Dodaj do ulubionych

jutro będzie lepszy dzień

10.01.08, 09:56
wczoraj czułam się fatalnie, aby takich dni było jak najmniej. Mam
świadomość tego że gdy spotykam się z ludzmi jest lepiej nie wiem
dlaczego pozwalam sobie na takie cierpienia,czasami potrzebny jest
kopniak...Dziękuje ariel48,ela102,aaugustw.
Obserwuj wątek
    • ela_102 Re: jutro będzie lepszy dzień 10.01.08, 10:48
      Irada..
      Bo to jest życie właśnie...
      Raz jest słonko innym razem pada deszcz...
      akceptacja abu tych wydarzeń daje nam pełnię aury..
      Ja nie umiałam przezywać smutku...rozpaczy..cierpienia..
      i żle na tym wyszłam..
      Teraz postepuję w życiu tak...aby mieć jak najwięcej miłych doznań..
      zwyczajnie dbam o siebie..czego i Tobie z całego serca życzę:-)
      • trzydziestoletnia Re: jutro będzie lepszy dzień 10.01.08, 14:59
        Ela, zachecilas mnie tym postem (choc w sumie nie tylko) do zajrzenia na Twoja wizytowke i dalej, i jestem pod wrazeniem, fajne rzeczy robisz, fajna kobieta z Ciebie :) Dodatkowo kopalnia tekstow dla mnie, dzieki.
      • ela_102 Re: jutro będzie lepszy dzień 10.01.08, 18:45
        Dzięki wielkie:-)
        Nie tak dawno pomyślałam sobie że chciałabym na tym Forum
        prezentować taką wartość jak Ty...spokój opanowanie rzeczowość..
        Pozdrawiam...bardzo to miłe:-)
    • aaugustw Re: jutro będzie lepszy dzień 10.01.08, 14:13
      irada napisała:
      > wczoraj czułam się fatalnie, aby takich dni było jak najmniej. Mam
      > świadomość tego że gdy spotykam się z ludzmi jest lepiej nie wiem
      > dlaczego pozwalam sobie na takie cierpienia,czasami potrzebny jest
      > kopniak...Dziękuje ariel48,ela102,aaugustw.
      ____________________________________________.
      Irada, pisz jak tylko czas na to Ci pozwala !
      Zobaczysz, ze znajdziemy wspolny temat, mimo
      ze jestem niepijacym alkoholikiem...! ;-))
      Przyjdzie czas, ze jeszcze bedziemy sie smiac
      a minionym problemom bedziemy wdzieczni,jezeli
      tylko zechcemy wyciagac z nich nauki, bo to one
      tylko nas wzbogacaja i uszlachetniaja...!
      (ja staram sie tak zyc, by u kresu moc powiedziec:
      JA ZYLEM...!) ;-))
      A...
    • irada Re: jutro będzie lepszy dzień 11.01.08, 08:20
      dzisiaj jadę na spotkanie grupy osób współuzależnionych,która
      powstała w mojej gminie tuż po śmierci mojego męża. Mam wrażenie że
      w malutkim stopniu to także moja zasługa.
      • tenjaras Re: jutro będzie lepszy dzień 11.01.08, 10:42
        wytrwałości życzę iriada i cierpliwości w drodze do celów ;-)
      • aaugustw Re: jutro będzie lepszy dzień 11.01.08, 15:27
        irada napisała:
        > dzisiaj jadę na spotkanie grupy osób współuzależnionych,która
        > powstała w mojej gminie tuż po śmierci mojego męża. Mam wrażenie
        że w malutkim stopniu to także moja zasługa.
        ___________________________________________.
        A ja jestem przekonany, ze to Twoja zasluga!
        Teraz Ty mozesz uratowac wielu chorych, a tym
        samym zrobic z siebie szczesliwego i potrzebnego
        czlowieka...!
        Jezeli potrzebujesz materialy, lub cokolwiek
        co niezbedne Tobie bedzie do prowadzenia tej Grupy - napisz na:
        awyst@t-online.de
        A...

      • ela_102 Re: jutro będzie lepszy dzień 11.01.08, 18:49
        Irada:-)
        Super...fajnie ze działasz:-)
        • janulodz Jaka ja rada, jaka rada 12.01.08, 08:38
          Popełnianie tych samych znaków przestankowych, jako i nagła przemiana irady, z
          zalęknionej czteromiesięcznej wdowy w założycielkę grup wsparcia, oraz cudowna
          metamorfoza polegająca na wyeliminowaniu w ciągu dwóch dni błędów
          ortograficznych popełnianych wcześniej z dziwną niekonsekwencją, skłania mnie do
          wysnucia wniosku, ze to chyba jakaś mistyfikacja jest.
          Chciałbym się mylić
          • irada Re: Jaka ja rada, jaka rada 12.01.08, 20:58
            nie mam ochoty tłumaczyć się tobie janoludz z błędów popełnianych
            prze zemnie na tym forum. dlatego między innymi postanowiłam
            kontynuować terapię poniewarz tam nikt nie czepia się drobiazgów
            typu błędy....rozumieją co czuje, wiedzą czym jest choroba
            alkocholowa,współuzależnienie,żałoba.Uwarzniej czytaj moje posty,
            nie pisałam że załorzyłam grupę wsparcia,tylko że powstała i że mam
            w tym malutki udział.
            • janulodz Re: Jaka ja rada, jaka rada 12.01.08, 22:18
              W mojej wiosce nie ma żadnych grup terapeutycznych, nawet się nikomu nie śiło takich zakładać, alkoholicy piją ażd o zdechu, albo zatrucia kwalifikującego ich na detoks. Jak powstała ta na twoim terenie i kto ją założył?. Poza tym jaką terapię i gdzie zamierzasz kontynuować, mając trójke dzieci na utrzymaniu i całe gospodarstwo na głowie? Jak znajdujesz na to czas, przecież nie ma takich ośrodków na wsi, gdzie mieszkasz i masz dom.
              • irada Re: Jaka ja rada, jaka rada 12.01.08, 22:47
                nie pisałam o wiosce tylko o gminie,nikt nikogo do niczego nie
                zmusza, dla mnie szczęściem było to że już jakiś czas temu
                przyjerzdzała do naszej gminy psycholog z którą mogłam pogadać kiedy
                nie dawałam sobie rady, potrzebujących pomocy było więcej i tak to
                sie zaczeło.Terapie są dla osób wspułuzalerznionych od alkocholu z
                tego co wiem są terz dla osób uzalerznionych.jak się wszystkie
                obowiązki dobrze rozplanuje to jest czas na wszystko i zapewniam cie
                że dzieci nie chodzą brudne i głodne,krowy nie mróczą a w domu jest
                ciepło i w miare czysto.Mieszkam 5 km.od gminy ale mam wspaniały
                pojzd jakim jest samochóch no i prawojazdy.
                • janulodz Re: Jaka ja rada, jaka rada 12.01.08, 23:00
                  Czy to działa przy Gminnej Komisji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych? Daleko masz na terapię? Jest organizowana w waszej gminie?
                  • irada Re: Jaka ja rada, jaka rada 12.01.08, 23:14
                    wydaje mi się że piszę dość wyrażnie nie chce mi się dzisiaj już
                    tłumaczyć idę odpoczywać bo jutro trzeba rano wstać.Mam wrażenie że
                    do czegoś ''pijesz''
                    • janulodz Re: Jaka ja rada, jaka rada 12.01.08, 23:18
                      Piję do tematu uzależnienia. W mojej gminie nic sie nie dzieje w sprawie leczenia alkoholizmu. Jak masz takie doświadczenie to sie podziel.Dobranoc
                  • irada Re: Jaka ja rada, jaka rada 13.01.08, 20:00
                    Witam januiodz.W małym skrócie napisze jak było w naszej gminie,
                    otóż, psycholog przyjmuje około trzech lat, ludzie przychodzili z
                    różnymi problemami, okazało się że głównym problemem jest
                    alkochol,który zabiera wszystko prace,godność,zdrowie nie tylko
                    osbie pijącej.od około dwóch lat przyjmuje terapełta od
                    uzależnień.
                    Społeczeństwo już się otwiera na ten temat i nie jest to tematem
                    tabu,tak jak już pisałam wcześniej grupa wsparcia dla osób
                    współuzależnionych powstała w naszej gminie tuż po śmierci mojego
                    męża.Wcześniej jeżdziłam raz w tygodniu 18km. na
                    terapie.
                    G.K.R.P.A. W naszej gminie nosi tylko taką nazwe ale prawie nie
                    działa.
                    • janulodz Re: Jaka ja rada, jaka rada 13.01.08, 20:19
                      Irada witaj.
                      Napisz, kto to wszystko organizuje i gdzie, kościół, szkoła, lekarz, wójt? Interesuje mnie jak to działa. I gdzie przyjmuje ten psycholog W waszej gminnej przychodni?
                      Poza tym jak nie pracuje Komisja RPA, to kto sie tym zajmuje. Pozdrawiam
                      • irada Re: Jaka ja rada, jaka rada 13.01.08, 21:26
                        psycholog w porozumieniu z wójtem i radą gminy,psycholog przyjmuje
                        wprzychodni 2 razy w miesiącu.Komisja w naszej gminie jest po to
                        żeby zebrać sie ale tylko wtedy gdy jest złożone więcej niż dwa
                        podania o leczenie,na takiej komisji najczęściej wierzą w to co mówi
                        alkocholik i nic po zatym.
                        • janulodz Re: Jaka ja rada, jaka rada 13.01.08, 22:09
                          No to tak samo, jak w mojej. Rutynowe działanie bez specjalnego wysiłku i angażowania się ze strony władz lokalnych. Na wsi jednak w dalszym ciągu panuje przekonanie, ze co to za chłop co nie wypije. U nas alkoholikowi po trzykrotnej detoksykacji podaje się normalnie wóde za każdą sasiedzką przysługę. A jak ja staram się płacić pieniędzmi, nie stawiam alkoholu, nie pożyczam pieniędzy na gorzołe i nie wożę podcietych sąsiadów po alkohol na najbliższą całonocną melinę to jestem nienormalny. Przynajmniej dla pijaczków . Każdy dla świętego spokoju im postawi, pożyczy,albo pojedzie po wódę. Pijak dopóki nie spali pół wsi, albo kogoś w pijanym szale nie zabije jest ok.

                          • tenjaras Re: Jaka ja rada, jaka rada 14.01.08, 12:29
                            jakiś ksiundz góralom mówił tak: "żeby w tym kraju nie pić, to
                            trzeba mieć jaja... ale żeby naprawdę nie pić, to trzeba naprawdę
                            mieć jaja"

                            w środowiskach, gdzie pijaństwo jest tolerowane tak, jak opisujesz,
                            ten tekst zawsze mi się sprawdzał ;-)
                          • irada Re: Jaka ja rada, jaka rada 14.01.08, 21:30
                            Witaj janulodz.Świata nie zmienisz odrazu chociarz ja tak myślałam i
                            wyszło na tym że tam gdzie szukałam pomocy alkochol lał się
                            strumieniami,poniważ gdy poznałam tą chorobę,więcej rozumiałam. ja
                            nie przejmuje się tym co mówią omnie inni i odkiedy mój mąż był na
                            leczeniu w naszym domu alkocholu się nie podaje. walka z chorobą
                            jest długa dla pijącego irodziny inie zawsze kończy się powodzenim.
    • e4ska Re: jutro będzie lepszy dzień 12.01.08, 10:55
      Konwencja: czytelniczki pytają, "Przyjaciółka" odpowiada - ponad ustroje wylata.
      "Przyjaciółka" ma gotowy zestaw odpowiedzi - co za problem dobrać pytanie?

      Jakbyś wydawał pisemko - w realu czy w necie - przestałbyś wydziwiać.
      Przerobiliśmy czekoladki, komputer, teraz przerabiamy temat ciąż alkoholicznych
      - potem przyjdzie pora na resztę.

      A w temacie tym - nie wiem - autentyk czy fałszywka - jest jedno dziwne ale...
      Jak osoba, której mąż pijak popełnił samobójstwo, może być pomocna dla innych?
      Przykładem śwwiecić? Przecie raczej powinna stworzyć grupę wsparcia dla
      bliskich, osieroconych przez samobójcę - to jest bardzo poważna sprawa, bo
      ciężko takim ludziom pogodzić się z faktami, stawić czoła oskarżeniom (jestem
      winien), nieraz religijnym przesądom o wiecznej karze dla ukochanej osoby -
      jednak to nie na gruncie alkoholizmu bodajże.

      Hmmm....
      • aaugustw Re: jutro będzie lepszy dzień 12.01.08, 15:04
        e4ska napisała:
        > Jak osoba, której mąż pijak popełnił samobójstwo, może być pomocna
        dla innych? Przykładem śwwiecić? Przecie raczej powinna stworzyć
        grupę wsparcia...
        > Hmmm....
        __________________________________________.
        No wlasnie, eska, ona to uczynila...! - Tak
        to funkcjonuje...! ;-))
        Ona daje wsparcie swoja osoba, tak jak i ty
        kiedy nam mowisz o sobie i swojej rodzinie!
        A... ;-))
      • irada Re: jutro będzie lepszy dzień 12.01.08, 21:38
        Po pierwsze nie nazywałam swego męża pijakiem i wolałabym aby tak
        nie mówiono.Ta osoba uczesniczyła kilka miesięcy temu w
        terapiach,pomocna mogę być nap.w tym że wysłucham drugą czy drugiego
        w takiej lub podobnej sytuacji do mojej.Dzieci rosły przy ojcu
        alkocholiku a ja na ile potrafiłam tłumaczyłam im jakie skótki
        niesie za sobą ta choroba ponieważ obserwowały to codzień przez
        kilka lat. Nie obwiniam się za śmierć mojego męża i nikt nie ma
        prawa mnie obwiniać,mój mąż był chory nie zawsze świadom tego co
        robi,niewierze w wieczne potępienie,jest ktoś kto wszystko widzi i
        nie nam oceniać i sądzić.ON KOCHAŁ NAS JAK UMIAŁ A JEGO.Było ciężko
        przyznaje,teraz terz nie jest mi łatwo,poniwarz czasami mam bardzo
        trudne okresy, kiedy żyje bo muszę.
        • e4ska Re: jutro będzie lepszy dzień 13.01.08, 00:00
          Są na tym świecie alkoholicy, pijoki, są nawet drobnopijoki... ale jak zwał, tak
          zwał - wszyscy mają jednakowe objawy zgłupienia.

          Trudno - możesz mieć do mnie żal, ale nie umiem nadać iradzie ciężaru realności.
          A już twoje żarciki ortograficzne nie pasują do sytuacji.

          Specyficzna niekumatość emocjonalna... wzmianka o traktorze - ano, jakie
          zmartwienia może mieć rolniczka? chociaż na co traktor, jak traktorzysta już
          daleko? ja nie obwiniam irady o śmierć męża - takie zbaczanie z tematu,
          odpowiedź niby na jakąś uwagę, ale zupelnie od rzeczy ma tutaj, na tymże forum,
          silne zakorzenienie - zaprawdę godne upartego perzu.

          Obsesja pomagania - wiara w moc uzdrowicielską terapii i grup wsparcia -
          nazywanie pijaństwa chorobą - całkiem serio wyrażane przekonanie, że znając
          tajniki "choroby alkoholowej" można przed jej skutkami uchronić dzieci...
          ostatnio bardzo dużo piszą w tym stylu wciąż te same osoby.

          Jest taka reguła, że na forach opustoszałych trolle, które nie mają z kim
          dyskutować, powołują rozmaite niebyty... nadając im rangę plastelinowego
          istnienia (tutaj ukłon w stronę Tigra). Nigdy nie ma pewności, czy to klon, czy
          prawdziwa postać. Tak więc - jeśli jesteś realnością, pisz, co masz na sercu -
          skoro eska w ciebie nie wierzy, ty - nie wierz w eskę... i kwita.
          • tenjaras Re: jutro będzie lepszy dzień 13.01.08, 10:38
            > wiara w moc uzdrowicielską terapii i grup wsparcia

            moc uzdrowicielska leczenia i wsparcie innych ludzi działa,
            niezależnie od wiary - to działa pod jednym warunkiem, że wykażesz
            pełną wolę, im bardziej bezwarunkową, tym lepszy efekt

            od kiedy Bill W. zauważył, że w grupie łatwiej dojść do siebie i że
            alkoholicy nie w ciemie bici, uznał, że warto to jakoś wykorzystać,
            tak zaczynało się AA, zbiór wiedzy o alkoholiźmie i sposobach sobie
            z nim radzenia w jednym miejscu, gdzie spotykają się zainteresowani
            tematem, tego typu fora, czerpią z tego wzór i bardzo dobrze

            z tym, że ja nie uważam, że wirtualne narzędzia są tym, co pozwala
            wyzdrowieć z alkoholizmu, potrzeba czegoś realnego, zderzenia się z
            prawdą w warunkach rzeczywistych, ale z drugiej strony, widzę jak
            pomocna jest anonimowość w internecie do przełamania pierwszych
            oporów
            • e4ska Dobre leczenie - tylko pacjent nie żyje 13.01.08, 11:30
              Irada pisze, że jej mąż wiedział o swojej "chorobie', więc się leczył. Ona też.

              Deo, bardzo konkretny w wysyłaniu każdego, kto podleci, na odwyki i terapie,
              przepowiadał sznur Esce... jako nieleczonej. Tymczasem - dziwnym trafem - giną
              śmiercią samobójczą pijaki "leczone" i na mityngach bywające. Samobójstwem jest
              również tzw. picie na śmierć, zapijanie się - co doskonale widać gołym okiem.
              Jako tako funkcjonujący alkoholicy - po zaczerpnięciu wiedzy ze źródeł billowej
              mądrości - albo schodzą na margines, dziwaczeją, albo umierają w ostatecznym
              upodleniu. Oczywiście, nie wszyscy - jednak spora ich część. Dobrze mają się
              tacy, którzy wyrzucają śmieci nakładzione im do głowy i żyją po swojemu -
              zarabiają w normalnych zawodach, mają swoje rodziny, znajomych, poczucie humoru
              i honoru.

              "widzę jak
              > pomocna jest anonimowość w internecie do przełamania pierwszych
              > oporów" - no i do zarobkowania, panie komiwojażer. Po to tu jesteś.

              Jak pomocna - to interes sie kręci. Szkoda, bo z Eski nie masz nic - boli,
              jarasku, oj boli:)))
            • ariel48 Re: jutro będzie lepszy dzień 13.01.08, 11:52
              Jaras:
              > od kiedy Bill W. zauważył, że w grupie łatwiej dojść do siebie

              Jasne ...:-))
              Nie ma to , jak całe życie iść na łatwiznę .

              ************************************************

              To jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
              • tenjaras Re: jutro będzie lepszy dzień 13.01.08, 13:32
                > Jasne ...:-))
                > Nie ma to , jak całe życie iść na łatwiznę .

                czy chcesz powiedzieć, że lepiej wybierać trudniznę?

                życie porównałbym do drogi, im więcej błędów, tym lepiej wiadomo
                czego nie powtarzać, pole działania się zawęża, droga staje się
                coraz prostsza i łatwiejsza poprzez taką eliminację - co w tym złego?
          • irada Re: jutro będzie lepszy dzień 13.01.08, 21:09
            e4ska postaram się napisać ci troszeczke jak to jest na wsi ima się
            gospodarstwo,ma się rodzinę,męża i ojca alkocholika.Życie płynie
            dzieci rosną pracy dużo z czasem coraz więcej bo chory coraz więcej
            alkocholu potrzebuje kobieta w tym przypadku ja stara się z dziećmi
            pracować tak aby nadal gospodarstwo mogło funkcjonować,dzieci z
            rodzin dysfunkcyjnych szybciej stają się dojżalsze odpowiedzialne w
            moim przypadku synowie pracowali w polu na ciągnikach w wieku 11,
            12lat tata był dumny a tym samamym coraz większy kąfort picia. Jest
            coraz cieżej i coraz trudniej,poniważ cały dom jest chory.Tata pije
            coraz więcej cześciej, pieniędzy częściej brakuje, kredyty zaciągane
            przez męża w banku,sklepie u sąsiada dużo kłamstwa w rodzinie. Męża
            nie obchodziło nic co dotyczyć powinno,oporządzenie bydła praca w
            polu,domu,sprawy do zalatwienia.Zaczeło mi brakować sił i energi
            popadałam w depresje byłam zła że nikt mnie nie rozumie nie
            pomaga.Sąsiadka zauwarzyła że coś złego się ze mną dzieje to ona
            poradziła mi grópę wsparcia za co jestem jej bardzo wdzięczna.PRZED
            WSZYSTKIMY SKUTKAMI CHOROBY NIE UCHRONIŁAM DZIECI,TYLKO NA TYLE NA
            ILE POTRAFIŁAM.Porady inauki jakie czerpałam z terapi starałam się
            przenosić do swojej rodziny,pomogło dzieciom były weselsze i
            odwarzniejsze ja cieszyłam się razem z nimi. Jestem
            niedowiarkiem i moim zdaniem jeżeli ktoś nie żyje w takiej rodzinie
            jak moja to nigdy nie dowie się jak to jest. To co napisałam o moim
            życiu to tylko malutka cząstka.
            • ela_102 Re: jutro będzie lepszy dzień 13.01.08, 21:39
              irada:
              moim zdaniem jeżeli ktoś nie żyje w takiej rodzinie
              jak moja to nigdy nie dowie się jak to jest.

              dokladnie...tak to jest.
              Irada powodzonka.
              Twoja Świadomosć to Twój sukces.
              Nie kazdy ją ma...i nawet studia w tym nie pomogą.
              • e4ska Re: jutro będzie lepszy dzień 13.01.08, 22:46
                102. Ja nie studiowałam w celu osiągnięcia świadomości takiej, jaka jest
                właściwa żonie alkoholika. Gdyby mnie co takiego trafiło - dałabym mężowi czas -
                trwałby w nałogu? - poszłabym na swoje. Mnie też dano czas - ja swoją szansę
                wykorzystałam i nikt z domu uciekać nie musiał.

                Na pewno żadnej grupy wsparcia bym nie potrzebowała, tak jak nie potrzebuję jej
                do zachowania trzeźwości. Co tu właściwie należy wspierać, kiedy osobie
                niepijącej dobrze się żyje. Grupa wsparcia przydałaby mi się wtedy, kiedy piłam
                - żeby mi kto flaszkę przyniósł albo kredytu udzielił... ale teraz?
                :)))))

                Irada... nadal nie rozumiem, jakie dobroczynne skutki ma dla twojej rodziny
                udział psychologa czy terapeuty. Tyle jest w twojej opowieści prawdy, że...
                faktycznie! - wiejskie pijaki wieszają się po terapii. Traf: dwa tygodnie temu
                dowiedziałam sie o takim wypadku - wrócił facet z odwyku, w ostatniej chwili go
                odcięli.

                Czy terapeuta uprzedza "współuzależnione" kobiety o takiej ewentualności?
                Przecież chyba o tym wiedzą - fachowce w końcu są;-)
                • ela_102 Re: jutro będzie lepszy dzień 14.01.08, 09:42
                  Eska:
                  Ja nie studiowałam w celu osiągnięcia świadomości takiej, jaka jest
                  właściwa żonie alkoholika.

                  studiowanie to coś co Ty podnosisz do rangi najwiekszego osiagniecia
                  zyciowego...ja nie.
                  Ty nie masz miec świadomości własciwej żonie alkoholika ale
                  właściwej alkoholiczce bo ponoć nią jesteś.
                  Piszę ze studia Tobie w tym nie pomogły jak widzimy..
                  uważasz ze alkoholizm nie jest chorobą...
                  Tym bardziej uwazam ze zaprzestanie picia w zyciu alkoholika nic
                  kompletnie nie zmiania...
                  Jestes na to koronnym dowodem..

                  A ja ostanio ciagle trafiam na info o wypadkach rowerzystów..taki
                  traf :-)
                  • e4ska Re: jutro będzie lepszy dzień 14.01.08, 09:56
                    "A ja ostanio ciagle trafiam na info o wypadkach rowerzystów..taki
                    > traf :-)"

                    A ja ostatnio ciągle trafiam na info o zatruciach pokarmowych.. taki traf. Bo
                    panga była nieświeża.
                    • ariel48 Re: jutro będzie lepszy dzień 14.01.08, 10:04
                      A ja ciągle w głowie mam to :

                      www.youtube.com/watch?v=cV2NpPqIHnw&feature=related
                      ************************************************

                      To jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
                      • ela_102 Re: jutro będzie lepszy dzień 14.01.08, 10:17
                        Gdybys była moją dobrą kumeplą współczułabym...
                        a tak mogę się tylko...pochichotać;-)
                • irada Re: jutro będzie lepszy dzień 14.01.08, 21:13
                  e4sk odpowiadam;jakiś czas temu pewnie zazdrościła bym tobie twojej
                  pewności siebie i odwagi, chociaż nie jeden tak mówi,bardzo łatwo
                  jest mówić oceniając innych, ja to bym zrobiła tak czy inaczej.
                  Potrzebowałam grupy wsparcia i to był mój wybór,każdy człowiek go
                  ma, jeżeli chce wybierać. Grupa wsparcia była mi potrzebna chociażby
                  po to żeby nie popaść w głęboką depresje, chyba że też nie znasz tej
                  choroby,twoja sprawa. Jestem osobą wyrozumiałą i kochającą.Czzsami
                  miewam załamania i wiem że wtedy mogę liczyć na pomoc
                  przyjaciół.Zastanawia mnie dlaczego odwiedzasz to forum i czytasz
                  posty osób które ci przeszkadzają. Co do terapi, dzięki niej miałam
                  świadomość że tak się może stać.weszłam na to forum iotrzymałam
                  wsparcie.Pytasz po co terapia kiedy jest tak dobrze ano po to żeby
                  było jeszcze lepiej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka