzewionej głowie.
                  > Innych argumentów nie ma. Reszta to naginanie faktów do tego jednego
                  fałszywego wniosku
                  > Nie zniżę się do poziomu Augusta, żeby mu udowadniać, że bredzi. JA WIEM
                  > 1 cytat:
                  > "Ja jestem alkoholikiem...! ;-))
                  - - - - - - - - -
                  Wlasnie to zrobiles...! ;-)))
                  _____________________________________.
                  janulodz napisał dalej:
                  > ja swoją trzeźwość utrzymuję wszędzie.
                  Korzysci mam jak najbardziej wymierne.
                  - - - - - - - - - - -
                  A ja dalej trzezwieje...!
                  A korzysci moje sa niewymierne!
                  _________________________________________________________________.
                  janulodz napisał dalej:
                  > ja pisałem o alkoholu. JA WIEM
                  - - - -
                  Ja tez...! ;-))
                  __________________________________________________________________.
                  janulodz napisał dalej:
                  > ja też sie śmieję z Augusta i jego bredzenia - JA WIEM
                  - - - - - - - -
                  Janu, jezeli Twoj smiech jest naprawde szczery, to mowie Ci:
                  "na zdrowie"!
                  (ale, szczerze mowiac, tak na ucho; z Twoich slow nie emanuje radosc,
                  raczej chec dowalenia temu Augustowi oraz chec, jaka cechuje pijakow;
                  zaimponowania i pokazania sie, jaki to ja wielki...!) :-(
                  ______________________________________________________________________.
                  janulodz napisał dalej:
                  > - no właśnie o to chodzi. Jak mozna być większym od zwykłego głupka.
                  Tu Augusta najbardziej boli. Nie muszę nic udowadniać. Ja się nie zgrywam.
                  I co to za honor być większym od zwykłego głupka. Śmieszny, politowania
                  godny August.
                  - - - - - - - - - -
                  Janu... - co chciales mi (nam) udowodnic...!? ;-)))
                  ____________________________________________.
                  janulodz napisał dalej:
                  > Żałosne i bezsensowne Augustowe podrygi. Najgorsze, ze sam się do tego nigdy
                  nie przyzna. Ale ON WIE
                  - - - - - - - - - -
                  Janu, dla kogo ma byc "najgorsze" to nie przyznanie sie...!? ;-))
                  A...
                  Ps. Janu, dobrze Ci radze; stan na glowie i wyrzuc z niej tego
                  Augusta...! ;-)))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka