26.04.07, 14:39
czy wszyscy alkoholicy nie kochają nie nawidzą swoich żon? Pytam bo mój jest
chyba dziwnym alko. Chyba calkowicie mu odwaliło. Poniewaz podobno alkoholicy
raczej kochają. Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • addicted11 Re: pytanie 27.04.07, 00:14
      baronowa34 napisała:

      > czy wszyscy alkoholicy nie kochają nie nawidzą swoich żon? Pytam bo mój jest
      > chyba dziwnym alko. Chyba calkowicie mu odwaliło. Poniewaz podobno alkoholicy
      > raczej kochają. Pozdrawiam


      nieco malo przejrzyscie, o co wlasciwie chodzi, ze kocha czy nienawidzi?



      • e4ska Re: pytanie 27.04.07, 00:22
        cholernie mokre drzewo, pani Baronowo - rzekłby poeta - kominek zgasł.
        Zawsze: najpierw jest się np. ssakiem, potem naczelnym, potem człowiekiem, a na
        końcu - pijakiem.
        Najpierw sie kocha albo nie kocha - a potem się pije albo nie pije.
        nie kochać może nawet abstynent. Tylko ze może być bardziej opanowany w
        okazywaniu obojętności. Pijak, który nie kocha, bywa straszny.
        • addicted11 Re: pytanie 27.04.07, 00:55
          Pijak nie kocha?!?!

          Jak to, a zesp[ol Otella to skad sie raptem wzial.
          Pijak kocha do szalenstwa.

          A teraz powaznie.

          Zgadzam sie z Eska- to czy ktos kocha idzie przed tym czy jest pijakiem.
          Milion lat walcze z tym stereotypem, ze kazdy alkoholik to wcielone zlo bez
          uczuc, egoista.
          Czlowiek jest dobry lub zly z innych wzgledow, alkoholizm moze najwyzej pewne
          cechy ujawnic, podkreslic, a tylko w formach naprawde skrajnych i rzadkich
          zmienic calkowicie osobowosc.

          Akohol oczywiscie z czasem zmienia uczucia- przeciez po to sie go pije aby tak
          mocno nie przezywac.
          Ale to nie znaczy, ze robi potwora z kazdego kto pije.


          Juz wiele miesiecy temu chcialem podac ten przyklad, ale zawsze sie
          wstrzymywalem, jakos niesmacznie, ale moze mi z zaswiatow wybaczy Jacek, bo w
          dobrej wierze.

          Kiedy ktos pisze, ze kazdy alkoholik to potwor, zly czlowiek, zawsze przypomina
          mi sie Jacek Kuron, ktory jak powszechnie wiadomo mial duze problemy z
          alkoholem i to do niemal smierci, a byl wielkim czlowiekiem, wspanialym i
          pelnym dobra.
          Dlatego burzy mi sei krew gdy ktos wypisuje takie bzdury i przekonuje, ze picie
          alkoholu to nieuchronna degrengolada i kazdy jest taki sam.
          Nie, to zalezy od osoby.
          • addicted11 Re: pytanie 27.04.07, 01:05
            Ja o sobie moge powiedziec, ze alkohol we mnie wzmacnial pozytywne uczicua,
            tak, do niezdrowego poziomu.
            Oczywiscie, neiswiadomie w pewnym sensie krzywdzilem czasem ludzi- gdy pijany
            psulem atmosfere na imprezie, gdy ktos- np. rodzina- zamartwial sie o mnie po
            jakims pijanym wystepie, gdy bylem namolnym podrywaczem- znalazloby sie wiele.
            Ale alkohol nie zniszczyl we mnie istoty moich uczuc, wrecz jak pisze pewne
            uczucia wzmocnil- podsycal moja naiwna wiare w ludzi, wzmacnial strach przed
            utrata bliskich, wzmagal tesknote, to przez alkohol w sposob niebywale glupi
            nie moglem zapomniec o pewnej dziewczynie, to przez alkohol nie bylem w stanie
            uwolnic sie wiele lat spod emocjonalnego buta matki- bo myslalem, ze ja w ten
            sposob skrzywdze.
            ALe wtedy mialem swiadomosc taka a nie inna, nie mialem pojecia ze mozna w taki
            sposob krzywdzic, zreszta wiele tych krzywd do dzis wydaje mi sie
            kontrowersyjna.

            Mialem niedojrzale uczucia, zbyt silne a nie stepione, zbyt slepe i zbyt glupie.
            Ale w takim potocznym rozumieniu z reguly pozytywne.

            Ja dopiero po zaprzestaniu picia stalem sie bardziej cyniczny, bbardziej
            obojetny, choc zarazem poprawila mi sie optyka- juz nie myle milosci z afektem,
            nie myle przyjazni z nieograniczona lojalnoscia, nie myle zaangazowania z
            zaslepieniem i nie myle bohaterstwa z brawura.

            • addicted11 Re: pytanie 27.04.07, 01:12
              wiec powiedzialbym tak- alkohol zmienia uczucia na inne.
              czesc na plus, czesc na minus.
              ze zmienia- tego w ogole nie kwestionuje.

              zreszta bardziej precyzyjnie byloby powiedziec, ze zmienia emocje- wplywajac
              chemicznie na mozg- zmienia podstawowe emocje ( strach, zlosc, agresja)
              szczegolnie wzmaga strach ( glownie chyba zwiazany z samym piciem i jego
              konsekwencjami oraz z mozliwoscia utraty trunku).

              uczucia to emocje wyzsze, zupelnie inaczej zbudowane.
              • baasil Re: pytanie 27.04.07, 09:57
                "in vino veritas" addi(w winie prawda),jak zauważyli już starożytni.nachlej
                się ,a wyjdzie z ciebie prawdziwa natura...alkohol może nie zmienia uczuć,tylko
                zwalnia hamulce...
                • baasil Re: pytanie 27.04.07, 10:02
                  uczucia w sobie masz,czy tego chcesz ,czy nie.one są w każdym z nas.i te które
                  akceptujemy w sobie,ale też i te "niechciane".i często pragniemuy je zagłuszyć
                  lub wzmocnić,np.alkoholem.A efekt bywa nieprzewidywalny...
                • addicted11 Re: pytanie 27.04.07, 14:46
                  baasil napisał:

                  > "in vino veritas" addi(w winie prawda),jak zauważyli już starożytni.nachlej
                  > się ,a wyjdzie z ciebie prawdziwa natura...alkohol może nie zmienia
                  uczuć,tylko
                  >
                  > zwalnia hamulce...


                  osobiscie uwazam, ze to prawda, ale z mala poprawka: po alkoholu te braki
                  wychodza w sposob wynaturzony, ze zwielokrotnina moca.
                  jakby czlowiek po pijanemu chcial wszystko nadrobic, stad niesmialy zuczek
                  zamienia sie w trajkoczaca dusze towarzystwa a malo asertywny ktory doznal
                  krzywd zaczyna szukac zemsty i wlacza mu sie agresja.

                  no hamulce pszczaja to fakt, bo jaki facet widzac ladne nogi w mini nie ma
                  ochoty ich dotknac, ale na trzezwo tego nie robi, bo nie wypada, bo nie wolno,
                  a po pijanemu peka skorupa ograniczen.



    • baasil Re: pytanie 27.04.07, 10:13
      jeżeli jesteś mu przeszkodą w piciu,to jesteś największym,najbardziej
      znienawidzonym wrogiem.a pod reką ma przeciez nawierniejszą kochankę - flaszkę.
      podałas bardzo mało informacji,więc trudno cokolwiek odpowiedzieć.Może być
      tak,że i kocha i nienawidzi(nienawiść też jest formą miłości,o którą żebramy,a
      nie dostając jej,nienawidzimy...)
    • baronowa34 Re: pytanie 27.04.07, 11:46
      Dziękuję że odpowiedzieliście na moje pyatnie. Zapytałam z czystej ciekawości,
      a to czy koch aczy nie kocha jest nienormalnym chorym człowiekiem, ba wychodzi
      na to że nie dojrzalym dzieckiem. Zdecydowanie ma problem bo na tym etapie nie
      szans żeby kogokolwiek pokochał. Smutne, ale to jego wybór. Cieszę sie że nie
      muszę liczyć na miłosć pijaka, jestem sobie sama osoba wolną samodzielną i mam
      kontrolę nad swoim życiem i to pijak bardziej u mnie nienawidzi niż mnie samą.
      Pozdrawiam
    • wszczuka Re: pytanie 28.04.07, 06:13
      Wyszłaś zamąż za alkoholika jak nim był? Czy na Twoich oczach się stał ?
      • baronowa34 Re: pytanie 28.04.07, 10:19
        stał sie na moich oczach niestety, to byl bardzo kochający i dbający mąż, był
        idolem moich koleżanek i moim, jak zaczął pić odkochal się ponieważ panny w
        sklepach spożywczych barmanki itp były lepsze od żony najpierw sie odkochał
        później znienawidził a teraz sie podobno wstydzi. Jestem wykształcona
        samodzielna parcuję od zawsze mam szacunek u wszystkich teściowie mnie
        uwielbiają, tylko mój mąż się odkochał

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka