Dodaj do ulubionych

Wyjazd i picie

26.08.07, 21:34
No to pojechalem na podryw i wypilem, bo sytuacja tego wymagala w
mniemaniu idioty. Bo myslalem, ze seks to jest wazniejsza sprawa niz
alkoholizm. Napalilem sie. Uwierzylem w cos tam. Popilem z dziewczyna,
ktora moglaby byc moja corka, nazajutrz kac. Ona i ja. Ona jednak na noc
do meza, ja rano w hotelu. Drugi dzien - spotkanie (schadzka), ona
piwko, ja nic, woda mineralna, zero jedzenia (nie moglem za cholere). No
i potem pokoj hotelowy. Caly dzien walczylem z piwem, ale nie wypilem. W
trzeci dzien opuscilem hotel niespodziewanie i samochodem 250 kms. Nawet
dobrze sie jechalo, choc wiem, ze gdyby debil rowerzysta albo pieszy
wyszedl mi przed maske, bo to debile sa straszne, to moja wina, choc nie
moja w sensie obiektywnym.

W domu, u siebie na wsi, spotkanie z kolega, piwko w dawce umiarkowanej,
ale kace te same. Dzisiaj spanie, spanie, nawet jedzenie, i jednak 5
piw. Zaczelo nosic. Zatrucie. Teraz, piszac to mam dwa piwka w biurku
(ciekawostka: juz nie pisze w fotelu). Jutro chce skonczyc z tym p....
nalogiem.

Alhoholizm jest straszny. Teraz wiem, ze to choroba dziwna, ze nie da
sie sztuczkami wytrzymac, przetrzymac, oszukac kilka dni, to wciaz
wraca, i moze ja jestem w fazie, ze jutro przestane, ale to powroci jak
bumerang. Straszne jest myslenie alkoholika o tym co jutro. O co chodzi
z ta choroba - nie wiem. Wiem, ze rozne sztuczki sa dobre na kilka dni,
miesiece, ale nie skutkuja. Bylem pewy, ze na sex-wyprawie popije 2
doby, potem juz nic. Wszystko odbylo sie inaczej. Jakby scenariusz pisal
za mnie ktos inny. Zawsze wracamy do dna jakiegos.

Czyli nic nowego nie napisalem. Niektorzy sie zasmieja. Ale... przed
chwila rozmowa z synem kolegi - pija, cpaja, sex robia, i po nich to
splywa, wiekszosc z nich nie bedzie alkoholikami. Czemu - sie pytam?

Jutro? Jutro nic. To plan. Koniec z tym badziewiem. Zauwazylem, ze na
piciu wcale nie jestem zabawniejszy, atrakcyjniejszy, jak inni tez z
nami pija, to tez sa walnieci i wszystkim sie wydaje, ze jestemy cool,
ew. w morde dadza. A tak naprawde jakies rozmowy odchodza egzotyczne,
jakies bzdur gadanie, idiotyzmy, przechwalki, ja taki nie jestem, ale to
widze nawet podczas picia, i musze wiecej pic, zeby nie slyszec tych
bzdur.

Generalnie, stan o sto (OK 3) razy lepszy niz w grudniu 2006. Bo nie ma
tych namacalnych problemow, ale one sie same znajda. Czlowiek sie
wyspal, zjadl, popil, pogadal, ale to wszystko na nic. I tak pijany.
Jutro sie okaze jak jest naprawde.

To tyle na teraz.
Obserwuj wątek
    • tranzyt80 Re: Wyjazd i picie 26.08.07, 22:11
      Marblad!Nic Ci zlego nie napisze,a dobrego nie wypada.Wiem,ze to
      glupie,ale ja Cie lubie...!!!:)))
      • tranzyt80 Re: Wyjazd i picie 26.08.07, 22:31
        Wedlug mnie,do normalnego alkoholizmu,to ty masz daleko,jak z
        Warszawy do Rzymu i to na piechote.Te kilka piwek nazywasz nalogiem?
        Marblad zwolnij... i zastanow sie,predzej jakas "nerwiczka" Cie
        naszla,podrygi karpia na patelni,ale alkoholizm w cale rozciaglosci
        teczy to Ty zobaczysz,ale w nastepnym zywocie :)
        • marblad Re: Wyjazd i picie 26.08.07, 23:10
          tranzyt80 napisał:

          > Wedlug mnie,do normalnego alkoholizmu,to ty masz daleko,jak z
          > Warszawy do Rzymu i to na piechote.Te kilka piwek nazywasz nalogiem?
          > Marblad zwolnij... i zastanow sie,predzej jakas "nerwiczka" Cie
          > naszla,podrygi karpia na patelni,ale alkoholizm w cale rozciaglosci
          > teczy to Ty zobaczysz,ale w nastepnym zywocie :)

          Gdybym Ci, Tranzyt, opowiedzial, co zaszlo z ta Lady, to tym bardziej
          bys sie upewnil, ze jestem dziwnym alkoholikiem. Tego nie wypada pisac
          (nadmieniam, ze nie chodzi o moja niedyspozycje w tego-tam). Ale
          zawsze jest jakis powod, z tym, ze picie inicjujace, to bylo clue
          programu. Musialem, bo sytuacja tego wymagala.Ja uwazam, ze jestem
          alkoholikiem. Mam ten straszny potencjal. No i te ciagi. Teraz, nie
          jest lekko, ale to jest 1/20 tej potwornosci z listopda/grudnia ub.
          roku. A u mnie, to roznie bywa. Cos mi sie popieprzy i juz bym chial
          wychlac. Nadmienie, ze ja lubie picie, ten stan, ktory nas zniewala,
          dla samego stanu, ale zarazem, nie lubie zamieniac sie w zwierze
          jakies, a najbardziej ryczec przy kuflu z innymi, dawac sie soba
          poniewierac. Alkohol byl zawsze dla mnie pretekstem dla pokazania
          czegos, co juz wczesniej przewalilem intelektualnie, po trzezwiemu.

          Picie nic mi nie daje - zauwazam. Juz to pisalem. To zadna rozrywka,
          ale moze jak spotkam piekna nie-pijaca, to w ogole bedzie OK. Tylko co
          sie stanie, jak ona np. umrze? Wtedy mam ta straszna chec pojscia na
          calosc. I to zawsze chcialem zbadac. Co jest co?

          Nadmienialem tej Lady, wczesniej, przed spotkaniem, ze moge nie pic w
          ogole, potem nie wytrzymalem, bo jestem niewolnikiem zielono-szarych
          oczu kobiecych. Dla dobra sprawy! Ale efekt widoczny.

          A gdyby szlachetnemu nie-pijacemu alkoholikowi dali do wypicia pol
          litra w zamian za uratowanie ludzkosci? Co by zrobil?

          Teraz, juz prawie nic nie mam w butelce, jakas ulga, ze nie musze tego
          saczyc, jakies to nudne, zmeczenie, i strach o ranek. Piwo smakuje mi
          bylejak.

          A z Lady pilem wodke z sokiem pomidorowym. Jak ona wlewala to w
          siebie, to... to byl wspanialy widok. Bo robila to tak niewinnie.

          Jutro ciag dalszy.
          • baasil Re: Wyjazd i picie 27.08.07, 00:37
            czymże to charakteryzuje się alkoholizm?
            jak słyszę muszę,musiałem...to...szlag mnie trafia.
            5 rzeczy musisz,w życiu robić:
            - oddychać,
            - pić,
            - jesć,
            - spać,
            - i wydalać.
            Bo inaczej umrzesz.całą reszte chcesz albo nie chcesz robić,liczac
            się z konsekwencjami swego chcenia lub nie.
            ale dochodź do swojej prawdy,wszystko przed tobą...
            • marblad Re: Wyjazd i picie 27.08.07, 10:48
              Nie jest tak, ze ja usprawiedliwiam ostatnie picie jakas wyzsza
              koniecznoscia, po prostu liczylem sie z konsekwencjami i teraz sie
              cierpi. Na calej linii porazka, jakby kara, wlasnie za to picie.

              > 5 rzeczy musisz,w życiu robić:
              > - oddychać,
              > - pić,
              > - jesć,
              > - spać,
              > - i wydalać.

              Zapomniales o szostym: "placic podatki".
          • tranzyt80 Re: Przed,w czasie i po piciu... 27.08.07, 09:39
            Marblad...?Jak tam,kto cie we snie dogonil i
            dusil,Soczek_lady,Gnajacy_250maz,czy Bylejak_piwcio... ?

            Dzien dzisiaj Dobry!
            tylko nie pij!
            • marblad Re: Przed,w czasie i po piciu... 27.08.07, 10:38
              tranzyt80 napisał:

              > Marblad...?Jak tam,kto cie we snie dogonil i
              > dusil,Soczek_lady,Gnajacy_250maz,czy Bylejak_piwcio... ?

              A wszyscy po trochu.

              > Dzien dzisiaj Dobry!
              > tylko nie pij!

              Na razie nic. Troche ssie, ale trzeba sobie znalezc jakies zajecie.
    • halberek Re: Wyjazd i picie 27.08.07, 10:30
      Yo, yo yo ! Nikt oprócz samego Ciebie nie ma prawa Cię potępiać. Tak, alkoholizm
      jest ciężką chorobą i ciężko z niego wyjść. ALE zdanie które podziałało na mnie
      naprawdę mocno brzmi :nikt i nic nie usprawiedliwia tego, że sięgasz po alkohol.
      I prędzej czy później pójdziesz z dziewczyną do łóżka na trzeźwo. I będziesz
      przerażony. Ale za każdym kolejnym razem będziesz się uczyć jak to jest na nowo.
      pozdrawiam, trzymaj się.
      niepicie jest fajne.
      • marblad Re: Wyjazd i picie 27.08.07, 10:43
        OK, ale ja chcialem po trzezwemu i mnie to wcale nie przeraza
        (wczoraj, dzis, jutro).

        Natomiast zgadzam sie z tym zdaniem, ze "nikt i nic nie usprawiedliwia
        tego, że sięgasz po alkohol".
        • baasil Re:broń b... nie namawiam.ale... 27.08.07, 19:42
          ...podatków wcale nie musisz płacić,jak nie zapłacisz,nie umrzesz.co
          najwyżej spędzisz jakiś czas na państwowym wikcie,będąc wczesniej
          oskubanym przez skarbówkę.
          • marblad Re:broń b... nie namawiam.ale... 27.08.07, 20:18
            Fakt, ale to przenosnia. Moim zdaniem wysokie podatki ida w parze ze
            wzrostem alkoholizmu. Ja pragmatyk jestem. Te 5 Twoich to bezwzgledna
            koniecznosc - jasne! Biologiczna. To sie wie nawet, nie majac zadnego
            wyksztalcenia, ani stopnia wtajemniczenia. Czyli obiektywnie, podajac
            tych "5 przykazan" nic nie wyjasniles. W sensie alkoholizmu.
            • baasil Re: to... 27.08.07, 21:08
              alkoholizm jest bez sensu...nie mam zamiaru doszukiwać się go,ani
              wyjasniać.po za tym ty sam dochodzisz,do swojej prawdy...
              a wiesz ,ze wiekszość ludzi docenia jak przyjemnie jest
              oddychanie,dopiero jak im się odetnie dopływ powietrza(zatkaj sobie
              usta i nos na 3 min.)-a to takie oczywiste,nie trzeba
              wykształcenia,ani wtajemniczenia...
              • marblad Re: to... 27.08.07, 22:09
                Basil, masz racje w caloksztalcie, rozumianym jako praktyke, ale nie
                wiesz jak jest naprawde. Nie ma bezsensu w czyms dotad niezbadanym w
                sensie teorii. Alhoholizm jest czyms znanym, ale niezbadanym w sensie
                przyczyny. O to mi chodzilo, a nie zeby maluczkich dowartosciowywac.
                • tranzyt80 Re: to... 27.08.07, 23:41
                  Ciekawy jestem czy przezyles ten dzien bez piwa ?
                  • marblad Re: to... 28.08.07, 21:41
                    Przezylem, ale z piwem i godzinami spedzonymi z Lady telefonicznie. Niby
                    bez roznicy, ale swiat w lepszych kolorach dla mnie, moje dawki
                    mniejsze, dosc duzo jem, mniej pale; doslownie caly dzien rozmawiam,
                    nawet nie mialem czasu ugotowac tego co chcialem, ale problem
                    alkoholizmu pozostal; testuje dalej siebie - dziecie kosmosu, ale moze
                    byc tak, ze dla kobiety zrezygnuje z alkoholu, a jak przestane, to znowu
                    na pol/rok; i chyba nic nie bedzie z tej milosci na dluzej, ale kto wie
                    - u mnie picie i milosc sie zazebiaja. Reasumujac, jestem w punkcie
                    wyjscia z listopda ub. roku, ale w lepszym nastroju. Facet dla niezlej
                    dupci, nawet z picia zrezygnuje, ale jeszcze nie mowie hop. Dam znac.
                    • tranzyt80 "Facet dla niezlej dupci, z picia zrezygnuje" 28.08.07, 23:51
                      Tak trzymaj,najwazniejsze to zycie brac na spokojnie,bez stresow,na
                      luzie.Po co zbednie medrkowac o bogach i zyciu,ze niby za
                      skomplikowane,za drogie,a te sto miliardow slonc w naszej
                      galaktyce,to wogole po co,na co...?;))

                      W zyciu nie ma sie co zastanawiac,po co.Galaktyki sa ?Sa.Piwo jest?
                      Jest.
                      A komu sie nie podoba,niech glowy do gory nie podnosi...bo swiat od
                      piwa jeszcze glupiej sie kreci...:))

                      "Lady...dupci_a"!Niezle!Widze ze swiat jaki nr tel. sie kreci...z
                      piwem,jak i bez piwa:))
                      • marblad Re: "Facet dla niezlej dupci, z picia zrezygnuje 29.08.07, 14:51
                        Male sprostowanie, Mr Tranzyt. To co napisalem o Lady_Dupcia, to w
                        kwestii planow, snucia marzen i innych. Owszem, negocjacje trwaja,
                        wszystko idzie ku spotkaniu i gdyby to mialo nastapic jutro, wszystko
                        by bylo podporzadkowane tej wlasnie sprawie. Jak u tego zolnierza, co
                        go budzi alarm. W tym sensie alhokol zostalby odstawiony i nie
                        degustowany w trakcie randki. Tu juz decyzja zapadla, zero alkoholu na
                        takim spotkaniu, przynajmniej z ta konkretna osoba. Otrzasam sie. 5 piw
                        dziennie. Gotowanie, jedzenie. Czasami palenie. W zasadzie problem
                        widze ten sam, ale wiecej swiatla w scenografii sie pojawia. A jednak
                        trzeba bedzie zamykac kram z piwem i calym tym chlamem. Po prostu
                        zwalilo mi sie nagle duzo roboty. Wyjazdy niedlugo, a zbyt swietnie sie
                        czuje nie-pijacy za kolkiem, w hotelu o poranku, ogladajac DVD i nawet
                        rozmawiajac z paniami (kiedys odwrotnie, byle co wypilem i wszystko sie
                        samo krecilo). I zwyczajnie picie piwa nie idzie. Jeszcze w malych
                        dawkach mozna posmakowac tego i owego, ale wpompowywanie w siebie
                        litrow, to juz robi sie przepompownia jakas, oczyszczalnia sciekow.
                        Chyba juz watroba siadla, to jakies moje ostatnie podrygi. I upijanie
                        sie jest takie nudne, a chcialbym jeszcze cos w zyciu dokonac,
                        przynajmniej nie nudzic sie. Moze jak sie tak zdoluje raz na rok, to
                        wychodzac z depresji wymysle cos istotnego dla siebie. Bo stabilizacja,
                        jako takie sukcesy - usypiaja. Jak sie czlowiek stoczy po
                        dostojewskiemu, to nabiera pokory, i podejmuje nieszablonowa decyzje
                        (co z tego, ze wymuszona sytuacja?), musi on wtedy wreszcie - zeby nie
                        zwariowac - cos zreformowac.

                        Jeszcze cos odnosnie picia. To co moj kolega powiedzial, a ja cytowalem
                        kilkakrotnie na forum, ciagle mi chodzi po glowie. "Jestes duzy
                        chlopak". "Co nie umiesz?" No nie udalo sie osiagnac tego, ale postep
                        jest duzy, choc to wszystko i tak zmierza do dna. Raz szybciej, raz
                        wolniej.

                        Ja mysle, ze w zyciu przychodzi czas i na Boga i na Dawkinsa, na
                        refleksje o zyciu i dupie Maryni, a o podatkach, faktycznie, nie ma co
                        dyskutowac, tylko trzeba wytluc wszystkie rzady, tych zlodziei, ktorzy
                        kradna nam forse. W rzeczy samej, odpowiedzi na pytania "po co?", "jak?",
                        "dlaczego?" jeszcze nie doczekaly sie rozstrzygniecia. Po cos jednak
                        ten pijak jest, zakladajac, ze to wszystko co widzimy ma jakis sens. A
                        jak nie ma, to sami sobie nadamy. A jak nie nadamy, to i tak nie
                        zglupiejemy. Przynajmniej troszeczke.
                        • tranzyt80 Re: "Facet dla niezlej dupci, z picia zrezygnuje 29.08.07, 17:17
                          Sam wiesz,co dla Ciebie najlepsze,choc piwo nie zawsze,najlepszym
                          doradca.Cos sie tak "czepil" Lady ?Chcesz sobie cos udowodnic...?
                          • marblad Re: "Facet dla niezlej dupci, z picia zrezygnuje 29.08.07, 18:01
                            Piwo dobre na chwile, jak kazdy alkohol, zostaje tylko kwestia, czy
                            ktos potrafi pic czy nie. Ja nie. Mimo okropnej walki widze, ze to
                            idzie na wojne totalna.

                            Teraz sprawa "Lady". Co sie "czepiasz", ze sie jej "czepiam", a nawet
                            juz "uczepilem". Dobrze, ze sie Ciebie nie "uczepiam". Dobra,
                            zartujemy. Samo wyszlo, nie bede ganial po agencjach, bo to nawet
                            taniej wychodzi, ale mnie to juz tez nudzi. A tutaj... mlode to to,
                            zgrabne, ma cos w oczach (zielone akcenty). Czy czegos wiecej potrzeba,
                            zeby sie "uczepic"?
                            • tranzyt80 Re: "Facet dla niezlej dupci, z picia zrezygnuje 29.08.07, 18:53
                              Moje "czepiasz" odnosilo sie nie do Lady jako takiej(mlode to to,
                              > zgrabne, ma cos w oczach (zielone akcenty)),
                              bylo raczej uzyte z mysla o Lady jako mezatce...

                              Nie odpowiadaj.

                              Ale serce nie sluga,rozkaze,250km jak z palca strzelic,migiem...

                              Marbad,Ty zyjesz,a komentarz na zywo :)
                              • marblad Re: "Facet dla niezlej dupci, z picia zrezygnuje 29.08.07, 20:12
                                A nie, nie zeby sie mscic na zonatych. Im i tak nic nie pomoze.

                                Jesli o mnie chodzi, najb. bym chcial poznac studentke o zielonych
                                oczach, zgrabna, inteligentna...

                                A 250 kms to 4h, jakbys nie jechal po polskich drogach, pewnie wiesz
                                lepiej ode mnie. I dodam na marginesie, ze te wszystkie znaki,
                                patrole, nakazy, zakazy, jeszcze bardziej utrudniaja jazde,
                                powoduja, ze kiedys dobrzy kierowcy zasna za kolkiem. To idioci, ci
                                z ministerstw, pierdziochy urzedasy nie znajacy psychologii jezdni.

                                Przez nich czlowiek bedzie rowerem jezdzil, albo wreszcie ich
                                wytnie, zeby zycie normalnie funkcjonowalo.
                                • tranzyt80 Re: "Facet dla niezlej dupci, z picia zrezygnuje 29.08.07, 23:32
                                  Martwi mnie,ze popijasz dalej :(



                                  • marblad Re: "Facet dla niezlej dupci, z picia zrezygnuje 01.09.07, 19:32
                                    tranzyt80 napisał:

                                    > Martwi mnie,ze popijasz dalej.

                                    Juz przestalem, tak moge chyba napisac przed 20:00. Troche slabiutki
                                    jestem, troche gryzie sumienie za jakies tam grzeszki, ale dochodze do
                                    siebie, choc ciezko jutro bedzie.
                                    • tranzyt80 Re: "Facet dla niezlej dupci, z picia zrezygnuje 01.09.07, 20:00
                                      Tylko nie zamien sie teraz w skowyjacego kocura,kac ci
                                      przejdzie,wiem ja ,wiesz i Ty,najwazniejsze to doprowadzic organizm
                                      do sprawnosci fizycznej,reszta pozniej :))
                                      • tranzyt80 Re: "Facet dla niezlej dupci, z picia zrezygnuje 01.09.07, 20:08
                                        posluze sie cytatem:
                                        "Większość z nas wyobraża sobie alkoholika jako brudnego, obdartego
                                        człowieka leżącego w przydrożnym rowie. Uważamy, że alkoholik przez
                                        większość czasu jest pijany, agresywny, wulgarny i wszczyna
                                        awantury. Ma fioletową twarz i czerwony nos. Jednym słowem, jest
                                        człowiekiem z marginesu społecznego. Taki obraz osoby uzależnionej
                                        od alkoholu jest całkowicie fałszywy. Ostatnie stadium uzależnienia
                                        może, choć nie musi, zepchnąć człowieka na samo dno. Tymczasem na
                                        wiele lat wcześniej przed doprowadzeniem się do takiego stanu,
                                        alkoholik funkcjonuje w społeczeństwie, pozostając na pierwszy rzut
                                        oka nie do odróżnienia od ludzi nie uzależnionych.

                                        Jednym z podstawowych argumentów ludzi uzależnionych,
                                        nieprzyjmujących do swojej świadomości własnego nałogu jest to, że
                                        nie śpią na dworcu, są czyści, dobrze ubrani, posiadają świetną
                                        pracę, więc przecież nie mogą być uzależnieni. Dla tych samych
                                        argumentów rodziny alkoholików przez lata łudzą się, że bliska im
                                        osoba nie jest jeszcze uzależniona. "
                                        • aaugustw Re: "Facet dla niezlej dupci, z picia zrezygnuje 02.09.07, 09:25
                                          tranzyt80 posluzyl sie cytatem:
                                          > "Większość z nas wyobraża sobie alkoholika jako brudnego,
                                          obdartego człowieka leżącego w przydrożnym rowie. Uważamy, że
                                          alkoholik przez większość czasu jest pijany, agresywny, wulgarny i
                                          wszczyna awantury. Ma fioletową twarz i czerwony nos. Jednym słowem,
                                          jest człowiekiem z marginesu społecznego. Taki obraz osoby
                                          uzależnionej od alkoholu jest całkowicie fałszywy. Ostatnie stadium
                                          uzależnienia może, choć nie musi, zepchnąć człowieka na samo dno.
                                          Tymczasem na wiele lat wcześniej przed doprowadzeniem się do takiego
                                          stanu, alkoholik funkcjonuje w społeczeństwie, pozostając na
                                          pierwszy rzut oka nie do odróżnienia od ludzi nie uzależnionych.
                                          > Jednym z podstawowych argumentów ludzi uzależnionych,
                                          > nieprzyjmujących do swojej świadomości własnego nałogu jest to, że
                                          > nie śpią na dworcu, są czyści, dobrze ubrani, posiadają świetną
                                          > pracę, więc przecież nie mogą być uzależnieni. Dla tych samych
                                          > argumentów rodziny alkoholików przez lata łudzą się, że bliska im
                                          > osoba nie jest jeszcze uzależniona. "
                                          ____________________________________.
                                          Dokladnie tak to (m.in.) jest...!
                                          A...
                                          Ps. Po zatrzymaniu swojej choroby alkoholik dalej funkcjonuje
                                          w społeczeństwie, pozostając nie do odróżnienia od ludzi
                                          nieuzależnionych.
                                      • marblad Re: "Facet dla niezlej dupci, z picia zrezygnuje 02.09.07, 15:09
                                        tranzyt80 napisał:

                                        > Tylko nie zamien sie teraz w skowyjacego kocura,kac ci
                                        > przejdzie,wiem ja ,wiesz i Ty,najwazniejsze to doprowadzic
                                        organizm
                                        > do sprawnosci fizycznej,reszta pozniej :))

                                        Drugi dzien, dzien poddenerwowania, eksperyment kilkudniowy z
                                        alkoholem pokazal, ze nic sie nie zmienia z tym nalogiem, ze nie da
                                        sie kontrolowac picia u uzaleznionego typa. Mozna powracac, niby-
                                        kontrolowac, szczycic sie 10-krotnie krotszymi ciagami, ale to w
                                        zasadzie jest ta sama rownia pochyla. Na razie, dochodze fizycznie
                                        do siebie. Zalatwilem kilka spraw zawodowych, ale bez picia tez bym
                                        zalatwil, tylko ze kaca by nie bylo. Szkoda tego przerwania nie-
                                        picia, ale trudno.

                                        Cytat ciekawy, ale, zdaje sie, ja o tym wiem. Znam kilku
                                        obszarpancow, mniejszych alkoholikow, od tych zadbanych. Inaczej,
                                        wiem, ze szybciej stoczyliby sie od tamtych. Przynajmniej niektorzy.

                                        Co ja moge dzisiaj napisac? Nic wiecej. Troche zdycham.
                                        • aaugustw Re: "Facet dla niezlej dupci, z picia zrezygnuje 02.09.07, 17:24
                                          marblad napisał:
                                          > Cytat ciekawy, ale, zdaje sie, ja o tym wiem...
                                          ________________________________________________.
                                          Marblad. Teraz, po odejsciu zony, czy potrafisz
                                          miec sex z inna (nowa) - bez alkoholu...!?
                                          A...
                                          • marblad Re: "Facet dla niezlej dupci, z picia zrezygnuje 02.09.07, 17:29
                                            aaugustw napisał:
                                            > Marblad. Teraz, po odejsciu zony, czy potrafisz
                                            > miec sex z inna (nowa) - bez alkoholu...!?
                                            > A...

                                            Potrafie, tylko ostatni wypad mial miec inny "wyjatkowy" charakter,
                                            ale technicznie wole bez alkoholu.
                                            • tranzyt80 Re: "Facet dla niezlej dupci, z picia zrezygnuje 02.09.07, 17:43
                                              Jestes jeszcze "slaby",jak sam piszesz,
                                              wiec ostrzegam,uwazaj na AAugustow,i nie daj sie mu wciagac w
                                              jakies "pozycje",ktorych jutro,mozesz sie wstydzic ;))

                                              PS:
                                              Wydobrzewaj ino,wydobrzewaj Panocku...:)
                                              • aaugustw Re: "Facet dla niezlej dupci, z picia zrezygnuje 02.09.07, 17:53
                                                tranzyt80 napisał:
                                                > Jestes jeszcze "slaby",jak sam piszesz,
                                                > wiec ostrzegam,uwazaj na AAugustow,i nie daj sie mu wciagac w
                                                > jakies "pozycje",ktorych jutro,mozesz sie wstydzic ;))
                                                > PS: Wydobrzewaj ino,wydobrzewaj Panocku...:)
                                                ___________________________________________.
                                                Tranzycie, potrafie byc cholernie lojalny
                                                wobec ludzi, ktorzy mnie nie kopia, a przy tym
                                                mowia prawde...!
                                                A...
                                              • marblad Re: "Facet dla niezlej dupci, z picia zrezygnuje 02.09.07, 21:14
                                                tranzyt80 napisał:

                                                > Jestes jeszcze "slaby",jak sam piszesz,
                                                > wiec ostrzegam,uwazaj na AAugustow,i nie daj sie mu wciagac w
                                                > jakies "pozycje",ktorych jutro,mozesz sie wstydzic ;))

                                                Bede uwazal. Jak sam piszesz, dobrzeje. I dobrze mi z tym, i ciezko
                                                zarazem.

                                            • aaugustw Re: "Facet dla niezlej dupci, z picia zrezygnuje 02.09.07, 17:50
                                              marblad napisał:
                                              > Potrafie, tylko ostatni wypad mial miec inny "wyjatkowy"
                                              charakter, ale technicznie wole bez alkoholu.
                                              ____________________.
                                              Dzieki za odpowiedz !
                                              To dobrze dla Ciebie.
                                              A...
                                              • marblad Re: "Facet dla niezlej dupci, z picia zrezygnuje 02.09.07, 21:23
                                                Dzisiaj przegadalem z pewna osoba caly dzien, wiecej uzgodnilismy niz
                                                podczas ostatniego spotkania, pijac 1-ego dnia, tyle moge jeszcze
                                                napisac.

                                                Jutro jeszcze 3 dzien, bedzie ciezko, ale wyjde na prosta, ale pod
                                                gorke prowadzaca, moze wysilek dobrze mi zrobi. Planuje jutro troche
                                                popracowac, pozalatwiac spraw finansowych, organizacyjnych, by
                                                otrzasnac sie z kilku pomniejszych porazek, ktorych doznalem w
                                                trakcie ostatniej przygody alkoholowej, lecz ktore nie byly jej
                                                przyczyna. Pojawily sie w trakcie picia, bardzo niespodziewanie. Po
                                                przeanalizowaniu sytuacji, doszedlem do wniosku, ze popelnilem kilka
                                                bledow w ostatnim polroczu (zawodowych). Stad troche dluzej trwalo
                                                odstawienie alkoholu, niz zamierzalem.

                                                Teraz znowu zacznie sie rycie w granicie.
    • marblad Zycie jako smiertelna choroba przenoszona droga... 02.09.07, 22:17
      Wlasnie chcialem obejrzec na TVP2 film Zanussiego, ale patrze, ze
      puszczaja go przed polnoca. Kto tam pracuje, w tej TVP? Wszystko co
      ciekawe daja przed polnoca lub po polnocy. Dzisiaj chcialem sie
      "zdolowac", bo takie filmy, nastroje mi pomagaja, a nie jakies
      komedie romantyczne czy kryminaly ala Zagadki Las Vegas, gdzie tylko
      anatomia patologiczna, biochemia i bakteriologia, a wszyscy
      policjanci maja doktoraty ze wszystkich mozliwych dziedzin. I trzeba
      bedzie poczytac albo pochodzic po pokoju. Moze ktos na forum ma
      znajomosci w TVP, to niech zrobi cos, zeby badziewie puszczali po
      polnocy, a w okolicach 22:00 cos "ambitniejszego".
    • e4ska Re: Wyjazd i picie 14.09.07, 00:39
      I jak tam rozwój sytuacji, Marbladzie?
      Oczy zielone, kufelki puste?

      trzymasz sie mocno? czy sie nie trzymasz?

      ciekawie się zrobiło - i nagle - nie piszesz:)

      Pozdrowienia:)))
    • tranzyt80 Re: Wyjazd i ZYCIE... 14.09.07, 10:56
      Niekiedy nadmiar obowiazkow porywa nas na inne wody,brak kompletnie
      czasu i checi na "plotki",zrozumiale panie Marblad,lecz wypada
      napisac choc slowo,po ktorej stronie Baru dzisiaj stoisz ?
      Wyjazdy tylko sluzbowe,czy zdarzaja sie i te rozrywkowe...?

      • marblad Re: Wyjazd i ZYCIE... 22.09.07, 11:20
        Witam. Troche mnie nie bylo, troche odpoczywalem od Inetu, troche
        zajalem sie kobieta, ale wybuchl skandal malzenski i wrocilem do
        punktu wyjscia. Trzymam sie zdala od baru, czuje sie troche slabo
        psychicznie, nic mi sie nie chce, oslabienie jesienne czy co, ale o
        alkoholu nie mysle. Nie mam nic ciekawego do powiedzenia. Pocieszam
        sie tylko, ze przechodze kryzys wieku sredniego.
        • tranzyt80 Re: Wyjazd i ZYCIE... 22.09.07, 12:41
          HO!HO!HO!Witam!Witam...!
          Nie bede Ci opisywal tego samego,ale doswiadczenie z piwem sam
          zaliczylem,
          a kiedys bylem taki trzezwo-madry w stosunku do Ciebie..."fajnie"
          teraz wygladam :(

          marblad napisał:
          Nie mam nic ciekawego do powiedzenia. Pocieszam
          > sie tylko, ze przechodze kryzys wieku sredniego.

          -na kryzysy polecam ksiazki!(sam czytam trzy na raz):
          "Narodzony na nowo"-Charles Colson
          "Nauka kontra Religia"-Tad Clements
          "Der Sündenfall der Evolution"-Jane E. Charon
          "Filozofia wieczysta"-Aldous Huxley
          • addicted11 Re: Wyjazd i ZYCIE... 22.09.07, 14:26
            tak sie konczy gdy ktos deklaruje, ze juz sie nigdy nie napije, bo
            potem sie napija i co?

            Ja ide na latwizne i nie deklaruje, ale czy to latwizna czy realizm
            to nie wiem.
            choc pewnie chcialbym nie, ale sie boje.
            Powaznie, zauwazylem, ze boje sie niepicia.
            Boje sie wejsc w ten zaklety krag, w jakim bylem po terapii.
            Pic mi sie specjalnie nie chce, ale jakos boje sie niepicia.
            (tu zaraz odezwie sie Jaras i powie, ze tez tak mial, jak pil to nie
            wyobrazal sobie zycia bez picia, a mi zupelnie o co innego chodzi).

            pozdrawiam Marblada.
            • marblad Re: Wyjazd i ZYCIE... 22.09.07, 18:37
              Czyli nie chcesz, ale musisz pic. Jak zwal, tak zwal, niemniej jednak
              robi sie z tego niezly nalog. A ja czesto chce, ale nie moge. Z
              roznych powodow - samochod, sprawy zawodowe, zwykla kalkulacja strat i
              zyskow. Obecnie mam etap, ze alkohol jakby mnie wcale nie ruszal, moge
              patrzec na pijacych godzinami i nic.
              • addicted11 Re: Wyjazd i ZYCIE... 22.09.07, 23:24
                marblad napisał:

                > Czyli nie chcesz, ale musisz pic. Jak zwal, tak zwal, niemniej
                jednak
                > robi sie z tego niezly nalog. A ja czesto chce, ale nie moge.


                Nie, to nie tak.
                Nie to, ze musze, bo wlasciwie to niemal nie pije.
                Niemal to oznacza dokladnie raz na kilka dni jedno piwo, nieraz dwa.

                Chodzi o fakt bycia osoba pijaca lub niepijaca.
                A dokladnie chodzi o bardzo konkretna rzecz- po terapii, w tym
                dlugim okresie abstynencji, zylem pod ciagla presja pt " mnie nie
                wolno pic" a jednoczesnie "jak to".
                Ciagly strach, ze jak sie napije to bedzie koniec, a jednoczesnie
                calkowity brak wiary w to, ze sie nie napije.
                Jak polaczyc jedno z drugim to wychodzi, ze zylem w ciaglym
                oczekiwaniu na to tragiczne zapicie.

                Przelamalem sie, przecwiczylem kilka razy wariant z 1,2, 3 piwami-
                przelamalem ten strach, w tej chwili jestem na takim etapie, ze w
                ogole nie boje sie utraty kontroli- moge powiedziec nawet, ze jestem
                pewien niemal na 100%, ze jak sie napije 1 piwa czy dwoch to nie
                umre za tydzien.
                Oczywiscie- nie wiem, co staloby sie, gdybym wypil 10, ale pic tylu
                poki co nie planuje.

                Natomiast boje sie, ze gdy wroce do abstynencji, zarazem jeszcze
                czytajac to forum, to znowu zalegnie mi sie w glowie ten strach, te
                irracjonalne bunty, ten tragizm, te wszystkie problemy, ktore mnie
                zzeraly- nienawisc do terapeutow, zal do kolegow, co to "moga pic a
                ja nie", ale glownie ten strach.

                WIec- pije niewiele, ale boje sie przestac, bo teraz tak jakbym
                trzymal reke na pulsie.
                Wiem, ze brzmi to dosyc dziwnie i niespotykanie, ale tak to po
                prostu odczuwam, pisze prosto z serca, nie zmyslam i nie upiekszam.

                • marblad Re: Wyjazd i ZYCIE... 23.09.07, 07:47
                  addicted11 napisał:

                  > Natomiast boje sie, ze gdy wroce do abstynencji, zarazem jeszcze
                  > czytajac to forum, to znowu zalegnie mi sie w glowie ten strach,
                  > te irracjonalne bunty, ten tragizm, te wszystkie problemy, ktore
                  > mnie zzeraly...

                  No, wlasnie, ostatecznie wychodzi, ze zaprzestanie picia, nawet tego
                  drinkowania, powoduje jakies straszne skutki. Co by nie pisac
                  wszystko kreci sie wokol alkoholu. W tym sensie jestes od niego
                  uzalezniony. I od forum. Kto Ci kaze zagladac na nie dzien w dzien?

                  > Nie to, ze musze, bo wlasciwie to niemal nie pije.
                  > Niemal to oznacza dokladnie raz na kilka dni jedno piwo, nieraz
                  > dwa.

                  Albo - albo. Pijesz, tylko w malych ilosciach. Gdyby nie
                  przedstawione przez Ciebie tlo choroby, to by mozna nawet napisac,
                  ze jestes najzupelniej "normalny", pijac piwko lub dwa raz na kilka
                  dni. Jednakze kazdy ma swoj powod picia. Ty masz swoj, ja mam swoj,
                  jeden forumowicz zaczal pic po traumatycznych przyzyciach, od
                  ktorych trzezwy by zwariowal. Zapijamy COS, kazdy na swoj sposob,
                  majac wlasne wyjasnienie. Ja w obecnej chwili, akurat nie zapijam,
                  ale to COS we mnie siedzi. Spi.
                  • addicted11 Re: Wyjazd i ZYCIE... 23.09.07, 14:36
                    e tam, czytasz wedlug tablicy odpowiedzi, a to nie tak.

                    nie powoduje dramatycznych zaprzestanie picia, powoduje je
                    zaprzestanie w okreslony sposob, a raczej spowodowalo je i to u
                    mnie, u innych jest inaczej.
                    Pisalem juz, ze ja idac na terapie nie pilem 5 miesiecy, i przez te
                    5 miesiecy w ogole nie chcialo mi sie wracac do picia, bylem dumny z
                    siebie, zadowolony. Czasem oczywiscie myslalem o piciu i alkoholu,
                    no ale jak mialem nie mysles, gdy wokol imprez i picia koncetrowalo
                    sie moje zycie przez wczesniejsze kilka lat?
                    Chcac nie chcac temat sam sie pojawial.
                    Natomiast nie mialem strachu przed zapiciem, przed smiercia itp
                    Tych wszystkich "atrakcji" nabylem po terapii.
                    Oczywiscie Jaras sie bedzie cieszyl jak dziecko, bo odebrano mi
                    komfort picia, chociaz to wykoslawienie.
                    reasumujac- nie boje sie abstynencji, boje sie tycm mysli, urojen i
                    strachow, zeby nie wrocily, bo naprawde ciezko mi bylo sie ich
                    pozbyc.

                    jestem uzalezniony od alkoholizmu, a nie od alkoholu, stad myslenie
                    o tym, forum itp.
                    powodow picia jako takich nie mam, przed niczym nie uciekam w
                    alkohol, niczego nim sobie nie zalatwiam, wiecej- nawet nie chce mi
                    sie pic, po prostu uciekam nie w alkohol ale przed alkoholem,
                    jednoczesnie go pijac, taki ciekawy paradoks.
                    • baasil Re:no,no... 23.09.07, 15:24
                      "uciekam przed alkoholem,jednocześnie go pijąc."
                      to mi przypomina psa goniącego własny ogon - ucieka z ogonem
                      jednocześnie go goniąc.chyba w głowie się może od tego zakrecić.
                      Bez urazy,ale czego to człowiek nie wymyśli chcąc się napic,bądź to
                      picie usprawiedliwić.
                      mozna też - uciekam od polityki,działając w polityce,uciekam od
                      seksu,zaliczając kolejne numerki,uciekam od boga modląc się
                      żarliwie,uciekam od forum pisząc na nim codziennie,itd.,itp.
                      faktycznie ciekawe...
                      • addicted11 Re:no,no... 24.09.07, 00:54
                        baasil napisał:

                        > "uciekam przed alkoholem,jednocześnie go pijąc."
                        > to mi przypomina psa goniącego własny ogon - ucieka z ogonem
                        > jednocześnie go goniąc.chyba w głowie się może od tego zakrecić.
                        > Bez urazy,ale czego to człowiek nie wymyśli chcąc się napic,bądź
                        to
                        > picie usprawiedliwić.
                        > mozna też - uciekam od polityki,działając w polityce,uciekam od
                        > seksu,zaliczając kolejne numerki,uciekam od boga modląc się
                        > żarliwie,uciekam od forum pisząc na nim codziennie,itd.,itp.
                        > faktycznie ciekawe...


                        Basil, przykro stwierdzac, ale nie potrafic wyjsc poza schematy-
                        usprawiedliwianie picia, szukanie pretekstu, kombinowanie, pewnei
                        racjonalizacja i rozproszone ja jeszcze.

                        A ja pisze prosto jak chlop na traktorze- jak zylem na duposcisku
                        poterapeutycznym to bylem baaaardzo spiety i niesczesliwy, jak to
                        przelamalem to mi sie bardzo poprawilo.

                        Wkurza mnie to dobudowywanie teorii jedynie slusznych przy
                        jednoczesnym pominieciu faktow.

                        Fakty sa proste- po terapii bylo mi zle.
                        Co ja zrobie, ze tak bylo?
                        Planowalem to? Pragnalem tego? po to tam poszedlem?
                        Nie.
                        Ale tak wyszlo.
                        WIec co robi logicznie myslacy czlowiek?
                        No jak, podpowiedz, co powinienem zrobic?
                        Isc na kolejna terapie?
                        Jak po pierwszej bylo fatalnie?
                        Isc na druga?A jak po drugiej bedzie tak samo albo gorzej, to co-
                        isc na trzecia?
                        Moze po dziesieu, jak bede mnial 75 lat, uda sie?
                        I wtedy umre.

                        tak samo jest z przelamaniem sie i napiciem.
                        Pomoglo mi to w jakis sposob- nie moge siebie oszukac i powiedziec,
                        ze nie.
                        Bo tak jest.
                        WIec czy nie mam prawa do takich wnioskow jakie wyciagam?

                    • marblad Re: Wyjazd i ZYCIE... 23.09.07, 17:05
                      addicted11 napisał:

                      > e tam, czytasz wedlug tablicy odpowiedzi, a to nie tak.

                      Zadnych tablic nie posiadam, oprocz rejestracyjnych. Czytam, to co
                      piszesz, oceniam na chlodno z lotu ptaka, na chlopski rozum, i
                      wychodzi, ze koniecznie chcesz cos udowodnic. Tworzysz paradoksy, ktore
                      na mnie nie dzialaja. Czuje jednak sympatie do Twojej "tworczosci",
                      chociaz jest wyraznie rozwlekla, stad czytam wybiorczo, czasami z
                      przymruzeniem oka.

                      > nawet nie chce mi sie pic...

                      I znowu kojarzy sie cytat z najlepszego satyryka III RP: "nie chce, ale
                      musze".

                      > po prostu uciekam nie w alkohol ale przed alkoholem,
                      > jednoczesnie go pijac, taki ciekawy paradoks.

                      Boisz sie alkoholu, wiec uciekasz przed nim. To logiczne. I to
                      rozumiem. Ale, ze go pijesz. W takim razie musisz dzisiaj nie pic i
                      dalej uciekac i tak z pol roku przynajmniej zwiewac na czczo. Moze
                      wtedy uciekniesz, bo jak bedziesz uciekal z butelka, to nigdy nie
                      uciekniesz przed nia.

                      > jestem uzalezniony od alkoholizmu, a nie od alkoholu...

                      Czy uzaleznienie od alkoholu nie jest, aby wlasnie alkoholizmem?

          • marblad Re: Wyjazd i ZYCIE... 22.09.07, 18:43
            No witam, witam, co tam sie dzieje? Cos mnie ominelo? Byl jakis
            watek o Twoim flircie z browarem? Jesli "zaliczyles", to czy to byla
            przygoda jednorazowa? Bo jak jednorazowa, to w czym problem? Chyba
            ze uruchomiles bombe z opoznionym zaplonem, ale jakos nie chce mi
            sie wierzyc.

            Za tytuly dzieki! Postaram sie zdobyc jakies informacje o nich.
            Chetnie przeczytam. Obecnie jestem calkowicie splukany z pomyslow,
            jakbym sie "wyprztykal". Zawodowo. Brak energii.
            • tranzyt80 Re: Wyjazd i ZYCIE... 23.09.07, 15:53
              marblad napisał:
              Jesli "zaliczyles", to czy to byla
              > przygoda jednorazowa? Bo jak jednorazowa, to w czym problem? Chyba
              > ze uruchomiles bombe z opoznionym zaplonem, ale jakos nie chce mi
              > sie wierzyc.

              -Trzy lata temu(czerwiec 2004) mialemm najdluzszy w zyciu(10 dniowy)
              ciag alkoholowy,
              (bylem alkoholikiem,ktory pil co kilka tygodni lub
              miesiecy,zalezalo...)
              a powodem tego ciagu byl glownie moj alkoholizm oraz seria
              przypadkiem nastepujacych kolejno imprez alkoholowych,pilem wtedy
              duzo wysokoprocentowego alkoholu,doszlo do tego,ze pod koniec ciagu,
              stracilem poczucie czasu,budzac sie w polmroku,nie wiedzialem jaki
              to dzien tygodnia,czy to juz swit dnia nastepnego,czy jeszcze
              wieczor dnia poprzedniego,czulem,ze trace kompletnie kontrole nad
              alkoholem,z rana bez szklanki nie moglem sie ruszyc.
              Funkcjonowalem tylko jako tako w srodku dnia,napity...
              Pozatym cale normalne moje zycie stanelo w miejscu.

              Musialem decydowac szybko,albo,albo... .I zmobilizowalem resztki
              rozasdku,zawziolem sie,wytrzymalem przeogromnego kilkudniowego
              kaca,nie wypilem.Od strachu przed calkowitym zatraceniem sie w
              alkoholu,zaczela sie wtedy moja abstynecja.Trzy lata bez kropli
              alkoholu.

              W wakacje,w lipcu,odwazylem sie,przemoglem za pierwszym razem wielki
              strach i wypilem,potem jeszcze kilka razy piwo,nawet odwazylem sie
              dwa razy wypic wino,i dlatego wiem,ze po piwie nie wpadne w zaden
              cug,jak kiedys,ale mysli i obawa jakies sa...

              Dlatego nie pije wogole,sam nie chce,nie mam ochoty i potrzeby byc
              pijanym.
              Lubie,wrecz kocham byc trzezwym,bylem nim naprawde przez trzy lata i
              jestem dalej,i wiem co mowie,jak przekonuje innych do trzezwosci.
              Uwazam siebie dzisiaj za czlowieka trzezwego,ale juz nie glownie i
              tylko ze strachu,lecz w pierwszej mierze z rozsadku,ze spokojnej
              kalkulacji.Wiem co moze mi,popijajac czesto piwo,w przyszlosci
              grozic,jak moge niepostrzezenie sie znowu stoczyc.Wiem,ze dzisiaj
              moge wypic piwo,lub dwa i koniec,i swiat trzezwosci sie dla mnie
              nagle nie zawali,nie skonczy,jak sadzi wiekszosc alkoholikow,w zadne
              cugi nie polece.

              Wiem,ze wystrzegac sie musze i tego jednego piwa,a bron mnie Boze
              przed jakakolwiek wodka!
              Ja jestem uzalezniony od alkoholu i wiem,ze alkohol nie jest dla
              mnie,w zadnej postaci,
              sam siebie obserwuje i widze,ze juz po malych ilosciach,siegam po
              telefon i wydzwaniam i wydzwaniam...szukam towarzystwa,ktorego i tak
              nie ma,ale wlancza sie mi rozrywkowa plyta,i co nic mi z tego,ze ona
              z latami,czasami juz skrzypi...,zawsze jakos wynajdzie sie na niej
              jakies nowe,wesole dzwieki;)...
              • marblad Re: Wyjazd i ZYCIE... 23.09.07, 17:23
                Chcailbym uscislic... zrozumialem, ze w te wakacje, w lipcu, cos tam
                pociagnales? Interesuje mnie ilosc, konkretna. I czas trwania. No bo
                ja po schlaniu sie wodka, nie pilem tylko po to, zeby wrocic
                samochodem do domu, a potem bylo juz piwko i 7 dni picia i wielki
                kac.

                U Ciebie nie bylo ciagu, wrecz sie upewniles, ze picie nie ma sensu,
                lecz jednoczesnie nie demonizujesz degustacji 1-2 piwek. Jesli tak,
                to pozazdroscic, bo ja czasem mam chec na jedno zimne piwo w upalny
                dzien, ale w fazie nie-picia nie siegne. Ze strachu, z kalkulacji, z
                rozsadku. A chcialbym moc 1 piwko walnac w upal. Wiem jednak, ze stan
                ulgi po wypiciu takiego schlodzonego browaru przestawia moja psychike
                na myslenie o kolejnym ulzeniu sobie. I tak z 1 piwka robi sie ich -
                po pewnym czasie - 6 albo i 10. I wtedy nie potrzebuje towarzystwa,
                ktorego tez nie posiadam, ale ktore przeciez zawsze mozna znalezc.
                • tranzyt80 Re: Wyjazd i ZYCIE... 23.09.07, 19:48
                  marblad napisał:
                  > Chcailbym uscislic... zrozumialem, ze w te wakacje, w lipcu, cos
                  tam
                  > pociagnales? Interesuje mnie ilosc, konkretna. I czas trwania.

                  -opisywalem moje przygody prawie na bierzaco i nie ma sensu,zebym to
                  jeszcze raz tu opisywal,jak jestes ciekawy poszukaj w archiwum...:)
                  W kazdym razie byly to tylko piwa i za kazdym razem nie dluzej niz
                  jeden wieczor.Zadnych cugow,zadnych klinow.

                  Po przyjezdzie z urlopu,tu i tam siegalem po piwo.
                  "Tylko towarzysko!"-tak sobie wmawialem.Wiedzialem,ze am siebie
                  zaczynalem oszukiwac,nie chcialem pamietac,ze byly to juz dwa lub
                  nawet trzy.

                  Ostatnim razem,smak piwa "przepilem" lampka wina,co spowodowalo u
                  mnie kaca i zarazem otworzylo mi oczy,ze znajduje sie na najlepszej
                  drodze do potezniejszych kacow i predzej czy pozniej do pierwszego
                  piwa na kaca!
                  O tej pory pociagnalem za hamulec.Niech zyje totalna trzezwosc!To by
                  bylo wszystko!:))

                  • marblad Re: Wyjazd i ZYCIE... 26.09.07, 09:51
                    OK, tak trzymac. Ja tez zaciagnalem - reczny i nozny. Mam teraz wiele
                    problemow, roznej natury, ale poranna trzezwosc, nie-myslenie o
                    alkoholu, to cudowna sprawa.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka