mis_przeklinak
14.04.08, 00:55
Jeszcze 7-em tygodni temu czulem podczas pierwszego lyka jakbym kwas
pil, nie bylo juz tego podniecenia ze zaraz bedzie fajnie i
wiedzialem ze bede mial znowu dola. Przez lat 5-ec tankowania
probowalem przestac wielokrotnie a potem nagly stres, potrzeba
naglego relaksu i niemoglem sie powstrzymac. Nigdy sobie nie
wyobrazalem ze moge kiedykolwiek nie pic i wiedzialem ze juz z tego
nie wyjde i nie znam juz innego swiata.
Nie wiem czy ja juz taki do d... jestem ale dzisiaj tak o alku w
sklepie pomyslalem i doszlo do mnie ze nazwyczajniej w swiecie sorry
za okreslenie to bylo ch... na maks. Nawet mi sie nie chce jak
pomysle ze znow usiade i bede mial to cisnienie w glowie i niebede
sie mogl skupic nad jakas glupota ktorej sobie niemoge przypomniec.
Nie chce mi sie tankowac najzwyczajniej i to ze srodka wynika. Teraz
moze nawet mniej sie przejmuje klopotami i nie sa one takie straszne
jak wczesniej myslalem, moze to alk mnie dodatkowo dolowal. A jak
mnie zdolowal to musialem sie napic i tak w kolko chyba.
Gdyby nie alk to bym sobie chyba niejednokrotnie czasu nie napsul z
jakas kobieta po ktorej ewidentnie od poczatku widac ze cos nie tak.
Wszystkie chyba po pijaku mi sie gdzies napatoczyly.
Tak sobie napisalem nie wiem po co :).